Magazyn - Nasz Swiat
27
Pn, luty

Druga część roku 2014 nie była tak dramatyczna i zaskakująca, jak połowa pierwsza, jednak nie można powiedzieć, że była nudna. Były sukcesy, cuda, a nawet seksafera. 

Koniec sierpnia okazał się niezwykle istotnym czasem w historii polskiej emigracji. Do grona dwudziestomilionowej polskiej diaspory postanowił dołączyć premier Tusk, czyli Ten, Który Obiecał Zieloną Wyspę w Polsce. Wbrew złośliwym komentarzom, w trakcie swoich siedmioletnich rządów w dużej mierze udało mu się spełnić tę obietnicę. Bezrobocie w Polsce jest obecnie podobne do tego w Irlandii (w trakcie recesji Zielona Wyspa odnotowała w tej statystyce wzrost z trzech do trzynastu procent), mieszkania w Warszawie kosztują  tyle samo co w Dublinie, a kawa w warszawskiej kawiarni jest tylko nieznacznie droższa od tej w kawiarni dublińskiej. Podobieństw jest zatem wiele. Nie udało się tylko z zarobkami, ponieważ w Irlandii najniższa pensja to  w przeliczeniu na złotówki ponad 6000. Ale i tu zanotowano postęp - w 2014 r. nastąpił w Polsce wzrost minimalnego uposażenia z 1180 zł do 1237 zł i 20 groszy. Niestety, mimo tych dobrodziejstw, premier postanowił wyjechać z kraju, by na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej uczyć się angielskiego. 

We wrześniu, a i po trosze jeszcze w sierpniu, Polska gościła najlepsze siatkarskie reprezentacje świata. Polscy siatkarze spisali się wyśmienicie pokonując m.in. Rosję i Brazylię i zdobywając ostatecznie mistrzostwo świata. Mistrzostwa okazały się dla Polski sukcesem zarówno sportowym, jak i organizacyjnym. Niektórzy organizatorzy byli do tego stopnia zaangażowani w projekt, że zostali nawet aresztowani słysząc zarzuty korupcyjne.  Więcej>>

Łukasz Stec

Łukasz Stec  jest autorem powieści, opowiadań, reportaży, tekstów publicystycznych, felietonów, recenzji i wywiadów. Laureat ogólnopolskich nagród reporterskich.  W 2007 r. ukazała się jego debiutancka książka - zbiór opowiadań "Bimber", natomiast latem 2014 r. wydana została jego powieść "Psychoanioł w Dublinie".

 

 

 

 

Jego dni zostały już policzone. Powoli zaczyna dogorywać.  Nie powinien nas niczym więcej zaskoczyć. Może nadszedł zatem czas by pochylić się nad tym grudniowym staruszkiem i przypomnieć sobie jaki był ten 2014 r. i jak zapamiętają go Polacy. A szybko go chyba nie zapomną...

Jak każdy inny, tak i ten rok, rozpoczął się dla Polski temperaturami poniżej 0 st. Celsjusza. Zima w styczniu ponownie zaskoczyła drogowców, tak jak i zaskoczyła Polskie Koleje Państwowe. Na torach pojawił się, jak to kiedyś określił w telewizji pewien pan policjant - "biały nalot pospolicie zwany śniegiem", który przyczynił się do rekordowych opóźnień pociągów. Z odsieczą ruszyła minister infrastruktury i rozwoju Elżbieta Bieńkowska, która poddała sytuację na kolei głębokiej analizie zwieńczonej raportem zatytułowanym "Sorry, taki mamy klimat". 

W lutym u jednego z sąsiadów Polski rozpoczęła się zimowa olimpiada. Jak to bywa z gospodarzami igrzysk olimpijskich - wybrano nań kraj miłujący pokój, wolność i demokrację. Więcej>>

Łukasz Stec

Łukasz Stec  jest autorem powieści, opowiadań, reportaży, tekstów publicystycznych, felietonów, recenzji i wywiadów. Laureat ogólnopolskich nagród reporterskich.  W 2007 r. ukazała się jego debiutancka książka - zbiór opowiadań "Bimber", natomiast latem 2014 r. wydana została jego powieść "Psychoanioł w Dublinie".

