Polscy Blogerzy we Włoszech czyli informacje z pierwszej ręki. Cz.2 - Nasz Swiat
16
So, luty

Obserwatore.eu

Dziś  o Toskanii i spełnianiu marzeń opowiada Kasia z Domu z Kamienia.

 

Czy podróżując lubicie poznawać miejscowych, którzy świetnie znają okolicę, lokalną kulturę i kuchnię? A czy wiecie ile wspaniałych Polek i Polaków mieszka we Włoszech? Ba! Nie tylko mieszka ale i pisze o Włoszech na swoich blogach.

Pomyślałam, że warto wykorzystać fantastyczny kapitał wiedzy i doświadczenia osób, które znają Włochy od podszewki i stąd wziął się pomysł na projekt Polscy Blogerzy we Włoszech czyli informacje z pierwszej ręki. W ramach tego cyklu będę Wam prezentować najciekawsze blogi o Włoszech z Włoch i wypytywać o najlepsze, najciekawsze, najsmaczniejsze i najpiękniejsze NAJ w regionie.

Dziś  o Toskanii i spełnianiu marzeń opowiada Kasia z Domu z Kamienia.

Północno – wschodnia Toskania. Jeszcze dwa kroki a znajdziemy się w regionie Emilia-Romagna. Krajobraz strzelistych cyprysów okolic Chianti ustępuje górzystym krajobrazom Apeninów Toskanii romagnolskiej. W tym miejscu półwysep się zwęża jakby na specjalne życzenie mieszkańców, którzy w upalne dni mogą wybrać się na plaże adriatyckiego Rimini albo do Viareggio nad Morzem Tyrreńskim.

Znajdziecie tutaj wiele kamiennych domów ukrytych wśród winnic i kasztanowych gajów. Ale jeden z nich jest szczególny. Mieszka w  im Kasia z rodziną. Znak rozpoznawczy domu? Pozytywna energia, rodzinna atmosfera, miłość i szczęście realizowania własnych marzeń. Zapraszam na toskańską prowincję – do Kasi z Kamiennego Domu.

„W 2007 roku przyjechaliśmy tu pierwszy raz na wakacje. Dwa tygodnie wywróciły życie do góry nogami. Okazało się, że w małym, toskańskim miasteczku odnalazłam swój dom”. Takimi słowami wprowadzasz swoich czytelników w Wasz magiczny świat Domu z Kamienia. Historia jak z filmu „Pod słońcem Toskanii” ale w wersji „ulepszonej” bo rodzinnej. Jak to się stało, że zamieszkaliście w Toskanii?

W 2007 roku przyjechaliśmy do Marradi na pierwsze wakacje. Zatrzymaliśmy się w kameralnym agriturismo z bajecznym widokiem na dolinę Lamone. Wybrałam to miejsce, ze względu na to, że było odsunięte od typowych turystycznych szlaków, poza tym mieliśmy do dyspozycji niezależny dom. Nie chciałam mieć za ścianą europejskiej mieszanki letników. Chciałam poczuć prawdziwe Włochy. Niesamowite w tym wszystkim jest to, że ja – zakochana w mojej Warszawie, zdeklarowana grochowianka, po dwóch tygodniach wakacji płakałam jak dziecko, bowiem nagle, nie wiedzieć skąd wypełniło mnie przekonanie, że oto znalazłam swój prawdziwy dom. Już wtedy wiedziałam, że zrobię wszystko, by tu zamieszkać. Nie było  z tej drogi odwrotu. Czytaj więcej>>

Autor: Obserwatore.eu