Magazyn - Nasz Swiat
15
Śr, sierpień

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Apel marsz. Smutsa

O pomoc dla Warszawy

Johannesburg (PAT.)  Korespondent PAT’a w Johannesburgu W. Waligórski telegrafuje 6.9.44:

Prasa wychodząca w Unii Południowo-Afrykańskiej ogłosiła na osobistą prośbę marszałka J. Smutsa jego apel w sprawie Warszawy który brzmi:

„Radość z powodu wyzwolenia Paryża i Brukseli pogłębiła tylko nasze uczucia tragedii, które przeżywa inna wielka stolica w Europie – Warszawa.”

„Warszawa była pierwszą stolicą, która padła podczas tej wojny ofiarą hitlerowskich Niemiec. Okrutny los przedłużył cierpienia i ciężką dolę mieszkańców tego miasta, wtedy, gdy oswobodzenie i dzień ulgi zdawały się być tak bliskie.”

„A jednak duch Warszawy pozostał niezłomny. Wespół z ogółem narodu polskiego sprzymierzonego z nami, obywatele Warszawy nieprzerwanie prowadzili bohaterską walkę przeciwko swym ciemiężcom.”

„Nigdy nie zgasła żagiew wolności w Warszawie. Płomień jej był podsycany nieustannie przez pożary gorejące w tej historycznej stolicy.”

„Przykład poświęcenia i ofiary, który Polacy okazali jest natchnieniem dla innych i budzi wśród nas najwyższy podziw i najgłębsze współczucie.”

„Podziw i współczucie możemy wyrazić najlepiej robiąc wszystko, co możliwe, aby posłać – skoro ustaną męczarnie Warszawy – odzież i żywność, których miasto tak bardzo potrzebuje.”

„Kieruję to wezwanie do obywateli Południowej Afryki i wierzę, że spotka się ono ze szlachetnym oddźwiękiem”

Powyższy apel został napisany przez marsz. J. Smutsa, jako przedmowa do broszury księżnej Dominikowej Radziwiłłowej p.t. „Warszawa walczy”, która ukazała się w Johannesburgu w bieżącym tygodniu.

Broszura kończy się wezwaniem o pomoc dla ludności Warszawy.

***

 

Echa zagraniczne bohaterskich walk Warszawy

„Couriere de Geneve” pisze:

„Polska jest krajem który musi być drogi każdemu sercu katolickiemu, gdyż jest ona bastionem wiary i apostołem Europy wschodniej.”

Przypominając pokrótce wydarzenia, jakie miały miejsce w Polsce w czasie wojny, „Courier de Geneve” podkreśla, że „świątynie i kościoły zostały sprofanowane, dziesiątki tysięcy księży uwięziono, lub zakatowano na śmierć, a cała ludność poddana najgorszemu traktowaniu ze strony dwóch bezbożnych okupantów.”

„Courier de Geneve”, porównując walkę o Paryż z walką o Warszawę stwierdza: „Paryż został wyzwolony przez własne wojska, którym wspaniałomyślni sojusznicy odstąpili inicjatywę i udzielili skutecznej pomocy. Warszawa w płomieniach nadesłała Paryżanom najbardziej wzruszające pozdrowienie i powinszowania. Ale jakąż tragedię muszą przeżywać bohaterowie warszawscy? Zazdrośni o wszelką inicjatywę podjętą przez Polaków, Rosjanie rzucają pogróżki dowódcom powstania przeciw Niemcom, chociaż wyraźnie żądali od Polaków podjęcia walki. Odmawiają oni swych baz anglosaskim samolotom zaopatrującym, które lecą na pomoc Warszawie.”

Śmiałość przewódców polskich musi nas napełnić entuzjazmem. Tak n.p. T. Arciszewski uciekł Niemcom „z przed nosa”, aby przybyć do Kairu i poinformować polską misję rządową, udającą się do Moskwy.

Artykuł kończy się apelem do wszystkich, aby nieść pomoc Warszawie i aby nie pozwolić jej zginąć.

***

„Tribune de Geneve” z 31 sierpnia br. ogłasza artykuł wstępny p.t. „Długa Kalwaria Polski” w którym, nawiązując do agresji niemieckiej w r. 1939, m.inn. pisze:

„Klęska polska została przesądzona, kiedy 17 września wojska sowieckie podjęły z kolei ofensywę. Warszawa opierała się aż do dnia 2 października. Dzisiaj także toczy się rozpaczliwa walka w Warszawie, gdzie wobec nadejścia wojsk sowieckich, tajna armia patriotów podniosła sztandar powstańczy.”

Następnie autor artykułu opisuje długie rozmowy premiera Mikołajczyka z Rosją, wskazuje na różnice poglądów między rządem polskim a P.K.W.N. w Lublinie w sprawie konstytucji. Wyjaśniając stanowisko prem. Mikołajczyka autor pisze:

„... Prem. Mikołajczyk nie mógł ustąpić wymaganiom P.K.W.N. popieranemu przez Sowiety, ponieważ taka ingerencja państwa obcego jest niedopuszczalna i stworzyłoby to niebezpieczny precedens dla suwerenności narodu. Stanowisko Sowietów w tej sprawie nie jest uspakajające. Widać to zarówno w odniesieniu do Polaków, jak i do innych sąsiadów Rosji.”

Poza tym artykuły o Warszawie oraz o zagadnieniach polsko-sowieckich podają następujące pisma: Gazette de Lausanne La Suisse, oraz wiele innych.

***

Słowaccy partyzanci otrzymali

broń i zapewnienie bombardowań

Czechosłowacki min. spr. zagr. Masaryk oświadczył wczoraj na konferencji prasowej w Londynie, że 4/5 Słowacji jest w rękach powstańców.

Prośby o pomoc spotkały się ze strony głównych sojuszników z jak najbardziej życzliwym przyjęciem. Od 24 godzin Słowacy walczą bronią otrzymaną od sojuszników.

Pomoc ta przyszła ze wschodu i rząd czechosłowacki spodziewa się otrzymywać ją odtąd regularnie. Brytyjczycy i Amerykanie mogą również niebawem udzielić pomocy. Mam podstawy przewidywać – dodał Masaryk – że lotniska używane przez Niemców dla bombardowania powstańców będą niebawem atakowane.

Siły niemieckie w Słowacji wynoszą 4 dywizje. Przeciwstawiaja się im 2 całkowicie uzbrojone dywizje słowackie, które zbuntowały się przeciw rządowi Tisso i przeszły na stronę powstańców, oraz powstańcy w liczbie również około 2 dywizji. Ponadto walczą oddziały czechosłowackie zrzucone na spadochronach.

Rozpacz i udręka w Austarlii

z powodu tragedii Warszawy

Melbourne. (PAT). Arcybiskup Melbournu Daniel Mannik, senior katolickich biskupów Australii wystosował następujący telegram do premiera Australii Curtin’a:

„Występuję w imieniu tej rzeszy Australijczyków, bez różnicy wyznania, którzy przepełnieni są rozpaczą i udręką z powodu tragedii Warszawy.
Mamy zaufanie do lojalności rządu australijskiego w stosunku do naszych polskich sprzymierzeńców. Ale jednocześnie dowiadujemy się ku naszemu oburzeniu, że podczas gdy armie rosyjskie stoją u bram Warszawy, a Polacy mają do wyboru śmierć z głodu lub śmierć z rąk niemieckich, zaledwie niewielka pomoc anglo-amerykańska została dostarczona samolotami z daleko położonych  baz lotniczych.

Chcielibyśmy wiedzieć, że rząd nasz wystąpił o pomoc dla Polski u tych, którzy mogą uratować ją od dalszego zniszczenia.”

***

Radjo ABC w Brisbane (Austarlia) nadało wspaniałą audycję poświęconą Polsce.

W wielu pismach codziennych w Brisbane ukazały się artykuły wstępne na tematy Polski wraz z fotografiami.

Cała prasa katolicka Australii zajęła niezmiernie zdecydowane stanowisko na korzyść Polski.

Wszystkie pisma codzienne zamieszczają obszerne sprawozdania o apelu radiowym St. Mikołajczyka do Kraju, przemówieniu Churchill’a oraz ostatnie wiadomości o walkach w Warszawie i o rokowaniach polsko-sowieckich, zaopatrując je w przychylne dla nas komentarze.

Przegląd Prasy

ECHA ROZKAZU DZIENNEGO DO ARMII KRAJOWEJ

Cała prasa angielska omawia krytycznie rozkaz dzienny gen. Sosnkowskiego do Armii Krajowej i zgodnie przewiduje, że rozkaz ten spowoduje poważne konsekwencje polityczne. Wszyscy korespondenci dyplomatyczni pism angielskich twierdzą przy tym, że cyfry strat lotnictwa angielskiego w lotach nad Warszawą nie zostały przez gen. Sosnkowskiego podane ściśle i że w rzeczywistości są one o wiele wyższe.

Rozkaz do Armii Krajowej został przez prasę angielską przyjęty ze zdziwieniem. Zawarte w nim oskarżenie skierowane przeciwko państwom anglosaskim jest zdaniem pism – niesłuszne, ponieważ zarówno Rząd jak i Wódz Naczelny są poinformowani o zakresie pomocy, idącej od zachodu oraz o trwających wciąż jeszcze staraniach o pomoc ze wschodu.

Vernon Bartlett w „News Chronicle” pisze, że gen. Sosnkowski ogłosił swój rozkaz dzienny bez uprzedzenia o tym premiera, który w tej chwili prowadzi najtrudniejsze rokowania, jakie znają dzieje Polski. P. Bartlett powiada dalej, że wielu Polaków urażonych jest tym, że prasa aliancka nie udziela dostatecznej uwagi walkom polskiej dywizji pancernej we Francji, która doprowadziła do końca dzieło okrążenia 7. Armii niemieckiej. „Jeszcze większa liczba Polaków, bez względu na poglądy polityczne, odczuwa głęboko tragedię Warszawy.

„Lecz to posunięcie generała Sosnkowskiego... zdaje się wynika nie tyle z urażonej dumy narodowej, ile z umyślnego dążenia do storpedowania rokowań między Mikołajczykiem a Komitetem w Lublinie. Żadne inne posunięcie – wywodzi p. Bartlett – nie mogłoby lepiej wykazać jak ważne jest zlikwidowanie stanowiska naczelnego wodza, zgodnie z propozycją rządu polskiego zawartą w memoriale wysłanym do Moskwy.”

W tym samym artykule p. Bartlett odpowiada na ostrą napaść „Prawdy”, atakującej go za poprzednie artykuły w sprawie powstania w Warszawie.

„Prawda” wywodzi, że zrzucanie broni na Warszawę równałoby się dostarczaniu tej broni Niemcom. Jednakże – powiada p. Bartlett – Polacy, „tak mało zakochani w gen. Sosnkowskim jak ja, stawiają trzy pytania: Dlaczego nie są bombardowane lotniska i stanowiska artyleryjskie, z których Niemcy bombardują Warszawę? Czy nawet gdyby część broni miała się dostać w ręce Niemców, którym i tak broni nie brak, to czy nie należy przyjąć tego ryzyka, by jednak broń powstańcom dostarczyć? Wreszcie, dlaczego Rosja nie zgodziła się na to, by za jej frontem lądowały alianckie samoloty, które gotowe były pomagać Warszawie? Dostarczając tej pomocy bez ułatwień rosyjskich, ponosiły one starty o wiele cięższe aniżeli twierdził gen. Sosnkowski.”

***

Dyplomatyczny korespondent „Timesa” informuje, że na wtorkowym posiedzeniu gabinetu polskiego kilku munistrów oświadczyło, że cały rząd powinien podać się do dymisji z powodu tego, że wszystkie wysiłki zmierzające do osiągnięcia pomocy dla Warszawy spełzły na niczym. Domagano się tego kroku, jako demonstarcji bez względu na to, czy brak pomocy jest winą rządu. Inni ministrowie wraz z premierem Mikołajczykiem na czele stanęli na stanowisku, że demonstarcja taka utrudniłaby sytuację i tak już dostatecznie trudną.

