Czas wolny - Nasz Swiat
19
So, sierpień

Badania przeprowadzone przez naukowców z Weizmann Institute of Science w izraelskim Rehovot wskazują, że spożywanie produktów zawierających sacharozę może zaburzać pracę flory bakteryjnej jelit i prowadzić do cukrzycy.

Ostatnio WHO opublikowała nowe zalecenia, co do znacznej redukcji ilości dostarczanego w pożywieniu cukru. Okazuje się, że ewentualna alternatywa w postaci niskokalorycznych zamienników, takich jak np. sacharoza, również stanowi zagrożenie dla zdrowia. Co prawda rezultaty ostatnich eksperymentów wciąż podlegają dyskusji oraz są nierozstrzygające, jednak powinny może zostać wzięte pod uwagę przy rozsądnym planowaniu diety.

Eksperyment

W badaniu testowi poddano zarówno myszy jak i ludzi. Najpierw, przez okres jedenastu tygodni, myszom z różnych grup badawczych podawano wodę osłodzoną albo zwykłym cukrem albo jednym z trzech sztucznych słodzików – aspartamem, sacharozą lub sukralozą (pochodną sacharozy). Po danym okresie myszy karmione sztucznymi słodzikami wykazywały nietypowy skok poziomu glukozy we krwi podczas przyjmowania posiłku bogatego w glukozę. Opisana nietolerancja glukozy stanowi jeden z wczesnych symptomów cukrzycy. Jednak, po czterotygodniowym leczeniu myszy antybiotykami, owa nietolerancja przestała występować, co wskazuje na związek z florą bakteryjną.
Odkryto, że pewne gatunki bakterii żyjących w jelitach chętniej występują u myszy karmionych sacharozą. Przeniesienie tychże bakterii do nieposiadających ich uprzednio myszy, łączyło się z jednoczesnym przeniesieniem nietolerancji glukozowej.
Celem potwierdzenia, że rezultaty te można ekstrapolować także na ludzi, naukowcy podawali przez sześć kolejnych dni, siedmiorgu ochotnikom najwyższą dopuszczalną przez WHO dzienną dawkę sacharozy – 5mg/kg masy ciała. Czworo z przebadanych osób wykazywało oznaki nietolerancji glukozy. Naukowcy na łamach strony internetowej Nature ogłosili, że sztuczne słodziki "mogą przyczynić się do rozprzestrzenienia epidemii [cukrzycy], którą miały w zamyśle zwalczać."

Dyskusja

Takie radykalne wnioski spotykają się z różnymi reakcjami środowiska naukowego. Wielu z nich podkreśla, że badania te są niezwykle ciekawe i obiecujące, jednak w obecnym stadium nie należy też przywiązywać do nich zbyt dużej wagi. Kontrowersje budzi zaledwie siedmioosobowa grupa badanych osób, z których jedynie cztery potwierdziły hipotezę badaczy – takie rezultaty nie wydają się na razie przekonujące dla części naukowców. Podobnie, różnice między typową dietą myszy i ludzi (mysz znacznie mniej energii zdobywa poprzez spożywanie węglowodanów niż człowiek) wskazują na konieczność zastosowania nieco innej miary przy porównywaniu oddziaływania sacharozy na te odmienne gatunki.
Lukratywny przemysł sztucznych słodzików może się zatem na razie specjalnie nie przejmować doniesieniami naukowców, gdyż substancje te nadal uchodzą za pomocne przynajmniej w częściowej redukcji otyłości. Nie jest to jednak rozwiązanie idealne, o czym warto pamiętać wybierając się na zakupy.

Aleksandra Klasa

 

Dobra wiadomość dla leniuchów, którzy po przebudzeniu nie mają w zwyczaju ścielenia łóżka.

Wydaje się, że pozostawienie niepościelonego łóżka jest zdrowsze. Tezę tą potwierdza badanie rozpoczęte w 2005 roku prowadzone przez Kingston University w Londynie, według którego niepościelone łóżko jest nieprzyjazne dla roztoczy lubiących ciepło i wilgoć.

„Roztocza – tłumaczy Stephen Pretlove, profesor prowadzący od prawie 10 lat badania – mogą przetrwać tylko dzięki wilgoci pochodzącej ze środowiska. Pozostawiając niepościelone łóżko przez cały dzień wystarczy na wyeliminowanie jej z prześcieradła, poduszek i materacy. W ten sposób roztocza się odwodnią i nie przeżyją”.

