Zaczęło się w Polsce... - Nasz Swiat
20
Pn, listopad

Historia

„Znów wrzesień... piękny i upalny... jak w trzydziestym dziewiątym...”

 

1 września o godzinie 4.45 wojska niemieckie, bez wypowiedzenia wojny, przekroczyły granice Polski, przeciw której Hitler skierował około 1,8 mln żołnierzy, ok. 3 tys. czołgów i ok. 2 tys. samolotów. Polska dysponowała ok. 1 mln żołnierzy, 700 samolotami i 400 czołgami. Wedle planu „Zachód” armie polskie miały związać siły niemieckie na zachód od Wisły, chroniąc w ten sposób ważne dla prowadzenia wojny obszary gospodarcze.

We wrześniu 1939 roku obrona Westerplatte stała się symbolem walki Polaków z hitlerowską agresją. Westerplatte to nazwa półwyspu w Gdańsku, Zgodnie z postanowieniem Rady Ligi Narodów był to teren przyznany Polsce. Od roku 1926 znajdowała się tam Wojskowa Składnica Transportowa (WST). To ona i jej bohaterska obrona miały się stać jedną z legend września 1939 r. Założenia Ligi Narodów zabraniały Polsce posiadania na terenie Westerplatte umocnień oraz ciężkiej broni. Obsadę składnicy miało stanowić zaledwie 88 ludzi. Wolne miasto Gdańsk zostało wyposażone w uprawnienia do kontrolowania, czy polska załoga przestrzega porozumień. Jednakże Polacy postanowili na własną rękę „obejść” postanowienia Ligi Narodów. W rezultacie wszystkie budynki cywilne powstające na terenie składnicy były przystosowane dla potrzeb wojskowych. Budowę umocnień powierzono mjr. Stefanowi Fajbiszewskiemu - komendantowi placówki od drugiej połowy 1933 r.

Krótko przed wybuchem wojny, 25 sierpnia do Gdańska przypłynął z wizytą ciężki krążownik „Schleswig-Holstein”. Był to przestarzały okręt szkolny, zwodowany jeszcze w 1906 roku. Jednak doskonale się sprawdzał jako pływająca bateria. Był uzbrojony w 4 działa 280 mm oraz 10 dział 150 mm. Początkowo okręt cumował naprzeciw Westerplatte, skąd Niemcy obserwowali całą WST. W dzień wybuchu wojny okręt zajął pozycję, w załamaniu kanału portowego, z której miał doskonałe pole ostrzału na teren Westerplatte. Sygnałem, który miał rozpocząć ostateczne odliczanie, był pojedynczy wystrzał z pistoletu o godzinie 4.30. Piętnaście minut później Schleswig-Holstein rozpoczął ostrzał Westerplatte. Wybuchła II wojna światowa. Żołnierze byli przygotowani, a morale było bardzo wysokie. Niektóre źródła podają, że stanowiska były obsadzane pod ogniem z krążownika. Niemcy nie zdawali sobie sprawy ze stanu umocnień na Westerplatte. Na korzyść obrońców przemawiał także fakt, że Niemcy nie przypuszczali, iż ktokolwiek będzie w stanie wytrzymać ostrzał z krążownika. Plan zdobycia Westerplatte zakładał wykorzystanie przytłaczającej przewagi ogniowej niemieckiej armii. Ponadto teren składnicy znajdował się pod ogniem jednostek z rejonu Nowego Portu oraz górujących budynków. Po ostrzale artyleryjskim miały uderzyć na zaskoczonych i załamanych obrońców oddziały złożone z gdańszczan. Akcją dowodzić miał komandor Gustav Kleikamp, dowódca okrętu Schleswig-Holstein. Na 210 osobową załogę Westerplatte uderzyć miały dwie kompanie policji, batalion SS-Heimwehr, oddział piechoty morskiej, kompania obrony wybrzeża oraz oddział przewożony przez ciężki krążownik. Niemcy dysponowali zatem olbrzymią przewagą liczebną i techniczną. Pierwszy dzień obrony rozpoczął się wspominanym już ostrzałem z krążownika i eksplozjami ładunków umieszczonych przez Niemców wzdłuż muru i przy bramie kolejowej. Ostrzał artylerii okrętowej był skuteczny. Już po pierwszych salwach Westerplatte stanęło w ogniu paliły się zabudowania warsztatów szkutniczych. Ogień artylerii był skoncentrowany na rejonie koszar (wartownia nr 6). Po 10 minutach ogień z okrętu „Schleswig-Holstein” ustał, a na Westerplatte ruszył pierwszy szturm niemieckiej piechoty. Nieprzyjaciel był tak pewny siebie, że nie zachował należytej ostrożności. Polska placówka „Wał” jako pierwsza otworzyła ogień, gdy Niemcy znaleźli się w pułapce. Na wycofujących się żołnierzy spadł silny ostrzał ze skrzydła prowadzony przez placówkę „Prom”.

