Magazyn - Nasz Swiat
21
Cz, wrzesień

Przypadająca w 2014 roku 70. rocznica wybuchu  Powstania Warszawskiego to szczególna okazja do głębszej refleksji nad losem i twórczością młodych poetów, żołnierzy walczącej Warszawy:  Tadeusza Gajcego, Wacława Bojarskiego, Andrzeja Trzebińskiego, Zdzisława Stroińskiego  oraz  -  uznanego za najwybitniejszego przedstawiciela swojego pokolenia – Krzysztofa Kamila Baczyńskiego.
 
Przepojeni romantycznym wzorcem miłości do ojczyzny ci „polscy chłopcy” za jedyną właściwą postawę uznali walkę zbrojną. Podkreślmy, iż wybór ten był świadomy i nie był to tylko wynik bezwzględnego nakazu, konieczności wobec Ojczyzny. Wszystkie działania wroga zmierzały do tego, by „odkarmione bochnem trwóg” i „odchowane w ciemności” młode pokolenie Polaków uległo przemocy, by nie dokonało wyboru walki.

Jednak walka rozumiana była przez tych poetów-żołnierzy jako jedyna możliwość ocalenia godności ludzkiej. A poniesiona przez żołnierza śmierć nie była tylko konsekwencją ryzyka wojny, ale wynikiem konieczności walki ze złem panoszącym się na ziemi. Zatem złapane w potrzask dziejów pokolenie „Apokalipsy spełnionej” nie miało alternatywy. Walka zbrojna była dla tych młodych poetów jedyną słuszną postawą. I poszli w bój, by zginąć. A jednak pieśń uszła cało! Została po nich poezja, która – obok obrazów tragedii „czasu Apokalipsy”, przynosi także wizerunek człowieka walczącego przeciw katastrofie.

Zaproponujmy zatem współczesnym, młodym Polakom lekturę tej niezwykłej poezji, podkreślając zawartą w niej wizję przezwyciężonej zagłady.

Wskażmy przykład wielkiego patriotyzmu, wartości, jakim ci młodzi, nieprzeciętni, przedwcześnie dojrzali poeci byli wierni. Bowiem podjęli oni heroiczną próbę odnalezienia „namiastek ocalających”, które pozwalają wydobyć z własnych doświadczeń i odczuć treści zdolne wzmocnić poczucie wewnętrznej równowagi, szukali sposobu pozwalającego zdystansować się wobec tragicznej rzeczywistości, ujarzmić zły czas.

Niewątpliwie  w poezji pokolenia “wpisanego w klęskę” zauważyć należy próbę oswojenia się ze śmiercią, motyw poetyckiej ucieczki, lotu, oderwania się od ziemi, od tego złego świata, ucieczki do krainy Arkadii. Innym azylem, schronieniem okazała się miłość, wiara w świat dobra, wartości ponadczasowych, które “nie odpłyną, zostaną”, gdyż “mocniejsze są nad śmierć”.  Ostateczne zaś pocieszenie młodzi poeci odnaleźli w Bogu. Udało im się oswoić śmierć i odnaleźć Boga jako nadrzędną ideę bytu. Pewność Boga i wiary potwierdza bowiem istnienie niezbywalnych wartości, przezwyciężających apokaliptyczny wymiar Historii.

Zadziwiające wydaje się, iż tak naprawdę dwudziestoletni poeci Warszawy ze spokojem usiłowali przeżyć pożogę własnego życia i czasu. Skoro nie sposób wyrwać się z przeznaczenia Historii, należy – właśnie dlatego – poszukiwać w niej sensu i celu. Trzeba bronić się przed nihilizmem, rozpaczą, szyderstwem. Z głębi własnej wrażliwości dokonać oceny samego siebie. Bo jedynie wybór tego, co najważniejsze może nauczyć mądrości. Takie prawdy nasuwa uważna lektura liryki pokolenia skazanego na zagładę.

Zachęcam młodych, aby poznali losy i twórczość  poetów – żołnierzy walczącej Warszawy.

