Magazyn - Nasz Swiat
15
Śr, sierpień

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Warszawa broni się i atakuje

(...)

Warszawa, dn. 7 sierpnia, godziny ranne (Służba radiowa)

Kilkunastoletni chłopcy starają sie pomagać oddziałom naszym z entuzjazmem i samozaparciem się. Były wypadki, że 12-letni chłopcy brali udział w zwalczaniu czołgów.

Służba sanitarna działa doskonale. Sanitariuszki przebiegają ulice pod gradem kul, niosąc pomoc naszym rannym. Na ulicach pokazały się pierwsze polskie karetki sanitarne.

Postawa robotników świetna.

Ludność jest informowana o przebiegu walk i zarządzeniach władz cywilnych i wojskowych przy pomocy prasy naszej i służby megafonowej. Megafony są ulokowane w kilkunastu punktach Stolicy.

***

Niemcy podpalili Muzeum Narodowe, Szpital Czerwonego Krzyża i Teatr Ateneum. Poza tym wiele budynków mieszkalnych, przede wszystkim po obu stronach Al. Jerozolimskiej. Pożarów nie pozwalają gasić. Zbrodnicza metoda niemiecka wywlekania ludzi z domów i formowania z nich konwojów obronnych dla kolumn niemieckich, biorących udział w walkach wciąż jest stosowana.

***

Oddziały Armii Krajowej, wyparte w początkowej fazie walk o Warszawę z Żoliborza, weszły z powrotem do akcji i dnia 6 sierpnia opanowały Plac Wilsona i dwie przyległe ulice na Żoliborzu.

W dalszym ciągu na przedmieściu Warszawy panuje cisza. Żadnej akcji ze strony oddziałów rosyjskich, znajdujących się niemal u bram Pragi, nie odczuwany.   

Min. Stettinius o rozmowach w Moskwie

Waszyngton (PAT.) Podsekretarz Stanu Edward Stettinius oświadczył w sobotę: Rząd St. Zjednoczonych z zadowoleniem przyjął do wiadomości fakt prowadzenia rozmów przez p. Mikołajczyka z władzami sowieckimi. Rząd St. Zjedn. wyraża nadzieję, że rozmowy te doprowadzą do obustronnego rozwiązania ważnych zagadnień istniejących między Rosją a Polską.

Waszyngton (PAT.) Dzienniki waszyngtońskie i prasa ogłaszają oświadczenie Podsekretarza Stanu Stattiniusa, podkreślając zainteresowanie kół oficjalnych w St. Zjednoczonych w sprawie osiągnięcia „wzajemnie zadawalających wyników” w rokowaniach polsko-sowieckich.

„Washington Times” pisze: St. Zjednoczone zawiadomiły wczoraj wszystkich, że uważałyby za przykre rozczarowanie dla Narodów Zjednoczonych, gdyby premier Mikołajczyk i premier Stalin nie zdołali załatwić swych spraw podczas konferencji w Moskwie.

 

Obrady w Moskwie

Moskiewski korespondent Reutera donosi, że w poniedziałek rano rozpoczęła się druga konferencja członków rządu polskiego z prezydium Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Rozmowy, które rozpoczęły się w godzinach rannych, będą sie prawdopodobnie toczyły cały dzień z krótką tylko przerwą obiadową.

Warszawa w płomieniach

Warszawa znowu stoi w płomieniach. Warszawa znowu stoi w ogniu. Ta sama Warszawa, która tylokrotnie zrywała się do boju o wolność, o niepodległość, o wyzwolenie z pod okupacji najeźdźców. Tym razem sierpniowy bój o Warszawę wybuchł jak szalony pożar. To nie bój, jak podczas Insurekcji Kościuszkowskiej, to nie bój jak w powstaniu 1830/1831, jak w powstaniu 1863; to nie bój jak w czasie rewolucji 1905 roku, ani nie jak w roku 1918, kiedy lud warszawski i wojsko polskie przepędziły z Warszawy cesarskich Niemców.

Ani nie jest podobny ten bój do walki w 1939 r., ani do bitwy warszawskiej w ghettcie w pamiętnych dniach czerwcowych 1943 roku. Ta bitwa warszawska ma w sobie wszystkie elementy i wszystkie akcenty bohaterstwa poświęcenia bojów poprzednich ale jest zupełnie inna. Jest prowadzona wprawdzie w równie ciężkich i bardzo trudnych warunkach, ale to nie jest tylko powstanie warszawskie, to jest regularna bitwa, jedna z największych dotąd i najkrwawszych bitew po wrześniu 1939 roku w dziejach naszej 5-letniej, nieprzerwanej, nieubłaganej i zaciętej wojny z Niemcami. Ta bitwa warszawska nie ma analogii w naszej historii, jest to bitwa o specjalnym znaczeniu, prowadzona w specjalnych historycznych warunkach. Toczy się przy tym w okresie, gdy premier Rządu przebywa w Moskwie i prowadzi rokowania z Rosją sowiecką.

Delegat Rządu na Kraj, oraz przewodniczący Rady Jedności Narodowej i Dowódca Armii Krajowej powzięli ostateczną decyzję. Warszawa chwyciła za broń i zaatakowała niemieckie garnizony w dniu 1 sierpnia.

Siedem dni upływa od rozpoczęcia krwawej walki. Warszawiacy, żołnierze i patrioci, zdobywają uparcie pozycje po pozycji, wydzierając je z rąk świetnie uzbrojonych i znakomicie przygotowanych do walk ulicznych niemieckich oddziałów. Warszawiacy biją się wszędzie. Mimo że ich uzbrojenie nie może absolutnie wchodzić w porównanie z niemieckim uzbrojeniem i niemieckimi zasobami wojskowymi, biją się oni z pełną odpowiedzialnością obywatelskiego obowiązku.

Ale niestety, Warszawa nie ma tyle broni i amunicji, ile jej do walki z Niemcami potrzeba. Warszawa od kilku dni depeszuje raz za razem o broń. Warszawa woła o broń. Warszawa musi mieć broń.

