Magazyn - Nasz Swiat
26
So, wrzesień

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

WARSZAWA W PRASIE WŁOSKIEJ

Podany powyżej plan Warszawy z zaznaczeniem frontu niemiecko-rosyjskiego, przebiegającego pod samą Pragą, ukazał się w tygodniku włoskim „Cosmopolita”, który jednocześnie zamieścił obszerny artykuł p. Gino Tomajuoli poświęcony Warszawie.

Autor na podstawie depesz i meldunków gen. Bora, a także obszernych cytat korespondenta niemieckiego pisma „Voelkischer Beobachter” odtworzył przebieg walk w Warszawie, przedstawiając tragizm położenia Polaków.

Oto kilka wyjątków z artykułu, uwydatniającego w sposób bezstronny a ścisły heroizm Armii Krajowej oraz zachowanie się wojsk sowieckich wobec niej:

„Wieczorem 31 lipca radio moskiewskie wezwało ludność Warszawy i cały naród polski do powstania. Wezwanie zapewniło, że oswobodzenie stolicy jest bardzo bliskie, i że zwycięska armia sowiecka walczy, by w najkrótszym czasie udzielić pomocy stolicy i ją oswobodzić...”.

Po przedstawieniu wyników pierwszych dni walk powstańców i po stwierdzeniu, że opór niemiecki zaczął stopniowo wzrastać, autor w ten sposób przedstawił dalszy przebieg wydarzeń:

„Powstańcy jednak nie ustępowali i nie zatrzymali się, gdy stanęli wobec wzrastających trudności. Przede wszystkim jednak nie ulegli zniechęceniu wobec zupełnego opuszczenia, w jakim zostawiła ich zwycięska armia rosyjska. Między 1 a 5 sierpnia wojska sowieckie doszły do granic miasta i stanęły przed Grochowem i Kawęczynem, odległym od centrum stolicy o mniej więcej 2 i pół km. Chłopi z sąsiednich wsi podążyli do niszczonego miasta dostarczyć żywność i wodę, lecz miasto nie otrzymało żadnej innej pomocy z zewnątrz...”.

Opisując wyniki walk powstańczych oraz znaczenie zajętych przez powstańców dzielnic miasta, zaznaczonych na powyższym planie Warszawy białymi plamami, autor stwierdził co następuje:

„14 stref miejskich znalazło się pod całkowitym panowaniem powstańców. Obejrzcie je na planie. Zamykają one wszystkie główne ulice i wszystkie mosty wiślane, przez które przechodziły wojska niemieckie na wschodni brzeg Wisły, tam gdzie Rosjanie z bronią u nogi czekali, by dopełniła się ta tragedia, a Niemcy usiłowali dorównać w podłości tej zadziwiającej sytuacji...”.

Omawiając treść meldunków gen. Bora oraz doniesień radiowych z Warszawy, autor pisał:

„Dwa razy dziennie gen. Bór przekazywał komunikaty wojenne. I za każdym razem ściskało się serce każdemu, kto znał to piękne miasto. Bez żadnego załamania głosu warszawianie donosili: Taka a taka ulica uległa dziś całkowitemu zniszczeniu, a kilka tysięcy mmieszkańców znalazło grób pod gruzami. Nie mamy więcej żywności, nie mamy więcej lekarstw, nie mamy wody. Mamy jednak ciągle jeszcze własną nową amunicję. Dwa, trzy, pięć warsztatów broni i amunicji działa bez przerwy. Robotnicy pracują nie żądając zmiany, ani żywności. Matki patrzą, jak padają ich synowie gdyż same walczą. Lecz by zrozumieć ducha obrońców Warszawy, wystarczy powołać się na to, że oni, ci męczennicy, ci oblężeni, ci wygłodniali, umierający, ranni troszczą się przede wszystkim o tych współobywateli, którzy zostali wywiezieni przez Niemców do obozu koncentracyjnego w Pruszkowie. Dla siebie żądają tylko broni. Dla swoich towarzyszy, którzy wpadli w ręce niemieckie domagają się pomocy od cywilizowanego świata. Trzy wielkie ekspedycje samolotów brytyjskich, które wyleciały z baz włoskich zabrały z sobą działa i amunicję, lekarstwa i żywność dla wsparcia obrońców, lecz to wszystko okazało się nie wystarczające, a lot należał do najbardziej ryzykownych, które lotnik mógł przedsięwziąć, wobec odmowy Rosji oddania do dyspozycji swych baz lotniczych...”

Artykuł kończył się następującymi słowami:

„Od miesiąca dwie armie ściśkają Warszawę liniami swoich frontów. Między nimi bohaterski naród walczy, by nie zginąć. Walką swą zdobył on najwyższe prawa do wolności i do szacunku całego świata”.

Organ Akcji Katolickiej „Il Popolo” w artykule pod nagłówkiem „Tragedia Warszawy” pisał co następuje:

„Ten kto nie widział oblicza Warszawy po odzyskaniu przez nią wolności, gdy miasto to odległe od nas w przestrzeni i w myślach szukało w swej  przeszłości i w swej przyszłości świadectw i zapowiedzi piękna oraz chwały, by uczynić jeszcze godniejszym, jeszcze sławniejszym ów gród – który za hasło walk swych przyjął wezwanie „Za wolność waszą i naszą” – kto tego nie widział, nie spotkał się z obliczem miasta świętego. Być może Królowa Korony Polskiej udzieliła odrodzonej stolicy owego mistycznego uśmiechu.

„Bardziej jednak niż w pałacach i kościołach, gdzie sztuka włoska pozostawiła tyle pamiątek i wspomnień, bardziej jeszcze niż w płótnach owego malarza z Wenecji, który uwiecznił czarujący obraz Warszawy XVIII stulecia, duch jej wyrażał się raczej w parkach, ogrodach, w tej wiernej rzece, jak nazwał Wisłę jeden z największych synów Polski, w domach, gdzie życie oddychało zielenią, w zamglonym błękicie nieba, a także w tej ciszy, która zaskakiwała ludzi południa, ciszy katedry, gdzie tylko szept ofiary, obecność Boga, słowa modlitwy i skargi człowieczej dawały znać o sobie. Taka była Warszawa. Nasze oczy śmiertelne nie ujrzą już jej takiej, jaką była...”.

Pismo przytoczyło następnie w tłumaczeniu włoskim wiersz powstańców Warszawy, umieszczony niedawno na łamach „Orła Białego”, po czym tak pisało:

„Tak mówi Warszawa. Imię jej pozostanie w sercach tych, którzy poznali jej ducha. Imię to będzie nieśmiertelne. Stanie się źródłem niewyczerpanej chwały dla tych, którzy pozostali wierni temu miastu, nieustannego niepokoju dla tych, którzy gród ten zdradzili”.

Organ Stronnictwa czynu „L’Italia Libera” w artykule p. n. „Polska – w rocznicę napaści niemieckiej” przypomniał kampanię wrześniową 1939 r. stwierdzając, że Polska nie ugięła się pod naporem klęski.

„Jej oddani synowie prowadzili dalej przez 5 lat walkę przeciw najeźdźcy. Na podstawie doświadczeń przeszłości wiedzieli, że ceną odrodzenia staje się znowu ich krew. I dziś po 5. latach Warszawa walczy wciąż bohatersko o swą wolność ostateczną. A nad brzegami Adriatyku wojska włoskiego korpusu wyzwolenia, które, jak mamy nadzieję i jak chcemy, staną się niebawem armią, wielką armią, walczą ramię przy ramieniu z żołnierzami polskimi, nacierając na wspólnego wroga i rzucając podstawy pod przyszłość obu krajów, które zbliża nieszczęście.”

W żołnierzach tych „L’Italia Libera” widzi przednią straż nowej Europy, opartej na równości i braterstwie narodów.

D. I.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Po 45 dniach pierwsze zrzuty rosyjskie

Rosjanie przeszli most w Warszawie

W ślad za oficjalną wiadomością o zdobyciu Pragi przez Rosjan do czego Niemcy przyznali się, nadeszła wczoraj niepotwierdzona oficjalnie wiadomość, że czołgi sowieckie przeszły Wisłę przez mosty, które nie zostały wysadzone w powietrze i usadowiły sie na lewym brzegu Wisły. Wiadomość tę podał korespondent agencji „Associated Press” w Moskwie.

 

Wiadomości napływające zarówno z Moskwy jak i Berlina zgodnie stwierdzają, że Rosjanie zaniechali prób okrążenia Warszawy i planują zdobycie stolicy atakiem frontalnym. W związku z tym na czołowe miejsce w obecnych działaniach wysunęła się sprawa mostów na Wiśle.

Losy mostów nie są jeszcze całkowicie znane. Z komunikatu gen. Bora wiadomo, że Niemcy wysadzili w powietrze mosty Poniatowskiego i nowy most kolejowy. Oficjalna niemiecka agencja informacyjna podała wczoraj a więc w kilkanaście godzin po komunikacie gen. Bora, że wszystkie mosty na Wiśle zostały wysadzone w powietrze. Trudno ocenić ile jest w tym prawdy.

Korespondenci prasy sowieckiej donoszą, że mosty na Wiśle stoją i że artyleria sowiecka kładzie zaporę ogniową na przyczółki na brzegu warszawskim, tak aby uniemożliwić Niemcom wysadzenie mostów. Korespondent jednego z pism sowieckich donosi: „Widzę mosty, stojące na Wiśle, równie wyraźnie jak moją rękę.”

Radio Niemieckie przygotowując opinię do utraty Warszawy, oświadczyła wczoraj, że Warszawa jest już tylko kupą gruzów i „starciła wszelkie znaczenie wojskowe.”