Wspominjąc o rozkazie gen. Sosnkowskiego „Times” pisze:

„Niepokój Generała na temat Warszawy podzielany jest przez wielu spośród sprzymierzeńców Polski. Lecz niektóre zwroty tego rozkazu wywołały protesty zarówno ze strony wielu Polaków i Brytyjczyków. Niektórzy Polacy na odpowiedzialnych stanowiskach odrzucają sugestię, jakoby Polska oparła się napaści niemieckiej w 1939 r. jedynie, czy też głównie, wskutek gwarancji brytyjskiej. Niektórzy Polacy, a nawet członkowie rządu – powiada „Times”  - uważają, że rozkaz był tym bardziej pożałowania godny, że został wydany bez porozumienia z rządem, chociaż konsekwencje polityczne tego rozkazu są oczywiste.

Premier Mikołajczyk nie będzie w stanie uporać się ze swym zadaniem politycznym, jeśli po rozkazie tym nie nastąpi jakaś korektywa. Chociaż w rządzie panuje jednomyślność, jeśli chodzi o naglącą potrzebę pomocy dla Warszawy, to jednak oświadczenie gen. Sosnkowskiego zaostrzyło szereg dawnych sporów politycznych. To też w kołach polskich liczono się z możliwością rezygnacji gen. Sosnkowskiego.”

„Yorkshire Post” w artykule wstępnym uważa, że wystąpienie gen. Sosnkowskiego uwypukla brak jedności wśród członków rządu polskiego w Londynie. Rozkaz dzienny skierowany do Armii Krajowej, w którym – jak powiada pismo – „alianci w ostrych i nieumarkowanych zwrotach oskarżani są o niedostarczanie większej pomocy polskim siłom podziemnym walczącym w Warszawie wydany został przez Naczelnego Wodza bez porozumienia się z rządem.” Wystąpienie takie w chwili, gdy toczą się delikatne i trudne rokowania między premierem Mikołajczykiem a rządem sowieckim, pismo ocenia jako „bardzo nierozważne.” Z drugiej zaś strony – wywodzi „Yorkshire Post” – cały incydent może w końcu polepszyć widoki na porozumienie między Polską a Rosją, gdyż gen. Sosnkowski może opuścić swe stanowisko a „nie jest tajemnicą, że jego anty-rosyjskie tendencje od dawna już uczyniły z niego persona non grata” w Moskwie.

Los Warszawy jest oczywiście sprawą najbardziej obecnie dla Polaków bolesną. Mogą oni być pewni, że ich uczucia wywołują głębokie współczucie w W. Brytanii. Szczegóły okoliczności, które doprowadziły do przedwczesnego powstania podziemnych sił w Warszawie mogą stanowić przedmiot dyskusji, lecz nie wpływają one na sprawę zasadniczą. Trudno jest zrozumieć, dlaczego rząd sowiecki odmówił swej współpracy w przesyłaniu pomocy powstańcom. Możliwe, że przemawiają za tym stanowiskiem jakieś względy polityczne, obliczne na krótką metę. Lecz na dalszą metę polityka taka nie może nie stanowić poważnej przeszkody dla doprowadzenia do tego zaufania między Polską a Rosją, które Stalin ogłosił za swój cel.

Jest rzeczą zrozumiałą, że p. Mikołajczyk oraz jego koledzy w poczuciu bezradności wobec straszliwej tragedii i cierpienia Warszawy mogli byli rozważać możliwość rezygnacji en bloc, która miałaby być protestem wobec świata. Taki rzeczywiście był ich zamiar wczoraj czy przed dwoma dniami. Mamy jednak nadzieję, że w tak ciężkiej i bolesnej sytuacji wytrwają oni dalej w pełni cierpliwości i duchowej siły.

Wydaje się, że wizyta premiera Mikołajczyka w Moskwie pomimo wszystko przyczyniła się nieco do oczyszczenia atmosfery – powiada „Yorkshire Post” podkreślając, że nowy polski program polityczny ogłoszony 31 sierpnia zawierał wiele ustępstw na rzecz rosyjskiego punktu widzenia.

Czyż nie pora teraz, aby kilka słów zgody przyszło z Moskwy? Marszałek Stalin nie raz już oświadczał, że pragnie ustanowienia silnej i niepodległej Polski. Gdyby dał on do zrozumienia, że nie wszystkie ustępstwa muszą nadejść ze strony rządu polskiego w Londynie, to z pewnością można byłoby osiągnąć podstawy trwałej współpracy, szczególnie jeśli ze sceny politycznej usunięty zostanie utrudniający wpływ gen. Sosnkowskiego.

Polska nie może być bezpieczna bez przyjaźni rosyjskiej. Lecz taką samą prawdą jest jest to, że panujące nad wszystkim dążenie Rosji do ochrony swych granic strategicznych wymaga Polski. W której niewygasające żale na politykę sowiecką nie bedą pokutowały w latach powojennych.

 

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Wraz z lekko rannymi i jeńcami niemieckimi

Załoga Starego Miasta wycofała się

Ciężka artyleria i lotnictwo bombarduje Śródmieście-Elektrownia uszkodzona-I mimo wszystko II dywizja piechoty Armii Krajowej walczy w przedniej straży armii sowieckiej

(...)

Dnia 4 września radiostacja foniczna „Błyskawica” po 24-godzinnej przerwie zaczęła nadawać audycje. Odbiór był zły. Wydaje sie, że głównym powodem przerwy w pracy radiostacji fonicznych w Warszawie było uszkodzenie elektrowni, a stąd brak prądu.

***

Depesze nadchodzące z terenów, znajdujących się pod okupacją niemiecką wskazują, że Niemcy uprawiają aresztowania i łapanki na wielką skalę bez względu na płeć i wiek. Ludność polską pędzi się pod linię frontu i zmusza do pracy pod ogniem artylerii rosyjskiej.

***

W całym kraju w dalszym ciągu jest wykonywana akcja bojowa, określana hasłem „Burza”. Szczególnie w tej akcji bojowej odznaczyła się ostatnio II dywizja piechoty Armii Krajowej, działająca w okręgu krakowskim. Obecnie dywizja ta działa łącznie z przednimi strażami wojsk sowieckich w rejonie Miechowskiego. Torowała ona drogę wojskom sowieckim od Wisły (w rejonie Sandomierskiego).

***

Opowiadanie o Pruszkowie

obywatela neutralnego państwa

Niezmiernie tragiczne wiadomości przywiózł z Polski pewien obywatel neutralnego państwa, który opuścił kraj nasz 27 sierpnia. Oto jego opowiadanie:

Dnia 19 sierpnia udałem sie do Warszawy samochodem naładowanym żywnością. Chciałem przyjść z pomocą moim pracownikom. Dojechałem tylko do Pruszkowa. Dalej nie mogłem jechać, gdyż groziło niebezpieczeństwo na każdym kroku ze strony  oddziałów Armii Krajowej, które ostrzeliwały każdy transport, idący pod konwojem niemickim. Niemcy radzili mi już w Skierniewicach, abym nie jechał dalej, nawet do Pruszkowa, gdyż i tam strzelają do Niemców „bandyci” ukryci po domach.

W Pruszkowie dowiedziałem się od Niemców, że istnieje tu olbrzymi obóz, do którego spędza się dziesiątki tysięcy kobiet, starców i dzieci z płonącej Warszawy. Ludzie ci znajdują się w okropnych warunkach: nie mają wody, żywności i odzieży. Śmiertelność wśród nich jest olbrzymia. Niemcy opowiadali mi, że obóz ten jest tylko przejściowy, że ludność będzie przewieziona na teren Niemiec.

W Pruszkowie dowiedziałem się również, że w Milanówku znajduje się około 30,000 zbiegów z Warszawy. Położenie ich jest nieco lepsze, choćby dlatego, że nie są zamknięci. Wśród Polaków panuje wzorowa solidarność – pomagają sobie wzajemnie.

Na tyłach niemieckich począwszy od Pruszkowa, widać tylko oddziały węgierskie, przeważnie stare roczniki, ponad 40 lat. Niemców prawie zupełnie nie widać. Byłem poprostu zdziwiony brakiem większych oddziałów wojska niemieckeigo.

Pociągi idą do Skierniewic, dalej tylko wojskowe.

Niezmiernie charakterystyczne są opowiadania Niemców o samej Warszawie. Otóż twierdzą oni, że w Warszawie przeciwko oddziałom Armii Krajowej walczą głównie formacje litewskie i ukraińskie S.S. Niemcy chwalą się, że nie chcieli sami wykonywać tej „brudnej roboty”, wobec czego dowództwo niemieckie wysyła tam hordy najemne, które dopuszczają sie niesamowitych okrucieństw na ludności cywilnej. Gwałcą oni dziewczęta a następnie mordują. Podpalają domy i nie wypuszczają z nich mieszkańców. Od ulicy Wolskiej do hotelu Bristol nie ma ani jednego domu całego. Zgliszcza i ruiny.

W czasie walk w Warszawie panowały upały dochodzące do 52 stopni – wskutek pożarów. Woń rozkładających się trupów, znajdujących sie na ulicach i pod gruzami domów zatruwa powietrze. Żołnierze niemieccy powracający z Warszawy twierdzą, że z trudem można tam wytrzymać kilka godzin. Są oni pełni podziwu dla oddziałow polskich bardzo licho uzbrojonych. Na 100 żołnierzy tylko 20 ma karabiny. Niemcy opowiadaja, że w Warszawie nie ma wody i żywności, że szerzy się epidemia tyfusu.

Powracając z Pruszkowa na Częstochowę i Kraków widziałem, jak w Rudnikach pod Częstochową Niemcy budują fortyfikacje przy pomocy spędzonej ludności. Rafineria nafty w Trzebini jest całkowicie zniszczona przez bombardowanie lotnictwa alianckiego.

W Krakowie wśród Niemców panuje wielkie podniecenie i wielki nieporządek. Przed kilku dniami Niemcy wzięli 7,000 zakładników. Po dwu dniach zakładników wypuszczono na wolność. Ceny żywności podskoczyły o 100 proc. Kilo masła kosztuje 550 zł.

W Berlinie odniosłem wrażenie, że apatia jest powszechna; rozkład jest widoczny. Nawet Gestapo mówi, że wojna skończy się za 4 tygodnie.

O ratunek dla Pruszkowa!

Zabiegi genewskiego Cz. Krzyża

Bern. (PAT). „Courrier de Geneve” z dn. 2 września ogłasza szczegóły zabiegów podjętych przez Przedstawicieli P.C.K. w Genewie oraz przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż celem przyjścia z pomocą dla ludności polskiej w obozie koncentracyjnym Pruszków.

Wymieniony dziennik donosi, że 25 sierpnia przedstawiciel P.C.K. zawiadomił M.C.K. o tragicznej sytuacji ludności w obozie pruszkowskim i zgłosił na ten cel znaczną sumę pieniędzy. Szwedzki Cz. K. ofiarował również na ten cel 15,000 koron.

M.C.K. napotyka nie na trudności finansowe lecz inne. Trzeba przede wszystkim zebrać artykuły żywności, uzyskać zezwolenie na wywóz i przewieźć je jak najszybciej.

M.C.K. zwrócił sie do Czerwonych Krzyży rozmaitych państw, które posiadają składy żywnościowe w Genewie o pozwolenie zabrania części tych zapasów celem wysłania do Pruszkowa.

M.C.K. podjął też interwencję, aby 12 wagonów z artykułami żywnościowymi, które są w drodze ze Szwajcarii do Krakowa zostały skierowane do Pruszkowa.

M.C.K. przygotowuje także nowe transporty żywności. Pośpieszny transport jest sprawą trudną ponieważ Pruszków jest w strefie frontowej.

Aby przesłać pomoc drogą lotniczą trzeba otrzymać zgodę stron wojujących, co wymaga skomplikowanych rokowań.

Zresztą jeden samolot może zabrać najwyżej 5 ton środków żywności a dla wyżywienia 100,000 ludzi trzeba całej eskadry lotniczej.

M.C.K. oświadcza, że dla pokonania tych trudności zwrócił się do wszystkich zainteresowanych rządów oraz do Czerwonych Krzyży niemieckiego, amerykańskiego, brytyjskiego i sowieckiego od których zależy pomoc dla Pruszkowa – z naglącym wezwaniem.

M.C.K. zabiega również o wysłanie delegata do Pruszkowa.