Niemcy walczą z Armią Krajową lotnictwem bombowym i bronią pancerną, mają przewagę nie tylko w uzbrojeniu, ale walczą najordynarniejszą prowokacją, podstępem, walczą nie jak żołnierze, ale walczą jak żołdacy, jak bandyci, zbrodniarze. Wyciągaja z domów bezbronne dzieci, kobiety i mężczyzn, przywiązują je do czołgów i pędzą przed sobą na polskie linie ogniowe. Polacy walczą zacięcie, ale walczą rycersko. To biją się żołnierze o wolność swego kraju, a nie żołdacy i zwyrodniali najeźdźcy.

Ulice, dworce kolejowe, domy, dzielnice warszawskie przechodzą z rąk do rąk. Żołdacy niemieccy jeszcze raz podpalili Warszawę. Warszawa jeszcze raz stanęła w płomieniach. Ale entuzjazm polskich żołnierzy, entuzjazm polskich robotników, inteligencji, kobiet i dzieci stworzył potężny zryw walki, mimo że Warszawa stoi w płomieniach. Mimo że Niemcy górują nad Warszawą ciężkim lotnictwem bombowym, mimo że prowadzą walkę nie po rycersku, mimo że posługują się prowokacją i podstępem.

Wśród płonących ulic, wśród ognia dział i w wybuchach niemieckich bomb, w trzasku karabinów maszynowych bije się Mokotów i Żoliborz, Aleje Jerozolimskie i Dworzec Główny. Wola i Ochota, Stare Miasto i Plac Teatralny. Biją się o wolność i wyzwolenie żołnierze, kobiety i dzieci.

Świat musi usłyszeć wołanie Warszawy o broń. Świat nie może pozostawić Warszawy samej w obliczu przeważających sił niemieckich. Świat musi przyjść Warszawie z pomocą. Świat musi uznać warszawski front za front równie ważny, jak wszystkie inne fronty w Europie. Warszawa woła o broń. Warszawa się bije i będzie się biła aż do zupełnego zwycięstwa.

Warszawo, nie ma Polaka na świecie, który by dziś nie był z Tobą związany jak najściślej, związany z Tobą w walce z Niemcami na śmierć i życie! Warszawo! Warszawo!

MARIAN CZUCHNOWSKI

Warszawa wciąż czeka...

Wczorajszy „Manchester Guardian” podkreśla, że Niemcy w dziki sposób usiłują zlikwidować powstanie w stolicy Polski. Wojsko armii krajowej, pisze korespondent M.G. „odczuwa brak amunicji i gorączkowo apeluje o broń. Depesza z Warszawy, która nadeszła w niedzielę popołudniu wyraża wielkie rozczarowanie, że nie nadeszła dotąd żadna pomoc. Czy Warszawa ma być pozostawiona w tym położeniu, w jakim pozostawiono ją w 1939? – pyta dowódca polskich sił podziemnych w telegramie do Rządu Polskiego”.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 




 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Stolica walczy na śmierć i życie!

WARSZAWĘ PALĄ NIEMCY!

Z Warszawy nadchodzi donośne wołanie o broń.

Bardzo to polskie wołanie. Polaków nie trzeba zachęcać, aby chwytali za broń, gdy jest czas po temu. Nie trzeba im tłumaczyć, kto ich wróg i gdzie go szukać.

Toteż, gdy rozlega sie komenda: „Do broni!” – nie brak nigdy w Polsce rąk, któreby się wyciągały po oręż. Tragizmem Polski jest, że to oręża właśnie brak. Brak go było Kościuszce. Brak go było wszystkim powstaniom polskim. Brak go było we wrześniu 1939. I brak go znów teraz, gdy Armia Krajowa – na długo oczekiwany sygnał – rzuciła się do oswabadzania Stolicy.

Jest to w tej chwili jedna z najbardziej palących potrzeb polskich. Jak nam wiadomo, władze nasze nie ustają w poruszaniu wszystkich sprężyn, by obrońców – czy raczej zdobywców – Warszawy uzbroić według ich zamiarów i ich bohaterstwa.

Temu bohaterstwu Sprzymierzeńcy nie oszczędzili nigdy najwyższego uznania. To też nie wątpimy, że pomoc w dostarczaniu broni na warszawskie place boju będzie odpowiadać, tak co do szybkości jak i rozmiarów, ich uczuciom i wadze wspólnych interesów.

(...)

Warszawa, dn. 4 sierpnia (Służba radiowa)

Niemcy palą domy wzdłuż Alei Jerozolimskiej, na odcinku od Naszego Świata do Marszałkowskiej. Ludność z poszczególnych domów jest wyciągana przez oddziały Gestapo i rozdzielana na partie, wyprowadzane w nieznanym kierunku.

Pożary w mieście trwają bez przerwy. Wieczorem dnia 3 sierpnia olbrzymie łuny oświetlały miasto. Wtedy to Niemcy po raz pierwszy wprowadzili do walki lotnictwo bombowe. Wiadomości jakie ukazały się za granicą, a które tu słyszeliśmy przez radio, jakoby nastąpiło współdziałanie Armii Krajowej walczącej w stolicy, z armiami sowieckimi stojącymi przed Pragą, nie odpowiadają prawdzie. Dziś znowu, drugi dzień z rzędu atakowało nas lotnictwo bombowe. Lotnictwa rosyjskiego nad Warszawą nie zauważyliśmy.

 

***

Dziś samoloty niemieckie rozrzucały nad Warszawą prowokacyjne ulotki. Ulotki są jakoby wydane przez Aliantów z datą 2 sierpnia. Ulotki nakazują natychmiastowe zaprzestanie walki w Warszawie i powrót oddziałów Armii Krajowej do punktów wyjściowych pogotowia. Umotywowanie jest następujące: W Moskwie uniemożliwiono Mikołajczykowi podjęcie swobodnej decyzji i zabroniono swobodnego mówienia – wobec czego... podjęto pertraktacje z Niemcami.

Ta ulotka głupia i niewiadomo na kogo licząca, jest ubocznym dowodem, że powstanie na terenie Warszawy i znakomite wyniki kilkudniowych walk, zmuszają Niemców do chwytania się nawet tak naiwnych sposobów. (...)

Coraz częściej wróg opiera swe działania bojowe w mieście na ciężkim sprzęcie pancernym, pędząc ludność cywilną przed czołgami i po obu stronach kolumny. Straty wśród ludności cywilnej duże. (...)