Sytuacja, jaka wytworzyła się w dniu wczorajszym wskutek przejścia oddziałów sowieckich przez mosty czy most na Wiśle, wymaga natychmiastowego podesłania pomocy dla garnizonu Armii Krajowej w Warszawie. Rosjanie przychwycili mały przyczułek na lewym brzegu. Garnizon warszawski ma obecnie olbrzymią szansę ułatwienia oddziałom sowieckim rozszerzenia tego przyczółka. Nie ulega wątpliwości, że gen. Bór zrobi wszystko co tylko w jego mocy, aby skutecznie utrudnić Niemcom chwilowy choćby opór na ruinach warszawskich w celu osłony wycofujących się oddziałów niemieckich. Ale, aby gen. Bór mógł to wykonać, potrzebna jest pomoc natychmiastowa. Leży to w tej chwili przede wszystkim w interesie dowództwa sowieckiego.

(...)

Ujawnienia prawdy o pomocy dla Warszawy

żąda 16 posłów

Grupa 16 posłów konserwatywnych do Izby Gmin ogłosiła we czwartek wieczorem nastepujące oświadczenie:

„Jesteśmy zdania, że nawet w chwili obecnej naród brytyjski nie zdaje sobie w pełni sprawy z rozmiarów cierpień i zniszczenia, które dotknęły Polskę ostatnio, w szczególności od chwili powstania w Warszawie 1 sierpnia.

„Nie mniej jednak większość ludzi zdaje sobie sprawę, że te cierpienia i zniszczenia są olbrzymie. Doceniamy fakt, że opinia publiczna nie może jeszcze uzyskać szczegółowych i aktualnych informacyj o tym, co Rząd nasz zrobił lub mógł zrobić.

„Pragniemy głęboko i jak najsilniej, by wszelka możliwa pomoc została Polakom udzielona. Nie wiemy, czy jest to jeszcze fizycznie wykonalne, ani też nie możemy być pewni, czy możliwości zostały ograniczone przez działania lub bezczynność innych rządów.

„Sądzimy, że to co nasz rząd zrobił i nadal robi, powinno być w pełni podane do wiadomości. Należy ujawnić ponad wszelką wątpliwość, na jakie ograniczenia natrafiła jego działalność i z czyjej strony.

„Jeżeli tego rodzaju ograniczenia wynikły z akcji innych rządów, opinia publiczna powinna być zapewniona, że nasz Rząd wyraził z krystaliczną jasnością, co uważa za słuszne i pożądane. Jesteśmy przekonani, że naród brytyjski w pełni rozumie, iż wierność wobec wszystkich sojuszników jest podstawą jego siły.”

Nawet śmiertelni wrogowie

mają uznanie dla Warszawy

Sztokholm, 13.9.  Niemieccy korespondenci wojenni zmieniają ton, przedstawiając walki w Warszawie: przestali oni pisać o „likwidacji powstania”, a z każdym tygodniem wyrażają się ze wzrastającym uznaniem o polskich przeciwnikach.

„Svenska Dagbladet” i „StockholmsTidningen” cytują doniesienia niemieckich korespondentów wojennych, nazywające, po raz pierwszy, oddziały gen. Bora Polską Armią Krajową zamiast „bandytami”. Korespondenci niemieccy donoszą, że Armia Krajowa prowadzi zaciętą walkę o Warszawę. Podczas paru tygodni brały udział w walkach oddziały grenadierów, policji i S.S., oczyszczając w ciężkich walkach ulicę po ulicy, dzielnicę po dzielnicy, aż wreszcie zamknęły powstańców w trzech wielkich workach, z których jeden (Stare Miasto) zlikwidowano ostatnio, podczas, gdy inne trzymają się nadal. Niemcy w Warszawie napotykają wszędzie na morderczy ogień: zamaskowani strzelcy wyborowi, strzelają z barykad, ruin, piwnic, dachów domów, ujść kanałów – zasadzki czyhają na Niemców wszędzie: Polacy przeszkadzają Niemcom wszelkimi środkami w oczyszczaniu miasta. Używają oni „maszyn piekielnych”, puszek od konserw (chodzi tu pewnie o granaty, produkowane przez powstańców – PAT) i zajmują zawsze dzielnice, obejmujące większą część ludności miasta, mieszkającej już od kilku tygodni w piwnicach. Polacy zamienili dzielnice okupowane przez Armię Krajową w fortece żelazno-betonowe i stworzyli wielki system kanałów podziemnych i okopów. Niemcy używają moździerzy, armat, rakietnic, czołgów, specjalnych oddziałów minerskich i samolotów typu „Stuka”, ale często bez rezultatu – trzeba walczyć z Polakami zaciekle, człowiek przeciw człowiekowi; nawet jeżeli Niemcom uda się oczyścić jakiś dom – okazuje się, że Polacy powracają do niego podziemnymi korytarzami i ponownie rozpoczynają strzelaninę. ... Warszawa w dalszym ciągu płonie: chmury dymu od tygodni unoszą się ponad miastem. Pod ziemią również trwają zacięte walki w systemie kanałów, rozciągających się na dziesiątki kilometrów pod miastem.

Sztokholm PAT. 14.9. „Dagens Nyheter” zamieszcza zaprzeczenie Węgierskiej Agencji Telegraficznej jakoby wojska węgierskie walczyły w Warszawie.

Podwójnie bohaterskie miasto

Głos turecki o Warszawie

Stambuł. (PAT). „La Republique” z 7.9. zamieszcza artykuł Abidin Daver’a p.t. „Podwójnie bohaterskie miasto”. Autor przypomina pierwsze oblężenie Warszawy, kiedy ludność walczyła z bohaterstwem, które przynosi zaszczyt historii Polski. Druga bitwa warszawska przechodzi pierwszą. Obecnie Warszawa walczy nie mając broni.

„Niewątpliwie Warszawa jest najbardziej bohaterskim miastem podczas obecnej wojny i jest większym symbolem poświęcenia i bohaterstwa, aniżeli Verdun i Stalingrad.

„Verdun było fortecą, Stalingrad był broniony przez całą armię sowiecką. Warszawa, podobnie jak w roku 1939, walczy bez broni i bez pomocy. Siła jej polega na jej trwałych i nieśmiertelnych wartościach duchowych.

***

Radio Ankara poświęciło w dniu 2 września większą część codziennego komentarza przeglądowi wkładu Polski do wojny, podkreślając odwagę i zdecydowanie żołnierza polskiego, zwłaszcza w Warszawie.

Prasa turecka podaje regularnie komunikaty gen. Bora. Pomimo ważnych wiadomości z Zachodu i z Bałkanów, które zepchnęły sprawę polską z tytułowych stronic, prasa z niezmniejszonym zainteresowaniem pisze o Polsce.

***

Cała prasa turecka podała na tytułowych stronicach oświadczenie Churchilla i przemówienie Mikołajczyka z okazji rocznicy wybuchu wojny.

 

Delegacja UNRRA jedzie do Moskwy

Nowy Jork. (PAT). – „News Week” (14.9.) donosi, że U.N.R.R.A.  otrzymała ostatecznie zezwolenie rządu sowieckiego na wysłanie misji do Moskwy, celem przedyskutowania sprawy niesienia pomocy dla Rosji, Polski i Czechosłowacji. Szefem delegacji będzie Allan Wardwell.

Reprezentanci szeregu państw wyrażają zaztrzeżenia co do postępu prac UNRRA oraz obawy, że nie wcześniej, niż dopiero po całkowitym zakończeniu wojny, UNRRA będzie mogła wypełnić swe zadania.

Dyrektor Lehman, mimo wywieranych na niego nacisków, nie zamierza ustąpić ze swego stanowiska, choć kilku jego zastępców już ustąpiło, a inni – łącznie z Sir J. Arthur Salter’em, który jest zastępcą Lehmana – mogą zrezygnować w najbliższym czasie.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Tylko natychmiastowa wielka pomoc może zmienić ogólną sytuację

Wzmożony nacisk wroga od Wisły

(...)

Warszawa, dn. 13 września

(„Błyskawica”)

Odbiór niewyraźny:

Dziś nie czas na pomoc częściową. Tylko natychmiastowa pomoc na dużą skalę może dać skutek. Podkreślamy: tylko natychmiastowa pomoc w bardzo szerokim zakresie może dać wyniki. Sowieckie lotnictwo myśliwskie pokazało nam, że byłoby w stanie udzielić znacznej pomocy. Chodzi tylko o dobrą wolę. ...

Wolna Warszawa dziękuje statkowi „Batory” za skierowane do nas pozdrowienia. ... Rozumiemy Waszą tęsknotę za krajem. ... Jesteśmy z Wami. Rozproszyła się nasza Ojczyzna po świecie.

I do Was, bracia spod Tobruku, z pod Cassino, z Normandii i do Was za drutami obozów jenieckich, do Was z mordowni niemieckich. ...

Oburzenie opinii publicznej w Szkocji

Oburzenie opinii szkockiej z powodu małej pomocy dla powstania w Warszawie znajduje wyraz w dalszych listach do prasy szkockiej.

Na łamach „Scotsmana”, pod stałym od kilku dni tytułem: „Zobowiązania wobec Polski”, ukazał się list p. A. Gargana nawiązujący do listu ks. Atholl, a w szczególności do końcowego zdania, apelującego do przyjaciół Związku Sowieckiego w W. Brytanii, by skłonili Sowiety do udzielenia pomocy wspólnemu sojusznikowi. P. Gargan pisze: „Czyż nie powinno być rzeczą oczywistą, że jeżeli Polska jest naszym wspólnym sojusznikiem, to powinna Rosja udzielić jej najpełniejszego poparcia bez jakichkolwiek wezwań, apelów, pochlebstw, czy też nacisku? Jaki jest pożytek z sojusznika, jeśli nie udziela on pomocy w chwili, gdy jest potrzebna?

