Magazyn - Nasz Swiat
15
Śr, sierpień

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

 

Wywiad gen. Bora

Wczorajszy „Daily Telegraph” zamieścił wywiad, udzielony temu pismu, jak również prasie amerykańskiej, przez gen. Bora, dowódcę Armii Krajowej. Wywiad był przesłany do Londynu w drodze radiowej dnia 17 września. Poniżej podajemy dosłowny tekst oryginału polskiego:

Powstanie zablokowało ważne linie komunikacyjne, krzyżujące się tu w samym centrum frontu wschodniego. Od siedmiu tygodni Niemcy czynią wysiłki dla przywrócenia swobody ruchów przez Warszawę we wszystkich kierunkach, ponosząc dla tego celu duże ofiary w ludziach i sprzęcie pancernym (koło 150 zniszczonych czołgów). Udało się to im tylko częściowo. Na skutek przygniatającej przewagi technicznej musieliśmy opuścić Wolę, Stare Miasto, Powiśle, blokując niemieckie drogi na zachód i północ. Obecnie cały nacisk Niemcy kierują na pozostałe dzielnice, położone nad Wisłą ze względu na ich znaczenie jako przyczółków dla Armii Czerwonej. Wytrzymując tu na ogół napór piechoty i czołgów – wobec lotnictwa, najcięższej artylerii i moździerzy systematycznie niszczących miasto, jesteśmy bezbronni. Każdy dzień przynosi tysiące nowych ofiar. Piwnice zburzonych domów są mogiłami żywcem zasypanych.

 

Pomoc jest wciąż i pilnie potrzebnaWarszawie

Walkę prowadzimy w niezmiernie ciężkich warunkach. Żołnierz walczący musi liczyć każdy nabój, nie dojada, jest śmiertelnie znużony, nie schodzi z posterunku trzy – cztery doby. Potrzebna mu jest amunicja i broń ciężka i przeciwpancerna, która pozwoliłaby mu przejść znowu do ofensywy.

Obok zrzutów broni i amunicji, bombardowanie niemieckich stanowisk ogniowych i lotnisk z których startują niemieckie bombowce, byłoby najbardziej pożądaną pomocą. W obecnej sytuacji koncentrujemy cały wysiłek woli na jednym: wytrwać.

 

Rola ludności cywilnej

Spokój jaki ludność cywilna wykazuje wobec spadających na nią straszliwych nieszczęść oraz pomoc niesiona przez nią wojsku umożliwiła wytrwanie do chwili obecnej. Cierpienia jej przekraczają granice wytrzymałości ludzkiej. Jest zdziesiątkowana przez bombardowanie, osłabiona głodem i brakiem wody, przeważnie pozbawiona wszelkiego mienia i dachu nad głową, gnieździ się w piwnicach bez światła. Masowa śmiertelność dzieci. Niektóre dzielnice zniszczone są tak, że nie sposób odróżnić miejsc, w których stały domy od tych, przez które biegły ulice.

 

Stanowisko wobec armii sowieckiej

 

Zajęcie Pragi i zbliżenie się frontu sowieckiego budzi nadzieje, że uwolnienie miasta jest bliskie. Otrzymaliśmy stamtąd pierwszą pomoc: ostrzeliwanie bombowców niemieckich przez artylerię oraz pierwsze zrzuty, które są dowodem, że dowództwo sowieckie uznało również znaczenie naszej walki w Warszawie.

To, że wytrwaliśmy do obecnego momentu uniemożliwia Niemcom zorganizowanie obrony na lewym brzegu Wisły, muszą bowiem prowadzić w Warszawie walki na dwa fronty. Mamy nadzieję, że nawiązanie łączności i współdziałania z armią sowiecką, przyczyni się do usunięcia trudności politycznych.

Chcemy, by Polska na podstawie porozumienia żyła jako niepodległe państwo w przyjaźni ze Związkiem Sowieckim i by sporne sprawy rozwiązane zostały w tym duchu. Krwawy wysiłek żołnierza polskiego i jego poświęcenie w walce z wspólnym wrogiem powinien się do tego przyczynić.

 

 

Kongres Polonii żąda pomocy dla Polski

Nowy Jork. PAT. (20.9)  Kongres Polonii Amerykańskiej przesłał memoriały do prezydenta Roosevelta i gubernatora Lehmana, w których domaga się, ażeby rząd St. Zjednoczonych i U.N.R.R.A. przedsięwzięły natychmiast kroki celem dostarczenia pomocy tym częściom Polski, do których będą mieli dostęp przedstawiciele międzysojuszniczy i amerykańscy.

Memoriał podkreśla konieczność zasięgania rady rządu polskiego.

 

W Moskwie oczekują doniosłych wydarzeń

 

Ag. B.U.P. donosi z Moskwy:

„Oczekuje się tutaj doniosłych wydarzeń, które niebawem zmienią sytuację w sprawach polskich w dziedzinie wojskowej i politycznej.

Chwilowo prasa sowiecka zachowuje największą rezerwę, jeśli chodzi o sytuację w Warszawie. Prasa sowiecka nie wspomina wogóle o pomocy udzielonej gen. Borowi i powstrzymuje się od wszelkich aluzji do nowych rokowań z premierem polskim Mikołajczykiem.”

 

Szwecja rozumie i głęboko odczuwa

znaczenie dla wszystkich narodów

bohaterskiej walki umęczonej Polski

 

Sztokholm. PAT. Zorganizowany w Szwecji „Tydzień Pomocy Dzieciom Polskim” dał okazję do licznych manifestacyj przyjaźni dla Polski.

Kilkaset osób zebrało się w Miejskim Uniwersytecie Ludowym. Przewodnicząca zebrania, będąca jednocześnie przewodniczącą komitetu „Tygodnia”, p. Marika Stiernsedt wygłosiła przemówienie wstępne.

Drugim mówcą był senator Fredrik Stroem, b. prezes rady miejskiej w Sztokholmie i prezes zrzeszenia pisarzy szwedzkich.

Senator Stroem powiedział:

Polacy prowadzą swą walkę o wolność z klasycznym bohaterstwem.

Niemożliwością jest eksterminowanie Polski, której musimy złożyć hołd za walkę którą prowadzi jednocześnie za nas wszystkich. Po wojnie Polska zajmie w Europie honorowe miejsce wśród narodów.

Szwecja powinna adoptować jedno ze zniszczonych miast polskich udzielając pomocy w jego odbudowie oraz wysłać do Polski inżynierów, lekarzy, których pomoc będzie potrzebna.

Na zebraniu byli obecni artyści szwedzcy: Margareta Bergstroem, Gunnarr Hjoerg i Gunnarr Turesson.

 

***

Radio szwedzkie dało w środę dnia 20 września specjalną audycję poświęconą udziałowi Polski w wojnie p.t. „Jeszcze raz Polska nie zginęła".

Program, ułożony przez znakomitego artystę Karl Ragnart Gierow, zakończony został odegraniem poloneza As-dur Chopina i polskiego hymnu narodowego.

 

***

W Sztokholmie, Goeteborgu, Malmoei w innych miastach trwa zbiórka na dzieci polskie.

Szwedzka Armia Zbawienia wyasygnowała 5,000 koron.

 

***

W mieście uniwersyteckim Upsala powstał Komitet Polski pod przewodnictwem słynnego slawisty prof. Gunnar Gunnarson. W skład Komitetu wchodzą: arcybiskup Eidem, głowa szwedzkiego kościoła luterańskiego, kanclerz uniwersytetów szwedzkich i szwedzki mąż stanu Unden, prefekt Kjellmann, rektor uniwersytetu w Upsala von Hofsten, profesorowie: Brusewitz, Holmbaeck, Loennrotz, Noreen, Nyberg, Segerstedt, Westin – najwybitniejszi uczeni szwedzcy.

Komitet wystosował gorącą odezwę wzywająca do pomocy na rzecz Polski, internowanych w Pruszkowie i polskich jeńców wojennych w Niemczech.

W przepełnionej Sali Y.M.C.A. odbył się uroczysty wieczór. Pierwszym mówcą był rektor polonistyki na uniwersytecie w Upsala T. Rypućko, po czym prof. Gunnarson wygłosił przemówienie.

Mówca złożył hołd Polsce podkreślając jej wysiłek zbrojny. Zagranica napiętnuje sadyzm okupantów niemieckich. Nie można jednak być spokojnym o los Polski. „Rząd polski, pomimo faktów, które zaszły na ziemiach polskich podczas okupacji rosyjskiej, uczynił wszystko, aby doprowadzić do porozumienia z Sowietami. Niestety jednak można wątpić w dobrą wolę rządu sowieckiego.”

Prof. Gunnarson w gwałtownych słowach napiętnował Niemców za organizowanie masowych masakr oraz niszczenie kultury w kraju, który nie wydał quislinga.

Po przemówieniu odbyła się artystyczna część z udziałem: pianisty Lily Baranyi oraz Olgi Appelloef, która deklamowała wiersze Broniewskiego.

Na zakończenie zebrani z entuzjazmem odśpiewali hymny narodowe szwedzki i polski.

 

***

Protektor „Tygodnia Pomocy Dzieciom Polskim” książę Eugeniusz, brat króla, zezwolił na zwiedzenie we środę w pałacu swoim, galerii obrazów, na rzecz zbiórki „Tygodnia”.

