Pada, pada śnieg! Che tristezza... - Nasz Swiat
13
Śr, grudzień

Nasze dzieci wg Mamy Ady

Obudziłam się, wstałam, otworzyłam okiennice i… hurra! Śnieg! Obudziłam moją Niunię informując o przykrytym białą pierzynką świecie, co postawiło ją od razu na równe nogi. Pobiegła do okna szczęśliwa, w mega szybkim tempie zjadła śniadanie i nie mogła się doczekać, żeby pobiegać po śnieżnym puchu...

Ubrałam ją i siebie ciepło, wyszłyśmy, a tu niespodzianka...

Całą drogę do szkoły miałam wrażenie, że jesteśmy jedynymi ludźmi na ulicy. Samochody jeździły 15 km/h, stworzyła się kolumna, jakiej nigdy o tej porze dnia u nas nie widziałam. Miałam już wrażenie, że do szkoły dziś już nikt nie przyjdzie, ale się pomyliłam. Rodzice i dzieci opatuleni w czapy i szaliki, rękawiczki, kapoty, zbliżali się do szkoły, tylko po to by schować się pod dachem i skulić z zimna. Co jakiś czas słychać było szczęśliwy okrzyk wchodzącego za bramę dziecka, na widok placu pokrytego w całości puchem, a za chwilę okrzyk rodzica: non fermare, vai lì, sottoportice, non toccare la neve! Non camminare sulla neve! (nie zatrzymuj się, idź tam pod zadaszenie, nie dotykaj śniegu! Nie chodź po śniegu!).

Moje dziecko było jedynym, które biegało jak szalone, robiło kulki i rzucało je (oczywiście nie w  kolegów), uśmiechnięte i rozradowane od samego rana.

Przyznam szczerze, smutno mi się zrobiło widząc żałosne miny dzieci i przerażone rodziców. Tu gdzie mieszkamy śnieg pada bardzo rzadko, a większość dzieci, z tego co obserwuję,   nie ma nawet możliwości dotknięcia go, poznania, zabaw na nim, które przecież są wspaniałą frajdą…che tristezza...

Mama Ada*
mamaada.blogspot.it

ada.odpowiada(at)gmail.com

 

 

* Mama Ada - pedagogicznie podchodząca do życia polska mama, od lat mieszkająca we Włoszech, pracująca na co dzień z dziećmi polskimi i włoskimi, absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego na Wydziale Nauk o Wychowaniu.