Zapis wołyńskiej zbrodni - Nasz Swiat
04
So, grudzień

Historia

Jej ofiarą, jak i innych tego typu wykroczeń przeciwko ludzkości, padły dziesiątki tysięcy Polaków na dawnych kresach Rzeczpospolitej. Te przerażające fakty, dalej pozostają mało znane dla większości Polaków. Pamięć o krwawych wyczynach ukraińskich nacjonalistów istnieje głównie dzięki tym, którzy cudem uratowali się z pożogi oraz ich potomstwu, a także nielicznym politykom, historykom i duchownym, których zaangażowanie w kultywowanie pamięci ofiar nie sposób przecenić.

Archeolog podczas ekshumacji na Trupim Polu / foto: WikipediaWołyń. Podczas trwających od 1942 do 1944 roku napadów, nasilonych w lecie 1943 roku, wymordowano około 100-120 tysięcy Polaków oraz kilka tysięcy Ukraińców. Akcja ta, zainicjowana była przez działaczy OUN-B (banderowcy) i wykonywana przede wszystkim przez formacje UPA wspomagane przez chłopów. Dużą rolę w podżeganiu do zbrodni odegrał kler grekokatolicki. Z kolei księża, którzy odmawiali nawoływania do ludobójstwa, także byli mordowani. Metropolita grekokatolicki Andrzej Szeptycki wydał co prawda 21 listopada 1942 list pasterski „Nie zabijaj”, jednak nie spowodował on prawie żadnej reakcji ze strony nacjonalistów.
Najwięcej mordów, dokonanych w lecie 1943 roku, odbywało się w niedziele. Ukraińcy wykorzystywali fakt, że ludność polska gromadziła się podczas mszy w kościołach, więc często domy boże były otaczane, a wierni przed śmiercią częstokroć byli torturowani w okrutny sposób (przecinano ludzi na pół piłą do drewna, wydłubywano im oczy, palono ich żywcem). 11 lipca 1943 roku, miał miejsce skoordynowany atak na dziesiątki polskich miejscowości, w całym zaś miesiącu, na co najmniej 530 polskich wsi i osad. Pod hasłem „Śmierć Lachom”, zginęło wówczas kilkanaście tysięcy Polaków. Bardzo trudno dziś określić dokładnie liczbę pomordowanych. Jest to często wynikiem faktu, że niektóre miejscowości zostały zrównane z ziemią, a ich mieszkańcy wymordowani do ostatniego człowieka. Ostrożne szacunki poparte materiałem dowodowym, w postaci relacji tych, którzy przeżyli, pozwalają określić straty polskie na Wołyniu na około 60 tysięcy pomordowanych.

W 1944 roku, bandy UPA przeniosły ciężar swych działań na Ziemię Lwowską i Podole, liczniej niż Wołyń zamieszkałe przez Polaków.
Straty w Małopolsce Wschodniej (województwa lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie) są trudne do oszacowania ze względu na brak (wówczas i obecnie) możliwości zinwentaryzowania tych zbrodni. Są to liczby wielokrotnie wyższe, co pozwala określić ogólną liczbę polskich ofiar nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej na około 200 tysięcy osób.
Polacy bronili się, ale będąc mniejszością (zwłaszcza na Wołyniu), nie mieli większych szans. Do walki stanęły oddziały Armii Krajowej oraz innych organizacji podziemnych, ale największą rolę odegrały polskie oddziały samoobrony. Do historii przeszła samoobrona w Przebrażu, w którym schroniło się około 20 tysięcy Polaków.
W 1944 roku, walki z nacjonalistami ukraińskimi prowadziła także 27 Wołyńska Dywizja Armii Krajowej. Po zajęciu tych terenów przez zwycięskie wojska sowieckie, Polacy zaczęli wstępować, za zgodą miejscowych komend AK, do tworzonych przez władze sowieckie Istriebitielnych Batalionów, które w dużym stopniu przyczyniły się do uratowania życia i mienia tysięcy ocalałych z pogromu Polaków.
Nacjonaliści ukraińscy mordowali także Ukraińców i Czechów nieprzychylnych UPA, pomagających Polakom, bądź współpracujących z ZSRR w roku 1941. Są oni obecnie często traktowani przez propagandę jako ofiary polskiej akcji odwetowej. Dużo ofiar było też wśród osób z małżeństw mieszanych. Mordowano przede wszystkim dzieci i jednego z małżonków. Często zmuszano na przykład męża Ukraińca do zabicia własnych dzieci i żony, a odmowa karana była śmiercią.
Polacy przeprowadzali akcje odwetowe lecz ich zasięg i skala były nieporównywalne. Większość Polaków z Wołynia walczyła bowiem na różnych frontach i na miejscu pozostali głównie starcy, kobiety i dzieci.