***

Depesza Federacji Żydów Polskich

Prem. Mikołajczyk otrzymał następującą depeszę od Federacji Żydów Polskich w Wielkiej Brytanii nadesłaną z okazji piątej rocznicy napadu niemieckiego na Polskę.

„W piatą rocznicę inwazji niemieckiej stwierdzamy raz jeszcze determinację Żydów polskich do wzięcia udziału i walczenia do ostatka przeciwko wspólnemu nieprzyjacielowi, wykazaną przez polskich Żydów na wszystkich frontach. Nie osłabniemy ani też nie zawahamy się aż do chwili kiedy będziemy mogli zapewnić odrodzenie z ruin wielkiej, silnej i demokratycznej Polski w ciągu nadchodzącego roku; Polski opierającej się na zasadach równości dla wszystkich obywateli bez różnicy ras i wiary oraz będziemy żądać, by wszyscy ohydni kryminaliści, sprawcy milionów zbrodni, których Żydostwo Polski było główną ofiarą, zostali osądzeni.”

Depesza ta była również przesłana do amb. Raczyńskiego.

Poza tym prem. Mikołajczyk otrzymał depeszę od Rady Żydów Polskich w W. Brytanii o tej samej treści co depesza skierowana do amb. Raczyńskiego i ogłoszona we wczorajszym numerze „Dz. Pol. i Dz. Żoł.”

Apel dziennikarzy polskich

do prasy anglosaskiej

Dnia 1 sierpnia Warszawa powstała przeciw Niemcom, Stolica Polski, skrwawiona po czterotygodniowym oblężeniu we wrześniu 1939, przeżywszy pięć lat okupacji, bezprzykładnego terroru, głodu i upokorzeń, porwała za broń w przededniu rozstrzygnięcia się wojny. Walczą wszyscy: młodzi i starzy, kobiety i dzieci. Walczą niemal bez broni, bez żywności, bez wody, bez środków lekarskich.

Walka trwa już od pięciu manial tygodni. Pomoc Sprzymierzonych dla Warszawy ograniczyła się do dawki dysproporcjonalnie małej, ostatnio zaś wstrzymano ją zupełnie z powodu strat lotnictwa przy dostawie tej pomocy. Straty polskie w obronie Londynu były wielkie, osiągnięcia naszych lotników w okresie Battle of Britain wyraziły się w rekordowej cyfrze 14 procent strąconych samolotów niemieckich nad stolicą Wielkiej Brytanii. Polska Armia nie żałowała krwi podczas kampanii wrześniowej w Polsce, a potem w Norwegii, we Francji, w Libii, we Włoszech i ponownie we Francji. Polska marynarka i polskie lotnictwo dotrzymuje kroku marynarkom i lotnictwom Aliantów – dziś zaś, z powodów natury politycznej, Alianci wstrzymują wszelką pomoc dla Warszawy.

Rosja, która tyle razy wzywała Polskę do powstania, teraz potępia ją. Nadto Rosja rozbraja i zamyka w obozach koncentracyjnych żołnierzy polskich, tych żołnierzy, którzy prowadzą skuteczną i bohaterską dywersję na tyłach niemieckich, niewątpliwie współdziałając taktycznie z Armią Czerwoną. Niepomna tego Rosja grozi obrońcom Warszawy i ich wodzowi generałowi Borowi sądem wojennym za wystąpienie przeciwko Niemcom bez zgody Naczelnego Dowództwa Armii Czerwonej. Z codziennych komunikatów, nadawanych przez dwie polskie stacje radiowe w Warszawie, wie o tym prasa aliancka, lecz poza nielicznymi wyjątkami, pokrywa te fakty milczeniem.

Marszałek Stalin podkreśla zawsze chęć wskrzeszenia silnej i niepodległej Polski. Równocześnie postawa czynników rosyjskich wobec Warszawy podważa dobrą wiarę Polaków  w możliwość współżycia Polski i Rosji jako dwóch suwerennych państw, które w ramach ogólnego systemu bezpieczeństwa mają stać w służbie trwałego pokoju i pomyślności wszystkich narodów Europy.

My, dziennikarze polscy, zwracamy się do Was, Kolegów naszych,  dziennikarzy brytyjskich i amerykańskich, wzywając Was, byście dali świadectwo prawdzie, albowiem milczenie może nietylko zabić sprawę polską, ale także zagrozić sprawie demokracji i wolności w Europie. Nie można pozwolić, aby bohaterska Warszawa zginęła.

Przegląd Prasy

POLSKA – PROBIERZEM JEDNOŚCI ALIANTÓW

Rzesza hitlerowska stoi w obliczu straszliwej katastrofy. Wynalazcy „blitzkriegu” dopiero teraz na własnej skórze odczuwają, czem jest wojna błyskawiczna. Co godzina niemal dowództwo niemieckie otrzymuje hiobowe wieści o nowych klęskach. Jakże się to dzieje, że zwycięstwa alianckie następują po sobie z tak zawrotną szybkością? – pyta „Daily Herald”. Byłoby rzeczą próżną określać, jaka jest w tych zwycięstwach rola poszczególnych armii alianckich – powiada pismo.

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że jest to zwycięstwo Koalicji. Ani W. Brytania, ani Ameryka, ani Rosja nie byłyby w stanie osiągnąć takich rezultatów, gdyby nie bezmierne poświęcenia i determinacja sojuszników.

Wielkie mocarstwa nie potrafiłyby również doprowadzić do obecnego stanu rzeczy bez potężnego powstania ludów podbitych.

Nadzieje Hitlera na panowanie nad Europą zależały od tego, czy potrafi utrzymać ludy europejskie w spokoju. Francuzi zadecydowali inaczej. Na lud francuski i inne ludy Europy spada teraz część chwały zwycięstwa.

Jeśli tak wiele osiągnąć mogą Narody Zjednoczone przez wspólną pracę i wspólne planowanie to czy potrafią one współdziałać z równą determinacją i równie zgodnie nad zabezpieczeniem pokoju? – pyta dziennik.

Jakgdyby dla zilustrowania niebezpieczeństw rozbicia pojawia się teraz, właśnie w chwili, gdy jedność święci swe tryumfy, tragedia Warszawy i probierz, jakim jest sprawa Polski.

Nic nie przyczyniłoby się bardziej do skonsolidowania niezbędnego sojuszu angielsko-sowieckiego jak sprawiedliwe rozwiązanie tego problemu. Nic nie byłoby lepszą zapowiedzią przyszłego pokoju. Nic nie byłoby lepszym dowodem na to, że dawne konflikty, które nękały kontynent europejski mogą być usunięte. Rząd polski wLondynie wysłał do Moskwy nowe propozycje, które zawierają znaczne ustępstwa na rzecz poglądów Komitetu, chociaż niektóre kwestie nadal pozostają w zawieszeniu. Propozycje te niewątpliwie świadczą o tem, że premier Polski szczerze szuka sposobów osiągnięcia porozumienia.

Gdyby jednak mimo to do porozumienia nie doszło, obie strony muszą być gotowe do dalszych wysiłków i do przeprowadzenia dalszych zmian w stawianych warunkach.

Rząd brytyjski i rząd sowiecki – powiada pismo – zawarły w Teheranie układ wojskowy, który przynosi zwycięstwo w tej największej z wojen. „Ta sama dobra wola – twierdzi „Daily Herald” – mogłaby naprawić tragedię Warszawy i utorować drogę do słusznego pokoju.”

Miesięcznik „Socialist Commentary” zawiera w numerze wrześniowym artykuł p.t. „Paryż – Warszawa i Dumbarton Oaks”, w którym wskazuje na kontrast między zwycięstwem francuskiego ruchu oporu i tragicznym losem Warszawy.

Jest rzeczą jasną, że rosyjska odmowa niesienia pomocy Warszawie wiąże się ściśle z konfliktem politycznym ..... Cokolwiek myślimy o słusznych czy niesłusznych posunięciach obu rządów (rosyjskiego i polskiego) w tym konflikcie, nie wpływa to jednak na naszą ocenę obecnej sytuacji w Warszawie. Lud polski, tak jak i lud francuski, powstał do walki, aby wyzwolić swój kraj. Lud ten nie zasłużył sobie na to, by go zawiedziono w przeddzień zwycięstwa. Gdyby powstańcom dano broń potrafiliby oni utrzymać Warszawę i prawdopodobnie potrafiliby wyprzeć z niej Niemców. Nie możemy wydawać sądu o sytuacji militarnej, która zmusiła armie rosyjskie do wycofania się ... Lecz trudno nam dostrzec przyczynę, nakazującą Rosjanom pozostawiać bez odpowiedzi codzienne wołanie, coraz bardziej rozpaczliwe; o broń, żywność i środki lecznicze.

 

POWRÓT DO KRAJU

W ślad za zwycięskimi armiami alianckimi powracać zaczynają do swych stolic rządy wyzwalanych krajów. Jeszcze w ciągu tego tygodnia do Brukseli powróci rząd belgijski. Do powrotu szykuje się również rząd holenderski a wiadomości o wycofaniu się Niemców z Grecji są zapowiedzią, że niedługo już Ateny staną się na nowo siedzibą rządu greckiego. W Paryżu generał de Gaulle przygotowuje się do sformowania nowego rządu Republiki Francuskiej. „Yorkshire Post” podkreśla fakt, że wielu dotychczasowych członków Francuskiego Komitetu Wyzwolenia będzie musiało ustąpić miejsca przedstawicielom ruchu podziemnego. Zagadnienie to – powiada pismo – stanowić będzie jeden z wielu trudnych problemów przed jakimi staną powracające rządy.

Zadziwiającym zjawiskiem ostatnich czterech lat był ogromny wzrost ruchów oporu, które mimo starszliwych prześladowań, stały się ośrodkami silnymi i zorganizowanymi. Wielu spośród przywódców oporu to ludzie narazie nieznani poza swym krajem. Pochodzą oni z różnych środowisk i często z partii, które przed wojną zajmowały krańcowo odmienne stanowiska. Przeszli przez wiele tragicznych doświadczeń, które ... nie stały się udziałem członków rządów emigracyjnych. Powracającym ministrom i przewódcom ruchów podziemnych nie zawsze będzie łatwo znaleźć trwałą i solidną podstawę do współpracy.

„Yorkshire Post” wyraża dalej obawy, że chaos administarcyjny w pierwszym okresie ułatwi różnym nieodpowiedzialnym politykom walkę o władzę w wyzwolonych krajach. Nie ma wątpliwości, że zniszczenie wywołane działaniami wojennymi, szczególnie na wschodzie Europy i tragiczny los ludności będzie wymagał szybkich decyzji politycznych.

Dlatego też słuszna wydaje się decyzja rządu polskiego dokonania rekonstrukcji gabinetu na terenie Polski przy współudziale tych, co cały czas walczyli z okupantem, oraz rozpisania wyborów w terminie jak najkrótszym, tak aby władza przeszła do rąk przedstawicieli narodu.

 

„NAGŁA ZMIANA” W POLITYCE SOWIECKIEJ

Omawiając propozycje polskie w stosunku do Rosji „Glasgow Herald” podkreśla, że premier Mikołajczyk specjalnie nacisk kładzie na to, że Rząd Polski, utworzony obecnie w Warszawie musiałby mieć charakter tymczasowy i że nowe wybory odbędą się gdy tylko sytuacja na to pozwoli. Ze względu na to p. Mikołajczyk domaga się by Sowiety nie odmawiały narodowi polskiemu wolności prasy i by nie mieszały się do zebrań politycznych i wyborów. W chwili obecnej – stwierdza pismo – w Polsce działa NKWD.

Cała sytuacja zależy obecnie od bitwy o Warszawę. Pismo stwierdza, że w czasie pobytu prem. Mikołajczyka w Moskwie nie tylko nie było, ze strony przewódców sowieckich skarg na powstanie, lecz przeciwnie marsz. Stalin obiecał premierowi polskiemu pomoc dla Warszawy. Nagła zmiana w polityce sowieckiej nastąpiła po powrocie prem. Mikołajczyka do W. Brytanii. Rosjanie odmówili lotnictwu amerykańskiemu pozwolenia na lądowanie na terytorium rosyjskim po zrzuceniu zaopatrzenia dla Warszawy. Wiadomo również, że żołnierze polskiej Armii Krajowej zostali aresztowani w różnych częściach wschodniej Polski.

