Eskapada „Orła” - Nasz Swiat
25
Pt, wrzesień

Historia

Dzieje polskiego okrętu podwodnego ORP „Orzeł”, to opowieść tragiczna i pasjonująca zarazem. Wybudowany i zwodowany w roku 1938, w Holandii na zamówienie rządu polskiego, był w chwili wybuchu II wojny światowej jedną z najnowocześniejszych łodzi podwodnych na świecie.

ORP „Orzeł” brał udział w początkowej fazie kampanii wrześniowej, broniąc polskiego wybrzeża, po czym został internowany w Tallinie. Brawurowy rajd „Orła”, w wyniku którego, wydostał się on z portu, przeszedł do historii światowej marynarki wojennej. Dopłynął do Wielkiej Brytanii, gdzie pełnił służbę w wojskach alianckich. 23 maja, na godzinę przed północą, „Orzeł” wyszedł na kolejny swój patrol na Morze Północne. Niestety, w archiwach brakuje informacji na temat tego, co działo się w trakcie - jak się później okazało - ostatniego rejsu tej łodzi. Skierowany w rejon na zachód od wylotu Skagerraku, gdzieś pomiędzy wschodnim wybrzeżem Szkocji, a południowym wybrzeżem Norwegii (bliżej tego ostatniego) - „Orzeł” prawdopodobnie znalazł się w wyznaczonym mu na patrol sektorze 25 maja. O dalszych losach okrętu nic nie wiadomo. Zarejestrowano jedynie, że 1 czerwca o godzinie 15:06, radiostacja bazy nadała rozkaz przejścia okrętu po zachodzie słońca do sąsiedniego sektora. 2 czerwca o godzinie 10:02 nadany został rozkaz, w którym „Orzeł” miał przydzielony od 4 czerwca, nowy rejon patrolowania. Było to blisko wylotu Skagerraku na Morze Północne, w prostej linii o 120 mil morskich na południe od portu norweskiego Egersund i 70 mil na zachód od wybrzeża duńskiego, na wysokości Aalborg. Następnego dnia o godzinie 16:03 nadano z bazy Rosyth następny rozkaz dla „Orła”, polecający 6 czerwca o godzinie 22:00 zakończyć patrol i obrać kurs powrotny do bazy. Termin przyjścia do Rosyth wyznaczono na dzień 8 czerwca rano. Okręt nie pojawił się jednak w wyznaczonym czasie, ani też nie nadał sygnału wyjaśniającego powstałe opóźnienie. W tym dniu, o godzinie 12:12 w południe nadany został z Rosyth jeszcze jeden rozkaz, z zapytaniem o aktualną pozycję „Orła”. I ten komunikat, pozostał bez odpowiedzi. Ostatecznie, 11 czerwca, po trzech dniach od planowanego powrotu okrętu, Polska Marynarka Wojenna w Wielkiej Brytanii oficjalnie potwierdziła stratę okrętu poprzez podanie komunikatu o następującej treści: „Z powodu braku jakichkolwiek wiadomości oraz faktu, że „Orzeł” nie powrócił z patrolu w określonym terminie - okręt podwodny Rzeczypospolitej Polskiej „Orzeł” uważać należy za stracony”. Komunikat ten, podpisał kontradmirał Jerzy Świrski, szef Kierownictwa Polskiej Marynarki Wojennej. Już nazajutrz, Brytyjczycy wystosowali do Polskiej Marynarki Wojennej list, w którym wysoko ocenili wojenną działalność „Orła”, wyrażając głęboki żal z powodu utraty znakomicie wyszkolonej załogi oraz samej łodzi. „Dzielność i skuteczność załogi „Orła” podczas pełnienia służby, zasługują na najwyższą pochwałę, a rola, jaką odegrał okręt wraz załogą, była bardzo wartościowym wkładem w wysiłek wojenny sprzymierzonych” - to fragment tego listu, podpisany przez wiceadmirała Maxa Hortona, dowódcy Podwodnej Floty Królewskiej Marynarki Wojennej.
***
Jako że „Orzeł”, ani razu nie potwierdził odebrania nowych rozkazów, można przypuszczać, iż zatonął pomiędzy 24 maja, a 1 czerwca. Prawdopodobnie, stało się to 25 maja, kiedy to brytyjskie stacje podsłuchowe usłyszały silny wybuch na 57° szerokości północnej i 3°40' długości wschodniej, czyli w rejonie, gdzie znajdował się okręt.

Najbardziej wiarygodne hipotezy na temat przyczyn tragedii są dwie: pierwsza mówi o tym, iż „Orzeł” wszedł na nowo postawione pole minowe, o którym nie zdążono go poinformować, druga zaś sugeruje, że okręt został zatopiony przez bombę lotniczą, gdyż w tym okresie, według przechwyconego przez Anglików komunikatu radiowego, niemiecki samolot zatopił na Morzu Północnym aliancki okręt podwodny. Inną ciekawą hipotezą jest ta, wedle której „Orzeł” został omyłkowo zatopiony przez aliancki (najprawdopodobniej holenderski) okręt podwodny, zaś cały ten incydent został zatuszowany przez rząd brytyjski z obawy przed reakcją polskich władz i żołnierzy. Żadna z wymienionych hipotez nie została potwierdzona, z uwagi na to, iż do tej pory wraku „Orła” nie odnaleziono. Na podstawie dokumentu, jakim jest raport z patrolu brytyjskiego okrętu podwodnego HMS „Taku”, wspomniany już wiceadmirał Max Horton stwierdził, że ORP „Orzeł” zaginął 1 czerwca 1940 roku, prawdopodobnie wskutek ataku lotniczego.

Pierwszą próbę znalezienia wraku przeprowadzono  w 2006 roku, ograniczyła się ona jednak do „przetrałowania” miejsca przypuszczalnej katastrofy. Poszukiwania prowadziła załoga ORP „Heweliusz”. Wykluczono jednak dzięki temu, że łodź zatonęła na niemieckim polu minowym.

Niespełna cztery lata temu, na poszukiwanie wraku okrętu, wypłynął  z gdyńskiego portu statek badawczy - katamaran RV IMOR z robotem do prac podwodnych i 16-osobową załogą złożoną z polskich fachowców i członków Morskiej Agencji Poszukiwawczej.

Eksploracja obejmowała obszar o wymiarach 20 na 15 mil morskich w okolicach cieśniny Skagerrak na Morzu Północnym, gdzie według jednej z hipotez, prawdopodobnie zaginął polski okręt. Ekspedycja „Orzeł Balex Metal” to największa akcja poszukiwawcza w historii polskiej marynistyki. Badacze mieli do dyspozycji jeden z najnowocześniejszych statków hydrograficznych w Europie. Raport tej wyprawy, datowany na 7 sierpnia 2008 roku, godzinę 14:00, potwierdza to, co wcześniej oznajmiła załoga „Heweliusza” - na pozycji zatonięcia ORP „Orła” przyjętej w raportach Admiralicji Brytyjskiej, w rejonie dawnych niemieckich pól minowych, wraku nie odnaleziono. Poszukiwania wśród licznych pozostałości po innych jednostkach w domniemanym rejonie ostatniego patrolu okrętu ORP „Orzeł” również nie przyniosły rezultatu, a akcję zakończono 8 sierpnia.  (C.Z.)

www.thepolishobserver.co.uk