Alicja Lejkowska

Ojcze w niebie – Boże,
Synu Odkupicielu świata
Duchu Święty – Boże,
Święta Trójco jedyny – Boże,
wysłuchuj próśb ludu wiernego
wnoszonych za wstawiennictwem Karola świętego.

Święty Karolu – umiłowany Janie Pawle Drugi,
sławimy życia ziemskiego Twoje dla Boga zasługi.
Wypraszaj dla nas łaski Boga.

Od dnia narodzenia, z woli Boga Wszechmogącego
obdarzony zostałeś misją propagowania życia świętego.
Wypraszaj dla nas łaski Boga.

Nie łatwy okres dzieciństwa Twego
otaczała łaska i troska serca Bożego.
Wypraszaj dla nas łaski Boga.

Artystyczne talenty ujawnione w Twojej młodości
kierowałeś do Boga i Jego do ludzi miłości.
Wypraszaj dla nas łaski Boga.

Kapłaństwo było drogą i misją Twojej dorosłości,
a jego treścią – wskazywanie ludziom drogi do świętości.
Wypraszaj dla nas łaski Boga.
Wielkie są zasługi umysłu Twojego
dla dokonań Soboru Watykańskiego Drugiego.
Wypraszaj dla nas łaski Boga.

Jako Papież wielkim apostołem katolicyzmu byłeś,
w licznych podróżach po świecie Słowo Boże głosiłeś.
Wypraszaj dla na łaski Boga.

Bóg świętość Twoją światu objawiał,
gdy przez dotyk rąk Twoich ludzi uzdrawiał.
Wypraszaj dla nas łaski Boga.

Chociaż z ciężką chorobą walczyłeś
kościół w trzecie tysiąclecie wprowadziłeś.
Wypraszaj dla nas łaski Boga.

Kończąc na oczach świata swoje życie doczesne
pokazałeś, że naprawdę istnieje życie wieczne.
Wypraszaj dla nas łaski Boga.

Dzisiaj w areopagu świętych u boku Boga w niebie
patronujesz ludziom, których zdrowie jest w potrzebie.
Wypraszaj dla nas łaski Boga.

Za Twoim wstawiennictwem prosimy Pana Boga,
aby w dobrym zdrowiu wiodła nas do nieba droga.
Wypraszaj dla nas łaski Boga.

Karolu święty – Janie Pawle Drugi,
niech przesłania Twojej ziemskiej posługi
stanowią dla nas wzorce do naśladowania
i codziennego Boga wielkości wysławiania.

Niech Pan Bóg w swojej wielkiej łaskawości
daje nam siły w dążeniu do świętości.

Amen

Włodek, kwiecień, 2014 r.

Chcę podzielić się z Wami moimi odczuciami, związanymi z tegorocznym Finałem WOŚP we Włoszech. To była moja pierwsza Wielka Orkiestra poza Polską. Wiem, że finał miał się odbyć w Rzymie i chyba rozumiem dlaczego musiał odbyć się w Neapolu.

Na własnej skórze doświadczyłem, że Rzym jest nieprzewidywalny. Mimo wszystko, odradzałbym próby oceniania kogokolwiek z organizatorów i gdybania: co by było, gdyby tak łatwo nie oddali pola. Bo przecież nie jest szczególnie ważne gdzie, najważniejsze że mogliśmy się spotkać.

Nie spodziewałem się tak wspaniałej zabawy. Może nie było tłumu, tak jak na krajowych Finałach, ale było wspaniałe, międzynarodowe towarzystwo: rodziny mieszane i mnóstwo uśmiechniętych i mówiących po polsku dzieci. Jakoś tak cieplej mi się zrobiło na duszy, gdy słuchałem polskich kolęd i dziecięcej recytacji.

W trakcie swoich podróży między ziemią włoską a polską, poznałem wiele historii rodzin mieszanych. Były i takie, gdzie dzieci nie mogły porozumieć się ze swoimi dziadkami w Polsce, bo nie znały naszego języka ojczystego. Koszmar dla dziadków, przepaść nie do pokonania. Takie przypadki się zdarzają, ale nie w rodzinach, które zjechały do Sayonara Village w Lago Patria, nieopodal Neapolu.