„Obecne wydarzenia w Polsce – kończy „Glasgow Herald” – nie dowodzą szczerości oświadczeń rosyjskich o nie mieszaniu się do wewnętrznego życia Polski ani też pragnienia Rosji by „silna i niepodległa Polska” istniała po wojnie.”

TAM.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Depesza Prezesa Rady Jedności Narodowej

Przewodniczący Rady Jedności Narodowej wystosował następujący telegram do prem. Churchilla i prez. Roosevelta w dniu 29.8.44.

„W imieniu Rady Jedności Narodowej, stanowiącej reprezentację całej Polski Walczącej, zwracam się z gorącą prośbą o natychmiastową, skuteczną pomoc w materiale wojennym, żywności i środkach leczniczych. Prośbę tę, ponawianą codziennie od 4 tygodni walk o Warszawę, kieruję w tym przekonaniu, że wreszcie stolica Polski doczeka się spełnienia przyrzeczenia rządów i społeczeństw Narodów Zjednoczonych, a w pierwszym rzędzie narodów anglosaskich.

Dalsza niezrozumiała izolacja Walczącej Warszawy, a zwłaszcza dalsza zwłoka w przyznaniu przez Aliantów naszej Armii Krajowej praw kombatanckich musi się niezwłocznie skończyć. Warszawa ociekajaca krwią i wierząca w sumienie świata i honor sztandaru ... (jedno słowo niezrozumiałe prawdopodobnie powinno być: wspólnej) walki o wolność oczekuje spełnienia przez Aliantów obowiązku natychmiastowej odsieczy.”

 

Rozkaz Naczelnego Wodza nr. 19

Żołnierze Armii Krajowej!

Pięć lat minęło od dnia, gdy Polska wysłuchawszy zachęty rządu brytyjskiego i otrzymawszy jego gwarancje, stanęła do samotnej walki z potęgą niemiecką. Kampania wrześniowa dała Sprzymierzeńcom osiem miesięcy bezcennego czasu, a Wielkiej Brytanii pozwoliła wyrównać braki przygotowań do wojny z stopniu takim, że bitwa powietrzna o Londyn i wyspy brytyjskie, stanowiąca punkt zwrotny dziejów, mogła być wygrana. Historia wyda ostateczny sąd co do znaczenia kampanii wrześniowej dla losów świata.

Ciągłość polskiego wysiłku zbrojnego w śmiertelnych zmaganiach z imperializmem niemieckim nigdy nie została zerwana. Zaledwie zapadła noc niewoli nad zgliszczami polskich wsi i miast, a już na obczyźnie zaczęły się odradzać Polskie Siły Zbrojne. Od lat pięciu walczą one bez przerwy na oceanach i kontynentach w obronie wolności ludów, wierząc, iż jest to droga do odzyskania ojczyzny całej i prawdziwie niepodległej. W Kraju już w październiku 1939 roku zaczyna się praca nad stworzeniem Armii podziemnej. Dzieje jej rozrostu, jej bojów i zmagań, stanowią dowód tego co osiągniete być może poprzez uruchomienie najczystszych wartości duchowych. Żołnierze Sił Zbrojnych na obczyźnie, zwycięscy w bitwach o Londyn i Atlantyk, o Rzym i Paryż patrzą na przykład swych braci w Kraju jak na drogowskaz moralny i przyznają ich czynom pierwsze miejsce w hierarchii zasługi żołnierskiej.

Od miesiąca bojownicy Armii Krajowej pospołu z ludem Warszawy krwawią się samotnie na barykadach ulicznych w nieubłaganych zapasach z olbrzymią przewagą przeciwnika. Samotność kampanii wrześniowej i samotność obecnej bitwy o Warszawę są to dwie rzeczy zgoła odmienne. Lud Warszawy pozosta

wiony sam sobie i opuszczony na froncie wspólnego boju z Niemcami – oto tragiczna i potworna zagadka, której my Polacy odcyfrować nie umiemy na tle technicznej potęgi Sprzymierzonych u progu szóstego roku wojny.

Nie umiemy dlatego, gdyż nie starciliśmy jeszcze wiary, że światem rządzą prawa moralne. Nie umiemy dlatego że nie wierzymy aby polityka, oderwana od zasad moralnych, inne słowa, aniżeli złowieszcze „Mane, Tekel, Fares” sama sobie na kartach historii wypisać zdołała. Nie umiemy, bo uwierzyć nie jesteśmy w stanie, że oportunizm ludzki w obliczu siły fizycznej mógłby posunąć się tak daleko, aby patrzeć obojętnie na agonię stolicy tego kraju, którego żołnierze tyle innych stolic własną piersią osłonili, lub wyzwolili wysiłkiem własnego ramienia.

Brak pomocy dla Warszawy tłomaczyć nam pragną rzeczoznawcy racjami natury technicznej. Wysuwane są argumenty start i zysków. Srata dwudziestu siedmiu maszyn nad Warszawą,

poniesiona w ciągu miesiąca, jest niczym dla lotnictwa Sprzymierzonych, które posiada obecnie kilkadziesiąt tysięcy samolotów wszelkiego rodzaju i typu. Skoro obliczać trzeba, to przypomnieć musimy, że lotnicy polscy w bitwie powietrznej o Londyn ponieśli ponad 40% start. 15% samolotów i załóg zginęło podczas prób dopomożenia Warszawie.

Od lat pięciu Armia Krajowa walczy przeciw Niemcom, bez przerwy, w starszliwych warunkach, o których świat Zachodu pojęcia mieć nie może, które dopiero kiedyś w przyszłości uprzytomnieć sobie i zrozumieć zdoła.

Nie rachuje ona swych ran, swych ofiar, swych mogił.

Armia Krajowa w Polsce jest jedyną siłą wojskową, która w rachubę wchodzić może. Bilans jej walk, osiągnięć i zwycięstw ma przejrzystość kryształu. Oto jest prawda, tak długo zacierana, aby gdzieś ktoś możny i silny brwi gniewnych nie zmarszczył. Toruje ona sobie jednak drogę na powierzchnię, a światła bijącego z Warszawy żadna ręka przemyślna zasłonić nie zdoła.

Warszawa czeka. Nie na czcze słowa pochwały, nie na wyrazy uznania, nie na zapewnienia litości i współczucia. Czeka ona na broń i amunicję. Nie prosi ona, niby ubogi krewny, o okruchy ze stołu pańskiego, lecz żąda środków walki, znając zobowiązania i umowy sojusznicze.

Warszawa walczy i czeka. Walczą żołnierze Armii Krajowej, walczą robotnicy i inteligenci, walczą dziewczęta i dzieci – walczy naród cały, który w namiętnym pragnieniu prawdy, wolności i zwycięstwa dokonał cudu całkowitego zjednoczenia.

Jeśliby ludność stolicy dla braku pomocy zginąć musiała pod gruzami swych domów, jeśliby przez bierność, obojętność czy zimne wyrachowanie wydana została na rzeź masową – wówczas sumienie świata obciążone będzie grzechem krzywdy straszliwej i w dziejach niebywałej. Są wyrzuty sumienia, które za

bijają.

Bohaterskiego Waszego Dowódcę oskarża się o to, że nie przewidział nagłego zatrzymania ofensywy sowieckiej u bram Warszawy. Nie żadne inne trybunały, jeno trybunał historii osądzi tę sprawę. O wyrok jesteśmy spokojni. Zarzuca się Polakom brak koordynacji ich zrywu z całokształtem planów operacyjnych na wschodzie Europy. Gdy trzeba będzie, udowodnimy, ile naszych prób osiągnięcia tej koordynacji spełzło na niczym. Od lat pięciu zarzuca się systematycznie Armii Krajowej bierność i pozorowanie walki z Niemcami. Dzisiaj oskarża się ją o to, że bije się za wiele i za dobrze. Każdy żołnierz polski powtarzać sobie musi w duchu słowa Wyspiańskiego:

„... podłość, kłam,

Znam, zanadto dobrze znam.”

 

Żołnierze Armii Krajowej!

My tutaj czynimy dalsze wysiłki, aby uruchomić pomoc dla Was. Otrzymujemy wciąż jeszcze obietnice i przyrzeczenia. Wierzyny w nie i ufamy, że wiara ta nie będzie odebrana Polskim Siłom Zbrojnym i to własnie w przededniu zwycięstwa i tryumfu wspólnej sprawy Sprzymierzonych.

Chcę Was zapewnić w imieniu Waszych braci, bijących się obecnie na wszystkich frontach świata, że ich troska najgłębsza, ich myśli pełne miłości towarzyszą Wam wiernie w Waszej walce, tak

pełnej grozy i chwały. Oby świadomość tego choć trochę ulżyć Wam mogła i dopomóc w przetrwaniu dni ciężkich jak koszmar. Przede wszystkim zaś wiedzcie, że żadna ofiara w czystym sercu poczęta nie jest daremna i że walka Wasza oddaje sprawie polskiej wielkie i niezaprzeczalne usługi.

Londyn, dnia 1 września 1944 r.

NACZELNY WÓDZ

SOSNKOWSKI

Generał Broni.

 

 

Przeciw bezmyślności

Niezależny socjalistyczny tygodnik „Tribune”, który od początku mocno potępiał niedostateczną pomoc dla Warszawy, w ostatnim numerze zamieszcza, poza znaną już czytelnikom krytykę stanowiska Sowietów w tej sprawie również obszerny artykuł p. George Orwell, protestujący przeciwko „niskiej i tchórzliwej postawie prasy brytyjskiej w stosunku do powstania w Warszawie”.

„Odnosiło sie naogół wrażenie – pisze p. Orwell – że Polacy zasłużyli sobie, by dostać kopniaka za to, do czego wszystkie radiostacje sojusznicze wzywały ich od lat oraz, że nie dostaną i nie zasługują na to, by otrzymać pomoc z zewnątrz. Kilka pism próbowało sugerować, że Anglicy i Amerykanie mogliby zrzucić broń i zaopatrzenie z baz odległych o tysiąc mil. Nikt, o ile mi wiadomo, nie proponował, by to uczynili Rosjanie, odlegli o 20 mil.”

Publicysta angielski rozprawia się następnie ze wszystkimi argumentami wysuwanymi przeciw pomocy dla walczącej Warszawy, wytykając sprzeczności propagandy, która twierdzi, że masy narodu polskiego nie popierają rządu polskiego w Londynie, a jednocześnie tłumaczy, że powstanie nastąpiło na wezwanie tego rządu, a nie spontanicznie!

„Pismo po piśmie powtarzało tę sprzeczność i nikt nie zdobył się na tyle uczciwości, by to wytknąć.”

P. Orwell nie chce wnikać w istotę zagadnienia polsko-rosyjskiego. Interesuje go coś innego. „Chodzi mi o stanowisko brytyjskiej inteligencji, która nie potrafi zdobyć się choćby na jeden głos kwestionujący to, co uważa za politykę rosyjską – bez względu na to, jaki jest kierunek tej polityki – a która w tym przypadku poniżyła się w niesłychany sposób, dając do zrozumienia, że nie powinno sie posłać naszych bombowców z pomocą dla naszych towarzyszy walczących w Warszawie.”

Orwell krytykuje następnie tych lewicowców, którzy „wiedzą tylko tyle, że Rosjanie są przeciw rządowi w Londynie i stworzyli konkurencyjną organizację; wedle nich, załatwia to sprawę. Jeśliby jutro Stalin wyrzekł się Komitetu Wyzwolenia i uznał rząd londyński, cała inteligencja brytyjska poleciałaby za nim, jak stado papug. Jej postawa wobec polityki zagranicznej Rosji nie polega na zadawaniu sobie pytania: „Czy ta polityka jest słuszna, czy niesłuszna?” lecz na stwierdzaniu: „taka jest polityka rosyjska; jak zrobić, by przedstawić ją jako słuszną?” A tego rodzaju postawę tłumaczą, jeśli wogóle ją tłumaczą, wyłącznie względami siły. Rosjanie są potężni w Europie wschodniej, a my nie: dlatego nie powinniśmy się im sprzeciwiać. Oznacza to zasadę obcą socjalizmowi, a mianowicie, że nie należy protestować przeciwko złu, któremu nie można przeszkodzić.