Gdy Rosja sama była w najtrudniejszej sytuacji, zabiegała i otrzymała kosztowną pomoc od W. Brytanii i Ameryki.”

Również na łamach „Glasgow Herald” toczy się ożywiona dyskusja na temat pomocy dla Warszawy. W ostatnim numerze ukazał się list p. Irwina, który polemizuje z innym korespondentem, krytykującym posła Lloyda za potępienie stanowiska Rosji. Korespondent ten powoływał się na twierdzenie rosyjskie, że pomoc dla Polaków jest niemożliwa, ponieważ są oni zbyt rozproszeni po mieście. Autor listu powiada: „Ale w takim razie jak zdołały nieliczne samoloty sojusznicze udzielić tej pomocy? Zresztą nie pytaliśmy się Rosji o zdanie; żądaliśmy od niej używalności jej lotnisk.”

Podkreśliwszy fakt aresztowania przez władze sowieckie polskich przewódców ruchu podziemnego w różnych miejscowościach i polemizując z twierdzeniem, że Rosja okazała się bardzo łagodna wobec Finlandii, autor listu w konkluzji oświadcza:

„Na mocy traktatu z Sowietami jesteśmy zobowiązani do współpracy z Sowietami w świecie powojennym. Nie powinno to przeszkodzić podjęciu przez naszego ambasadora w Moskwie stanowczego dèmarche w sprawie pomocy dla polskiej Armii Krajowej. Jeśli ta armia nie otrzyma pomocy, to czy nie będzie to niewymazalną plamą na charakterze narodu brytyjskiego? W. Brytania dotrzyma słowa danego w traktacie anglo-sowieckim. Czy dotrzyma go również Rosja? W imię dobra Europy spodziewamy się tego. Jednakże sądząc po sprawie polskiej, perspektywy nie są pomyślne.

„W trzecim dniu walk Warszawa była w rękach powstańców”

Niemiecki dziennikarz o przebiegu wydarzeń w stolicy Polski

Możemy dzisiaj uzupełnić szczegółami doniesienia dziennikarza niemieckiego Schultza o walkach w Warszawie, podane przez niemiecką agencję „Transocean”, a częściowo zamieszczoną we wczorajszym numerze „Dziennika”.

„Już z dala widać warszawskie fabryki na przedmieściach. Na północy są lasy. Nie jest to korzystny teren dla powstania, ale Warszawa jest Warszawą, Warszawa jest Polską. Kto mógł się przedostać do Warszawy z zewnątrz robił to instynktownie, słysząc pewne pogłoski lub też na rozkaz. Tak było w ostatnich dniach lipca. Niemcy wiedzieli o sytuacji, lecz nie mogli dokładnie zrozumieć, o co chodzi. Od pamiętnego powstania wielkanocnego w lasach radomskich w 1940 r., aż do powstania w ghetto warszawskim w ubiegłym roku, zawsze odbywały się w Polsce awantury i sabotaże.

W godzinach popołudniowych 1. sierpnia ruch w mieście był większy, niż zwykle, specjalnie zauważono wielu rowerzystów. Oddziały szturmowe Armii Krajowej zajmowały swe posterunki. W grupach po 5 ludzi wchodzili do domów, zajmując posterunki naprzeciwko niemieckich urzędów, zajmując okna od strychów, wychodzące na główne ulice. Specjalnie gęsto obstawiali nasze składy żywnościowe i mundurowe. Zajmowali mieszkania, często bez wiedzy właścicieli, lecz często też za ich zezwoleniem. Byli to młodzi ludzie od 15 do 20 lat; oni to tworzyli główną siłę powstania.

Około godz. 5.30 po południu akcja rozpoczęła się w centrum miasta. Była to jeszcze jakaś niezrozumiała strzelanina, tak często bywało. Samochód z policją przejeżdża szybko przez miasto; cała jego obsada zastrzelona z okien; powstanie rozpoczęło się. Wylotowe ulice miasta zamknięto barykadami, mniejsze posterunki policyjne zdobyto. W jednym ze składów powstańcy zdobywają cały skład mundurów S.S. i t.p.

Powstańcy dają znaki niemieckim ciężarówkom na ulicy, które w dobrej wierze zatrzymują się. Kierowca ginie zastrzelony i ciężarówka staje się łupem powstańców. Samochód pancerny przybliża się, zaalarmowany ale nieprzygotowany na tę sytuację. Zatrzymuje go niby niemiecki S.S., poczem cała załoga pancerki pada trupem. W ten sposób w pierwszych godzinach wpadły w ręce powstańców duże zapasy żywności i amunicji. Zdobyty przez nich teren powiększał się szybko. Niektóre niemieckie posterunki trzymały się dłużej, lecz były silnie bombardowane.

W drugim i trzecim dniu powstania upadły prawie wszystkie izolowane posterunki niemieckie. Tylko Pałac Bruehlowski, siedziba gubernatora, która miała silną obsadę policyjną, urząd telegraficzny i parę innych budynków, trzymają się dłużej. Dwie rzeczy spowodowały pierwsze powodzenie powstańców: obsada ulic wyborowymi strzelcami z okien i akcja w ukradzionych dawniej lub też zdobytych niemieckich mundurach. Dużo powstańców strzelało z lornetkowymi celownikami, z wielkich odległości. Byli oni doskonale wyszkoleni, mieli dużo amunicji, od dawna wypracoowany plan, fanatyzm. Do tego dochodzi masa domów posiadających podziemia, sieć piwnic i katakumb, wreszcie ożywiła ich obietnica pomocy londyńskiego dowództwa.

W piwnicach starego ratusza znajdował się aparat radiowy, dla kontaktu ze światem, kontakt ten był stosunkowo dobry. ... Na zewnątrz wychodzą dokładne sprawozdania o sytuacji, nastrój polepsza się.

W pierwszych 16 dniach, kiedy niemiecka taktyka nie mogła jeszcze dobrze działać, kiedy powstańcy rozporządzali jeszcze dużym terenem, który zresztą drogo oddawali, kiedy pomimo bombardowania przez Stuki niektóre domy były zniszczone lecz piwnice wytrzymywały bombardowania, kiedy była jeszcze całkowicie zmobilizowana cała ludność, kiedy kobiety i dzieci nosiły wodę, obsługiwały kuchnie zbiorowe, działały jako gońcy wśród znajdujących się w ogniu ulic – wtedy większość ludzi w kamiennej trumnie miasta miała wrażenie, że sprawa ich zwycięży.

Ci powstańcy, którzy znali język niemiecki, strzelając jeszcze w okropny sposób lżyli nas. Walczono na odległość 30, a nawet i 5 m. Jeden oddział niemiecki, który z dużymi stratami walczył wśród kolumn i koło ołtarza pewnego kościoła przez dwa dni, zostaje zaskoczony o 3. w nocy przez dwóch mężczyzn i jakąś kobietę, którzy się wynurzyli znienacka ze zburzonej zakrystji.”

Po dwóch tygodniach zaczęto wzywać pomocy z zewnątrz. Jeszcze była woda i żywność, ale dał się odczuwać brak chleba i nie miano nawet jednego kawałka dziennie.”

O taktyce Niemców pisze Schultz:

„Z początku utorowano sobie drogę w centrum miasta, stamtąd zaś dostęp do mostu na Wiśle, aby zabezpieczyć kontakt z tyłami, znajdującymi się o kilkanaście kilometrów na froncie. Później otaczano bloki domów jeden po drugim i ponieważ powstańcy bronili się granatami ręcznymi i zapalającymi, tą samą metodą wykurzano ich z pozycji. Trzeba było walczyć niemal o każdy kamień. Płomienie postępowały z dzielnic dalszych do Starego Miasta. Tam i na Starym Rynku znajdowała się główna kwatera: krętymi uliczkami łatwo było w nocy gońcom przedostawać się, również było stamtąd łatwiej uciec. Obecnie po 4 tygodniach jest ciągle ten sam obraz: kobiety, starcy, niemowlęta na rękach matek, ranni rano wychodzą z piwnic domów, w których w przeddzień jeszcze walczono.”

„Powstanie – twierdzi Schultz – skończyło się zwycięstwem niemieckim, wywalczonym przez nasze wojska walczące z zimną krwią. Powstańcy walczyli z fanatyzmem, mieli oni pewien plan nie pozbawiony wyrafinowania, który jednakże wyróżniał się więcej gestem pełnym temperamentu, niż duchem wojskowym. Przy tym nie tylko Warszawa została spalona i zniszczona dom za domem i ulica za ulicą, ale zniszczono poważną część polskiego majątku narodowego.”

Apel nauczycielstwa polskiego

Do kolegów w W. Brytanii i U.S.A.

Zrzeszenie Nauczycieli Polskich w W. Brytanii zwróciło się dnia 8.9.44, z pismem do „National Union of Teachers in Great Britain” oraz do „Teachers’ Organisation of the U.S.A.” w sprawie walczącej Warszawy.

„Występując w imieniu tysięcy nauczycieli polskich oraz w imieniu tysięcy młodzieży szkolnej, z której tak wielu bierze udział w czynnych walkach na ulicach Warszawy, Zrzeszenie Nauczycieli Polskich w W. Brytanii zwraca uwagę swych kolegów brytyjskich i amerykańskich na cierpienia ludności cywilnej w Warszawie oraz w obozie w Pruszkowie i wzywa do potępienia okrutnych metod niemieckich oraz do przyśpieszenia pomocy dla Walczącej Warszawy.

