Miłość zamknięta w krążku – krótka historia obrączki - Nasz Swiat
18
So, sierpień

Historia

Obrączka stanowi tak oczywisty element codzienności, iż mało kto zastanawia się w ogóle skąd pochodzi osobliwa i trwała tradycja sygnalizowania romantycznego związku za pomocą biżuterii.
 

Obrączka z Bizancjum Źródło: commons.wikimedia.org Autor: JastrowSezon weselny nadal trwa a wraz z nim zapewne, wzmożona sprzedaż drogocennych pierścionków, mających przypieczętować połączenie się losów dwojga ludzi. Jak jednak przebiegała ewolucja powszechnego nadal zwyczaju i jakie tak naprawdę miał on znaczenie u swojego zarania?

Egipt kolebką obrączki?

Najwcześniejsze doniesienia o miłosnej biżuterii pochodzą właśnie z Afryki Północnej. Co ciekawe pierwsze obrączki wytwarzane były nie z wartościowych kruszców a z trzciny i tataraku. Metafizyczna symbolika okręgu prezentującego trwałość oraz nieskończoność mocno kontrastowała z wytrzymałością wykonanej w ten sposób ozdoby. Przeciętna żywotność roślinnych pierścionków wynosiła bowiem około roku, po czym następowało brutalne zetknięcie z rzeczywistością a metaforyczna nieprzemijalność poddawała się uszkodzeniom, wynikłym z codziennego użytkowania. Niemniej jednak pragnienie zaklęcia miłości i nadania jej głębokiego wymiaru nieprzemijalności sprawiło, że okrągły pierścień stawał się co raz powszechniej kojarzony z tym szlachetnym uczuciem. Pusta przestrzeń wewnątrz okręgu miała zaś wyobrażać niemal mistyczne przejście, bramę ku nowemu i nieznanemu, a przecież dzielenie losu z drugą istotą należy do fenomenów tak naprawdę, do dziś niezbadanych. Skoro tak wiele znaczeń chciano umieścić w małym krążku, należało również znaleźć nieco bardziej godne swej roli tworzywo. Stąd późniejsze obrączki wykonywano ze skóry albo kości słoniowej, by uniknąć przedwczesnych zniszczeń. Jako że obróbka metalu nie została jeszcze opanowana do perfekcji a pozyskane w ten sposób pierścienie nie posiadały wystarczających walorów estetycznych, ozdabiano je kamieniami szlachetnymi i półszlachetnymi, by wyglądały okazalej i lepiej nadawały się na ślubny prezent dla wybranki serca.
 

Najmodniejsze trendy na przestrzeni wieków

Zwyczaj nakładania obrączki przez zarówno mężczyznę jak i kobietę jest stosunkowo świeży i narodził się po wybuchu I wojny światowej. Wyjeżdżający na front młodzieńcy chcieli mieć przy sobie element przypominający im o pozostawionych w kraju rodzinach a niewielki krążek nadawał się idealnie do tego celu. Wcześniej jednak obrączkę ofiarowywał swej ukochanej, jej przyszły małżonek. Pierścionki zaręczynowe gwarantowały kobiecie namacalny dowód obietnicy zamążpójścia a zatem i przewagę nad potencjalnymi konkurentkami. W starożytnym Rzymie jeśli kobieta otrzymywała złoty lub srebrny pierścień (w owych czasach dominowała biżuteria żelazna) oznaczało to, że mężczyzna okazuje swoje zaufanie względem partnerki, gdyż powierza jej część majątku.
Kiedy powszechnym środkiem płatniczym stały się monety (zanim do tego doszło jedną z form zapłaty były także złote pierścienie) złoto upowszechniło się jako kruszec służący do wyrobu obrączek. W Europie ponownie zaczęto przyozdabiać je drogocennymi kamieniami, takimi jak rubiny (ich czerwień kojarzyła się z barwą serca), szafiry oraz diamenty ( popularne w XV-wiecznych Włoszech jako symbol zgody małżeńskiej, ale też władzy mężczyzny).
W barokowej Francji i Anglii popularność zyskało zaś srebro, ale wymagało ono przecież typowego dla epoki, wyrafinowanego akcentu. Stały się nim, widoczne na wewnętrznej stronie pierścionka, grawery wersetów poezji. Używano m.in. fraz związanych z nadzieją i wiarą.
Z kolei w Irlandii nie uznawano obrączek innych niż złote, gdyż taka, mniej wartościowa ozdoba ślubna, nie dość, że przynosi pecha to może nawet stanowić podstawę do nieuznania ważności zawartego małżeństwa. Ciekawe jak dawni Irlandczycy rozpatrzyli by przypadek współczesnej Grecji, gdzie aby podkreślić władzę mężczyzny w związku, kobieta nadal otrzymuje pierścień ze srebra a jej małżonek ze złota.
 

Przesądy i zwyczaje

Jako ważny element ceremonii zaślubin, obrączka stała się generatorem różnych zabobonów, mówiących o tym, jak się z nią obchodzić by uniknąć nieprzyjemności oraz rozczarowań w przyszłym związku. Jednym z takich przesądów jest ten nakazujący bardzo uważne dobranie rozmiaru obrączki do palców wybranki. Za ciasna bowiem to zwiastun toksycznej zazdrości oraz niezdrowej dominacji partnera. Za luźna jednak grozi niebezpieczeństwem łatwego rozpadu małżeństwa przez lekkomyślność. Dziś kwestię wielkości pierścionka można bardzo łatwo rozwiązać poprzez wspólną wyprawę do jubilera, jednak w dawnych czasach przyszłą pannę młodą obowiązywał zakaz oglądania obrączki przed ślubem, zatem mężczyźni zmuszani byli do większej kreatywności.
 

Na której dłoni, na którym palcu?

Na świecie, w zależności od kraju obowiązują różne zasady co do noszenia obrączki. Począwszy od starożytnego Rzymu pierścień ów nakładano na serdeczny palec lewej ręki, gdyż jak wierzono, stamtąd biegnie żyła prowadząca wprost do serca. Dziś zwyczaj posiadania obrączki na lewej dłoni obowiązuje np. w Stanach Zjednoczonych. W Polsce zaś obrączkę nosi się na prawej dłoni a znajdująca się na lewej oznacza, że mamy do czynienia z wdową lub wdowcem.
 

Czy nadal wieczna?

Mimo swojej naznaczonej symboliką historii, współcześnie nie przywiązuje się już chyba tak dużej wagi do funkcji obrączki. Realia wolności często popychają do sceptycyzmu względem istnienia miłości nieskończonej a silna nowoczesna kobieta nie potrzebuje już protekcji, jaką niegdyś oferował jej metaliczny krążek na palcu. Można tutaj zapytać o magię symbolu, o to, czy wraz z powszechną dewaluacją wszelakich ideologii, znaczenia metaforycznych obiektów również tracą na swojej sile i wcale już nie chronią przed opuszczeniem oraz samotnością. W czasach nietrwałości, kiedy każdy układ jesteśmy w stanie rozwiązać, los wydaje się natrząsać z naiwności okręgu. Choć fakt, że nadal się go używa daje nadzieję na to, że koncepcja nieskończonego uczucia jeszcze się nie wypaliła.

Aleksandra Klasa