 

***

Wszystkie dzienniki szwedzkie zamieszczają obszerne sprawozdania z manifestacyj na rzecz Polski. Nawet komunistyczny „Ny Dag” zamieścił wzmiankę p.t. „Należy pomóc dzieciom polskim”.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

 

Sumienie całego świata zostało rozbudzone

Przemówienie prem. St. Mikołajczyka do Kraju w dn. 19 września 1944

„Ludzie skakali z radości w Warszawie – tak mówi telegram – gdy wczoraj o godzinie 1 po południu niebo pokryło się chmurą Latających Fortec amerykańskich i towarzyszących im myśliwców, gdy huk motorów zagłuszył niemiecką artylerię przeciwlotniczą i gdy spadochrony zaczęły masowo się opuszczać, niosąc upragnioną amunicję, środki lecznicze i żywność dla bohaterskiej załogi walczącej Warszawy.

Rozumiem całkowicie tę radość, kiedy w 49 dniu krwawej i starszliwej walki z Niemcami, amerykańscy lotnicy zjawili się nad Warszawą.

Warszawa – serce, mózg i gorejące centrum krwawiącego starszliwie patriotyzmu polskiego, Warszawa – duma polskiego narodu, kierownictwo oporu, walki i poświęcenia w 5-letnim zmaganiu się z bestją niemiecką – stała się wreszcie w ten sposób żywym przykładem zjednoczenia w niesieniu jej pomocy przedstawicieli Imperium Brytyjskiego, Związku Sowieckiego i Stanów Zjednoczonych.

Przez chmury, wichry i oblodzenia ponad górami, w ciemnościach nocnych, przedzierali się lotnicy brytyjscy, południowo-afrykańscy, by nad Warszawę, na trzymane przez Was dzielnice miasta, zrzucić broń do krwawych zmagań.

W pewnym momencie zdawało się, że jest to zadanie ponad siły nawet lotników polskich, którzy wbrew warunkom atmosferycznym szli ochotniczo na prawie niechybną śmierć, byle nie opuścić swych braci w ostatniej potrzebie.

W bardzo krytycznym momencie nowy wysiłek brytyjsko-polski przyniósł pewną pomoc.

Wreszcie przyszła również pomoc sowiecka. Lotnictwo sowieckie 12 września przepędziło Luftwaffe, bezkarnie bombardującą Warszawę, nadeszły zrzuty amunicji i broni trafiając do Waszych rąk na miejsce przeznaczenia. Wojska sowieckie i walczące wraz z nimi oddziały polskie zajęły Pragę w krwawych zmaganiach z Niemcami. Tę samą Pragę, której główne centra opanowaliście w pierwszych dniach powstania, a skąd przeważająca siła niemiecka Was wyparła i i na której zostały tylko ciała poległych w tych walkach żołnierzy Armii Krajowej.

Dzisiaj lotnictwo sowieckie daje wam ochronę powietrzną, artylerię przeciwlotniczą; wojsko sowieckie ostrzeliwuje z dział wroga, daje już pewne zrzuty broni i żywności, podtrzymując możność walki.

Wreszcie dzień 18 września przynosi Wam dużą pomoc z Wielkiej Brytanii, dostarczoną bezpośrednio przez lotników amerykańskich, tych samych lotników, którzy wiedzą, że ich towarzyszy zestrzelonych w Polsce, oddział Armii Krajowej uratował z rąk niemieckich i wyprowadził na wolność.

Potwierdzamy w imieniu Rządu Rzeczypospolitej tę samą pomoc z ta samą wdzięcznością, której dała wyraz Rada Jedności Narodowej z Kraju w depeszy do prezydenta Roosevelta, premiera Churchilla i marszałka Stalina, apelując jednoczesnie o dalszą pomoc.

Generał Bór w swojej depeszy do marszałka Rokossowskiego – witając w imieniu swoim i żołnierzy Armii Krajowej zbliżające się do wrót Warszawy wojska sowieckie i znajdujące się w ich składzie oddziały polskie – zwraca się również o dalszą pomoc.

Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że ostateczne wyzwolenie od Niemców Warszawy i rychłe zakończenie krwawych mordów dokonywanych przez wroga, który nadal artylerią bombarduje stolicę i świeżymi oddziałami Wehrmachtu atakuje bohaterów Warszawy, walczących na jej zgliszczach, zależne jest od jej rychłego zdobycia przez wojska pod komendą marszałka Rokossowskiego.

Pragnęlibyśmy, by szczęście wojenne jak najprędzej pozwoliło tym wojskom przełamać opierające się silnie szeregi niemieckie.

Dopóki to jednak nie nastąpi, musimy w dalszym ciągu domagać się wydatnej pomocy, pomocy w broni, w środkach leczniczych, w żywności.

Niemcy już kilkakrotnie ogłaszali o zmiażdżeniu powstania w Warszawie. Jestem przekonany, że ich kłamliwe komunikaty nigdy sie nie ziszczą, gdy ta pomoc, która wciąż jest jeszcze niewystarczająca, będzie nie tylko utrzymana, ale i rozszerzona.

Bohaterowie Warszawy!

Nie mamy tu w Londynie czasu na pisanie historii naszych zabiegów, trosk i wysiłków. Zostawiamy to innym.

Nasz cały czas, nasze wszystkie wysiłki i uczucia są dla Was i z Wami.

Niech to zapewnienie Wam wystarczy, a ocena historyczna powie, gdzie leżą zasługi czy błędy.

Nie czas dzisiaj również oceniać, o ile byłyby mniejsze starty, gdyby pełna współpraca wszystkich nastąpiła wcześniej. Faktem jest, że istnieje ona w chwili obecnej, daje wyniki i pozwala trwać w przekonaniu, że niespotykana w historii tej wojny walka osamotnionego miasta przez jedną szóstą część roku nie pójdzie na marne.

Faktem jest, że sława bohaterskiego dowódcy generała Bora i jego podwładnych jest już dzisiaj wszechświatowa.

Że współdziałanie jego z Wicepremierem, Krajową Radą Ministrów i Radą Jedności Narodowej, pozwoliło zorganizować demokratycznie życie walczącej Warszawy i przetrwać najbardziej koszmarne dni osamotnienia.

Najważniejsze jednak – że sumienie świata zostało zbudzone szczękiem walki i jękiem konających w walczącej Warszawie.

Zbudzona opinia publiczna, wraz z kierownictwem wojskowym i politycznym Zjednoczonych Narodów, stanęła przy boku walczącej z Niemcami Warszawy i doprowadziła do współpracy na odcinku niesienia jej pomocy.

Jeżeli to wzajemne zrozumienie i współpraca, w ślad za przykładem Warszawy, przeniesie się na odcinek polityczny, otworzą się po szybkim pobiciu Niemców drogi do zabezpieczenia Polsce pełnej wolności i niepodległości a rozbudzone sumienie świata uspokoi się w przekonaniu, że ideały tej wojny, w imię których dały swe życie miliony – nie zostały zmarnowane.

 

Depesza prezesa Polonii do prez. Roosevelta

Nowy Jork (PAT) 18.9 Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej Karol Rozmarek wysłał do prezydenta Roosevelta do Quebec depeszę, którą ogłosiły dzienniki polskie w St. Zjednoczonych:

„Prasa donosi, że na konferencji Pana z premierem Churchillem zagadnienie granic Polski z Sowietami będzie dyskutowane oraz powzięte zostaną decyzje.

Kongres Polonii Amerykańskiej, który reprezentuje 6 milionów Amerykanów pochodzenia polskiego wierzy, że Pan jako nasz przewódca i reprezentant St. Zjednoczonych nie zgodzi się ani nie będzie tolerował, aby nastąpił rozbiór Polski, który byłby zaprzeczeniem zasad, wyrażonych w Karcie Atlantyckiej.

Wyrażamy przekonanie, że Pan mocno przeciwstawi się wszelkim próbom poświęcenia mniejszego sprzymierzeńca, celem zaspokojenia nieusprawiedliwionych żądań, postawionych przez silniejszego, który – wedle doniesień – jest wrogo usposobiony do Polski, na co jest wiele dowodów, które, jak sądzimy, Pan w pełni ocenia.

Jesteśmy również głęboko przekonani, że Pan przeciwstawi się kompromisowi, w jakiej nie byłby on formie, który doprowadziłby nieuniknienie do skomunizowania Polski przez Sowiety.”

 

Skończy się dla Polski mrok i wzejdzie wspaniała jutrzenka

List Prez. Roosevelta do Polaków

Nowy Jork. (P.A.T.) 19.9 Na dorocznym zebraniu Zjednoczonych Polaków w Ameryce, które odbyło się w Milwaukee (St. Wisconsin), członek Kongresu T. Wasilewski odczytał list, przesłany przez Prez. Roosevelta:

„Wyrażam przekonanie, że obecni na dorocznym zebraniu w Milwaukee będą dobrej myśli, gdyż dzień wyzwolenia Polski jest bliski. Skończy się mrok, w czasie którego Polska znosiła cierpienia i niewolę i wzejdzie wspaniała jutrzenka swobody, która napełni radością wszystkich miłośników wolności.

„Z wiarą tą, przesyłam zebranym serdeczne pozdrowienia.”

Zebrani przesłali do Prez. Roosevelta telegram, w którym domagali się pomocy dla Warszawy.

Z okazji zebrania, ok. 10, 000 Amerykanów pochodzenia polskiego, ze sztandarami i orkiestrami przemaszerowało przez Milwaukee do Parku Pułaskiego. W parku odbyła się demonstarcja, na której wygłosili przemówienia na cześć Polski: ks. dr. Lisewski z Uniwersytetu Notre Dame, Witold Sworakowski, członek Kongresu T. Wasilewski i C. Madison z Komitetu Zjednoczonych Narodów.

