Kilka oznak zaaklimatyzowania się w Italii - Nasz Swiat
21
Cz, wrzesień

Moje trzy grosze

Kilka rzeczy, które już nie dziwią i nie irytują i kilka nawyków, którymi  się przesiąka.

Łapiemy się na tym, że co raz mniej rzeczy nas we Włoszech dziwi, irytuje i zaskakuje. To znak, iż zaaklimatyzowaliśmy się w Italii.

Chociaż życie na poszczególnych skrawkach Półwyspu wygląda bardzo różnie, jak na kraj będący zlepkiem wielu państewek przystało, to pewne cechy mentalności wydają się wspólne dla wszystkich mieszkańców Włoch i to właśnie one nam się najczęściej udzielają.

Oto nasza, aczkolwiek subiektywna, lista 10 oznak zaaklimatyzowania się we Włoszech.

1. Jeśli kawa, to tylko po włosku


Pamiętacie jak na początku pobytu nie mogliśmy doczekać się, kiedy wreszcie dotrzemy do domu i będziemy mogli zaparzyć sobie kawę w kubku XXL, taką samą, jaka w Polsce przez lata ratowała nas o poranku od chodzenia po ścianach czy od zaśnięcia w noc przed egzaminem?

Teraz dla odmiany cierpimy wszędzie tam, gdzie nie serwuje się espresso i przezornie pakujemy do walizki caffettierę.

 

2. Starość nas nie przeraża. Chętnie pożylibyśmy 100 lat, albo nawet dłużej



Gdzie się człowiek we Włoszech nie ruszy, tam napotka na seniorów, którzy biją nas na głowę pod względem kondycji fizycznej, energii i jasności umysłu.

Nie dziwi nas, że prezydentem Republiki był do niedawna 89-letni Giorgio Napolitano (będąc tym samym najstarszą głową państwa na świecie).

Nie zaskakuje nas, że Karolina Lanckorońska, jedna z najbardziej zasłużonych dla rozwoju kultury polskiej postaci, zmarła w Rzymie w wieku 104 lat, pracując do samego końca link>>. (Zatem nie trzeba być rodowitym Włochem, ale mieszkać w Italii, żeby przeżyć ponad wiek).

3. Teorię względności czasu mamy w jednym palcu

Choć z fizyki mieliśmy w szkole tróję, teraz z teorii relatywizmu możemy prowadzić wykłady akademickie. Nie dziwi nas, że przedostanie się z jednego końca miasta na drugi może trwać dłużej, niż lot z Rzymu do Warszawy.

Nie zaskakuje już nas fakt, że w kraju, w którym wiele rzeczy robi się najszybciej na świecie (mówi, gestykuluje, jeździ po wąskich drogach) potrzeba WIEKÓW, aby załatwić prostą sprawę w urzędzie.

4. Na drodze lepszy jest od nas tylko Kubica


Choć do egzaminu na prawo jazdy razy podchodziliśmy trzy razy, dzisiaj uważamy za pospolite takie manewry: jak parkowanie na zapałkę, mijanie się z autokarem na górskiej serpentynie czy omijanie kierowców, skręcających ze skrajnie lewego pasa w prawo.

Nie dziwi nas jednak, że kiedy jesteśmy w Polsce wszyscy wolą, abyśmy siedzieli po stronie pasażera.

Też tak umiecie parkować? Fot. Danuta Wojtaszczyk

 

5. Potrafimy czarować

Nawet jeśli mamy wstręt do zabobonów i czarnej magii, z kilku sztuczek dzięki pobytowi we Włoszech mamy doktorat. Przynajmniej dwa rodzaje czarów stosujemy na co dzień:

- potrafimy rozmnożyć pasy jezdni, na przykład z dwupasmówki zrobić trój-,

- zarabiamy poniżej średniej krajowej, a starcza nam życie, drobne przyjemności i porządne ubrania.


6. Odczuwamy negatywnie brak pewnych typowo włoskich sprzętów i rzeczy

Niby żyć się bez nich da, ale czujemy się lepiej, kiedy w lokum, w którym przebywamy znajdują się m.in.:

- bidet,

- rolety, okiennice albo cokolwiek innego, czym da się całkowicie zaciemnić sypialnię,

- ekspresik do kawy i filiżanki do espresso

- oliwa z oliwek, ocet balsamiczny oraz cokolwiek, na czym da się zetrzeć parmezan


To zdjęcie bardzo dobrze oddaje co oznacza czuć się przywiązanym do posiadania bidetu. Fot. Mackley/flickr.com


7. Narzekamy na Włochy, ale nie pozwalamy, aby to robili inni

Nie tylko włoskie śniadanie (cappuccino + słodki rogalik, ewentualnie kawa z mlekiem + herbatniki), ale i narzekanie na Włochy stało się naszym porannym rytuałem. Psioczymy na co się da. Najlepiej w pierwszej kolejności na kryzys, skorumpowanych polityków i państwo, które nie funkcjonuje.

Łapiemy się jednak na tym, że kiedy na Italię narzekają inni, ci którzy we Włoszech nie mieszkają, dostajemy białej gorączki, niczym rodowici Włosi.

A Waszym zdaniem po czym można poznać, że zaaklimatyzowaliśmy się we Włoszech? Dajcie znać w komentarzach!

Danuta Wojtaszczyk

***

Podobne artykuły, które mogą Cię zainteresować:

Nie mów hop, póki nie przeskoczysz. Polskie przysłowia i ich włoskie odpowiedniki

Była sobie Polka