Czas wolny - Nasz Swiat
23
So, wrzesień

W języku włoskim, podobnie jak i innych językach, przedrostki (prefiksy) odgrywają ogromną rolę w tworzeniu wyrazów pochodnych, a co za tym idzie w dokładnym rozumieniu treści przekazu.
 
Czasami różnica między dwoma przedrostkami wydaje się bardzo "ulotna", a jednak potrafi bardzo wzbogacić potoczne słownictwo, jeśli tylko umiemy się nimi odpowiednio posługiwać. 
 
fot. faustoraso.blogspot.it
 
W niektórych przypadkach wyrażają sprzeczność, w innych opozycję, czy pozbawienie czegoś, itd. ... W razie wątpliwości warto więc zajrzeć do dobrego słownika ponieważ przedrostki mogą spowodować wiele nieporozumień ze względu na ich podobną funkcję. 

Na pewno niektórzy z was zastanawiają się jak to jest z włoskimi katedrami: raz się mówi duomo, a innym razem znów cattedrale... Jaka jest więc różnica?

Otóż CATTEDRALE to siedziba biskupa (od "cathedra" - siedziba/fotel) i zarazem najważniejszy kościół danej diecezji.
 
Natomiast DUOMO pochodzi od łacińskiego "domus" i oznacza dosłownie "dom Boży", a w praktyce odnosi sią do najważniejszego i zwykle najpiękniejszego kościoła w mieście, chociaż nie zawsze taki główny kościół musi być kościołem katedralnym.
 
I tak przykładowo w wikipedii czytamy: 
- "La cattedrale di Santa Maria del Fiore è il Duomo di Firenze e si affaccia sull'omonima piazza", z czego wynika, że Katedra Santa Maria del Fiore, a więc siedziba tutejszego biskupa jest zarazem najważniejszym/najpiękniejszym kościołem Florencji...
 
A tymczasem na stronie turystycznej o sycylijskiej Ragusie czytamy: 
- "La chiesa di San Giorgio si erge maestosa nel cuore di Ragusa Ibla. Nonostante abbia il titolo di "Duomo" non è la Cattedrale della città: sede vescovile è infatti la basilica di San Giovanni Battista."- czyli kościół San Giorgio w Ragusie Ibla nosi tytuł duomo, ale nie jest katedrą, nie jest więc siedzibą biskupa, który urzęduje w Bazylice San Giovanni Battista.
 
BASILICA pochodzi od greckiego basileus - "król" i od oikos - "dom", czyli dosłownie "dom Króla/Pana", i chociaż teoretycznie każdy kościół mógłby być uważany za bazylikę, to w praktyce bazylikami nazywane są świątynie budowane na planie prostokąta z centralną nawą wyższą od naw bocznych i charakteryzują się wyjątkowymi walorami artystycznymi. 
Zwykle są to imponujące budowle, często wybierane jako siedziby dostojników kościelnych. Zwróćmy uwagę na takie budowle jak chociażby Basilica San Zeno Maggiore w Weronie, Basilica San Francesco w Asyżu, Basilica San Pietro w Rzymie...
 
Agnieszka B. Gorzkowska

 

"Senza se e senza ma", czyli bez żadnego ale, bez wątpliwości i bezwarunkowo, to stosunkowo nowe wyrażenie w języku włoskim (zaledwie kilkuletnie), a już bardzo popularne i niezwykle medialne, nagminnie przewijające się prasie i w polityce, ale nie tylko. 
 
 
 
 

Signora czy signorina, niby banalnie proste, jak „pani” czy „panna”, i chociaż w języku polskim kobiety dawno wyparły ten przestarzały zwyczaj zmuszający niejako do ujawnienia stanu cywilnego, to we Włoszech takie rozróżnienie nadal wydaje się dość powszechne, nawet jeśli coraz trudniej dziś być politically correct.

Kiedyś reguły były bardzo proste: signorina to dziewczyna/kobieta niezamężna, a często zwrot ten oznaczał w domyśle również „dziewica”,  natomiast signora to mężatka, wdowa lub rozwódka.