„Nie chcemy wciągać Was w kłopoty dyplomatyczne ani wymagać od Was wystąpień politycznych. Przemawiamy do Was nie jako politycy, lecz jako koledzy nauczyciele do swych kolegów.” (PAT.)

W. Brytania a pomoc dla Warszawy

Wczorajsza prasa brytyjska ogłosiła następujący komunikat rządu polskiego:

„Rząd Polski w Londynie otrzymał ostatnio depeszę od dowódcy Armii Krajowej w Warszawie, gen. Bora, dziękującą w ciepłych słowach za otrzymanie zaopatrzenia dostarczonego mu przez samoloty działające pod kontrolą brytyjską. Zrzuty te umożliwiły oddziałom pod jego dowództwem dalszą walkę. Jednocześnie wyraził on nadzieję, że udzielona będzie dalsza pomoc sojusznicza.

„Rząd Polski korzysta ze sposobności, aby wyrazić swe uznanie dla pomocy, którą rząd brytyjski, działając w najściślejszej z nim współpracy, posłał i nadal posyła do Warszawy.

„Nie poprzestając na jasnym określeniu swego stanowiska w odniesieniu do statutu kombatanckiego polskiej Armii Krajowej, rząd brytyjski od pewnego czasu, pomimo największych trudności operacyjnych, wysyłał samoloty z załogami brytyjskimi i polskimi celem zrzucenia broni w Warszawie. Od wybuchu powstania w Warszawie 1 sierpnia samoloty z załogami brytyjskimi, południowo-afrykańskimi i polskimi dokonały dużej liczby lotów z baz śródziemnomorskich celem dopomożenia stolicy. Aczkolwiek samoloty działały na dystansie maksymalnego zasięgu i w obliczu silnej obrony niemieckiej, poważna część tych lotów udała się. Ponad 100 ton broni zrzuconych na spadochronach dosięgło siły polskie. Materiał ten objął 250 sztuk broni ppane. typu Piat, 1,000 Stenów, 3 miliony sztuk amunicji, 19 tysięcy granatów ppanc. i zwykłych oraz wiele ton specjalnego materiału nadającego sie do walk ulicznych.

„Wysiłku tego dokonano za cenę dużych strat w samolotach, których większość miała załogi brytyjskie i południowo-afrykańskie. Około 250 lotników sojuszniczych, w tym 98 Polaków, utracono w próbach dostarczenia pomocy żołnierzom Armii Krajowej, których towarzysze broni za granicą walczyli ramię przy ramieniu ze swymi Sojusznikami w ciągu 5 lat.

„Równocześnie nie zapomniano o cierpieniach ludności cywilnej stolicy. 11 września rząd brytyjski wystosował ostrzeżenie do Niemców w sprawie okrucieństw popełnianych wobec mieszkańców Warszawy. Ponadto rząd brytyjski dostarczył  40,000 frs. szw. P.C.K. w Szwajcarii. Sume tę przeznaczono na zakup żywności i leków i jeden pociąg został już wysłany przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż do obozu internowanych w Pruszkowie.

„Rząd Polski jest przekonany, że jego sojusznicy brytyjscy uczynią wszystko, co jest w ich mocy, aby utrzymać dostawy dla Warszawy zarówno sprzętu wojskowego, jak i pomocy dla ludności cywilnej.”

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

 

 

Głodzenie ludności – Mordowanie żołnierzy Armii Krajowej – Dobijanie ciężko rannych

Potworne okrucieństwa Niemców w Warszawie

 

Warszawa, dn. 11 września (Służba radiowa)

Komunikat gen. Bora z dn. 10 września:

Dzień dzisiejszy zaznaczył się osłabieniem ognia artylerii i lotnictwa nieprzyjacielskiego.

Utraciliśmy część terenu od strony Nowego Świata w rejonie ulicy Wareckiej.

Poza tym bez zasadniczych zmian.

Odgłosy walki z kierunku Pragi.

Nad Warszawą działalność lotnictwa. Pożary w rejonie Jabłonnej trwają.

Gen. Bór ujawnia, że straty załogi polskiej Starego Miasta w ciągu miesiąca walki w tym rejonie wyniosły 80% stanu początkowego. W personelu dowódców straty były jeszcze większe.

Wyprowadzono przed opuszczeniem Starego Miasta całą pozostałą przy życiu załogę polską, która w chwili wycofywania się wynosiła 1,300 uzbrojonych żołnierzy.

Warszawa, dnia 9 września (Służba radiowa)

Niemcy nieustannie i ciężko atakują pozycje polskie a w niektórych punktach, mając olbrzymią przewagę ogniową, robią pewne postępy. Ogień artylerii i bombardowania lotnicze trwają nieustannie.

Wiele kobiet, dzieci i starców, opierając się na obietnicy nieprzyjaciela, że będą dobrze traktowani i że ich prywatna własność, którą z sobą przyniosą, nie będzie od nich odebrana, opuściło wczoraj i dzisiaj miasto. Obecnie jednak już dowództwo Armii Krajowej otrzymuje raporty, że Niemcy odebrali od tych ludzi wszystkie przedmioty wartościowe. Następnie wszyscy, kobiety, dzieci, starcy, mimo że byli osłabieni przez głód, zostali zmuszeni do 30-kilometrowego marszu wśród ulewnego deszczu. Umieszczono ich na otwartej przestrzeni, jak bydło, pod strażą żołnierzy SS.

Na Starym Mieście nieprzyjaciel nawet nie próbował udzielić jakiejkolwiek pomocy cierpiącej ludności cywilnej. Blizko połowa tych ludzi jest lżej lub ciężej rannych. Wszystkie zapasy żywności, które posiadali, zostały pogrzebane pod ruinami zniszczonych domów. Obecnie na Starym Mieście wciąż jeszcze przebywa od 80 do 100 tys. mieszkańców. Według niepotwierdzonych wiadomości Niemcy po wkroczeniu do Starego Miasta mieli zastrzelić wszystkich żołnierzy Armii Krajowej oraz ciężko rannych.

W centrum miasta Niemcom udało się po przeprowadzonym ataku zdobyć jeden z gmachów na ulicy Czackiego. W dwie godziny później oddziały Armii Krajowej prezprowadziły kontratak i odebrały gmach.

Wszystkich mieszkańców tego domu w ilości 38 osób – kobiet, dzieci i starców znaleziono zamordowanych przez nieprzyjaciela.

Łotr pierwszej klasy

„Deutsche Nachrichten Büro” ogłosiło wieczorem dnia 6 września przez radio, że wybitny udział w walkach w Warszawie biorą różne „ochotnicze” oddziały. W zaciętych walkach na ulicach, kiedy trzeba zdobywać dom po domu, specjalnie odznaczyły się oddziały, złożone z Gruzinów i innych mieszkańców północnego Kaukazu. Wielu z nich zostało odznaczonych Krzyżem Żelaznym, a jeden Gruzin otrzymał za wybitne zasługi aż Krzyż Żelazny pierwszej klasy. Jest to pierwsze, tak wysokie odznaczenie, jeśli chodzi o odziały kaukaskie. Tyle D.B.N.

Oczywiście nie wolno nam oskarżać za zachowanie się tych najemnych band nazistowskich tych narodów kaukaskich, wśród których zwerbowani zostali „bohaterowie” palenia Warszawy i chowania się przed ogniem źle uzbrojonych powstańców za żywe osłony z polskich dzieci, kobiet, starców – ale w każdym razie jest to jeszcze jedna bolesna wiadomość, nadchodząca z samotnie walczącej o Wolność bohaterskiej Warszawy.

 

 

Odpowiedź Pen Clubu Brazylii

na polski apel

Rio de Janeiro. (PAT). Brazylijski Pen Club zwołał nadzwyczajne zebranie, na którym uchwalono tekst odpowiedzi do Polskiego Pen Clubu na wezwanie o udzielenie pomocy dla Warszawy:

„Brazylijski Pen Club otrzymał za pośrednictwem posła R.P. dra T. Skowrońskiego, Wasze wezwanie w sprawie pomocy dla Warszawy. Apel odczytany został na publicznym posiedzeniu Brazylijskiej Akademii, w obecności pisarzy, dyplomatów i wybitnych przedstawicieli naszych sfer kulturalnych i politycznych.

„Nasz Prezydent odczytał apel, podkreślając w gorących słowach odwagę i bohaterstwo – które nie mają równego sobie – z jakim Polacy walczą o ich nieśmiertelną i pełną chwały Ojczyznę.

„Zebranie wysłuchało apelu polskich bohaterów z najgłębszym wzruszeniem i wyraziło życzenie, aby ci otrzymali należną im pomoc, ma to być nie tylko pomoc doraźna, uzależniona od okoliczności. Należy im udzielić pomocy umożliwiającej obronę godności ludzkiej w walce o wartości kulturalne i cywilizacyjne.

„Sprawozdanie naszego posiedzenia zostało zamieszczone w prasie. Wasz apel spotkał się z oddźwiękiem w sercach naszego narodu, który zawsze żywił głęboką sympatię dla sprawy polskiej, jako zagadnienia niepodległości, do państwa, praw ludzkich, wolności i godności.

„Wasz apel przez długi czas pozostanie w pamięci Brazylijczyków wzruszając ich serca przepełnione uczuciem dla Was. Wznosimy okrzyk: Niech żyje Polska w swej najjaśniejszej i niezniszczalnej chwale, wolna i zmartwychwstała dzięki ofiarom jej umęczonych synów.”

Claudio de Souza

Prezydent.

 

 

Epizod wojenny – sprzeczny

z zasadami i celami wojny

Rzym. PAT. Organ Watykanu „Osservatore Romano” pisze o walkach w Warszawie:

„Wypadki rozgrywające się w Warszawie wywołują wszędzie głębokie wrażenie, gdyż jedyny w swoim rodzaju ten epizod wojenny stoi w sprzeczności z zasadami i celami wojennymi sprzymierzeńców.

