Ratunku! Bliźniaki rosną! - Nasz Swiat
01
Śr, grudzień

Nasze dzieci wg Mamy Ady

Powiedzmy, że mamy za sobą mniej więcej 6 – 7  miesięczny okres po porodzie, nasze bliźniaki się świetnie rozwijają, rosną jak na drożdżach, wspaniale się uzupełniają i kłócą o zabawki.

Przychodzi czas, kiedy nasze bliźniaki zaczynają się przemieszczać...

Przygotowanie domu, w trosce o bezpieczeństwo dzieci
Wróćmy do domu dwupoziomowego. Ktoś te dzieci na górę po schodach nosił do tej  pory, ale jedzą i rosną, więc są coraz cięższe, a nasze plecy i kręgosłup nie dają już rady. Kiedy dzieci rozpoczynają raczkowanie – uczmy je wspinać się po schodach i schodzić z nich, pamiętając, że wchodzimy zawsze głową do przodu raczkując, schodzimy natomiast siedząc na pupie. Z moich prywatnych doświadczeń to są najbardziej optymalne formy, które możemy dzieciom zaproponować zaraz na początku wspierając zarazem ich rozwój motoryczny. Dzieci uwielbiają takie „przygody”, zwłaszcza, że schody powinny być zawsze zagrodzone i dzieci bez naszej obecności nie powinny na nie nigdy wchodzić, więc jest to dla nich zabawa raz na jakiś czas, która się nie nudzi.

Zabawy wspierające rozwój motoroczny

Tu możemy zacząć stosować następne nasze zabawy z dziećmi. Kto pierwszy wejdzie na górę? – puszczamy dzieci jednocześnie i idziemy za nimi z tyłu, pomagamy wolniejszemu dziecku, popychając je delikatnie za pupę i dopingując oboje. Poczekaj na mnie! – zaczynamy jak poprzednio i wołamy dziecko, które szybciej wchodzi, by poczekało na rodzeństwo i na nas. Uczymy w ten sposób nasze dzieci wielu rzeczy – słuchania naszych poleceń, cierpliwości, pomocy słabszym. Liczymy schody! – kiedy dzieci wchodzą lub schodzą liczymy głośno schody ( po polsku, włosku, angielsku i jak tylko nam się podoba), wtedy dzieciom przekazujemy też pewien rytm. Np. 1 – pierwszy schodek, 2 – drugi itd...

Zanim dzieci zaczną się podnosić i chodzić, należy usunąć z ich pola widzenia wszelkie niebezpieczne lub cenne rzeczy. Starajmy się nie przestawiać czegoś właśnie kiedy chcą to wziąć do ręki, zakazany owoc lepiej smakuje – naszym dzieciom też, więc taki nagły zakaz może spowodować wielki płacz nie mający wielkiego sensu. A częsty płacz bez powodu przerodzić się może w sposób na osiągnięcie celu, czego nikomu nie życzę, bo to z upływem czasu przybiera coraz to gorsze i trudne do okiełznania postaci.

 

Domowa sala gimnastyczna
Jak już wcześniej pisałam, jestem przeciwniczką chodzików. Jestem za przystosowaniem dziecku całego salonu do jego potrzeb i usunięciem wszelkich niebezpiecznych mebli i konstrukcji, i przygotowaniem w ten sposób czegoś na kształt sali gimnastycznej. Odradzam koce i przykrycia, które się ściągają i dziecko może się przewrócić, polecam maty gąbkowe, zwykle kolorowe, w formacie puzzli, które świetnie amortyzują upadki. Zostawmy kanapę, fotele (niewywrotowe), stół  i meble. Zaopatrzmy się w ochraniacze ostrych kątów naszych mebli i zatyczki do kontaktów. Uczmy dziecko, że telewizora się nie dotyka – nie wszystko przecież możemy usunąć. Starajmy się kontrolować dziecko, często nawiązujmy z nim dialog (chociaż nie mówi), jeśli tracimy je z oczu, wołając je po imieniu i pytając, gdzie jest lub prosząc, by do nas wróciło.
Spacery
Nie zapominajmy, że za bezpieczeństwo dzieci odpowiadają opiekunowie. Zaczynajmy chodzić z dziećmi na spacery. Najpierw po domu, opowiadając im co widzimy, ucząc je w ten sposób bycia blisko nas. Potem blisko domu, na pieszo trzymając je za ręce. Od początku musimy dzieci uczyć trzymania się nas, inaczej za każdym razem będziemy musieli za nimi biegać, za dwoma naraz! Kiedy idziemy dalej używajmy wózka, ale po powrocie w nagrodę pozwólmy dzieciom pobiegać blisko domu.

