Monte Cassino 1944–2014. 70. rocznica bitwy o wolną Polskę - Nasz Swiat
05
Śr, sierpień

Monte Cassino

Pamiętnego maja 1944 roku pod murami zniszczonego Klasztoru Montecassino stanęli do boju polscy żołnierze walczący o powrót do wolnej Ojczyzny. To z tego miejsca przed tysiącem lat zaniesiono chrześcijaństwo na ziemie Polan i Wiślan. Dokonał tego wiekopomnego dzieła benedyktyński mnich Wojciech, ogłoszony po męczeńskiej śmierci świętym.

 

Poprzez kolejne wieki opactwo benedyktyńskie promieniowało swą siłą na całą Europę i świat chrześcijański. Stąd dla naszego narodu ziemia św. Benedykta ma wielkie znaczenie i jest symbolem naszej wiary. Do tego miejsca po upływie blisko tysiąclecia wezwano synów Rzeczypospolitej na wielką próbę walki o wolność Narodu i powrót do rodzin i ojcowizn.

POBIERZ PDF >

Żołnierzami owymi był wówczas najcenniejszy kwiat naszego narodu, ocalony i odzyskany z niemieckiego oraz sowieckiego upokorzenia i zniewolenia, które zostało zaniesione do ich domów na skutek rozpętanej wojny światowej.
Naszym obowiązkiem, dziś w 70. rocznicę bitwy o Monte Cassino staje się przypomnieć i przywołać imię tych rycerzy, którzy po przymusowych i masowych deportacjach, poprzez tundry i tajgi Sybiru, pustynie Iraku i Afryki przybyli do Włoch, by stoczyć zwycięski bój, z wiarą i nadzieją powrotu do ziemi ojczystej.

Dziś, z okazji tak wielkiej rocznicy zobowiązani jesteśmy mówić o symbolicznym znaczeniu zwycięstwa oręża polskiego w bitwie o Monte Cassino. Zobowiązani jesteśmy przypomnieć światu i nam żywym, kim byli Żołnierze Generała Władysława Andersa. Kim byli żołnierze ówczesnej Rzeczypospolitej, która przez wieki promieniowała duchem Jej rycerstwa broniącego murów chrześcijańskiej Europy. Żołnierze generała Andersa to przede wszystkim siła zrodzona na Kresach Rzeczypospolitej. Na ziemiach, które wydały Polsce najznamienitszą i najbardziej twórczą tkankę narodu. Podole i Wołyń to odwieczna tarcza i mur obronny polskiej ziemi. To kuźnia naszego wielkiego miecza. Żołnierz generała Andersa to również bijący się pod Tobrukiem Karpatczyk, dający wzór i budujący później 3. Dywizję Strzelców Karpackich.

Poprzez wieki, żyjący obok siebie Polacy, Litwini, Rusini, Ormianie, czy Żydzi zbudowali potęgę sięgająca obszarem miliona kilometrów kwadratowych. Wielcy rycerze polscy, hetman wielki koronny Stanisław Żółkiewski i król Jan III Sobieski to właśnie najlepsze przykłady potęgi i siły miecza polskiego. To wzór synów wydanych przez tę ziemię i jej ojców. Tymi synami Kresów stali się również dowódcy i szeregowi 2. Korpusu Polskiego gen. Władysława Andersa.

Warto, byśmy podali tutaj kilka przykładów ducha tego rycerstwa, które stanęło do bitwy o Monte Cassino.
Był nim płk Klemens Rudnicki, z-ca dowódcy 5. Kresowej Dywizji Piechoty. Wcześniej, w 1939 roku dowodzący 9. Pułkiem Ułanów Małopolskich, stacjonujących w twierdzy granicznej na Kresach – w Trembowli. Trembowli, która zapisała się największą liczbą przeprowadzonych tam w końcu XVI wieku koncentracji husarii wyruszającej na wyprawy wojenne.