„Karta, z opisami walk Warszawy, choćby ze względu na prestiż wojskowy Sprzymierzonych, nie powinna znaleźć się w księdze historii obecnej wojny i być zapisana zwłaszcza w chwili, gdy komunikaty donoszą o coraz to nowych sukcesach na wszystkich frontach. Komunikaty te podkreślają jednocześnie fakt jak to miasta i ludność zostały oswobodzone i jak to udzielono im hojnie wszelkiej pomocy, dostarczając amunicji i broni.

„Koła polityczne podkreślają fakt, że biernośc rosyjska, podczas zmiennych walk w Warszawie, nie była podyktowana wyłącznie przyczynami natury wojskowej, lecz również politycznej. Ten stan rzeczy wywrze wpływ na całą przyszłość Polski oraz na kwestie, bedące w zawieszeniu, a istniejące między Polską a Rosją.

„Nie powinno było ujść uwagi, że stanowisko jakie zajęli Sprzymierzeni zostanie również ocenione i z tego punktu widzenia, nabierając specjalnego znaczenia politycznego, w zależności od tego czy Polsce, walczącej na froncie wewnętrznym, zostanie udzielona pomoc czy nie.”

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Najcięższa artyleria wroga bombarduje stolicę

Niemcy podrzucają zatrutą żywność – zatrzymują sanitariuszy

(...)

Warszawa, dn. 13. września

Radiostacja „Błyskawica”

Nasłuch średni.

Cały rejon  Śródmieścia pod ogniem nieprzyjaciela. Na ul. Nowogrodzkiej lokalne starcia. W rejonie Czerniakowa silny ogień nieprzyjacielskiej artylerii, miotaczy min. i moździerzy. Spalono dwa czołgi niemieckie. Ul. Polna bombardowana przez baterie, umieszczone w północnej części Mokotowa.

Na ul. 6 sierpnia Niemcy umacniają barykady.

Na Mokotowie sytuacja bez zmian.

Na Żoliborzu oddziały nasze odparły ataki żandarmerii. W miejscach opuszczonych Niemcy zostawili pełno żywności. Pięciu żołnierzy Armii Krajowej uległo zatruciu po spożyciu żywności. Żywność była zatruta arszenikiem. Trzech z nich walczy ze śmiercią.

Niemcy zatrzymali sanitariuszy Czerwonego Krzyża, którzy do dnia dzisiejszego nie powrócili. Nie wiadomo, jaki jest ich los.

Dalej radiostacja podaje cytaty z różnych pism warszawskich na temat konferencji w Quebec.

Usłyszelismy z tej audycji następujące zdania:

Narody i ludzie chcą wolności i o nią walczą. Walcza o nią dla siebie i dla innych. Sprawiedliwość może powiedzieć, że walczyliśmy tak jak inni. W sierpniu zaczęliśmy zdobywać wolność dla siebie. Rozumiemy, że niektórzy chcą przemilczeć nawet najważniejsze procesy, niemiłe dla ich gry. Ale czy można tak postępować, gdy chodzi o krew...

Czekamy na wyniki konferencji w Quebec, na której są rozpatrywane sprawy polityczne gospodarcze.

My w Polsce jesteśmy całkowicie dotknięci kataklizmem wojny. Szczególnie gospodarczo. Wojna przesunęła sie przez nasze całe tereny ...

Za pomoc udzielaną partyzantom sowieckim spalono całe wsie. Ostatnie polecenia władz niemieckich każą palić ostatnie zapasy zboża...Brak bydła. Brak warsztatów... Warszawa i Białystok to jedno z najtrudniejszych zagadnień. ... Zniszczono szkoły, kościoły..

Brak warsztatów. Okupant przez pięć lat wywoził wszystko. Zbliżająca się jesień w trudne nas stawia położenie. W zakresie zdrowotnym, szkolnictwa, przemysłu, budownictwa i innych musimy zaczynać od początku. Wiemy, że musimy temu wszystkiemu podołać.

Uzupełnieniem tej audycji „Błyskawicy” była poranna audycja „Polskiego Radia-Warszawa”:

Myśląc o nadchodzącym pokoju, wyobrazić sobie należy obraz zniszczeń gospodarczych, jaki przedstawia cały świat.

Kwestia żywnościowa wysuwa się na plan pierwszy. Zapewnienie pracy dla żołnierzy po skończonej wojnie – to zagadnienie również niezmiernie ważne. Niezwykłe trudności napotka również rozwiązanie sprawy mieszkaniowej. Miasta takie jak Białystok, Warszawa, tak okropnie zniszczone, przechodzic będą olbrzymie trudności. Domy, które się utrzymały, należą do rzadkości. Ludzie gniotą się po pozostałych mieszkaniach, piwnicach. ...

Niezwykle trudno przedstawiać się będzie wznowienie wytwórczości. Niemcy wywieźli z Polski całe urządzenia fabryk. Nie możemy zapominać, że wskutek rozebrania fabryk olbrzymie masy robotników pozostana bez pracy. Musimy znowu zaczynać od początku.

Z takimi problemami staniemy przed pokojem. Straty w ludziach, zniszczenia materialne i gospodarcze, stworzą ogrom prac i zadań. My pracy tej chcemy się podjąć.

Polityka faktów dokonanych

Agencja „Exchange T.” donosi z Moskwy, że władze sowieckie i polski Komitet Wyzwolenia Narodowego „osiągnęły porozumienie co do wzajemnej repatriacji Polaków, Ukraińców i Białorusinów.” Układ podpisany został w Lublinie 5 września i przewiduje „ewakuację obywateli polskich z terytorjów Republik Ukraińskiej i Białoruskiej do Polski dotyczącą wszystkich, którzy byli obywatelami polskimi do 19 września 1939, oraz ewakuację na Ukrainę i Białoruś ludności ukraińskiej i białoruskiej z Polski.”

Układ postanawia, że „osoby przesiedlone na terytorium sowieckie bedą miały wybór pomiędzy indywidualnym przydziałem ziemi, a przystąpieniem do kołchozów. Przesiedleni do Polski otrzymają ziemię na podstawie planu P.K.W.N., przewidującego działki wielkości 12 akrów uzyskane z podziału dóbr państwowych względnie z rozparcelowania majątków większych, niż 150 akrów.”

Układ podpisany został przez Osóbkę-Morawkskiego, premiera Ukrainy Chruszczewa i premiera białoruskiego Pomanerenko.

***

Układ powyższy stanowi niewątpliwie nowy etap polityki faktów dokonanych. „Ewakuacja” obywateli polskich z terytoriów sowieckich republik ukraińskiej i białoruskiej do Polski oznacza po prostu przesiedlenie Polaków z ziem okupowanych przez Rosję w 1939 r.”

 

Orędzie o Polsce

Ottawa. (PAT). Kardynał Villeneuve, głowa kościoła rzym.-katolickiego w Kanadzie w związku z otwarciem konferencji w Quebec wydał orędzie skierowane do państw, uczestników konferencji.

Orędzie Kardynała piętnuje okrucieństwa niemieckie, popełniane na Polsce i stwierdza, że przywrócenie Polsce przez Narody Sprzymierzone pełnej wolności, niepodległości oraz integralności byłoby tytułem dla ich wieczystej chwały.

Kardynał Villeneuve zarządził jednocześnie specjalne modły wszystkich wiernych za sprawę Polski.

Wielkie zebranie w Glasgow

w sprawie stosunku Rosji do Polski

Po raz pierwszy od zaatakowania Rosji przez Niemcy zorganizowany został na terenie W. Brytanii miting polski, na którym postępowanie Rosji wobec Polski było poddane ostrej krytyce. Miting ten miał tem większe znaczenie, że udział w nim wzięli poza znanymi przyjacielami Polski, jak p. Neil MacLean, członek Parlamentu, również Księżna Atholl nazwana w Szkocji „Czerwoną Księżną”, jak to sama w swym przemówieniu powiedziała. Oskarżana jest ona o sympatie komunistyczne. Trzecim mówcą na tym zebraniu był prof. uniwersytetu z Dundee, Peacock. Prasa w Glasgow podaje („Glasgow Herald”) iż obecnych było 3.000 osób. Jest to swego rodzaju rekord na wiecu polskim w powszedni dzień w Glasgow.

Początkowo sądzono, że na zebraniu tym dojdzie do zaburzeń, w związku z przybyciem b. licznej  grupy komunistów. Publiczność jednak nie dopuszczała do przerywań i każde wystąpienie komunistów zagłuszała tupaniem. W rezultacie miting który był doskonale zorganizowany odbywał się bez żadnych zgrzytów w niesłychanie serdecznej dla Polski atmosferze. Mówcy podali do wiadomości publicznej o deportacjach ludności polskiej z terenów przez Rosję zajętych, o aresztowaniach przywódców ruchu podziemnego przez NKWD, jak również o egzekucjach dokonywanych na oficerach i żołnierzach Armii Krajowej. Na zakończenie mitingu Sir Patrick Dollan podziękował  komunistom za tak liczne przybycie na to zebranie, na którym mieli okazję dowiedzieć się o Rosji i Polsce rzeczy przed tym im nieznanych. Trzeba dodać, że mówcy przez cały czas panowali nad salą mimo iż wiadomo było, iż komuniści przybyli specjalnie z zamiarem zerwania tego zebrania.

Rezolucja domagająca się wysłania brytyjsko-amerykańskiej misji do Warszawy, celem pomocy Polakom w uwolnieniu ich kraju, została przyjęta przy nielicznych sprzeciwach komunistów. Kontrwniosek komunistów nie został nawet odczytany wobec kategorycznych protestów publiczności.

