Mama Ada: Toksycznie znaczy trująco - Nasz Swiat
21
Pt, wrzesień

Nasze dzieci wg Mamy Ady

Najczęściej to kobiety wiedzą coś więcej o „tej” toksykologii. To właśnie one są narażone częściej na życie w związkach bez przyszłości, podporządkowane swoim „panom” wiodą życie „uwiązanych” lub zamkniętych w „złotych klatkach”.

Ale toksyczne są nie tylko związki kobiet z mężczyznami, czy osób tej samej płci stanowiących parę. Toksyczne mogą być również zależności pomiędzy pracownikiem a pracodawcą, rodzicem a dzieckiem, współpracownikami.

Człowiek w grupie podobno szuka zawsze kogoś, kto staje się kozłem ofiarnym takiej grupy. Czy to będzie drużyna piłki nożnej, brygada w fabryce, zespół szwaczek czy tancerek, może się zdarzyć, że tak jak grupa szuka i odnajduje swojego niepisanego szefa, tak samo wybiera osobę, która staje się ofiarą.

Nie zawsze bycie ofiarą oznacza to samo. Czasem zwykłe wykorzystywanie tych samych ludzi do własnych celów może spowodować, że narodzi się zależność, z której osoba słabsza psychicznie nie będzie umiała się uwolnić. W biurze czy w fabryce zawsze się znajdzie ktoś, kto nigdy nie odmówi, gdy inni będą go prosić o przysługi. Proszenie o drobne przysługi z czasem zamieni się w wydawanie poleceń, a jeśli sytuacja ciągle będzie trwała – stanie się zjawiskiem codziennym z zastrzeżeniem, że to osoba do tej pory proszona, będzie musiała sama zgadywać, jak komu dogodzić, żeby zyskać sympatię czy aprobatę.

Toksyczne związki rodziców z dziećmi

Zwykle wygląda to tak, że od najmłodszych lat matka, ojciec lub oboje rodzice trzymają dziecko czy dzieci „na smyczy” nie pozwalając im się spotykać z rówieśnikami, wybierając za nich ich przyszły zawód, jeśli pozwalają się usamodzielnić, to wybierają z kim mają się związać, a nawet jak urządzić mieszkanie.

Życie na uwięzi toczy się dalej, pożycie małżeńskie lub z partnerem, jest coraz trudniejsze z uwagi na ciągłe rady rodzicielskie. Dorosłe już dziecko w najgorszym wypadku zaniedbuje własną rodzinę zajmując się rodzicem, który dopóki żyje owija je sobie wciąż dookoła palca, wyrzucając ciągły brak zainteresowania swoją osobą, chorobą, codziennością itd.

 

Bywa jednak, że to dzieci manipulują rodzicami. Podrzucają własne dzieci bez uprzedzenia, wpadają codziennie na obiad czy kolację, z miną zbitego szczeniaka proszą o poprasowanie, pozmywanie, posprzątanie mieszkania. Nie rozumieją, że życie rodziców nie musi być w nieskończoność podporządkowane  dzieciom. Przychodzi moment, kiedy dzieci się usamodzielniają i rodzice mają prawo do własnego życia, do hobby, spędzania czasu, jak i gdzie im się podoba, do zajmowania się wnukami, kiedy mają na to ochotę.

Antytoksyczne działania

Jakiekolwiek dłuższej trwające wykorzystywanie drugiej osoby powoduje utratę szacunku i wzrost wymagań. Jak sobie radzić? Po pierwsze trzeba sobie uświadomić, że związek jest toksyczny. Należy spróbować spojrzeć na relację z dziećmi, rodzicami, przyjaciółmi czy kolegami z pracy z boku. Kiedy zauważamy, że w naszym środowisku jesteśmy ciągle tylko my osobami, które mają na wszystko czas, do tego inni sprawiają wrażenie, jakbyśmy istnieli tylko wtedy kiedy jesteśmy potrzebni, to czas na zmiany.

Nie zawsze jesteśmy na tyle silni, by samemu wyjść z toksycznego związku. Nie wstydźmy się poprosić o radę psychologa. Czasem rozmowa z psychologiem, osobą zupełnie nam obcą może sprawić, że uświadomimy sobie nagle, że ostatnie kilka lat naszego życia w ogóle nie przeżyliśmy w pełnym znaczeniu tego słowa, bo nasze życie było dla innych.

Czytaj także: Polskojęzyczny psycholog w Turynie i w Pinerolo

Nie pozwólmy na to, żeby demony w postaci „co ludzie powiedzą” przesłoniły nam nasze życie. Co z tego, że żyjemy pod jednym dachem z tym samym człowiekiem od 30 lat, jak przez ostatnie 25 jesteśmy poniżane i traktowane nie jak żona i matka, a jak służąca, kucharka, praczka i sprzątaczka.

Powiedzmy temu dość. Niekoniecznie od razu musimy się wyprowadzać z hukiem, ale możemy powiadomić naszych domowników, że od dziś każdy pierze sam własne brudy, każdy płaci rachunki, gotuje i sprząta po jedzeniu.

Współpracownikom powiedzmy, że od dziś nie mamy czasu robić za nich dodatkowych spraw. Przyjaciółce, że chętnie zajmiesz się jej dzieckiem, jak będziesz miała wolniejszą chwilę... a rodzicom, że też mamy prawo do popełniania błędów, uczenia się na nich i przeżycia naszego życia, jak nam się podoba.

Mama Ada*
mamaada.blogspot.it

ada.odpowiada(at)gmail.com

 

 

* Mama Ada - pedagogicznie podchodząca do życia polska mama, od lat mieszkająca we Włoszech, pracująca na co dzień z dziećmi polskimi i włoskimi, absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego na Wydziale Nauk o Wychowaniu.