Śmierć pod choinkę - Nasz Swiat
04
So, grudzień

Historia

Kiedy zasiądziemy przy wigilijnym stole, pamiętajmy nie tylko o najbliższych, którzy odeszli, lecz również o wszystkich tych, którym nie dane było radować się z Narodzenia Pańskiego. O tych, którzy stracili życie w hitlerowskich obozach śmierci, sowieckich łagrach i innych miejscach kaźni…



Trudno sobie wyobrazić coś bardziej makabrycznego i tragicznego niż pierwsza wigilia Bożego Narodzenia w obozie zagłady Auschwitz. Rzecz miała miejsce 24 grudnia 1940 roku. Na placu apelowym stanęła imponującej wielkości choinka, którą na polecenie Niemców postawili więźniowie. Rzęsiście oświetlona, na tle zimowej scenerii przez chwilę dawała złudzenie, że obóz, Niemcy, wojna… to tylko jakiś koszmarny sen, coś, co nie dzieje się w realnym świecie. Ta iluzja nie trwała jednak długo. Kiedy więźniowie stanęli do wieczornego apelu, zobaczyli coś, co przekracza wszelkie granice zwyrodnienia. Po drzewkiem leżała pryzma ludzkich, zamarzniętych ciał. Byli to więźniowie, którzy marzli na skutek wyczerpania, zostali zabici lub dobici. Ówczesny komendant Auschwitz, lagerfuehrer Karl Fritzsch poinformował zgromadzonych więźniów, że to, co widzą pod choinką, to „prezent gwiazdkowy” dla żyjących. Nie inaczej było rok później. Oto więźniowie wracający z pracy przy budowie filii Auschwitz w Brzezince, którzy nie byli w stanie poruszać się o własnych siłach, lub tylko wykazywali oznaki jakiejkolwiek słabości byli zabijani na miejscu. Dotyczyło to głównie jeńców radzieckich. Tego dnia na „prezent gwiazdkowy” poświęcono życie ponad 300 więźniów. Jeszcze tego samego dnia, już po kolacji i apelu dla esesmanów, więźniów obozu zmuszono do wysłuchania orędzia papieża Piusa XII. Tęgi, bo ponad 30-stopniowy mróz sprawił, że zamarzło prawie pół setki zniewolonych, a wielu z nich zachorowało na zapalenie płuc. Zdarzali się też i tacy, którzy nie wytrzymywali psychicznie i rzucali się na druty. Pomimo tego, byli także i więźniowie, którzy nie poddawali się, robili wszystko, by móc obchodzić święta w miejscu kaźni. Jeden z nich, Józef Jędrych, któremu udało się przeżyć więzienny koszmar, tak wspominał obozową wigilię po latach:
„Najpierw zaśpiewaliśmy niemiecką kolędę, a później zaintonowaliśmy „Bóg się rodzi - moc truchleje” i inne, a na koniec „Jeszcze Polska nie zginęła”. Ten śpiew, który wydał się z tysięcy gardeł, wszystkim nam dodał otuchy i nadziei, że ten koszmar kiedyś się skończy, że uda nam się przeżyć i wrócić do naszych rodzin i żyć w wolnym kraju. Tę chwilę będę pamiętał zawsze i do końca moich dni”.

W jednej z sal bloku nr 25 postawiono małą choinkę, którą przeszmuglował jeden z więźniów. Rotmistrz Witold Pilecki, organizator ruchu oporu w KL Auschwitz, skazany później przez komunistyczne władze Polski na śmierć, udekorował to drzewko orłem wyrzeźbionym w brukwi.