Chronologia masakry
Do grudnia 1942 roku, dochodziło do mordów na pojedynczych osobach i rodzinach polskich. Ofiarami byli głównie Polacy zatrudnieni w niemieckiej administracji rolnej i leśnej, a następnie ludność wiejska, głównie we wschodnich powiatach Wołynia.
13 listopada 1942 roku, miał miejsce pierwszy masowy mord w Obórkach, pow. łucki. Ofiarą nacjonalistów ukraińskich padło około 50 Polaków.
9 lutego 1943 roku, w polskiej kolonii Parośle (gm. Antonówka, pow. sarneński) nacjonaliści ukraińscy zamordowali 173 Polaków.
23 kwietnia 1943 roku, oddziały UPA zabiły około 600 osób w Janowej Dolinie (gm. Bereźne, pow. kostopolski).
Od maja 1943 roku, UPA organizowała masowe ataki na wsie polskie i ośrodki samoobrony na terenie całego Wołynia. Eksterminacja ludności polskiej rozpoczęta w powiatach sarneńskim, kostopolskim, rówieńskim i zdołbunowskim w czerwcu 1943 roku,  rozszerzyła się na powiaty dubieński i łucki, w lipcu objęła powiaty horochowski, kowelski i włodzimierski, a w sierpniu także powiat lubomelski. Liczba zamordowanych Polaków na Wołyniu do lipca 1943 roku, oceniana jest na około 15 tysięcy osób, a łączne straty ludności polskiej obejmujące zabitych, rannych, wywiezionych na roboty do Niemiec i uciekinierów wyniosła około 150 tysięcy osób.
Do lipca 1943 roku, w powiecie horochowskim dokonano napadów na 23 wsie polskie. W powiece dubieńskim - na 15, w powiecie włodzimierskim na 28.
12 maja 1943 roku, w powiecie sarneńskim spalono wsie Mgły, Konstantynówkę, Osty, Ubereż.
24 maja 1943 roku, we wsi Niemodlin w powiecie kostopolskim zamordowano 170 osób.
W nocy z 24 na 25 maja 1943 roku, spalono wszystkie dwory i folwarki w powiecie włodzimierskim.
28 maja 1943 roku, 600 osobowy oddział UPA spalił wieś Staryki i wymordował wszystkich jej mieszkańców.
11 lipca 1943 roku, o świcie oddziały OUN-UPA otoczyły i zaatakowały uśpione wsie i osady polskie jednocześnie w trzech powiatach: kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Doszło do nieludzkich rzezi i zniszczenia. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni - płonęły wsie polskie. Była to akcja dobrze przygotowana i zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach. Na przykład, akcję w powiecie Włodzimierskim poprzedziła koncentracja oddziałów UPA w lasach zawidowskich (na zachód od Porycka), w rejonie Marysin Dolinka, Lachów oraz w rejonie Zdżary, Litowież, Grzybowica. Na cztery dni przed rozpoczęciem akcji, we wsiach ukraińskich odbyły się spotkania, na których uświadamiano miejscową ludność o konieczności wymordowania wszystkich Polaków. Rzeź rozpoczęła się około godziny 3 rano 11 lipca 1943 roku, od polskiej wsi Gurów, obejmując swoim zasięgiem: Gurów Wielki, Gurów Mały, Wygrankę, Zdżary, Zabłoćce - Sądową, Nowiny, Zagaję, Poryck, Oleń, Orzeszyn, Romanówkę, Lachów, Gucin i inne (we wsi Gurów na 480 Polaków ocalało tylko 70 osób; w kolonii Orzeszyn na ogólną liczbę 340 mieszkańców zginęło 270 Polaków; we wsi Sądowa spośród 600 Polaków tylko 20 udało się ujść z życiem, w kolonii Zagaje na 350 Polaków uratowało się tylko kilkunastu). Zabójstwa dokonywano z wielkim okrucieństwem. Wsie i osady polskie ograbiono i spalono.

12 lipca 1943 roku, rano 20-osobowa grupa nacjonalistów ukraińskich, weszła w czasie mszy św. do kościoła w Porycku, gdzie w ciągu trzydziestu minut zabito 300 ludzi, wśród których były dzieci, kobiety i starcy.
29 sierpnia 1943 roku, przeprowadzono akcję we wsiach Wola Ostrowiecka i Ostrówki, głowniańskiego rejonu. Zabito wszystkich Polaków, spalono wszystkie budynki, zrabowano mienie i zwierzęta gospodarskie. W wyniku tej akcji, we wsi Wola Ostrowiecka zginęło 529 osób, w tym 220 dzieci w wieku do 14 lat, a we wsi Ostrówki zamordowano 438 osób, w tym 246 dzieci do lat 14. W sierpniu 1992 roku, dokonano ekshumacji szczątków wymordowanej ludności polskiej, która potwierdziła masowe mordy dokonane przez UPA w sierpniu 1943 roku w tych miejscowościach.

Krwawe żniwo powraca
W okresie świąt Bożego Narodzenia 1943 roku, na terenach całego Wołynia miała miejsce nowa fala zbrojnych antypolskich akcji nacjonalistów ukraińskich. Silne oddziały UPA, wspomagane przez miejscową ludność ukraińską, uderzyły niespodziewanie na skupiska ludności polskiej i bazy samoobrony w powiatach: rówieńskim, łuckim, kowelskim i włodzimierskim. Po dokonanych masakrach do wsi na furmankach wjeżdżały grupy rabunkowe, złożone głównie z kobiet i zabierały wszystko, co pozostało po zamordowanych Polakach, od odzieży do elementów budowlanych.  (C.Z)

Artykuł pochodzi ze strony The Polish Observer