Czas wolny - Nasz Swiat
15
Pt, grudzień

Fryzjer damski droższy niż męski? Duński sąd: To dyskryminacja!rys. Szczepan Sadurski

W Danii panowie płacą za fryzjera mniej niż kobiety. Zresztą, czy tylko w Danii? Ale na razie tylko w Danii ten temat trafił do sądu. Było tak: jednej z klientek salonu fryzjerskiego nie spodobało się, że cena z usługę strzyżenia kobiet wynosi 528 koron, a mężczyźni płacą mniej, bo 428 koron. Sprawą zainteresowała Radę do spraw równego traktowania kobiet i mężczyzn. Tu stwierdzono, że różne ceny dla kobiet i mężczyzn w zakładach fryzjerskich, to jaskrawa dyskryminacja kobiet. Sprawa trafiła do duńskiego sądu, a ten przyznał rację "poszkodowanej". Salon fryzjerski ma jej zapłacić 2,5 tys. koron odszkodowania.

Wyrok skomentowała organizacja duńskich fryzjerów. Stwierdzono, że strzyżenie i ułożenie kobiecej fryzury wymaga więcej czasu niż fryzury męskiej, więc musi kosztować drożej. No, niby racja...

Wpadka Bank of Canada. Botanicy nie mają wątpliwości, że...

Co jest symbolem Kanady? Liść klonu kanadyjskiego. Widzą to nie tylko Kanadyjczycy, ale i miliony ludzi na całym świecie. Ale nie Bank of Canada, emitent banknotów którymi na co dzień posługują się Kanadyjczycy.

Od listopada 2012 r. Kanadyjczycy posługują się nowymi banknotami o nominałach: 20, 50 i 100 dolarów kanadyjskich. Są na nich liście klonu. Ale na 20-dolarówce nie tego klonu, co trzeba.

Profesor Julian Starr z uniwersytetu w Ottawie twierdzi, że na 20-dolarówce są liście klonu zwyczajnego. To inna odmiana niż klon kanadyjski, a kształty liści obu drzew różnią się. Dla botanika różnica jest oczywista, podobnie jak kibic umie odróżnić piłkę futbolową od piłki do koszykówki.

Kontrolerzy komunikacji miejskiej w Łodzi mają szansę trafić do Księgi Rekordów Guinnessa.

Łódź, fragment ulicy Piotrkowskiej / foto: Sadurski.comOpisane przez "Dziennik Łódzki" wydarzenie wyglądało tak: dwie nauczycielki wsiadły z grupą 26. przedszkolaków do autobusu linii 57 w Łodzi. Po wejściu do autobusu, zajęły się usadzaniem dzieci na miejscach siedzących. Gdy to zrobiły, chciały zabrać się za kasowanie 28. biletów, jednak było już za późno, bo do akcji wkroczyli kontrolerzy.

Na najbliższym przystanku wycieczka się skończyła - z autobusu wysiedli: kontrolerzy, dwie nauczycielki i 26 dzieci. Kontrolerzy wezwali policję. Po przybyciu, policjanci wylegitymowali nauczycielki i przekazali ich dane osobowe kontrolerom do spisania mandatów. Mimo, że w kodeksie wykroczeń maksymalna kara może wynosić 500 złotych, kontrolerzy każdej z nauczycielek wystawili mandat na zapłacenie 2850,40 zł. Razem: 5700,80 zł.

Na szczęście ta niemiła i absurdalna sytuacja ma pozytywny dla nauczycielek finał. Po napisaniu pisma z wyjaśnieniami, łódzki MPK anulował oba mandaty, a nadgorliwych kontrolerów podobno ukarał. Teraz jeżdżą oni po Łodzi i sprawdzają kolejnych nieszczęśników. A to oznacza, że podobne skandaliczne sytuacje w ich wykonaniu, niestety mogą się powtórzyć.

