Magazyn - Nasz Swiat
20
Pn, listopad

Oprócz Święta Niepodległości obchodzimy w listopadzie również rocznicę odzyskania Lwowa. Do powrotu Polski na Kresy walnie przyczynili się lwowscy gimnazjaliści, którzy w obronie polskiego Lwowa złożyli w ofierze najcenniejszy skarb - swoje życie. Rozpad Austro-Węgier jesienią 1918 roku stworzył Polakom i Ukraińcom szansę na realizację niepodległościowych aspiracji. We wrześniu 1918 roku powstał we Lwowie tajny Ukraiński Generalny Komisariat Wojskowy, którego zadaniem było przygotowanie przewrotu wojskowego w Galicji. Strona polska dla uregulowania spraw galicyjskich powołała Polską Komisję Likwidacyjną z siedzibą w Krakowie. Do planowanych rozmów z Ukraińcami nie doszło.

W nocy z 31 października na 1 listopada 1918 roku oddziały ukraińskie opanowały główne obiekty komunalne miasta. Władzę w mieście przejęła Ukraińska Rada Ludowa. Wystąpienie oddziałów ukraińskich spotkało się z energicznym przeciwdziałaniem Polaków. Spontanicznie chwyciła za broń ludność miasta, a zwłaszcza młodzież lwowskich uczelni i szkół. Obronę Lwowa podzielono na kilka odcinków. Ich dowódcami zostali oficerowie, którzy mieli za sobą służbę w Legionach Polskich i armii austriackiej. Już w dniu 2 listopada rozpoczęły się walki w mieście. W ich wyniku Polacy opanowali obszar miasta wyznaczony placówkami wzdłuż linii: Dworzec Główny, Dworzec Kleparowski, wzgórze na północ od ulicy Janowskiej, cmentarz Janowski, ulica Bema, Kordeckiego, Leszczczyńskiego, pl. Bilczewskiego, ul. Chrzanowskiego, część Dworca Czerniowieckiego.
Najcięższe walki toczono o Górę Stracenia, którą zdobył i dzielnie bro-nił oddział kpt. Romana Abrahama.

Na odsiecz Lwowa pośpieszyły oddziały polskie z Krakowa pod dowództwem mjr. Juliana Stachiewicza i ppłk. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego. Wyzwolono Przemyśl, a ppłk Karaszewicz dotarł z wojskiem do oblężonego Lwowa 20 listopada. Dzień później rozpoczął się szturm oddziałów polskich na miasto. 22 listopada było ono wolne.

Los miasta wyzwolonego, ale okrążonego ciasnym pierścieniem oddziałów ukraińskich, ważył się na Persenkówce, zwanej „redutą śmierci” lub „polskimi Termopilami”. Odcinka tego bronił trzystuosobowy oddział pod dowództwem kpt. Abrahama. Ciężkie walki toczono, z małymi przerwami, od 26 grudnia 1918 do 1 stycznia 1919 roku. Walki o Lwów trwały do końca kwietnia. 1 maja przybył do Lwowa gen. Józef Haller i objął dowództwo wojsk polskich operujących od Dniestru do Karpat. Sztab gen. Hallera przygotował plan wyzwolenia Galicji Wschodniej. W maju odrzucono wojska ukraińskie spod Lwowa, a kolejna ofensywa wojsk polskich w lipcu doprowadziła do wyparcia Ukraińców za Zbrucz.

W walkach o Lwów zginęło 439 jego obrońców. Lwowska młodzież, nazwana „Orlętami”, złożyła ogromną daninę krwi, broniąc ukochanego miasta - co trzeci obrońca miasta nie ukończył 25 lat. Poległych pochowano w nekropolii zwanej Cmentarzem Orląt Lwowskich. 22 listopada 1920 roku Marszałek Józef Piłsudski odznaczył miasto orderem Virtuti Militari „za zasługi położone dla polskości tego grodu i jego przynależności do Polski”. Lwów stał się symbolem „zbiorowego obywatela-rycerza”, nieustraszonego obrońcy, zgodnie z dewizą herbu miasta: „Semper Fidelis” („Zawsze Wierny”). Budowa Cmentarza Orląt Lwowskich, według projektu studenta Politechniki Lwowskiej Rudolfa Indrucha, rozpoczęła się 26 czerwca 1922 roku od budowy kaplicy mszalnej. Napis na mogile Pięciu Nieznanych z Persenkówki brzmiał: „Nieznanym bohaterom poległym w obronie Lwowa i Ziem Południowo-Wschodnich”. Po II wojnie światowej władza radziecka rozpoczęła walkę z lwowskim Cmentarzem Orląt. Rozbijano nagrobki, pomniki i rzeźby, dewastowano miejsca pochówku polskich obrońców Lwowa. Przez wiele lat cmentarz popadał w ruinę. Dopiero w 1989 roku na mocy porozumień dotyczących Cmentarza üyczakowskiego (którego częścią jest Cmentarz Orląt) firma Energopol przystąpiła do porządkowania nekropolii. We wrześniu 1991 roku, miesiąc po ogłoszeniu suwerenności Ukrainy, przedstawiono polski projekt rekonstrukcji cmentarza. I znów przez kilka lat nic się nie działo.
W maju 1997 roku prezydenci Kwaśniewski i Kuczma podpisali w Kijowie deklarację o pojednaniu. Już w miesiąc po tym historycznym wydarzeniu na cmentarzu wstrzymano kolejny raz prace. Następnego roku w styczniu prezydenci Kuczma i Kwaśniewski złożyli kwiaty na symbolicznym grobie obok tablicy poświęconej Nieznanym Obrońcom Lwowa. Zapowiedziano porozumienie i kompromis. Niestety jesienią 1998 roku ponownie na cmentarzu wstrzymano prace. Cmentarz miał być uroczyście otwarty przez prezydentów Polski i Ukrainy w maju 2001 roku. Do uroczystości jednak nie doszło, gdyż część radnych Lwowa zakwestionowała napis: „Nieznanym żołnierzom polskim bohatersko poległym za Polskę w latach 1918-1920”. 19 maja 2005 roku Rada Miejska Lwowa zaakceptowała porozumienie z rządem RP w sprawie napisu na płycie Mogiły Pięciu z Persenkówki. Jego treść brzmi: „Tu leży polski żołnierz poległy za Ojczyznę”. Uroczyste otwarcie Cmentarza Orląt nastąpiło w dniu 24 czerwca br. z udziałem najwyższych władz państwowych
Rzeczypospolitej Polskiej.(jm)

Cmentarz Orląt Lwowskich / fot. © wikipedia

14 września minęło 10 lat od śmierci jednej z najwybitniejszych postaci polskiej emigracji, wielkiego ambasadora i architekta polskiej kultury na obczyźnie, publicysty i polityka, twórcy legendarnej „Kultury” – Jerzego Giedroycia.

Nigdy po wojnie Giedroyc nie pojawił się w kraju, co wiele osób miało mu za złe. Ale z charakterystycznym fularkiem pod szyją, stale palący papierosa, z zasklepioną powagą na twarzy spacerował po swoim królestwie i z troską myślał o polskim życiu publicznym.