W uchwalonej rezolucji, w imieniu 125,000 Polaków zamieszkałych w Milwaukee, wyrażono nadzieję, że Warszawa nie zostanie pozostawiona sama sobie, a po osiągnięciu zwycięstwa, Polska otrzyma należne jej słusznie prawa:

„Domagamy się pomocy dla Warszawy, gdyż obawiamy się, że odpowiedzialność za krew, przelaną przez najlepszych synów Polski, spadnie na Wasze głowy.”

 

Dywizjon „Obrońców Warszawy”

Rozkaz nr. 20

Dnia 15. września N. Wódz wydał następujący rozkaz:

Lotnicy Dywizjonu 301!

Podczas prób niesienia pomocy Warszawie w jej walce śmiertelnej z Niemcami dywizjon Wasz w ciągu kilku tygodni od 4. sierpnia do 1. września starcił 15 załóg, czyli znacznie więcej, aniżeli 100% swego etatowego stanu.

Do tych chlubnych kart naszych Sił Powietrznych dochodzi teraz opowieść o polskich lotnikach, którzy przebywając wielokrotnie na prawie nieuzbrojonych maszynach mil tysiące ponad terytoriami zajętymi przez wroga, nie bacząc na skupioną siłę jego broni przeciwlotniczej i urągając myśliwcom niemieckim, nieśli braterską pomoc oddziałom Armii Krajowej, broniącym barykad stolicy.

Nie łatwo jest w kronikach wojennych znaleźć bardziej wzruszający przykład współdziałania w boju, aniżeli Wasze wyprawy, podczas których bezbronni żołnierze powietrza ginęli ofiarnie, aby uzbroić swych braci, walczących na ziemi.

Lotnicy!

Dopełniliście obowiązku żołnierskiego ponad zwykłą miarę. Waszą będzie  wznacznej mierze zasługą jeśli Warszawa zdoła wytrzymać aż do czasu, gdy uda się wreszcie zapoczątkować wyprawy powietrzne na szeroką skalę, które, być może, pozwolą stolicy obronić się zwycięsko.

By przekazać pamięci ludzkiej Wasze bohaterskie poświęcenie, by uczcić Waszych kolegów, którzy swe życie oddali dokonując najszlachetniejszego sposród czynów żołnierskich – postanawiam, aby Dywizjon Nr. 301 po wieczne czasy nosił imię „Obrońców Warszawy”, dodane do jego nazwy obecnej.

 

                                                                  NACZELNY WÓDZ

                                                                      SOSNKOWSKI,

                                                                        Generał Broni.

 

Londyn, dnia 15. września 1944 r.

 

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

 

Pięćdziesiąt dni

50 dni temu padły pierwsze strzały powstania w Warszawie. Jakżeż łatwo tu w Londynie dobywać z siebie słowa emfatycznego uznania dla obrońców, których bohaterstwo nie ma chyba sobie równego w tej wojnie. Jakżeż trudno trwać tam wśród krwawych gruzów ludnych dawniej ulic, pod nieustannym ogniem artylerii i lotnictwa, bez wody, bez żywności, bez amunicji niemal, z jednym zasobem nadziei wbrew nadziei, wiary wbrew wierze. Ta wiara nie zawiodła.

Być może że w chwili gdy to piszę nad daleką, a jakżeż bliską Warszawą unoszą się samoloty z dalekich baz Sprzymierzonych niosąc z dawna oczekiwaną pomoc. W takiej właśnie chwili serca obrońców przepełnione będą entuzjazmem i głęboką wdzięcznością. Sądzę, że dla Polaka nie będzie piękniejszej chwili nad tę, gdy spełnia się jego zaufanie w wartość słowa, wartość ideałów, dla których walczy i ginie.

50 dni walki – to odpowiedni moment, aby przypomnieć pewne, proste fakty, które wiążą się z genezą i przebiegiem bohaterskiego zrywu Stolicy. Trzeba przede wszystkim przypomnieć, że zasadniczym celem, który postawiły sobie wszystkie władze Polski Podziemnej, było wypędzenie wroga z Kraju i przywrócenie legalnych władz Rzeczypospolitej. Jest rzeczą jasną, że akcja ta mogła osiągnąć zamierzony skutek jedynie we współpracy wojskowej i politycznej ze Sprzymierzonymi. Niestety, brak stosunków dyplomatycznych z Rosją uniemożliwił wspólne ustalenie jednego planu wojskowego. W miarę przeto przesuwania się frontu niemiecko-rosyjskiego w głąb Polski – odziały Armii Krajowej uderzyły na tyły niemieckie, nawiązując w toku boju współpracę operacyjną z Armią Czerwoną, na której życzenie przeprowadziły wyznaczone zadania.

Według tego właśnie planu (t.zw. planu „Burzy”) wybuchło powstanie warszawskie w dniu 1 sierpnia 1944 r. w momencie, gdy można było sądzić, że uderzenie Armii Krajowej w Warszawie na tyły niemieckie i na ich podstawowe komunikacje spowoduje ostateczne załamanie się linii frontu, stwarzając dla Armii Czerwonej rodzaj przyczółka mostowego w bardzo ważnym punkcie strategicznym na lewym brzegu Wisły. Tak sądziło nie tylko dowództwo Armii Krajowej, ale i dowództwo rosyjskie, które spodziewało sie wkroczyć do Warszawy w dniu 6 sierpnia 1944 r.

Chwili rozpoczęcia walki nie można było dłużej odwlekać, wydane bowiem przez władze niemieckie zarządzenia ewakuacyjne i mobilizacyjne groziły miastu jeśli już nie opustoszeniem, to przynajmniej pozbawieniem go lwiej części aktywu wojskowego. Zanosiło się zresztą na to, że bez względu na decyzje Armii Krajowej stolica Polski stanie się terenem zażartych bojów i że nasze uderzenie, przyspieszając klęskę Niemców, oszczędzi Warszawie zniszczenia. Zmiana niemieckich planów wojskowych, dosłownie w ostatniej chwili, i rzucenie przez nich do walki znacznych sił pancernych – zmieniły całkowicie położenie wojskowe i postawiły Warszawę przed koniecznością toczenia długotrwałego samotnego boju z wrogiem, rozporządzającym  przygniatającą przewagą techniczną.

Decyzja powstania w Warszawie miała oczywiście i swoje podłoże polityczne. Nie chodziło tu bynajmniej o jakieś macchiavelskie machinacje, lecz o prostą konsekwencję postanowienia, które powzięliśmy w dniu 1 września 1939 r., przyjmując nierówną, narzuconą nam przez Rzeszę Niemiecką wojnę. Nie chcieliśmy być biernymi świadkami odbywających się wydarzeń i czekać na wyzwolenie cudzym wysiłkiem. Chcieliśmy być sami jednym z istotnych czynników tego wyzwolenia z pod tyranii niemieckiej, chcieliśmy w miarę sił naszych i możliwości naszych uwieńczyć otwartym bojem, bojem w sercu ruchu niepodległościowego tę walkę, którą toczymy bez przerwy od 5 lat.

Przedłużający się jednak ponad wszelkie przewidywania czas trwania bojów w Warszawie, nadał im nowe znaczenie polityczne. Warszawa stała się znów wymownym symbolem naszej niezłomnej woli walki o wolność. Nasze prawo do rzeczywistej niepodległości przestało być tylko sprawą formalnych zobowiązań i naszych zasług w przeszłości. Obok wspaniałych czynów wojska polskiego, walczącego na obczyźnie, Warszawa dowiodła ponad wszelką wątpliwość, że prawo to nie jest przedawnione, że jego wiecznie żywą podstawą jest nasza stała wartość. Stało się dalej rzeczą jasną, że walka Polski o wolność – to nie teatralny rekwizyt, to nie jakaś konspiracja kliki, to nie jakieś odosobnione porywy jednej warstwy społecznej, ale potężny ruch masowy, ponadstanowy i ponadpartyjny, przepojony jedną wolą i jednym pragnieniem: Polski Niepodległej, Polski Silnej i Polski Demokratycznej. Stało się wreszcie rzeczą jasną, że legalne władze Rzeczypospolitej, przebywające obecnie w Londynie, cieszą się pełnym poparciem własnego społeczeństwa.

Powstanie warszawskie było wymierzone przeciwko Niemcom bez żadnych zaczepności względem Rosji. „Ostrzeliwanie bombowców niemieckich przez artylerię sowiecką oraz pierwsze zrzuty sowieckie – są dowodem, że dowództwo sowieckie uznało również znaczenie walki naszej w Warszawie” – twierdzi dowódca Armii Krajowej Bór w wywiadzie, przesłanym w dniu 17 września r.b. na prośbę redakcji „Daily Mail”. „Mamy nadzieję, że współdziałanie z Armią Sowiecką przyczyni się do usunięcia trudności politycznych” – ciągnie dalej Generał, kończąc swe wywody wymownym zwrotem: „Chcemy, by Polska na podstawie porozumienia żyła jako niepodległe państwo w przyjaźni ze Związkiem Sowieckim i by sporne sprawy zostały rozwiązane w tym duchu. Krwawy wysiłek żołnierza polskiego i jego poświęcenie w walce ze wspólnym wrogiem powinny się do tego przyczynić.”

Tego samego życzymy sobie wszyscy. I kto wie, czy chwila gdy nad walczącym w Warszawie żołnierzem Armii Krajowej, wśród łoskotu artylerii rosyjskiej ostrzeliwującej stanowiska niemieckie, zawarczą samoloty Sprzymierzeńców zachodnich – czy ta chwila nie będzie zapowiedzią prawdziwej jedności wszystkich Sprzymierzonych, nie tylko wielkich ale i małych, czy ta chwila, powtarzamy, nie stanie się początkiem rzeczywistego zwycięstwa, wolności człowieka i wolności narodów!