Proces starzenia się skóry wokół oczu zaczyna się bardzo wcześnie. Mimo że ma on bardzo indywidualny charakter, śmiało można powiedzieć, że szczególną uwagę na skórę w okolicach oczu, należy niestety zwracać już od 20 roku życia…

Generalnie, na proces starzenia się skóry, największy wpływ mają czynniki wewnętrzne, jak promienie słoneczne, czy też zanieczyszczone środowisko oraz uwarunkowania genetyczne. Wiąże się on w ścisły sposób z pewnymi specyficznymi dla skóry elementami budowy. Ta, pokrywająca okolice naszych oczu i powiek jest bowiem praktycznie najcieńsza na całej naszej twarzy. Jej grubość wynosi około 0,5 mm. Charakteryzuje ją słaby system podporowy i prawie całkowity brak podściółki tłuszczowej, związanej z małym nagromadzeniem gruczołów łojowych. Skóra w tym obszarze, ma także słabsze krążenie krwi oraz limfy, niż w pozostałych częściach ciała. Pojawia się tutaj natomiast, duże nagromadzenie mastocytów - komórek odpowiedzialnych za powstawanie reakcji alergicznych. Dodatkowy problem z funkcjonowaniem skóry wokół oczu, związany jest z naturalnym zmęczeniem tego narządu, wynikającym z ciągłego ruchu powiek. Mięsień okrężny oka jest jednym z najczęściej wykorzystywanych elementów twarzy. Podczas mrugania czy też mrużenia oczu jest on praktycznie w ciągłym ruchu. Wszystko to przyczynia się właśnie do powstawania zmarszczek mimicznych, często nazywanych - kurzymi łapkami.

Główną przyczyną podkrążonych oczu są z kolei nieprzespane noce lub nadmiar snu w zbyt ciepłym pomieszczeniu, albo słabo wietrzonym. Oczywiście zanieczyszczone powietrze, nadmierne przebywanie w zadymionych pomieszczeniach czy klimatyzowane pokoje są dodatkową przyczyną podrażniającą delikatną skórę wokół oczu.  Stosunkowo często, cieniom pod oczami towarzyszą obrzęki, które w wyraźny sposób postarzają skórę w okolicach oczu.

Podstawowym zabiegiem związanym z pielęgnacją tych okolic jest ich prawidłowy demakijaż. Pozostałości tuszu do rzęs, jak i innych kosmetyków bywają przyczyną podrażnień, a to powoduje niejednokrotnie opuchnięcia. Zmywanie makijażu powinno być bardzo delikatne, od zewnętrznego kącika oczu do wewnątrz (unikamy naciągania skóry i nie narażamy jej na ewentualne zmarszczki). Do oczyszczania stosujemy specjalnie do tego celu przeznaczone preparaty. Należy pamiętać, że tusze wodoodporne zmywamy dwufazowym preparatem do demakijażu oczu, a tusz normalny wystarczy łagodniejszym środkiem. Przy bardzo wrażliwych oczach, zaleca się maseczki pod oczy w formie nawilżonych płatków. Doskonałym sposobem na domową maseczkę jest nawilżenie wacika zimnym naparem z mocnej herbaty. (DB)

Jak przygotować się do przyjmowania pigułki antykoncepcyjnej?

Pigułki można kupić tylko na receptę i są one przepisywane nie tylko przez ginekologów, ale również endokrynologów i lekarzy rodzinnych. Ważne jest jednak, by pierwsze przepisanie pigułki było poprzedzone rozmową z lekarzem i podstawowym badaniem ginekologicznym. Chodzi tu o wykluczenie poważniejszych schorzeń i upewnienie się, że nie ma żadnych przeciwwskazań, aby pacjentka przyjmowały hormony.

A oto lista podstawowych badań, które powinno się wykonać przed przyjęciem tabletki antykoncepcyjnej:
- badanie ginekologiczne
- cytologia
- badanie piersi
- ocena pracy wątroby i układu krzepnięcia krwi
- oznaczenie poziomu cholesterolu i tłuszczy we krwi
- kontrola ciśnienia tętniczego.