- Jakoż redaguje nie tylko teksty napływające do „Kultury”. Usiłuje też redagować Polaków w ogóle, w szczególności zaś inteligentów polskich, którzy irytują go w stopniu najwyższym - wspominał go Krzysztof Pomian. Był Europejczykiem w każdym calu, zakorzenionym w tradycji swego litewskiego rodu i przeszłości ojczyzny. Nie rozumiał naszego kompleksu niższości i skłonności do użalania nad sobą. Chciał walczyć ze szlachecką spuścizną prywaty, celebry i egoizmu. Głęboko jednak wierzył, że polskim elitom uda się odrobić jedną lekcję - lekcję myślenia.

Razem z Zofią Hertz, Zygmuntem Hertzem i Józefem Czapskim stworzył dom-instytucję w Maisons-Laffitte, będący ośrodkiem duchowego i intelektualnego życia polskich elit drugiej połowy XX wieku. Od 1947 roku do września 2000 roku ukazało się 636 numerów „Kultury”, 511 tomów Biblioteki „Kultury”, w tym 132 numery „Zeszytów Historycznych”. Do tego trzeba jeszcze dopisać stypendia dla studentów i pracowników naukowych z Polski oraz nagrody literackie. Ale zdumiewa dopiero liczba autorów i książek, które zaistniały w życiu umysłowym Polaków za sprawą podparyskiego wydawnictwa. Z literatury polskiej dzieła m.in.: Hłaski, Jeleńskiego, Gombrowicza, Miłosza, Vincenza, Herlinga-Grudzińskiego, Kołakowskiego, Bieńkowskiego. I długa lista przekładów: Orwella, Camusa, Simone Weil, Koestlera i Pasternaka. Wszystko z przekonania, że kultura na emigracji jest kontynuacją kultury w ojczyźnie, a ta związana jest z kulturą zachodnioeuropejską – jak głosiło credo nakreślone we wstępnym artykule pierwszego numeru pisma z czerwca 1947 roku. Upadały imperia i ideologie, zmieniały się mody i rządy, a na biurku przy Avenue de Poissy 91 w podparyskiej miejscowości przez ponad 50 lat tworzona była piękniejsza karta polskiej kultury. Choć na lampie przy biurku, gdzie załatwiano sprawy administracyjne, wisiała kartka: „To jest firma niedochodowa. Miało być inaczej, ale tak się porobiło”.
Ale samemu pismu udało się zachować aideologiczny charakter. Dalekie było od romantycznych i pozytywistycznych haseł. Nie sposób było je także jednoznacznie zaklasyfikować jako lewicowe lub prawicowe. Wszystko za sprawą redaktora, który dostrzegał cel ponadpartyjny i ponadjednostkowy – interes państwa polskiego. Choć to może zabrzmi banalnie – chciał, by Polska wreszcie budziła zachwyt w nas samych, ale i w oczach obcych. I tutaj właśnie mówił jednym głosem z polskimi romantykami.

Pod koniec życia miał już poważne problemy z poruszaniem się, ale pamięć, sprawność umysłu i ciekawość świata pozostały niezmienne. Niezmiennie też, do samego końca, pełnił obowiązki redaktora. „Umarł tak, jak zapewne sobie tego życzył, w pełni działania: wrześniowy numer „Kultury” (636) został rozesłany na niewiele godzin przed jego zgonem, kończył przygotowania numeru październikowego. Poszedł na badania do kliniki. W nocy z 14 na 15 września 2000 roku serce we śnie przestało działać” – pisał Wojciech Karpiński. Razem z jego śmiercią „Kultura” stała się historią, sam sobie tego życzył, ale był do tego także namawiany, choćby przez Gustawa Herlinga-Grudzińskiego.

Autor „Dziennika pisanego nocą” myśląc o czasie po śmierci twórcy paryskiego czasopisma pisał: „Zostanie archiwum, biblioteka, ale nie Kultura, bo ona jest absolutnie jego dziełem”. Co do tego nikt nie miał wątpliwości. Także dlatego, że wtedy i dziś trudno wyobrazić sobie kogokolwiek czytającego nadesłane materiały i redagującego pismo za biurkiem Jerzego Giedroycia.

Paradoksalnie, także koniec cenzury w kraju był nieomylnie znakiem zbliżającego się końca „Kultury”. Pismo od początku walczyło o wolną od wszelkich gorsetów myśl w Polsce. Wysyłano książki w fałszywych okładkach, szukano stale nowych sposobów na docieranie pisma do czytelnika w kraju. Walka z nadzorem nad informacją przeznaczoną do rozpowszechniania była na stale wpisana w byt „Kultury”. Obecność cenzury znacznie dynamizowała poziom dyskusji i publikowanych tekstów. Jednak od 1989 roku pisma kulturalne wychodzące w kraju powoli stawały się twórcami kultury w Polsce. Siedziba redakcji w Maisons-Laffitte zaczynała być archeologicznym okazem, który odwiedzały kolejne wycieczki z kraju. Choć jeszcze przez wiele lat uczyli nas odwagi i rzetelności intelektualnej oraz wagi niezależnego słowa.

O ile uboższa byłaby polska kultura, gdyby nie osoba Jerzego Giedroycia? Jak w ogóle by wyglądała? Miłosz, Gombrowicz, Stempowski, Bobkowski być może wybiliby się mimo trudności. Choć i to dyskusyjna sprawa. Wiele tekstów nigdy by nie powstało, bo pisarz ceni sobie świadomość w trakcie pisania, że zostanie wydany. Literacka nagroda Nobla dla Czesława Miłosza w 1980 roku trafiłaby do jednego z konkurentów polskiego poety. Trudno nawet snuć domysły na temat kształtu polskiej emigracji bez redaktora „Kultury”. Patrząc na polską kulturę po Giedroyciu, można śmiało przytoczyć słowa, które napisał Zygmunt Krasiński po śmierci Mickiewicza – „My z niego wszyscy”.

„Giedroyc był człowiekiem innej, odchodzącej już epoki. Zawsze milczący, ważący słowa, z odmiennym stosunkiem wobec rzeczywistości. Taka też była Kultura”- wspomina przy okazji dziesiątej rocznicy śmierci redaktora Marcin Król. Nazwisko Giedroycia można postawić w szeregu wielkich redaktorów, obok Mieczysława Grydzewskiego i Jerzego Turowicza. Byli redaktorami i – jak Grydzewski i Giedroyc – twórcami znaczących i prestiżowych pism. Czas ich ukazywania obejmuje sobą pewną epokę, pokrywa z cezurami wyznaczanymi w dziejach kultury polskiej. Skończyła się era „Wiadomości Literackich” Grydzewskiego i „Tygodnika Powszechnego” Turowicza. Nie inaczej z „Kulturą” Jerzego Giedroycia, której ostatni numer ukazał się w emblematycznym roku 2000.

