Michał Anioł - nieodgadniony (cz.II) - Nasz Swiat
01
Śr, grudzień

Historia

To przez ten nos i może jeszcze przez odmienną orientację seksualną, o czym krążyły plotki, Michał Anioł nie mógł poczuć się pewnie. Jednak postaciom, które rzeźbił nadawał cechy doskonałe. Anatomii i sekretów ludzkiego ciała uczył się w przyklasztornym szpitalu Santo Spirito we Florencji, za cichym przyzwoleniem przeora. Chciał tworzyć sztukę doskonałą. I stwarzał - jego rzeźba przedstawiająca biblijnego Dawida uchodzi za jedno z najważniejszych dzieł renesansowych – artysta wyrzeźbił nawet naczynia krwionośne.

Czytaj: Michał Anioł - nieodgadniony (cz.I)

A podjął się jej wykonania na mocy umowy z zarządem katedry florenckiej. Do pracy wykorzystał blok białego marmuru, który wcześniej był powierzony innemu rzeźbiarzowi. Podobno, kiedy Buonarroti zobaczył kamień, powiedział: Widzę rzeźbę, teraz muszę tylko odrzucić to, co zbędne. Prace nad Dawidem trwały od 1501 do 1504 roku. Wykuwając doskonałego Dawida, Michał Anioł był często krytykowany, co doprowadzało go do furii. W pewnym momencie jeden z bogatych florentczyków, Gonfaloniere Soderini, zarzucił rzeźbiarzowi, że posąg ma krzywy nos. Michał Anioł wziął w rękę odrobinę pyłu marmurowego, dłuto i zaczął udawać, że poprawia nos Dawida,  po chwili zapytał: Czy teraz jest dobrze? W odpowiedzi podobno usłyszał: Teraz ta twarz będzie żyła i  to ja nadałem jej życie. Posąg stanął obok wejścia do Pałacu Starego na placu della Signoria, symbolizując wolność zdobytą przez mieszkańców miasta i gotowość do jej obrony. Oryginalny Dawid stał tam przez 369 lat. W 1873 roku posąg przeniesiono do specjalnej Trybuny Dawida w Galleria dell’Accademia i  zastąpiono go kopią, która stoi tam do dziś.



Michał Anioł działając na zlecenie możnych protektorów - w tym aż siedmiu papieży - wykonał wiele rzeźb i papieskich grobowców. Czuł się przede wszystkim rzeźbiarzem, dlatego być może bronił się przed wykonaniem fresków na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej, uważając tę pracę za drugorzędną. W 1508 roku papież Juliusz II zapragnął pokryć religijnymi malowidłami 800 metrów kwadratowych powierzchni, Michał Anioł miał wówczas 33 lata. To gigantyczne dzieło, namalowane na niebieskiej bazie ze złotymi gwiazdami, ukończone zostało w dniu Święta Zmarłych roku 1512.

 

Seria dziewięciu obrazów ilustruje dziewięć tematów  opisanych w Księdze Rodzaju - oddzielenie światła od ciemności, stworzenie słońca i księżyca, stworzenie drzew i roślin, stworzenie Adama, stworzenie Ewy, upadek Adama, poświęcenie Noego, potop, opilstwo Noego. Michał Anioł realizował papieskie zlecenie, jednak - jak twierdzą niektórzy badacze Kaplicy Sykstyńskiej - freski na sklepieniu są także osobistą wypowiedzią artysty na tematy biblijne, obyczajowe, a nawet medyczne. Michał Anioł zaszyfrował bowiem w tych malowidłach własne przesłanie. Jakie? Różne są spekulacje. Na łamach Rzeczypospolitej Krzysztof Urbański omawiając książkę B. Blecha  i D. Dolinera, Tajemnice Kaplicy Sykstyńskiej (2009 r.), zauważył: Michał Anioł – człowiek renesansu, humanista – pragnął przekazać widzom to, w co głęboko wierzył. Aby przekazać to, czego nie pozwalano mu powiedzieć otwarcie, użył tajemnego języka w nadziei, że znajdą się ludzie, którzy będą w stanie podjąć ten sposób komunikacji.
Autorzy wspomnianej książki napisali natomiast o artyście, który całe twórcze życie poświęcił kościołowi: Rozżalony niemożnością otwartego sprzeciwu wobec Watykanu musiał znaleźć ukojenie w myśli, że w końcu znajdą się tacy, którzy zdołają złamać jego szyfr i zrozumieją to, co naprawdę chciał im przekazać. Dopiero teraz, dzięki skrupulatności uczonych oraz gruntownemu oczyszczeniu, które przywróciło freskom pierwotny blask, przesłanie Michała Anioła zostało na nowo odkryte i odczytane.

