Alfabet emigracji: F czyli funkcje społeczne - Nasz Swiat
21
So, październik

Obserwatore.eu

 

 

 

Bardzo mnie zaskoczyło to, że na południu nadal funkcjonuje archaiczny podział na mężczyzn i kobiety.

 

Krótka historia emancypacji kobiet w południowych Włoszech

Koniec. (Mówiłam, że krótka)
Czy ja wyglądam na wielbłąda?

Wystylizowana, na obcasie, z laptopówką w ręku. Ulubiony sport to bieganie po lotnisku i picie kawy na czas. To w Europie. W Chinach maksymalna koncentracja na śniadaniu, nie wiadomo kiedy następnym razem będzie się jadło. Napięty grafik, spotkania ciągną się do wieczora, do pokonania setki kilometrów. Laptop najlepszym towarzyszem do poduszki.

Włochy. Badanie rynku. Targi w Europie i Chinach, kalkulacja opłacalności przeniesienia produkcji, propozycja wyjazdu na targi w chińskim Kantonie. Tłumacz, organizator, doradca. Wszystko w jednym. Ok, ale jest późno, trzeba wykonać kilka telefonów przed akceptacją wyjazdu (zmiana ustaleń, przeorganizowanie). Prezes, kiwa głową ze zrozumieniem. No tak, tak. Oczywiście zapytaj najpierw o zgodę twojego faceta. I powiedz, że nie ma się co bać bo będę cię dobrze traktował…

Co by tu dodać?

F czyli funkcje społeczne


Tak, właśnie o tym miało być dzisiaj.

Pewnym szokiem może okazać się odkrycie, że w pewnych kręgach kulturowych (niby tak bliskich) oczekiwania względem ciebie jako określonej płcią, narodowością, wyglądem itp osoby są całkiem różne.

Bardzo mnie zaskoczyło to, że na południu nadal funkcjonuje (jak dla mnie) archaiczny podział na mężczyzn i kobiety. Każdy ma swoją funkcję w społeczeństwie.

Kobiety zwykle nie pracują a opiekują się domem i dziećmi. Często ich dzień wygląda tak, że zawożą dzieci do szkoły (z publicznej komunikacji praktycznie się nie korzysta), wracają do domu żeby posprzątać, zrobić zakupy, ugotować i po kilku godzinach jadą odebrać dzieci za szkoły. Po sjeście w niektóre dni na nowo jadą zawieść dzieci do szkoły, żeby po kilku godzinach je odebrać. W soboty też jest szkoła, choć najczęściej tylko do sjesty.

Kobiety spędzają czas w pobliżu domów albo w domach.

Mężczyźni rano się stylizują i wychodzą do pracy. Oni zarabiają. Czas spędzają poza domem w swoim męskim gronie.

 
Ciekawe jest to, że świat się zmienia. A południe Włoch nie. Żyje swoim życiem, obyczajami i regułami.

No, choć coraz więcej jest rozwodów i małżeństw z podwójnym dnem ukrywanym skrzętnie w mrokach hotelowych pokojów. Może właśnie to jest przejawem emancypacji?

Małżeństwo to układ naczyń połączonych – małżonek zależy od kobiety, małżonka od mężczyzny. Każdy ma swoją funkcję. Ciężko utrzymać się kobiecie bez portfela męża, a mężowi bez wielofunkcyjnego organizatora życia rodzinnego.

 
Czego mi nie wolno jako kobiecie?

Kiedyś po zamówieniach w okolicy Neapolu, żeby nie siedzieć samotnie w hotelach, przysiadałam w miłych knajpkach z laptopem firmowym. Wszyscy się na mnie patrzyli, cichli. Pomyślałam, że to może o tego laptopa chodzi. Poprzestałam na komórce albo po prostu gazecie. Wzrok nadal utkwiony. Zamieniłam więc piwo na herbatę. Wzrok bez zmian. Potem dowiedziałam się, że herbaty się nie pija na południu. Zamawiałam więc kawę. Wzrok wisi. Już po zamieszkaniu na południu dowiedziałam się, że szanująca się kobieta w ogóle nie powinna się w barze pojawiać i jeszcze przesiadywać samotnie przy stoliku.

Znam takie kobiety, które nigdy do baru nie wchodzą, nawet z mężczyzną. Znam i takie, które stoją zawsze krok za mężczyzną sączącym kawę przy barze, czasami wody się napiją. Płaci zawsze mężczyzna.

Na moje dociekliwe pytania dlaczego tak jest słyszę prostą odpowiedź: miejsce kobiety jest w domu a nie w barze (mówimy tu o włoskich barach czyli miejscu gdzie się można napić kawy, a nie spelunie spod ciemnej gwiazdy).

Dowiedziałam się ostatnio, że kobiety we Włoszech otrzymały prawo wyborcze w 1946r. czyli co najmniej pokolenie po kobietach w Polsce (1918r.). Rozwody są możliwe dopiero od 1970r., kto chciał się rozwieść musiał po prostu wyjechać z kraju i zrzec się obywatelstwa (patrz Sophia Loren). Czytaj dalej>>

Autor: Obserwatore.eu