Magazyn - Nasz Swiat
18
So, listopad

Przebieg wydarzeń wokół remontu cmentarza na Monte Cassino, wobec zbliżającej się 65. Rocznicy zakończenia zwycięskiej bitwy, wymaga kolejnych komentarzy i wyjaśnień.

Rzym, 1 marca 2009 - Pierwszym elementem jest oczywiście kwestia diametralnej zmiany stanowiska w sprawie przez sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzeja Przewoźnika w dniu 27-ego stycznia bieżącego roku na posiedzeniu Senackiej Komisji Spraw Łączności z Polakami za Granicą, gdzie minister odwołał pośpiesznie dotychczasowe faworyzowanie kompletnej wymiany płyt nagrobnych i krzyży na polskim cmentarzu wojennym na Monte Cassino, wypowiadając następujące słowa, cyt: „Skorzystaliśmy z opinii fachowców, bo takich opinii wymagają od nas służby włoskie i rozważyliśmy wspólnie, czy nie będzie konieczności wymiany płyt nagrobnych, ale nie ma takiej konieczności(…),Wszystkie płyty natomiast będą czyszczone, konserwowane i zabezpieczone”.

Dla lepszego zobrazowania rozwoju sytuacji warto tutaj zaprezentować dosłowne odtworzenie wybranych słów sekretarza Przewoźnika z zapisów stenograficznych sporządzonych podczas dwóch wcześniejszych posiedzeń Komisji Senackiej, tj. z dnia 9 lipca(posiedzenie nr 16) i 4 listopada(posiedzenie nr 25) ubiegłego roku. I tak w czasie lipcowej debaty sekretarz Przewoźnik informował senatorów, że (cyt.): „Wygląd cmentarza nie jest zły. Pomniki i krzyże są w całkiem dobrym stanie…”.                                                                     

By tymczasem, już podczas kolejnego posiedzenia Komisji Senackiej  sprecyzować zupełnie nieodpowiedzialne zamiary, cyt: „Przewidujemy wymianę wszystkich płyt nagrobnych. Dlaczego? Dlatego, że z tych badań, które robiliśmy, wynika, że kamień, który został użyty jest słabej jakości co powoduje korodowanie, wciąganie wszystkiego co fruwa w powietrzu i osadzanie się czarnego brudu w bardzo szybkim tempie. A więc jest to po prostu kwestia wymiany, praktycznie rzecz biorąc, wszystkich płyt nagrobnych”.

Jak już wcześniej pisano w artykule zamieszczonym na łamach „Naszego Świata” (nr 3, 1-15 lutego 2009 r.) – sporządzonym w dniu 20 stycznia br., a upublicznionym celowo na portalu internetowym „NS” i po przekazaniu informacji dla PAP-u (o opinii krakowskich naukowców w sprawie) dopiero na dwa dni przed kolejnym posiedzeniem Senackiej Komisji do Spraw Łączności z Polakami za Granicą ( 27 stycz. br. –przyp. red.) – zadanie renowacji płyt nagrobnych na cmentarzu wojennym na Monte Cassino jest jedną z najbardziej zasadniczych kwestii w planowanym remoncie, i że błędna decyzja o całkowitej wymianie płyt nagrobnych i krzyży spowoduje bezpowrotne utracenie waloru oryginalności tego miejsca.
Zgodnie z zapisami prawa i powszechną praktyką, obiekty zabytkowe poddaje się przecież renowacji, a nie jak planował sekretarz Przewoźnik, zastąpieniu własnymi atrapami. Można być tutaj pewnym, że planowane działania miały w jak najszybszym czasie zatrzeć i ukryć ślady długoletniej bezczynności i ewidentnych zaniedbań pana ministra wobec montecassińskiej nekropolii.

Bardzo ważnym pytaniem, które należy tutaj zadać zawiadującemu ROPWiM jest kwestia konsultacji planowanych działań i porozumień z odpowiedzialnymi za nadzór nad pracami na gruncie włoskim – konserwatorem zabytków i Urzędem do Spraw Pamięci Poległych na Wojnie przy włoskim Ministerstwie Obrony.
Czy minister Przewoźnik jest w stanie okazać odpowiednie dokumenty z korespondencji, bądź rozmów ze stroną włoską w sprawie planowanej wymiany płyt nagrobnych?

Kwestia jest o tyle istotna, że wszystkie plany i działania zmierzające do realizacji kompletnie nieuzasadnionych posunięć odbywały się ciągle przy stałym braku umowy bilateralnej pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Republiką Włoską.
Warto też tutaj zadać kolejne ważne pytanie – kto właściwie był pomysłodawcą i na podstawie czyich ( rzekomych) badań wydano założenie, opinię lub decyzję o zasadności wymiany płyt nagrobnych i krzyży na cmentarzu Monte Cassino?

Trzeba najwyraźniej przypomnieć panu sekretarzowi, że cmentarz wojenny na Monte Cassino jest miejscem dziedzictwa i pamięci całego Narodu polskiego, a nie prywatnym obiektem, na którym dokonywać można nieprzemyślanych eksperymentów budowlanych i remontowych.
Jeżeli natomiast sekretarz Przewoźnik nie jest w stanie przedstawić konkretnych wyjaśnień wobec zadanych powyżej pytań, to warto również w tej sytuacji zainteresować się środowiskiem współpracujących z ministrem Przewoźnikiem ekspertów i fachowców oraz sposobem prowadzenia przez nich badań wykonywanych na zlecenie samego pana ministra, gdyż wyraźnie kolidują one z powszechną praktyką obróbki i konserwacji trawertynu oraz wystawioną w dniu 23 stycznia, przez wybitnych naukowców  z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, opinią na temat  możliwości i zasadności przeprowadzenia prac konserwatorskich  płyt nagrobnych z cmentarza wojennego na M.Cassino.

