Magazyn - Nasz Swiat
21
So, październik

Wyobraź sobie taką sytuację: wieczór, piękne średniowieczne miasteczko, muzyka, tańce i wyśmienite lokalne specjalności kulinarne przygotowywane na miejscu. Biesiada niczym wielkie włoskie wesele.

I ty pośrodku - z rodziną, znajomymi i przypadkowo poznanymi biesiadnikami. Przy długich, kolektywnych ławach zajadasz się pysznościami,  a co jakiś czas dajesz się

ponieść nieśmiertelnym włoskim szlagierom (choć nie idą ci kroki do zbiorowych układów tanecznych, które tu rządzą). Wokół roznoszą się aromaty pieczonych kasztanów, przyrządzanej dziczyzny czy innych specjałów. Na koniec, na prowizorycznym jarmarku, masz możliwość kupienia smacznych prodotti artigianalewykonanych przez niewielkie, lokalne zakłady.

Brzmi zachęcająco? Nie przegap więc plakatów z ogłoszeniami gdzie w najbliższym czasie w okolicy odbywa się Sagra!

Czytaj dalej>>

Pomimo długiej, bogatej historii i pięknej scenerii, Kalabria jest jednym z najmniej eksplorowanych przez turystów regionem we Włoszech. Właśnie dlatego dziś tam zaglądniemy.

Kalabria jest południową częścią tak zwanego ” Mezzogiorno „czyli południa (mezzo= połowa, giorno=dzień), które obejmuje też regiony Abruzja, Basilicata,  Molise, Apulia i Sycylia. Była pod panowaniem prawie każdej cywilizacji – greckiej, rzymskiej, bizantyjskiej, aragońskiej, normańskiej, hiszpańskiej, francuskiej, Saracenów, Wandalów, Burbonów.

Region jest wielkości Małopolski (15 tys m²) tylko, że nieco rozciągniętej: półwysep mierzy 240 km długości, choć w najwęższym miejscu ma zaledwie 32 km szerokości. Do wybrzeża, w najgorszym razie, jest 50 km.  Poza linią wybrzeża wnętrze półwyspu jest górzyste przez co jest malowniczo i widokowo. A w bardziej gorące dni można zamieszkać wyżej – na początku maja w niektórych zalesionych miejscach leży jeszcze śnieg, a przecież od już upalnego wybrzeża było zaledwie 50km(!).

Czytaj dalej>>

 

 

W poszukiwaniu błękitnych flag – lazurowe wybrzeża Włoch

Plaże wzdłuż Morza Śródziemnego należą do najpiękniejszych na świecie, a te włoskie od lat znajdują się w gronie najbardziej popularnych destynacji urlopowiczów z całego świata.

Marina Di Ciro – jedna z czterech błękitnych flag Kalabrii

Morze Śródziemne i mnie ujęło swoim urokiem: ciepła woda, przepiękne krajobrazy, ciągnące się kilometrami plaże…  Jego ​​piękno jednak może być czasami zwodnicze.

Sam fakt, że plaża jest zadbana, kąpielisko wygląda czysto, a woda ma niebiesko-zielony kolor, który jest tak charakterystyczny dla Morza Śródziemnego, nie oznacza, że pływanie jest bezpieczne. Podobnie jak wiele plaż na świecie tak i niektóre włoskie są niestety zanieczyszczone i brudne. Aby spokojnie cieszyć się urokami morskich fal warto zatem wybrać się w takie miejsce, któremu przyznana została błękitna flaga – prestiżowe wyróżnienie dla kąpielisk i plaż, które spełniają surowe normy ochrony środowiska.

Czytaj dalej>>

Capua – miasto leżące kilkadziesiąt kilometrów na północ od Neapolu na równinach prowincji Caserta. Jedno z najbogatszych i najpotężniejszych miast antycznej Europy  z historią sięgającą co najmniej VIIIw. p.n.e. Przez Cycerona nazywane Altera Roma (Drugi Rzym). Tak zamożne i magnetyczne, że Hannibal po dotarciu tutaj zapomniał o toczonej wojnie oddając się wraz z wojskiem i słoniami urokom wygodnego życia miasta ;). No może nieco przesadziłam, ale skoro Hannibal tu był czemu i my mielibyśmy tu nie zaglądnąć?

Muzeum gladiatorów -rekonstrukcja amfiteatru

Zaglądanie proponuję rozpocząć od  amfiteatru. Z dwóch powodów. Pierwszym jest chęć zobaczenia w pierwszej kolejności sławnego amfiteatru: drugiego pod względem wielkości – zaraz po Rzymie, ale za to od Koloseum rzymskiego starszego (!). Drugim powodem jest punkt informacyjny gdzie można kupić przewodniki, wczuć się w epokę podczas spektaklu światło-dźwięk i poczytać nieco więcej o mieście, słynnej szkole gladiatorów i amfiteatrach włoskich. Przy okazji kupuje się tutaj bilet ważny również do muzeum-must-see i mitreo.