ANDRZEJ POMIAN.

 

Depesza prezesa Kongresu Polonii do Cordell Hull’a

Nowy Jork. (P.A.T.). Karol Rozmarek prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej wysłał do Sekretarza Stanu, Cordell Hull’a depeszę, wyrażającą wdzięczność za uznanie, przez rząd St. Zjednoczonych, polskiej Armii Krajowej, jako regularnej armii kombatanckiej.

Równocześnie Rozmarek zwraca uwagę Hull’a na fakt, że rząd sowiecki nie przyłączył się do tego uznania i żołnierze polskiej Armii Krajowej nie są traktowani przez armię czerwoną jak sojusznicy.

Depesza Rozmarka stwierdza, że Kongres Polonii jest bardzo rozżalony stanowiskiem, zajętym przez jednego z sojuszników, w stosunku do innej armii sojuszniczej i odwołuje się do St. Zjednoczonych aby wpłynęły one na rząd sowiecki, by ten zmienił swój stosunek do polskiej Armii Krajowej.

***

W czasie posiedzenia Komitetu Wykonawczego Kongresu Polonii Amerykańskiej w Chicago, Karol Rozmarek, zdając sprawę z działalności, powiedział m.in.:

Kongres Polonii wydał broszurę z okazji przypadającej w dniu 1 września, rocznicy „pięciu lat straszliwych cierpień i walki narodu polskiego.”

Kongres Polonii zwrócił się do Prezydenta Roosevelta, prosząc go o skłonienie UNRRA do szybkiego przesłania pomocy Polakom, wyzwolonym z pod jarzma niemieckiego z obszarów, do których może dotrzeć Amerykański Komitet Pomocy.

 

 

Papież do polskich żołnierzy

Watykan żąda uwolnienia kard. Hlonda

W dniu 15 b.m. Papież przyjął na audiencji 1,000 żołnierzy polskich z II. Korpusu we Włoszech, do których wygłosił przemówienie oświadczając m.in.: (wedle Times’a)

„Nasze serce krwawi się i słowa zamierają na ustach, kiedy myślimy o ruinach waszej bohaterskiej Warszawy. Będziemy robić w dalszym ciągu wszystko, co jest w naszej mocy i nie przestaniemy podnosić głosu wśród wrzawy wojennej, aby jedną z walczących stron natchnąć duchem humanitaryzmu, drugą poczuciem sprawiedliwości respektowania waszych praw.”

***

Watykan polecił Nuncjuszowi Apostolskiemu w Berlinie – donosi korespondent Reutera z Rzymu – interweniować u rządu niemieckiego w celu uzyskania zwolnienia Kardynała Hlonda, który ostatnio został wysłany przez Niemców z Francji do Rzeszy.

 

„Ojczyźnie naszej Polsce bądźmy wierni”

Poezja Polski Podziemnej

Nie często docierają z Kraju do dalekiego Londynu wiersze. Gdy trzeba nieść raporty, tajne gazety, szyfry i tyle innych politycznych materjałów związanych z wojną, ktoby pamiętał o wierszach.

Niekiedy jednak przychodzą.

Są dziwne. Pokazują całkiem inny świat, aniżeli ten, który otacza nas tu na emigracji. Mówią czasem więcej niż raport, niż depesza i szyfr.

Oto wiersz napisany w Kraju przez autora kryjącego się pod pseudonimem Janek. Wiersz nosi tytuł Aleja Szucha, przy której, jak wiadomo, mieściło się Gestapo warszawskie.

 

Chrzęści na bruku listowie ciemne

Strącone z drzew,

Szeleści, szepce słowa podziemne,

Umarłych zew.

Lód ścina serce. ... Drętwa i głucha

Leży przed nami Aleja Szucha.

Błyszczące auta i limuzyny

Stawiane w rząd.

Już – już uderzą tortur godziny –

Tu śledczy sąd.

Ściśnięte zęby, źrenica sucha.

Kostnieje z nami Aleja Szucha.

Gestapo... Dawny gmach ministerstwa

Wysoki hall.

Każda twarz Niemca czerwona czerstwa,

Tuczona krwią.

Kurczą się palce. Nienawiść bucha

Z miażdżonej piersi w Alei Szucha.

Szczęśliwi ludzie co chleb swój jedzą

Nad burz otchłanią.

Szczęśliwi zmarli, którzy nie wiedzą,

Nie pamiętają.

Gdybyż pod nagłym ciosem obucha

Paść na tym bruku Alei Szucha.

Odbierz nam zmysłów naszych znamiona.

O Boże nasz.

Zetrzyj z pamięci fakty, imiona,

Obrazy zmaż.

Zaklnij nas w głazy martwe, bez ducha,

Jak ciemne bruki Alei Szucha.

Jutro nam może z paczką zapasów

Przyniosą dar:

W kawałku chleba cjanek potasu –

Największy skarb.

Dziś pomoc Boża, sciśnięte szczęki

Nerwy sprężone w stal na czas męki

I sąd historii, co trwa i słucha

W Alei Szucha.

(...)

 

Pogwałcenie niepodległości Polski

- pogwałceniem wszystkich aspiracji ludzkości

Sztokholm. PAT.  Polonia w Sztokholmie zorganizowała dn. 13.9. zgromadzenie publiczne z udziałem zaproszonych gości zagranicznych, celem złożenia hołdu walczącej Warszawie. Obecnych było 300 Polaków, a więc nieomal cała kolonia polska w Sztokholmie.

Wśród gości znajdowali się: senator Rickard Lindstroem, nacz. red. „Morgen Tidningen” , prezydent „Międzynarodowej grupy socjaldemokratów”, senator czechosłowacki Ernst Paul, jako reprezentant 12 partyj socjalistycznych na uchodźstwie, oraz reprezentanci norweskich i austriackich związków zawodowych.

Zebraniu przewodniczył p. Karniol.

Dłuższe przemówienie wygłosił sen. Lindstroem, który złożył hołd walce Polaków o niepodległość i bohaterstwu Warszawy.

Mówca nazwał „legendarnym” bohaterstwo gen. Bora i jego żołnierzy, wyrażając jednocześnie obawę, że zaprzepaszczone zostaną zasady Karty Atlantyckiej.

„Jeżeli zostanie pogwałcona niepodległość Polski – powiedział sen. Lindstroem – to tym samym pogwałcone zostaną wszystkie aspiracje ludzkości.” Sprzymierzeni winni dopomóc Warszawie, „nie dali jednak niezbędnej pomocy, chociaż mieli po temu możność.” Polska jest bliską sercu narodu szwedzkiego. Apel Warszawy znalazł głęboki oddźwięk w Szwecji, która gotowa jest udzielić pomocy ludności cywilnej.

Następnie pan Norwid przedstawił przebieg walk w Warszawie w r. 1939, 1943 i obecnie się toczących.

Marynarz Munik, który ostatnio przyjechał z Gdyni, zaproponował przyjęcie następującej rezolucji:

„Składamy głęboki hołd Warszawie, od sześciu tygodni walczącej o wolność. Przesyłamy wyrazy naszego podziwu dla bohaterstwa Armii Krajowej, na ręce jej dowódcy gen. Bora. Zapewniamy ludność męczeńskiej stolicy, naszych braci, siostry, mężczyzn, kobiety i dzieci, którzy wytrwali na posterunku wśród gruzów, ognia, bez żywności i światła, że nasze serca są z nimi.

„Wierzymy, że ich ofiara dla Polski nie będzie daremna.

„Oświadczamy, że w tej historycznej, ciężkiej chwili, gdy rozstrzygają się losy naszej Ojczyzny, skupiamy się wokół Rządu R.P., uznanego przez Wielkie Demokracje zachodnie i opierającego się na zaufaniu stronnictw politycznych w Kraju.

„Popieramy wysiłki Rządu, zmierzające do odbudowy naprawdę wolnej, niepodległej i demokratycznej Polski, zawarcia porozumienia z Rosją i powrotu jego do Kraju.

„Wzywamy wszystkich Sprzymierzonych do udzielenia skutecznej wojskowej pomocy Warszawie – zburzonej pociskami artylerii i bombami lotniczymi. Stolica Polski walczy nie tylko o wolność swej Ojczyzny, ale również za sprawę Zjednoczonych Narodów.

Wzywamy państwa neutralne do przyjścia z pomocą cywilnej ludności Warszawy.”

Rezolucja została jednomyślnie przyjęta, poczem zebrani minutą milczenia uczcili pamięć poległych w Warszawie.

Uroczystość zakończono odśpiewaniem hymnu narodowego.

 

Z pomocą dziecku polskiemu

spieszy cały naród szwedzki

Sztokholm. (PAT). – „Tydzień pomocy dla dzieci polskich”, rozpoczęty 16 września 1944, stał się imponującą manifestacją przyjaźni szwedzko-polskiej i jeszcze jednym, pośród licznych objawów życzliwości i pomocy, których tyle okazało Polsce społeczeństwo szwedzkie od początku wojny.

Inauguracja Tygodnia nastąpiła w Sali Filharmonii w Sztokholmie (Konsethuset), którą zaszczycili swą obecnością J. K. W. następca tronu Gustaw Adolf z małżonką i ks. Eugeniusz, brat króla szwedzkiego, protektor „Tygodnia”.

Sala koncertowa ozdobiona była flagami polskimi i szwedzkimi.

Przemówienie wstępne wygłosiła pani Marika Stiernstedt, pisarka szedzka, która położyła duże zasługi w dziedzinie pomocy dzieciom polskim.