Inicjatorem wystawienia powyższej opinii przez dr inż. Annę Smoleńską i dra Marka Rembisia, zawierającej precyzyjny opis poszczególnych etapów zabezpieczenia trawertynu, był uczestnik bitwy o Monte Cassino, znany geochemik i petrolog prof. Wojciech Narębski. Opinia ta stanowi jednoczesne nawiązanie do tekstu autora z 20 stycznia, porównującego stan zabezpieczenia trawertynu pochodzącego z tego samego kamieniołomu, na cmentarzach – polskim na Monte Cassino i niewiele odległym cmentarzu włoskim w Mignano Monte Lungo, gdzie bezpośrednia obserwacja sposobu zakonserwowania tego naturalnego budulca demaskuje błędy faworyzowanych przez ministra Przewoźnika działań.
Kolejnym elementem spraw okołoremontowych pozostaje ciągle niewyjaśniona kwestia zamieszczonego 29 października ub. roku na oficjalnych stronach ROPWiM ogłoszenia w sprawie prac konserwatorskich i restauracyjnych największej znanej płaskorzeźby Orła Narodowego górującego nad cmentarzem M.Cassino z określeniem szczegółowych warunków udziału w przetargu i stawianych wymagań. Przypomnijmy – termin składania wniosków miał upływać 6 listopada, a czas trwania zamówienia lub termin wykonania zamówienia określono na 20.12.2008 r. Przypomnijmy jednocześnie zadane wcześniej na łamach „Naszego Świata” (nr 2, 16-31 stycz. 09 r.) pytanie – jeżeli Polska nadal nie ma uregulowanych umową kwestii wykonywania robót remontowych na terenie Włoch, to na jakiej podstawie ogłoszono przetarg dotyczący remontu rzeźby autorstwa Michała Paszyna z 1945 roku?

Co ciekawe, do chwili obecnej, pomimo wielokrotnego informowania i alarmowania, grożąca osunięciem i zawaleniem rzeźba Orła Narodowego nie została poddana nawet podstawowym zabezpieczeniom, pozostając stałym zagrożeniem dla wizytujących montecassińską nekropolię oraz dla samego cmentarza na wypadek osunięcia się głazów stanowiących podstawę i boczne wsparcie obiektu.
I tutaj kwestia najistotniejsza – z przeprowadzonej przez red. Danutę Wojtaszczyk z gen. Vittorio Barbato (zawiadującym Urzędem do Spraw Pamięci Poległych na Wojnie) w dniu 19 lutego br., jasno wynika, że opracowanie dokumentacji stanu i sposobu zabezpieczenia płaskorzeźby Orła Narodowego zlecone zostało przez włoskie Ministerstwo Obrony jednemu z profesorów na  rzymskim Uniwersytecie La Sapienza , co oznacza, że właściwie dopiero na podstawie tych dokumentów, po wcześniejszym porozumieniu ze stroną włoską i uzyskaniu formalnych pozwoleń, sekretarz Przewoźnik mógłby przystąpić do zamieszczenia ogłoszenia przetargowego dla firm na terenie Polski.

Najwyraźniej zamieszczenie w/w ogłoszenia o przetargu w dniu 29 października ub. roku, tuż przed kolejnym posiedzeniem Komisji Senackiej (z dnia 4. listopada) nie było przypadkowe, a miało jedynie stanowić kolejną atrapę przedstawianych działań ROPWiM wobec senatorów w Polsce nie znających rzeczywistych mechanizmów prowadzenia sprawy przez urząd sekretarza Przewoźnika.
Dla lepszego i  dodatkowego zobrazowania sytuacji weźmy również pod uwagę inne słowa ministra Przewoźnika wypowiedziane przed senatorami w dniu 4 listopada ub. roku (cyt.): „…W listopadzie powinniśmy mieć podpisaną umowę z wykonawcą prac przy remoncie wizerunku orła. W tej chwili pracujemy nad przygotowaniem dokumentacji – (...) Remont cmentarza na Monte Cassino jest to program przewidziany na dwa lata. Jeżeli wykonalibyśmy jeszcze w tym roku, a tak planujemy, remont godła Rzeczypospolitej…,zasadnicze prace rozpoczęłyby się w lutym, bądź marcu przyszłego roku…Dokumentacja dotycząca tych prac będzie dość obszerna, bo musimy ją też przedstawić stronie włoskiej. Ona powinna być gotowa mniej więcej do 10 grudnia. Przynajmniej taki jest przewidziany termin, żeby można było zdążyć z przeprowadzeniem pewnych prac…”.

Tymczasem, po zapoznaniu się bliższym z realiami sprawy, okazuje się, że dokumentację odnośnie remontu Orła Narodowego przygotowują sami Włosi na zlecenie miejscowego Ministerstwa Obrony, a rozpoczęcie prac ogólnoremontowych na cmentarzu Monte Cassino miało swoją inaugurację już z początkiem stycznia br., po wcześniejszym przygotowaniach dokumentacji przez Włochów ( i z inicjatywy strony włoskiej) jeszcze w listopadzie ubiegłego roku. Etap realizacji prac prowadzony jest, więc przez miejscowe firmy od dwóch miesięcy, a urząd sekretarza Przewoźnika nie wywiązał się nawet z zapowiedzi przedłożenia własnej dokumentacji do 10 grudnia 2008 r.

Cóż, spodziewać się w tej sytuacji możemy, że wszystkie laury i pochwały za rzeczywiste prowadzenie prac przez stronę włoską przypadną sekretarzowi Przewoźnikowi, gdyż lista realizowanych, w ramach własnych obowiązków przez miejscowe Ministerstwo Obrony prac remontowych dziwnym zbiegiem okoliczności pokrywa się w szerokiej części z tym, co faktycznie realizowane jest już przez firmy włoskie od początku tego roku. Tymczasem w wypowiedziach ministra Przewoźnika na gruncie polskim nie pada ani jedno słowo o podziale zakresu prac pomiędzy obiema stronami!  Co więcej,  włoscy pracownicy, wykonujący czyszczenie trawertynowych schodów i murków oporowych na terenie cmentarza M.Cassino, na pytanie –czy  czyszczeniu poddane zostaną przez was również płyty nagrobne i krzyże, odpowiadają: „mamy zakaz czyszczenia tych elementów kamiennych, gdyż polskie władze planują ich wymianę”.  !?!

