Operacja „Ostra Brama” - Nasz Swiat
25
Pt, wrzesień

Historia

Wczesną wiosną 1944 roku, Okręg Wileński Armii Krajowej, przystąpił do przygotowywania akcji „Burza”. Podczas tych działań, zrodził się także plan, który miał na celu zdobycie Wilna, jeszcze przed nadejściem Armii Czerwonej. Miały wziąć w nim udział połączone siły Okręgu Wileńskiego i Nowogródzkiego AK.

Żołnierze Armii Czerwonej i Armii Krajowej w Wilnie w lipcu 1944 roku / foto: WikipediaOperacji tej nadano kryptonim „Ostra Brama”. Jej pomysłodawcą był major Maciej Kalenkiewicz ps. „Kotwicz”, cichociemny, dowódca Zgrupowania Nadniemeńskiego Okręgu Nowogródek AK. W dowództwie Armii Krajowej, zdania w tej kwestii były podzielone - przeciwnicy operacji uważali, że jest ona ryzykowna ze względu na dysproporcje pomiędzy Niemcami a Armią Krajową, zarówno w uzbrojeniu, jak i liczbie żołnierzy. Pomimo tego, 12 czerwca 1944 roku Komenda Główna Armii Krajowej  zaakceptowała koncepcję Kalenkiewicza i od tego mometu zaczęła się jego realizacja.

23 czerwca został wydany Rozkaz Operacyjny nr 1, zgodnie z którym, oddziały AK miały okrążyć Wilno, dokonać jednoczesnego uderzenia ze wszystkich stron i zająć miasto. Cel akcji miał przede wszystkim charakter polityczny. Chodziło bowiem o to, by w ten sposób zademonstrować ciągłość istnienia państwa polskiego i nienaruszalność jego granic.
2 lipca był dniem rozpoczęcia akcji „Burza”, natomiast uderzenie w ramach operacji ostrobramskiej  wyznaczono na 7 lipca, na godzinę przed północą.

Do jej przeprowadzenia wyznaczono pięć oddziałów, które liczyły ogółem 8 tysięcy żołnierzy. Wspomagać ich od środka miał za zadanie Garnizon miasta Wilna, dowodzony przez ppłk Lubosława Krzeszowskiego „Ludwika”.

Siły wroga przedstawiały się następująco: na kilka dni przed polskim natarciem garnizon niemiecki liczył zaledwie około pół tysiąca żołnierzy i gdyby stan taki trwał nadal, operacja mogłaby zakończyć się bez większych strat po stronie AK, ale wciągu kilku dni, siły niemieckie dostały potężny zastrzyk, zarówno jeśli chodzi o liczbę wojska, jak i uzbrojenia. Dość powiedzieć, że w Wilnie i okolicach znalazło się nagle blisko 18 tysięcy żołnierzy niemieckich. W sprzęcie przewaga Niemców była również bardziej niż przytłaczająca: 270 dział, 60 czołgów, 48 moździerzy oraz kilkanaście samolotów.

Hitlerowcy zdawali sobie doskonale sprawę, jak ważne znaczenie operacyjne ma Wilno i jego rejon, dlatego już wcześniej polecili budowę  systemu betonowych bunkrów i węzłów obronnych, przewidując długotrwałą obronę. Ponadto Hitler nakazał bronić Wilna do ostatniego żołnierza. Jednak nie tylko różnice w uzbrojeniu i stan liczebny wojska przemawiał na korzyść Niemców. Innym równie istotnym elementem był fakt, że strona niemiecka już  od 3 lipca wiedziała o zamiarze opanowania Wilna przez AK. Była też poinformowana o zbliżaniu się do miasta znacznych sił partyzanckich. Dlatego też strona polska nie mogła liczyć na atut zaskoczenia, tak istotny wobec przewagi niemieckiej. Z kolei wrogie plany uporczywej obrony Wilna nie były znane stronie polskiej, a niekorzystny dla Polaków stosunek sił pogłębiła nieoczekiwana decyzja ppłk Krzyżanowskiego („Wilka”) podjęta w nocy z 4 na 5 lipca 1944 roku. Otóż „Wilk”, pod wpływem informacji o zajęciu przez Armię Czerwoną miejscowości Smorgonie (położonej w odległości około 60 km na wschód od Wilna) i zrodzonej stąd obawy, że znajdzie się ona pod Wilnem wcześniej, niż przewidywał, nakazał przyspieszenie całej akcji o jeden dzień. Decyzja ta, jak się okazało, praktycznie wyeliminowała niektóre oddziały z walki, ponieważ nie zdążyły one po prostu przybyć na czas, bowiem Polacy nie dysponowali, możliwością przesyłania rozkazów drogą radiową (mieli do dyspozycji tylko łączników).