Cezary Zieliński

Gustaw Herling-Grudziński urodził się 20 maja 1919 roku w Skrzelczycach koło Kielc. Uczęszczał do Gimnazjum Męskiego im. Mikołaja Reja. Jako uczeń VI klasy zadebiutował reportażem „Świętokrzyszczyzna”, który został opublikowany w warszawskim piśmie młodzieżowym „Kuźnia Młodych”. W latach 1937-39 Gustaw Herling-Grudziński studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. W tym czasie był redaktorem działu literackiego w dwutygodniku „Przemiany”, następnie związany był z pismem „Orka na ugorze”. Artykuły i recenzje publikował w pismach „Ateneum”, „Pion” i „Nowy wyraz”.

Po wybuchu II wojny światowej Gustaw Herling-Grudziński należał do współorganizatorów warszawskiej grupy konspiracyjnej Polska Ludowa Akcja Niepodległościowa (PLAN). Uczestniczył też w założeniu konspiracyjnego czasopisma „Biuletyn Polski”. W grudniu 1939 Gustaw Herling-Grudziński przekroczył linię demarkacyjną na Bugu - przebywał w Białymstoku, Lwowie i Grodnie. W marcu 1940, podczas próby przedostania się na Litwę, został aresztowany przez NKWD i oskarżony o szpiegostwo na rzecz wywiadu niemieckiego - w charakterze dowodu posłużyło jedynie niemieckie brzmienie nazwiska: H(G)erling i buty oficerki. Do 20 stycznia 1942 r. znajdował się w więzieniach w Witebsku, Leningradzie, Wołogdzie i w obozie pracy w Jercewie koło Archangielska (pobyt tam Gustaw Herling-Grudziński opisał w „Innym świecie”). Zwolnienie w styczniu na podstawie umowy Sikorski-Majski wymusił głodówką. W marcu wstąpił do Armii Polskiej generała Andersa, z którą przez Persję, Irak, Palestynę, Egipt dotarł do Włoch. W maju 1944 Gustaw Herling-Grudziński wziął udział w bitwie pod Monte Cassino, za co został odznaczony krzyżem Virtuti Militari.
Od 1943 r. pracował jako dziennikarz, publikując artykuły w bagdadzkim „Kurierze Polskim”, jerozolimskim „W drodze”, „Dzienniku żołnierza APW”, rzymskiej „Ochotniczce” i „Orle białym”. Gdy mieszkał w Rzymie, wraz z Jerzym Giedroyciem uczestniczył w tworzeniu słynnego czasopisma „Kultura” i Instytutu Literackiego. Później „Kultura” przeniosła się do Paryża. W 1947 r. Gustaw Herling-Grudziński wyjechał do Londynu, gdzie związał się z „Wiadomościami”. W 1952 r. po śmierci żony przeniósł się do Monachium i pracował tam w Radiu Wolna Europa. W 1955 r. zamieszkał na stałe w Neapolu. Pisywał do pism włoskich, nadal współpracował z paryską „Kulturą”. Ożenił się z Lidią Croce, córką słynnego włoskiego filozofa Benedetta Crocego.
W ciągu całego pobytu na emigracji Gustaw Herling-Grudziński utrzymywał stałe kontakty z Polską, publikując w polskich czasopismach. Kraj odwiedził trzykrotnie. Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu przyznał mu tytuł doktora honoris causa. Lata osiemdziesiąte były dla niego czasem przełomowym, okresem wzmożonej aktywności. W grudniu 1983 roku został jednym z członków Polcul Foundation (Funduszu Pomocy Niezależnej Literaturze i Nauce Polskiej), któremu przewodniczył Czesław Miłosz. W latach dziewięćdziesiątych Gustaw Herling-Grudziński rozpoczął współpracę z „Tygodnikiem Powszechnym”, „Rzeczpospolitą” i „Więzią”. Był członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W roku 1990 został laureatem nagrody literackiej polskiego PEN Clubu im. J. Parandowskiego, w 2000 r. odebrał w Krakowie doktorat honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego
Zmarł w wieku 81 lat, w nocy z 4 na 5 lipca w Neapolu.
Jako pisarz narodził się pod wpływem doświadczeń łagrowych, które spisał i przetworzył w książce „Inny świat” (1951) - jednym z pierwszych i najdoskonalszych dzieł poświęconych temu problemowi, jakie powstały w literaturze światowej. W książce sporządza dokumentarnie wiarygodny opis łagrowych warunków życia, a zarazem tworzy opowieść o istocie totalitaryzmu, o granicach człowieczeństwa, o nieskończonych dnach upadku, lecz także o ludzkiej sile pokonywania godnością każdego losu.
Dokładny tytuł utworu brzmi Inny świat. Zapiski sowieckie. Nawiązuje on do dzieła Fiodora Dostojewskiego Zapiski z martwego domu, opisującego życie więźniów zesłanych na Syberię za caratu. Motto powieści Herlinga pochodzi także z tego utworu Dostojewskiego: “Tu otwierał się inny, odrębny świat, do niczego niepodobny; tu panowały inne odrębne prawa, inne obyczaje, inne nawyki i odruchy; tu trwał martwy za życia dom, a w nim życie jak nigdzie i ludzie niezwykli. Ten oto zapomniany zakątek zamierzam tutaj opisać”. „Inny świat” przedstawia rzeczywistość łagrów, do których nie można przykładać schematów z wolności, gdyż obowiązuje tam inna moralność, normy, pojawiają się odmienne potrzeby i pragnienia. To świat ludzi martwych za życia. Nie oznacza to, że przesłaniem książki Grudzińskiego jest przekonanie o jedynie negatywnej stronie człowieka. „Inny świat” został napisany po lekturze „Pożegnania z Marią Borowskiego” i był polemiką z interpretacją człowieczeństwa na podstawie zbrodni, jakich dopuszczali się ludzie w obozach. Grudziński pisze: „Człowiek jest ludzki w ludzkich warunkach. Uważam za upiorny nonsens naszych czasów próby sądzenia go według uczynków, jakich dopuścił się w warunkach nieludzkich”.
W opowiadaniach bohaterowie Herlinga tropią „indywidualne przeznaczenie”, wyznaczające człowiekowi jego prywatną ścieżkę godzenia się ze śmiercią. O literackiej specyfice tych utworów - które można nazwać metafizycznymi opowieściami kryminalnymi - decyduje odnawiana przez Herlinga forma XIX-wiecznej opowieści, nawiązująca do Poe’ego, Melville’a i Jamesa.
Podobnie „oryginalny tradycjonalizm” odnajdziemy w „Dzienniku pisanym nocą” - dziele zaczętym w 1971 i kontynuowanym aż do śmierci, zawierającym klasyczne zapisy dziennikowe obok esejów poświęconych sztuce, komentarzy politycznych i utworów fikcyjnych.
„Pisać tak, by zdanie było przekazem nie tylko jasnej i swobodnej myśli, lecz nieustannego napięcia moralnego, by w słowie żył całym sobą kto wypowiada je jako swoją długo odważaną i cierpianą prawdę - to pociągało mnie zawsze”. („Dziennik pisany nocą”, 19 I 1972)

