„Stary Doktor” i jego dzieci - Nasz Swiat
04
So, grudzień

Historia

Przyjaciele z „aryjskiej” strony, wielokrotnie podejmowali próby wyprowadzenia go z getta, zapewniali bezpieczne schronienie. Nie można było jednak ocalić setek dzieci, więc heroicznie odmawiał skorzystania z szansy ucieczki, nie zgadzał się na opuszczenie swych podopiecznych…

Rok 2012-  „Rokiem Janusza Korczaka”.

***
Janusz Korczak znany również jako „Stary Doktor”, był lekarzem i pedagogiem, a jego prawdziwe nazwisko brzmiało Henryk Goldszmit. Urodził się 22 lipca 1878 albo 1879 roku w Warszawie. Pochodził z rodziny zamożnego adwokata pochodzenia żydowskiego, która od dawna wrosła w polską kulturę i tradycję. Całe życie Korczaka związane było z Warszawą.

Gdy Henryk miał lat 18, wydarzyła się tragedia. Śmierć ukochanego ojca zrujnowała materialnie całą rodzinę. Ciężar jej utrzymania spadł na barki Henryka, ówczesnego studenta medycyny. Sytuacja ta zmuszała go do udzielania korepetycji leniwym dzieciom bogatych rodziców. Już w tym czasie, zaczynał interesować się psychiką i warunkami życiowymi dzieci biednych. Był częstym gościem robotniczych dzielnic Powiśla, Solca, Woli i Starówki. Starał się pomóc najbiedniejszym. Chodził po domach, opowiadał baśnie, w wieczór wigilijny był św. Mikołajem roznoszącym groszowe podarki, pomagał w nauce. Wkrótce podjął działalność społeczną w Warszawskim Towarzystwie Dobroczynności. Uczył także ubogie dzieci.

W roku 1903, Korczak po skończeniu medycyny na Uniwersytecie Warszawskim rozpoczął pracę jako lekarz-pediatra w szpitalu dziecięcym w Warszawie. Wkrótce zyskał rozgłos jako lekarz darmowej klienteli. Swą wiedzę pogłębiał w klinikach Berlina, Londynu i Paryża.

Dwa lata później, musiał wyjechać na wojnę rosyjsko-japońską jako lekarz wojskowy. Po niej, wrócił do swego szpitala. Pracował znowu wśród małych pacjentów biednych i bogatych. Nie chciał zrobić kariery w praktyce prywatnej, ale zapragnął być lekarzem i wychowawcą dzieci. Miał około 30 lat, gdy ostatecznie zrezygnował z założenia własnej rodziny. Wiele trzeba było się wyrzec i wiele poświęcić, by w tak szczególny sposób odnaleźć powołanie w swoim życiu.

Korczak włączył się do działalności Towarzystwa „Pomoc dla Sierot” i starań o budowę domu, przystosowanego do potrzeb sierocińca. Do nowego budynku przy ulicy Krochmalnej 92 przeniesiono dzieci w 1912 roku, ze starego poklasztornego budynku przy ulicy Franciszkańskiej. Korczak objął funkcję dyrektora Domu Sierot i stał się jego mieszkańcem, zajmując izbę na poddaszu nad dziecięcymi sypialniami. Swą samotność związał z najbardziej osamotnionymi podopiecznymi. Miał wtedy 34 lata. Dom Sierot stał się warsztatem samodzielnej pracy i badań Korczaka. Tam doskonalił swój system wychowawczy, a wieczorami i nocami pisał dzieła pedagogiczne i powieści.

 

Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, Janusz Korczak wspólnie z Marią Falską zorganizował zakład opiekuńczy dla dzieci i sierot z ubogich przedmieść Warszawy, dla dzieci działaczy robotniczych aresztowanych, więzionych i prześladowanych. W okresie międzywojennym, współpracował z Polskim Radiem, w którym właśnie pod pseudonimem „Stary Doktor” był jedną z najbardziej znanych osób w Polsce. Przez radio wygłaszał pogadanki o wychowaniu, których słuchano całymi rodzinami.

Wybuch wojny z hitlerowskimi Niemcami we wrześniu 1939 roku dla Korczaka znów oznaczał służbę sanitarną w wojsku. Nie został zmobilizowany, bo miał wtedy już przeszło sześćdziesiąt lat. Z dużą ofiarnością włączył się jednak do cywilnej obrony Warszawy. Opatrywał rannych, przygarniał zagubione w czasie działań wojennych dzieci, chronił Dom Sierot. Przemawiał do malców przez radio, udzielając rad i wskazówek, jak mają zachować się w tych trudnych dniach. Nie zdjął munduru w okupowanej Warszawie. Nie założył także opaski z gwiazdą Syjonu, którą hitlerowcy kazali nosić na rękawie wszystkim osobom pochodzenia żydowskiego. Został aresztowany i uwięziony. Jego byli wychowankowie po kilku miesiącach wykupili go za uskładane pieniądze. Gdy na rozkaz okupanta utworzono w Warszawie getto, przesiedlano Dom Sierot do coraz mniejszych lokali na Chłodną, później na Śliską. Życie w getcie to prawie dwa lata rozpaczliwych wysiłków wycieńczonego i schorowanego Korczaka o zdobywanie dla 200 wychowanków żywności, opału, czy leków.

W lutym 1942 roku, Korczak podjął decyzję objęcia pracy wychowawcy w domu podrzutków na ul. Dzielnej, bo chciał ratować dzieci, krzywdzone tam przez personel getta. Przyjaciele z „aryjskiej” strony wielokrotnie podejmowali próby wyprowadzenia Korczaka z getta, zapewniali bezpieczne schronienie. Nie można było jednak ocalić setek dzieci, więc „Stary doktor” heroicznie odmawiał skorzystania z szansy ucieczki, nie zgadzał się na opuszczenie swych podopiecznych. Swój wstrząsający pamiętnik pisał nocami od maja do 4 sierpnia 1942 roku. Na dacie tej zapiski się urywają…

W hitlerowskiej straszliwej akcji likwidacji getta, rozpoczętej 22 lipca 1942 roku z placu przeładunkowego Umschlagplatz na Stawkach, odchodziły wagonami bydlęcymi transporty Żydów kierowane do komór gazowych obozu zagłady w Treblince. W dniach od 5 do 8 sierpnia szły transporty dziecięce. Około czterech tysięcy dzieci z wszystkich sierocińców wraz z wychowawcami. Wśród nich Korczakowskie dzieci ze swym zielonym sztandarem nadziei oraz sam Janusz Korczak niosąc najmłodsze dziecko na ręku. Wraz z dziećmi zginął straszliwą śmiercią. Stał się symbolem męczeństwa tysięcy bezimiennych ofiar obozów zagłady.  (C.Z.)

www.thepolishobserver.co.uk