Czas wolny - Nasz Swiat
23
So, wrzesień

Uwielbiam włoskie targowiska. Najbardziej te "z duszą", historyczne. Spacer po nich jest trochę jak podróż w przeszłość. Niczym wsłuchiwanie się w stare historie o miastach i miejscach, opowiadane przez bardzo uważnego naocznego świadka.


Targowiska, jarmarki, pchle targi są stałą częścią folkloru wielu włoskich miast Fot. Francesca Leonardi

Odwiedzając różne miasta Włoch, zawsze staram się znaleźć chociaż kilka chwil na beztroskie błądzenie pośród kolorowych straganów miejscowych targów.

W Wiecznym Mieście, w niedzielę rano, idę na słynny Porta Portese - targowisko symbol miasta, o którym już w latach 70 - tych śpiewał rzymski piosenkarz Claudio Baglioni. W miejscu tym do dzisiaj można kupić naprawdę wszystko.

W Mediolanie, również w niedzielny poranek, wybieram się natomiast na pchli targ przy Porta Genova, mieszczący się w modnej dzielnicy kanałów - Navigli. To świetne miejsce dla poszukiwaczy okazji z gatunku vintage.

W Bolonii, w samym centrum, tuż przy głównym placu, odwiedzam szczególnie chętnie Mercato di Mezzo - czynny od poniedziałku do soboty przez cały dzień. To obowiązkowy adres dla amatorów dobrej kuchni.

Za to do Lukki zapraszam wszystkich tych, którzy interesują się antykami. W każdy trzeci weekend miesiąca na placach i ulicach miejscowości odbywa się Il mercato antiquario lucchese - jeden z największych w całych Włoszech targów staroci na wolnym powietrzu.

Międzynarodowy serwis Hostelworld.com ogłosił tegoroczny ranking najlepszych hoteli na świecie. Wybór ponad miliona turystów biorących udział w sondażu dotyczył min. kategorii: bezpieczeństwo, lokalizacja, personel, atrakcje, czystość.
 
Wśród najlepszych znalazło się także 6 włoskich placówek:
 

Jedna z legend dotycząca Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda (2469 m n.p.m.), która łączy Włochy i Szwajcarię opowiada o psie ratowniku rasy Bernardyn. Cała historia rozpoczęła się w 1035 r. kiedy Święty Bernard z Menthonu – archidiakon Aosty otworzył na owej przełęczy, niegdyś zwanej Col de Mons Joux, schronisko dla turystów i pielgrzymów. Przełęcz już od starożytności była najważniejszą drogą komunikacyjną, prowadzącą przez Alpy, która łączyła południe Europy z północą, a w okresie średniowiecza najwyższym punktem transalpejskiego religijnego szlaku Via Francigena, który z Anglii prowadził do grobu Świętego Piotra w Rzymie. Od samego początku swojego powstania schroniskiem zarządzali mnisi zakonu kanoników regularnych, którzy zasłynęli z niesienia pomocy wyczerpanym podróżnikom.

Czytaj dalej

Agnieszka Stokowiecka

 

Ferrara jest miastem renesansu. W tej epoce przeżywała też swój największy rozkwit, o czym świadczy do dzisiaj architektura tutejszych zabudowań. Renesansowość Ferrary widzę jednak jeszcze bardziej w jej innym aspekcie - a mianowicie w tym, że została zaprojektowana tak po prostu "na miarę człowieka" (jak to zresztą bywało w renesansie). Widać to szczególnie, gdy zwiedza się miejscowość zupełnie bez wysiłku na rowerze, mijając po drodze tutejszych mieszkańców, którzy obowiązkowo na jednośladach jadą do pracy, na zakupy, albo na leniwy spacer po centrum. Nic dziwnego, że w tak sielskiej atmosferze w mieście od wieków kwitła twórczość i przychodzili na świat wielcy artyści. Oczywiście wszechstronni, jak to się zwykło mawiać - ludzie renesansu...