Był nim gen. Bronisław Rakowski dowodzący podczas bitwy o Monte Cassino 2. Brygadą Pancerną, w skład której wchodził Pułk 6. Pancerny "Dzieci Lwowskich", a wcześniej, w latach 1931-36 dowodził 12. Pułkiem Ułanów Podolskich w Krzemieńcu. Kolejnej twierdzy naszego pogranicza. To właśnie Ułanom Podolskim w maju 1944 r. przypadł zaszczyt i honor  wkroczenia pierwszymi do ruin Klasztoru Montecassino i zatknięcia tam proporca pułkowego oraz flagi polskiej. Zaś o Krzemieńcu pamiętać będziemy zawsze, o jego zamku, zbiorach słynnej biblioteki i o narodzinach Juliusza Słowackiego.
Żołnierze generała Andersa to również ułani i strzelcy, to 5. Wileńska Brygada Piechoty i 6. Lwowska Brygada Strzelców. To imiona zapisane na zawsze na sztandarach tej armii.

Przykłady ducha, kuźni i tradycji rycerza polskiego na Kresach można tutaj mnożyć nieskończenie. Przypomnijmy jeszcze o innych żołnierzach, że dowódcą 1. Dywizji Pancernej był urodzony w Szczercu pod Lwowem gen. Władysław Maczek, czy urodzony w Stanisławowie gen. Stanisław Sosabowski, dowodzący 1. Samodzielną Brygadą Spadochronową.
Musimy mówić o tych przykładach i pamiętać o tych rycerzach na zawsze!
Naszym obowiązkiem jest pamiętać i mówić o poświęceniu, ofierze i dziele tych Żołnierzy. Naszym obowiązkiem jest pamiętać o Kresach Rzeczypospolitej i innych ziemiach, które wydały kwiat rycerstwa polskiego służącego obronie majestatu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Na takim przykładzie wielowiekowej kultury i tradycji, kształtowały się pokolenia synów ziemi polskiej. Byli też nimi synowie pierwszych dekad poprzedniego wieku w około czasie agresji bolszewickiej Rosji i próbie kolejnego zniewolenia narodu polskiego. Do powtórzenia zaborczej próby Moskwa powróciła po niespełna dwudziestu latach, wsparta tą samą nienawiścią przez hitlerowskie Niemcy. Po upływie kolejnych kilku lat, poprzedzonych masowymi i przymusowymi deportacjami w głąb ZSRR, Kresy Rzeczypospolitej poczęły tracić swój wielowiekowy i wielokulturowy, jakże wyjątkowy charakter. Dopełnieniem tej największej w dziejach Rzeczypospolitej zbrodni, była zdrada naszych sojuszników dokonana w Teheranie i Jałcie. Haniebne postanowienia mocarstw, pozwoliły dopełnić Stalinowi planów ostatecznej deportacji Polaków z Kresów, tuż po zakończeniu wojny. Żołnierze generała Andersa walcząc o wolną Polskę oraz powrót do rodzin i ojcowizn utracili w jednej chwili wszystko. Nie utracili jednak nadziei i wiary, która pozwoliła wytrwać Im do końca.

Kto dziś będzie pamiętał i nie pozwoli umrzeć tradycji i kulturze tej ziemi i jej synów? Kto pamiętać będzie kim byli
Żołnierze Wielkiego Generała? Właśnie o powrót tam, na Kresy i do innych zakątków polskiej ziemi bili się żołnierze spod Monte Cassino. Bitwa o Monte Cassino była i pozostanie bitwą o wolną i suwerenną Polskę w Jej odwiecznych granicach.
Żołnierz gen. Andersa, będąc Polakiem, Litwinem, Rusinem, Ormianinem, czy Żydem nosił na nakryciu głowy godło Polski, mówiąc światu, iż walczy i broni Jej imienia i majestatu. Rycerze Ci na zawsze pozostali wierni ideałom zapisanym na polskich sztandarach i wierności tej dochowali.