Dorobek literacki
• 1945 Żywi i umarli (Rzym) – debiut książkowy
• 1951 Inny świat (Londyn, wyd. polskie 1953)
• 1960 Skrzydła ołtarza (Paryż)
• 1963 Drugie przyjście (Paryż)
• 1969 Upiory rewolucji (Paryż)
• 1973 Dziennik pisany nocą 1971-1972 (Paryż)
• 1980 Dziennik pisany nocą 1973-1979 (Paryż)
• 1983 Podróż do Burmy (Londyn)
• 1984 Dziennik pisany nocą 1980-1983 (Paryż)
• 1986 Pierścień (Neapol)
• 1988 Wieża i inne opowiadania (Poznań)
• 1989 Dziennik pisany nocą 1984-1988 (Warszawa)
• 1993 Dziennik pisany nocą 1989-1992 (Warszawa)
• 1997 Gorący oddech pustyni (Warszawa)
• 1999 Biała noc miłości (Warszawa)
• 2005 Wędrowiec cmentarny (Warszawa)
• 2007 Wiek biblijny i śmierć (Warszawa)


Źródła: Jolanta Wakulińska - Gustaw Herling-Grudziński, Anna Siwik - Polskie uchodźstwo polityczne, Wikipedia

Alicja Rosłon
foto: Więzienie w Grodnie w 1940 roku / © Wikimedia Commons

5 marca 1940 roku Stalin podpisał dekret, na mocy którego 22 tysiące obywateli polskich, w tym 15 tys. oficerów z obozów Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie zostało rozstrzelanych przez NKWD. Do dziś nie znamy wszystkich faktów związanych z tą zbrodnią.

To nie był – jak niektórzy sądzą - akt zemsty za przegraną wojnę w 1922 roku. Cel Stalina był zupełnie inny – pozbawić Polskę jej elity wojskowej i cywilnej, która mogłaby w przyszłości utrudnić lub wręcz uniemożliwić Sowietom realizację planu włączenia Polski do sowieckiego imperium.
Realizację tego szatańskiego planu rozpoczęto miesiąc po podpisania dekretu. Od kwietnia do maja 1940 roku rozstrzelano w Katyniu, Charkowie oraz Twerze wszystkich jeńców. Ten masowy mord przeszedł do historii jako Zbrodnia Katyńska.
Informacje o odkryciu masowych grobów w Katyniu podali Niemcy 13 kwietnia 1943 roku. Dwa dni później radio moskiewskie podało komunikat, że zbrodnię popełnili Niemcy w 1941 roku. Ujawnienie zbrodni przez Niemców posłużyło Stalinowi za pretekst do zerwania stosunków dyplomatycznych z rządem polskim w Londynie. Według historyków był to pierwszy krok sowieckiego dyktatora w kierunku stworzenia własnej ekipy do rządzenia Polską. Po zajęciu Katynia przez Armię Czerwoną, sowiecka komisja lekarska „ustaliła”, że zbrodni dokonali Niemcy. Konsekwentnie oskarżając Niemców delegacja ZSRR, na procesie w Norymberdze, zażądała włączenia sprawy Katynia do aktu oskarżenia. Wkrótce jednak wycofała się z tego, obawiając się uniewinnienia Niemców. Przez całe lata propaganda ZSRR i PRL twierdziła, że mordu dokonali hitlerowcy. Do 1956 roku władze PRL mówiły o „perfidnej niemieckiej prowokacji w Katyniu”. Potem samo słowo Katyń zniknęło całkowicie – przez lata cenzura wykreślała je z każdej publikacji. Za szerzenie w PRL „kłamstwa katyńskiego” przepraszał w 2000 roku Polaków Aleksander Kwaśniewski. ZSRR do zbrodni katyńskiej przyznał się dopiero 13 kwietnia 1990 roku. Wówczas to, w komunikacie rządowej agencji, oficjalnie przyznano, że polscy jeńcy wojenni zostali rozstrzelani wiosną 1940 roku przez NKWD. Jako winnych wskazano wówczas komisarza NKWD Ławrientija Berię i jego zastepcę Wsiewołoda Mierkułowa. Strona radziecka wyraziła głębokie ubolewanie w związku z tragedią katyńską, nazywając ją „jedną z cięższych zbrodni stalinizmu”. Tego samego dnia prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow przekazał prezydentowi RP Wojciechowi Jaruzelskiemu kopie archiwalnych dokumentów z listami więźniów skierowanych w kwietniu i maju 1940 roku z obozu jenieckiego w Kozielsku do Smoleńska i z obozu w Ostaszkowie do Kalinina (obecny Twer), a także wykaz akt ewidencyjnych jeńców wojennych, którzy opuścili obóz NKWD w Starobielsku. Prezydent ZSRR oficjalnie polecił wówczas wyjaśnić sprawę katyńską. Niestety, pomimo upływu 17 lat, nadal nie rozstrzygnięto w sposób ostateczny kwalifikacji prawnej zbrodni. Prokuratura rosyjska uznała ją za przestępstwo pospolite. Nie ujawniła prawnego uzasadnienia, tłumacząc się tajemnicą. Do tej pory nie ustalono nazwisk wszystkich ofiar. Nie odnaleziono dotychczas także listy więźniów zamordowanych na Białorusi (tzw. białoruska lista katyńska). Nie znamy również dokładnej liczby rozstrzelanych oraz dat śmierci i wszystkich miejsc pochówku osób straconych na mocy decyzji Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca 1940 roku. Strona polska nadal oczekuje na pełną rehabilitację ofiar oraz na ustalenie i opublikowanie nazwisk inicjatorów i wykonawców zbrodni. Kiedy już wydawało się, że sprawa Katynia zostanie dokładnie zbadana, nastąpiło ochłodzenie w stosunkach polsko – rosyjskich i w Rosji pojawiły się głosy, że ZSRR nie ponosi winy za mord katyński. Włączyły się w to niektóre media. „Odpowiedzialność ZSRR za Katyń nie jest oczywista” pisała cztery lata temu rządowa „Rossijskaja Gazieta”. - Katyńska tragedia jest jednym z tych historycznych wydarzeń, które nigdy nie przestaną przysparzać bólu, zarówno polskiemu, jak i rosyjskiemu narodowi. Dla Polaków jest to ból niepowetowanej straty, która wciąż żyje w tysiącach rodzin. Dla Rosjan – ból oskarżenia o ciężkie, wręcz bestialskie przestępstwo, które jednoznacznie zaliczono do kategorii „stalinowskie zbrodnie”. Taka jest oficjalna wersja katyńskiej tragedii - kontynuuje dziennik. - Wszelako nie wszystko w tej sprawie jest tak oczywiste. Dziennik wysnuł również wniosek, że uroczystości żałobne w Smoleńsku, poprzedzające polską premierę filmu Andrzeja Wajdy „Katyń”, nie przybliżyły lecz jeszcze bardziej oddaliły nas od prawdy. Ale gazeta się myliła – film Wajdy został bardzo ciepło przyjęty, nie tylko przez krytykę, ale i przez rosyjskich widzów. Żal tylko, że nie trafił do rozpowszechniania, ale i tak w mediach mówiono zarówno o filmie, jak i o jego autorze bardzo pozytywnie, podkreślając fakt, że jego ojciec zginął w Katyniu.
Dziś istnieje wiele podstaw by sądzić, że sprawa katyńska zostanie wyjaśniona do końca i to nie tylko dzięki dobrej woli rosyjskich historyków z Memoriału i polsko – rosyjskiej komisji historycznej, lecz również dzięki dość nieoczekiwanemu gestowi premiera Rosji Władymira Putina, który zaprosił premiera RP, Donalda Tuska, do wspólnych obchodów 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej.
Janusz Młynarski