Siła polskiej obrony całkowicie zaskoczyła Niemców. Załoga Westerplatte wykorzystała ten czas na pełne obsadzenie pozycji i przygotowanie się do odparcia kolejnych szturmów. Po wykryciu punktów ogniowych znajdujących się na terenie Gdańska, major Sucharski podjął decyzję o użyciu działa. Zdawał sobie sprawę, że los działa jest przesądzony. Zgodnie z relacją kaprala Eugeniusza Grabowskiego, działo zdążyło oddać 28 strzałów zanim zostało zniszczone. Udało się jednak zniszczyć niemieckie ckm-y znajdujące się na latarni i w niektórych wysokich budynkach. Kolejne natarcie na placówkę „Prom” było już lepiej przygotowane. Niemcom, pomimo ciężkich strat, udało się zbliżyć do dowodzonej przez por. Leona Pająka placówki, wtedy to poprosił on o wsparcie moździerzy. Dzięki silnemu i celnemu ostrzałowi udaje się odeprzeć i to natarcie. Wówczas nieprzyjaciel wzmógł ostrzał artyleryjski Westerplatte. W wyniku ciężkiego ostrzału, głównie z okrętu Schleswig-Holstein, umocnienia placówki zostały poważnie uszkodzone, ranny został jej dowódca por. Pająk. Na zniszczone umocnienia ruszyło kolejne natarcie, tym razem przez oddział marynarki wojennej. W jego wyniku Polacy musieli się wycofać do wartowni nr 1. Ciężki ogień z karabinów maszynowych znajdujących się w wartowni oraz placówce „Fort” powstrzymał natarcie niemieckie. W nocy obrońcy rozkręcili tory kolejowe prowadzące na teren półwyspu. Major Sucharski obawiał się, że Niemcy mogą wtoczyć na teren składnicy pociąg pancerny.

Podsumowując pierwszy dzień walk, można stwierdzić, że miał on ogromne znaczenie dla załogi Westerplatte i jej dalszego oporu. Niemcy skompromitowali się, gdyż mimo olbrzymiej przewagi, nie udało im się zadać poważniejszych strat obrońcom, nie wspominając już o zajęciu terenu WST. Miało to bardzo duże znaczenie dla morale broniącej się załogi.

Westerplatte stało się symbolem polskiej walki we wrześniu 1939 roku. Polscy żołnierze walczyli z zaciekłością, pomimo przytłaczającej przewagi wroga, okrążeni i osamotnieni odpierali kolejne szturmy. Był to niewątpliwie przykład wspaniałego męstwa i waleczności żołnierzy polskich. Walka Westerplatte miała olbrzymie znaczenie propagandowe dla narodu walczącego z hitlerowską agresją. Powstawał mit „lwów Westerplatte”, którzy potrafili powstrzymać Niemców. Jeszcze we wrześniu Konstanty Ildefons Gałczyński napisał „Pieśń o żołnierzach z Westerplatte”. Była ona głęboko wzruszająca, lecz niewiele miała wspólnego z rzeczywistością. Powstawanie mitu przypieczętował Melchior Wańkowicz w książce „Westerplatte”. Od jej wydania powstała jedyna słuszna wersja heroicznej obrony. Dla upamiętnienia walk o WST wybudowany został Pomnik Bohaterów Westerplatte odsłonięty 9 października 1966 r. W rzeczywistości dużą rolę w obronie odegrał zastępca majora Sucharskiego - kpt. Franciszek Dąbrowski. Przejął on ciężar dowodzenia po załamaniu się Sucharskiego i nie doprowadził do pokonania polskiej obrony. Do końca był za kontynuowaniem walki, wykazał się niezłomnością i silną wolą. To jemu głównie należą się laury za siedmiodniową obronę Westerplatte. Należy jednak zrozumieć postawę majora Sucharskiego. Jako jedyny zdawał on sobie sprawę z nonsensowności obrony. Wykonał rozkaz, a potem chciał już tylko ocalić życie swoich żołnierzy. Westerplatte miało się bronić jedynie 12 godzin, nikt nie mógł wymagać od żołnierzy dalszego poświęcenia. Dlatego też należy na postępowanie Sucharskiego patrzeć przez pryzmat ciężaru jego odpowiedzialności. Niemcy ponieśli ciężkie straty, które ocenia się na 200 - 300 zabitych i kilkuset rannych. W ciągu siedmiu dni załoga odparła co najmniej 13 dużych szturmów, związała walką znaczne siły wroga. Po stronie polskiej straty były znacznie niższe. W walce poległo 15 żołnierzy polskich, a około 50 zostało rannych. Wszyscy polegli zostali później kawalerami Orderu Virtuti Militari. Większość żołnierzy z Westerplatte przeżyła wojnę. Jednak mimo ich relacji ciągle istnieją znaczne wątpliwości co do prawdziwego przebiegu walk. Major Sucharski zmarł krótko po zakończeniu wojny, 30 sierpnia 1946 roku w Neapolu, w wyniku perforacji otrzewnej po perforacji jelita grubego. Został pochowany na cmentarzu we Włoszech.