Indie o Warszawie

Sekretarka Pen Klubu hinduskiego p. Zofia Wadia nadesłała do zarządu polskiego Pen Clubu następujący telegram:

„Wasz apel o ratunek dla Warszawy zasługuje na odzew z najgłębszego serca. Podaliśmy go do publicznej wiadomości w całych Indiach. Przesyłam gorące, braterskie pozdrowienia.”

Przegląd Prasy

ZAŁATWIENIE SPORU POLSKO-SOWIECKIEGO – KWESTIĄ NAGLĄCĄ

„Yorkshire Post” w numerze środowym zamieszcza artykuł pt. „Tragedia Polski”. Pismo wyraża nadzieję, że mimo nieobecności marsz. Stalina na konferencji w Quebec, prez. Roosevelt i prem. Churchill będą w stanie znaleźć jakiś sposób na polepszenie widoków porozumienia polsko-sowieckiego. Istnieją podstawy, aby przypuszczać, że nowa konferencja z udziałem marsz. Stalina odbędzie się niezadługo w Europie – powiada pismo – lecz sprawa polska nie należy do tych, które można odsuwać na później.

Straszna sytuacja polskich wojsk podziemnych, niedostatecznie zaopatrzonych, walczących w Warszawie przeciw przeważającej sile wroga, wydanie dziwacznie sformułowanego rozkazu dziennego przez gen. Sosnkowskiego, atakującego Dowództwo Alianckie za nie dość wielkie wysiłki dla przyjścia z pomocą bojownikom Warszawy, ostre różnice poglądów między samymi Polakami – wszystko to wskazuje na fakt, że spór polsko-sowiecki winien być traktowany jako kwestia niezwykle nagląca.

Jedną z najważniejszych przeszkód do osiągnięcia porozumienia jest – zdaniem tego pisma, zbliżonego jak wiadomo do brytyjskiego Ministerstwa Spr. Zagran. – różnica stanowisk wśród samych Polaków. Oprócz ostrego rozłamu między protegowanym przez Moskwę Komitetem w Lublinie a Rządem Polski, również Polacy w Londynie nie uzgodnili dostatecznie swych stanowisk, choć „przedstawiciele wszystkich stronnictw reprezentowanych w Rządzie jednomyślnie uważają za pożałowania godne zniewagi skierowane przez gen. Sosnkowskiego pod adresem zachodnich Aliantów.”

Najlepszą odpowiedzią na oskarżenie gen. Sosnkowskiego jest – jak powiada pismo – „dramatyczne i historyczne” oświadczenie Rządu Polskiego na temat pomocy udzielonej Warszawie przez Aliantów.

„...Tych Polaków, którzy wiedzą jak szczere jest współczucie Brytyjczyków dla losu Warszawy, oburzą podejrzenia rzucane na brytyjską gotowość niesienia pomocy Warszawie.”

Działalność gen. Sosnkowskiego w ciągu ostatnich tygodni była szczególnie „niefortunna”. Prem. Mikołajczyk – powiada pismo – usiłuje doprowadzić do rezygnacji gen. Sosnkowskiego ze stanowiska wodza naczelnego. „Lecz gen. Sosnkowski ignoruje fakt, że rząd domaga się jego rezygnacji. Dymisji może mu udzielić jedynie Prezydent Raczkiewicz. Jeżeli Prezydent odmówi zdymisjonowania generała, to sam rząd może być zmuszony do ustąpienia. Taki obrót sprawy mógłby ostatecznie przekreślić te możliwości porozumienia z Rosją, jakie jeszcze istnieją.”

W konkluzji pismo wyraża nadzieję, że „wszystkie umiarkowane elementy polskie zewrą swe szeregi i będą czynić dalsze wysiłki dla osiągnięcia porozumienia z sąsiadem rosyjskim.”

Mamy również nadzieję, że rząd rosyjski rozsądnie i wspaniałomyślnie ułatwi premierowi polskiemu jego szczere dążenie do znalezienia podstaw słusznego kompromisu.

(...)

TAM.

 

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Zrzuty na Warszawę

Agencja „Exchange” donosi:

Do Londynu nadeszły z Warszawy wiadomości, że pewna ilość samolotów brytyjskich i amerykańskich z baz we Włoszech zrzuciła w Warszawie w nocy z 10 na 11 września broń i zaopatrzenie.

Niema radości na twarzach Polaków

Korespondencja amerykańskiego dziennikarza z Lublina

Amerykański „Christian Science Monitor” z dn. 6.9.44. zamieszcza korespondencję Aleksandra Wertha z Lublina, który m.in. pisze:

... „ .. Pod wieloma względami Polska przedstawia tragiczny widok. W Polsce wyczuwa się uczucie niepewności i zakłopotania, którego nigdy nie było widać w oswobodzonych miastach rosyjskich, nawet najbardziej dotkniętych zniszczeniem i stratą ludzi.

Chciałoby sie myśleć o Polsce, jako o kraju, który po pięciu latach strasznego panowania niemieckiego powita radosnym entuzjazmem zbliżające się wyzwolenie, który powstanie, jak jeden mąż, aby bić znienawidzonych Niemców, w którym zapomniane zostaną spory przeszłości przynajmniej do czasu, kiedy całość ziem polskich zosatnie oswobodzona i powstanie normalny rząd.

Niemcy robili wszystko, co mogli, aby w duszach polskich siać zwątpienie w przyszłość. Między wieśniakami i ludnością miast istnieją jeszcze pewne uczucia niechęci i wzajemnego oskarżania o spekulację i paskowanie.

Nie jest uwagi godne to, że Niemcy pozostawili ślady swych demoralizujących i korupcyjnych metod działania – ale to, że w narodzie polskim pozostało tak wiele wartości duchowych i tyle siły odrodzenia.

Kiedy uświadomimy sobie tę straszną atmosferę, w której naród polski powraca do życia – dopiero wtedy zaczynamy rozumieć te olbrzymie trudności, które piętrzą się przed wszelką władzą cywilną lub wojskową, mającą zamiar rządzić w takim kraju.

Polacy nie mogą przekonać samych siebie, że Niemcy już nigdy nie wrócą. Wielu Polaków prawdopodobnie patrzy na PKWN i na Armię Czerwoną, jako na zjawisko przemijające.

Lublin przejmuje się tragedią Warszawy, która w oczach wielu Polaków jest nie tylko przejawem bestialstwa niemieckiego, ale także potęgi niemieckiej.

Za każdym razem, gdy mówię z Polakami podkreślam fundamentalną jedność Ameryki, W. Brytanii i Rosji. Zawsze otrzymuje odpowiedź: „Mam nadzieję, że Pan ma rację, ale przez tyle lat mówiono nam, że jest to niemożliwy i nienaturalny alians.”

Polska potrzebuje bardziej, niż czegokolwiek innego, doskonałej propagandy alianckiej, podkreślającej tę jedność.”

Prawda oparta na faktach i dokumentach

Rosja a pomoc dla Warszawy

Dziś po południu minie 44 dni straszliwych, bohaterskich, ponad ludzką wytrzymałość, samotnych bojów Warszawy z barbarzyńskim, zbrodniczym wrogiem. Sprawa pomocy dla oddziałów naszej Armii Krajowej narastała w ciągu tych czterdziestu czterech dni do zagadnienia o najwyższym znaczeniu moralnym nie tylko dla Polaków ale dla całego świata kulturalnego, który w obecnej wojnie chce widzieć i ma prawo widzieć nie gry polityczne, oparte jedynie na sile i zmierzające do celów, które nic wspólnego z demokracją nie mają, ale środek prowadzący do nowego pokoju, opartego na prawie sprawiedliwości i wolności. Ma prawo widzieć, bo płaci w tej wojnie olbrzymią daninę krwi i samozaparcia się.

Omawiane były szeroko wielkie trudności natury technicznej dla anglosaskiego lotnictwa, które spowodowały, że ilość broni i amunicji zrzucona Polakom była minimalna i nie mogła w najmniejszym stopniu zaspokoić potrzeb walki, toczonej w Warszawie z przeciwnikiem uzbrojonym od stóp do głów w najbardziej nowoczesny i najcięższy sprzęt. I musiało się nasuwać każdemu pytanie, dlaczego ze strony Rosji, której armie znajdowały się zaledwie o parę mil od Warszawy, nie zrobiono nic, aby oddziałom Armii Krajowej z garnizonu warszawskiego przyjść choćby z najmniejszą pomocą?

Ze strony rosyjskiej wysunięto dwa argumenty, które miały przed opinią świata, wstrząśniętą do głębi tragedią samotnie walczącej Warszawy, wytłumaczyć dla nikogo niezrozumiałe stanowisko Moskwy.

Wszyscy chcemy wierzyć, że to tylko jakieś tragiczne nieporozumienie, które oby jak najprędzej minęło. Argumenty, jakie ukazały się tu i ówdzie w prasie, a którymi starano się wytłumaczyć stanowisko Rosji, zostały oświetlone we wczorajszym „Times’ie” szeregiem dat i faktów, które poniżej wykorzystujemy.

Pierwszy z argumentów rosyjskich polegał na twierdzeniu, że zrzuty na Warszawę były w ogóle niemożliwe, ponieważ oddziały polskie, walczące w mieście, opanowały jedynie pewne odosobnione bloki domów, a zatem zachodziła obawa, że broń zrzucana z samolotówmoże wpaść w ręce niemieckie. Argument ten był podany z Moskwy dnia 31 sierpnia o godz. 20 m. 15 w audycji kontrolowanej przez Sowiety „Związku Patriotów Polskich”.

