Czas wolny - Nasz Swiat
19
Cz, październik

Egipski parlament ma kontrowersyjny pomysł legalizujący w tym kraju nekrofilię.

Zmarła właśnie twoja żona? Masz jeszcze 6 godzin, żeby z nią pofiglować czyli współżyć seksualnie z jej zimnym, martwym ciałem. Pomysł rodem z horrorów? Nie, przygotowywana obecnie w Egipcie ustawa, która zezwoli na współżycie męża z nieżyjącą już żoną.

Zdominowany przez islamistów parlament egipski przygotowuje obecnie szereg zmian prawych. Są wśród nich zmiany o charakterze społeczno-obyczajowym, w tym ograniczające prawa kobiet. Jak się okazuje, ograniczające ich prawa nie tylko za ich żywota, ale też po ich śmierci.

Informacje o przygotowywanych zmianach prawa, wywołały w Egipcie protesty, głównie wśród (nielicznych) organizacji kobiecych. Pojawiły się żarty, aby także kobietom prawo dało możliwość współżycia ze zmarłym mężem.

6 kwietnia na ekrany włoskich kin powrócił po 15 latach film Titanic w wersji 3D Jamesa Camerona. W sieci natomiast grupa, działająca jako PistolShrimps postanowiła pójść o krok dalej.

Zobacz zwiastun zdobywcy 11 Oscarów w jeszcze nowszej wersji.

embed video plugin powered by Union Development

Wstyd jak cholera! Władze uczelni odebrały mu tytuł doktora.

Prezydent Węgier Pál Schmitt / foto: Wikipedia

Plagiatów i plagiatorów na świecie coraz więcej. I jak się okazuje, plaga ta nie omija osób na najwyższych szczeblach władzy. Czy warto ryzykować? W przypadku prezydenta Węgier Pála Schmitta, nie było warto. Bo niewykluczone, że przez plagiat sprzed 20 lat, wkrótce przestanie być prezydentem.

Władze Uniwersytetu Medycznego w Budapeszcie odebrały prezydentowi Węgier Pálowi Schmittowi stopień doktorski. 33 członków Senatu uczelni głosowało za, tylko czterech było innego zdania.

Obecny prezydent Węgier w 1992 r. "napisał" pracę doktorską na temat igrzysk olimpijskich. Ponad 90 procent "jego" pracy, to dosłowne tłumaczenie prac napisanych wcześniej przez dwie inne osoby.

Gdy niedawno dostrzeżono mocne podobieństwa w obu pracach doktorskich, prezydent Węgier bronił się, że pisząc swą pracę współpracował z autorem wcześniejszej pracy. Ten jednak zdecydowanie zaprzeczył, pogrążając polityka.

Czy zdziwimy się, jeśli Węgrzy nie będą chcieli nadal mieć za prezydenta plagiatora i kłamcę?

Wraca temat patrona Stadionu Narodowego w Warszawie. Za złotówkę postawioną na Michaela Jacksona można zarobić...

W Zakładach bukmacherskich Fortuna do 8 czerwca 2012 r. można obstawiać, kto zostanie patronem Stadionu Narodowego. Aktualnie obstawiający najwięcej szans dają Kazimierzowi Górskiemu. Drugi jest Jan Paweł II, trzeci Kazimierz Deyna. Obstawiający Lechowi Kaczyńskiemu dają niewielkie szanse, w dodatku ten kurs obecnie jest zablokowany. Piąty w tej stawce jest Michael Jackson. Jeśli dobrze odczytujemy rządki cyferek, stawiając na niego złotówkę, w przypadku jeśli zostanie patronem stadionu, można zarobić aż 1.000 złotych.

Przypomnijmy: kandydaturę Michela Jacksona zgłosił

satyryk Szczepan Sadurski. Oficjalne pismo - tu link wysłał do Narodowego Sportu 7 października 2009 r, i była to pierwsza oficjalna kandydatura. - Michael Jackson to jedyny racjonalny kandydat - przekonywał w telewizyjnym studio.