BÓG HONOR OJCZYZNA

Pamięć Im i cześć!

Krzysztof Piotrowski

„Bitwa o Monte Cassino” to słowa, które wszystkie narody wymawiały dotąd z przerażeniem, bo kładły się w tej bitwie tysiące angielskich, amerykańskich, francuskich, nowozelandzkich, hinduskich żołnierzy – bez rezultau. Mówię wam szczerze i otwarcie – Monte Cassino mógł zdobyć tylko żołnierz polski, żołnierz naszego Korpusu, który walcząc o tę fortecę, miał przed oczyma Polskę. Byłem w niejednej bitwie – osiem razy krwawiłem, lecz takiej bitwy, w takich piekielnie trudnych warunkach, nie znam ani sam, ani nie znajduję ich wiele w historii.

(z przemówienia gen. Wł. Andersa wygłoszonego 14 czerwca 1944 r. do żołnierzy 5. Kresowej Dywizji Piechoty)

Bóg dał nam zwycięstwo i żołnierz polski pierwszy wszedł do Bolonii. Było to możliwe jedynie dzięki bohaterstwu żołnierza, który rozumie, że dziś cały Naród Polski i cały świat widzi, że Polska walczy nadal i bez przerwy o te same ideały, o które weszła do wojny w 1939 roku. Tak ja wam zawsze mówiłem, walczymy, ażeby siła nie panowała nad prawem, walczymy o wolność narodów, o wolność człowieka. Walczymy z wizją suwerennej Rzeczypospolitej Polskiej. Jednakowo drogim jest sercu polskiemu Lwów jak i Śląsk, Wilno jak Pomorze. Kraków jak i bohaterska Warszawa i Poznań.

( z rozkazu Naczelnego Wodza gen. Wł. Andersa odczytanego 22 kwietnia 1945 r.)

 

Pamiętam pierwszą defiladę w Tocku 6 Dywizji Lwów. Jak prawie wszyscy byliście bez butów i koszul, tak jak ja i wasz generał po wyjściu z więzień i łagrów. I tylko te oczy polskie mówiły, że w nas jest duch i twardość polska. Należycie do Brygady Lwów. Ta Brygada szła przez Tockoje i Szachriziabs, toczona przez malarię i tyfus, przeszła przez Persję, Irak, Palestynę i Egipt. Wspomnijcie Widmo i S. Angelo, Adriatyk, Apeniny i wreszcie decydującą bitwę o Bolonię. I to jest chwała żołnierza całego Korpusu, bo macie nazwę Lwów, a Lwów to miasto drogie każdemu sercu polskiemu – warszawiakowi, ślązakowi – wszystkim dzielnicom Polski. To jest miasto bohaterskie, które nikomu nigdy się nie poddało. Każdy Polak rozumie, że nie ma Polski bez Lwowa, a bez Polski Wolnej i całej nie ma pokoju na świecie. Miliony Polaków, Ukaraińców, Białorusinów i Litwinów z naszych ziem wywiezione zostały na Sybir. Duchowieństwo rzymsko i greckokatolickie wywożone jest i niszczone dla osłabienia ducha polskiego i chrześcijańskiego. Ale nic nie złamie tego ducha.

( z przemówienia gen. Wł. Andersa wygłoszonego 3 maja 1946 r.)

 

Chcemy aby na świecie panowało prawo i sprawiedliwość, aby wszystkie narody żyły spokojnie i swobodnie na swojej ziemi, aby Polska odzyskała wolność i całość, aby w Ojczyźnie naszej wróciły pokój i błogosławieństwo Boże. Polska to nie tylko Warszawa, Kraków, czy Poznań. To także Lwów i Wilno, to szeroki dostęp do Bałtyku, to prastare piastowskie ziemie na Zachodzie.

(z przemówienia gen. Wł. Andersa wygłoszonego 13 sierpnia 1950 r. w Londynie)