W 1942 roku, w Auschwitz II - Birkenau, Niemcy urządzili wspólną choinkę. Pod ustawionym drzewkiem w obozie kobiecym, polecili ułożyć zamordowanych mężczyzn. To wstrząsające wydarzenie wspominała Krystyna Aleksandrowicz:
„W roku 1942, przed Bożym Narodzeniem, esesmani urządzili nam choinkę. W obozie męskim w dzień wigilijny zebrano komando mężczyzn i kazano im przenosić w połach marynarek ziemię, kto zbyt mało jej nazbierał, był zabijany strzałem. Ułożono wtedy cały stos zwłok pod choinką. Wieczorem polskie więźniarki w Stabsgebaude zaświeciły świeczki na potajemnie przyniesionej gałęzi świerku. W wielu miejscach obozu śpiewano kolędy, co podtrzymywało na duchu i pozwalało mieć nadzieję na przetrwanie. Wigilia w bloku 18a miała charakter religijny. Więzień - ksiądz katolicki dostał chleb i zastąpił nim Hostię”.

***
W listopadzie 1943 roku, stanowisko komendanta obozu objął Arthur Liebehenschel. Los więźniów uległ poprawie. Nie powtarzały się już bestialskie „prezenty”. Wielu więźniów otrzymało paczki od rodzin z opłatkiem. Z innymi więźniami dzielili się nim także Żydzi. W wielu blokach więźniowie zorganizowali uroczyste wieczerze.

Z kolei atmosfera wieczerzy wigilijnej w roku 1944, miała już zupełnie inny charakter. Dni III Rzeszy były już policzone. O północy oświęcimski ksiądz Władysław Grohs de Rosenburg, za cichą zgodą blokowego i sztubowego, odprawił pasterkę. Kobiety z Birkenau przygotowały „gwiazdkę” dla dzieci leżących w szpitalu. Z dostarczonego im przez więźniarki materiału, uszyły około 200 zabawek.

***
Podczas II wojny światowej, tysiące Polaków trafiło do sowieckich łagrów, gdzie obchodzenie jakichkolwiek innych niż komunistyczne świąt było surowo zabronione. Wszelkie próby kontynuowania tej chrześcijańskiej tradycji karano karcerem, zwiększeniem i tak już zabójczych norm oraz dołożeniem kolejnych lat pobytu na zsyłce. Mimo to, potrzeba przeżywania dnia Narodzenia Pańskiego, była silniejsza od strachu przed konsekwencjami. Na kartach „Innego świata”, Gustaw Herling-Grudziński ukazując łagrową rzeczywistość, której sam doświadczył opisał także i obozową wigilię. Oto czterech Polaków, nie bacząc na to, co im grozi postanowiło spędzić ją razem. Podzielili się chlebem, specjalnie przechowywanym na tę okazję, który  zastąpił im opłatek. Jest to jedyne nawiązanie do tradycji. Bardzo skromny wymiar tej uroczystości spowodowany był sytuacją, w jakiej znaleźli się więźniowie. A jednak, cieszą się z drobnych upominków, które otrzymali od pani Z. Są oni dodatkowo zaskoczeni tymi wyhaftowanymi chusteczkami, gdyż zdobycie materiałów, aby je wykonać musiało być bardzo trudne. Ponadto pani Z. pracowała w lesie, a mimo to znalazła czas na wykonanie prezentów. Dzięki chusteczkom chociaż na chwilę zapomnieli, w jak beznadziejnej sytuacji się znaleźli i co tak naprawdę w łagrze robią. Można powiedzieć, że klimat świąt i fakt, że mogli spędzić je razem pozwolił im przypomnieć sobie, kim naprawdę są i skąd pochodzą. Wszyscy czterej byli patriotami i czuli więź spowodowaną tym, że są Polakami. Wspominali dobre chwile z przeszłości i pokazywali swoją tęsknotę za ojczyzną. Składając sobie życzenia mieli czerwone oczy, płakali. Było im ciężko. Tęsknili za swoimi rodzinami. Życzyli sobie jedynie wolności. Było to ich jedyne i największe marzenie. Podobnie działo się w innych sowieckich obozach, gdzie przebywali Polacy… (C.Z.)

www.thepolishobserver.co.uk