 Warszawa, dn. 5 sierpnia (Służba radiowa)

Charakter Walki o Warszawę zmienia się z powodu szczupłych zasobów amunicji. Zaczepnosć naszych oddziałów ogranicza się do zdobywania obiektów przede wszystkim potrzebnych do poprawienia własnego ugrupowania i do utrzymania w dalszym ciągu inicjatywy.

Bardzo silna pod względem budowy i bardzo duża pod względem ilości budowa barykad na ulicach. Masowa fabrykacja butelek zapalających przeciwko broni pancernej.

Oddziały nasze, które na początku walk, były zmuszone do wycofania się z Żoliborza, wracają do wykonania swoich zadań.

W walkach duże straty własne, zarówno wśród dowódców jak i wśród żołnierzy. Daje się odczuwać dotkliwie brak dostateczny uzbrojenia. (...)

 

Warszawa, dn. 6 sierpnia (Służba radiowa)

Depesze gen. Bóra, wysłane dnia 5 sierpnia w nocy, otrzymane w Londynie dnia 6 sierpnia.

(...) Niemcy palą Warszawę bez przerwy. Liczne i duże pożary. Próby gaszenia pożarów przez ludność są udaremniane przez wroga.

Lotnictwo bombowe wroga bardzo czynne – bez przeszkód ze strony lotnictwa rosyjskiego.

Coraz częstsze wypadki mordowania mieszkańców poszczególnych kamienic. Od wczoraj rana kompletna cisza od strony przedmieść Warszawy.

(...)

Na zakręcie historii

(kirk) Premier, Minister Spraw Zagranicznych i Prezes Rady Narodowej są gośćmi Rządu Sowieckiego, którzy korzystają ze wszystkich przywilejów dyplomatycznych. P. Stanisław Mikołajczyk został powitany z honorami, przewidzianymi przez protokół dyplomatyczny dla szefów rządu.

Oto stan faktyczny,

W chwili obecnej nikt, prócz rządów prowadzących rozmowy, a możliwie też w pewnej mierze przedstawicieli W. Brytanii i St. Zjednoczonych, nie zna ich treści. Wszystko zatym, co pisze prasa brytyjska i amerykańska, opiera się na mniej, lub więcej udanych spekulacjach.

To też jest faktem.

Najbardziej charakterystyczną, w obecnej chwili, jest atmosfera, w jakiej prowadzone są rozmowy. I tutaj znowu nie wiadomo, jaka jest ich temperatura, chociaż prasa zagraniczna donosi, że Premier jest, podobno, zadowolony.

Natomiast nie ma żadnej wątpliwości co do atmosfery, jaką stwarza prasa rosyjska, oraz wielkie odłamy prasy brytyjskiej i amerykańskiej. Nacisk na delegację polską jest oczywisty.

Rekord w tej mierze pobił „New Statesman”, który zakwalifikował Rząd Polski, jako odpowiednik reżimu Petaine’a w Vichy. Aby zaoszczędzić sobie przytoczenia dowodów na prawdziwość tej bzdury – jak insynuację te zakwalifikował niedzielny „Observer” – „New Statesman” pisze poprostu, że „wartoby opracować szczegółowo tę analogię”. Łatkę przylepiono i na tym ma być koniec.

Tak więc „New Statesman” prześcignął nawet „Daily Worker’a”, który również nie może znaleźć ani jednego dobrego słowa dla Rządu Polskiego. Jest to tym bardziej dziwne, że dywizje polskie, pozostające pod rozkazami Rządu Polskiego, walczą wraz z innymi wojskami Zjednoczonych Narodów na kontynencie europejskim.

Poza tym część prasy zagranicznej stara się przedstawić Rząd Polski jako mieszaninę elementów demokratycznych z reakcyjnymi i z tego względu za dojrzałe do gruntownej rekonstrukcji. Nawet jednak wprawny obserwator polityczny nie może zorientować się, jaki miernik jest używany przy tym dyskryminowaniu, skoro pewni ministrowie, których Polska Partia Socjalistyczna delegowała do Gabinetu, są także kwalifikowani jako „reakcjoniści”.

Jak wygląda rzeczywistość, o tym wie Kraj, my oraz ci, którzy chcą wiedzieć prawdę. Jeśli zajmujemy się wspominaniem tych paradoksów, to tylko dlatego, że w obecnej chwili żonglowanie nazwami i mącenie pojęć stanowi bardzo konkretny i w swych skutkach doniosły czynnik polityczny. Z jednej strony waży on na rozmowach moskiewskich, a z drugiej strony urabia, w kierunku wyraźnie jednostronnym, pojęcia wielkich odłamów opinij w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych.

Ta „urojona rzeczywistość” staje się w ten sposób niewątpliwym „realizmem” politycznym.

Nie trzeba zatym zbyt wielkiej wyobraźni, aby odtworzyć sobie nastroje, panujące w moskiewskiej siedzibie Premiera, gdy przegląda głosy prasy, które niewątpliwie dostarcza mu Rząd Polski.

Wojna nerwów, stosowana wobec Rządu Polskiego, zarówno od zewnątrz, z zagranicy, jako też od wewnątrz przez prasę moskiewską, dochodzi do napięcia, które przypomina nam przełomowe lata, na krótko przed wybuchem ostatniej wojny. Niedzielna „Prawda”, jakby ignorując zupełnie bytność Premiera polskiego, zajmuje się jedynie przybyłymi do Moskwy delegatami Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, nie szczędząc przykrych aluzji pod adresem Rządu Polskiego.

Ten zresztą powierzchowny przegląd pozbawiony byłby istotnej pointy, gdybyśmy nie podkreślili heroicznej walki warszawskiego garnizonu Armii Krajowej. Dał on najlepszy dowód lojalności Wojska Polskiego pod okupacją niemiecką wobec Rządu, podobnie jak ludność warszawska, która walczy pospołu z Wojskiem pod rozkazami Rządu, z którym są serca polskie. To jest „fakt rzeczywisty”, tym bardziej rzeczywisty, że jest przypieczętowany krwią, która – w chwili gdy piszemy te słowa – przelewana jest na ulicach Warszawy.