Urząd sekretarza Przewoźnika nie wywiąże się również przed uroczystościami zaplanowanymi na 18. maja z realizacji zapowiadanego wzniesienia przy cmentarzu Centrum Informacyjnego według idei wielce zasłużonego b. prezesa Związku Polaków we Włoszech dra Mieczysława Rasieja i projektu Pietro Rogacienia, pomimo wypowiedzianych przed senatorami założeń i zobowiązań w tej sprawie. Okazuje się więc, że miał to być jedynie temat zastępczy, odsuwający uwagę od rzeczywistego stanu spraw związanych z remontem cmentarza na M.Cassino. Przypomnijmy również, że sprawa wzniesienia Punktu Informacyjnego toczy się już od pięciu lat i nie znajduje swojej zapowiadanej realizacji pomimo zebrania na ten cel na specjalnym koncie ZPweW sumy ok. 80 tyś. euro i złożeniu zapewnienia przed senatorami przez sekretarza Przewoźnika o dofinansowaniu realizacji tego projektu przez ROPWiM.
Natychmiastowemu wyjaśnieniu poddany powinien być również brak reakcji wobec kwestii grożącego zawaleniem się muru oporowego przed pomnikiem 3. Dywizji Strzelców Karpackich na wzgórzu 593, wchodzącego w skład kompleksu polskich pamiątek narodowych w masywie Monte Cassino. Informowanie i alarmowanie o katastrofalnym stanie tej części pomnika (stanowiącej jednocześnie podporę jedynej dróżki prowadzącej do obelisku 3.DSK niesie ze sobą jednoczesne zagrożenie dla życia i zdrowia osób zmierzających do tego miejsca) trwa od wielu miesięcy i nie znajduje nawet podstawowego w swoim zakresie odbioru. Zobowiązany do działania w tej sprawie minister Przewoźnik nie traktuje najwyraźniej poważnie przedstawianych informacji o stanie niszczejącego od 4 lat muru oporowego, który grozi w każdej chwili zawaleniem się, co jednocześnie oznaczać będzie diametralny wzrost kosztu jego odnowy. Nie wspominając już o bezpowrotnej utracie oryginalności tego elementu pomnika.

Jak wynika bezpośrednio z zapisów i postanowień, o czym warto przypomnieć sekretarzowi Przewoźnikowi, opiekę konserwacyjną nad kompleksem pomników w masywie M.Cassino, tj. 3. Dywizji Strzelców Karpackich na wzg. 593, 5. Kresowej Dywizji Piechoty na wzg. 575, 4. Pułku Pancernego „Skorpion” w Gardzieli oraz Pułku 6.Pancernego „Dzieci Lwowskich” w pobliskim Piedimonte S.Germano sprawować ma właśnie ROPWiM we współpracy z władzami włoskimi, pomimo tego, że pomniki te znajdują się na terenie Włoch w prowincji frosinońskiej (zapis w księgach katastralnych tamtejszego urzędu). Kompleks polskich pomników na Monte Cassino nie podlega tymczasem kurateli miejscowego Ministerstwa Obrony, które jest natomiast zobowiązane do utrzymania we współpracy z ROPWiM czterech polskich cmentarzy wojennych na terenie Włoch – w Casamassima, na Monte Cassino, w Loreto i Bolonii.

Krzysztof Piotrowski i Danuta Wojtaszczyk

Źródło: Nasz Świat nr 5  (1-15 marca)/2009

Fot.1 - Widok na polski cmentarz wojenny na Monte Cassino 26 lutego 2009 r. / Fot. K. Piotrowski.
Fot. 2 - Zakres robót dotychczas wykonanych przez Włochów - stan z 26 lutego 2009 r. / Fot. K. Piotrowski.

Archiwum artykułów dotyczących Monte Cassino opublikowanych na łamach „Naszego Świata”:
http://www.naszswiat.net/wiadomoci/37-monte-cassino.html

Wielokrotnie powtarzana przez sekretarza Andrzeja Przewoźnika z Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa opinia o konieczności wymiany płyt nagrobnych na polskim cmentarzu wojennym na Monte Cassino nie znajduje absolutnie żadnego racjonalnego uzasadnienia.

Rzym, 1 lutego 2009 - Tego typu twierdzenie można bardzo łatwo zweryfikować na podstawie bieżącej obserwacji sposobów obróbki i konserwacji kamienia (w tym przypadku - trawertynu) oraz na podstawie wypowiedzi ekspertów w tej dziedzinie. Warto również dla praktycznego zobrazowania zagadnienia wykonać wizję porównawczą wyglądu odpowiednio zabezpieczonego trawertynu na niewiele odległym od Cassino cmentarzu żołnierzy włoskich (w Mignano Monte Lungo) z Corpo di Liberazione gen. Umberto Utili, który walczył pod naszym dowództwem w kampanii adriatyckiej.
Nadmienić tutaj trzeba, że do czynienia mamy z identycznej jakości budulcem i na dodatek pochodzącym z tego samego kamieniołomu (Tivoli pod Rzymem), a różnica czasowa pomiędzy uroczystym otwarciem obu cmentarzy wynosi zaledwie 6 lat. Co ciekawe, cmentarz w Mignano M.Lungo był architektonicznie wzorowany w oparciu o polski cmentarz wojenny na Monte Cassino.
Spotykamy się tutaj wręcz z sytuacją kuriozalną-ewentualna decyzja jednego urzędnika – w tym przypadku osoby kierującej działaniami ROPWiM, może doprowadzić do bezpowrotnego zniszczenia oryginalności układu cmentarza i nieuzasadnionego oraz znacznego podniesienia kosztu prac remontowych przewidzianych na najbliższe 2 lata.


Cmentarz wojenny na Monte Cassino jest nie tylko miejscem pamięci narodowej, ale również zabytkiem architektury podlegającym ochronie prawnej, więc zaplanowana kompletna wymiana płyt nagrobnych i krzyży oznacza w rzeczywistości zniszczenie dzieła sprzed 64 lat (przypomnijmy – uroczyste otwarcie cmentarza miało miejsce w dniu 1 września 1945 r.).
Obecny stan płyt nagrobnych nie jest wynikiem zastosowania nieodpowiedniego materiału – jak twierdzi sekretarz Przewoźnik. Jest natomiast skutkiem długoletniego braku poddawania konserwacji i odpowiedniego zabezpieczenia tego naturalnego budulca techniką powszechnie stosowaną na terenie Włoch, a na dodatek przez wszystkie tutejsze zakłady kamieniarskie. Zaznaczyć trzeba , że technika zabezpieczenia i konserwacji trawertynu nie jest również wielce skomplikowana. Natomiast ze względu na to, że naturalna struktura tego budulca jest wypełniona drobnymi szczelinkami (kawernami), wymagane jest zaszpachlowanie zewnętrznej powłoki warstwą specjalnie spreparowanego białego pyłu cementowego i w ostatnim etapie pokrycie płynnym środkiem chroniącym przed skutkami wpływu warunków atmosferycznych. Oczywiście, przed wykonaniem ostatniego etapu – w przypadku płyt nagrobnych poległych żołnierzy – niezbędne jest również odtworzenie wcześniejszych inskrypcji przez poprawienia ich czytelności.