19 września minęła 70. rocznica zatrzymania rotmistrza Witolda Pileckiego. Dzień później w Instytucie Polskim w Rzymie odbyła się prezentacja włoskojęzycznej biografii Pileckiego pt. „Il volontario” (Ochotnik),  której autorem jest dziennikarz gazety "Il Tempo" Marco Patricelli.

Pilecki urodził się 13 maja 1901 roku w Ołońcu. W czasie wojny polsko-bolszewickiej służył w Wojsku Polskim i jako kawalerzysta brał udział w obronie Grodna. W 1920 r. wstąpił do 211 pułku ułanów i w jego szeregach walczył w bitwie warszawskiej, bitwie w Puszczy Rudnickiej i brał udział w wyzwoleniu Wilna.
W sierpniu 1939 został ponownie zmobilizowany. Walczył w kampanii wrześniowej jako dowódca plutonu w szwadronie kawalerii dywizyjnej 19 Dywizji Piechoty Armii "Prusy", a następnie w 41 Dywizji Piechoty na przedmościu rumuńskim.
Po zakończeniu kampanii wrześniowej przedostał się do Warszawy, gdzie został jednym z organizatorów powołanej 9 listopada 1939 konspiracyjnej organizacji Tajnej Armii Polskiej pod dowództwem mjra Jana Włodarkiewicza. Początkowo pełnił weń funkcję szefa sztabu, następnie inspektora głównego.
Był rok  1940, kiedy Pilecki przedstawił swoim przełożonym plan przedostania się do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, w celu zebrania od wewnątrz informacji wywiadowczych na temat jego funkcjonowania i zorganizowania ruchu oporu. W tym czasie niewiele było wiadomo o warunkach panujących w obozie. Nauczył się życiorysu nieujawnionego Niemcom polskiego żołnierza, by jako Tomasz Serafiński stworzyć dla gestapo powód do zesłania do obozu zagłady.
19 września podczas łapanki dał się schwytać podczas łapanki w kamienicy przy al. Wojska Polskiego 40. Do obozu trafił w nocy z 21 na 22 września wraz z tzw. drugim transportem warszawskim. Otrzymał numer 4859.

Auschwitz
Mimo nieludzkich warunków, chorób, Pilecki ps. Serafiński w zorganizowanej przez niego siatce nazwanej ZOW (Związek Organizacji Wojskowej) zbierał i przekazywał materiały wywiadowcze przez wypuszczanych na wolność więźniów. To on przygotował pierwszą tajną notę na temat ludobójstwa w Auschwitz.

ZOW
Siatka działała w systemie tzw. "piątek". Pierwsze górne "piątki" stanowiły najważniejsze ogniwo ZOW. Ich członkami mogli być jedynie ci więźniowie, których Pilecki darzył absolutnym zaufaniem. Nazwa "piątka" była umowna, ponieważ zdarzało się, że liczyła ona więcej członków niż pięciu. Każda taka grupa rozbudowywała swoją siatkę konspiracyjną nie wiedząc nic o istnieniu innych "piątek". Był to oryginalny pomysł Pileckiego.
W ostatnich miesiącach 1942 r. odrzucono system „piątkowy” organizując ZOW na wzór wojskowy z podziałem na bataliony, kompanie i plutony posiadające wyznaczone rejony działania – zastosowanie modelu struktury wojskowej miało na celu przygotowanie się do podjęcia bezpośrednich działań zbrojnych przeciwko załodze SS.
"Serafiński" nie ograniczał się tylko do działalności wywiadowczej i konspiracyjnej. Doprowadził do porozumienia organizacji politycznych działających w Auschwitz. Do symbolicznego spotkania doszło w Wigilię 1941 r. Uczestniczyli w nim m.in. działacz lewicowy, były poseł i więzień brzeski Stanisław Dubois oraz Jan Mosdorf, przywódca Obozu Radykalno-Narodowego.
Pilecki opracowywał pierwsze sprawozdania o ludobójstwie w Auschwitz przesyłane przez pralnicze komando do dowództwa w Warszawie i przez komórkę "Anna" w Szwecji dalej na Zachód. Meldunki o sytuacji w obozie przekazywane były także do głównej kwatery AK za pomocą uciekinierów z obozu.

Ucieczka
Wiosną 1943 r., Niemcy zaczęli rozpracowywać organizacje konspiracyjne w obozie i podjęto decyzję o wywiezieniu „starych” więźniów w głąb Rzeszy.
W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 r. Pilecki zdołał zbiec wraz z dwoma współwięźniami. Wzdłuż toru kolejowego doszli do Soły, a następnie do Wisły, przez którą przepłynęli znalezioną łódką. U księdza w Alwerni dostali posiłek oraz przewodnika. Przez Tyniec, okolice Wieliczki i Puszczę Niepołomicką przedostali się do Bochni, skąd dotarli do Nowego Wiśnicza, gdzie Pilecki odnalazł prawdziwego Tomasza Serafińskiego.

Działalność wywiadowcza na rzecz II Korpusu
W latach 1944-45 Witold Pilecki był w niewoli niemieckiej w oflagu VII A w Murnau, następnie dołączył do II Korpusu Polskiego we Włoszech. W październiku 1945 roku, na osobisty rozkaz gen. Andersa, wrócił do Polski, by prowadzić działalność wywiadowczą na rzecz II Korpusu. Jesienią 1945 roku zorganizował siatkę wywiadowczą i rozpoczął zbieranie informacji wywiadowczych o sytuacji w Polsce, w tym o żołnierzach AK i II Korpusu więzionych w obozach NKWD i deportowanych do Rosji.
Prowadził również wywiad w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (MBP), MON i MSZ. Nie zareagował na rozkaz Andersa polecający mu opuszczenie Polski w związku z zagrożeniem aresztowania. Rozważał skorzystanie z amnestii w 1947 roku, ostatecznie postanowił się jednak nie ujawniać.

