Magazyn - Nasz Swiat
23
So, wrzesień

Pamiętnego maja 1944 roku pod murami zniszczonego Klasztoru Montecassino stanęli do boju polscy żołnierze walczący o powrót do wolnej Ojczyzny. To z tego miejsca przed tysiącem lat zaniesiono chrześcijaństwo na ziemie Polan i Wiślan. Dokonał tego wiekopomnego dzieła benedyktyński mnich Wojciech, ogłoszony po męczeńskiej śmierci świętym.

Podczas trwającej bitwy o Monte Cassino oraz w najbliższym okresie po jej zakończeniu, poległych i zmarłych żołnierzy 2.  Korpusu Polskiego chowano bezpośrednio na polu walki w masywie górskim stanowiącym przedmiot natarcia, jak i na specjalnie utworzonych cmentarzach prowizorycznych na najbliższym zapleczu frontu - dla 3. Dywizji Strzelców Karpackich w San Vittore del Lazio i 5. Kresowej Dywizji Piechoty w Acquafondata.

Przełamanie niemieckiej obrony w masywie cassińskim przez oddziały 2. Korpusu Polskiego nie kończyło jeszcze bitwy o Monte Cassino. W toku nieustającego boju oddziałom gen. Władysława Andersa postawiono zadanie zdobycia silnego bastionu niemieckiej obrony na linii Hitlera – Piedimonte San Germano. W dniach 19-25 maja 1944 roku udział w walce o niewielkie miasteczko wzięły pododdziały 5. Kresowej Dywizji Piechoty, 3. Dywizji Strzelców Karpackich i 2. Brygady Pancernej.

Hołd poległemu plut. W. Gorgolewskiemu w bitwie o Monte Cassino


„…Przekaż potomnym, że wolność Narodu nie jest tylko prawem i chwałą żywych! Wolność nade wszystko jest tryumfem poległych!”

Wierni tej zasadzie od wielu lat oddajemy hołd polskim żołnierzom, którzy polegli i spoczywają z dala od ojczystej ziemi. Zapłacili najwyższą cenę za wolną Polskę, czujemy się zobowiązani pamiętać o nich. Dlatego właśnie, każdego roku, gdy zbliża się maj, a wraz z nim kolejna rocznica zdobycia Klasztoru na Monte Cassino, przez żołnierzy II Korpusu Polskiego pod dowództwem Generała Władysława Andersa, pakujemy plecaki i wyruszamy właśnie tam, w okolice Cassino. By pochylić się nad ich grobami, w zamyśleniu, w modlitwie. Można tam spotkać również tych, którym dane było przeżyć piekło wojny, wysłuchać ich opowieści, pogłębić wiedzę. Aby lepiej poznać i zrozumieć to, co wydarzyło się tam przed blisko siedemdziesięciu laty wchodzimy na okoliczne wzgórza, przemierzamy okoliczne jary i doliny. Każdy metr tej ziemi przesiąknięty jest krwią walczących tam Polaków. Każda kropla potu, którą zostawiamy na szlaku jest dla nas symbolicznym gestem pamięci o ofiarach bitwy.

Podczas tych wypraw na Monte Cassino, na przestrzeni kilku minionych lat dane nam było spotkać, poznać wielu zacnych, wspaniałych ludzi. Z wieloma spośród nich udało nam się porozmawiać. Wspomnę tu chociażby kpt. Irenę Anders, żonę generała Władysława Andersa, z którą rozmawialiśmy w 2009 roku.

Przekazaliśmy jej wówczas informację, że w Ostrzeszowie (nasze rodzinne miasteczko w Wielkopolsce) działa 3 Drużyna Harcerzy Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, która za patrona obrała gen. Władysława Andersa. Wiadomość ta bardzo wzruszyła Panią generał, gdyż jak nam powiedziała, nie słyszała wcześniej o Drużynach Harcerskich noszących jego imię, działających w Polsce bądź poza jej granicami. Dwa lata później w roku 2011 mieliśmy zaszczyt towarzyszyć Pani Generałowej w jej ostatniej drodze, biorąc udział w uroczystościach pogrzebowych na Monte Cassino, wówczas to poznaliśmy córkę Państwa Andersów – Annę Marię, z którą również udało nam się zamienić kilka słów.

Rok za rokiem wędrując po cassińskich bezdrożach zastanawialiśmy się w jaki szczególny sposób uczcić mieszkańca naszego miasta, który poległ u stóp Monte Cassino i spoczywa tam na Polskim Cmentarzu Wojennym. Plutonowy Walery Gorgolewski (pośmiertnie awansowany do stopnia sierżanta) – bo o nim mowa, ostrzeszowski harcerz, żołnierz 18 Lwowskiego Batalionu Strzelców 5 Kresowej Dywizji Piechoty, która wchodziła w skład II Korpusu, poległ wskazując swym kolegom bunkier nieprzyjaciela. Umarł ze słowami „Niech żyje Polska” na ustach. Te słowa przypieczętowane ofiarą życia na zawsze pozostaną naszym życiowym drogowskazem. Zdarzenie to opisane zostało przez Melchiora Wańkowicza w książce „Bitwa o Monte Cassino”. Wańkowicz wykorzystał pisemną relację kpt. Pawulskiego (dowódca 3 Kompanii, w której służył Gorgolewski), przy boku którego skonał Walery Gorgolewski. W relacji tej znajdujemy w miarę dokładny opis miejsca w którym poległ.


Pomimo, że przewędrowaliśmy już wiele kilometrów po wzgórzach, na których toczyły się walki, to jednak nigdy nie było nam dane zmierzyć się z Widmem. Czuliśmy wyraźny respekt przed tym wzgórzem. Stąd właśnie zrodził się pomysł by przełamać się, odnaleźć to miejsce i oznaczyć je pamiątkową tablicą. Sam opis miejsca nie dawał nam jednak zbyt wielkich szans na odszukanie go w terenie. Potrzebne były jeszcze mapy i dobra znajomość topografii okolicznych wzgórz i dolin. Jednym słowem potrzebowaliśmy pomocy.