 

 

 

 

Czy nie-emigranci mogą zrozumieć emigrantów? Czy polskie myślenie o emigracji zawsze będzie mieć cechy systemu zero-jedynkowego, w którym te dwie cyfry wiążą się albo ze zmywakiem, albo z milionem dolarów?

W 2008 r. na ekranach polskich kin pojawił się film "Lejdis" Tomasza Koneckiego. Jedyna scena z tej produkcji, jaka utkwiła mi w pamięci to fragment, kiedy jedna z bohaterek poznając pewnego mężczyznę dowiaduje się, że ten przez kilka lat mieszkał w Londynie, pyta go z lekką pogardą w głosie "zmywak?". Jej rozmówca pracował w Anglii jako grafik komputerowy, a sama scena dość wyraziście przedstawiała jedną z dwóch dominujących percepcji emigracji w Polsce. To podejście, w którym emigracja wiąże się wyłącznie z takimi słowami jak "zmywak", "porażka", "ucieczka", "nieudacznik". Tu emigrantem może być tylko osobą, której "nie wyszło" w płynącej mlekiem i miodem krainie nad Wisłą, przez co zmuszona była wyjechać do kraju obcego i okropnego, w którym zresztą nie mieszka tylko "siedzi". Na gruncie semantycznym bardzo często stosowane wyrażenia typu "Tomek siedzi w Londynie", "Anka siedzi w Stanach" są ciekawe, choć proste w interpretacji, w dość wyrazisty sposób wiążąc emigrację z czymś na co jest się skazanym, czymś czego doświadcza się za karę, lub mówiąc wprost - z więzieniem.

W ten nurt wpisać można również swego czasu bardzo popularny w polskich mediach temat "eurosieroctwa". Socjolodzy szybko określili go mianem siania paniki moralnej, czyli generalizowania pewnych pojedynczych przypadków, a następnie ich wyolbrzymiania. Termin ten powstał w latach 70-tych w Wielkiej Brytanii, kiedy to brytyjskie media nagłaśniały i demonizowały niszowy konflikt subkultury rockersów z subkulturą modsów, a sprawę wyolbrzymiono tak bardzo, że w społeczeństwie pojawiła się niechęć i lęk w stosunku do wszystkich ruchów młodzieżowych, mniejszości czy mniej znanych ugrupowań społecznych i politycznych.  

Istnienie tego silnego nurtu percepcji emigracji nie może dziwić. Przyczyn jego pojawienia się można szukać zarówno na gruncie psychologicznym, jak i społeczno-politycznym. Uprawiające przez ostatnie lata propagandę sukcesu media w Polsce zupełnie przestały rzeczywistość opisywać, tworząc ją najzwyczajniej na nowo. Za przykład może tu posłużyć materiał "informujący" użytkowników pewnego bardzo popularnego portalu o tym, że w krakowskich hotelach i hostelach można zarobić więcej niż w ich odpowiednikach w Dublinie. Tak skrajne naginanie rzeczywistości, powtarzane wielokrotnie, może wywołać pewne reakcje i formować pewne postawy. Tymczasem osobiście znałem pracowników tej branży zarówno w Dublinie jak i w Krakowie. Zwykły recepcjonista w Dublinie zarabiał około 7 tys. złotych, natomiast manager hostelu w Grodzie Kraka - 900 złotych na umowę zlecenie. Trzeba zatem posiadać niezwykłą wyobraźnię lub podstawy jakiejś równoległej, alternatywnej matematyki, by sytuację tę przedstawić dokładnie odwrotnie.