”Oświęcim to była igraszka”
Powiedział Pilecki podczas ostatniego widzenia z żoną w  warszawskim więzieniu mokotowskim, gdzie został osadzony 8 maja 1947 roku po aresztowaniu przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Został torturowany i oskarżony o działalność wywiadowczą na rzecz rządu RP na emigracji. 3 marca 1948 r. przed Rejonowym Sądem Wojskowym w Warszawie rozpoczął się proces tzw. grupy Witolda, gdzie Pilecki został oskarżony o: nielegalne przekroczenie granicy, posługiwanie się fałszywymi dokumentami, brak rejestracji w Rejonowej Komendzie Uzupełnień, nielegalne posiadanie broni palnej, prowadzenie działalności szpiegowskiej na rzecz Andersa oraz przygotowywanie zamachu na grupę dygnitarzy MBP.
Zarzut o przygotowywanie zamachu Pilecki stanowczo odrzucił, zaś działania wywiadowcze uznał za działalność informacyjną na rzecz II Korpusu, za którego oficera wciąż się uważał. Podczas procesu przyznał się do pozostałych zarzutów. Prokuratorem oskarżającym Pileckiego był mjr Czesław Łapiński, przewodniczącym składu sędziowskiego ppłk Jan Hryckowian (obaj byli dawnymi oficerami AK), sędzią kpt. Józef Brodecki. Skład sędziowski (jeden sędzia i jeden ławnik) był niezgodny z ówczesnym prawem.

Wyrok i śmierć
15 marca 1948 roku rotmistrz został skazany na karę śmierci poprzez strzał w tył głowy.. Wyrok wykonano 25 maja w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej.
Witold Pilecki pozostawił żonę, córkę i syna. Miejsce pochówku rotmistrza nigdy nie zostało ujawnione przez komunistyczne władze, prawdopodobnie zwłoki zakopano na wysypisku śmieci koło Cmentarza Powązkowskiego (tzw. kwatera Ł - łączka).

Rehabilitacja
Wszelkie informacje o dokonaniach i losie Pileckiego podlegały w PRL-u cenzurze. Dopiero Prokuratorzy z Naczelnej Prokuratury Wojskowej w 1990 r. podjęli rewizję procesu grupy rotmistrza Pileckiego. Pierwotnie wniosek przewidywał rehabilitację, jednak Tadeusz Płużański wywalczył anulowanie wyroków. Unieważnienie wyroku w sprawie Witolda Pileckiego nastąpiło 1 października 1990.

opr. Anna Malczewska

18 maja 1910 r. w Grodnie zmarła Eliza Orzeszkowa. Autorka wielu powieści, noweli i opowiadań. Pisarka pozytywistyczna, jedna z czołowych postaci polskiego realizmu.

Urodziła się w zamożnej ziemiańskiej rodzinie herbu Korwin, 6 czerwca 1841 roku w Miłkowszczyźnie koło Skidla, w ówczesnym powiecie grodzieńskim. Była młodszą córką adwokata Benedykta Pawłowskiego i jego drugiej żony Franciszki z Kamieńskich. Jej ojciec zgromadził w rodzinnym domu cenną galerię obrazów i bibliotekę liczącą kilka tysięcy tomów. Eliza bardzo szybko zaczęła przejawiać talent artystyczny. Pisała opowiadania i dużo czytała.

W 1852 roku jedenastoletnia Eliza w towarzystwie babci pojechała do Warszawy na pensję sióstr sakramentek. Jej najbliższą przyjaciółką została Maria Wasiłowska (później Konopnicka), która przyjechała do Warszawy w 1855 roku z siostrą Wandą. Przyjaźń ich scementowana dodatkowo wspólnymi zainteresowaniami literackimi, przetrwała całe życie. Maria, tak jak Eliza, bardzo lubiła czytać i deklamować poezję - szczególnie zakazane utwory Adama Mickiewicza. Talent Elizy i Marii docenił nauczyciel Ignacy Kowalewski. Powiedział, że są chlubą pensji. W maju 1857 roku Eliza zamieszkała w Grodnie. Chętnie uczestniczyła w balach. Na jednym z nich poznała Piotra Orzeszkę, dalekiego kuzyna jej ojczyma. Był od niej starszy o szesnaście lat. Dawniej lgnął do kobiet, koni i kart, ale teraz zapragnął ustatkowania. Kilka dni po balu swat przybył prosić o rękę młodej panny.

21 stycznia 1858, w wieku niespełna 17 lat, wyszła za mąż za wybranego jej przez despotyczną matkę ziemianina z powiatu kobryńskiego Piotra Orzeszkę i zamieszkała w jego majątku Ludwinowie. Pierwsze lata jej pobytu określała potem mianem „beztroskiego karnawałowania” a także swoim „uniwersytetem”. Po pewnym czasie wróciły jej pensjonarskie marzenia o uszczęśliwianiu wsi. Wraz z młodszym bratem męża, Florentym, założyła w Ludwinowie szkółkę wiejską. Jednocześnie narastały konflikty z mężem, który nie podzielał ich fascynacji wsią i wiejskim ludem. W roku 1862 Orzeszkowa przebywała dłuższy czas w Warszawie, gdzie pod wpływem patriotycznych kazań rabina Markusa Jastrowa podjęła hasło asymilacji Żydów. Wróciła do Ludwinowa i przebywała tam przez okres powstania 1863. Uczestniczyła w nim w zakresie służby pomocniczej na rzecz powstańców.

Najprawdopodobniej w początkach czerwca 1863 r. w Ludwinowie przebywał przez około dwa tygodnie Romuald Traugutt, którego później, w lipcu, Orzeszkowa we własnej karecie odwoziła do granic Królestwa.

Mąż Orzeszkowej nie brał czynnego udziału w powstaniu, ale tylko za jego zgodą i na jego odpowiedzialność Traugutt mógł przebywać w Ludwinowie. Zadenuncjowany przez służbę Orzeszko został aresztowany jesienią 1863 r., a w marcu 1865 zesłany na Sybir do guberni permskiej. Jego majątek skonfiskowano. Eliza, wbrew pierwotnym postanowieniom, nie pojechała za nim, tylko przeniosła się do Miłkowszczyzny. Po latach swoje ówczesne postępowanie uznała za poważny błąd etyczny, tym bardziej, że nie wróciła do męża także wtedy, kiedy po amnestii przyjechał do kraju i osiadł w Warszawie. Jeszcze podczas pobytu męża na zesłaniu wszczęła proces o unieważnienie małżeństwa, które uzyskała w 1869 r. Nie radząc sobie z zarządzaniem majątkiem ziemskim, zdecydowała się na sprzedaż Miłkowszczyzny, do czego doszło w 1870. Od roku 1869 zamieszkała w Grodnie.

W roku 1894 Eliza Orzeszkowa wyszła za mąż za wieloletniego przyjaciela, Stanisława Nahorskiego. Poświęcała wiele czasu na akcje filantropijne i społeczne. Korespondowała z wieloma wybitnymi osobistościami ówczesnego życia społecznego i literackiego, takimi jak Leopold Méyet oraz Zygmunt Miłkowski. Współpracowała z tygodnikiem Bluszcz.

19 listopada 1896 roku podczas hucznie obchodzonych jej imienin, mąż, mecenas Nahorski dostał paraliżu serca i zmarł. Był to dla Elizy ogromny cios.