Uderzenie Armii Krajowej na Wilno nastąpiło w nocy z 6 na 7 lipca 1944 roku. Z różnych przyczyn brały w nim udział tylko dwa Zgrupowania Bojowe - nr 1 „Wschód” i nr 3 „Północ”, liczące łącznie około 4 tysięcy żołnierzy. Atak się nie powiódł i przyniósł AK liczne straty, ponadto w trakcie natarcia pojawiły się jednostki Armii Czerwonej i przyłączyły do walki.
Wzdłuż osi Kolonia Kolejowa - ul. Subocz - pl. Katedralny atakowała 8 Brygada „Tura”. Po początkowych sukcesach, polskie natarcie utknęło na bunkrach niemieckich w zachodniej części Kolonii Kolejowej i przy ul. Subocz. Polacy ponieśli ciężkie ofiary w ludziach. Od strony Oszmiany próbowały wedrzeć się do Wilna dwa bataliony nowogródzkie, kierując się w stronę Cmentarza na Rossie i ul. Subocz. Zostały jednak powstrzymane przez niemieckie bunkry na przedmieściach Wilna, w okolicach wsi Góry.

Zgrupowanie nr 3 przeprowadziło natarcie na południowo-wschodnią część miasta, w kierunku Cmentarza na Rossie. I tu Polacy, w obliczu przewagi ogniowej nieprzyjaciela (artyleria, lotnictwo), także nie osiągnęli sukcesu, opuszczając wieś Lipówka i miejscowość Hrybiszki, gdzie stoczono najbardziej zacięte walki.

8 lipca ppłk Krzyżanowski dokonując bilansu operacji stwierdził, że pomimo przeważających sił wroga i strat, operacja „Ostra Brama” miała istotne znaczenie, ponieważ Polacy pokazali wolę walki oraz lojalnie współpracowali z Armią Radziecką wiążąc siły niemieckie. Rychło okazało się jednak, że ta „lojalność” była tylko po stronie polskiej, a w raporcie, który trafił na biurko Stalina, dowódcy oddziałów radzieckich walczących o Wilno stwierdzali, że Polacy próbowali zaatakować Wilno, ale zostali doszczętnie rozbici przez Niemców.

Mimo tego nieudany, samodzielny szturm na miasto nie zakończył udziału Armii Krajowej w walkach o uwolnienie Wilna. 7 lipca wieczorem, z opóźnieniem, wynikającym z niedostarczenia na czas rozkazu o przyspieszeniu akcji, walkę podjął wileński garnizon. Jego siły szacuje się na około 1500 żołnierzy, którzy odnieśli wiele sukcesów, opanowując między innymi dzielnicę Kalwaryjską i podczas walk w Śródmieściu, zdobywając silnie broniony bunkier niemieckiego dowództwa obrony miasta przy ul. Subocz.

Walka Garnizonu miasta Wilna spotkała się z uznaniem polskiego premiera, Stanisława Mikołajczyka.

Rankiem 8 lipca, żołnierze bohaterskiego garnizonu, wywiesili na Górze Zamkowej biało-czerwoną flagę, która jednak kilka godzin później została zdarta przez żołnierzy sowieckich. Tak samo Sowieci postąpili z następną flagą, zawieszoną przez Polaków.

Wilno było wolne od Niemców, ale niestety, wbrew założeniom operacji „Ostra Brama”, kluczową rolę w zdobyciu miasta odegrała Armia Czerwona.
Atmosferę, która zapanowała na wileńskich ulicach, tak zapamiętał jeden z uczestników opisywanych wydarzeń:
„Trudno wprost opisać radość żołnierzy AK i wileńskiej ludności, gdy w mieście roiło się od chłopców w mundurach z biało-czerwonymi opaskami, gdy wszystkie szpitale były pod zarządem AK, gdy w fabrykach i zakładach tworzyły się polskie komitety. Cywile witali akowców kwiatami. Gdziekolwiek pojawił się żołnierz AK, zbierali się serdeczni i uszczęśliwieni rodacy”.