W 1971r. urna z jego prochami została sprowadzona do Polski. Major Sucharski został pośmiertnie kawalerem Orderu Virtuti Militari. Obecnie spoczywa on na Westerplatte,e razem z innymi poległymi podczas obrony żołnierzami.
Mimo zaciętego oporu wojskom niemieckim już w pierwszych dniach września udało się, na skutek olbrzymiej przewagi uzbrojenia, przełamać linie polskiej obrony oraz zająć Pomorze, część Wielkopolski i Śląsk. W tej sytuacji marszałek Edward Śmigły-Rydz wydał 6 września rozkaz wycofania się oddziałów na linię Wisły i Sanu. W tym samym czasie Warszawę opuścił prezydent wraz z rządem, natomiast 8 września podeszły pod miasto pierwsze oddziały niemieckie. Wobec niekorzystnej sytuacji militarnej, dowództwo polskie zdecydowało się na przeprowadzenie zwrotu zaczepnego znad Bzury.

W nocy z 9 na 10 września rozpoczęła się największa bitwa kampanii wrześniowej, która mimo początkowych sukcesów, zakończyła się przegraną strony polskiej.

14 września wojska niemieckie zbliżyły się do Lwowa, w tych dniach zamknięty został również pierścień okrążenia wokół Warszawy. 17 września wschodnie granice Polski przekroczyły oddziały Armii Czerwonej.

Opór wkraczającym wojskom próbowało stawić 25 batalionów Korpusu Ochrony Pogranicza rozlokowanych wzdłuż liczącej 1500 km granicy. Premier Sławoj-Składkowski stwierdził bezsilność wojsk polskich wobec połączonych sił niemieckich i radzieckich, a marszałek Rydz-Śmigły zdecydował się nie wydawać walk Armii Czerwonej, by nie zwiększać ofiar wśród żołnierzy. Mimo to miało miejsce około 40 potyczek. Dwie większe bitwy stoczyło z oddziałami radzieckimi zgrupowanie gen. Wilhelma Orlika-Rueckermana. Do cięższych starć doszło także pod Wilnem, Grodnem oraz Białymstokiem.

W momencie wkroczenia wojsk radzieckich rząd polski przebywał w Kołomyi, a następnie w Kutach, blisko granicy rumuńskiej. Wobec zbliżania się jednostek Armii Czerwonej rząd zdecydował się przekroczyć, wraz z częścią wojsk, granicę rumuńską. Po toczącej się od 17 do 20 września bitwie pod Tomaszowem Lubelskim, drugiej co do wielkości w kampanii, walki trwały jedynie w kilku punktach kraju.

Do 27 września broniła się niszczona bombardowaniami Warszawa, 29 skapitulowała Twierdza Modlin, na Helu walki trwały do 2 października, a 4 skapitulowała Grupa Operacyjna „Polesie” gen. J. Kleeberga.
W czasie kampanii wrześniowej zginęło ok. 70 tys. polskich oficerów i żołnierzy, ok. 90 tys. osób zdecydowało się na emigrację, do niewoli niemieckiej oraz radzieckiej trafiło ponad 550 tys. żołnierzy. O klęsce zadecydowała przewaga Niemiec, uderzenie od wschodu Armii Czerwonej oraz nie wywiązanie się Francji i Wielkiej Brytanii z podjętych wcześniej zobowiązań sojuszniczych wobec Polski.

Alicja Rosłon