Twierdzenie to było całkowicie niezgodne z prawdą.

W okresie pierwszej połowy sierpnia oddziały polskie panowały na obszarze całego miasta, a w posiadaniu Niemców były tylko nieliczne wyspy domów. Do 1 września 1944 roku, w posiadaniu Polskiej Armii Krajowej, znajdowało się wiele rejonów miasta, z których 9 miało 1 do 2 kilometrów kwadratowych powierzchni. Największe i najważniejsze z nich, w środku miasta położone, były blisko siebie, a przedzielały je jedynie wąskie przejścia wybite i opanowane przez nieprzyjaciela.

Rejony te w centralnej części miasta leżały na jednej linii równoległej do Wisły, co powinno było ułatwiać zrzuty z samolotów.

Od 2 września 1944 roku stan posiadania oddziałów polskich w Warszawie zmniejszył się o 2 dzielnice, a mianowicie Stare Miasto i Sadybę. Rejony w centralnej części miasta utrzymane zostały nadal, a nawet znacznie rozszerzone przez Polaków.

Najlepszym zresztą dowodem, że zrzuty były możliwe, a wysyłanie ich celowe – jest fakt, że piloci brytyjscy, amerykańscy, południowo-afrykańscy i polscy, po przezwyciężeniu wielkich trudności na trasie lotu, umieli jednak odnaleźć właściwe rejony i pewną ilość broni i amunicji zrzucić.

Z zrzutów tych dostało się w ręce polskie 80 procent. Pozostałe 20 procent nie całe wpadło w ręce niemieckie – część poprostu nie była odnaleziona w ruinach domów.

Drugi argument, który powtórzony został nawet w niektórych gazetach, wychodzących w Wielkiej Brytanii, usiłuje uzasadnić brak pomocy ze strony sowieckiej tym, że dowódca armii krajowej, gen. Bór nie podał dowództwu sowieckiemu miejsc, w którychby miały być dokonane zrzuty broni i amunicji przez samoloty sowieckie.

I to twierdzenie jest całkowicie nieprawdziwe.

Premier rządu polskiego p. Mikołajczyk w czasie swego pobytu w Moskwie interweniował osobiście u marszałka Stalina w sprawie pomocy dla Warszawy i uzyskał jego obietnicę. Stalin zapowiedział jednocześnie zamiar wysłania sowieckiego oficera łącznikowego do Warszawy. Wiadomość o tym p. Mikołajczyk przekazał w dniu 9 sierpnia 1944 roku do Londynu, skąd natychmiast (w dniu 10.8.1944) za pośrednictwem wojskowych władz brytyjskich poszła depesza do Moskwy, zawierająca proponowane rejony dla zrzutów broni i amunicji, miejsce dla zrzutu oficera łącznikowego, szczegóły dotyczące zrzutów pomocy materialnej oraz cele dla bombardowania w Warszawie i jej okolicach. Jednocześnie te same szczegóły wysłane zostały do Moskwy za pośrednictwem Brytyjskiego Foreign Office. Oparte one były na informacjach nadesłanych z Warszawy przez gen. Bora.

W dniu 12 sierpnia 1944 roku, wyżej wymienione szczegóły zostały uzupełnione informacjami jeszcze dokładniejszymi i również za pośrednictwem władz brytyjskich przesłane do Moskwy.

W dniu 16 sierpnia 1944 roku przekazano za pośrednictwem władz brytyjskich ponownie sprecyzowane i skontrolowane zestawienia miejsc dla zrzutów w Warszawie oraz cele dla bombardowania lotniczego.

Interwencje te stanowią jedynie część wielokrotnych apeli, z którymi zarówno władze rządowe polskie jak i czynniki wojskowe zwracały się do Moskwy w sprawie pomocy dla oddziałów Armii Krajowej walczących z Niemcami w Warszawie.

W dniu 31 lipca, to jest w przeddzień wybuchu walk w Warszawie prem. Mikołajczyk, w czasie swej pierwszej rozmowy na Kremlu uprzedził p. Mołotowa, że akcja tego typu jest przygotowana.

Dnia 2 sierpnia 1944 roku władze brytyjskie przekazały do Moskwy depesze gen. Bora z dnia 1 sierpnia 1944 roku, w której pisał dosłownie: „Wobec rozpoczęcia walk o opanowanie Warszawy prosimy o spowodowanie pomocy sowieckiej przez natychmiastowe uderzenie z zewnątrz.”

W dniu 3 sierpnia p. Mikołajczyk zawiadomił marsz. Stalina oficjalnie o wybuchu otwartych walk w Warszawie i poprosił o pomoc.

W dniu 5 sierpnia sowiecki kpt. Kaługin, który znalazł się w Warszawie i zgłosił się do dowództwa polskiego, przesłał depeszę adresowaną do marsz. Stalina. Depesza ta została przekazana przez władze brytyjskie do Moskwy w dniu 8 sierpnia 1944 roku.

W dniu 9 sierpnia 1944 władze brytyjskie przekazały do Moskwy depeszę dowódcy Armii Krajowej w Warszawie adresowaną do marsz. Rokossowskiego z propozycją uzgodnienia działań i udzielenia pomocy Warszawie.

Jednocześnie władze brytyjskie, wobec ogromnych trudności technicznych w przelotach z baz lotniczych alianckich do Warszawy zwracały się wielokrotnie do rządu sowieckiego o zgodę na lądowanie samolotów sojuszniczych na lotniskach sowieckich, po dokonanych zrzutach nad Warszawą. („The Times”, 31.8.44).

Po swym powrocie z Moskwy, polski premier Mikołajczyk zwracał sie dwukrotnie do marsz. Stalina z telegraficzną prośbą o przyspieszenie przyrzeczonej pomocy.

Wszystkie wyżej wymienione oraz liczne, nie objęte tym zestawieniem, interwencje, depesze, apele, i wezwania pozostały bądź wogóle bez odpowiedzi, bądź też spotkały się z odpowiedzią odmowną.

Taka jest prawda, oparta na faktach.

Echa polskie

w prasie prowincjonalnej

Prowincjonalna prasa lewicowa zamieszcza szereg artykułów i notatek na tematy polskie.

Wychodzący w Glasgow „Forward” stwierdza, że „przyszłe stosunki między Rosją a W. Brytanią i Ameryką w ogromnej mierze zależeć będą od polityki Rosji wobec Polski. Jeżeli wojna zakończy się tym, że Rosja bezwzględnie narzuci swą wolę Polsce, lub będzie usiłowała kierować sprawami polskimi za pośrednictwem zamaskowanego rządu marionetkowego ... to nietylko w Polsce, ale również w W. Brytanii i Ameryce wytworzy się strach przed Rosją i wrogość wobec niej. Nastroje te eksploatowane będą będą przez podżegaczy wojennych po obu stronach Atlantyku.”

„Forward” występuje bardzo ostro przeciwko zmianom terytorialnym granic na zachodzie, wysuwanym przez Komitet moskiewski. „Rosjanie mają prawo mieszkać w Rosji, Polacy w Polsce, a Niemcy w Niemczech”.

Jeśli miliony Niemców z ziem przyłączonych do Polski ma zostać oderwanych od swych rodzin i deportowanych do Rosji, podczas gdy rodziny te mają zostać wysłane do Niemiec, to nowa Polska rozpocznie swój żywot z balastem nienawiści, który obejmie również i Rosję – ostrzega pismo, krytykując wszelkie plany transferów ludności.

Anarchistyczny „War Commentary” w numerach z sierpnia i września omawia sprawy polskie. Jedna z notatek nosi sugestywny tytuł „L’ordre regne a Varsovie.”

Socjalistyczny tygodnik I.L.P. „New Leader” pisze, że historia Polski w okresie drugiej wojny światowej stanowić będzie jedną z największych tragedii naszych czasów.”

„Historia Warszawy zaś będzie w tych dziejach epizodem najbardziej ponurym.”

„The Labour Woman” kobiecy miesięcznik polityczny pod redakcją Mary Sutherland – zamieszcza w numerze wrześniowym artykuł wstępny, poświęcony tragicznemu losowi Warszawy.

 

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Pytania, które są oskarżeniem

Warszawa, dnia 10 września

(Służba radiowa)

Warszawa, dn. 10 września (Służba radiowa)

Prezydent miasta st. Warszawy nadał przez Londyn następującą depeszę, zaadresowaną do Lorda Mayora Londynu i Prezydenta Nowego Yorku:

„W szóstym roku walki podziemnej Warszawa od pięciu tygodni prowadzi otwartą orężną walkę z Niemcami, nie otrzymując pomocy z zewnątrz. Dzień rozpoczęcia tej walki był ostatnim, który mógł nas uchronić od zastosowania przez Niemców niszczycielskich metod względem ludności.

Walkę prowadzimy nie dla podziwu świata, ale dla wyzwolenia się z niewoli łącznie z innymi narodami. Jako prezydent Stolicy czuję się przeto uprawniony dać wyraz nurtującym wśród ludności pytaniom:

  1. Dlaczego jesteśmy osamotnieni i tak długo nie otrzymujemy broni, amunicji i żywności.
  2. Dlaczego nie przybywa do nas odsiecz lotnicza, a przede wszystkim bombowce, które mogłyby uchronić Warszawę od niszczenia przez Niemców, niszczenia kolejno całych dzielnic.

Apelujemy do sumień kulturalnych narodów – tylko niezwłoczna pomoc od nich może być skuteczna.

Prezydent Warszawy

Zapowiedź interpelacji w Izbie Gmin

w sprawie Warszawy i Polski

Sprawa pomocy dla Warszawy oraz zagadnienie stosunków polsko-sowieckich będą poruszone w parlamencie brytyjskim, który 26 września zbiera sie na nową sesję.