Premier, jako pełnomocnik Rządu z jednej strony i mąż stanu, liczący się z rzeczywistością, w której obecnie siła odgrywa rolę dominującą, z drugiej strony, poweźmie decyzje, podyktowane koniecznościami polityki bieżącej.

Chcemy jednak, aby będąc pod huraganowym obstrzałem tendencyjnej, nieorientującej się, lub tylko liczącej się z czynnikiem siły, prasy, wiedział, że zarówno żołnierz polski walczący na kontynencie Europy, jako też żołnierz Armii Krajowej i zjednoczony z nim Naród, rozumieją brzemię zadania, które na niego spadło. Udzielają mu też oni swego moralnego poparcia, wiedząc że zna ich myśli, i nie zawiedzie ich zaufania.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 




 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola-Bruni

Premier na Kremlu

Z Moskwy donoszą, że marsz. Stalin przyjął wczoraj rano na Kremlu premiera Mikołajczyka, z którym odbył dwu i pół godzinną konferencję.

W konferencji wzięli udział ze strony polskiej min. Romer i przewodniczący Rady Narodowej Grabski, a że strony sowieckiej komisarz spraw zagranicznych Mołotow.

W siedzibie premiera Mikołajczyka czekali na niego korespondenci, którzy zostali jednak poinformowani przez Premiera że nie może złożyc żadnego oswiadczenia przynajmniej do soboty.

 

Depesza gen. Bora o bestialstwie Niemców

Komendant Główny Armii Krajowej, gen. Bór 3 sierpnia 1944 roku nadesłał następującą depeszę do Londynu (treść podajemy dosłownie):

„W pierwszych trzech dniach walk w Warszawie stwierdzono kilka konkretnych wypadków nieludzkiego traktowania żołnierzy i ludności cywilnej przez oddziały niemieckie.

Stwierdzono fakty: Dnia 1 sierpnia w momencie rozpoczęcia walk oddział niemiecki wyciągnął wszystkich mężczyzn z domu przy ulicy Okopowej nr. 20, poczym pędząc przed sobą, nacierał na jeden z oddziałów Armii Krajowej, Złapanych szczęśliwie odbito.

Dnia 2 sierpnia na ul. Powązkowskiej schwytano 50 mężczyzn, poczem skrępowanych przywiązano do czołgów i wleczono po ulicy.

Dnia 3 sierpnia na wiadukcie mostu Poniatowskiego, w ataku na barykady oddział niemiecki pędził przed sobą kilkanaście schwytanych osób cywilnych, osłaniając się w ten sposób przed ogniem obrońców barykady.

Dowódca Armii Krajowej, po stwierdzeniu tych faktów, zawiadomił Dowództwo niemieckie w Warszawie, że zarządził zastosowanie bezwzględnych represji w stosunku do Niemców, znajdujących sie w rękach Armii Krajowej.

 

***

(ab.) Ogród Saski, dolny Mokotów, może Belweder... wielkie części Warszawy w rękach Armji Krajowej... Wszędzie w mieście walki... O każdą ulicę, o każdy budynek walczą żołnierze, którzy wyszli z podziemi.

Wzruszenie wielkie i duma potężna opanowała serca Polaków gdziekolwiek los wojny ich zaprowadził. Raz jeszcze imię stolicy stało się symbolem dla świata. Ci, którzy je wsławili przed pięciu bezmała laty jako niezłomni obrońcy Warszawy, teraz wsławiają ją raz jeszcze jako jej nieustraszeni zdobywcy.

Dzisiejsze walki i oblężenie we Wrześniu w jedną dramatyczną, ale logiczną wiążą się całość. Warszawa w 1939 roku pokazała światu, że można ją zdobyć militarnie, ale niepodobna złamać ją moralnie. Dziś pokazuje to raz jeszcze. Pokazuje również, że niema zbyt wysokiej ceny dla wolności.

Żołnierze Armji Krajowej chwycili za broń w ów historyczny dzień 1 sierpnia – trzydziestą rocznicę rozpoczęcia się wojny 1914-1918 roku, tej „powszechnej wojny ludów”, o którą modliły się pokolenia Polaków – aby kontynuować dzieło Ojców i aby doprowadzić do ostatecznie zwycięskiego końca walkę o wyzwolenie prowadzoną przez powstańców 1830 i 1863 roku, przez Legiony, przez Wojsko Polskie na wszystkich frontach świata. Chwycili za broń, by nikt nie mógł powiedzieć, że wolność od niemieckiego panowania została im darowana. Ten sam instynkt narodowy który nakazał we Wrześniu podjąć beznadziejną Obronę Warszawy, teraz nie pozwolił na to, by Warszawa, jak różne inne miasta świata biernie oczekiwała na wyzwolenie.

Oczywiście faktem jest, że podjęcie otwartej walki o uwolnienie Warszawy przez Armię Krajową nie byłoby możliwe, gdyby nie podchodzenie pod Warszawę wojsk sowieckich i klęski zadane Niemcom. Z drugiej strony nie może dla nikogo obiektywnego ulegać wątpliwości, że szczególnie szybkie postępy wojsk  sowieckich na ziemiach polskich nie byłyby możliwe, gdyby nie skuteczna akcja Armii Krajowej na tyłach frontu niemieckiego. Zdają się doceniać tę pomoc Polaków dowódcy sowieccy na froncie, którzy mają sposobność przekonać się, że to właśnie oddziały karnie słuchające Instrukcji Rządu polskiego w Londynie i rozkazów swego Naczelnego Wodza, a nie ktokolwiek inny mogą udzielić i udzielają im niezwykle cennego wsparcia. Właściwych wniosków z tych faktów nie wolno nie wyciągnąć.

Dla świata całego bohaterski zryw Warszawy jest demonstracją zwartości i dyscypliny narodu polskiego. Czynne wystąpienie Armii Krajowej nie nastąpiło ani o jeden dzień zawcześnie. Wszystkie próby sprowokowania przedwczesnego powstania spełzły na niczym. Armja Krajowa czekała na sygnał z Londynu. I podjęła walkę w najwłaściwszej chwili.

