Magazyn - Nasz Swiat
23
So, wrzesień

Refleksje weterana 9 Dywizji Piechoty Armii Polskiej na Wschodzie - Hołd zmarłym w Uzbekistanie Polakom - żołnierzom Polskich Sił Zbrojnych na Wschodzie i osobom cywilnym w 70. rocznicę ich wyprowadzenia z ZSRR

W związku z wynegocjowaną z władzami sowieckimi perspektywą rozbudowy Armii Polskiej w ZSRR , zdecydowano przeniesienie w lutym 1942 r. utworzonych na Powołżu w rejonie Buzułuk-Tockoje-Tatiszczewo jednostek do radzieckich republik  środkowo-azjatyckich. Celem tego przemieszczenia była możliwość sformowania, z dala od frontu i przy łatwiejszym wyekwipowaniu z baz na Bliskim Wschodzie, przez naszych zachodnich sojuszników planowanych sześciu dywizji piechoty i ośrodka zapasowego o łącznej liczebności ok. 96 tysięcy żołnierzy. Nie bez znaczenia było tez położenie tych republik znacznie bliżej rejonów zsyłek wielu rodzin z kresów wschodnich.

Większość jednostek rozmieszczono na terenie Uzbekistanu. Sztab Armii ulokowano w Jangi-Jul koło Taszkentu,  a  Centrum Wyszkolenia Armii, pułki armijnych saperów i łączności oraz Szkołę Junaków w okolicach pobliskiego Wrewskoje (obecnie Olmazor). W położonym w rejonie Karszi  Guzarze  powstały Ośrodek Organizacyjny Armii i Ośrodek Zapasowy Pomocniczej Służby Kobiet. Utworzone już na Powołżu 5 i 6 Dywizje Piechoty ulokowano odpowiednio: pierwszą z nich – jedyną uzbrojoną przez władze sowieckie - już na terenie sąsiedniej Kirgizji w Dżałał-Abad , w pobliżu którego w Kara-Su zorganizowano Centrum Wyszkolenia Artylerii.  Natomiast 6 Dywizja Piechoty znalazła się koło Szachrizjabs na południe od Samarkandy, a rezerwowa 7 DP w rejonie Kermine (obecnie Karmana) koło Nawoi.

Nowopowstające dywizje  rozlokowano odpowiednio: 8 i 10 DP już na terytorium południowego Kazachstanu w Czok-Pak i Ługowaja,  a 9 DP w Margiełanie, położonym we wschodnim Uzbekistanie w dolinie Fergany. Wokół tworzących się jednostek gromadzili się nasi cywile, w związku z czym zaczęto organizować dla nich szkoły, ochronki i sierocińce, dzieląc się swymi skromnymi, niewystarczającymi żołnierskimi racjami żywnościowymi. W tych trudnych warunkach, przy braku wielu lekarstw i przyrządów próbowano też organizować służbę sanitarną i prowizoryczne szpitale, które nie nadążały za potrzebami.

Fatalne warunki  sanitarne bytowania tych ludzi i niezdrowy klimat spowodowały szerzenie się takich chorób, jak tyfus, biegunka, czy malaria, dziesiątkując szeregi wycieńczonych rodaków. Zmarłych wojskowych ewidencjonowano i chowano na ogół w grobach indywidualnych na wydzielonych sektorach cmentarzy komunalnych lub na oddzielnych cmentarzach wojskowych. Natomiast brak jest danych liczbowych odnośnie ilości zmarłych osób cywilnych.

20 maja br. na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino koncelebrowano Mszę św. pod przewodnictwem ks. Mariana Burniaka, ostatniego sekretarza biskupa Wojska Polskiego Józefa Gawliny, pochowanego na naszej najsłynniejszej nekropolii w 1964 roku.

W uroczystości rozpoczętej o godz. 9.30 uczestniczyli m.in.: kierownik Wydziału Konsularnego Ambasady RP w Rzymie, Jadwiga Pietrasik, płk Andrzej Sarna z Ataszatu Obronnego Ambasady RP  w Rzymie, Konsul Honorowy RP w Turynie  Ulrico Leiss De Leimburg przedstawiciele władz miasta Cassino, włoskiego Ministerstwa Obrony, a także polsko-włoskich stowarzyszeń z terenu Włoch.