W pierwszych latach swej twórczości literackiej Eliza Orzeszkowa była czynną propagatorką ideologii pozytywizmu. Znała dzieła współczesnych filozofów: Buckle’a. J.S. Milla, Spensera, Taine’a i Renana. Przeciwstawiała się romantyzmowi, głosiła ewolucjonizm i agnostycyzm, czasami skłaniała się wręcz ku ateizmowi i poglądom antyklerykalnym. Uważała, że literatura powinna służyć naprawie społeczeństwa, a prawdopodobieństwo życiowe jest w utworach o wiele ważniejsze od fantazji i oryginalności. Bardzo żywo zajmowała ją zwłaszcza kwestia emancypacji kobiet. Poruszała ją zarówno w opowiadaniach, nowelach i powieściach tendencyjnych (Marta), jak i w tekstach publicystycznych („Kilka słów o kobietach”, 1870).

W okresie od końca lat 70. do lat 90. XIX wieku powstały najbardziej znane i najlepsze powieści Elizy Orzeszkowej. Rozczarowanie hasłami pozytywizmu skłoniło ją do porzucenia prostej twórczości tendencyjnej. W powieściach pojawiają się urozmaiceni i pogłębieni bohaterowie, nieraz pochodzący z najniższych sfer społecznych. Język utworów staje się żywszy i bogatszy (np. Eliza Orzeszkowa wprowadza w dialogach gwarę). Tematyka powieści i noweli jest bardzo różnorodna: pojawiają się w nich obrazy z życia wsi i miasta, z czasów współczesnych i ze starożytności; autorka podejmuje próby rozliczenia z przeszłością (powstanie styczniowe) i porusza ważne współczesne kwestie społeczne (np. życie na wsi, położenie chłopów, sytuacja Żydów - „Meir Ezofowicz”). Wiele utworów przedstawia „w przekroju” problemy i konflikty społeczne i narodowe („Nad Niemnem”).

W ostatnim okresie twórczości Eliza Orzeszkowa zwróciła się ku zainteresowaniu psychologią, kwestiami etycznymi i religijnymi. Odeszła od ateizmu i antyklerykalizmu. W utworach koncentrowała się na życiu wewnętrznym bohaterów, nieustannie powracała też do rozliczeń z powstaniem styczniowym. Zwracała uwagę na problem emigracji z Polski ludzi młodych i uzdolnionych. Jej utwory z tego okresu charakteryzuje pełen liryzmu styl, niektóre są pisane prozą poetycką.

Eliza Orzeszkowa pozostawiła również kilka utworów autobiograficznych oraz obfitą korespondencję z polskimi i zagranicznymi pisarzami, działaczami i uczonymi.

W 1904 roku nazwisko Elizy Orzeszkowej pojawiło się wśród kandydatów do Literackiej Nagrody Nobla. Jej kandydaturę zgłosił Aleksander Brueckner, ówczesny profesor uniwersytetu berlińskiego. Kandydatura uzyskała natychmiastowe poparcie Alfreda Jensena, który w opracowaniu na temat twórczości artystki stawiał ją nawet pod niektórymi względami wyżej od Henryka Sienkiewicza.

Wkrótce wszyscy członkowie Komitetu Noblowskiego po przeczytaniu dostarczonych książek i nowel Orzeszkowej zgodnie wyrazili opinię, iż wyróżnienie należy się jej w równym stopniu, co autorowi „Quo vadis”. Część członków komitetu wysunęła wniosek o przyznaniu nagrody Henrykowi Sienkiewiczowi, mniejsza grupa zaproponowała podział nagrody. Argumentowali to tym, że pisarz jest i tak w Polsce bardziej znany i popularny, natomiast wyróżnienie wraz z nim równej mu poziomem artystki spowoduje zasłużony wzrost jej popularności.

Niestety argumentacja mniejszości nie przekonała przeciwników, którzy wspólnie twierdzili, że podziały nagród są niezgodne z intencją fundatora. Nagroda trafiła więc tylko w ręce Sienkiewicza. Pomyślniejsze perspektywy zarysowały się dla Orzeszkowej już w roku 1909, jednak Szwedzi domagali się nagrody dla swej rodaczki, Selmy Lagerlöf, która zdobyła to wyróżnienie.

Po ciężkiej chorobie serca Eliza Orzeszkowa zmarła i została pochowana w Grodnie, 23 maja 1910 r. Nabożeństwo żałobne, w czasie którego przyjaciel i spowiednik Orzeszkowej, ksiądz Stanisław Miłkowski, w farze grodzieńskiej wygłosił okolicznościowe przemówienie. Jeden z żałobnych mówców, Józef Kotarbiński, podsumowując życie, działalność społeczną i literacką wielkiej pisarki użył nad trumną znamiennych słów: „Ona była żywą mądrością i czującym sercem całej epoki...”
opr. Alicja Rosłon

Źródła:
Ernest Kacperski-Eliza Orzeszkowa
Agnieszka Szurek-Eliza Orzeszkowa-biografia
Wikipedia-Eliza Orzeszkowa

Głównym problemem polityki polskiej pierwszej połowy XIV w. była obrona suwerenności Królestwa Polskiego przed zagrażającą ekspansją krzyżacką. Kulminacyjnym momentem narastania konfliktu między Polską a Krzyżakami była wielka wojna z Zakonem w latach 1409-1411, która przyniosła zwycięstwo Polsce (15 lipca 1410r. bitwa pod Grunwaldem ), w wyniku czego ekspansja została zahamowana, a państwo krzyżackie znalazło się w kryzysie.

Wiadomości o bitwie pod Grunwaldem rozegranej 15 lipca 1410r. dostarczają nam liczne zachowane przekazy źródłowe, przede wszystkim polskie i krzyżackie. Wśród źródeł polskich na pierwszy plan wysuwają się: „Kronika Konfliktu Władysława Króla Polskiego z Krzyżakami w Roku Pańskim 1410” oraz relacja Jana Długosza zawarta w spisanych przez tego znakomitego historyka dziejach Królestwa Polskiego zwanych Rocznikami.

Rankiem 15 lipca 1410 roku obie armie spotkały się na polach pomiędzy wsiami Grunwald, Stębark i Łodwigowo. Obie armie uformowane były w kilka linii naprzeciw siebie. Wojska polskie i litewskie rozlokowane były na wschód od Łodwigowa i Stębarka, na skraju i częściowo w lasach, w pobliżu jeziora Łubień. Lewe skrzydło tworzyły główne siły polskie, pod dowództwem marszałka Zbigniewa z Brzezia i składały się w większości z ciężkiej jazdy. Prawe skrzydło wojsk koalicji tworzyło rycerstwo z Wielkiego Księstwa Litewskiego, pod dowództwem Wielkiego Księcia Witolda, składające się w większości z lekkiej kawalerii. Wśród sił prawego skrzydła były chorągwie z całego Wielkiego Księstwa Litewskiego, jak również posiłkowe oddziały Tatarów, prowadzone przez chana Dżalal ad-Dina, oddziały mołdawskie przysłane przez hospodara Aleksandra Wielkiego oraz prawdopodobnie oddziały serbskie. Centrum stanowiły zaciężne wojska z Czech i Śląska oraz chorągwie smoleńskie. Całością wojsk unii dowodził król Władysław Jagiełło. Bitwa rozpoczęła się około południa. Naprzeciw wojsk wielkiego mistrza - „...a dzieliła ich nawzajem od siebie odległość jednej strzały” stały ukryte w lasach armie sprzymierzonych. Długie wyczekiwanie na pełnym słońcu sprowokowało wielkiego mistrza do wysłania emisariuszy z prowokacyjnym podarunkiem, dwoma nagimi mieczami.

