Polski czerwiec pod Narwikiem - Nasz Swiat
07
Wt, grudzień

Historia

Na początku czerwca 1940 roku zakończyła się bitwa o Narwik. Walki w Norwegii, były chrztem bojowym dla nowo powstałego związku taktycznego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie - Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich.

Jest 1 marca 1940 roku, Hitler wydaje definitywny rozkaz wykonania planu „Weseriibung”, który polega na desancie w kilkunastu punktach, od których Narwik był oddalony od baz niemieckich o 1500-2000 kilometrów. Do przetransportowania wojsk konieczne było użycie okrętów wojennych. Utworzono z nich sześć grup. Do Narwiku miała wpłynąć grupa I dowodzona przez komandora Bontego, licząca 10 niszczycieli, z dwoma tysiącami żołnierzy na pokładzie. Ze względu na obecność w Narwiku norweskich pancerników obrony wybrzeża, dowódca Home Flet, skierował jako ubezpieczenie operacji, pancernik „Renowi” z osłoną 4 niszczycieli, pod dowództwem vice administratora W.J.Whitwortha. Akcja ta godziła w żywotne interesy niemieckie, oczekiwano zatem silnej obrony i przygotowano plan zwany „R4”.  Polegał on na lądowaniu na terytorium norweskim i zajęciu portów w Stawagane, Bergen oraz Narwiku i miał być wprowadzony w życie, jeśli wojska niemieckie usiłowałyby osadzić porty norweskie. W Hycle zgrupowano transportowce z wojskiem przeznaczonym do opanowania Narwiku. Osłonę tej grupy miały stanowić krążownik „Aurora” i 6 niszczycieli. Grupa I wyruszyła na Narwik nocą 6 na 7 kwietnia. Mimo iż okręty były rozpoznane przez lotnictwo brytyjskie w dniu 7 kwietnia i zdradziły swoją obecność następnego przez potyczkę z „Glowwormem”, kontynuowały swój marsz nie niepokojone przez przeciwnika.

 

foto:Wikimedia CommonsGrupa I wieczorem znalazła się w fiordzie Vest. Pancerniki pozostały na zachód od Lofotów. Przed Narwikiem Niemcy spotkali rankiem 9 kwietnia 2 małe, stare pancerniki obrony wybrzeża „Eidsrold” i „Norge”, które po namyśle usiłowały stawić opór. Niszczyciel „Anton Schmidt” zatopił torpedami pierwszy z nich, a „Wilhelm Heidkamp” - drugi. W ciągu kilku godzin wysadzili około 2000 wojska, zajęli miasto Narwik i leżące bardziej na północy Elreguardmoen. Według założeń planu, niszczyciele po zgnieceniu oporu i wyładowaniu wojsk miały natychmiast wracać do Niemiec, ponieważ liczono się poważnie z kontrakcją flot alianckich. Jednakże do planowanego na noc z 9 na 10 kwietnia odwrotu nie doszło, niszczyciele bowiem nie mogły odnowić zapasów paliwa, gdyż z dwóch wysłanych uprzednio zbiorowców do Narwiku dotarł tylko jeden.

 

W czasie, gdy w Narwiku rozgrywały się opisane wypadki, vice administrator Whitworth na pancerniku „Renowi” z osłoną 9 niszczycieli spotkał „Gneisenau” i „Scharnthorsta”, które płynęły na północ. Anglicy dostrzegli okręty nieprzyjacielskie po raz pierwszy, wczesnym rankiem 9 kwietnia. „Renowi” otworzył wówczas ogień z odległości około 16 tysięcy metrów. Okręty niemieckie odpowiedziały dopiero po kilku minutach. Pomimo śnieżycy i wysokiej fali „Renowi” po 12 minutach uzyskał trafienie, które uszkodziło instalację kierowania ognia na „Gneisenau”. Okręty niemieckie natychmiast przerwały ogień i usiłowały wycofać się z bitwy, jednakże „Renowi” mimo sztormu kontynuował pościg uzyskując następne trafienia, które uszkodziły wieżę dziobową na „Gneisenau”. „Renowi” był również  trafiony pociskami, lecz nieszkodliwie. Oba okręty niemieckie zaginęły w śnieżycy. Nawiązany ponownie kontrakt nie dał się utrzymać. O godzinie 6:30 okręty niemieckie uszły z pola widoczności, oddalając się na północ. Gdy dla Niemców stało się jasne, że ich niszczyciele nie są w stanie opuścić Narwiku, pancerniki skierowały się dzięki złej pogodzie i ograniczonej widoczności za plecy floty brytyjskiej. Pozostawione własnemu losowi niszczyciele komandora Bontego znalazły się w ciężkiej sytuacji. Na wysokości wejścia do fiordu Vest, w odległości o 80 mil od lądu, działały siły vice administratora Withortha. Swój patrol w pobliżu tego wejścia miał także niszczyciel pod dowództwem komandora Wanbutona-Lee. O godzinie 11:38, dnia 9 kwietnia komandor Wanbuton-Lee otrzymał polecenie wypłynięcia z częścią swej flotylli do fiordu i zaatakowania okrętów niemieckich. Po rozdzieleniu swej flotylli i pozostawieniu części sił patrolujących na zewnątrz fiordu, komandor Wanbuton-Lee wypłynął do fiordu prowadząc 5 niszczycieli o nazwach: Harock, Hotsur, Hunter, Hostie i Hardy. Niszczyciele brytyjskie płynąc w gęstej burzy śniegowej weszły niepostrzeżenie do fiordu Herjangen. Wówczas ukazały się 3 niszczyciele niemieckie - „Wolfgang Cenker”, „Erich Giese” i „Erich Koellner”. Flotylla angielska otworzyła ogień z odległości 5500 - 7300 metrów i zaczęła wycofywać się na zachód. Niemcy strzelali również, lecz nie przysporzyli strat Anglikom. Wkrótce kurs flotylli przecięły inne niszczyciele - „Georg Thiele” i „Bernd von Arnmim”, które ukazały się od strony fiordu Ballangen. Przed wschodem jeden z niszczycieli ciężko uszkodził niemieckie pociski. Wkrótce zginął dowódca flotylli i rozbił się okręt. Trafione zostały także inne okręty. Anglicy stracili dwa niszczyciele storpedowane w Narwiku, dowódcę zespołu, komandora Bonte, 6 statków zniszczonych w porcie oraz transportowiec „Renenfels”. Akcja zakończyła się i nosi nazwę I bitwy pod Narwikiem.