„Nie mogę rozpatrywać tutaj powodów, dla których inteligencja brytyjska z małymi wyjątkami doszła do nacjonalistycznej lojalności wobec ZSRR i w sposób nieuczciwy jest bezkrytyczna w stosunku do niej. Rozpatrywałem to zagadnienie gdzie indziej. Ale chciałbym zakończyć dwiema uwagami, które godne są przemyślenia.

„Po pierwsze, oto moje orędzie do lewicowych dziennikarzy angielskich i wogóle intelektualistów. Pamiętajcie, że za nieuczciwość i tchórzostwo zawsze trzeba płacić. Nie wybrażajcie sobie, że przez całe lata możecie być liżącymi buty propagandystami reżymu sowieckiego, czy jakiegokolwiek innego reżymu i potem nagle powrócić do intelektualnej przyzwoitości. Kto się raz prostytuuje, czynić to będzie zawsze.”

„Po drugie – uwaga szerszej natury. Nic ważniejszego na świecie, aniżeli przyjaźń i współpraca anglo-rosyjska, a tej nie osiągnie się bez mówienia sobie prawdy w oczy. Najlepszym sposobem osiągnięcia porozumienia z obcym narodem nie jest powstrzymywanie się od krytykowania jego polityki – do tego stopnia nawet, że własnego narodu nie uświadamia się na ten temat. W chwili obecnej postawa całej niemal prasy brytyjskiej jest tak niewolnicza, że zwykli ludzie nie mają niemal pojęcia o tym, co się dzieje i mogą być związani polityką, którą odrzucą za pięć lat.”

Skrytykowawszy rosyjskie plany w stosunku do Niemiec i wyraziwszy zdanie, że opinia brytyjska i amerykańska nie będzie takich planów popierała gdy przeminą namiętności wojenne, p. Orwell pisze w zakończeniu: „Przyjaźń anglo-rosyjska zależy od istnienia polityki, co do której oba kraje mogłyby się porozumieć, to zaś nie jest możliwe bez swobodnej dyskusji i szczerego krytycyzmu w chwili obecnej. Nie może być prawdziwego sojuszu na podstawie tezy, że „Stalin ma zawsze rację”. Pierwszym krokiem ku prawdziwemu sojuszowi jest porzucenie złudzeń.”

 

Czerwony Krzyż robi wszystko

by jak najszybciej przyjść z pomocą

ludności Warszawy w Pruszkowie

Bern (PAT.) Korespondent PAT’a donosi:

„Według informacji, które otrzymałem osobiście od delegata Polskiego Czerwonego Krzyża w Genewie Radziwiłła, przewodniczący Międzynarodowego Czerwonego Krzyża Hubert i prof. Burkhardt, z którymi Radziwiłł konferował parokrotnie, wykazuję pełne zrozumienie sytuacji w Pruszkowie. Postanowili oni przyjść z jak najszybszą pomocą.

Wielkie wrażenie wywarła tu wiadomość, że Irlandia wysłała znaczną sumę na pomoc internowanym, jak również doniesienie ointerwencji prof. F. Swietlika, prezesa Rady Polonii Amerykańskiej u Roosevelta.

Wiadomość o przesłaniu znacznych funduszów przez ks. Bernadotte w imieniu Szwedzkiego Czerwonego Krzyża, na pomoc dla Pruszkowa, pobudziła działalność, zmierzającą do wysłania natychmiastowej pomocy internowanym.

Międzynarodowy Czerwony Krzyż przygotowuje wysyłkę 130 ton żywności, które mają być przekazane Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi w Krakowie dla dostarczenia do Pruszkowa. Termin przekazania tej wysyłki wydaje się być bliski.

„Gazette de Lausanne” (29.8.44) ogłasza art. p.t. „Międzynarodowy Czerwony Krzyż z pomocą dla Polski”.

Artykuł opisuje ciężką sytuację, w której znajdują się osoby deportowane do Pruszkowa i donosi o apelu nadanym przez radio z Warszawy, żadającym udzielenia natychmiastowej pomocy.

Dziennik pisze: Wielu w Szwajcarii uważa za sprawę najpilniejszą natychmiastowe wysłanie do Pruszkowa drogą powietrzną delegata Czerwonego Krzyża. Sądzą oni, że na skutek jego interwencji obóz ten, złożony z niewinnie internowanych mógłby zostać poprostu rozwiązany.

Zważywszy na to, że Czerwony Krzyż wysłał ostatnio delegację do Górnej Sabaudii, aby zapobiec rozstrzelaniu 80 Niemców podkreśla, że tym bardziej palącą sprawą jest przyjście z pomocą stu tysiącom ludzi, których życie jest w niebezpieczeństwie.

Wysłanie delegata drogą powietrzną, wymagałoby zaledwie kilku godzin, a pokrycie kosztów jest zapewnione. Byłoby rzeczą zdumiewającą, gdyby w tej akcji humanitarnej natrafiono na przeszkody nie do przezwyciężenia.

 

***

Radio szwajcarskie w dniu wczorajszym podało, że 12 samochodów ciężarowych Czerwonego Krzyża opuściło Szwajcarię i znajduje się już w drodze do Krakowa. Żywność załadowana w tych samochodach będzie z Krakowa natychmiast przetransportowana do Pruszkowa.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Warszawa walczy z niesłabnącą siłą

Potrzeba pięciu ton amunicji dziennie

 

Warszawa, dn. 1 września (Służba radiowa)

 

Gen. Bór tak określa sytuację wojskową w Warszawie w dniu 31 sierpnia:

Sytuacja bez zasadniczych zmian. Ciężkie walki o niesłabnącym nasileniu. Dalsze nieznaczne straty terenu w rejonie Starego Miasta.

 

Warszawa, dn. 1 września (Radiostacje warszawskie)

Radiostacja „Błyskawica” nadawała wczoraj następujący komunikat zatytułowany „Natchnienie i sumienie świata”.

„Cała Polska z Warszawą na czele prowadzi ostrą walkę z Niemcami, jesteśmy sami. Broń i amunicja jakoś nie może się do nas dostać. Tłumaczenia niemożliwości dostawy nie mogą nam trafić do przekonania.

Premier Mikołajczyk oświadczył iż gdyby Warszawa otrzymała 5 ton amunicji dziennie, mogłaby prowadzić walkę. A na przewiezienie 5 ton amunicji potrzeba 5 samolotów.

Lotnicy, pamiętajcie, że Warszawie potrzeba 5 ton amunicji dziennie.

Marynarze, którzyście strzegli konwoju do Rosji, wiedzcie, że Warszawa potrzebuje 5 ton amunicji dziennie.

Żołnierze, pamiętajcie, że żołnierze Armii Krajowej potrzebują 5 ton amunicji dziennie.

Spadochroniarze, którzyście niedawno otrzymali sztandar z Polski, pamiętajcie, że czekaliśmy na Was od miesiąca i że czekamy...

Woła Was Warszawa!

(...)

„Cały świat śledzi bohaterską walkę Warszawy”

Oświadczenie premiera Churchilla

W związku z piątą rocznicą wybuchu wojny polsko-niemieckiej, premier Churchill zwrócił się do Narodu Polskiego z następującym oświadczeniem:

„Pierwszego września mija pięć lat odkąd armie niemieckie rozpoczęły niesprowokowany atak na Polskę. Atak ten zamienił się w pożar światowy, który przyniósł tyle nieszczęść milionom istot ludzkich.

W roku 1939 wojska polskie mimo zaciętej obrony uległy przemocy. Ale Polska walczy dalej. W ciągu pięciu lat, mimo najbardziej barbarzyńskich prześladowań z rąk nazistowskich katów, polska odwaga i polska wytrwałość nigdy nie osłabły. Zarówno w Kraju jak i na obczyźnie, najprzód pod przewodnictwem generała Sikorskiego a następnie pod przewodnictwem jego godnego następcy p. Mikołajczyka, wszyscy Polacy co do jednego wytrwali w tej woli walki u boku Zjednoczonych Narodów przeciw niemieckim najeźdźcom swego kraju.

Wojska polskie okrywały się ciągle i okrywają się sławą, walcząc na wszystkich głównych frontach wielkiej ostatecznej bitwy, która oswobodzi Europę i uczyni możliwym odbudowanie silnej i niepodległej Polski. W Warszawie trwa nadal bohaterska walka, śledzona uważnie przez świat cały.

Dzień wyzwolenia się zbliża i chwila ta jest właściwa byśmy złożyli hołd tym wszystkim dzielnym Polakom zarówno w Kraju jak i poza jego granicami, którzy walcząc nieprzerwanie przeciw śmiertelnym wrogom zdobyli sobie podziw wszystkich wolnych ludzi świata. Z ich ofiar zrodzi się nowa Polska.”

 

Niemcy nie uznają

praw kombatanckich Armji Krajowej

W odpowiedzi na deklarację rządu brytyjskiego i Stanów Zjednoczonych, uznające Armję Krajową za pełnoprawną część składową Polskich Sił Zbrojnych, Niemieckie Biuro Prasowe ogłosiło komunikat urzędowy, określający stanowisko niemieckie w tej sprawie.

„Teren Generalgubernatorstwa pozostaje pod niemiecką administracją i uważany jest za część Rzeszy Niemieckiej. Mieszkańcy Generalgubernatorstwa, dokonujący aktów gwałtu w stosunku do niemieckiej armji i administarcji, muszą być wobec tego uważani za buntowników i karani jak buntownicy.

„Gdyby uważać nawet Generalgubernatorstwo za terytorium pozostające pod okupacją wojskową, to i to nie zmieniłoby sytuacji prawnej polskich buntowników.

„Ludność okupowanych terytoriów nie ma prawa do stawiania jakiegokolwiek oporu władzom okupacyjnym. Jeżeli ludność ta ucieka się do ataków i gwałtu w stosunku do władz okupacyjnych, sama wyjmuje się z pod prawa i może być karana za zdradę.

Apel pisarzy polskich

do pisarzy narodów sprzymierzonych

Apel, który podajemy poniżej został rozesłany do wszystkich centrów międzynarodowej organizacji P.E.N. oraz indywidualnie, do najwybitniejszych pisarzy świata.

Od trzydziestu dni Warszawa walczy z Niemcami samotnie. Od trzydziestu dni dochodzą nas coraz bardziej rozpaczliwe wołania o broń, amunicję, żywność i lekarstwa. Żołnierze polskiego ruchu podziemnego wołają nie tylko o pomoc materialną, o żywność dla ludności, trzeba im także pomocy moralnej. Wszystkie te wołania giną w śmiertelnej ciszy. Na skutek akcji rządu polskiego, po długich pertraktacjach Ameryka i Anglja zwróciły się do Rosji o umożliwienie pomocy przez shuttle service między Italją a lotniskami rosyjskimi. Niestety, Rosja odmówiła tej prośbie.

I oto my, pisarze polscy zwracamy się do was, kolegów naszych, pisarzy Narodów Zjednoczonych z prośbą o pomoc. Słowa wasze mogą zdziałać wiele. Mogą się zmienić w żywność i lekarstwa, mogą zmniejszyć cierpienia naszych udręczonych braci. Nie potrafimy sami przerwać tego pierścienia złowrogiej ciszy, jaki zacieśnia się wokół konającej Warszawy. Jeśli słowa wasze nie zdziałają więcej, jeśli tylko przerwą tę ciszę złowrogą, trud wasz nie będzie daremny. Pomoże wierzyć ludom uciśnionej Europy, że poza grą polityków obojętnych na cierpienia ludzkie, są jeszcze siły moralne, pomogą nam wierzyć, że troska o człowieka, że względy natury ludzkiej nie milkną wobec dylematu jednostronnej siły. Słowa wasze niech zmniejszą gorycz, jaka zatruła serca ludu warszawskiego od pięciu lat walczącego z Niemcami, krwawiącego dziś w rozpaczliwym, tragicznym powstaniu. Niech ci ludzie wiedzą choć tyle, że egzekucja krwawa nad nimi nie odbywa się wśród ciszy świata cywilizowanego. Dla celów tej wojny, dla przyszłości Europy konieczne jest, abyście wasz głos przyłączyli do naszych wołań o pomoc dla miasta, które w swej walce o wolność stało się symbolem i cierpień i niezłomności.