Proszę zwrócić tutaj szczególną uwagę, iż omawiane jest jedno z najbardziej zasadniczych zagadnień w planowanym remoncie polskiego cmentarza na Monte Cassino. Propozycja kompletnej wymiany płyt nagrobnych i krzyży na nowe jest w założeniu błędna(!), i nie powinna być w ogóle brana pod uwagę, gdyż bezpowrotnie utracimy pierwotny i historyczny walor tego obiektu. Przez długie dziesięciolecia płyty nagrobne poległych polskich żołnierzy były świadkiem wielu uroczystości i wizyt władz państwowych i kościelnych.
Błędna decyzja o całkowitej wymianie płyt nagrobnych na polskim cmentarzu wojennym na Monte Cassino spowoduje bezpowrotne utracenie waloru oryginalności tego obiektu.
Dodatkowo należy pamiętać o elemencie ekonomicznym, tzn. szacowany koszt wykonania nowej płyty oscyluje w granicach 500 euro natomiast koszt renowacji z koniecznym odnowieniem inskrypcji waha się w granicach 100-130 euro.
Nasuwa się też w tym momencie kilka istotnych dla tematu pytań:
Co stałoby się z usuniętymi płytami nagrobnymi z cmentarza na M.Cassino?
Czy powtórzyłby się scenariusz sprzed 10 lat, kiedy w 1999r. wymieniono ok. 40 płyt, które następnie zostały doszczętnie potłuczone i zwyczajnie wyrzucone na tylnim skłonie wzgórza 569, przy dróżce prowadzącej do Mass Albanety?
Czy faworyzowanie wymiany płyt nagrobnych nie jest celowym odwróceniem uwagi od wieloletniego zaniedbania i braku bieżącej ich konserwacji?
Trzeba tutaj dodać, że warte są bliższego sprawdzenia wszystkie dotychczasowe tłumaczenia i wyliczanie problematyki wokół przygotowań do planowanego remontu. Warte jest również określenie kontroli przygotowywanych prac i rozliczeń finansowych w przepływie środków pomiędzy budżetem polskim a ostatecznym wykonawca robót. Przypomnijmy , iż ze względu na stały brak umowy bilateralnej pomiędzy Polską a Italią kontrola ta jest wyjątkowo utrudniona.

Wreszcie zastanówmy się nad kolejna zasadnicza kwestią. Jeżeli możliwe było w czasie trwającej jeszcze wojny, przy zniszczonej gospodarce Włoch, zaprojektowanie i wzniesienie polskiego cmentarza na Monte Cassino w przeciągu zaledwie jednego roku od rozpoczęcia prac, to dlaczego przez 16 lat sprawowania urzędu przez sekretarza A. Przewoźnika , nie jest możliwe wykonanie podstawowych i bieżących prac konserwacyjnych oraz zawarcie odpowiedniej umowy – porozumienia w tej sprawie pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Republiką Włoską? Co konkretnie stoi na przeszkodzie?
Ponownie przypomnieć należy przed zbliżającym się remontem na Monte Cassino, że jak do tej pory, pomimo wcześniejszego informowania i alarmowania nie zostały rozwiązane kwestie konieczności remontu Orła Narodowego, górującego nad cmentarzem polskim oraz muru oporowego przed pomnikiem 3. Dywizji Strzelców Karpackich na wzgórzu 593. Wymagają one pilnej interwencji i natychmiastowego zabezpieczenia.
W przypadku rzeźby Orła Narodowego wykonanego przez M. Panyszyna w 1945 r. i umieszczonego na blokach skalnych powyżej placu z mogiłami żołnierskimi – od strony południowej i zachodniej nastąpiły poważne pęknięcia w spoinach pomiędzy głazami co grozi w każdej chwili ich osunięciem i stoczeniem się głazów kilku i kilkunastotonowych wprost na cmentarz, a to z kolei wywołałoby poważne zniszczenia i stanowi stałe zagrożenie dla osób wizytujących cmentarz polski – WYJĄTKOWO PILNE, PODKREŚLAM !!!
Przyp. autora (z artykułu zamieszczonego w „Naszym Świecie”,1-15 listopada 2008 r.).
W przypadku muru oporowego przed pomnikiem 3.DSK – postępującemu zniszczeniu ulega 4 metrowej wysokości mur oporowy wzniesiony przez polskich żołnierzy i włoskich murarzy na przestrzeni 1944 i 45 roku. Od ponad 4 lat ulega szybko postępującemu zawalaniu się na skutek osunięć jego podstawy na długości ok. 20 metrów.

Powstały tutaj wielkie wyrwy i pęknięcia co grozi w każdej chwili zawaleniem i zniszczeniem tym samym jedynej drogi prowadzącej do obelisku 3.DSK na wzg. 593. Sytuacja ta stanowi również wielkie zagrożenie dla wszystkich osób zmierzających do pomnika – JEST TO KWESTIA PILNA I WYMAGAJĄCA NATYCHMIASTOWEJ INTERWENCJI !!!
Warte przedłożenia jest jeszcze jedno istotne dla sprawy pytanie – czy sekretarz Andrzej Przewoźnik informuje członków Senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą o przeprowadzonych przez stronę włoską w listopadzie ubiegłego roku przygotowaniach do prac remontowych na polskim cmentarzu wojennym na Monte Cassino i rozpoczęciu etapu wykonawczego z początkiem bieżącego roku? Włoskie firmy zatrudnione przez Ministero della Difesa (Ministerstwo Obrony) rozpoczęły oczyszczanie nalotu na elementach kamiennych cmentarza tj. – schodach oraz przykrywach murów oporowych. Podjęto również prace związane z konserwacją i zabezpieczeniem elementów metalowych – tj. ogrodzenia.

Krzysztof Piotrowski

Źródło: Nasz Świat nr 3  (1-15 lutego)/2009

Fot.1 - Mogiła polskiego żołnierza (Monte Cassino, 19.01.09 r.). Fot. K. Piotrowski
Fot. 2 - Mogiła trzech włoskich żołnierzy wykonana z tej samej jakości trawertynu (M. Lungo, 19.01.09 r.). Fot. K.P.
Fot. 3 - Stan płyt nagrobnych na polskim cmentarzu Monte Cassino (19.01.09 r.). Fot. K.P.
Fot. 4 - Płyty nagrobne włoskich żołnierzy na cmentarzu w Mignano Monte Lungo (19.01.09 r.) / fot. K.P.