***

Powstała w styczniu 1940 roku Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich w chwili wejścia do akcji liczyła 4778 żołnierzy i oficerów. W kwietniu 1940 roku rozpoczęto przygotowania do wzięcia udziału w działaniach na północy Norwegii, a 8 maja rozpoczął się wyładunek brygady w porcie Harstad, gdzie zluzowała 13. półbrygadę Legii Cudzoziemskiej. Pierwszy batalion skierowano do Skallen, drugi w rejon Melik i Sorvik, trzeci został przetransportowany drogą morską do portu Ballangen, a czwarty przerzucono do portu w Salangan, skąd kutrami przedostał się do Sagfiordu.

Przez pierwsze trzy tygodnie Polacy rozpoznawali pozycje nieprzyjaciela i przygotowywali się do uderzenia na Narwik. Przewaga aliantów (zwłaszcza w artylerii) systematycznie rosła, ale tuż przed zakończeniem przygotowań dowództwo alianckie podjęło decyzję o ewakuacji, ze względu na krytyczną sytuację we Francji. Generał Béthouart postanowił jednak przed wycofaniem zdobyć Narwik. Obawiał się ewakuacji pod ogniem przeciwnika, a oprócz tego chciał osiągnąć pierwsze zwycięstwo w boju lądowym nad Niemcami.

Koncentryczny atak rozpoczął się w nocy z 27 na 28 maja. Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich (bez trzeciego batalionu) podjęła atak na pozycje niemieckie na półwyspie Ankenes, oddzielonym od Narwiku wodami Beisfiordu. Skalistego półwyspu broniło około 400 żołnierzy z 2. batalionu 139. pułku strzelców alpejskich, kompania strzelców górskich, oddział marynarzy oraz niewielkie grupy żołnierzy z 1. batalionu 1. pułku spadochronowego. Ich pozycje były dobrze przygotowane i zamaskowane, chronione przez pola minowe, a ponadto przez dobrze wstrzelane karabiny maszynowe i moździerze.

O północy, po 20-minutowym przygotowaniu artyleryjskim, 2. batalion ppłk. Władysława Deca i 4. batalion mjr. Arnolda Jaskowskiego uderzyły na Ankenes i Nyborg, a 1. batalion mjr. Wacława Kobylińskiego na brzegi Beisfiordu. Czołowe natarcie nie powiodło się, bowiem awaria radiostacji nie pozwoliła na celne wsparcie artyleryjskie okrętów Royal Navy. Polacy zdobyli wzgórze 275, ale nie byli w stanie się na nim utrzymać. 1. batalion odniósł największy sukces zajmując około godziny 9:00 wzgórza 650 i 773. Wkrótce potem 2. batalion zdobył ponownie wzgórze 275 i wyszedł na przedpole Nyborga, w związku z czym Niemcy rozpoczęli ewakuację łodziami do Narwiku. Ostatnia z tych łodzi, ostrzelana przez polskie karabiny maszynowe, zatonęła i większość z 60 żołnierzy zginęła. Tylko nieliczni dostali się do niewoli.

Zdecydowana obrona oddziałów niemieckich opóźniła natarcie i dopiero 29 maja około godziny 5:00 1. batalion doszedł do Beisfiordu i nawiązał łączność z 13. półbrygadą Legii Cudzoziemskiej. Większości Niemców udało się przedrzeć do Narwiku omijając polskie i francuskie pozycje. 30 maja alianci prowadzili akcję oczyszczania rejonu miasta, jednocześnie przygotowując się do ewakuacji. Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich rozpoczęła ją 3 czerwca, a 8 czerwca ostatni oddział - z dowódcą brygady, odpłynął do Francji.
W trakcie walk o Narwik Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich straciła 97 ludzi. 28 uznano za zaginionych, a 189 było rannych. W walkach pod Narwikiem brały udział polskie niszczyciele Grom, Burza i Błyskawica. Niestety, pierwszy z nich został zatopiony 4 maja przez niemiecki bombowiec He-111 w fiordzie Rombakken (zginęło 59 członków załogi). Polskie statki pasażerskie - Chrobry, Batory i Sobieski - jako transportowce dla wojska - również brały udział w tej operacji.

Cezary Zieliński
(www.thepolishobserver.co.uk)