Ucieczka w objęcia śmierci - Nasz Swiat
25
Pt, wrzesień

Historia

Była to bodaj najsłynniejsza masowa ucieczka z hitlerowskiego stalagu, jednak z tragicznym finałem. Na jej kanwie powstał popularny w latach 60. film „Wielka ucieczka” ze sławnym Charlesem Bronsonem. Wcielił się on w rolę polskiego pilota Włodzimierza Kolanowskiego będącego jednym z inicjatorów i „mózgów” owej ucieczki.

Przypomnijmy kilka kadrów z tego popularnego niegdyś filmu, w którym wystąpiły również takie sławy, jak Steve McQuinn, Paul Newman czy Richard Attenborough…

Jest rok 1944, Stalag Luft III w Sagan (obecnie Żagań w woj. lubuskim), w którym przebywa 10 tysięcy żołnierzy alianckich, w tym 100 polskich. Jest późny wieczór, nagle rozlega się głos syreny. To alarm przeciwlotniczy. W pobliskim mieście gaśnie światło. Następne kadry pokazują, jak z otworu w ziemi wynurza się jeden z jeńców. Prosto pod nogi strażnika. Towarzysze jeńca, którzy wyszli wcześniej nikną w pobliskim lesie, natomiast ci, którzy jeszcze są w podkopie próbują zawrócić do obozu. Strażnik stoi jak wryty, ale po chwili dochodzi do siebie i otwiera ogień do zbiegów. Po chwili chaosu, który wkradł się w szeregi wartowników, rozpoczyna się obława.

Inicjatorzy akcji zakładali, że ucieknie co najmniej 250 jeńców, ale niestety źle wyliczyli odległość i podkop okazał się za krótki - zamiast w lesie, kończył się tuż za ogrodzeniem obozu, akurat w pasie kontrolowanym przez strażników. Pomimo tego udało się zbiec 76 osobom. Nie na długo niestety. W ciągu kilku dni Gestapo schwytało 50 zbiegów i wymordowało wszystkich co do jednego - 15 jeńców przekazano do obozu, natomiast ośmiu przetrzymywano w aresztach policyjnych. Los ich po dziś dzień postaje nieznany. Jedynie trzej jeńcy przeżyli tę eskapadę - dwaj Norwegowie i jeden Holender.

Stalag Luft III powstał w 1942 roku i był jednym z ośmiu obozów przeznaczonych dla alianckich lotników zestrzelonych nad III Rzeszą. Administrację obozu sprawowała Luftwaffe. Przewinęło się przez niego 200 tysięcy jeńców, w tym ponad 100 Polaków.

Do prób ucieczek dochodziło bardzo często i niemal od pierwszych dni, które minęły od powstania obozu. Kilku jeńców na przykład postanowiło zbiec, ukrywając się na wozie przewożącym korzenie wykarczowanych drzew. Zrezygnowali, gdy Niemcy zaczęli przeszukiwać wozy ostrymi widłami. Nie udało się również brytyjskiemu lotnikowi Ianowi Crossowi, który próbował uciec przywiązany pod wozem. We wrześniu 1942 roku kapitan RAF Henry Vivan wydostał się w lekarskim kitlu udając członka delegacji Czerwonego Krzyża. Niestety, w jego sfałszowanym dokumencie skończyła się data ważności i wpadł podczas kontroli w Berlinie. Dwóm innym oficerom nie udało się spłynąć w dół Bobru i Odry, bo komenda obozu i policja wcześnie odkryły zaginięcie łodzi.

Koledzy widząc w jednym z niemieckich podoficerów sobowtóra swojego towarzysza niedoli postanowili wykorzystać to dla zorganizowania kolejnej ucieczki. Niemiecki mundur uszyli obozowi krawcy, a oznaki i dystynkcje wytopiono z opakowań po czekoladzie. Niestety, w dniu zaplanowanej ucieczki służbę pełnił ów podoficer, który wszczął alarm.

Akcję znaną z filmu „Wielka ucieczka” zorganizował tzw. Komitet X. Współpracował on z brytyjskim wywiadem, z komórką mającą na celu ułatwianie ucieczek. To ona przesyłała do obozu potrzebne zbiegom rzeczy, np. w zestawach gier - elementy radiostacji, na opakowaniach zup w kostkach zaszyfrowane były adresy osób, które na zewnątrz mogły pomóc, a w płytach wtopione koperty z pieniędzmi i bezszelestnymi, nieprzemakalnymi mapami.