Z kolei znany pisarz szwedzki Bertil Malberg wygłosił mowę nawołującą do wydatnej pomocy dzieciom polskim niewinnym ofiarom wojny.

Artysta Uno Hennig deklamował utwór poety szwedzkiego Snoilky’ego o powstaniu 1863 r.

Konferansierem koncertu był dziekan korpusu konsularnego Hugo Duhs.

Śpiewacy opery sztokholmskiej: pani Irma Bjoerck i p. Sigurd Bjoerling odśpiewali pieśni polskie i szwedzkie. W części muzycznej programu wystąpili artyści duńscy – emigranci Lulu Ziebler, Claire Feldern, Hermann Koppel, pianista który odegrał utwory Szopena i tancerz polski Albert Gaubier, który mieszka w Szwecji od r. 1930.

***

Zarząd miasta Sztokholm ofiarował 10,000 koron na pomoc dla Pruszkowa.

***

Dziewczęta szwedzkie zamieszkałe na przedmieściu Sztokholmu Nockeby urządziły kiermasz , na którym sprzedawano na fundusz pomocy dzieciom.

***

„Aftontidning” ogłasza wezwanie podpisane przez trzech obywateli szwedzkich: inspektora Harry Lilja, gospodynię Maria Spetz i majstra Axel Lindroth o pomoc dla dzieci polskich i dzieci państw skandynawskich.

***

Rozgłośnia szwedzka nadała w ub. niedzielę Menuet Paderewskiego. Śpiewaczka Dora Lindgren śpiewała polskie pieśni.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

WARSZAWA W PRASIE WŁOSKIEJ

Podany powyżej plan Warszawy z zaznaczeniem frontu niemiecko-rosyjskiego, przebiegającego pod samą Pragą, ukazał się w tygodniku włoskim „Cosmopolita”, który jednocześnie zamieścił obszerny artykuł p. Gino Tomajuoli poświęcony Warszawie.

Autor na podstawie depesz i meldunków gen. Bora, a także obszernych cytat korespondenta niemieckiego pisma „Voelkischer Beobachter” odtworzył przebieg walk w Warszawie, przedstawiając tragizm położenia Polaków.

Oto kilka wyjątków z artykułu, uwydatniającego w sposób bezstronny a ścisły heroizm Armii Krajowej oraz zachowanie się wojsk sowieckich wobec niej:

„Wieczorem 31 lipca radio moskiewskie wezwało ludność Warszawy i cały naród polski do powstania. Wezwanie zapewniło, że oswobodzenie stolicy jest bardzo bliskie, i że zwycięska armia sowiecka walczy, by w najkrótszym czasie udzielić pomocy stolicy i ją oswobodzić...”.

Po przedstawieniu wyników pierwszych dni walk powstańców i po stwierdzeniu, że opór niemiecki zaczął stopniowo wzrastać, autor w ten sposób przedstawił dalszy przebieg wydarzeń:

„Powstańcy jednak nie ustępowali i nie zatrzymali się, gdy stanęli wobec wzrastających trudności. Przede wszystkim jednak nie ulegli zniechęceniu wobec zupełnego opuszczenia, w jakim zostawiła ich zwycięska armia rosyjska. Między 1 a 5 sierpnia wojska sowieckie doszły do granic miasta i stanęły przed Grochowem i Kawęczynem, odległym od centrum stolicy o mniej więcej 2 i pół km. Chłopi z sąsiednich wsi podążyli do niszczonego miasta dostarczyć żywność i wodę, lecz miasto nie otrzymało żadnej innej pomocy z zewnątrz...”.

Opisując wyniki walk powstańczych oraz znaczenie zajętych przez powstańców dzielnic miasta, zaznaczonych na powyższym planie Warszawy białymi plamami, autor stwierdził co następuje:

„14 stref miejskich znalazło się pod całkowitym panowaniem powstańców. Obejrzcie je na planie. Zamykają one wszystkie główne ulice i wszystkie mosty wiślane, przez które przechodziły wojska niemieckie na wschodni brzeg Wisły, tam gdzie Rosjanie z bronią u nogi czekali, by dopełniła się ta tragedia, a Niemcy usiłowali dorównać w podłości tej zadziwiającej sytuacji...”.

Omawiając treść meldunków gen. Bora oraz doniesień radiowych z Warszawy, autor pisał:

„Dwa razy dziennie gen. Bór przekazywał komunikaty wojenne. I za każdym razem ściskało się serce każdemu, kto znał to piękne miasto. Bez żadnego załamania głosu warszawianie donosili: Taka a taka ulica uległa dziś całkowitemu zniszczeniu, a kilka tysięcy mmieszkańców znalazło grób pod gruzami. Nie mamy więcej żywności, nie mamy więcej lekarstw, nie mamy wody. Mamy jednak ciągle jeszcze własną nową amunicję. Dwa, trzy, pięć warsztatów broni i amunicji działa bez przerwy. Robotnicy pracują nie żądając zmiany, ani żywności. Matki patrzą, jak padają ich synowie gdyż same walczą. Lecz by zrozumieć ducha obrońców Warszawy, wystarczy powołać się na to, że oni, ci męczennicy, ci oblężeni, ci wygłodniali, umierający, ranni troszczą się przede wszystkim o tych współobywateli, którzy zostali wywiezieni przez Niemców do obozu koncentracyjnego w Pruszkowie. Dla siebie żądają tylko broni. Dla swoich towarzyszy, którzy wpadli w ręce niemieckie domagają się pomocy od cywilizowanego świata. Trzy wielkie ekspedycje samolotów brytyjskich, które wyleciały z baz włoskich zabrały z sobą działa i amunicję, lekarstwa i żywność dla wsparcia obrońców, lecz to wszystko okazało się nie wystarczające, a lot należał do najbardziej ryzykownych, które lotnik mógł przedsięwziąć, wobec odmowy Rosji oddania do dyspozycji swych baz lotniczych...”

Artykuł kończył się następującymi słowami:

„Od miesiąca dwie armie ściśkają Warszawę liniami swoich frontów. Między nimi bohaterski naród walczy, by nie zginąć. Walką swą zdobył on najwyższe prawa do wolności i do szacunku całego świata”.

Organ Akcji Katolickiej „Il Popolo” w artykule pod nagłówkiem „Tragedia Warszawy” pisał co następuje:

„Ten kto nie widział oblicza Warszawy po odzyskaniu przez nią wolności, gdy miasto to odległe od nas w przestrzeni i w myślach szukało w swej  przeszłości i w swej przyszłości świadectw i zapowiedzi piękna oraz chwały, by uczynić jeszcze godniejszym, jeszcze sławniejszym ów gród – który za hasło walk swych przyjął wezwanie „Za wolność waszą i naszą” – kto tego nie widział, nie spotkał się z obliczem miasta świętego. Być może Królowa Korony Polskiej udzieliła odrodzonej stolicy owego mistycznego uśmiechu.

„Bardziej jednak niż w pałacach i kościołach, gdzie sztuka włoska pozostawiła tyle pamiątek i wspomnień, bardziej jeszcze niż w płótnach owego malarza z Wenecji, który uwiecznił czarujący obraz Warszawy XVIII stulecia, duch jej wyrażał się raczej w parkach, ogrodach, w tej wiernej rzece, jak nazwał Wisłę jeden z największych synów Polski, w domach, gdzie życie oddychało zielenią, w zamglonym błękicie nieba, a także w tej ciszy, która zaskakiwała ludzi południa, ciszy katedry, gdzie tylko szept ofiary, obecność Boga, słowa modlitwy i skargi człowieczej dawały znać o sobie. Taka była Warszawa. Nasze oczy śmiertelne nie ujrzą już jej takiej, jaką była...”.

Pismo przytoczyło następnie w tłumaczeniu włoskim wiersz powstańców Warszawy, umieszczony niedawno na łamach „Orła Białego”, po czym tak pisało:

„Tak mówi Warszawa. Imię jej pozostanie w sercach tych, którzy poznali jej ducha. Imię to będzie nieśmiertelne. Stanie się źródłem niewyczerpanej chwały dla tych, którzy pozostali wierni temu miastu, nieustannego niepokoju dla tych, którzy gród ten zdradzili”.

Organ Stronnictwa czynu „L’Italia Libera” w artykule p. n. „Polska – w rocznicę napaści niemieckiej” przypomniał kampanię wrześniową 1939 r. stwierdzając, że Polska nie ugięła się pod naporem klęski.

„Jej oddani synowie prowadzili dalej przez 5 lat walkę przeciw najeźdźcy. Na podstawie doświadczeń przeszłości wiedzieli, że ceną odrodzenia staje się znowu ich krew. I dziś po 5. latach Warszawa walczy wciąż bohatersko o swą wolność ostateczną. A nad brzegami Adriatyku wojska włoskiego korpusu wyzwolenia, które, jak mamy nadzieję i jak chcemy, staną się niebawem armią, wielką armią, walczą ramię przy ramieniu z żołnierzami polskimi, nacierając na wspólnego wroga i rzucając podstawy pod przyszłość obu krajów, które zbliża nieszczęście.”

W żołnierzach tych „L’Italia Libera” widzi przednią straż nowej Europy, opartej na równości i braterstwie narodów.

D. I.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Niemiecka Radiostacja Dywersyjna

Przed dziesięciu mniej więcej dniami zawiadomieni zostaliśmy przez czynniki rządowe w Kraju, że Niemcy przygotowują nową prowokację za pomocą radia, a mianowicie że już słyszano w Warszawie dywersyjną radiostację niemiecką, która starała się nadawać audycje po polskuna długościach fal, używanych przez radiostację warszawską „Błyskawica” (32,8 i 52,3). Radiostacja dywersyjna nazywa siebie radiostacją „Błyskawica”.