Ferrara  to miasto zaprojektowane

Trudno o lepszy relaks w Ferrarze, niż krótki odpoczynek gdzieś w centrum, zatrzymując się pomiędzy kolejnymi rowerowymi etapami zwiedzania miasta Fot. Francesca Leonardi

I tak, w Ferrarze Ludovico Ariosto napisał Orlanda Szalonego, a Torquato Tasso stworzył słynny epos rycerski "Jerozolima Wyzwolona". Tutaj przyszedł też na świat znany włoski reżyser - Michelangelo Antonioni. Natomiast w XVI stuleciu po ulicach tego miasta przechadzał się nikt inny jak Mikołaj Kopernik, który przybył do ówczesnego księstwa Ferrary na zaproszenie panującego tu rodu d'Este. Będąc w miejscowości, jak odmówić sobie wobec powyższego nawet krótkiego spaceru po tych samych zakątkach, po których chadzał autor słynnego dzieła - "O obrotach sfer niebieskich"? Odpowiedź jest jedna, nie da się! Zatem zapraszam na wspólną przechadzkę. A gdy zobaczy się już najstarsze centrum, polecam spacer w okolice getta, gdzie warto też zatrzymać się w jakieś kafejce na zasłużone espresso, które doda nam sił na dalsze zwiedzanie. Oczywiście, najlepiej rowerem...

Vico del Gargano (FG) w regionie Apulia to jedno z najsłynniejszych zakątków Włoch odwiedzanych przez zakochanych w dniu św. Walentego.
 
fot.tuttogargano.com
 
To właśnie św. Walenty jest patronem tego miasteczka, a także owoców cytrusowych, jako symboli miłości.,  stanowiących podstawową uprawę w rejonie Gargano.
 

Najstarsza i przy tym najbardziej znana droga rzymska to bez wątpienia droga Appijska (Via Appia), ale w północnych Włoszech za czasów Cezara Oktawiana Augusta wybudowano również rzymską drogę Gallów (Via consolare delle Gallie). Ten rzymski trakt, prowadzący z Mediolanum (dzisiejszy Mediolan), przez Eporedię (dzisiejsza Ivrea) i Dolinę Aosty do dwóch alpejskich przełęczy Alpis Graia (Małej Przełęczy Świętego Bernarda) i Alpis Poenina (Wielkiej Przełęczy Świętego Bernarda), a następnie do Lugdunum, osady założonej w 47 r p.n.e. (dzisiejszy Lion we Francji) i do Octodurus, dzisiejszego Martigny w Szwajcarii był pierwszym i zdaje się, że najważniejszym inżynierskim przedsięwzięciem Rzymian po podbiciu Doliny Aosty w 25 roku p.n.e. Nowa droga była postrzegana jako niezbędny element ekspansji Imperium rzymskiego zarówno handlowej jak i wojskowej.

Trakt rzymski zaważył na urbanistycznym rozwoju Doliny Aosty, którego efekty widzimy po dzisiejsze dni. Późniejsze miejscowości powstawały głównie wzdłuż wybudowanej drogi, a część nazw ewidentnie odwołuje się do rzymskich korzeni: Quart, po łacinie ad quartum lapidem, gdyż miejscowość wybudowano w odległości czterech mil rzymskich od Augusta Preatoria Salassorum, dzisiejszej Aosty. Podobnie Chetoz (ad sextum), w odległości sześciu mil czy Nus (ad nonun), w odległości dziewięciu (jedna mila rzymska to równowartość dzisiejszych 1478,5 metrów).

Czytaj dalej

Agnieszka Stokowiecka

 

 

Dzisiejszy wpis poświęcam Cervino (4478 m n.p.m.),  jednemu z najwyższych szczytów Europy, w Polsce znanemu bardziej pod nazwą Matterhorn. Poza kilkoma ciekawostkami dotyczącymi zdobycia Cervino przez włoską ekspedycję, dowiecie się również gdzie można zwiedzić oryginalną chatkę biwakową z 1893 roku, w której zatrzymywało się wielu alpinistów w drodze na ten niełatwy alpejski szczyt.

Każdy szczyt ma swój wielki dzień i dla Cervino tym dniem był 17 lipca 1865. Właśnie tego dnia szczyt został zdobyty po raz pierwszy przez włoską ekspedycję, która sześć dni wcześniej, na czele z Jean-Antoine Carrel z Valtournenche, wyruszyła na podbój Cervino z pastwiska Breuil. Trzy dni wcześniej młody Anglik Whymper, który konkurował z J.A Carrel, zdobył Cervino od strony Zermatt w Szwajcarii. W późniejszym czasie ksiądz i alpinista z Valtournenche, Abbé Gorret, który wziął udział we włoskiej ekspedycji, napisał:

Czytaj dalej

Agnieszka Stokowiecka