Uciekinierzy postanowili wykopać trzy tunele, które nazwano: Dick, Tom i Harry. Pierwsze dwa zdemaskowali Niemcy. Do Harry’ego prowadziło wejście usytuowane w podstawie pieca, a jeńcy kopali tunel kilofem przywiązanym do kija od baseballa. Ziemię wysypywali wokół baraków z nogawek spodni. Tunele obudowywano deskami z prycz lub sufitów baraków. Powietrze tłoczono przez rury wykonane z puszek, samodzielnie skonstruowanymi miechami. Tunel oświetlono żarówkami wykręcanymi z terenu całego obozu.

Jednym z najwydajniejszych kopaczy był por. Zygmunt Król. Urodzony w 1916 roku w Krakowie, wstąpił do lotnictwa w Wielkiej Brytanii. Służył m.in. w elitarnym 74 Dywizjonie RAF. Zestrzelono go 2 lipca 1941 roku. Wraz z nim z obozu uciekało także 5 innych polskich oficerów: mjr Antoni Kiewnarski oraz porucznicy Włodzimierz Kolanowski, Jerzy Mondschein, Kazimierz Pawluk i Paweł Tobolski. Wszystkich zastrzelili Niemcy po schwytaniu. Polacy byli także wśród niedoszłych uciekinierów, którym nie udało się opuścić obozu.

24 marca 1944 roku specjalna ekipa zasłoniła wyloty tunelu kocami, a końcowe odcinki szyn, po których poruszał się wózek z leżącym uciekinierem, owinęła szmatami. Wyposażeni w nieprzemakalne mapy i wyprodukowane w obozie busole, ubrani w samodzielnie uszyte cywilne ubrania, najedzeni na zapas i spakowani jeńcy czekali na początek akcji - tuż po wieczornym apelu.

Już na początku akcji trzeba było wymienić linę od wózka. Jeńcy mieli też trudności z podniesieniem drewnianej klapy zamykającej wyjście z tunelu, bo namoknięte deski napęczniały i zaklinowały właz. Po wyjściu pierwszych jeńców na wolność okazało się, że tunel jest za krótki. Później, tylko przez moment mogli liczyć na przychylność losu. Otóż w całym obozie zgasło światło, co zostało spowodowane alianckim nalotem. Szczęście nie trwało długo, około godziny 4 nad ranem wartownik natknął się na wydeptaną w śniegu ścieżkę prowadzącą do lasu i leżących na niej czterech jeńców, zauważył też wylot tunelu. W chwili, gdy ogłosił alarm, zdążyło uciec 76 więźniów. Obławę zarządzono natychmiast. Kilkunastu zbiegów ujęto w najbliższej okolicy. Z powodu nalotu wstrzymany został ruch kolejowy i maszerujący przez pola uciekinierzy byli sukcesywnie aresztowani. Inni wpadali w ręce hitlerowców na terenie całej Rzeszy, niekiedy kilka mil przed końcem ucieczki, np. Johannes Gouws 24-letni oficer z RPA, na ostatniej stacji kolejowej przed granicą ze Szwajcarią. Inny przekroczył w górach granicę tego państwa, ale pomylił drogę i z powrotem przeszedł do Niemiec, gdzie został schwytany.

Niemcy złamali konwencję genewską, uznali uciekinierów nie za żołnierzy, lecz za poddanych Rzeszy lub szpiegów. Szef Gestapo wydał rozkaz, by schwytanych umieścić w karcerze najbliższego więzienia i przy nadarzającej się okazji rozstrzelać. Kilku jeńców zostało zabitych jeszcze podczas konwojów do więzień, rzekomo podczas prób ucieczek.

Winnych egzekucji skazano po wojnie w tzw. procesie hamburskim. 18 sprawców zbrodni - wykonawców żagańskiego rozkazu - odpowiedziało przed angielskim sądem wojskowym w Hamburgu w 1947 roku. 14 oskarżonym orzeczono karę śmierci (ostatecznie wykonano ją na 13), pozostałych skazano na długoletnie więzienie. (J.M.)

(www.thepolishobserver.co.uk)

fot. Kadr z filmu „Wielka ucieczka” z Charlesem Bronsonem w roli Danny'e Vielinskiego, którego pierwowzorem był Włodzimierz Kolanowski.