Londyn, 1 września 1944 r.

Zarząd P.E.N. Klubu Polskiego:

Stanisław Baliński, Antoni Bogusławski, Franciszek Czarnomski, Karol Estreicher, Olgierd Górka, Wacław Grubiński, Marian Hemar, Aleksander Janta, Maria Kuncewiczowa, Czesław Poznański, Antoni Słonimski, Stefania Zahorska

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

 

Zacięte walki pod ciężkim ogniem w Śródmieściu i na Mokotowie

Gen. Bór potwierdza oddanie St. Miasta

Niemcy przyznają prawa kombatanckie Armii Krajowej w Warszawie

 

Komunikat gen. Bora z dnia 3 sierpnia

Stare Miasto padło pod druzgocącą przewagą przeciwnika. Śródmieście pod bardzo silnym ogniem artylerii i lotnictwa z punktem ciężkości w rejonie Marszałkowskiej, Siennej i Wspólnej. Duże pożary.

Mokotów gnębiony ogniem artylerii i lotnictwa. Sadyba została opuszczona przez nasze odziały.

Na innych odcinkach sytuacja bez zmian.

***

Stare Miasto padło po trzydziestu czterech dniach bohaterskiej obrony. Padło, bo przez 34 dni nasi Sprzymierzeńcy nie zdołali zorganizować pomocy dla bohaterskiego garnizonu stolicy Polski, i wszystkich jej mieszkańców, wykazujących nadludzką wprost ofiarność. Padło Stare Miasto. Padło w gruzach, przepojone krwią najszlachetniejszych męczenników Wolności. Bo nie można było dać Warszawie pomocy wtedy, gdy setki samolotów sojuszniczych rozrzuca broń po całej Europie, kiedy szczodrze ją daje nawet najsłabszym i najświeższym ruchom oporu. Zabrakło broni jedynie dla weteranów walki na śmierć i życie z wrogiem nie tylko Polski przecież, ale całej ludzkości.

Tego Polska cała, tego naród polski nigdy nie zapomni.

***

Niemieckie Biuro Informacyjne donosi:

Rzecznik niemieckiego ministerstwa sprawa zagranicznych oświadczył, że „patrioci polscy”, którzy poddają się w Warszawie, będą traktowani jak jeńcy wojenni. (PAT.)

***

Ten krótki komunikat D.N.B. stwierdza więc, że Niemcy w ograniczonym stopniu (ograniczonym co do terenu) przyznają prawa kombatanckie żołnierzom Armii Krajowej. Obecnie więc jedynie Związek Sowiecki nie przyznał jeszcze praw kombatanckich żołnierzom Armii Krajowej, części Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, najstarszego członka Narodów Sprzymierzonych.

(...)

***

Szczęśliwe kraje Zachodu ...

Prawowite rządy wracają

Wojska sojusznicze, które wypierają Niemców z okupowanych krajów z zachodniej Europy nie mają żadnych zamiarów zaborczych ani nie usiłują narzucać oswobadzanym krajom swoich rządów. Przekazują one natychmiast władzę prawowitym rządom, znajdującym się w Londynie.

Wczoraj, gdy nadeszła wiadomość o oswobodzeniu Brukseli, belgijska misja cywilna opuściła Londyn, udając się do Belgii dla przejęcia administarcji. Rząd belgijski uda się do Belgii jeszcze w ciągu bieżącego tygodnia. Uprzednio premier belgijski wygłosi przez radio przemówienie w którym da wyraz wdzięczności wobec sojuszników za oswobodzenie Belgii.

Rząd holenderski również przygotowuje się do rychłego wyjazdu. Misja holenderska jest gotowa do wyjazdu w każdej chwili.

Rosja straciła wielką okazję pozyskania sympatii i wdzięczności Polaków

Mjr. G. Fielding Eliot o stosunku Rosji do powstania w Warszawie

Nowy Jork (PAT.) Major G. Fielding Eliot ogłasza w “N.Y. Herald Tribune” artykuł o stosunku Rosji do powstania w Warszawie.

„Jak długo dzieje naszej planety będą spisywane i studiowane, tak długo dzień 1 września 1939 r. pozostanie datą o  straszliwym znaczeniu. Pamiętając o tem, co Niemcy zrobiły w tym dniu, nie powinniśmy pomijać tego, co zrobili w tym dniu Polacy. Polska stanęła do broni, walczyła najlepiej jak mogła – aż wreszcie uległa pod ciężarem przewagi liczebnej i uzbrojenia. Jest to fakt o historycznym znaczeniu.

Opór Polski był pierwszym zbrojnym oporem, z jakim spotkał się Hitler w swym marszu na podbój. Opór Polski był zapoczątkowaniem oporu w skali światowej.

Dzisiaj Polacy walczą we Francji, we Włoszech i we własnym kraju.

I bedą oni walczyć dopóki Polska znów nie stanie się wolna. Nie możemy spłacić Polsce długu, który jesteśmy jej winni za nieprzerwaną walkę, którą kraj ten prowadzi: nie możemy bowiem przywrócić życia tym Polakom, którzy zostali wymordowani przez Niemców. Lecz o tym długu nie zapominamy.

Wyzwolenie Polski, jak się zdaje, staje się faktem dokonanym. Duże obszary ziem polskich są już poza linią frontu rosyjskiego. Rosjanie powoli zyskują w terenie na północo-wschód i na południe od Warszawy, w samej zaś stolicy Polski walczy ciągle armia podziemna.

Dużo istnieje nieporozumień na temat powstania w Warszawie. Prasa rosyjska twierdzi, że wybuchło przedwcześnie i nie waha się wysunąć oskarżenia, że było ono wywołane, aby wzmocnić stanowisko rządu polskiego, będącego przeciwwagą Komitetu Wyzwolenia Narodowego, pozostającego pod auspicjami Rosji.

Niewątpliwie powstanie było przedwczesne z punktu widzenia wojskowego ponieważ natarcie rosyjskie w kierunku Warszawy zostało odparte przez potężne niemieckie przeciwuderzenie. Wynika to wyraźnie z rosyjskiego komunikatu wojennego, ogłoszonego w ubiegły czwartek, który doniósł o zajęciu Radzymina przez Rosjan. Rosjanie już parę tygodni temu komunikowali o zajęciu tego miasta. Niemcy, jak widać, odebrali i Radzymin i inne miejscowości a Rosjanie teraz nacierają ponownie w te same miejsca.

Tymczasem Polacy przystąpili w Warszawie do walki z bardzo niedostatecznymi środkami. Niewątpliwie Polacy mają duże starty ale również nie ulega wątpliwości, że ciągną oni korzyści z tego, że dowództwo niemieckie frontu warszawskiego ma inne kłopoty i nie może poświęcić Polakom całej swej uwagi.

Jedyną pomoc, którą otrzymali Polacy w Warszawie, jak się zdaje, dostarczona była przez brytyjskich lotników, którzy przewozili na samolotach broń i amunicję z Włoch.

Niektóre organy prasowe zapytywały, dlaczego tej pomocy nie dostarczyło lotnictwo rosyjskie, które mogło dokonać tego znacznie lepiej przelatując krótszą drogą. Prasa rosyjska odpowiada na to, że położenie Polaków w Warszawie nie jest dobre, że pomoc dla nich byłaby marnowaniem wysiłków.

 

***

Ale nie na tym rzecz polega. Być może, że Rosjanie nie uwzględniają w pełni ludzkiej strony tego zagadnienia. Po zakończeniu wojny, ludność Polski życzliwie usposobiona do Rosji byłaby czynnikiem nader korzystnym dla Sowietów. Nie ma zbyt wielkiego znaczenia, jakie zmiany będą dokonane w składzie rządu polskiego: dziś jest ten rząd taki, jutro będzie inny. Ale uczucia i nastroje narodu mają znaczenie. Ludzie w Polsce nie będą pamiętać o jakichś wyrozumowanych narracjach wojskowych, które nie pozwalały na przelot samolotów z bronią do oblężonej Warszawy. Nie będą pamiętać także tego, czy powstanie było nakazane przez gen. Bora zawcześnie, czy też nie zawcześnie.

Ale ludzie będą pamiętać o tym, że kiedy Polacy umierali w Warszawie, Rosjanie, którzy byli tak blisko, nie przyszli z pomocą.

Rosjanie mogli łatwo zrzucić na Warszawę brygadę spadochronową i kilka tysięcy ton amunicji. Mogli oni przytem stracić nawet wielu ludzi i dużo amunicji, ale byłby to rycerski czyn, którego żaden Polak nigdy by nie zapomniał. A taki czyn przyczyniłby się bardziej do przyszłych serdecznych stosunków polsko-rosyjskich, niż wszystkie memoranda pisane kiedykolwiek przez Komisariat Spraw Zagranicznych i wszystkie artykuły wstępne, które prasa sowiecka może ogłaszać od chwili obecnej aż po Dzień Sądu Ostatecznego.

Niezależnie od tego, jaki los spotka obrońców Warszawy dla niemieckich linji obronnych nad Wisłą jest tylko jeden koniec.

Niezadługo Warszawa podobnie jak Paryż, będzie wyzwolona a rząd polski zasiądzie w swej stolicy.

Należy mieć nadzieję, że będzie to rząd prawdziwej jedności narodowej, rząd który wszystkie zjednoczone narody uznają całkowicie i w pełni zaufania, ponieważ w rządzie tym będą reprezentowane wszystkie czynniki państwa polskiego.

Rząd taki opierając się pewnie o szerokie masy społeczeństwa będzie mógł przystąpić do załatwienia skomplikowanej sprawy i odbudowy.

Przyszłość pokaże, jak zagadnienia te będą rozwiązane. Żaden jednak rząd St. Zjednoczonych nie może się zgodzić na to, aby w przyszłej Europie nie było silnego zabezpieczonego i niepodległego państwa polskiego. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Reakcja Żydów w Palestynie

na krzywdę Polski i jej Stolicy

Jerozolima (PAT.) Cała prasa hebrajska z dn. 1 września zamieszcza obszerne artykuły w piątą rocznicę wybuchu wojny.

„Haaretz” pisze m.inn.: „Okrutny los zrządził, że w dniu, w którym upływa pięć lat od wybuchu wojny światowej – samoloty niemieckie bombardują Warszawę, mordując ludność. ...Narodowi polskiemu pozostało jedynie pocieszenie, że są to ostatnie krople z kielicha goryczy. ...”

„Hazman” zamieścił artykuł wiceprezesa Egzekutywy Agencji Żydowskiej Grynbauma, który pisze m.inn.: „Naród Polski powstał w Warszawie przeciw niemieckiemu okupantowi. Los nie uśmiechnął mu się tak, jak narodowi francuskiemu. ...Warszawie nie pośpieszyło na pomoc regularne wojsko. Naród polski osamotniony i osierocony walczy na ulicach Warszawy, apelując o pomoc. ...”

Autor zapytuje: „Czy narody świata będą się przypatrywać i nie pośpieszą na pomoc.”

Dziennik hebrajski „Haboker” zamieścił zdjęcie przedstawiające przegląd oddziałów Armii Krajowej.

Prasa hebrajska podaje oświadczenie reprezentacji Żydostwa Polskiego z okazji 1 września, w którym czytamy m.inn.:

„Jako Żydzi polscy, domagamy się, aby zwycięstwo Narodów Sprzymierzonych było również zwycięstwem sprawy polskiej, i aby zapewniło narodowi polskiemu i Żydom polskim, którzy w Polsce pozostaną, możliwości współżycia na zasadach równouprawnienia w niepodległej, demokratycznej i wolnej Polsce.”

W ramach specjalnej audycji radiowej nadanej przez rozgłośnię w Jerozolimie z okazji wrześniowej, obchodzonej zarazem w całej Palestynie jako „Dzień Żydostwa Polskiego”, wygłosił przemówienie wiceprezes Egzekutywy Agencji Żydowskiej, Izaak Grynbaum, podkreślając bohaterską walkę Warszawy, broniącej w osamotnieniu praw narodu polskiego do pełnej niepodległości.