Archiwum artykułów dotyczących Monte Cassino opublikowanych na łamach „Naszego Świata”:
http://www.naszswiat.net/wiadomoci/37-monte-cassino.html

Rzym – 16 grudnia 2008 - I tak 1 grudnia 1943r. statek  „Ville d`Oran” dostarczył kompanię do portu w Taranto, skąd następnie przewieziona została przez Bari do miejscowości Molfetta. Tam urządzono pierwsze miejsce postoju kompanii i od tej pory pododdziały 10.Commando weszły w skład 2.Special Services Brigade. Polska kompania została przydzielona do brytyjskiej 78.Dywizji Piechoty wsławionej wcześniejszymi walkami w Afryce Płn.   12 grudnia przetransportowano Polaków przez Foggię do Boiano, a 13 grudnia do miasteczka Capracotta (1420 m n.p.m.) nad rzeką Sangro, gdzie natychmiast weszli do akcji patrolowej. Tam też poległ pierwszy polski żołnierz w kampanii włoskiej st. strz. Franciszek Rogucki.  18 grudnia z Capracotta kompania komandosów wyruszyła do miasteczka Pescopennataro celem objęcia newralgicznego punktu na 20 km odcinku frontu nad Sangro. Pierwsze poważne starcie kompanii z przeważającymi siłami niemieckimi miało miejsce w nocy z 21 na 22 grudnia, kiedy 250 osobowy oddział doborowych strzelców górskich próbował zdobyć bronioną  przez komandosów miejscowość. Atak odparto.  16 stycznia 1944r. przesunięto kompanię Smrokowskiego w rejon miasta Sessa Aurunca nad Morzem Tyrreńskim, skąd 17 st. wprowadzono ich do ataku przez rzekę Garigliano w okolicy miasteczka Suio. Rozpoczynano tym samym pierwszą bitwę o Monte Cassino.  23 stycznia, po ciężkich walkach, polską kompanię przeniesiono do odwodu X Korpusu i ulokowano w S.Agata, gdzie na strychu jednego z domów urządzono siedzibę „redakcji” drukowanego przez komandosów „Wypadu” – gazetki dokumentującej działania polskiego oddziału. Z początkiem lutego kompanię przeniesiono kolejno do S.Andrea di Vico Eguense (pomiędzy Sorrento a Castellamare) naprzeciw wyspy Capri, gdzie do żołnierzy dotarły gratulacje od prezydenta Władysława Raczkiewicza.  4 kwietnia 1944r. ostatecznie  kompanię komandosów przeniesiono do II Korpusu gen. Władysława Andersa i następnie przewieziono do Campobasso. Już w czasie rozpoczętego natarcia w IV bitwie o Monte Cassino, 1.Samodzielną Kompanię Commando przydzielono do 5.Kresowej Dywizji Piechoty i przewieziono w rejon górnego wylotu Wąwozu Inferno. Tam płk Rudnicki poinformował ich o zadaniach i przydzieleniu do nich w nadchodzącej akcji szwadronu wyborowego z 15. Pułku Ułanów Poznańskich.  I tak dla komandosów zaczęły zapisywać się karty w bitwie o Monte Cassino, z których urywkiem Czytelnik mógł zapoznać się powyżej.

Komandosi ze Swarzędza
Odtwarzaniem historii i tradycji 1.Samodzielnej Kompanii Commando od lat zajmuje się Grupa Rekonstrukcji Historycznej z Klubu Żołnierzy Rezerwy LOK ze Swarzędza, którego członkowie w dniach 14 – 22 listopada przebywali na terenie Włoch przemierzając szlak swoich poprzedników.  Dla uczestników wyprawy, wśród których znalazły się również dwie dziewczyny (no cóż, za mundurem zawsze panny sznurem) największą ucztę sprawiła wizyta w Casamassima i na M.Cassino, gdzie szlakiem kompanii  commando z czasu bitwy poprowadził ich poniżej podpisany.  Właściwie to po raz pierwszy od czasu walk, w wielu miejscach ta ziemia mogła na nowo spojrzeć na polski mundur. Ziemia ta uczy szacunku i pokory, i szacunek tej ziemi  oddać należy. To ziemia święta a zarazem przeklęta, ta ziemia już na zawsze do Polski należeć będzie.


14 – 22 listopada 2008 r.
Wizyta GRH w Cassino trwała ponad dwa dni w ciągu, których przybyli mogli zwiedzić  Muzeum Historiale prowadzone przez Jolę Grunert , i gdzie wspaniały zbiór pamiątek po żołnierzach gen. Andersa wystawia mój serdeczny przyjaciel  Giancarlo Langiano. Pierwszego dnia złożono również wizytę na cmentarzu angielskim (żołnierzy commonwealthu) i polskim cmentarzu wojennym. Dzięki gościnności właścicieli Domku Doktora – Giovanny i Franca Pittigliów, których znam od wielu lat, cała grupa mogła spędzić obie noce w jedynym zamieszkanym na odcinku polskim z czasu bitwy domku (hm, komandosi na noc do hotelu?...nie wchodziło w rachubę…a cóż by to było za wojsko?). Przypomnijmy, że w czasie bitwy w tej kamiennej budowli stacjonowały kolejno dowództwa 2. i  4. baonu 3.Dywizji Strzelców Karpackich oraz mieścił się Batalionowy Punkt Opatrunkowy. Czy można wyobrazić sobie lepsze miejsce na nocleg?  Drugiego dnia pobytu pokonany został właściwy szlak natarcia kompanii commando, tj. – Drogą Polskich Saperów z miasteczka Caira, poprzez Jar (Rejon) A w okolice grzbietu 726, 706 i poprzez północne Widmo i Małe S.Angelo na Górę Anioła Śmierci.   Ale to nie wszystko. Grupa w czasie wizyty miała też możliwość dotarcia do szczytu wzgórz 569, Góry Ofiarnej(593), 575, wzg. Maiola(481), Wielkiej Miski, czołgu ppor. Białeckiego w Gardzieli, Mass Albanety i oczywiście samego klasztoru benedyktynów. Każde z tych miejsc to zapis wydarzeń z czasu bitwy. Wiele wszystkiego było, a i w samym Cassino samochody zatrzymywał widok  mundurów z naszywkami POLAND. No cóż, w tym mieście pierwszeństwo w ruchu mają Polacy… reszcie pozostaje podziwianie i oddawanie honorów. Obiecywać sobie nie musieliśmy tego, że się jeszcze tutaj spotkamy w przyszłości. Wystarczyło na koniec spojrzeć po sobie. Do następnego razu!