Czytaj więcej »

Agnieszka B. Gorzkowska

 

Kto z was nie słyszał chociaż raz na dzień ulubionego zwrotu chyba wszystkich włoskich rozmówców: MI RACCOMANDO? Na ulicy, w szkole, w pracy, na kawie z kolegą, w pogawędce z sąsiadem,  w rozmowie z teściową, itd.
 
fot. immaginidivertenti.org
 
Czasownik raccomandarsi to nie tylko „polecać”. Przeciwnie, mi raccomando ma w sobie tyle ukrytych treści i emocji! Wyraża nasze obawy, życzenia... W ten sposób usilnie doradzamy, namawiamy, i nalegamy...
 
 
Agnieszka B. Gorzkowska

Nie tylko Polacy, ale i Włosi mają swoje ciut-ciut, ciutkę, tyciu-tyciu, troszeczkę, odrobinę...


Wydawałoby się, że wystarczy powiedzieć poco poco, un pochino, appena appena i po sprawie. A tu okazuje się, że także włoscy rozmówcy mają słabość do zdrobnień i spieszczeń. 




Już w latach 90-tych stało się nad wyraz modne UN ATTIMINO. I to nie tylko w sensie miary czasu, jak na to wskazuje jego pochodzenie, czyli jako synonimu un momentino (momencik). Dziś UN ATTIMINO rozszerzyło swoje pole semantyczne także na inne walory, np.:
 

Od wieków obserwowano niespodziewane, a zarazem cykliczne ochłodzenia i skoki temperatur w różnych porach roku i tłumaczono je na swój sposób w ludowych podaniach i wierzeniach. Statystyki meteorologiczne w większości je potwierdzają, i takie zjawiska atmosferyczne faktycznie mają już dziś swoje naukowe uzasadnienia, może więc warto zaznaczyć sobie niektóre z ludowych mądrości w naszym kalendarzu.

„Giorni della merla”, czyli kiedy włożyć gruby sweter i skarpety
Wedlug tradycji ostatnie dni stycznia, tj. od 29 do 31, to najzimniejsze dni roku. A nazwa ich pochodzi od legendarnej samiczki kosa („merla”) o pięknych, białych piórkach, która schowała się przed styczniowym zimnem w kominie wraz ze swoimi pisklętami. Ptaszki wyszły stamtąd dopiero 1 lutego, zupełnie czarne od sadzy i dymu. Dlatego właśnie, od tamtej pory, wszystkie kosy są czarne. Legenda ma oczywiście wiele różnych wersji, mniej lub bardziej bogatych w bajkowe wątki.

Gatunków kosa jest wiele, we Włoszech przeważa kos o czarnym upierzeniu, ale przyrodnicy piszą też o rzadkiej odmianie białego kosa, bez pigmentu na całym ciele. Coś w rodzaju albinosa wśród ptaków. Być może to właśnie taki kos był bohaterem legendy.

Wracając do pogody warto pamiętać, że według ludowych podań, im zimniejsze są te ostatnie dni stycznia, tym wcześniej przyjdzie ciepła wiosna.
Aby ogrzać ciało i dusze w mroźne „dni samiczki kosa” od kilku lat na północy Włoch organizuje się piwne festiwale na świeżym powietrzu, tzw. Birre della Merla w Garbagna, Sarezzano (Alessandria), gdzie serwuje się zimne i grzane piwo, polentę i inne zakąski przy muzyce na żywo. Oficjalna monetą na zeszłorocznym festiwalu było „merlo”, cena piwa (33cl) – 1 merlo, a ciepły posiłek - 2merli.

Jak Marzec oszukał staruchę
Według tradycji „dni staruchy”, „giorni della vecchia” to ostatnie dni marca, tj. od 29 do 31, które przynoszą zazwyczaj powrót zimna, i są uważane za najzimniejsze dni wiosny. Według legendy, gdy Marzec miał zaledwie 28 dni, pewna staruszka ciesząc się, że nadeszła wreszcie ciepła pora roku, miała powiedzieć: „wyjdę na pastwisko, Marcu, już mi nic nie zrobisz, bo dzisiaj jest już Kwiecień”. Wtedy to Marzec ujął się honorem i „pożyczył” trzy dni od Kwietnia zsyłając na ziemię chłód i śnieg. Dlatego właśnie „dni staruchy” nazywane są też „giorni imprestati”, czyli „dni pożyczone”. Takie nawroty niskich temperatur i zimna faktycznie zdarzają się w ostatniej dekadzie marca.