Limeryk jest dobry na wszystko - Nasz Swiat
21
So, październik

Coś wam powiem

Limeryk - niby nic, a cieszy. Chyba taka właśnie powinna być definicja tej krótkiej anegdoty lirycznej - zwięzła i nieco zaskakująca, jak sam limeryk. Nie podaję tu objaśnień encyklopedycznych, bo każdy może sprawdzić je we własnym zakresie. Mnie chodzi o coś innego. Jest kilka reguł, które nadają limerykom ich specyficzną formę, ale nie zawsze są one w równym stopniu respektowane. Najważniejsza jest idea.
Limeryk jest przede wszystkim grą, zabawą, która sprawia przyjemność nie tylko czytelnikowi, ale także (a może w szczególności!) autorowi. Dla mnie jest on naprawdę ciekawym ćwiczeniem intelektualnym, które polecam każdemu. Daje ono wiele satysfakcji oraz poczucie, że jest się osobą kreatywną. Ciekawe uczucie, a przy tym bardzo łatwo osiągalne! Wystarczy napisać limeryk. Niby nic, a cieszy!

Od razu chcę zaznaczyć, że nie są najważniejsze tzw. walory artystyczne takiego "dzieła". Każdy może pisać limeryki, a one mają za zadanie przede wszystkim cieszyć autora. Dlatego się je pisze. Wielu sławnych poetów nie przyznawało się do pisania limeryków. W takim razie dlaczego je w ogóle pisali? Bo im to sprawiało po prostu przyjemność! Tak właśnie ma być. Każdy może pisać limeryki, niezależnie od własnych zdolności. Wystarczą chęci.

Jeżeli tak do tego podejdziemy, to każdy limeryk przez nas napisany może być dobry. Wystarczy, że śmieszy lub bawi nas samych. Tyle! Każdy ma inne poczucie humoru, więc nie ma co się przejmować opinią innych. Najważniejsze, żebyśmy sami czerpali przyjemność z tego aktu twórczego. A może kiedyś uda się nam stworzyć coś naprawdę dobrego? Nie dowiemy się, jeśli nie spróbujemy. Nic nas to nie kosztuje. Piszmy choćby dla siebie.

Ja widzę to w ten sposób. Limeryk jest ćwiczeniem przyjemnym i relaksującym. Nie może być zbędnym wysiłkiem. Ja na przykład piszę limeryki przy herbacie. Właśnie tak! Kubek herbaty i kartka papieru. Łyk za łykiem, słowo za słowem. Zazwyczaj udaje mi się skończyć limeryk przed ostatnim łykiem herbaty. Ile więc może to zająć? Od 5 do 10 minut, powiedzmy. Nie więcej. Czasem kończę przy drugiej filiżance, albo następnego dnia. Kończę, ale nie poprawiam. Nie lubię poprawek, bo poprawki wiążą się z niepotrzebnym wysiłkiem, a dla mnie pisanie limeryków ma być przyjemnością. Oczywiście to tylko moje podejście. Każdy robi jak uważa. I już, to wszystko. Limeryk gotowy. Niby nic, a cieszy! Spróbujcie sami!

Zdaję sobie sprawę, że ten wstęp był nieco przydługi, ale wybaczcie - nie miałem czasu go skrócić. Co chciałem napisać? A, tak: co jakiś czas będę tutaj publikował właśnie takie miniatury literackie o różnej tematyce, także jako komentarz aktualnych wydarzeń. Czasem będą lepsze, czasem gorsze, czasem zupełnie do niczego. Najważniejsze jest jednak, aby ich pisanie sprawiało mi przyjemność. A kto wie - może dziwnym trafem komuś z was przypadną do gustu? Warto spróbować.

Na początek limeryk, który napisałem dziś (oczywiście przy herbacie!) jako mini komentarz do niedawnego wystąpienia pewnego znanego włoskiego polityka. Kto wie o kogo chodzi?

Pewien polityk z Wiecznego Miasta
tak do wyborców zwrócił się: “Basta!
Jestem altruistą
i oddam wam wszystko!
Oprócz władzy – rzecz jasna.”

Adrian Mroczek