Tu wszystkie dzieciaki, na jakie się natknąłem, świetnie mówiły po polsku. Kiedy, po jasełkach, zabrzmiała, dźwiękowa wizytówka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ruszyłem z innymi do głównej sali. Był tam dobrze zaopatrzonym bufet i ekspozycja wystawionych do licytacji i na aukcję przedmiotów.

Ewa Nytko i Olek Mincer, którzy prowadzili loterię i licytację sypali żartami i bawili zgromadzonych, komentując ruch na scenie. Konferansjerka była dwujęzyczna, dzięki temu wszyscy mogli wystarczająco dobrze zrozumieć, o co chodzi w całej tej imprezie. Obsługa bufetu nie mówiła po polsku i menu było raczej lokalne. Przyznam, że trochę zatęskniłem za bigosem, ale gdyby był, to już byłoby chyba zbyt perfekcyjnie.

Gdy Michał Masłoń i Tomek Czapliński zaczęli swój występ zrobiło mi się ciepło. Widziałem dookoła uśmiechniętych ludzi, którzy fantastycznie się bawili. Atmosfera była wyśmienita i niepowtarzalna. Przypomniały mi się polskie Finały Orkiestry. Na scenie ekspresja, żywioł, świetna muzyka dla każdego, różne style: romantycznie i rockandrollowo. Starałem się być wszędzie, chcąc utrwalić i pokazać innym to, co widziały moje oczy i oddać, choćby w części, wszystkie emocje, które towarzyszyły całemu przedsięwzięciu.

Zauważyłem, że wszędzie, grupkami, znajomi na żywo dyskutowali na temat tej imprezy. Gdy Michał i Tomek bawili publiczność, w sali, w której, pod fachową opieką, bawiły się wszystkie dzieci, już przygotowywał swoje niespodzianki Paweł Zawierka.

Gdy ten pojawił się na scenie odniosłem wrażenie, że cała impreza nabiera tempa. „Kajdanów brzęk” sprawnie rozkręcił publiczność, zaczęły się szaleństwa na parkiecie. Artysta się nie oszczędzał. Myślę, że w wielu domach we Włoszech słucha się teraz jego płyty „Zwrotnice Życia”.

 

Ale chyba najbardziej w  Sayonara Village zawrzało, gdy na scenę weszli Trubadurzy. 50 lat na polskiej scenie. Wszyscy śpiewali „Sto lat” i inne kawałki charakterystyczne dla polskiej biesiady :). Śpiewali wszyscy dorośli rodacy, kto mógł. Tańce, hulanka, swawole... niemal jak w karczmie „Rzym”. Piosenki Trubadurów nie zestarzały się ani na jotę i dało się to odczuć.

Ja nie czuję się na siłach, aby opisać nastrój Finału w Lago Patria. Dla mnie było to bardzo pozytywne wydarzenie. Wiem, że następnego finału też nie przegapię.

Włochy nie są najłatwiejszym krajem, jaki można dla siebie wybrać. Myślę, że nie tylko ja odczuwam na własnej skórze skutki zapaści gospodarczej Italii i „polowania na czarownice”. Ten wątek zarzucę. Ważne jest to, co niosą ze sobą wydarzenia rangi WOŚP. Jakoś tak łatwiej poczuć się dumnym z polskości. Dla tej dumy w sercu, dla integracji środowiska włoskiej Polonii, pomimo kwot, pomimo zestawień, bilansu zysków i strat, w mojej ocenie, warto. Chwała tym, którym starczyło mocy i... serca.

Tekst i zdjęcia: Jacek Czerwiński (Giacomo Truccatore)

„Nastrajam się” już od listopada, mimo woli nucę pod nosem kolędy i szukam prezentów. Nie chcę poddawać się smutnym myślom i wspomnieniom, chociaż zbliżające się święta wywołują we mnie taki nastrój. Wigilia to jedyny taki dzień w roku, pachnący choinką, wanilią i grzybami. Chociaż wigilia tak naprawdę to nie ten karp, barszcz, czy śledzik, ponieważ ważniejsza jest atmosfera i nastrój.