Wczoraj w godzinach rannych fałszywa Błyskawica znowu nadawała swe audycje. Część tej audycji można było słyszeć również w Londynie. Audycje są redagowane ostrożnie, jedynie od czasu do czasu wulezie, jak szydło z worka, jakaś tendencja prowokacyjna, przeważnie z dziedziny stosunków polsko-rosyjskich lub polsko-alianckich.

 

 

Wielki sukces – niewielkie straty

wyprawy Latających Fortec nad Warszawę

Duża formacja Latających Fortec, startujących z baz brytyjskich zrzuciła w poniedziałek 18 bm. broń, amunicję i żywność dla oddziałów Armii Krajowej walczącej w Warszawie. Bombowce, które były eskortowane przez długodystansowe myśliwce Mustangi, po wykonaniu zadania lądowały w bazach sowieckich. Część myśliwców eskortujących powróciła do baz w W. Brytanii.

Pierwszą oficjalną wiadomość o zrzutach na Warszawę podał komunikat głównej kwatery amerykańskiego lotnictwa strategicznego w Europie, ogłoszony w poniedziałek o godz. 22.20. Komunikat ma treść następującą:

„Latające Fortece 8. amerykańskiego Korpusu Lotniczego zrzuciły w dniu dzisiejszym zaopatrzenie dla oddziałów polskich w Warszawie. Bombowce następnie poleciały do baz w Rosji. Mustangi, należące do 8. dowództwa lotniczego eskortowały bombowce. Część myśliwców poleciała do Warszawy i kontynuowała lot do baz rosyjskich, podczas gdy reszta zawróciła na granicy polskiej i powróciła do baz w Anglii. Ogień artylerii plot. był średnio silny, a okresami intensywny, natomiast żadne niemieckie myśliwce nie atakowały bombowców. Nasze myśliwce, które powróciły do Anglii, napotkały na niewielką liczbę samolotów nieprzyjacielskich i zestrzeliły 4 w walkach powietrzych. Zniszczyły one również trzy inne na lotniskach w Niemczech. Wszystkie myśliwce należące do formacji, która powróciła do Anglii, powróciły cało. Do tej pory nie otrzymano wiadomości o bombowcach i myśliwcach, które poleciały dalej do Rosji.

Wczoraj z Moskwy nadeszły dalsze wiadomości o wyprawie amerykańskich bombowców. Depesze z Moskwy stwierdzają, że formacja bombowców, która zrzuciła broń, amunicję, żywność i środki lecznicze dla Warszawy, była jedną z największych formacji amerykańskich, jakie lądowały do tej pory na terenie Związku Sowieckiego.

Piloci amerykańscy opowiadaja, że Warszawa była spowita w gęstych kłębach dymu i że każdy budynek, który był widzialny po przez dym, wydawał się bądź zniszczony, bądź spalony.

Komunikat ogłoszony przez główną kwaterę dowództwa wschodniego amerykańskiego lotnictwa taktycznego głosi, że myśliwce sowieckie wspierały formację amerykańską nad rejonem Warszawy, jak również nad terytorium sowieckim. Straty amerykańskie wynoszą dwa ciężkie bombowce i dwa Mustangi. Cztery myśliwce nieprzyjacielskie zostały zniszczone.

Komunikat stwierdza, że ten lot z Anglii do Rosji był bardzo udany i że starty są niewielkie, jeśli się zważy na niekorzystne warunki atmosferyczne nad częścią trasy, na napotkany ogień p. lot. i na wysokość, która była o parę tysięcy stóp mniejsza, niż przy normalnych lotach na bombardowanie.

Do sukcesu przyczyniło się poważnie dokładne przygotowanie lotu. Amerykańskie bombowce przeprowadziły w Anglii specjalne ćwiczenia używając zasobników i spadochronów o identycznej wadze i rozmiarach, jak te które zrzucone zostały w Warszawie.

Bombowce amerykańskie nie miały bomb jedynie zrzuty, natomiast myśliwce eskortujące, niezależnie od zadań osłony, ostrzeliwały niemieckie urządzenia i oddziały wojskowe.

 

Żołnierze II Korpusu 87.500 funtów

na pomoc Warszawie

Naczelny Wódz otrzymał od Dowódcy II Korpusu pismo, którego treść podajemy w pełnym brzmieniu.

DOWÓDZTWO II KORPUSU            M.p., dnia 15 września 1944 .

                             NACZELNY WÓDZ, Londyn

Melduję Panu Generałowi, że żołnierze II Korpusu i Bazy opodatkowali się jednorazowo na rzecz ludności walczącej Warszawy w wysokości 25 % miesięcznego zasadniczego uposażenia (żołdu), co wyniesie okrągło £ 87,500 (osiemdziesiąt siedem tysięcy pięćset funtów szterlingów).

 

                                                                  DOWÓDCA 2 KORPUSU

                                                                                  Anders

                                                                                Gen. Dyw.

 

 

Apel stowarzyszeń portugalskich

o pomoc dla Polski

Portugalski Czerwony Krzyż wysłał do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Genewie depeszę następującej treści:

„Żywo przejęci straszną sytuacją ludności polskiej w Warszawie a szczególnie internowanymi w obozie w Pruszkowie, prosimy o dołożenie wszelkich starań w celu przesłania bezzwłocznej pomocy w środkach leczniczych i żywności. Za wszelką pomoc okazaną nieszczęśliwym Polakom w ich potrzebie będziemy bardzo zobowiązani. Prosimy o powiadomienie nas o rezultatach tej akcji.”

Portugalski Rotary Club wysłał do „Rotary International” w Chicago depeszę, proszącą o interwencję w Międzynarodowym Czerwonym Krzyżu w sprawie udzielenia pomocy dla Warszawy i Pruszkowa.

Prezes „United Nations Club” w Lizbonie – Anglik p. Garland Jayne – na zebraniu klubu wygłosił apel „do grup narodowościowych” klubu jednoczącego wszystkie kolonie alianckie w Lizbonie, aby zwróciły się do swych władz o pomoc dla Warszawy.

 

 

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Współpraca operacyjna z marszałkiem Rokossowskim

Armia Krajowa odzyskuje inicjatywę

Zrzuty sowieckie rozpoczęły się w nocy z 13. na 14. września – Coraz szersza akcja trucicielska Niemców

(...)

Warszawa, dn. 15 września

(Radio Polskie-Warszawa)

Powstanie warszawskie stanowiło wybitną pomoc w działaniach Armii Czerwonej. Wytworzyła się współzależność powstania z działaniami Armii Czerwonej. Powstańcy bowiem atakując warszawski węzeł kolejowy utrudniali ruchy wojsk niemieckich.

Warszawa otrzymała nareszcie pomoc ze strony sowieckiej w zaopatrzeniu i osłonie lotnictwa sowieckiego...

Armia Krajowa dokonała tego co było założeniem powstania.

„Robotnik podaje: ... pomoc sowiecka jest niedostateczna... brak broni. Omawiając sytuację żywnościową w Warszawie trzeba powiedzieć, że widmo głodu zbliża się. W Warszawie głód...

Większe magazyny warszawskie od pierwszej chwili wybuchu powstania znajdowały się w pobliżu pozycji i uległy zniszczeniu... Ludność Warszawy do tej pory posiadała własne zapasy żywności, które były rozdzielane między wszystkich.

Warszawa nie będzie mogła czekać na zaopatrzenie dwa tygodnie. Warszawa musi otrzymać żywność bezzwłocznie.

Warszawa nie może liczyć na zaopatrzenie z tych okręgów, które ją zwykle aprowizowały. Cała wschodnia część kraju jest i tak wyniszczona przez okupantów. Pola zniszczone. Brak obsiewów i inwentarza... Widmo głodu zbliża się. Polska staje w obliczu całkowitego braku żywności. To jest problem, który stwarza ponure perspektywy dla tysięcy Polaków.

W godzinach popołudniowych spadły bomby...

(...)

Polska symbolizuje pojęcie

Wolności w Europie

Berne. PAT. „Gazette de Lausanne” (wyd. Z 16.9) zamieszcza artykuł wstępny, pióra naczelnego redaktora Rigassi’iego p.t. „Bohaterska i męczeńska Polska”. Autor pisze o męczeństwie Polski i Warszawy, w ciągu długich 5 lat, podkreślając, że Polska nie wydała „ani Hachy ani Quislinga, mimo ciągłych wysiłków niemieckich”.

- „Czy Warszawa naprawdę zostanie uwolniona i stanie się w pełni wolną, czy też zostanie zmuszona do zmiany jednego panowania obcego na drugie. Wszystkie obawy są uzasadnione w stosunków do Sowietów, gdy stwierdzi się, że po długim zatrzymaniu się armii rosyjskiej, zdecydowały się one w ostatniej minucie przyjść z pomocą walczącym Polakom.

„Czy nie zajdzie taka sytuacja, że wyzwolenie Warszawy, miasta, które jest symbolem bohaterskiego uporu nie skończy się nową, podwójną tragedią. To pytanie z trwogą stawiają sobie inni również ludzie prócz Polaków, zastanawiając się czy naród polski nie ma prawa, by został panem swojego własnego losu. Człowiek się wzdryga przed myślą, że ze względów będących szczytem niesprawiedliwości, z takimi trudnościami wywalczona wolność miała by w ostatniej chwili wymknąć się Polakom.”