Pięknym akcentem było również przybycie na uroczystą ceremonię dowódcy amerykańskiej 36. Dywizji Piechoty gen. J. Brown’a wraz z pocztem sztandarowym tej jednostki walczącej przed polskimi żołnierzami pod Monte Cassino z początkiem 1944 roku.

Uroczystość zaszczycili także swoją obecnością przedstawiciele władz  Piedimonte San Germano, San Vittore del Lazio, motocyklistów z Radomia,  przemierzających szlak żołnierzy gen. Władysława Andersa oraz pielgrzymów z  różnych miast Polski i Włoch.

Krzysztof Piotrowski

fot. Krzysztof Piotrowski i Danuta Wojtaszczyk

GALERIA: Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć

{gallery}galleries/68_mc{/gallery}

 

Il giorno 6 aprile 2012, Venerdì Santo, si è spento all’età di 80 anni Giuseppe Pittiglio – grande amico della Polonia e dei polacchi. Il signor Giuseppe abitava in una casa nei pressi del Cimitero Militare polacco di Montecassino, costruita dai soldati del Gen. Anders dopo la fine della Guerra.
Questi soldati hanno avuto un posto speciale nel cuore di Giuseppe Pittiglio – li ricordava con grande affetto e nostalgia. Con un grande sorriso accoglieva anche pellegrini e visitatori che giungevano a Monte Cassino per porgere i saluti ai caduti sepolti nel più famoso sacrario polacco del mondo, del quale tra l’altro per tantissimi anni è stato un fedele custode.

La solenne Messa funebre si è svolta nel giorno della Santa Pasqua, 8 aprile 2012, presso la celebre Abbazia di Montecassino, nella Cappella di San Martino. All’ultimo saluto a Peppe Pittiglio ha sicuramente assistito anche la compagnia celeste dei soldati polacchi che hanno dato la vita della libertà della Polonia e dell’Italia. All’attenzione di molti amici e parenti che hanno partecipato alla cerimonia non è sfuggito un particolare: la luce che si posava sulla bara con le spoglie del defunto filtrava attraverso la vetrata decorata con simboli delle truppe del 2° Corpo Polacco.

I soldati Polacchi nei ricordi di Giuseppe Pittiglio
Il signor Giuseppe sempre molto volentieri raccontava i ricordi della presenza a  Cassino e nei dintorni dei soldati del Generale Anders.
Tante volte ho pensato che queste memorie conservate da una persona veramente modesta, da un semplice abitante di Montecassino, avessero un valore importantissimo per la nostra storia. Avrei desiderato tanto scriverle tutte, perché non andassero perse e perché rimanesse viva anche la memoria di questo grande, modesto uomo che ha sorvegliato per gran parte della sua vita il luogo di sepoltura dei nostri eroi.
Nella mia agenda ho segnato alcune domande che volevo tanto fare al signor Giuseppe durante un’intervista, fissata per un cosiddetto “domani” – ma questo domani non ci sarà più.

Vi riporto due ricordi di Giuseppe Pittiglio, che ha condiviso con me circa un anno fa,  durante uno dei nostri incontri:

“Gli anni 1944 e ’45 erano gli anni segnati da tanta povertà, fame e disperazione. A Cassino e nei dintorni dappertutto regnava la morte, anche dopo la fine della battaglia. Per dire il vero più persone sono morte di malaria e di fame dopo la fine della battaglia, che durante la battaglia dal fuoco delle parti in lotta.
Sia nella valle che nelle macerie di città Cassino le tramogge lasciate dalle bombe sono diventate serbatoi di zanzare che poi in breve tempo hanno diffuso la malaria tra gli abitanti. Non avevamo né medicinali né cibo. A dire il vero non avevamo proprio niente. Fortunatamente alla mia famiglia è stata assegnata una casetta, in parte distrutta, nei pressi dell’Abbazia di Montecassino, un luogo lontano dalla valle e dalla città dove regnava la morte. Ogni famiglia aveva a disposizione una stanza.
In quel periodo a Montecassino sono tornati i soldati polacchi per costruire un cimitero dove sarebbero state inumate le spoglie dei loro caduti. Inizialmente non sapevamo come comportarci nelle vicinanze del loro accampamento. Avevamo paura, perché per esempio i soldati britannici arrestavano chiunque indossasse un paio di scarpe militari o possedesse qualsiasi altra cosa di tipo militare e a loro non interessavano le nostre disperate condizioni di vita. Ben presto ci divenne chiaro che i Polacchi erano completamente diversi. Provavano compassione nei nostri confronti. Condividevano con noi il loro cibo e le medicine. Ai nostri bambini donavano cioccolato…”