Jej celem ściśle wojskowym jest to co stanowi w chwili obecnej cel najważniejszy Sojuszników: zniszczenie armii niemieckiej. Niemcy nie bez racji głosili, że pozostaną w Warszawie na zawsze. Tak, pozostaną na zawsze, nie opuszczą Warszawy. Pozostaną w grobach masowych!

Zwycięska, pijana wolnością tak ciężko wywalczoną, ze sztandarami polskimi powiewającymi ponad jej wczorajszymi, wrześniowymi i dzisiejszymi, sierpniowymi ruinami. Warszawa powita wkraczające wojska sowieckie świadoma swej własnej roli. Doceniając w pełni wkład Czerwonej Armii do wielkiego dzieła zniszczenia potęgi niemieckiej, ale oczekując równego zrozumienia i uznania, Warszawa uwolniona przez Armię Krajową ukaże się oddziałom marsz. Rokossowskiego w całym blasku jako symbol umiłowania wolności i niepodległości, którego nic na świecie złamać nie może.

***

Kraj czeka...

Wczorajszy „Times” podaje szereg szczegółów z konferencji p. Arciszewskiego i jego towarzyszy podróży z przedstawicielami prasy londyńskiej. „Times” podaje, że ze strony Polski podniesiono na konferencji, iż wszyscy w Polsce pragną rozwinięcia się przyjaznych stosunków z Rosją i przywiązują nadzieję do wyniku rozmów premiera Mikołajczyka w Moskwie. Umowa, którą p. Mikołajczyk zawrze, będzie przyjęta lojalnie. Podkreślono również, że aż do utworzenia Komitetu Wyzwolenia Narodowego ludność polska uważała za pewnik, iż szeroka organizacja podziemna, utworzona przez Rząd Polski, będzie uznana przez wszystkich jako cywilna władza administarcyjna.

Polska podmiotem w wojnie

 

(m.sz.) Ostatnie wydarzenia w Warszawie – ogarnięcie całych kilku dzielnic stolicy przez oddziały Armii Krajowej – przypominają światu o prawdzie, która mu dość łatwo wypadła z pamięci. Słychać mianowicie często (czasami wydaje się nawet, że zbyt często) o Polsce jako o przedmiocie dyplomatycznych rozważań, planów i pertraktacyj; ale nieporównanie mniej znajdujemy dowodów zrozumienia, że od pierwszych strzałów w tej wojnie do chwili obecnej Polska była i jest nieprzerwanie podmiotem nieubłaganej walki.

Gdy nas przygniotła potęga niemiecka, pod której naporem rozpadły się wojska liczniejsze od naszych i bez porównania potężniej wyposażone – Polska walczyła dalej temi środkami jakiemi rozporządzała. Z jednej strony całe społeczeństwo – jednolite w tym i nieukruszone – przybrało wobec Niemców postawę nieprzejednanie odporną. Był to niewątpliwie element rzeczywistej walki, bo po pierwsze zmuszał najeźdźcę do olbrzymiego wydatku sił na utrzymanie podbitego kraju w ryzach, a po drugie pociągał za sobą każdego dnia szczodrą ofiarę polskiej krwi – nie mniejszą stosunkowo od tej, którą inni składali w bojach wręcz.

Z drugiej strony żółnierz Armii, która zeszła w podziemia, nie przestawał po żołniersku szarpać nieprzyjaciela, dorzucając swój może nieefektowny, ale prawdziwie bohaterski wysiłek do ogólnego trudu wojennego sprzymierzeńców.

Obecnie żołnierz ten czyni więcej. Oswobadzanie szeregu polskich miast doszło do skutku przy pomocy wojska Rzeczypospolitej. Wojsko to bije się niejako w straży przedniej zwycięskich wojsk rosyjskich. Jego kule trafiają w cel wspólny Polsce, Rosji i wszystkim Sprzymierzonym.

Najbardziej godne w tem uwagi, że skoro tylko nastaje możliwość i skoro tylko pada rozkaz władz państwowych - Armia Krajowa staje do boju jako regularne wojsko. To nie są kupy powstańców, lub – ściślej mówiąc – to nie są tylko oddziały ludności samorzutnie chwytającej za wszelką dostępną broń. To jest, powtórzmy, wojsko regularne – wyćwiczone, poddane centralnemu dowództwu, obeznane z wszystkimi rodzajami broni.

W ten sposób oczom świata ukazuje się z olśniewającą jasnością fakt, że w Polsce ani na chwilę nie nastąpił rozkład sił państwowych. Co z konieczności znikło z powierzchni, to w całości przechowywało się w ukryciu, i teraz pomnaża walczące w polu szeregi sprzymierzeńcze. Ciągłość polskiej walki zyskuje niezbity dowód.

Ten nieodmienny, jak Anteusz podrywający się z powalenia, polski podmiot wspólnej wojny ma na swym czele rząd należycie prawnie ukonstytuowany. Rząd ten nie tylko zatem posiada podstawę legalną w sposobie swego utworzenia. Nie tylko opiera swe znaczenie międzynarodowe o uznanie szeregu rządów europejskich i amerykańskich. Znaczenie nadaje mu bodaj przede wszystkim fakt, że go za swego przewodnika i za rzecznika swych dążeń uważa Polska zawsze wierna w walce z niemczyzną i zawsze w tej walce ze wszystkich sił pomocna.

Polska jako podmiot wojny jest złączona ze swym rządem na emigracji. Lepszej legitymacji rządowi temu nie potrzeba. Ani nie może być lepszej jego wartości.

 

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 




 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola-Bruni

Historyczna depesza z Warszawy

Armia Krajowa rozpoczęła bój o Stolicę!

Warszawa, dnia 2 sierpnia 1944 r. (Służba radiowa)

Delegat Rządu na Kraj i Komendant Główny Armii Krajowej donoszą, że dnia 1 sierpnia o godz. 5. po południu oddziały Armii Krajowej wystąpiły do otwartej walki o opanowanie Warszawy.

Warszawa, dnia 1 sierpnia 1944 r. Godz. 9 rano (Służba Radiowa)

Stolica z wielkim napięciem ale z godnością i w spokoju oczekuje dalszego rozwoju wypadków. Ludność stolicy, zaprawiona do ciężkiej walki o istnienie Państwa  polskiego z barbarzyńskim i krwawym najeźdźcą w ciągu niemal pięciu lat okupacji, aż nadto dobrze odczuwa i rozumie, że jej postawa jeszcze raz może odegrać wielką, decydującą rolę w rozwoju wypadków w tej części Europy.