Autor opisuje nieugiętość patriotów i Polaków oraz organizację ich państwa podziemnego i kończy artykuł: „Łącznie z Norwegią, Grecją, Holandią i innymi narodami, które cierpiąc przeciwstawiali się niewoli, Polska stała się symbolem narodów wolnych oraz sumienia ludzkości. Polska w wysokim stopniu symbolizuje pojęcie wolności w Europie. Wedle tego, w jaki sposób zagadnienie polskie zostanie rozwiązane, świat będzie mógł ocenić wartość końcowych celów tej wojny i prawdziwych zamiarów zwycięzców. Rodzaj ludzki zostałby sponiewierany, jeśli Polska, pomimo tylu poświęceń na rzecz honoru i wolności, stałaby się znowu obiektem gwałtu i ofiarą niesprawiedliwości.”

***

„La Liberté” pisze:

„Podczas tej wojny Warszawa walczy nie tylko o swoje istnienie, ale o stwierdzenie ideałów ludzkości. Jej cierpienia uprawniają Polskę do przyszłości, godnej tych prób, przez jakie przeszłą.”

W najbliższych dniach mają być wyjaśnione

stosunki polsko-rosyjskie

„Sunday Times” zapowiada „punkt kulminacyjny w sporze polsko-sowieckim w ciągu najbliższych dni”. Korespondent specjalny tego pisma donosi, że w kołach dyplomatycznych w Londynie sądzi się, iż jeśli nie dojdzie do natychmiastowego porozumienia, to Rosja uzna lubelski „Komitet Narodowy” jako prowizoryczny rząd polski, co „spowodowałoby poważne komplikacje międzynarodowe”. W kołach polskich – jak twierdzi – pokłada się wielkie nadzieje na mediację angielsko-amerykańską, która ma być podjęta po konferencji w Quebec. Lecz „wiele wskazuje na to, że marsz. Stalin nie jest skłonny pozostawić rzeczy ich własnemu biegowi.” „Uważa się, że choć marsz. Stalin chciałby widzieć p. Mikołajczyka na czele rządu w Warszawie, to jednak nie jest on skłonny do czynienia ustępstw poza tymi, które zawarte są w różnych oświadczeniach rosyjskich na temat Polski i w porozumieniu z Komitetem w Lublinie.” Ostatnie posunięcia Komitetu, jak np. mianowanie p. Bieruta „prezydentem” na podstawie Konstytucji z 1921 roku oraz porozumienie w sprawie wymiany ludności wskazują na to, że Komitet przejmuje aktywnie wszelkie funkcje rządu.

Korespondent również donosi o rezygnacji gen. Kukiela, który był przedmiotem wielu ataków w prasie rosyjskiej i zapowiada, że stanowisko jego obejmie gen. Tabor.

***

Nieco odmienne oświetlenie sytuacji daje „Observer”, który twierdzi, że rządy brytyjski i amerykański starają się nakłonić marsz. Stalina, by przyjął propozycje wysunięte przez prem. Mikołajczyka w ostatnim memorandum. Pismo twierdzi, że nastrój powstańców warszawskich wobec Rosji uległ poprawie po zrzutach rosyjskich i pojawieniu się samolotów sowieckich nad Warszawą. Gen. Bór wysłał długi i serdeczny list do marsz. Rokossowskiego, w którym nakreślił szczegółowy plan współpracy w ostatniej fazie bitwy o Warszawę. Mimo wszystkich swych porażek powstańcy wciąż jeszcze trzymają pewne odcinki na brzegu Wisły w Warszawie i mogą pomóc Rosjanom w przeprawianiu się przez rzekę.

„Premier Polski nie otrzymał jeszcze formalnej odpowiedzi na swoje memorandum do marsz. Stalina. Dowiaduję sie jednak – pisze korespondent – że nieoficjalnie marsz. Stalin wyraził się przychylnie o planie p. Mikołajczyka, oświadczając nawet, że koncepcja rządu opartego na koalicji pięciu stronnictw wraz z komunistami jest może bardziej rozumna, aniżeli system zapoczątkowany przez Komitet Wyzwolenia Narodowego, oraz że uznanie tego Komitetu przez Sowiety niekoniecznie jest ostateczne i nieodwołalne”. Korespondent zwraca uwagę na rozwiązanie się Politycznego Komitetu E.A.M. w Grecji po tem, gdy przywódcy E.A.M. wstąpili do rządu, i uważa, że nie jest wykluczone podobne załatwienie sprawy w Polsce.

„Marsz. Stalin jednakże domaga się gwarancji, że plan p. Mikołajczyka nie będzie sabotowany przez elementy nieprzejednane wśród Polaków. Nie wierzy on, że armie rosyjskie w Polsce mogą polegać na lokalnej współpracy Polaków dopóty, dopóki gen. Sosnkowski pozostaje na czele organizacji wojskowej, a Prezydent Raczkiewicz jest w stanie zgłaszać veto wobec polityki p. Mikołajczyka lub też później politykę tę przekreślić.”

„Jednakże sugestie te poczynione były w sposób całkowicie nieoficjalny. Obecnie konieczne są ostateczne i wiążące zobowiązania rosyjskie, na podstawie których p. Mikołajczyk mógłby przystąpić do praktycznego wykonywania swego planu w uwolnionej Warszawie. Jest to, jak się dowiaduję stanowisko rządu polskiego, całkowicie podzielane przez rząd brytyjski. Godzinę przed swoim wyjazdem do Quebec p. Eden rozmawiał z premierem polskim i przypuszczalnie zapewnił go o swej całkowitej zgodzie z jego stanowiskiem.”

„Niestety Polski Komitet Wyzwolenia, który zarządził mobilizację Polaków do armii gen. Roli-Żymierskiego ustalił tekst przysięgi żołnierskiej zawierającej zdanie: „przysięgam wierność Polskiemu Komitetowi Wyzwolenia Narodowego.” Rzecz jasna, że Polacy którzy przysięgli wierność Rządowi w Londynie nie mogą uczciwie składać tej nowej przysięgi. Jest rzeczą niemal pewną, że spowodowało to opór wobec mobilizacji do armii gen. Żymierskiego, co nieuniknienie znów doprowadziło do tarć, aresztów, deportacji i wzajemnych oskarżeń.”

Pismo dalej mówi o oburzeniu wywołanym wśród Polaków przez umowę o wymianie ludności. Komitet nie powinien był podejmować tak ważkich kroków politycznych, podczas gdy trwają jeszcze rokowania o utworzenie nowego rządu polskiego i podczas gdy nikt, nawet Komitet nie zawarł jeszcze z rządem sowieckim żadnego ostatecznego porozumienia w sprawie granic.

Omawiając nominację p. Bieruta pismo powiada, że „Rada Krajowa, której p. Bierut jest przewodniczącym, jest organizacją, która sama ustaliła swój skład (self-appointed body), wobec czego jej przewodniczący nie może obejmować stanowiska zastrzeżonego przez Konstytucję 1921 roku dla Marszałka Sejmu pochodzącego z wyborów.

Pochodnie pogrzebowe prestiżu...

Opinia szkocka w dalszym ciągu śledzi i żywo komentuje sprawę pomocy dla Warszawy oraz zagadnienie stosunków polsko-sowieckich.

W artykule wstępnym „The Scotsman” nawiązuje do znanego oświadczenia 15 posłów, z których czterech – jak podkreśla pismo – reprezentuje okręgi szkockie. Pismo stwierdza, że posłowie podpisani pod tym manifestem mają zupełną rację, domagając się ujawnienia, czy stanowisko innych rządów ograniczyło możliwości działania W. Brytanii i czy rząd brytyjski jasno postawił sprawę obowiązku brytyjskiego dopomożenia Warszawie.

„The Scotsman” analizuje argumenty wysuwane przez Rosję „pod ogniem krytyki” i dochodzi do wniosku, że Rosja nie może się uchylić od odpowiedzialności za wydarzenia w Warszawie. Organ szkocki następnie krytycznie omawia ostatnie posunięcia t.z. „Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego”.

Na łamach „The Glasgow Herald” ukazał sie dalszy list o stosunkach polsko-sowieckich. Autor listu p. Luke Parsons oświadcza, że odmowa Rosji udzielenia ułatwień samolotom sojuszniczym, obciąża ją odpowiedzialnością za starty R.A.F. przy zaopatrywaniu Warszawy. I w zakończeniu pisze:

„Rząd sowiecki powinien docenić niebezpieczeństwo, że pożary w Warszawie staną się pochodniami pogrzebowymi prestiżu rosyjskiego.”

Nowojorski komitet pomocy dla Warszawy

Nowy Jork (PAT). W Nowym Jorku ukonstytuował się „Komitet Prowizoryczny Niesienia Pomocy Warszawie”, w składzie: b. posłowie do Sejmu W. Bitner i St. Strzetelski, b. sen.  Rafał Szereszowski, prof. Oskar Halecki i p. Jan Kucharzewski.

Komitet zwrócił się z apelem do narodu amerykańskiego o udzielenie pomocy materialnej oraz moralnej przez przerwanie milczenia i zaniechania bezczynności w stosunku do „Konającego Miasta”.

 

Polacy popierają Roosevelta

Nowy Jork (PAT). Tygodnik „Nation” z dn. 16.9 zamieszcza artykuł o udziale Amerykanów pochodzenia polskiego w nadchodzących wyborach, oparty na materiałach, zebranych przez „Biuro stosowanych badań społecznych”, przy uniwersytecie Columbia.