Jeden z posłów, komandor Bower, należący do partii konserwatywnej, zapowiedział już zgłoszenie czterech interpelacji. Jedna z nich zawiera pytanie, czy rozmiary pomocy dla sił gen. Bora w Warszawie były z góry ustalone przez sztaby sojusznicze i w jakich rozmiarach powzięte decyzje zostały wprowadzone w życie.

Do premiera Churchilla poseł Bower zwraca się o złożenie pełnego oświadczenia na temat Warszawy, a do ministra informacji Brackena z zapytaniem, czy na początku sierpnia wiadomości o powstaniu były wstrzymywane.

Wreszcie do ministra spraw zagranicznych Edena poseł Bower zwraca się z zapytaniem: czyw związku z rozbieżnościami pomiędzy rządami ZSRR i Polski rząd brytyjski powziął jakąkolwiek akcję na podstawie art. 3 układu anglo-polskiego o wzajemnej pomocy z 1939 r.

Artykuł ten głosi, że w wypadku, jeżeliby jakieś europejskie państwo usiłowało podważyć niepodległość jednej z układających się stron za pomocą metod penetracji gospodarczej lub w jakikolwiek inny sposób, to obie strony udzielą sobie pomocy w oporze przeciw tego rodzaju próbom.

Tę ostatnią interpelację posła Bowera gwałtownie atakuje komunizujące pismo niedzielne „Reynolds News”, które stwierdza, że z interpelacji wynika, iż Rosja podważa niepodległość Polski i że W. Brytania powinna dopomóc Polsce do stawienia oporu. Pismo uskarża się, że radio polskie w Warszawie „koncentruje swą propagandę przeciw Rosji”, oskarżając Rosjan o deportowanie i aresztowanie mieszkańców terytoriów przez nich zajętych. Celem jest doprowadzenie do „starcia pomiędzy Polską Armią Krajową, którą W. Brytania uznała za siły sojusznicze, a Czerwoną Armią – wynikiem czego byłoby dostarczenie Polakom tutaj niezgrabnego pretekstu dla powołania się na pakt anglo-polski przeciw Rosji.”

Pismo dodaje: „Nie ma szans po temu, aby na pakt ten powoływano się z jakimkolwiek skutkiem, gdyż mogłoby to oznaczać tylko wojnę z Rosją. Jednakże szkoda dla stosunków anglo-rosyjskich byłaby nieobliczalna.”

Przesilenie rządowe

w oświetleniu prasy angielskiej

„Sunday Times” i „Observer” omawiają obszernie przesilenie w rządzie polskim. „Sunday Times” twierdzi, że w kołach polskich w Londynie przykłada się obecnie dużą wagę do nowej akcji Prezydenta Roosevelta i Premiera Churchilla, mającej zmierzać do osiągnięcia porozumienia polsko-rosyjskiego.

Brak reakcji z Moskwy na memorandum polskie do marsz. Stalina pismo tłumaczy tym, że memoriał ten nie zawierał żadnego jasnego oświadczenia, z którego wynikałoby, że rząd zgadza sie na linię Curzona.

„Podczas gdy Polacy zwracają się o pomoc aliancką w rozwiązaniu swych problemów międzynarodowych, Polacy sami muszą znaleźć rozwiązanie dla skomplikowanej sytuacji spowodowanej notorycznym rozkazem dziennym gen. Sosnkowskiego. Rząd polski wyjaśnił stanowczo Naczelnemu Wodzowi swą całkowicie ujemną ocenę jego rozkazu i zażądał jego rezygnacji. Gen. Sosnkowski miał jakoby odpowiedzieć, że nie zrezygnuje, chyba że zostanie zdymisjonowany. Według Konstytucji polskiej Naczelnego Wodza mianować i dymisjonować może tylko Prezydent a Prezydent Raczkiewicz będący w ścisłej przyjaźni osobistej z gen. Sosnkowskim nie jest skłonny do poczynienia tego kroku. Oczekuje się, że kwestia ta będzie załatwiona w ten czy inny sposób w tym tygodniu.”

„The Observer” omawia rozdźwięki między socjalistami a ludowcami, których bezpośrednią przyczyną była różnica poglądów w sprawie, czy rząd polski winien ustąpić w związku z powstaniem warszawskim. Głębszą jednak przyczyną konfliktu jest rozbieżność zdań w sprawie stosunku do Rosji. Wewnątrz partii socjalistycznej – twierdzi „Observer”  - zdobywa sobie grunt pogląd, że prem. Mikołajczyk w swej polityce porozumienia posunął się zbyt daleko. W ubiegłym tygodniu socjaliści zażądali rezygnacji rządu Mikołajczyka i nakazali swym trzem ministrom złożyć dymisję. „P. Mikołajczyk oświadzcył, że Stronnictwo Ludowe nie wejdzie do żadnego innego rządu i ostrzegł opozycję przed niebezpieczeństwami kryzysu rządowego, sprowokowanego w momencie gdy rząd prowadzi jeszcze trudne rokowania dyplomatyczne dla wyjaśnienia sytuacji między Polską a Rosją.

„Brytyjski rząd i amerykański również – jak się dowiaduję – ostrzegły polskich przewódców politycznych przed konsekwencjami kryzysu rządowego w obecnym momencie. Zarówno premier Churchill jak i Prez. Roosevelt oświadczyli że byłoby dla nich rzeczą niemożliwą pracować na rzecz porozumienia polsko-sowieckiego, gdyby rząd polski odstąpił od polityki porozumienia z Rosją i gdyby reprezentatywny charakter tego rządu został poważnie osłabiony przez wycofanie się zeń Stronnictwa Ludowego.”

„Stronnictwo socjalistyczne wskutek tego zmieniło swe stanowisko. Zgodziło sie ono na premierostwo p. Mikołajczyka, lecz zażądało daleko idącej rekonstrukcji jego rządu. Prem. Mikołajczyk ze swej strony przedstawił rządowi wniosek domagający się dymisji gen. Sosnkowskiego. Cały rząd łącznie z socjalistami bez zastrzeżeń potępił zachowanie się gen. Sosnkowskiego, który, jak powiadają, wyzyskuje tragedię Warszawy dla swych własnych celów i którego polityka naraża na niebezpieczeństwo stosunki Polski nie tylko z Rosją, lecz również z W. Brytanią i Stanami Zjednoczonymi. Rząd krytykuje oczywiście gen. Sosnkowskiego nie w związku z jego żądaniem pomocy dla Warszawy. W domaganiu się tej pomocy rząd sam bynajmniej nie potrzebuje tego, by Wódz Naczelny dodawał mu bodźca.” Błędem gen. Sosnkowskiego było jego oświadczenie, że Polska przystąpiła do wojny wskutek zachęty ze strony W. Brytanii, która teraz Polskę zawiodła. Nie jest to prawda, odpowiada się na to. „Polska przystąpiła do wojny kierowana swym własnym patriotyzmem i pragnieniem stawiania oporu, a nie z powodu brytyjskich podżegań.”

Podczas gdy wszyscy członkowie rządu jednogłośnie potępili posunięcie gen. Sosnkowskiego, to jednak socjaliści oświadczyli, że bedą głosować za jego dymisją tylko wówczas, jeśli premier zgodzi się na radykalną rekonstrukcję rządu. W rezultacie socjaliści zażądali dymisji 6 ministrów, m.in. kilku zwolenników polityki porozumienia z Rosją.

Obecnie prem. Mikołajczyk prowadzi z przewódcami socjalistycznymi rokowania na temat zakresu tej rekonstrukcji. Zgadza się on na poważne zmiany w rządzie, lecz równocześnie stara się on zachować tę równowagę między różnymi poglądami wewnątrz rządu, któraby nie krępowała jego swobody ruchów w wypróbowywaniu istniejących jeszcze, być może, szans porozumienia polsko-rosyjskiego.

Moskwa nie dała jeszcze definitywnej odpowiedzi na memorandum p. Mikołajczyka. Powołując się na doniesienia Moskwy, korespondent specjalny „Observera” przypuszcza, że komunikat TASSA na temat memoriału nie oznacza jeszcze odrzucenia propozycji polskich przez Moskwę. „Rząd sowiecki, jak się dowiaduję, wyraził pogląd, że plan p. Mikołajczyka, naogół nadaje się do przyjęcia, lecz nie ma pewności co do tego, czy Prezydent nie zużyje swych prerogatyw konstytucyjnych, by przeszkodzić w wykonaniu tego planu. Trudno powiedzieć, czy odpowiedź ta, jeśli jest autentyczna, rzeczywiście oznacza, że istnieją większe szanse zbliżenia polsko-rosyjskiego.”

Propaganda

Prasa niemiecka podała wiadomość, że na północ od Warszawy liczne oddziały partyzanckie poddały się wojskom niemieckim. Tysiące ludzi – jak mówi źródło niemieckie – wychodziło z lasu w łachmanach, wygłodniałe. Wiekszość z nich musiano odesłać do szpitali.

Należy przypuszczać, że chodzi tu o uciekinierów z Warszawy, których część skryła się w Puszczy Kampinoskiej, podchodzącej swą południową granicą niemal pod samą Warszawę. Nie jest wykluczone, że uciekinierzy ci, pozbawieni wszelkiej pomocy żywnościowej, po tułaczce trwającej niemal czterdzieści dni wyszli na drogi, gdzie ich ogarnęły oddziały niemieckie. Trudno jest jednak ludność nieuzbrojoną nazywać oddziałami partyzanckimi. Oczywiście jest to fantazja dowództwa niemieckiego, obliczona na efekty propagandowe.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

Więcej artykułów…