Ich zdaniem ten szyfr przejawia się m. in. w anielskich podobiznach, które wyszydzają jego papieskiego mecenasa, czy  w herezjach ukrytych w pozornie nabożnych portretach, obscenicznych gestach wykonywanych przez niby nabożne i święte postacie. Autorzy Tajemnic Kaplic Sykstyńskiej odsłaniają prawdę niewiarygodną, a jednak prawdopodobną, że doprowadzony do pasji Michał Anioł, obserwujący przez niemal całe życie postępowanie kościelnych hierarchów - zaprotestował. W sposób jakże trwały, bo raczej nikt dziś nie ośmieli się zamalować kontrowersyjnych fragmentow fresków Kaplicy Sykstyńskiej. Choć tego typu retuszowanie miało miejsce w przeszłości, kiedy to papież Paweł IV, zgorszony golizną  postaci namalowanych na dziele - Sąd Ostateczny, nakazał domalować odzienie zasłaniające wstydliwe części ciała. Fresk, zanim został ukończony przez Michała Anioła, podzielił Rzym na dwa obozy. Różnica zdań dotyczyła głównie kwestii, czy w prywatnej kaplicy papieża można pokazywać nagość. Papież nakazał usunięcie fresku, jednak pod wpływem światłych doradców, zlecił Danielowi de Valterra zamalowanie obnażonych ciał. Volterra, uczeń Michała Anioła, zyskał  wówczas przydomek pantaloniarza (majtkarza). Podczas ostatnich prac konserwatorskich przeprowadzonych w latach 1980-1994, postacie zostały ponownie rozebrane.

Analiza fresków przeprowadzona w latach dziewięćdziesiątych ujawniła też, że Michał Anioł, podczas prac w Kaplicy Sykstyńskiej umieszczał na suficie ilustracje przestawiające ludzkie organy. Naukowców zaskoczył fakt, że artyście udało się, w tajemnicy przed papieżem, zamieścić malowidła, których on z pewnością nie zamawiał. W 1990 r. Frank Meshberger - lekarz, który analizował twórczość Michała Anioła, opublikował na łamach czasopisma Journal of the American Medical Association, artykuł poświęcony dziełu włoskiego artysty. Meshberger w swojej publikacji odniósł się do fresku pt. Stworzenie Adama, w którym udało mu się zauważyć ciekawe motywy. Okazało się, że drugoplanowe postacie i formy widoczne za wizerunkiem Boga, w środkowym panelu na suficie, były dokładnym przedstawieniem mózgu ludzkiego w przekroju poprzecznym.

Michał Anioł - artysta z Florencji, mówił czasem, że swoje zamiłowanie do kamienia wyssał z mlekiem matki. Dokładniej rzecz ujmując - mamki, bo jako 6 letnie dziecko, po śmierci matki,  trafił do rodziny kamieniarskiej. Tam rozpoczął artystyczną wędrówkę, trochę na przekór ojcu, który widział w nim urzędnika, może bankiera, z pewnością nie artystę - nie projektanta kopuły bazyliki św. Piotra w Watykanie, nie projektanta kapitolińskiego placu i Bazyliki św. Piotra. Michał Anioł zmarł mając 89 lat, jednak nadal żyje w swoich dziełach.

Beata Zaremba-Żarski