Karolu błogosławiony – Janie Pawle Drugi
dziewięć lat mija – w historii to czas nie długi –
od chwili zakończenia Twej ziemskiej posługi.

Jak w każdą rocznicę śmierci Twojej
wieczorem przywołam w pamięci swojej
wydarzenia tamtego dnia pamiętnego,
gdyż nigdy wcześniej nie było zdarzenia takiego,
aby przy łożu boleści umierającego
lud żądał uznania go za natychmiast świętego.

Modląc się, będę Bogu dziękował za to,
że już za trzy niedziele spełni się to:
SANTO SUBITO.

Włodek,  02.04.2014

Kilka miesięcy temu (dokładnie 17 kwietnia) „Polityka” zamieściła na swojej okładce fotomontaż, który zelektryzował chyba wszystkich mężczyzn przechodzących wówczas obok stoisk z czasopismami. Na krześle, w półleżącej pozycji, spoczywał omdlały facet, z którego częściowo spuszczono powietrze. Puste nogawki spodni smętnie spływały na podłogę, a sflaczały „tors” w białej koszuli i krawacie przypominał papierową torebkę zaraz po tym, jak ktoś z niej sobie strzelił. Obok widniał komentarz: „Faceci są beznadziejni. Byłoby więcej dzieci, gdyby było z kim je mieć”.

Z artykułu (trzeba przyznać, że uczciwego i wyważonego) można się było dowiedzieć, że jest to opinia kobiet pytanych, co hamuje je przed podjęciem decyzji o macierzyństwie.

Mężczyźni od dłuższego już czasu mają złą prasę. Można nawet powiedzieć,że wciąż coraz gorszą. Frazesem stało się mówienie o „kryzysie męskości”,którego jedną z przyczyn jest męska inercja. Zagubieni w zmieniającym się dynamicznie świecie, gdzie tradycyjne role i wartości tracą rację istnienia, nie są w stanie znaleźć dla siebie miejsca. Wytyka się im narcyzm, społeczną i emocjonalną niedojrzałość, brak ambicji w dążeniu samorozwoju.

Z satysfakcją publikowane są statystyki pokazujące dysproporcję między ich wykształceniem a wykształceniem kobiet.
Kobiety są z nas coraz bardziej niezadowolone. Okazuje się, że dwie trzecie rozwodów jest inicjowanych właśnie przez nie. Jak widać, w dużo większym stopniu niż mężczyźni nie godzą się one na bylejakość życia. Przejmują więc inicjatywę i nie mają już żadnych wobec mężczyzn kompleksów. Więcej >

Piotr Millati

Źródło: BLIZA – Gdyński Kwartalnik Artystyczny


Przedruk za zgodą redakcji

Czekając na święto narodzenia Pana
w umyśle swym snuję rozważania,
jak Bóg – stwórca świata całego
zesłał na ziemię syna swojego.

Nie zrobił tego w glorii i jasności,
ale w stajenki betlejemskiej skromności.

Mędrców ze wschodu przyprowadził
do miejsca, gdzie Jezusa światu objawił.
Gwiazda, która Mędrcom drogę wskazywała
tylko im blaskiem swoim jaśniała.

Nie widzieli jej mieszkańcy okolicy,
bo narodzenie syna Bóg zachował w tajemnicy.

Gdy Boża jasność nad stajenką zajaśniała,
 też okoliczna ludność blasku jej nie widziała,
a jedynie ubogim pasterzom znak dała,
 że właśnie dar nieba ludzkość dostała.

Zrozumieć Boga? – ludzka głowa mała
i dlatego modlitwa ta powstała:

Boże choć Cię nie pojmuję,
 jednak nad wszystko miłuję;
 nad wszystko co jest stworzone,
 boś Ty dobro nieskończone.
 

Adwent 2013 rok    
Włodek