Sędziwy rabin z Warszawy Kahane, zajmujący obecnie stanowisko rabina starej dzielnicy jerozolimskiej, nadesłał na ręce konsula generalnego R.P. w Jerozolimie pismo z błogosławieństwem dla narodu polskiego, walczącego bohatersko o wolność i niepodległość.

Kahane zawiadamia konsula generalnego że z inicjatywy Związku Rabinów, uchodźców z Polski, odbyły się we wszystkich większych synagogach w Palestynie nabożeństwa, modły na intencje Polski oraz kazania, podkreślające znaczenie rocznicy wrześniowej i bohaterską walkę narodu polskiego o Polskę wielką, niepodległą i sprawiedliwą dla wszystkich obywateli.

***

Szereg uchodźczych organizacyj polskich wystosowało depeszę w związku z sytuacją Warszawy i Pruszkowa do Papieża, Churchill’a, Roosevelt’a i Międzynarodowego Czerwonego Krzyża.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

 

„NAM  STARCZY  DUCHA”

Przesłany ze stolicy na falach eteru wstrząsający wiersz powstańców odmalowuje chyba najlepiej atmosferę, która wytworzyła się w Warszawie po miesiącu samotnej, nie wspieranej niemal przez nikogo walki. Wiersz to nie zniechęcenia lecz siły, nie lamentu lecz wyzwania, nie boleści lecz dumy, nie skargi lecz oskarżenia i nie wdzięczności lecz pogardy w stosunku do tych na emigracji polskiej, którzy prowadząc politykę na pokaz znajdują w wypadkach warszawskich jedynie nowy temat nadający się do oklaskiwania przez siebie i przez obcych, a nie czyn i kapitał polityczny. Warto przytoczyć te zwrotki i warto nad nimi zastanowić się przez chwilę:

„Tu, na mogile, leżą czapki na bakier,

Tu u nas, nikt nie płacze w walczącej Warszawie...

Tu się Prusakom siada na kark okrakiem

I wroga gołą pięścią za gardło się dławi.

A wy tam wciąż śpiewacie, że „z kurzem krwi bratniej”

I że „z dymem pożarów” niszczeje Warszawa.

A my tu nagą piersią na strzały armatnie

I uśmiechem na wasz podziw i na wasze brawa.

Czemu w dalekich stronach śpiewacie w Londynie,

Gdy tu nadeszło wreszcie wyglądane święto?

Tu małe dzieci walczą, krew radośnie płynie,

U boku swoich chłopców walczą tu dziewczęta.

Tu bije serce Polski. Tu mówi Warszawa.

Niech pogrzebowe pieśni znikną z audycji.

Nam ducha starczy dla nas. I starczy go dla was.

Oklasków też nie trzeba. Trzeba amunicji.”

Co oznacza ten wiersz wojenny w kurzu i w męce wojennej zrodzony? Czego jest wyrazem? Czy tylko naturalnego rozdźwięku, który powstaje zazwyczaj między grupą walczącą w wyjątkowych warunkach, a tymi, którzy w walkach tych nie uczestniczą? Czy jest to tylko rozbrat między frontem a tyłami? Byłoby dużą nieoględnością w sposób tak powierzchowny tłumaczyć sobie owe zwrotki, dostatecznie wymowne i przekonywujące. Należy sięgnąć głębiej i śmiało rozciąć tworzący się wrzód. W Warszawie i w Polsce w wyniku dramatycznych i nieoczekiwanych doświadczeń ostatniego miesiąca, który kobiety warszawskie w odezwie do świata nazwały „jednym z największych skandali międzynarodowych”, zaczęła rodzić się niechęć zarówno do niektórych aliantów jak i do tego odłamu emigracji, który w mniemaniu warszawskich powstańców przestał rozumieć ducha stolicy, a ponadto nie zdał egzaminu nie zapewniwszy walczącej Armii Krajowej należnej pomocy i nie stworzywszy dla niej możliwie najlepszych warunków walki.

Londyńska emigracja polityczna od dłuższego już czasu – oczywiście z chwalebnymi wyjątkami – zaczęła odrywać sie od nurtu, w którym płynie życie walczącego narodu. Pęd tego życia, jego styl wyniosły i hardy był świadomie lekceważony przez niektóre koła emigracyjne, uginające się za to z nadmierną uległością pod naciskiem takich czy innych oskarżeń czy nawet poleceń czynników obcych.

W środowiskach tych zaczęło się wytwarzać lekkomyślne mniemanie, że żołnierz nasz walczy na pokaz, by dostarczyć argumentów propagandowych dla polityki opartej na przekonaniu, że Polskę odzyskamy wówczas, gdy zasłużymy się to tym, to innym potentatom. Z chwilą więc, gdy powstańcy warszawscy – bez względu na dalsze następstwa ich kroku – stworzyli sytuację mogącą budzić podziw czy współczucie świata, spełnili w pojęciu owych kół emigracyjnych swe zadanie.

Tymczasem żołnierz polski, zarówno tu we Włoszech jak i we Francji czy w Kraju, nie walczy na pokaz i z walk swych przedstawienia robić nie zamierza. Chce on, by zmagania jego traktowano poważnie. Przez bój swój twardy, nieugięty, bezprzykładny, chce on przede wszystkim wyrazić bezkompromisową wolę polityczną i osiągnąć konkretne cele państwowe. Jego czyny bojowe mają być nie błyskotliwymi epizodami dla zapełniania anegdotami łamów pism obcych (co zresztą nie zawsze się udaje) ale logicznie powiązanymi ogniwami łańcucha, przy którego pomocy chcemy wydźwignąć wolność Rzeczypospolitej.

Postawę tę wyraża wiersz walczącej Warszawy. Jest on przede wszystkim wyrazem nieugiętego jej ducha, stanowiska bezkompromisowego w najczystszej, idelanej postaci. Warszawa po raz drugi poświęciła się w obronie kraju, nie dlatego, by zbierać brawa, lecz by wolność państwa nie uległa skażeniu. Żaden kompromis, żadna słabość, żadne łajdactwo, a tym bardziej żadna zdrada nie wydobyłaby ze stolicy siły nadludzkiej, hartu nadziemskiego, woli ponadczłowieczej.

Naszym obowiązkiem na emigracji jest reprezentowanie tego samego stanowiska. Kto tego nie czyni, kto tego zrozumieć nie chce, przestaje być wyrazicielem ducha narodu. Naraża się na to, że mu Warszawa odpowie conajmniej szyderczym „śmiechem”, który przebija z anonimowego wiersza powstańców.

Podobną wolę upartą reprezentuje żołnirz polski we Włoszech, we Francji, walcząc na morzu i w powietrzu, dając z siebie wszystko w walce z wrogiem, gdziekolwiek może się z nim zmierzyć. Ale dlatego, że tak jest, powstaje rozdźwięk między walczącymi, a tymi, którzy rozumują i postępują inaczej. Rozdźwięk tym niebezpieczniejszy, że może być podchwycony przez czynniki obce, które już usiłują wykorzystać gorycz, jaka powstaje w Warszawie z powodu braku pomocy i zrozumienia dla jej stanowiska.

Powstanie Warszawy jest bowiem nie tylko czynem wojskowym, ale również politycznym na wyjątkową miarę. Niezależnie od tego, co jeszcze nastąpi i jakie nowe okoliczności ujawnią się w związku z walką stolicy, dwa co najmniej wnioski polityczne winny być rzucone na forum międzynarodowe: kompromitacja samozwańczego „Komitetu Wyzwolenia” i zdemaskowanie stanowiska Rosji.

Powstanie w Warszawie ujawniło niemoc, wprost nieobecnosć na terenie kraju czynników reprezentowanych w osławionym „Komitecie Wyzwolenia”. Wybuchu w Warszawie nie organizowały siły komitetu. Okazało się, że w żywotnych sprawach narodowych, gdy chodzi o samodzielne decyzje, nie ma on nic do powiedzenia. Jest fikcją, istniejącą jedynie z woli obcych. Tak był zresztą oceniany jednomyślnie przez całą opinię polską nie wyłączając Polskiej Agencji Telegraficznej, dopóki z grupą tą p. Mikołajczyk nie wdał się w pertraktacje jak z równorzędnym sobie czynnikiem. Powstanie w Warszawie wykazało zatem nie tylko szkodliwość, ale i absurdalność rozmów z indywiduami, które nie reprezentują żadnej istotnej siły polskiej.

Podobną rolę bezwolnych narzędzi w rękach obcych odgrywają owe „dywizje” polskie utworzone przez armię czerwoną. Nie wątpimy o uczuciach, które ożywiają Polaków wtłoczonych na niższych stopniach w szeregi tych wojsk. Ale oblicze dowództw owych „dywizji” uległo ostatecznemu zdemaskowaniu z chwilą, gdy ani jedna z nich nie zdobyła się na zerwanie pęt sowieckich, by podążyć na pomoc Warszawie, by choćby gestem rozpaczy zamanifestować swą solidarność z walczącą stolicą. Oddział naprawdę polski, a nie najemny, gdyby znajdował się tak blisko Warszawy, jak owe „dywizje”, nie patrzałby bezczynnie na bój nierówny, który wstrząsnął do głębi sercami istotnie polskimi. „Dywizje” polskie w Rosji nie przeszły zwycięsko tej pierwszej próby patriotyzmu bez cudzysłowu. Egzamin nie został zdany. Dywizje te, a ściśle mówiąc ich dowództwa, nie stoją bowiem na straży interesu polskiego, lecz obcego. Są polskimi tylko z imienia.

I wreszcie jest Rosja. Cynizm jej postawy osiągnął tym razem szczyty bezwstydu. Stanowisko jej jednak może zdumiewać tych tylko, którzy albo żyli złudzeniami, utrzymując w złudzeniach opinię kraju, albo też stosowali metodę samooszukiwania . My złudzeń nie mieliśmy. Od czasu wydania jeszcze w Iraku przez gen. Władysława Andersa historycznego rozkazu z dnia 4 marca 1943 r. wskazywaliśmy konsekwentnie na konsekwentnie również rozwijaną taktykę Rosji wobec Europy, wobec aliantów anglosaskich i wobec Polski. Staraliśmy się otwierać wszystkim oczy  narażając się wielokrotnie na niezrozumienie, przykrości i zarzuty, choć wypadki niestety przyznawały stale słuszność nam, a nie naiwnym zaślepieńcom, czy też ludziom złej woli, którzy swe szkodliwe rojenia starali się przyszczepić krajowi wywołując tam najpierw niebezpieczne złudzenia, a obecnie starszliwe rozczarowania.

W audycji radia warszawskiego Armii Krajowej z dnia 24 sierpnia po wyrażeniu wdzięczności lotnikom angielskim, południowo-afrykańskim i polskim za pomoc dostarczoną Warszawie speaker zapytywał:

„Powstaje pytanie, na które nie mamy odpowiedzi. Dlaczego nie mamy pomocy ze strony, która mogłaby ją nam dać z łatwością w dostatecznych ilościach? Dlaczego nie otrzymaliśmy pomocy od armii sowieckiej znajdującej się nie dalej jak o niecałe dwadzieścia kilometrów? Dlaczego ani jeden myśliwiec nie wyleciał z pobliskich sowieckich lotnisk, aby nas obronić przed gradem bomb rzucanych na nas przez Luftwaffe? Dlaczego sowieckie samoloty nie zrzuciły ani jednej bomby na niemieckie bazy w Warszawie? Dlaczego Rosjanie  nie przysłali ani jednego karabinu, ani jednego granatu ręcznego?”

Dlaczego? Ależ drodzy, kochani, najlepsi bracia i koledzy! To wszystko było do przewidzenia, to wszystko było jasne dla tych, którzy się nie łudzili i nie łudzą. I dziś nie omylimy się chyba przewidując, że Rosjanie ruszą na Warszawę dopiero po krwawym stłumieniu powstania przez Niemców i rozbiciu przez nich polskiej organizacji bojowej. Tym powstańcom, którzy pozostaną przy życiu, zagrożono przecież w Rosji z góry sądami sowieckimi. W sprawie Polski jak i w sprawie jej granic obowiązuje wszak nadal w praktyce układ Ribbentrop – Mołotow.