Miejskiemu Przedsiębiorstwo Komunikacyjnemu - Łódź Spółka z o.o. (adres: ul. Tramwajowa 6, 90-132 Łódź) gratulujemy tak solidnych i odpowiedzialnych pracowników.

Według londyńskiego lotniska Stansted, Lublin nie leży w Polsce, lecz w... centrum Chin!

Dwa tygodnie temu otwarto lotnisko pasażerskie Lublin (Lublin Airport), znajdujące się w podlubelskim Świdniku. Zarówno Lublin, jak i Świdnik to miasta jak najbardziej polskie i raczej nic nie mające wspólnego z Chinami. A jednak!

Ktoś z londyńskiego lotniska Stansted uaktualnił na stronie internetowej mapę połączeń lotniczych o nowe lotnisko. Mimo, że linie lotnicze Ryanair do Azji nie kursują, Lublin umiejscowiono w środku Chin.

Jak wytłumaczyć pomyłkę? Lublin Airport otrzymał oznaczenie IATA: LUZ. To samo oznaczenie należało niegdyś do chińskiego lotniska Jiujiang Lushan.

Na ilustracji: fragment skrina z www lotniska Stansted, teraz na pewno ta mapka wygląda inaczej

Fani "Star Wars" z USA niepocieszeni. A Biały Dom zmienia prawo.

Filmowa Gwiazda Śmierci / foto: Wikipedia 25 tysięcy podpisów obywateli USA pod petycją - tyle dotychczas wystarczało, aby władze USA zostały zobligowane do odpowiedzi na obywatelską petycję. I tylu właśnie Amerykanów zapytało rząd USA czy zamierza wybudować w kosmosie gigantyczną stację bojową, którą znamy z serii filmów Star Wars (Gwiezdne Wojny).

Mimo, że pomysł zbudowania Gwiazdy Śmierci (Death Star) przez USA to połączenie fantastyki, abstrakcji i humoru (nie zakładamy, że 25 tysięcy przeciętnych Amerykanów poważnie myśli o takiej inwestycji), to oryginalne zapytanie, nie mogło zostać zignorowane przez władze Stanów Zjednoczonych. I trzeba przyznać, oficjalna odpowiedź nie była pozbawiona ironii.

Władze USA wyceniły, że wybudowanie Gwiazdy Śmierci to (trudny do wyobrażenia) koszt 850,000,000,000,000,000 USD, a taka kwota pogłębiłaby deficyt budżetowy. Poza tym - czy warto wydawać tak gigantyczną kwotę na coś, co może być unicestwione przez jednozałogowy myśliwiec?

Władze USA musiały jednak poczuć się dziwnie, bo już kilka dni później wprowadzono zmiany w przepisach. Od teraz rząd USA będzie odpowiadać na petycję, jeśli zbierze się 100 tysięcy osób, w ciągu tylko 30 dni. Ale bądźmy szczerzy: przy dobrej mobilizacji fanów Star Wars, nie jest to zadanie niemożliwe.

 

foto:WikipediaNiewykluczone, że wokalista rockowego Black Sabbath będzie patronem jednego z lotnisk!

Ma "swoje" lotnisko w Polsce Lech Wałęsa, ma w Liverpoolu John Lennon, a w Nowym Orleanie Louis Armstrong. Czemu miałby nie mieć Ozzy Osbourne? Z takiego założenia wyszedł Jim Simpson, szef wytwórni Big Bear Music i zgłosił propozycję, aby lotnisko w brytyjskim mieście Birmingham nazwać imieniem Ozzy’ego Osbourne’a. Władze propozycję przyjęły przychylnie, bo przecież Osbourne (ur. 1948, niegdyś członek słynnego heavymetalowego zespołu Black Sabbath) pochodzi właśnie z Birmingham. Propozycję dobrze przyjęli również mieszkańcy miasta. Dlatego niewykluczone, że wkrótce w Birmingham będzie: Ozzy Osbourne International Airport.

Jeszcze nie wiadomo, co na to gwiazdor, ale pewnie też nie będzie miał nic przeciwko temu.