Co należy wiedzieć o dostępnych prepartach?
Celem wstępnej wizyty ginekologicznej jest ustalenie, jaką metodę antykoncepcji i jaki preparat zaproponować pacjentce. W metodzie jednofazowej wszystkie tabletki mają, niezależnie od dnia cyklu, taką samą zawartość hormonów.

W metodzie dwufazowej, tabletki przyjmowane w pierwszej połowie cyklu zawierają dużą ilość estrogenów i niewielką dawkę progestagenów. W drugiej połowie cyklu jest odwrotnie. Udoskonaleniem tej metody jest metoda trójfazowa.

Każda z metod ma swoje plusy i minusy. Metoda klasyczna wydaje się prostsza w stosowaniu, gdyż trudniej się pomylić, a w przypadku pomyłki zawsze przyjmuje się taką samą tabletkę. Zaletą metody trójfazowej jest bardziej fizjologiczne wahanie poziomu hormonów w rożnych fazach cyklu, co w przypadku pań w okresie okołomenopauzalnym pozwala regulować zaburzoną w tym okresie przemianę hormonów. Niestety ceną za to jest większe ryzyko błędu w stosowaniu. Dlatego też, kiedy ginekolog przepisuje pigułkę po raz pierwszy, najczęściej zapisuje tylko jedno opakowanie i proponuje ponowną wizytę po miesiącu. Dzięki temu kobieta może zaobserwować jak pod wpływem pigułki będzie kształtować się jej samopoczucie.

Należy pamiętać, że nawet po wyborze najbardziej odpowiedniego preparatu i pomimo dobrego samopoczucia pacjentki podczas przyjmowania tabletek antykoncepcyjnych nadal istnieje ryzyko groźnych powikłań będących skutkiem antykoncepcji hormonalnej i dlatego konieczne są kontrolne wizyty u ginekologa dwa razy w roku.

dr Katarzyna Litwicka, ginekolog

 

 

Lęk w przeciwieństwie do strachu, zawsze jest nieokreślony, wiąże się z oczekiwaniem czegoś okropnego, przerażającego, a jednocześnie często nienazwanego. Niepewność, podsycana stale napływającymi informacjami o globalnych skutkach kryzysu, może się przerodzić w stan przewlekłego, silnego niepokoju i intensywnego poczucia zagrożenia. Długotrwały lęk przed nieokreśloną, lecz groźną sytuacją może doprowadzić do bezsenności, ciągłego zadręczania się nieprzyjemnymi myślami o tym, co będzie. Gdy taka sytuacja trwa długo, na przykład kilka miesięcy, mamy do czynienia ze stanem chronicznego rozdrażnienia, irytacji, poczucia wewnętrznego rozbicia i zwiększonej gotowości do wybuchania gniewem. Może to prowadzić do konfliktów z osobami bliskimi czy współpracownikami, co nie ułatwia radzenia sobie z już i tak trudną sytuacją. Niektórzy chcieliby ukryć się przed całym światem, schować w domu. Czasem pojawia się reakcja depresyjna i związane z nią: poczucie winy, bezradność, utrata poczucia sensu, zanik motywacji do działania. Stale przeżywane napięcie i permanentny stres mogą też prowadzić do obniżenia odporności organizmu, a więc do zwiększonej podatności na choroby.