Amfiteatr

Jak jak wielkość rynku w mieście średniowiecznym świadczy o ówczesnym jego znaczeniu tak i wielkość amfiteatru wskazuje na wagę antycznego miasta. A 60 000 publiki, które mógł pomieścić amfiteatr w Capua  to liczba niebagatelna. Budowla wysoka była na 44m, miała 4 piętra, w tym trzy zamknięte arkadami, na których zwieńczeniu widniała głowa bóstwa (może dla orientacji w terenie). Pod ziemią istniał dodatkowy poziom:  system korytarzy i cel gdzie mieściły się cele dla gladiatorów, zwierząt i sprzęt potrzebny do walk, a po bokach spore cysterny z wodą. Budowlę wzorowano na amfiteatrze rzymskim – nie, nie przejęzyczyłam się: obecny kształt amfiteatru to koniec wieku I n.e. ponieważ wcześniejsza arena z połowy Iw. p.n.e. została zniszczona podczas słynnego Powstania Spartakusa w 73r. p.n.e.

Czytaj więcej>>

 

Upał, upał, upał…. Tak, to zdecydowanie naturalne, że myśli biegną w kierunku chłodnych i orzeźwiających napojów przywracających do życia. I lodów, w których Włosi się specjalizują. Ilości lodowych smaków dostępnych w gelateriach zawsze mnie onieśmiela. Za to smak zniewala!

Każda ilość lodów zjedzona w upalny dzień jest słuszna i w pełni zrozumiała. Natomiast pomiędzy „szpachlami lodowymi” (lody nie są nakładane gałkami jak u nas) organizm domaga się  płynów, mniej czy bardziej płynnych ;).  Oto moje sposoby na ochłodę, po które najczęściej sięgam.

Czytaj dalej>>

Dziś zapraszam na nieco inną i bardzo smakowitą podróż po Włoszech – podróż po włoskich serach.

Jako, że każdy region ma swoją długą tradycję wyrabiania serów i mieszkańcy są wierni swoim lokalnym recepturom, mamy do wyboru całą paletę smaków i aromatów.  We Włoszech wyrabia się mniej więcej 600 gatunków serów – wśród nich te wyrabiane według tradycyjnych przepisów jak i ich ciekawe wariacje:  nadziewane pieprzem, truflami, rozmarynem, szynką, sery dojrzewające w winie lub w miodzie, marynowane w ziołach…  Zwykle każdy ser ma swój kształt, wielkość, ustalony przedział wagowy więc można bezbłędnie go rozpoznać.

Praktycznie każdy tradycyjnie wyrabiany włoski ser jest chroniony unijnymi oznaczeniami pozwalającymi konsumentom na ich identyfikację w jasny i prosty sposób. Sery wpisują się na jedną z trzech list: D.O.P. czyli Chronioną Nazwę Pochodzenia gdzie ser od początku do końca, przez wszystkie  fazy przygotowania i przetwarzania powstaje na określonym obszarze, I.G.P. czyli Chronione Oznaczenie Geograficzne gdzie tylko jedna z faz produkcji musi odbywać się w regionie, którego nazwę nosi produkt, a zasady zawarte w regulaminie są mniej rygorystyczne niż w przypadku oznaczenia D.O.P. oraz S.T.G. skierowany do produktów, które mają swoją specyfikę metod wytwarzania lub kompozycję związaną z tradycją okolicy, ale które nie muszą być produkowane tylko na tym obszarze.

Czytaj więcej>>

 

 

Czy ktoś słyszał o miejscowości Capua?

Muszę się przyznać, że ja, do momentu kiedy odwiedziłam to miejsce, nie słyszałam więc tym większe było moje zdumienie kiedy dowiedziałam się, że Capua była jednym z największych, najbogatszych i najważniejszych miast starożytnej Europy! Co więcej do dziś miasto żyje przemawiając poprzez zachowane budowle oraz przedmioty zgromadzone w lokalnym muzeum a pochodzące nawet z IX w. p.n.e. (!).

Antyczna Capua

Z dokumentów archeologicznych wynika, że Capua została założona przez Etrusków w 803 r. p.n.e. czyli 50 lat przed Rzymem lokowanym w 753 r. p.n.e. Natomiast z przedmiotów odnalezionych w lokalnych nekropoliach wynika, że terytorium to było intensywnie i ciągle zamieszkiwane od czasów prehistorycznych, również w erze brązu i żelaza. Z tych też okresów można obejrzeć całkiem pokaźne zbiory prezentowane w muzeum w Capua.

W okresie VII-VI w. p.n.e. miasto było perłą w koronie miast etruskich i prawdopodobnie najważniejszym miastem całego Półwyspu Apenińskiego. Kwitła zarówno na polu gospodarczym jak i kulturalnym, również dzięki żywym kontaktom ze światem greckim.

Czytaj więcej>>