W tym samym czasie, kiedy żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego przeżywali radość z powodu wyzwolenia Wilna, strona sowiecka rozpoczęła skryte przygotowania do rozprawienia się z Armią Krajową.

14 lipca 1944 roku Naczelne Dowództwo Armii Czerwonej wydało rozkaz jednostkom 1, 2, i 3 Frontu Białoruskiego oraz 1 Frontu Ukraińskiego, nakazujący rozbrajanie oddziałów, podporządkowanych polskiemu rządowi emigracyjnemu. Demobilizowanych żołnierzy polecano kierować do specjalnie organizowanych punktów zbornych, celem sprawdzenia. W przypadku oporu ze strony wspomnianych oddziałów należało stosować siłę. Tego samego dnia od rana kilkanaście grup operacyjnych NKWD rozpoczęło przeczesywanie miasta. Przejęły one dwa magazyny z bronią, należące  do Armii Krajowej, gdzie znajdowały się 302 niemieckie ciężkie karabiny maszynowe, 152 karabiny i 40 granatów. Broń tę Polacy próbowali wywieźć do swoich oddziałów do lasu, lecz zostali zatrzymani.

Strona sowiecka czyniła pozory, że zgadza się na polskie propozycje. 15 lipca 1944 roku ppłk Krzyżanowski donosił Komendantowi AK o powodzeniu prowadzonych rozmów:
„Jako dowódca oddziałów AK zostałem zaproszony do d-cy 3-go frontu białoruskiego gen. Czerniachowskiego. Rozmowy odbywały się w atmosferze dobrej. (…) Przyjęto bez zastrzeżeń naszą propozycję wystawienia dywizji piechoty i brygady kawalerii w pierwszym rzucie z szybkim odejściem na front”.

Te i wiele innych rozmów prowadzonych przez Sowietów z AK, było jedynie zasłoną, albowiem równolegle czynili oni przygotowania do rozprawy z AK. Kierował nimi osławiony Iwan Sierow, zastępca ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR. Ściągnął on do Wilna 12 tysięcy żołnierzy NKWD. 17 lipca Sowieci przystąpili do działania. Zaprosili ppłk Krzyżanowskiego na rzekome sfinalizowanie prowadzonych rozmów, tj. podpisanie porozumienia. Kiedy „Wilk”, w towarzystwie swego szefa sztabu, mjr Teodora Cetysa, przybył do kwatery dowódcy 3 FB ten oświadczył, że żadnego porozumienia nie będzie i wydał rozkaz ich rozbrojenia. Choć obaj stawiali opór nie udało się im uniknąć aresztowania. Jeszcze tego samego dnia, do aresztu trafiło 26 oficerów Wileńsko-Nowogródzkiego Okręgu AK, zaproszonych do wsi Bogusze pod Wilnem na rzekomą odprawę.

Na wieść o sowieckiej zdradzie, oddziały Armii Krajowej skoncentrowane po zakończeniu walk o Wilno w podwileńskich Turgielach, ruszyły w kierunku Puszczy Rudnickiej - wielkiego kompleksu leśnego w odległości około 30 km na południe od Wilna. W pościg za nimi ruszyły formacje NKWD i oddziały Armii Czerwonej. Część brygad AK dopadły na przedpolach, część w samej Puszczy, dokonując ich rozbrojenia. Około 6 tysięcy Polaków umieszczono w punkcie zbornym w Miednikach Królewskich niedaleko Wilna. Zaproponowano im wstąpienie do armii Berlinga, a kiedy odmówili - wywieziono do Kaługi i wcielono do 361 rezerwowego pułku Armii Czerwonej. Aresztowanych oficerów internowano w obozie w Riazaniu.

Taki był epilog operacji „Ostra Brama”, która miała zamanifestować polskie prawa do Wilna, Wileńszczyzny i całych ziem północno-wschodnich Rzeczypospolitej. Operacji, nie tylko militarnie, ale i politycznie nieudanej - wobec głuchoty i niechęci tych, do których była adresowana, czyli aliantów.
(C.Z.)