Wiadomości, jakie nadchodzą z poza Wisły napawają dumą serca warszawian. Społeczeństwo polskie wszędzie zachowuje się z powagą i godnością. Polskie Siły Zbrojne, zorganizowane w pułki i dywizje oraz w oddziały konspiracyjne Armii Krajowej, walczą bohatersko i bez wytchnienia z wojskami niemieckimi. Wojna polsko-niemiecka trwa bez przerwy i nabiera z każdą godziną na sile; wojna zorganizowana i kierowana!

***

W podziemnym świecie politycznym można zauważyć znamienne objawy. Oto drobne grupki polityczne, opierając swój byt na atakowaniu Rządu, samorzutnie zgłosiły swą współpracę i podporządkowanie się Delegatowi Rządu. (...)

 

Prem. Mikołajczyk konferował z kom. Mołotowem

Korespondenci moskiewscy pism angielskich donoszą, że po przybyciu do stolicy Z.S.S.R premier Mikołajczyk nawiązał kontakt z ambasadorem Wlk. Brytanii Sir Archibald Clark Karrem i ambasadorem Stanów Zjednoczonych p. A. Harrimanem. Następnie premier rządu polskiego przeprowadził pierwszą wstępną rozmowę z komisarzem dla spraw zagranicznych Mołotowem.

„Brak jest wiadomości o tem, jak zareagował Komitet Wyzwolenia na przybycie premiera Mikołajczyka” – pisze korespondent „Timesa” – dodając: „Jestem upoważniony do oświadczenia, że wszelkie kroki, prowadzące do rozszerzenia podstawy jedności narodowej, byłyby powitane z zadowoleniem.”

 

 

Premier Churchill

o Polsce w Izbie Gmin

W ustępie poświęconym zagadnieniom polskim premier Churchill oświadczył:

„Moim zdaniem chwila obecna jest pełna dobrych zapowiedzi (hopeful) dla Polski, dla której praw i niepodległości przystąpiliśmy do wojny przeciwko Niemcom. To też uczyniliśmy, co było w naszej mocy – p. Eden i ja i inni – by o tej późnej porze doprowadzić do wizyty premiera polskiego p. Mikołajczyka, i innych członków jego rządu, w Moskwie, gdzie marsz. Stalin był gotów ich przyjąć. Prezydent St. Zjednoczonych wypowiedział się również za tą wizytą. Jakże mogło być inaczej, jeśli zważyć jego głębokie zainteresowanie sprawą polską.

„Armie rosyjskie stoją obecnie u wrót Warszawy. Przynoszą one ze sobą oswobodzenie Polski. Ofiarowują Polakom wolność, suwerenność i niepodległość. Domagają się, by Polska w przyszłości była przyjazna wobec Rosji. Wydaje mi się to uzasadnione, gdy się widzi, jak wiele ucierpiała Rosja ze strony Niemiec maszerując po przez Polskę dla zaatakowania ich.

„Sojusznicy witaliby nowe ogólne zjednoczenie się czy fuzję polskich Sił Zbrojnych – zarówno tych, które współdziałają z mocarstwami zachodnimi, jak i tych współdziałających z Sowietami. Mamy kilka dzielnych polskich dywizji walczących na zachodzie a inne walczą w Rosji. Niechaj się połączą! Pragniemy tego! Byłoby rzeczą wspaniałą, gdyby tego rodzaju fundament mógł być położony w chwili, gdy słynną stolicę Polski, która tak walecznie broniła się przed inwazja niemiecką, uwalnia dzielność oręża rosyjskiego.”

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 




 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

PRAWO WASZE JEST PEWNE

„Od pierwszych alarmów okropnej burzy i w miarę, jak raz rozpętana, srożyła się coraz bardziej, wzrok naszego serca kierowany był ku waszemu bohaterskiemu narodowi. Śledziliśmy dzień za dniem, można powiedzieć godzina za godziną, w boleści i trosce przebieg wypadków, które – zaledwie wasz Naród zmartwychwstał i wzmocnił się – dotknęły go najcięższymi próbami. Ale, tak jak i wy, ani na chwilę nie straciliśmy nadziei na nowe zmartwychwstanie Waszej Ojczyzny.

***

„W rzeczy samej, chociaż wasza ziemia jest cała czerwona od krwi, która ją zalewa, prawo wasze jest tak pewne, że mamy mocną nadzieję, iż wszystkie narody uświadomią sobie w sumieniu swoje długi względem Polski, która jest polem i zbyt często przedmiotem ich sporów – i że ktokolwiek zachowuje w sercu choć jedną iskrę naprawdę ludzkich i chrześcijańskich uczuć, temu będzie zależało na tym, aby uzyskać dla niej całe miejsce, należne jej zgodnie z zasadami sprawiedliwości i prawdziwego pokoju.

„Życie ludów jest ciągłym następstwem cieni i świateł; żaden kraj bardziej od waszego nie przedstawia tego światłocienia w swojej tragicznej przeszłości. W tylu przejściach wasze świetne zalety: wasze męstwo, duch ofiary, wasz patriotyzm, uratowały was ze skrajnych niebezpieczeństw, aż z nad brzegu przepaści.”

***

„Ale dwa główne widzimy źródła, które w najniebezpieczniejszych godzinach zachowują u was życie zdrowe i mocne. Jest nim najpierw energia i mądrość waszych godnych podziwu kobiet, które w czasie nieszczęścia okazały się tak często mocną podporą waszej nadziei. Jakże w ciągu tych ciemnych lat pracowały wasze matki, siostry, żony, narzeczone, jakże cierpiały i modliły się za was i w jedności z wami!

Po wtóre, tym źródłem jest żywotność waszej wiary katolickiej, tysiącletniej niedługo: trwa ona od owego roku 966, w którym wasz książę Mieszko I otrzymał ją od Kościoła Rzymskiego i od Papieża. Od tego czasu wsza wierność Chrystusowi Panu, Jego Kościołowi i Zastępcy pozostała niezłomna; przebyła bez wielkich szkód burzliwy okres XVI wieku; kosztowała was wiele walk podjętych nieustraszenie, wiele mężnie zniesionych cierpień.”