Wspieranie indywidualności
Uczmy dzieci od początku wyrozumiałości i radzenia sobie z zazdrością. Dobrym sposobem na to wcale nie jest kupowanie dzieciom jednakowych rzeczy, a różnych. Mogą być to te same artykuły, ale w różnych kolorach, by podkreślić indywidualność dzieci. Czyli np. dla Marysi żółty wózek dla lalek a dla Joasi czerwony. Wtedy uczymy dzieci przy okazji odpowiedzialności za swoją własność, bo wiemy komu powiedzieć co ma po sobie posprzątać. Jeśli Marysia chce się bawić zabawkami Joasi, musi pożyczyć swoje zabawki siostrze i na odwrót.

Wspomniałam o sprzątaniu. Dzieci od początku trzeba uczyć chować i porządkować swoje rzeczy. Kapcie i buty muszą mieć swoje miejsce. Zabawki powinny mieć swój kąt lub szafkę. Szczoteczka do zębów też. Im prędzej zaczniemy dzieci informować o tym gdzie co powinno leżeć i egzekwować odkładanie rzeczy nieużywanych w danym momencie na miejsce – będziemy mieć mniej do zrobienia my. A to przy dwójce dzieci naprawdę ważne!

Dzieci z ciąży bliźniaczych mogą być do siebie bardzo podobne zarówno fizycznie jak i psychicznie, mogą się też ekstremalnie różnić. Nie ma reguły. Posiadanie bliźniaków to ogromne szczęście możliwości obserwacji, jak bardzo może różnić się od siebie dwoje dzieci urodzonych w tym samym momencie. Jedno może zaczynać raczkować, a drugie dopiero siadać. Jedno już chodzi, ale drugie już zaczyna mówić pojedyncze wyrazy. Jedno mówi perfekcyjnie w obu językach, drugie je miesza. Jedno jest chętne do pomocy mamie przy sprzątaniu, drugie chciałoby ciągle się bawić. Jedno pięknie układa klocki, a drugie rzuca nimi po kątach. Różnice będą się ujawniać z wiekiem, choć nie w każdym rodzeństwie będą znaczące.

Zwykle w szkołach włoskich, jeśli jest taka możliwość praktykuje się rozdzielanie bliźniaków tak, by każdy był w innej klasie, by jedno nie było zależne od drugiego. Za moich czasów tendencja w Polsce była zupełnie odwrotna. Z punktu widzenia pedagoga myślę, że włoski system ułatwia bliźniakom podejmowanie własnych decyzji, dążenia własną ścieżką do osiągnięcia celów, wybranie własnego kierunku wykształcenia czy potem zawodu. W rodzeństwie bliźniaczym, gdzie jedno jest słabsze drugie silniejsze, ciągle wspólne przebywanie, ubieranie się w to samo i kupowanie podwójnych zabawek stwarza zagrożenie, że uzależnienie między dziećmi będzie trwało długie lata, i może mieć niekoniecznie pozytywny wpływ na życie dorosłe.

Oczywiście nie ma reguły, a za wszystkim stoimy my – rodzice...

Zapraszam mamy bliźniaków do opisu własnych przeżyć,  ada.odpowiada(at)gmail.com

Mama Ada*
mamaada.blogspot.it

 

 

* Mama Ada - pedagogicznie podchodząca do życia polska mama, od lat mieszkająca we Włoszech, pracująca na co dzień z dziećmi polskimi i włoskimi, absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego na Wydziale Nauk o Wychowaniu.