Giuseppe Pittiglio raccontò anche questa immagine che gli è rimasta impressa:
“Vicino quella collina, dove oggi sorge il vostro carro armato – monumento ancora un anno dopo la fine della battaglia la gente andava in giro a cercare qualcosa di utile per la sopravvivenza. Si cercava nelle così dette postazioni il cibo in scatola e altri oggetti lasciati dai soldati. Alcune di queste persone non mostravano il minimo rispetto per i resti umani presenti nel campo di battaglia.
C’era perfino chi giocava con un teschio come una palla oppure lo metteva sopra un bastone. Un giorno i soldati polacchi hanno visto una scena di questo tipo. Hanno subito detto con parole severe che questo comportamento era inaccettabile, aggiungendo che anche  corpi dei nemici, cioè dei soldai tedeschi, meritavano una sepoltura cristiana”.

Uniti al dolore della famiglia di Giuseppe rinnoviamo le nostre più sentite condoglianze.
Krzysztof Piotrowski, Danuta Wojtaszczyk e Jan Benedykt Piotrowski

Le più sincere condoglianze porgono anche:
GRH 1. Samodzielna Kompania Commando di Swarzędz
(1ª Compagnia Indipendente Commando)
Stowarzyszenie “Pancerny Skorpion” di Opole
(Associazione “Scorpione Corazzato”)

30 marca 2012 roku w gmachu włoskiego Ministerstwa Obrony złożono podpisy pod tekstem umowy o grobach poległych lub zmarłych wskutek wojen, co zbiegło się czasowo z ukończeniem remontu generalnego Cmentarza Wojennego na Monte Cassino (w połowie stycznia br., przyp. autora).

Upoważnienia rządowe do zawarcia tego fundamentalnego aktu prawnego o charakterze bilateralnym, otrzymał ze strony gospodarzy zawiadujący Komisariatem Generalnym do spraw Pamięci Poległych na Wojnie (Commissariato Generale per le Onoranze ai Caduti in Guerra) gen. Vittorio Barbato oraz ze strony polskiej sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (Consiglio per Commemorazioni di Combatenti e Martirio) Andrzej Krzysztof Kunert. Tym samym, długoletnie i wielokrotne zapowiedzi bliskości zawarcia tego fundamentalnego porozumienia pomiędzy Polską a Włochami dobrnęło do finalnego urzeczywistnienia.

Natomiast kwestią pozostającą do dalszego uzgodnienia i rozstrzygnięcia w formie protokołu dodatkowego do umowy jest zagadnienie pomników pozostawionych przez żołnierzy gen. Władysława Andersa w masywie górskim Monte Cassino – Monte Cairo, tj.  Pomnika 3. Dywizji Strzelców Karpackich na wzgórzu 593, Pomnika 5. Kresowej Dywizji Piechoty na wzgórzu 575 oraz Pomnika 4. Pułku Pancernego „Skorpion” na Gardzieli.

Zasadniczy tekst zawartej umowy oparty jest w głównej mierze o zapisy konwencji genewskich z 1949 r. i ma na celu uczczenie pamięci żołnierzy polskich i włoskich poległych w walce oraz ofiary wojen spoczywających na terytorium obu państw, o czym stanowi preambuła zawartego porozumienia.

Ogólnie, umowa reguluje wszystkie kwestie związane z odnajdywaniem, dokumentowaniem, rejestracją, urządzaniem, zachowaniem, utrzymaniem i ochroną miejsc spoczynku poległych lub zmarłych wskutek wojen – Włochów na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej i Polaków na terytorium Republiki Włoskiej.

Wszystkie polskie i włoskie groby, cmentarze wojskowe oraz pomniki wojenne (wzniesione przy cmentarzach wojennych lub w miejscach bezpośrednio związanych z tymi cmentarzami  - w oczekiwaniu porozumienia dodatkowego, przyp. autora) zostały objęte na zasadzie wzajemności ochroną prawną tego państwa, na którego terytorium się znajdują.