„Mistrz Ulryk - rzekł pierwszy herold - wzywa twój majestat, panie, i księcia Witolda na bitwę śmiertelną i aby męstwo wasze, którego wam widać brakuje, podniecić, śle wam te dwa nagie miecze. Ostatnie nadzieje Jagiełły rozwiały się jak dym. Spodziewał się poselstwa zgody i pokoju, a tymczasem było to poselstwo pychy i wojny.
Więc wzniósłszy załzawione oczy do góry tak odrzekł:
- Mieczów ci u nas dostatek, ale i te przyjmuję jako wróżbę zwycięstwa, którą mi sam Bóg przez wasze ręce zsyła. A pole bitwy On także wyznaczy. Do którego sprawiedliwości ninie się odwołuję, skargę na moją krzywdę i waszą nieprawość a pychę zanosząc - amen.
Bitwa miała lada chwila rozciągnąć się i rozpalić na całej linii, więc polskie chorągwie poczęły śpiewać starą bojową pieśń św. Wojciecha. Sto tysięcy pokrytych żelazem głów i sto tysięcy par oczu podniosło się ku niebu, a ze stu tysięcy piersi wyszedł jeden olbrzymi głos do grzmotu niebieskiego podobny:

Bogurodzica, dziewica,
Bogiem sławiena Maryja!
Twego syna gospodzina,
Matko zwolena, Maryja,
Zyszczy nam, spuści nam...
Kiryjelejzon!...”

W przebiegu bitwy można wyróżnić pięć faz:
• na początku bitwy lekka jazda  litewska i tatarska uderzyła na artylerię i piechotę krzyżacką. Artyleria zakonu zdołała oddać dwie salwy i nie wzięła udziału w dalszej części bitwy.
• II faza bitwy rozpoczęła się atakiem jazdy krzyżackiej na prawe i lewe skrzydło armii polsko-litewskiej i zderzeniem się ciężkiej jazdy obu stron. W efekcie powstały dwa ośrodki walki: prawe skrzydło wojsk litewsko – rusko - tatarskich przeciwko Krzyżakom w okolicach Stębarku i lewe skrzydło wojsk polskich i zaciężnych przeciw krzyżackim siłom głównym. Ta faza bitwy trwała około godziny.
• III faza bitwy powstała, kiedy jazda krzyżacka odepchnęła w zażartej walce wojska litewskie (40 chorągwi) pod wodzą wielkiego księcia Witolda w kierunku lasu i w efekcie nastąpiło załamanie się skrzydła litewskiego. Ta tzw. ucieczka Litwinów (według niektórych wersji początkowo pozorowana) związała w pościgu poważne siły zakonne. Wojska te wróciły na główne pole bitwy, przekonane o zwycięstwie Zakonu, kiedy wojska polskie na lewym skrzydle brały górę nad zakonnymi. W tej fazie bitwy Krzyżacy nieomal zdobyli wielką chorągiew królestwa i zaczęli nawet śpiewać pieśń zwycięstwa („Christ ist erstanden” - Chrystus zmartwychwstał). „... walczący pod nią (chorągiew królewska) rycerze podnieśli ją natychmiast... i pragnąc zetrzeć haniebną zniewagę, w najzaciętszy sposób atakują wrogów i rozbijają ich kompletnie” - Faza ta trwała 2-3 godziny.
• w IV fazie nastąpił atak odwodu 16 chorągwi wielkiego mistrza i walka w centrum i na lewym skrzydle polskim. Atak odwodów polskiej jazdy rozerwał zasadniczy korpus sił krzyżackich oraz umożliwił przeprowadzenie decydującego ataku odwodów lekkiej jazdy ukrytej w zaroślach. Nastąpiło okrążenie i klęska wojsk krzyżackich. Faza ta trwała ok. 1-2 godziny.
• V fazą było zdobycie taborów i obozu krzyżackiego oraz pościg wyniszczający za uciekającymi wojskami krzyżackimi.

Bój trwał ponad sześć godzin i skończył się przed zachodem słońca. Przewagę na placu boju miały praktycznie cały czas (oprócz fazy III, kiedy nieco zaskoczone siły zbrojne unii polsko-litewskiej dały się zepchnąć do defensywy) wojska dowodzone przez króla Polski.
„Rozliczne chorągwie, które w południe jeszcze powiewały nad niezmiernym wojskiem krzyżackim, wpadły wszystkie w krwawe i zwycięskie ręce Polaków. Nie ostała, nie ocaliła się ani jedna i oto rzucali je teraz polscy i litewscy rycerze pod nogi Jagiełły, który wznosząc pobożnie oczy ku niebu powtarzał wzruszonym głosem: ,,Bóg tak chciał!” Cała armia krzyżacka przestała istnieć. Pogoń polska zdobyła też ogromny obóz krzyżacki, a w nim, prócz niedobitków, nieprzeliczoną ilość wozów wyładowanych pętami na Polaków i winem przygotowanym na wielką ucztę po zwycięstwie. Na wzgórzu koło króla skupili się najwięksi rycerze i dysząc utrudzonymi piersiami spoglądali na te chorągwie i na te trupy leżące u ich stóp, jak spoglądają uznojeni żeńcy na zżęte i powiązane snopy. Ciężki był dzień i straszny plon tego żniwa, ale oto nadchodził wielki, Boży, radosny wieczór. I nie tylko przeniewierczy Zakon krzyżacki leżał oto pokotem u stóp króla, ale cała potęga niemiecka zalewająca dotychczas jak fala nieszczęsne krainy słowiańskie rozbiła się w tym dniu odkupienia o piersi polskie.”

W 2010 roku przypada 600. rocznica bitwy pod Grunwaldem - jednej z największych bitew średniowiecznej Europy, w której wojska polskie i litewskie pokonały armię krzyżacką. Uroczystości związane z 600-leciem bitwy pod Grunwaldem, w których weźmie udział prezydent Lech Kaczyński i zaproszone przez niego głowy państw, odbędą się 15 lipca. Natomiast dwa dni później, 17 lipca, na Polach Grunwaldu zorganizowana zostanie inscenizacja bitwy.

Alicja i Jerzy Rosłon
Teksty źródłowe: Henryk Sienkiewicz- „Krzyżacy”, Jan Długosz-„Polska Jana Długosza”, "Historia –vademecum maturzysty" - praca zbiorowa