Śladami Kompanii Commando prowadził
Krzysztof Piotrowski


• TRASA GRH  1.Samodzielnej Kompanii Commando  14 – 22 listopada 2008r.
Bolonia – Zambronini – Case Nuove (pod Ankoną) – Loreto –Casamassima (gdzie pobyt zorganizowała Żaneta Nawrot pielęgnująca na miejscu pamiątki po żołnierzach gen. Andersa) – Capracotta – Pescopennataro – Cassino / Monte Cassino – Suio – Nettuno/ Anzio.
 
Tekst i zdjęcia
Krzysztof Piotrowski

Źródło: Nasz Świat nr 22 (1-15 grudnia)/2008

Fot. 1 - Przed Muzeum Historiale.
Fot. 2 -Na górze Anioła Śmierci.
Fot. 3 - Przed Domkiem Doktora.Giovanna i Franco Pittiglio oraz komandosi.


Szlakiem    polskich   komandosów -  Monte  Cassino. Cz.1  
http://www.naszswiat.net/wiadomoci/37-monte-cassino/139-szlakiem-polskich-komandosow-monte-cassino-cz1.html

Archiwum artykułów dotyczących Monte Cassino opublikowanych na łamach „Naszego Świata”:
http://www.naszswiat.net/wiadomoci/37-monte-cassino.html

 

Listopad MMVIII

„Właściwie to po raz pierwszy od czasu walk, w wielu miejscach ta ziemia mogła na nowo spojrzeć na polski mundur. Ziemia ta uczy szacunku i pokory, i szacunek tej ziemi  oddać należy. To ziemia święta a zarazem przeklęta, ta ziemia już na zawsze do Polski należeć będzie” – pisze Krzysztof Piotrowski w swojej relacji dotyczącej pobytu grupy Rekonstrukcji Historycznej z Klubu Żołnierzy Rezerwy LOK ze Swarzędza, którego członkowie w dniach 14 – 22 listopada przebywali na terenie Włoch przemierzając szlakiem 1.Samodzielnej Kompanii Command. Autor tekstu od wielu lat mieszka we Włoszech i intensywnie zajmuje się największą bitwą drugowojennej kampanii włoskiej.

Rzym, 1 grudnia 2008 - Po pierwszym krwawym natarciu w IV bitwie o Monte Cassino zainicjowanym w nocy z 11 na 12 maja 1944r. , wzgórze San Angelo zwane już od pewnego czasu Górą Anioła Śmierci, a na mapach wojskowych oznaczane zwyczajnym skrótem 601, pozostawało nadal niedostępne. Na tym wzgórzu znajdowały się bunkry olbrzymy zmontowane z ogromnych głazów i upstrzone ciemnymi ślepiami otworów strzelniczych i obserwacyjnych. Polscy żołnierze spoglądali na tę kamienną bestię z górującego wzgórza 706, ale po naszych stanowiskach jednocześnie cyrklował złowieszczo obserwator z Oka Cyklopa (1669 m n.p.m.) oraz pasma wzgórz Pizzo Corno.  Anioł Śmierci czekał wciąż swojej ofiary w drugim rzędzie amfiteatru, nie ujawniając przed czasem swych zamaskowanych stanowisk. Pomiędzy nim a północnym Widmem jeszcze kotlinka i dziecię Anioła Śmierci – Małe San Angelo. By dotrzeć na 601 trzeba wpierw było rozprawić się do końca z pozostałymi bunkrami Widma i nietkniętymi umocnieniami M.S.Angelo. Cóż, pozostawała wówczas tylko jedna możliwość – szturmować nadal tę kamienną twierdzę. Trzeba było zmiażdżyć dogasający, ale trwały opór doborowych jednostek niemieckich –strzelców spadochronowych i strzelców górskich. Właściwe drugie natarcie wywiązało się samo wieczorem 16 maja, skutkiem bojowego patrolowania wcześniej szturmowanych pozycji. Zbliżał się nieubłaganie czas rozstrzygnięcia losu całej bitwy, która później zapisała się do panteonu naszych największych glorii narodowych.
 
Tymczasem, gdy rankiem 18 maja 1944 r. polscy żołnierze zajęli ruiny Klasztoru Montecassino, a w świat poszła wiadomość o zwycięstwie na wzgórzu Anioła Śmierci trwała nadal zacięta walka. Ciągle ginęli żołnierze. Ostateczne przełamanie osiągnięto dopiero następnego dnia, gdy o 4 nad ranem 19 maja wystrzelono z wierzchołka S.Angelo rakiety sygnałowe oznajmiające zdobycie złowieszczego wzgórza. Wśród pierwszych, którzy stanęli na szczycie byli żołnierze majora Władysława Smrokowskiego z 1.Samodzielnej Kompanii  Commando.  Warto pokrótce zapoznać czytelnika „Naszego Świata” z tym kim byli ludzie Smrokowskiego, ale musimy tutaj jeszcze bardziej cofnąć się w czasie.
1.SKC wchodząca w skład między alianckiego 10.Commando należała do jednych z najlepiej wyszkolonych jednostek bojowych w czasie II wojny światowej i jako pierwsza została przerzucona  z Anglii na teren Półwyspu Apenińskiego.

Fot.1 - Na wzgórzu 569. W tle Klasztor Montecassino. Z lewej autor © K.Piotrowski.
Fot. 2 - W Gardzieli - przy pomniku  4.Pułku Pancernego © K.Piotrowski.

Odtwarzaniem historii i tradycji 1.Samodzielnej Kompanii Commando od lat zajmuje się Grupa Rekonstrukcji Historycznej z Klubu Żołnierzy Rezerwy LOK ze Swarzędza, którego członkowie w dniach 14 – 22 listopada przebywali na terenie Włoch przemierzając szlak swoich poprzedników.  Dla uczestników wyprawy, wśród których znalazły się również dwie dziewczyny (no cóż, za mundurem zawsze panny sznurem) największą ucztę sprawiła wizyta w Casamassima i na M.Cassino, gdzie szlakiem kompanii  commando z czasu bitwy poprowadził ich autor tekstu – Krzysztof Piotrowski (na zdjęciu na tle klasztoru).