Biuro przeprowadziło ankietę wśród 522 osób, zamieszkałych w Nowym Jorku. Z ankiety wynika, że Amerykanie pochodzenia polskiego nadal popierają Roosevelta w tym samym stopniu co w roku 1940.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Po 45 dniach pierwsze zrzuty rosyjskie

Rosjanie przeszli most w Warszawie

W ślad za oficjalną wiadomością o zdobyciu Pragi przez Rosjan do czego Niemcy przyznali się, nadeszła wczoraj niepotwierdzona oficjalnie wiadomość, że czołgi sowieckie przeszły Wisłę przez mosty, które nie zostały wysadzone w powietrze i usadowiły sie na lewym brzegu Wisły. Wiadomość tę podał korespondent agencji „Associated Press” w Moskwie.

 

Wiadomości napływające zarówno z Moskwy jak i Berlina zgodnie stwierdzają, że Rosjanie zaniechali prób okrążenia Warszawy i planują zdobycie stolicy atakiem frontalnym. W związku z tym na czołowe miejsce w obecnych działaniach wysunęła się sprawa mostów na Wiśle.

Losy mostów nie są jeszcze całkowicie znane. Z komunikatu gen. Bora wiadomo, że Niemcy wysadzili w powietrze mosty Poniatowskiego i nowy most kolejowy. Oficjalna niemiecka agencja informacyjna podała wczoraj a więc w kilkanaście godzin po komunikacie gen. Bora, że wszystkie mosty na Wiśle zostały wysadzone w powietrze. Trudno ocenić ile jest w tym prawdy.

Korespondenci prasy sowieckiej donoszą, że mosty na Wiśle stoją i że artyleria sowiecka kładzie zaporę ogniową na przyczółki na brzegu warszawskim, tak aby uniemożliwić Niemcom wysadzenie mostów. Korespondent jednego z pism sowieckich donosi: „Widzę mosty, stojące na Wiśle, równie wyraźnie jak moją rękę.”

Radio Niemieckie przygotowując opinię do utraty Warszawy, oświadczyła wczoraj, że Warszawa jest już tylko kupą gruzów i „starciła wszelkie znaczenie wojskowe.”

Sytuacja, jaka wytworzyła się w dniu wczorajszym wskutek przejścia oddziałów sowieckich przez mosty czy most na Wiśle, wymaga natychmiastowego podesłania pomocy dla garnizonu Armii Krajowej w Warszawie. Rosjanie przychwycili mały przyczułek na lewym brzegu. Garnizon warszawski ma obecnie olbrzymią szansę ułatwienia oddziałom sowieckim rozszerzenia tego przyczółka. Nie ulega wątpliwości, że gen. Bór zrobi wszystko co tylko w jego mocy, aby skutecznie utrudnić Niemcom chwilowy choćby opór na ruinach warszawskich w celu osłony wycofujących się oddziałów niemieckich. Ale, aby gen. Bór mógł to wykonać, potrzebna jest pomoc natychmiastowa. Leży to w tej chwili przede wszystkim w interesie dowództwa sowieckiego.

(...)

Ujawnienia prawdy o pomocy dla Warszawy

żąda 16 posłów

Grupa 16 posłów konserwatywnych do Izby Gmin ogłosiła we czwartek wieczorem nastepujące oświadczenie:

„Jesteśmy zdania, że nawet w chwili obecnej naród brytyjski nie zdaje sobie w pełni sprawy z rozmiarów cierpień i zniszczenia, które dotknęły Polskę ostatnio, w szczególności od chwili powstania w Warszawie 1 sierpnia.

„Nie mniej jednak większość ludzi zdaje sobie sprawę, że te cierpienia i zniszczenia są olbrzymie. Doceniamy fakt, że opinia publiczna nie może jeszcze uzyskać szczegółowych i aktualnych informacyj o tym, co Rząd nasz zrobił lub mógł zrobić.

„Pragniemy głęboko i jak najsilniej, by wszelka możliwa pomoc została Polakom udzielona. Nie wiemy, czy jest to jeszcze fizycznie wykonalne, ani też nie możemy być pewni, czy możliwości zostały ograniczone przez działania lub bezczynność innych rządów.

„Sądzimy, że to co nasz rząd zrobił i nadal robi, powinno być w pełni podane do wiadomości. Należy ujawnić ponad wszelką wątpliwość, na jakie ograniczenia natrafiła jego działalność i z czyjej strony.

„Jeżeli tego rodzaju ograniczenia wynikły z akcji innych rządów, opinia publiczna powinna być zapewniona, że nasz Rząd wyraził z krystaliczną jasnością, co uważa za słuszne i pożądane. Jesteśmy przekonani, że naród brytyjski w pełni rozumie, iż wierność wobec wszystkich sojuszników jest podstawą jego siły.”

Nawet śmiertelni wrogowie

mają uznanie dla Warszawy

Sztokholm, 13.9.  Niemieccy korespondenci wojenni zmieniają ton, przedstawiając walki w Warszawie: przestali oni pisać o „likwidacji powstania”, a z każdym tygodniem wyrażają się ze wzrastającym uznaniem o polskich przeciwnikach.

„Svenska Dagbladet” i „StockholmsTidningen” cytują doniesienia niemieckich korespondentów wojennych, nazywające, po raz pierwszy, oddziały gen. Bora Polską Armią Krajową zamiast „bandytami”. Korespondenci niemieccy donoszą, że Armia Krajowa prowadzi zaciętą walkę o Warszawę. Podczas paru tygodni brały udział w walkach oddziały grenadierów, policji i S.S., oczyszczając w ciężkich walkach ulicę po ulicy, dzielnicę po dzielnicy, aż wreszcie zamknęły powstańców w trzech wielkich workach, z których jeden (Stare Miasto) zlikwidowano ostatnio, podczas, gdy inne trzymają się nadal. Niemcy w Warszawie napotykają wszędzie na morderczy ogień: zamaskowani strzelcy wyborowi, strzelają z barykad, ruin, piwnic, dachów domów, ujść kanałów – zasadzki czyhają na Niemców wszędzie: Polacy przeszkadzają Niemcom wszelkimi środkami w oczyszczaniu miasta. Używają oni „maszyn piekielnych”, puszek od konserw (chodzi tu pewnie o granaty, produkowane przez powstańców – PAT) i zajmują zawsze dzielnice, obejmujące większą część ludności miasta, mieszkającej już od kilku tygodni w piwnicach. Polacy zamienili dzielnice okupowane przez Armię Krajową w fortece żelazno-betonowe i stworzyli wielki system kanałów podziemnych i okopów. Niemcy używają moździerzy, armat, rakietnic, czołgów, specjalnych oddziałów minerskich i samolotów typu „Stuka”, ale często bez rezultatu – trzeba walczyć z Polakami zaciekle, człowiek przeciw człowiekowi; nawet jeżeli Niemcom uda się oczyścić jakiś dom – okazuje się, że Polacy powracają do niego podziemnymi korytarzami i ponownie rozpoczynają strzelaninę. ... Warszawa w dalszym ciągu płonie: chmury dymu od tygodni unoszą się ponad miastem. Pod ziemią również trwają zacięte walki w systemie kanałów, rozciągających się na dziesiątki kilometrów pod miastem.

Sztokholm PAT. 14.9. „Dagens Nyheter” zamieszcza zaprzeczenie Węgierskiej Agencji Telegraficznej jakoby wojska węgierskie walczyły w Warszawie.

Podwójnie bohaterskie miasto

Głos turecki o Warszawie

Stambuł. (PAT). „La Republique” z 7.9. zamieszcza artykuł Abidin Daver’a p.t. „Podwójnie bohaterskie miasto”. Autor przypomina pierwsze oblężenie Warszawy, kiedy ludność walczyła z bohaterstwem, które przynosi zaszczyt historii Polski. Druga bitwa warszawska przechodzi pierwszą. Obecnie Warszawa walczy nie mając broni.

„Niewątpliwie Warszawa jest najbardziej bohaterskim miastem podczas obecnej wojny i jest większym symbolem poświęcenia i bohaterstwa, aniżeli Verdun i Stalingrad.

„Verdun było fortecą, Stalingrad był broniony przez całą armię sowiecką. Warszawa, podobnie jak w roku 1939, walczy bez broni i bez pomocy. Siła jej polega na jej trwałych i nieśmiertelnych wartościach duchowych.

***

Radio Ankara poświęciło w dniu 2 września większą część codziennego komentarza przeglądowi wkładu Polski do wojny, podkreślając odwagę i zdecydowanie żołnierza polskiego, zwłaszcza w Warszawie.

Prasa turecka podaje regularnie komunikaty gen. Bora. Pomimo ważnych wiadomości z Zachodu i z Bałkanów, które zepchnęły sprawę polską z tytułowych stronic, prasa z niezmniejszonym zainteresowaniem pisze o Polsce.

***

Cała prasa turecka podała na tytułowych stronicach oświadczenie Churchilla i przemówienie Mikołajczyka z okazji rocznicy wybuchu wojny.

 

Delegacja UNRRA jedzie do Moskwy

Nowy Jork. (PAT). – „News Week” (14.9.) donosi, że U.N.R.R.A.  otrzymała ostatecznie zezwolenie rządu sowieckiego na wysłanie misji do Moskwy, celem przedyskutowania sprawy niesienia pomocy dla Rosji, Polski i Czechosłowacji. Szefem delegacji będzie Allan Wardwell.

Reprezentanci szeregu państw wyrażają zaztrzeżenia co do postępu prac UNRRA oraz obawy, że nie wcześniej, niż dopiero po całkowitym zakończeniu wojny, UNRRA będzie mogła wypełnić swe zadania.

Dyrektor Lehman, mimo wywieranych na niego nacisków, nie zamierza ustąpić ze swego stanowiska, choć kilku jego zastępców już ustąpiło, a inni – łącznie z Sir J. Arthur Salter’em, który jest zastępcą Lehmana – mogą zrezygnować w najbliższym czasie.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

Więcej artykułów…