(Z przemówienia Ojca Św. Piusa XII do żołnierzy polskich na uroczystej audiencji w dniu 28 lipca 1944 r.)

NA ZAKRĘCIE DZIEJÓW

Rozkaz Nr 16

Żołnierze 2. Korpusu!

Przybyłem na front włoski z zamiarem dłuższego pobytu w Waszym gronie. Niestety, rozwój wypadków zmusza mnie do przerwania podróży. Wezwany przez Pana Prezydenta Rzeczypospolitej do powrotu, odlatuję do Londynu. Żegnam się z Wami z ciężkim sercem, niby człowiek, który udaje się w daleką i trudną wędrówkę, opuszcza dom rodzinny i z żalem ogląda się poza siebie. (...)

Rozstaję się z Wami w chwilach przełomowych, na ostrym zakręcie dziejowym.

Znam dobrze Wasze wyznanie wiary, wasze myśli są moimi myślami. Wasze dążenia i uczucia mieć będą we mnie zawsze orędownika i obrońcę. Jako Wasz wódz Naczelny uczyniłem wszystko, by były one również znane Panu Prezydentowi Rzeczypospolitej.

Polskie Siły Zbrojne, będące narzędziem woli Narodu, toczą walkę w obronie całości, niepodległości i honoru Polski. Te święte cele wojny obowiązują nas ciągle, przeto nie wypuścimy broni z ręki. Musimy maszerować dalej, choć serce nieraz z bólu pęka, a zmęczone oczy napróżno rozglądają się dokoła w poszukiwaniu prawdy i sprawiedliwości.

Szlaki Wasze, tak krwawe i ciężkie, są proste i uczciwe. Jest to droga obowiązku wobec Polski, droga nieskalanego honoru żołnierza polskiego, który był, jest i pozostanie rycerzem bez skazy i prawdziwym gentlemanem. Bądźcie przekonani, iż postępując w ten sposób służycie jednocześnie ludzkości i najszczytniejszym ideałom. Mieć czyste sumienie, iść z podniesionym czołem, móc patrzeć wszystkim prosto w oczy w poczuciu usprawieldliwionej dumy żołnierskiej, oto wielka Wasza siła moralna, przed którą na dłuższą metę ostać się nie zdoła gwałt i przemoc.

Żołnierze 2. Korpusu, jesteście wspaniałymi, kochanymi chłopcami. Miłuję Was w głębi duszy, wierzę w Was i mam do Was zaufanie bez granic. Wiem, że maszerując wspólnie przetrwamy, zwyciężymy i do celu dojdziemy.

Rzym, 2 sierpnia, 1944 r.

NACZELNY  WÓDZ

SOSNKOWSKI     

Gen. Broni       

Rozhowory w Moskwie

(Tygodniowy przegląd wydarzeń)

P. Mikołajczyk od kilku dni bawi w Moskwie. Przybyciu jego nie towarzyszyły fanfary powitalne. Natomiast krótko przed jego przyjazdem odbył się jeden z owych sławnych bankietów na Kremlu, wydany tym razem na cześć towarzyszy i towarzyszek z polskiego „komitetu wyzwolenia”, z gen. Żymirskim na czele, skazanym ongiś w Polsce na kilkuletnie więzienie.

P. Mikołajczyk, szef legalnego rządu polskiego, musiał zadowolić się przyjęciem znacznie skromniejszym. Po rozmowach, które odbywał z aninimowymi urzędnikami sowieckimi, został on wreszcie dopuszczony do p. Mołotowa, z którym odbył półgodzinna rozmowę. Premier zapewniał prasę, że rozmowa odbyła się w duchu serdecznej przyjaźni. W dwa dni potem p. Mikołajczyk wprowadzony został do marszałka Stalina, z którym rozmawiał przez dwie i pół godziny. Na temat tej rozmowy nie wydano dotąd żadnego komunikatu, natomiast „The Stars ane Stripes” podało, że polski premier i jego minister spraw zagranicznych Tadeusz Romer opuszczali Kreml w „pogodnych nastrojach” („jovial spirits”). Dziennikarzom p. Mikołajczyk oświadczył, że ma również zamiar rozmawiać z członkami samozwańczego „komitetu wyzwolenia”.

Tymczasem ów „komitet” szarogęsi się na okupowanych przez wojska sowieckie ziemiach polskich jak na swoich własnych, wystepując tam w roli rządu i nie licząc się zupełnie z obecnością w Moskwie legalnego premiera polskiego. Według doniesień Reutera z Moskwy, komitet ów ustanawia nie tylko swe władze administarcyjne w województwie lubelskim i na ziemiach leżących między Bugiem a Wisłą wprowadzając lokalne rady ludowe, czyli po prostu sowiety, ale ponadto powołuje tam „milicję ludową”, złożoną z członków organizacji partyzantów podległej rozkazom Moskwy. Jednocześnie, już w okresie pobytu p. Mikołajczyka w stolicy Rosji, nastąpiła wymiana przedstawicieli dyplomatycznych między rządem sowieckim a „komitetem wyzwoleńczym”, który za swego reprezentanta w Moskwie obrał usuniętego swego czasu przez Polską Akademię Literatury w Warszawie z grona akademików za popełnienie plagiatu – Wincentego Rzymowskiego. A zatem rząd sowiecki, choć zgodził się na przyjazd do Moskwy Mikołajczyka, jeszcze raz dobitnie podkreślił, że zamierza uznawać jedynie samozwańczy „komitet wyzwolenia” i że tego narzędzia swej polityki w sprawach polskich nie da sobie z rąk wytrącić.

Powstaje zatem pytanie, co w tych warunkach zamierza osiągnąć p. Mikołajczyk? Nieznane są nam plany premiera rządu polskiego i dlatego musimy ograniczać się do wiadomości prasowych. A tych jest sporo. Wszystkie jednak w różnych wariantach powtarzają punkty żądań rosyjskich. Pismo rzymskie „Il Quotidiano” streściło je z powołaniem się na prasę moskiewską w sposób następujący: 1) uznanie „polskiego komitetu wyzwolenia”, 2) likwidowanie władzy rządu polskiego w Londynie, 3) bezwzględne podtrzymanie rewindykacji sowieckiej do ziem polskich okupowanych przez Rosję we wrześniu 1939 roku.