Powstają jednak inne pytania.Czym jest obóz zjednoczonych narodów? Co on wyraża? Jakie są prawa i obowiązki jego członków? Czy dzieli się on na sojuszników posiadających tylko obowiązki i na tych którzy mają tylko prawa? Czy jedni są obowiązani do udzielania pomocy znajdującym się w potrzebie, a inni od pomocy tej są zwolnieni?

Rodzą się dalsze pytania? Jakie właściwie decyzje zapadły na konferencjach w Moskwie i Teheranie w roku zeszłym? Czy to, co dzieje się teraz w Polsce i w Warszawie jest zgodne z owymi postanowieniami? Czy W. Brytania i Stany Zjednoczone wiedziały, że tak się stanie? Czy Rosja otrzymała w Polsce wolną rękę? Czy za olbrzymią pomoc udzielaną Rosji przez Anglosasów w sprzęcie, a przez Polskę krwią nie są Sowiety do niczego zobowiązane? Czy Wielka Brytania i Stany Zjednoczone zgodziły się by w wyniku tej wojny Polska została gorzej potraktowana niż choćby Włochy, którym premier Churchill okazał ostatnio tyle względów udzielając im wskazań, jak winno być urządzone państwo demokratyczne, wskazań diametralnie sprzecznych z tymi, które Rosja zamierza realizować w Polsce i Europie wschodniej? A zatem czy Polska w oczach Rosji, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych jest równouprawnionym członkiem obozu sojuszniczego, czy też ma być gorzej potraktowana niż Rumunia i Finlandia?

Ileż to wymagano od Polski ofiar i upokorzeń w imię solidarności obozu narodów zjednoczonych. Dziś, gdy solidarność ta winna obrócić się wreszcie na korzyść naszego kraju, okazało się, że solidarności tej nie ma.

Pytania te wysuwają się coraz natarczywiej nie tylko wśród nas Polaków, ale w całej opinii światowej. Pytań tych nie da się stłumić. Dalsze ich wstydliwe przemilczanie do niczego już nie doprowadzi. Warszawa jest krwawą raną nie tylko na ciele Polski, ale obozu narodów sprzymierzonych. W chwili gdy obóz ten dochodzi do zwycięstwa, zadano mu nie w Warszawie, ale pod Warszawą cios, który zwycięstwo gotów zamienić w klęskę.

Rząd polski, który poza apelami o pomoc dla Warszawy nie zajął w tej sprawie żadnego politycznego stanowiska, winien ze swej strony również przerwać milczenie ogłaszając w szczególności wszystkie dostępne mu dokumenty z dziedziny stosunków polsko–sowieckich, a zwłaszcza z okresu konferencji moskiewskiej i teherańskiej. Prawdy o tych sprawach domaga się kraj, który dziś dopiero w najbardziej tragicznych okolicznościach zaczyna, zdaje się, pojmować istotę naszego położenia. Prawdy domagamy się również my. Czas już, by rzeczywistości spojrzeć prosto w oczy i nie uląc się jej.

„Nam ducha starczy dla nas. I starczy go dla was – powtarzamy za Warszawą. Tak jest, trzeba nam wielkiego ducha, by udźwignąć ciężar epokowych wydarzeń, które w nas biją, by sprostać zadaniom, których żadne bodaj pokolenie nie miało do rozwiązania, by stanąć na wysokości wymagań czasów obecnych. Metoda łamańców taktycznych, nędznych kompromisów, ubogich wybiegów i chowania głowy w piasek, tak niezgodna ze stylem epoki, kosztowała nas zbyt wiele, by mogła się dłużej utrzymać. Metodę tę potępiła Warszawa swym wierszem wyzywającym i ostrym jak szpada. A nadszedł już czas, by szpadą ciąć wrzody.

Arp.

 

Wiersz nadesłany specjalnie dla

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Cały miesiąc samotnych walk Warszawy

Niemcy grożą Stolicy całkowitym spaleniem

(...)

Biulety Informacyjny omawia sprawę pomocy dla Warszawy, która wykorzystwana jest w kombinacjach politycznych. Rosja krytykując powstanie w Warszawie nie zastanawia się, że Armia Krajowa wiąże znaczną część wojsk niemieckich w Polsce.

***

Warszawa walczy wśród dymu i kurzu, walących się i płonących domów. Warszawa to aleja gruzów i pogorzelisk, na ulicach pustka. Wszyscy na barykadach.

Ul. Chłodna, Krochmalna, Piękna, Pańska, Wronia i wiele innych zniszczone są w 60%.

W jednym z domów przy ul. Chłodnej Niemcy zamordowali przez poderżnięcie gardła dwóch ludzi. Jeden z nich to artysta Mariusz Maszyński.

Po całodziennym bombardowaniu Niemcy zrzucili na Warszawę ulotki podpisane „Polski Czerwony Krzyż” i zaopatrzone okrągłą pieczątką: „Polski Komitet Opieki nad Uchodźcami”.

W ulotce Niemcy piszą, że nie walczą z ludnością cywilną, lecz z Armią Krajową.

Ludność ma natychmiast opuścić Warszawę, która będzie już teraz całkowicie spalona.

„Na pomoc nie liczcie, bo przez rok na nią byście jeszcze czekali. Niemcy czekać nie będą.”

„W obliczu zbrodniczej obojętności”

Portugalia wzywa o pomoc dla Warszawy

Lisbona (PAT.) Prasa portugalska poświęciła dużo miejsca walkom w Warszawie i tragicznej sytuacji ludności cywilnej.

Correia Marques w trzech kolejnych wydaniach „Voz” ogłasza wzruszające artykuły opisując walkę Warszawy i rozpaczliwą sytuację w Pruszkowie. Oto niektóre tytuły: „Apel do sumienia ludzkości”, „w dwudziestym wieku... tysiące ludzi w obozie koncentracyjnym, bez dachu nad głową, jedzenia i wody”, „miasto miliona mieszkańców broni się pistoletami, karabinami i butelkami z benzyną przeciwko bombom, samolotom i artylerii”, „70 tysięcy nieszczęsnych umiera z głodu, pragnienia, chłodu i chorób w obozie w Pruszkowie”.

Jeden z tych artykułów został przedrukowany przez półoficjalny „Diario de Manha”.

Correio Marques pisze m.inn.:

„Czyżby w tym wieku nie istniała żadna cywilizacja? Co wart jest świat, który spogląda obojętnie na te męczarnie tysięcy ludzi? My wiemy, że jesteśmy głosem odosobnionym pośród bezmiernego egoizmu i,  że jest bezcelowo nawoływać o pomoc w obliczu tej zbrodniczej obojętności. Ale wołamy o nią, gdyż tego domaga się nasze sumienie.”

Prawie wszystkie pisma z 30.8 b.r. zamieszczają treść artykułu w „Dzienniku Polskim” z 28.8 b.r. o pomoc dla Warszawy. Oto niektóre tytuły:

„Primeiro de Janeiro” p.t.: “Dlaczego Alianci nie bombardują Niemców atakujących Warszawę?

„Journal de Commercio” p.t.: „Warszawa oczekuje pomocy Aliantów”.

Wiadomość Reutera o deklaracji rządu brytyjskiego w sprawie Armii Krajowej została zamieszczona na widocznym miejscu w całej prasie portugalskiej. Oto niektóre tytuły:

„Rząd brytyjski broni otwarcie polskich sił zbrojnych walczących w Warszawie”.

„Seculo” p.t.: „Uroczyste ostrzeżenie Niemców przez rząd brytyjski, że mają oni respektować prawa prowadzenia wojny w walkach w Warszawie z Polakami.”

Ayala Monteiro w tygodniku „Domingo” w wielkim czterokolumnowym artykule p.t.: „Bolesny i wielki naród”, opisuje polski wysiłek wojenny w ciągu 5 lat wojny. Pisarz przypomina polską działalność na wszystkich frontach, która zmusza do zapomnienia, że Polska pięć lat temu była krajem pobitym i okupowanym przez dwóch wrogów oraz podkreśla wyczyny polskiej marynarki, lotnictwa i Armii Krajowej. Autor kończy: „Wszyscy ci, którzy spieszyli z daniem gwarancji Czechosłowacji, jej niepodległości oraz jej terytoriów, które utraciła ona poprzednio w obliczu obojętności wszystkich narodów, nie mogą opuścić obecnie Polski, pozwalając, by utraciła ona granice, obrona których była powodem deklaracji wojny Niemcom. Odbudowa niepodległości Austrii zadecydowana na Konferencji Narodów Zjednoczonych nie może być większą polityczną lub moralną koniecznością, aniżeli Polski.

„Tribune” o stanowisku Rosji

„Tribune” z dnia 1 września w przeglądzie wydarzeń politycznych tygodnia pisze pod tytułem „Sowiety i Warszawa” co następuje.

Zeszła środa była pierwszym dniem od czerwca 1941 roku w którym polityka sowiecka miała „złą prasę” w Londynie. Stało się to na skutek ogłoszenia, iż władze sowieckie odmówiły ułatwień dla sojuszniczego lotnictwa na Zachodzie, które miało dostarczyć broni i amunicji Warszawie i zbombardować pozycje niemieckie w mieście – eskadry miały lądować celem zaopatrzenia w paliwo poza liniami sowieckimi. Do wiadomosci tych doszły następnie, nadane przez radiostację warszawską o tym, że władze sowieckie aresztują i osadzą w więzieniach oficerów i żołnierzy Armii Krajowej odmawiających podporządkowania się autorytetowi moskiewskiego Komitetu Wyzwolenia, oraz że nowe władze polskie ogłosiły pobór i Polacy, którzy przez 5 lat pozostawali pod przemocą niemiecką, wysłani są w dalekie strony po paru dniach swobody.

„Takie postępowanie w stosunku do jednego z Aliantów stoi w jaskrawej sprzeczności z wielkoduszną i poprawną postawą Sowietów wobec ich niedawnych wrogów jak Rumunia, a także Finlandia.

„Nie zdadzą się w tym przypadku na nic takie tłumaczenia, jakie podaje „Daily Worker”, a mianowicie, że stanowisko zajęte przez publiczną opinię wywołane zostało przez ponurą intrygę antysowiecką. Podsumowanie tego rodzaju myśli nic nie pomoże Sowietom. Uczucia społeczeństwa są znacznie głębsze. Bitwa warszawska, wspaniała choć odosobniona walka, która trwa już 5 tygodni pod koniec 5 roku wojny, gdy wyzwolenie wydaje się, już tak bliskie poruszyła głęboko uczucia.

 

Polska Armia Krajowa

„To jeszcze nie wszystko. Deklaracja ogłoszona przez Rządy Brytyjski i Amerykański, uznająca Polską Armię Krajową za część polskiej armii walczącej po stronie Aliantów, miała na celu danie ochrony prawnej przeciw represjom niemieckim. Jednocześnie jednak nadeszły wiadomości do Londynu, że Polski Komitet w Moskwie (wyraźnie nie bez zgody władz sowieckich) rozrzuci w Warszawie ulotki zapowiadające sądy i kary w stosunku do przywódców winnych wywołania powstania.

„Brytyjskie uznanie polskiej Armii Krajowej przeciwstawia się temu niezwykłemu krokowi Moskwy – i nie można zamykać oczu na fakt, że istnieje teraz w tym względzie silna różnica poglądów pomiędzy Londynem, Waszyngtonem a Moskwą.

„Im wcześniej zrozumieją w Moskwie, że stanowisko zajęte przez brytyjską opinię publiczną, jest stanowiskiem większości, a nie jakiejś małej kliki antysowieckiej – tym prędzej spodziewać się można pomyślnego rozstrzygnięcia sprawy. Stalin niejednokrotnie już zmieniał kierunek polityki sowieckiej w chwili, gdy gorące głowy rosyjskiej administarcji przeciągały ją zbyt daleko.”

W zakończeniu artykułu „Tribune” ostrzega polskie czynniki „reakcyjne”, jak je nazywa, by nie łączyły sprawy obrony Warszawy ze sprawą Wilna i Lwowa, gdyż mogą starcić w ten sposób poparcie zarówno w Europie jak i w Ameryce.

My ze swej strony nie tracimy nadziei, że zrozumienie rzeczy, za które Polacy giną w Warszawie, w Normandii i we Włoszech upowszechni się kiedyś pośród przewodników brytyjskiej opinji publicznej.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

Więcej artykułów…