Krzysztof Piotrowski

Źródło: Nasz Świat nr 22 (1-15 grudnia)/2008


Szlakiem    polskich   komandosów -  Monte  Cassino. Cz.2  
http://www.naszswiat.net/wiadomoci/37-monte-cassino/140-szlakiem-polskich-komandosow-monte-cassino-cz2.html

Archiwum artykułów dotyczących Monte Cassino opublikowanych na łamach „Naszego Świata”:
http://www.naszswiat.net/wiadomoci/37-monte-cassino.html

Rzym, 16 stycznia 2009 - Przed nami coraz bliżej dzień zaplanowanych na 18 maja uroczystości  65. Rocznicy bitwy o Monte Cassino. Przed nami także coraz bliżej dzień, w którym oczy nielicznych pozostałych przy życiu żołnierzy Andersa spoglądać będą na niszczejące groby poległych przed laty kolegów.
Czy taką właśnie wdzięcznością następne pokolenie obdarzy tego dnia swoich bohaterskich przodków, którzy walcząc o wolną Ojczyznę złożyli największą ofiarę na ziemi włoskiej? Trwające od czerwca ubiegłego roku usilne zabiegi w sprawie opracowania planu działań i podjęcia konkretnych kroków mających na celu poddanie generalnemu remontowi i odnowieniu montecassińskiej nekropolii wydają się nie mieć końca, a do obchodów rocznicowych pozostały nam zaledwie 4 miesiące.


Tymczasem, jeszcze 18 października 2008 r. na zebraniu Związku Polaków we Włoszech w siedzibie Konsulatu Generalnego w Katanii, dyskutowno m.in. w kwestii remontu polskiego cmentarza wojennego na Monte Cassino.  Jerzy Adamczyk informował zgromadzonych gości, że sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik obiecuje zakończenie robót przed uroczystościami rocznicowymi.
Zapewnienie o takim scenariuszu wydarzeń oparte miało być również na zobowiązaniu gen. Vittorio Barbato z włoskiego Ministerstwa Obrony, kierującego Urzędem do Spraw Pamięci Poległych na Wojnie, który oświadczył, że prace remontowe wykonywać będą sami Włosi ze względu na ciągły brak regulacji prawnej w formie umowy bilateralnej pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Republiką Włoską.

Zapowiedź wykonania prac remontowych przed uroczystościami w maju bieżącego roku nie ma swojego odzwierciedlenia w rzeczywistości.
Plan remontu cmentarza wojennego na Monte Cassino ma być rozłożony w czasie, tj. na przestrzeni 2009 i 2010 roku, o czym informował sekretarz Przewoźnik 4 listopada podczas posiedzenia Senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą. Zgromadzeni senatorowie poraz kolejny usłyszeli wypowiedź o lawinie trudności i procedur, jaka wiąże się z podjęciem konkretnych prac remontowych.  Wśród nich minister Przewoźnik już 9 lipca w czasie wcześniejszego posiedzenia Komisji wymieniał m.in. -brak zachowania oryginalnej dokumentacji z budowy cmentarza, - trudności terenowe i klimatyczne, -kłopoty ze stałym utrzymaniem zieleni, -niewłaściwy dobór materiału kamieniarskiego (tj. trawertynu) w czasie budowy cmentarza, -to, że ROPWiM zatrudnia jedynie 40 urzędników, -że Włosi stwarzają przeszkody w zawarciu umowy, - i że jakoby Polonia na ternie Włoch niewłaściwie dba o miejsca pamięci narodowej, a to z kolei ma powodować, że urząd ministra Przewoźnika musi stale wynajmować włoskie firmy do obsługi polskich cmentarzy na terenie Włoch.

Ze swojej strony dodam, że ROPWiM dysponuje dokumentacją z 1945 roku pozyskaną z archiwów brytyjskich, która całkowicie pozwala na przygotowanie kompletnych ekspertyz i kompleksowej dokumentacji technicznej cmentarza na Monte Cassino. Nadmienię również, że z całą listą przeszkód wymienionych przed senatorami, dużo wcześniej poradziły sobie wszystkie pozostałe narodowości mające cmentarze wojenne na terenie Włoch. Więc jakiekolwiek z wymienionych tłumaczeń wydają się tutaj nie na miejscu, bądź mają nas ciągle oddalać od istoty sprawy.
Ciekawe jest także twierdzenie sekretarza Przewoźnika mówiące o braku stworzenia na przestrzeni ostatnich lat odpowiednich warunków, aby prowadzić prace remontowe, co powoduje jednocześnie, że utrzymanie bieżące polskich miejsc pamięci spoczywa jedynie na władzach włoskich.
Warto zadać tutaj pytanie – czy pan minister wie, kto jest odpowiedzialny za przygotowanie tychże warunków? Regulują to wyraźnie zapisy prawne. Odpowiedzialną za stworzenie odpowiedniego pola działań jest właśnie kierowana przez pana Przewoźnika ROPWiM ściśle współpracująca w tych kwestiach z placówkami konsularnymi i Ministerstwem Spraw Zagranicznych.

Jeżeli rzeczywiście sprawy mają taki stały i długoletni obrót to mówimy tutaj o ewidentnej NIEWYDOLNOŚCI POLSKIEGO APARATU ADMINISTRACYJNEGO LUB O NIEKOMPETENCJI I BRAKU SKUTECZNOŚCI ODPOWIEDZIALNYCH OBECNEMU STANOWI RZECZY URZĘDNIKÓW.

Aby lepiej przybliżyć wyjaśnienie twierdzenia wystarczy wybrać się na jakikolwiek z cmentarzy wojennych innych narodowości znajdujący się na terenie Włoch. Czy jest to cmentarz żołnierzy amerykańskich, Wspólnoty Brytyjskiej, czy cmentarz niemiecki, to jest on utrzymywany w nienagannym stanie i na każdym z nich do stałej obsługi zatrudniona jest odpowiednia liczba pracowników. Sprawdzałem osobiście i polecam wizytę porównawczą na jakimkolwiek z wybranych cmentarzy wojskowych innych narodowości – amerykańskim w Nettuno (ponad 20 tyś. poległych), brytyjskich (właściwie Commonwealth-u) w Rzymie, Anzio, czy Cassino lub na cmentarzu żołnierzy niemieckich w Caira (ponad 20 tyś poległych).
Przypomnijmy jednocześnie i podkreślmy, że przy bezpośredniej obsłudze porządkowej polskiego cmentarza wojennego na Monte Cassino zatrudniona jest tylko jedna osoba w wymiarze 2 godzin dziennie przez 7 dni w tygodniu.
Zasadniczo jest tak, że w umowach zawiera się klauzulę o współpracy, a w praktyce zatrudnia się ekipy mieszane składające się z Włochów i rodaków żołnierzy pochowanych na określonym cmentarzu.