Zygmunt Bauman zauważa: „Dziwaczne, ale dość pospolite i wszystkim nam znane jest uczucie ulgi oraz nagłego przypływu energii i odwagi, gdy po długim okresie niepokoju, obaw, czarnych przeczuć, pełnych trwogi dni i bezsennych nocy w końcu stajemy wobec realnego niebezpieczeństwa i namacalnej groźby. A może to doświadczenie nie jest tak dziwaczne, jak się wydaje, skoro wreszcie dowiadujemy się, co kryło się za mglistym, lecz uporczywym wrażeniem nieustannie zatruwającym dni, którymi powinniśmy się cieszyć, a jakoś nie mogliśmy – a które wypełniało nasze noce bezsennością… Gdy już wiemy, skąd ma paść cios, wiemy także, co – jeśli w ogóle – możemy zrobić, żeby go sparować, a przynajmniej uświadamiamy sobie, jak nikłe mamy szanse, by wyjść z tego cało, oraz to, z jakimi stratami musimy się pogodzić.”
A więc określony lęk, w którym spodziewamy się najgorszego. Z wrogiem namacalnym możemy próbować walczyć, przy rozproszonym i nieokreślonym – jesteśmy jak dziecko we mgle.
Co ciekawe, kiedy to, co nas od dawna przeraża staje się wreszcie konkretne i nazwane, nasz lęk maleje. Strach pozwala ocenić szanse poradzenia sobie z trudnościami, a także zmobilizować się i podjąć wreszcie określone działania. Skłonność ludzi do tego, aby sytuację nieokreśloną zmieniać w jasno zdefiniowaną (choćby bardzo negatywną), jest związane z dążeniem do zaspokojenia potrzeby bezpieczeństwa. Jeśli to poczucie jest zachwiane, po prostu dążymy do jego odzyskania.
Co można zrobić, aby poradzić sobie z lękiem dopóki nie da się go przeformułować w konkretny strach?
W radzeniu sobie z tym stanem pomaga świadome koncentrowanie uwagi na teraźniejszości, na bieżącym doświadczeniu. Jeśli czujesz, że ogarnia cię panika i zaczynasz tracić grunt pod nogami:
- spróbuj nie poddawać się plotkom, insynuacjom, atmosferze strachu typu: będą zwalniać, świadomie skup się na bieżących zadaniach do wykonania, pracuj rzetelnie i zachowaj się tak, jakby nigdy nic;
- chwile wolne (np. gdy czekasz na metro, stoisz w korku) przeznacz najlepiej na koncentrację uwagi na miejscu w jakim się znajdujesz, otaczającej cię przyrodzie, dobiegających z zewnątrz dźwiękach lub choćby na własnym oddechu. Pomoże ci to odnaleźć równowagę, odpocząć, zrelaksować się;
- pomoże też myślenie o obiektach i miejscach wywołujących pozytywne skojarzenia, napawających optymizmem i uspokajających, myśl o bliskich osobach, na których możesz polegać;
- pomocne jest odwołanie się do dobrych doświadczeń z przeszłości: prawdopodobnie przeżyłeś już w swoim życiu różne trudne chwile i poradziłeś sobie z nimi – przywołuj je;
- myśląc o tym, co będzie, staraj się tworzyć pozytywne scenariusze związane z twoją przyszłością, spróbuj potraktować to, co cię czeka, w kategoriach wyzwania; być może właśnie teraz będziesz mógł lepiej poznać siebie, sprawdzić swoją odporność i zaradność;
- jeśli w wyniku kryzysu poniosłeś określone straty, pamiętaj, że nie straciłeś wszystkiego;
- zachowaj umiar w swoich działaniach, zadbaj o siebie, pamiętaj, że nie można zbyt długo korzystać z rezerw organizmu;
- pamiętaj, że sytuacje kryzysu są elementem życia, zdarzają się raz na jakiś czas i mijają;
- podejmując decyzje dotyczące przyszłych inwestycji postaraj się przygotować również na niekorzystne dla ciebie rozwiązania: zbierz różne informacje, przeanalizuj potencjalne straty i zyski, spisz na kartce szanse i zagrożenia związane z nowym przedsięwzięciem.
Pewność jest wprawdzie lepsza od lęku, ale nie należy jej sztucznie kreować. Pogrążenie się w pesymistycznych wizjach sprawia, że zaczynasz popełniać podstawowe błędy i uruchamiasz samospełniające się przepowiednie. Jednak to prawdopodobnie fałszywa pewność, nadmierny optymizm kiedyś zdecydowały o tym, że nietrafnie zainwestowałeś oszczędności. Bądź więc bardziej realistą niż pesymistą czy optymistą.

Dorota Gontarz
Psycholog
Masz pytanie? Zadzwoń: 3270821265 lub napisz:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

„Każdy może się zdenerwować - to łatwe, ale zdenerwować się na właściwą osobę, z właściwą mocą, we właściwym czasie, z właściwego powodu i we właściwy sposób - to łatwe nie jest” - powiedział Arystoteles.

Czy zdarzyło ci się żałować słów wypowiedzianych w złości? A może zdarzyło ci się żałować, że właśnie nic nie powiedziałeś? Czy znasz uczucie zadowolenia, kiedy panujesz nad złością i dajesz temu wyraz? Każdy ma do czynienia ze złością, istnieją tylko inne drogi jej okazywania. Prawdziwą sztuką natomiast jest „właściwe” złoszczenie się.
 