Strony umowy zobowiązały się również w ramach podziału praw i obowiązków do zapewnienia  swobody dostępu do omawianych obiektów oraz dołożenia starań celem wprowadzenia zakazu wznoszenia w otoczeniu grobów i cmentarzy wojennych obiektów lub urządzeń nie licujących z powagą tych miejsc.

Zasadniczymi obowiązkami objęto również dotychczasową praktykę bieżącego utrzymania, na własny koszt, cmentarzy i grobów wojennych na terytorium państwa polskiego i włoskiego. W przypadku zakresu zadaniowego ww. instytucji ( OnorCaduti, Rada OPWiM , przyp. autora), podstawowym uprawnieniem w ramach sprawowania opieki nad cmentarzami wojennymi jest możliwość wykonywania, po uprzednim uzyskaniu niezbędnych pozwoleń drugiej strony, wszelkich prac remontowych i konserwatorskich związanych z utrzymaniem, ochroną oraz przygotowaniem infrastruktury odpowiedniej do ich funkcjonalności.

To tyle, jeśli chodzi o główne zapisy wypływające z zawartej umowy, a pozostające nawiązaniem do dotychczasowej praktyki niezmiennie opartej o fundamentalne postanowienia wspominanych konwencji genewskich. Omawiana materia miejsc pamięci narodowej ma charakter wyjątkowy i jednolity, ale jednocześnie o różnym wymiarze odbioru wizualnego. Stąd też wynikać będzie dla strony polskiej zdecydowanie większy komfort odpowiedzialności, jeśli chodzi o zakres utrzymania bieżącego cmentarzy wojennych. Różnica poglądowa wypływa głównie z lokalizacji wybranego obiektu i oczywistym jest, iż dla każdego pielgrzyma prym wieść będzie tutaj stan i wizerunek Cmentarza Wojennego na Monte Cassino  znajdującego się w styczności rozsławionego Klasztoru Montecassino oraz Polski Cmentarz Wojenny w Loreto (który ma być poddany remontowi generalnemu, przyp. autora) u stóp Bazyliki Loretańskiej. Włoskie cmentarze wojenne na terenie Polski nie są tak znane i wiedza o nich dla ogólnej rzeszy pielgrzymów jest właściwie znikoma, pomimo iż liczba pochowanych żołnierzy włoskich na terenie Polski jest blisko dwukrotnie wyższa niż żołnierzy polskich na terenie Włoch. Dla nas najważniejsza powinna tutaj być podana w umowie zasada wzajemności, by uniknąć w przyszłości zbędnych nieporozumień, źle rzutujących na stosunki obustronne.

Ciąg wspomnień

…by zrozumieć bliżej, o co tutaj chodzi. Oczywiście nie będziemy ponownie przytaczać (by uniknąć powtórzeń) cytatów z różnych, częstokroć zaskakujących wypowiedzi polskich urzędników na przestrzeni ostatnich lat w materii przygotowań do zawarcia umowy. Poddajmy jedynie uwadze nie przedstawianą dotychczas treść wynikającą z wypowiedzi złożonej przed senatorami przez przedstawiciela Rady OPWiM z 20 kwietnia 2009 r. –  zapis stenograficzny 39. posiedzenia Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą (w trakcie kończenia pierwszego etapu prac remontu generalnego Cmentarza Wojennego na Monte Cassino, przyp. autora), cyt: „To są umowy pozornie łatwe do zawarcia, tak się wydaje bardzo wielu osobom, ale tak naprawdę mają skutki, jak świadczenia finansowe, środki, ale także potrzeby po jednej i drugiej stronie. Tak więc, zwykle uzgodnienie takich umów trwa długo. Tutaj akurat jest taka sytuacja, że do momentu podpisania przez pana premiera instrukcji negocjacyjnej ten tekst umowy praktycznie został uzgodniony tak więc, te negocjacje będą tak naprawdę jednym technicznym spotkaniem, które pozwoli zamknąć całą procedurę i przygotować umowę(…)”.

Oraz treść wypowiedzi złożoną przez obecnego sekretarza Rady OPWiM Andrzeja Krzysztofa Kunerta tuż po zawarciu umowy w Rzymie przytoczoną przez PAP: „Porozumienie to było negocjowane, od co najmniej ośmiu lat. Wreszcie się udało”.