Konkludując, wychodzi na to, że kierowana przez sekretarza Przewoźnika ROPWiM nie realizuje stawianych przed nią zadań wobec kompleksu polskich miejsc pamięci na terenie Włoch. Ta sytuacja trwa już długie lata i jak do tej pory nie można uzyskać informacji, co rzeczywiście stoi na przeszkodzie w ostatecznym zawarciu umowy pomiędzy Polską a Włochami?
Kto konkretnie z włoskich urzędników (jak twierdzi minister Przewoźnik) odmawia dopuszczenia do prac remontowych polskich firm remontowo-budowlanych?
Warto byłoby również wiedzieć, kto ostatecznie zadecyduje, kim będą wykonawcy robót remontowych oraz czy te prace i wydatki zostaną wreszcie poddane kontroli?
Tego typu sytuacja wymaga natychmiastowych wyjaśnień, gdyż zgodnie z przyjętym na chwilę obecną planie wydatków mają one sięgnąć nawet 3,5 mln. złotych i dodatkowo, jeżeli chodzi o remont cmentarza w Loreto 3 mln. złotych, mimo że pierwsze poważne prace wykonano tam w 2004 roku.

Sprawa jest oczywiście wielce poważna, gdyż mówimy o wydawaniu znacznych sum z budżetu państwowego, które przechodząc przez ROPWiM trafiają do włoskich pośredników i wykonawców. Ostateczna zaś realizacja i poziom wydatków nie podlegają tymczasem naszej kontroli. Można śmiało stwierdzić, że jak dotychczas przez długie lata środki te były marnotrawione, czego naocznym skutkiem jest stan polskich cmentarzy i pomników na terenie Włoch.
Zwróćmy dodatkowo uwagę, że pod koniec czerwca ubiegłego roku gościła w Warszawie przybyła z Włoch dwuosobowa delegacja (opiekuna cmentarza na M.Cassino i kustosza muzeum Historiale di Cassino) prosząca o kontakt z sekretarzem ROPWiM. Niestety, mimo usilnych starań przez 5 dni nie udało im się spotkać z panem Przewoźnikiem. Na wysłuchanie relacji z niejasności przy finansowaniu robót przez firmy włoskie oraz tragicznego stanu polskiego cmentarza wojennego na Monte Cassino znalazła natomiast czas pani senator Barbara Borys-Damięcka, której przybyli okazali odpowiednie dokumenty potwierdzające przykry stan rzeczy. Widocznie pan minister Przewoźnik nie był nawet zainteresowany wysłuchaniem opinii długoletnich obserwatorów mającej miejsce sytuacji.

Warte wyjaśnienia jest również zamieszczenie 29.10.08r. na stronach ROPWiM oficjalnego ogłoszenia w sprawie prac konserwatorskich i restauracyjnych płaskorzeźby Orła Narodowego na cmentarzu Monte Cassino z określeniem szczegółowych warunków udziału w przetargu i stawianych wymagań. Termin składania wniosków miał upływać  6.11.08r., a czas trwania zamówienia lub termin wykonania określono na 20.12.08 r. I tutaj nasuwa się kolejne pytanie, – jeżeli Polska nadal nie ma urególowanych umową kwestii wykonywania robót remontowych na terenie Włoch, to, na jakiej podstawie ogłoszono przetarg dotyczący remontu rzeźby autorstwa M.Panyszyna z 1945?

Czy właśnie taka jest praktyka realizacji, przez ROPWiM swych zadań i wydatków na terenie Włoch? Jednocześnie przed senatorami sekretarz Przewoźnik 4 listopada stwierdził, że strona włoska nie specjalizuje się w tego typu pracach i nie ma firm, które mogłyby się tym zająć. Jest to kolejne ciekawe naświetlenie istniejącego stanu spraw.  Jeżeli Włosi nie specjalizują się w obróbce i konserwacji kamienia, to, dlaczego przez tak długie lata pobierali płatności płynące z polskiego budżetu za przyjmowanie zleceń i wykonywanie remontów?

Jak widzimy, sprawa żołnierzy Andersa i pozostawionych po nich na wojennym szlaku miejscach pamięci wydaje się nie doczekać rozstrzygnięcia. Czerwony cień PRL-u najwyraźniej przetrwał łagodnie szumną  „przemianę” roku 1989 i nadal  odbija się swym echem ostatniemu pokoleniu patriotów i symbolice narodowej. Przykro to stwierdzić u progu 2009 r., ale taka jest rzeczywistość. Apeluję poraz kolejny – NIE POZWÓLMY, ABY OSTATNI Z NICH, KTÓRZY POZOSTALI, MUSIELI PATRZEĆ NA NISZCZENIE PRZEKAZU POZOSTAWIONEGO DLA NAS I NASTĘPNYM POKOLENIOM.
Panie Ministrze, jak Pan chce zaprezentować pozostałym przy życiu uczestnikom bitwy, rodakom, delegacjom innych narodowości oraz całemu światu polski cmentarz wojenny na Monte Cassino w dniu 18 maja 2009 roku? I w dniu 24 maja, kiedy na Monte Cassino przybędzie Ojciec Święty Benedykt XVI?
Oni tam będą. Będą na apelu poległych, i gdy wiatr poruszy polski sztandar. Oczy żywych i duch poległych będzie skierowany na pana. Niech Pan o tym pamięta, Panie Ministrze.


Krzysztof Piotrowski

Źródło: Nasz Świat nr 2  (16-31 stycznia) /2009

Fot.1 - 9 lipca 2008 r. sekretarz Przewoźnik powiedział przed Senacką Komisją, cyt.: „Wygląd cmentarza na Monte Cassino nie jest zły, a płyty nagrobne i krzyże są w całkiem Dobrym stanie”. (fot. K. Piotrowski).

Fot.2 - Fragment cmentarza Wspólnoty Brytyjskiej w Cassino. (fot. K. Piotrowski).

Archiwum artykułów dotyczących Monte Cassino opublikowanych na łamach „Naszego Świata”:
http://www.naszswiat.net/wiadomoci/37-monte-cassino.html