Równie absurdalne motywy pojawiały się w ramach rządowych akcji mających skłonić emigrantów do powrotu nad Wisłę (jak mniemam, głównie po to, by za zarobione za granicą pieniądze założyć w Polsce firmę i tym samym wesprzeć upadający ZUS). Jednym z głównych punktów programu było porównywanie cen różnych produktów w Polsce i w Londynie. W zapomnienie poszły kwestie zarobków, nie mówiąc o kulturze pracy czy relacji pracodawca-pracownik. Mało tego, zapomniano, że w Polsce droższa jest chociażby odzież, samochody, komputery czy sprzęt RTV. Nagle atutem Polski miała być niższa niż w Anglii cena... marchewki. W sam raz kiedy nie da się kijem.

Podobnie było w przypadku przedstawiania kryzysu w Europie Zachodniej. Obecnie temat przestał już być w Polsce tak popularny, jednak sposób prezentowania go przez  długi czas trwale uformował przekonania części mieszkańców kraju. Przekonania, w których to Polska jest krajem stabilnym, konsekwentnie zmierzającym ku arkadyjskiej szczęśliwości, a Europa Zachodnia to ziemia niepewna, targana wewnętrznymi konfliktami z mniejszościami etnicznymi spoza kontynentu i szamocząca się z upiornym kryzysem ekonomicznym.

O ile dostrzegam jeszcze istnienie przekonań o przerażającym życiu na obczyźnie, tak nie wiem tylko czy ktokolwiek jeszcze wierzy w istniejącą w Polsce Arkadię, czy choćby nawet normalność tego miejsca. Tu po prostu ludzie tak przyzwyczaili się do życia w kryzysie, że nawet nie zwracają już na niego uwagi. Od 1939 roku było wystarczająco dużo czasu.

Łukasz Stec

Łukasz Stec  jest autorem powieści, opowiadań, reportaży, tekstów publicystycznych, felietonów, recenzji i wywiadów. Laureat ogólnopolskich nagród reporterskich.  W 2007 r. ukazała się jego debiutancka książka - zbiór opowiadań "Bimber", natomiast latem 2014 r. wydana została jego powieść "Psychoanioł w Dublinie".

 

 

 

 

 

 

 

Polacy uwielbiają zamknięte osiedla. Podobno w ich liczbie dorównujemy już Rosji, Turcji i Kolumbii, a kto wie czy za kilka lat Polska nie zbliżymy się do światowego lidera tego typu mieszkalnictwa - Republiki Południowej Afryki. Rzecz, która jest niemal zupełnie nieznana w znacznej części Europy - w Polsce stała się normą. 

Swego czasu miałem okazję gościć w Areszcie Śledczym Warszawa-Służew. Jako dziennikarz, nie jako pensjonariusz. To co najbardziej zainteresowało mnie w tym miejscu, to jego podobieństwo do większości nowoczesnych osiedli. Ta sama architektura, te same pastelowe kolory, ciasna zabudowa, ten sam skrawek równo przystrzyżonego trawnika. Do tego wysoki mur i nieco niższy strażnik. 

Mieszkańcy zamkniętych osiedli twierdzą, że wybierają je z potrzeby bezpieczeństwa. Wyniki badań socjologicznych wykazują tu jednak dosyć ciekawą prawidłowość. Po zamieszkaniu na strzeżonym osiedlu, jego mieszkańcy o swoje bezpieczeństwo boją się... jeszcze bardziej. Może jednak motywacja była zupełnie inna? Czytaj więcej >>

Łukasz Stec

 

Łukasz Stec  jest autorem powieści, opowiadań, reportaży, tekstów publicystycznych, felietonów, recenzji i wywiadów. Laureat ogólnopolskich nagród reporterskich.  W 2007 r. ukazała się jego debiutancka książka - zbiór opowiadań "Bimber", natomiast latem 2014 r. wydana została jego powieść "Psychoanioł w Dublinie".