Wdzięczność chroni przed szkodliwymi dla zdrowia zachowaniami, np. drastycznymi kuracjami odchudzającymi, zażywaniem narkotyków czy ryzykownym seksem.

Wdzięczność jest związana z odwróceniem uwagi od swojego „ja”. Niektórzy ludzie w obliczu traumatycznych wydarzeń potrafią zachować spokój ducha, a inni wręcz przeciwnie – wpadają w czarną rozpacz. Osoby cierpiące na depresję, które nadmiernie koncentrują się na sobie, jeszcze wzmacniają swój posępny nastrój. Natomiast uwaga osoby nastawionej na odczuwanie wdzięczności z „ja” na innych ludzi i na to, co im zawdzięcza.
W kontekście straty kogoś bliskiego, wdzięczność kieruje nas w stronę bycia wdzięcznym osobie, która z nami była. Rozpacz odchodzi na dalszy plan.
Ważne jest też to, w jaki sposób opisujemy rzeczywistość. Niektórzy koncentrują się na biedzie, żalu, braku, potrzebie, niedostatku, stracie. To oczywiście pogłębia poczucie straty. Ludzie wdzięczni opisują świat za pomocą zupełnie innych słów: dar, darczyńca, błogosławieństwo, szczęście, szczęśliwy, dostatek. Tam, gdzie inni widzą przekleństwo, ludzie wdzięczni dostrzegają zrządzenie losu. W tych samych sytuacjach jedni złorzeczą i pomstują na swój los, zaś inni przecierają oczy i dziękują za to, co mają.
Piotr nauczył się wdzięczności po wypadku:
„Przeżyłem, bo tak było mi pisane, dzięki temu wiem, że mam za co dziękować. Wypadek przypomniał mi, że zamiast narzekać na ból, chorobę, brak pieniędzy, czy inne bolączki, lepiej podziękować za to, co się ma – a jest za co, zawsze.”
„Za męża, który skarży się na zasłoną zupę, bo to oznacza, że jest z Tobą, a nie gdzie indziej. Za podatki, które płacisz, bo to oznacza, że masz pracę. Za bałagan po przyjęciu, bo to oznacza, że masz przyjaciół. Za lekko obcisłe już ubrania, bo to oznacza, że masz co jeść. Za fałszującą panią z tyłu w kościele, bo to oznacza, że ją słyszysz. Za stertę prania i prasowania, bo to oznacza, że masz co na siebie włożyć. Za znalezienie najdalszego miejsca na parkingu, bo to oznacza, że masz siłę, by podejść na nogach do sklepu.”
Każdy z nas może w trwały sposób zwiększyć poczucie szczęścia. Jest to możliwe poprzez pielęgnowanie w sobie poczucia wdzięczności, m.in. można to robić każdego dnia, znajdując chwilę czasu na przypomnienie sobie, za co jesteśmy wdzięczni. Swoją wdzięczność można wyrazić na różne sposoby. Sugeruję, by pisać listy do osób, którym coś zawdzięczamy. Można też podziękować im osobiście. Warto też wyznaczyć dzień lub porę dnia, którą poświęcimy na przemyślenia odnośnie tego, za co chcieliśmy podziękować. Możemy wtedy spisywać nasze „błogosławieństwa” w specjalnym dzienniczku wdzięczności.
Wdzięczność jest najlepszym podejściem do życia. Kiedy wszystko idzie dobrze, cieszymy się i wyolbrzymiamy dobro, które otrzymujemy. Kiedy jednak układa się źle, wdzięczność może nam pomóc zobaczyć wszystko w pełniejszej perspektywie i tym samym lepiej zrozumieć własne doświadczenia.
„Co to jest wdzięczność Mistrzu?
To podziękowanie za dar i umiejętność jego przyjęcia.
A co to jest dar?
Dar to dawanie, to podarunek, to obdarowywanie. Dar to prezent, który otrzymałeś. To wiedza lub doświadczenie, to zapalona świeca, życzliwy uśmiech, otwarta dłoń.”

Dorota Gontarz (przyjmuje w Rzymie)
Psycholog
Tel. 3270821265