Informacja o kandydaturze Jacksona podana do mediów, wśród niektórych spowodowała konsternację i rozpoczęła narodową dyskusję. Zaczęły padać kolejne propozycje (m.in. Kazimierz Górski), posłowie Prawa i Sprawiedliwości próbowali przekonać do kandydatury Jana Pawła II, a po katastrofie smoleńskiej wymieniano także kandydaturę Lecha Kaczyńskiego. Decydenci twierdzili, że za dużą kwotę chcą "sprzedać" nazwę jakiejś firmie, wreszcie oznajmiono, że nazwa zostanie nie zmieniona i zostanie po prostu: Stadion Narodowy w Warszawie.

Niedawno znów zmieniono decyzję. Nową nazwę stadionu lub patrona poznamy w dniu otwarcia mistrzostw EURO 2012. Nie wiadomo czy zapadła już decyzja, jednak ostatnio były prezydent Aleksander Kwaśniewski lobbuje za kandydaturą Kazimierza Górskiego. I jak widać, osoby obstawiające w zakładach bukmacherskich sądzą, że to właśnie on ma największe szanse.

Kandydatura Michaela Jacksona jako patrona Stadionu Narodowego w Warszawie, ma według obstawiających w zakładach bukmacherskich, raczej nikłe szanse. Ale Szczepan Sadurski wciąż wierzy w sukces zgłoszonej przez siebie kandydatury. Gdyby nie to, że  zanim się zarejestruje, trzeba podać szczegółowe dane osobowe, jako osoba konsekwentna, postawiłby na swego kandydata swoje pieniądze. Tym bardziej, że w sondzie sprzed dwóch lat użytkownicy portalu Sadurski.com mając do wyboru m.in. Kazimierza Górskiego, Jana Pawła II i Michael Jacksona, na tego ostatniego oddali aż 44 procent głosów. Drugi, Kazimierz Górski otrzymał 17 procent głosów.

Austriackie miasteczko Raschal, które organizuje festiwal muzyki Wolfganga Amadeusz Mozarta, jest dumne z faktu, że kiedyś Mozart....

Światową sławę można zyskać na różne sposoby. W przypadku miasteczka Raschal (Austria) ten sposób był banalnie prosty. Któregoś razu, a było to w 1787 roku, kompozytor i muzyk Wolfgang Amadeusz Mozart (1756-1791) przejeżdżając przez to miasteczko, poczuł fizjologiczną potrzebę. Poprosił woźnicę o postój i po chwili najzwyczajniej w świecie zsunął portki i opróżnił pęcherz moczowy.

Miejsce tego wiekopomnego wydarzenia sprzed 200 lat stało się powodem kultu. Wystawiono tablicę pamiątkową, a mieszkańcy miejscowości skropionej moczem, postanowili zorganizować tu festiwal upamiętniający wielkiego kompozytora.

Niestety wszystko na to wskazuje, że historia z sikającym Mozartem jest sfingowana. Wymyślił ją profesor architektury z Raschal, podczas spotkania przy piwie z przyjaciółmi w 1975 roku. Powód? Do tej pory miasteczko nie wyróżniało się niczym szczególnym, więc postanowił to zmienić, wymyślając tę żartobliwą historię.

Ale turystom to nie przeszkadza. Wabieni legendą, przybywają odtąd do Raschal. Także po to, aby oddać mocz w tym samym miejscu, co słynny kompozytor.

Czy beczka z kupą słonia jest warta prawie 100 tysięcy euro? (400 tysięcy złotych?)

foto: youtube

Holender Jeroen van Dam zardzewiałą beczkę własnoręcznie wypełnił odchodami słonia i powstało w ten sposób dzieło sztuki, mające głębokie przesłanie: na świecie rośnie przepaść między kulturą a naturą. Tego wiekopomnego dzieła nie chciała pokazać żadna galeria sztuki, więc musi teraz śmierdzieć w pracowni artysty. A akt stworzenia dzieła możemy oglądać na YouTube (poniżej).

Najciekawsze jest to, że stworzenie beczki z kupą słonia zasponsorowała Unia Europejska. Zasrany artysta dostał za swe wybitne dzieło 96 tysięcy euro.

Komentarz Sadurski.com? Większą sztuką byłoby wypełnienie wielkiej beczki kupkami chomików.

 

 

embed video plugin powered by Union Development