Oczywiście można różnie potraktować sedno wypływające z powyższych wypowiedzi. Wskazują one jednak, iż kwestie dbania o miejsca pamięci narodowej nie są pierwszoplanowym priorytetem dla polityków operujących budżetem państwa polskiego.

 

Oko Cyklopa

Takim mianem określano w mowie żołnierskiej podczas bitwy o Monte Cassino najwyższą wyniosłość masywu montecassińskiego – Monte Cairo ( 1669 m n.p.m. ), skąd niemieccy obserwatorzy artyleryjscy mieli drobiazgowy wgląd w stanowiska nacierających przez wiele miesięcy wojsk alianckich. Wiemy, że treść zawartej obecnie między Polską a Włochami umowy ma charakter zasadniczy dla podziału zakresu uprawnień i obowiązków wyznaczonych instytucji z ramienia obu państw. Są to zapisy szczytne i adekwatne do podjętych zadań otoczenia pamięcią grobów i cmentarzy poległych żołnierzy polskich i włoskich. Teraz dla nas pozostanie zamienić się we wspomniane Oko Cyklopa i obserwować, czy zawarte porozumienie będzie miało swoje odzwierciedlenie w rzeczywistych działaniach, tak by już nigdy nie powrócił obraz zaniedbań i niepamięci o walczących za naszą wolność.

Krzysztof Piotrowski

Archiwum artykułów poświęconych tematyce Cmentarza Wojennego na Monte Cassino publikowanych na łamach dwutygodnika „Nasz Świat”.

18 maja 1944 r. - Jako pierwszy do ruin Klasztoru wkroczył ppor. Gurbiel z patrolem 13 ułanów. O godz.10.20 zdobywcy zatknęli proporczyk pułku na gruzach klasztoru Montecassino, po czym na rozkaz gen. Andersa wysłany na miejsce kpt. Rogulski z Kwatery Głównej zatknął flagę polską i angielską.

Pozostający nadal w ukrytych stanowiskach i bunkrach spadochroniarze na widok zbliżających się orzełków siedzieli cicho, nie otwierali już ognia. Woleli trafić do niewoli brytyjskiej. Nasi żołnierze dowiadywali się o tym od później napotykanych żołnierzy angielskich prowadzących jeńców i z uśmiechem pytających - „to od was tak uciekali?”. 5 miesięczne nasączanie ziemi krwią dobiegało końca w jednym momencie. W świat szły krótkie komunikaty - VICTORY! ZWYCIĘSTWO! Niezwyciężona miesiącami twierdza upadła.

Czytaj:  Bitwa o Monte Cassino Cz.1 i cz. 2

Program uroczystych obchodów 68. Rocznicy bitwy o Monte Cassino: link

W Wielki Piątek 6 kwietnia 2012 roku odszedł od nas w wieku lat 80–ciu Giuseppe Pittiglio. Był skromnym i wielkim przyjacielem Polski i Polaków.  Giuseppe zamieszkiwał dom wzniesiony przez polskich żołnierzy w najbliższym otoczeniu Cmentarza Wojennego na Monte Cassino. Zawsze wypowiadał się z pamięcią o żołnierzach gen. Władysława Andersa w ciepłych słowach. Przez wiele lat Giuseppe zajmował się też opieką bieżącą na naszej najsłynniejszej nekropolii.

Mszę św. pogrzebową celebrowano w Klasztorze Montecassino w kaplicy San Martino pierwszego dnia Świąt Wielkanocnych 8 kwietnia 2012 r. W pożegnalnej drodze śp. Giuseppe z pewnością asystowali wartą także polscy żołnierze, gdyż jedna z dwóch okiennic kaplicy San Martino ozdobiona jest witrażem z symbolami 2. Korpusu Polskiego gen. Wł. Andersa.

Addio a Giuseppe Pittiglio – amico della Polonia e dei Polacchi

Wspomnienie
Z historii opowiedzianych przez Giuseppe kilku nie można zapomnieć, proszą one, by przekazać je też innym. Są to słowa skromnej nieznanej postaci, ale słowa o wielkim znaczeniu, gdyż mówią jak zapamiętano i postrzegano naszych żołnierzy na włoskiej ziemi. Byliśmy umówieni na wywiad. Zostały mi jedynie zapisane na kartkach notesu ułożone pytania. Wydawało się, że może „jutro”, przy następnej wizycie… Te ostatnie wspomnienia przekazał mi Giuseppe blisko przed rokiem i proszę byśmy o tych słowach pamiętali.

„Rok 1944 i 45 był czasem biedy, głodu i rozpaczy. Wszędzie w okolicy Monte Cassino krążyła śmierć. Nawet po zakończeniu bitwy. Tak naprawdę to umierało nas więcej na malarię i z głodu po zakończeniu walk, niż w czasie bitwy od ognia walczących stron. W dolinie i w mieście Cassino lęgło się w lejach po bombach i pociskach mnóstwo komarów przenoszących malarię. Nie mieliśmy lekarstw, ani nic do jedzenia. Nie mieliśmy właściwie nic. Jedyne szczęście, że osadzono mnie i moich bliskich w częściowo zniszczonym domku w okolicy klasztoru z dala od śmiercionośnej doliny. Każdy pokoik w tym domku przeznaczono dla jednej rodziny. Powrócili tymczasem polscy żołnierze, by wznieść tutaj cmentarz dla poległych swoich kolegów. Początkowo nie wiedzieliśmy jak się zachować w bliskości ich obozu, gdyż żołnierze brytyjscy, którzy tutaj wcześniej byli aresztowali każdego, kto choćby miał na sobie but wojskowy lub przy kim znaleziono cokolwiek wojskowego. Nie obchodził ich w ogóle nasz los. Niebawem okazało się, że Polacy byli zupełnie inni, darzyli nas współczuciem. Dzielili się żywnością i lekarstwami. Dzieciom darowali czekoladę…”

„Było to w okolicy tego wzgórza, gdzie stoi wasz pomnik – czołg. Ludzie chodzili nawet w rok po bitwie wszędzie i w poszukiwaniu czegokolwiek przydatnego do przeżycia. Szukano konserw i różnych przedmiotów na stanowiskach niedawno walczących stron. Byli przy tym tacy, którzy nie szanowali szczątek ludzkich. Kopano czaszki jak piłkę, czy nadziewano je na kije. Raz zauważyli to polscy żołnierze. Powiedzieli, że tak się nie postępuje. Nawet, jeśli to polegli żołnierze niemieccy i byli wrogami to należy im się chrześcijański pochówek…”

Łącząc się z bólem najbliższej Rodziny zmarłego prosimy o przyjęcie wyrazów najgłębszego współczucia
Krzysztof Piotrowski, Danuta Wojtaszczyk, Jan Benedykt Piotrowski

Kondolencje dla Rodziny Pittiglio przesyłają również:
GRH  1. Samodzielna Kompania Commando ze Swarzędza oraz Stowarzyszenie „Pancerny Skorpion” z Opola

Leggi questo articolo in italiano: link

Polski Cmentarz Wojenny na Monte Cassino: Końcowy etap remontu generalnego 2011-2012 r.

Kilkuletnie nad wyraz stanowcze zabiegi i starania o przywrócenie godnego wyglądu montecassińskiej nekropolii według określonych zasad sztuki konserwatorskiej, mających przede wszystkim na celu zachowanie oryginalnego układu i zabytkowego waloru tak wyjątkowego dla historii Polski obiektu, odniosły swój pozytywny skutek.

W dzień po zakończeniu obchodów 67. rocznicy bitwy o Monte Cassino, 23 maja 2011 roku rozpoczęto kompleksowy, a zarazem finalizujący zakres prac wpisanych w ramy remontu generalnego Cmentarza Wojennego na Monte Cassino prowadzonego przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w formie wykonawczej od marca 2009 roku.

Planowany przebieg i zakres prac w ostatnim etapie remontowym oparto w części o założenia i wskazania wynikające z przedłożonego w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego raportu z wizyty kontrolnej dokonanej początkiem 2010 r. (po pierwszym etapie prac z roku poprzedzającego, przyp. autora, więcej – internetowe archiwum artykułów dwutygodnika „Nasz Świat”).

Określone wytyczne w tej sprawie zostały skierowane z MKiDN do Rady OPWiM, mając głównie na uwadze zastosowanie właściwej techniki czyszczenia i konserwacji trawertynu.