Ten ostatni punkt świadczy, ze Moskwa domaga się od szefa rządu tego państwa – które, jak to aż do znudzenia powtarzano w prasie światowej, nie wydało quislinga – uznania dla takiej wschodniej granicy polskiej, którą raczył wykreślić p. von Ribbentrop, albowiem jego podpis widnieje pod paktem rozbioru Polski z 1939 r. Moskwa pragnie zatem, aby do podpisów, które figurują pod tym smutnym dokumentem, a więc do nazwisk Ribbentropa i Miłotowa dołączyć jeszcze nazwisko Stanisława Mikołajczyka. „The Stars and Stripes” w depeszy z Londynu z dnia 1 sierpnia podawały takie informacje:

„Polityczni obserwatorzy w stolicy Rosji wyrażają zdanie, że spodziewane rozmowy w Moskwie mogą doprowadzić do przeniesienia siedziby rządu polskiego do Warszawy, gdy tylko stolica zostanie wyzwolona. Premier Stalin gotów był przyjąć misję polską, gdyż według londyńskiego „Daily Telegraph” rząd polski wyraził z góry zgodę na główne żądania sowieckie licząc się z szybkim postępem armii czerwonej w Polsce. P. Mikołajczyk, jak twierdzą, gotów jest uznać „linię Curzona” za „tymczasową linię demarkacyjną”, z tym, że ostateczne ustalenie granicy polsko-rosyjskiej nastapiłoby po wojnie”.

O ile informacje te byłyby prawdziwe, linia demarkacyjna Mikołajczyka, pomyślana najpierw „na wschód od Wilna i Lwowa” przesuwałaby się diablo szybko na zachód.

P. Mikołajczyk działa oczywiście w Moskwie na swoją przede wszystkim odpowiedzialność. Jest on jednak na pewno świadom, że jako szef rządu nie może uszczuplić, ograniczyć lub pozbyć się części terytorium, suwerenności i legalności państwa polskiego. W szczególności nie zgodne z prawem państwowym byłoby przyjęcie do rządu polskiego narzuconych z zewnątrz osobistości, niezależnie od tego, czy nastąpiłoby to w formie wprowadzenia ich do rządu polskiego w Londynie, lub też wejścia niektórych lepiej strawnych ministrów z Londynu do „komitetu wyzwolenia” w Moskwie.

(...)  

D.I.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 




 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola-Bruni

Wyrazy zaufania dla Rządu

przywiózł z Kraju T. Arciszewski

(PAT.) Dnia 2. b.m. odbyło się posiedzenie Rady Ministrów pod przewodnictwem zastępcy Prezesa Rady Ministrów min. J. Kwapińskiego.

Rada Ministrów rozpatrzyła aktualne sprawy polityczne na podstawie sprawozdania zastępcy prezesa Rady Ministrów i ustaliła odpowiednie dyrektywy dla rządu.

W czasie trwania posiedzenia przybył do Rady Ministrów, przybyły wczoraj z Kraju b. Poseł na Sejm i przewodniczący Centralnego Komitetu Wykonawczego PPS, p. Tomasz Arciszewski i złożył Rządowi wyrazy powitania i zaufania z ramienia wszystkich zorganizowanych Polaków w Kraju.

 

Pierwsze rozmowy prem. Mikołajczyka w Moskwie

Jak donosi korespondent ag. Exchange z Moskwy, premier Mikołajczyk oświadczył przedstawicielom prasy, że miał półgodzinną rozmowę z z kom. Mołotowem, która odbyła się „w przyjaznej atmosferze” oraz że spodziewa się w najbliższym czasie zobaczyć marsz. Stalina.

Korespondent okresla nastrój, w jakim mówił premier o swej działalności w Moskwie jako umiarkowany optymizm i dodaje, że do tej pory premier polski nie widział przywódców polskiego „Komitetu Wyzwolenia Narodowego”. Korespondent wyraża przypuszczenie, że spotkanie takie mogłoby nastąpić w siedzibie Komitetu w Chełmie.

Premier Mikołajczyk mieszka w domu przeznaczonym dla gości rządu sowieckiego, gdzie mieszkali poprzednio p. Wendell Willkie, p. Davies i inni wybitni goście.

Rozmowa premiera Mikołajczyka z kom. Mołotowem odbyła się w poniedziałek. We wtorek, premier Mikołajczyk był gościem w ambasadzie brytyjskiej a wczoraj spotkał się z ambasadorem amerykańskim Harrimanem.

Odbył on również konferencje z ministrem australijskim p. Maloney. Jak wiadomo, poselstwo australijskie sprawuje pieczę nad sprawami polskimi na terenie Z.S.R.R.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 




 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola-Bruni

Ostatnie wiadomości z Polski:

Stolica oczekuje na wyniki rozmów w Moskwie

Warszawa, dn. 29.7.44 (Służba Radiowa)

Dzisiejszy numer oficjalnego organu Delegatury Rządu „Rzeczpospolita” był kolportowany na ulicach Warszawy przez 600 kolporterów. Niemcy niezatrudnieni w instytucjach wojskowych masowo opuszczają nasze miasto. Popłoch, jaki był widoczny wśród Niemców w ostatnich dniach mija. W Warszawie pozostało Gestapo i wojsko.

***

Pismo “Rzeczpospolita” donosi w dzisiejszym numerze, że oddziały Armii Krajowej w województwie kieleckim nawiązały już łączność z właściwym dowództwem Czerwonej Armii. (Jak wiadomo woj. kieleckie swą wschodnią częścią dotyka Wisły). „Rzeczpospolita” informuje, że w woj. kieleckim są skoncentrowane poważne oddziały Armii Krajowej, w sile około 25.000 ludzi.

***

Przed kilku dniami Niemcy zakończyli wywóz z Belwederu i Pałacu w Łazienkach zbiorów i umeblowania. (...)

Warszawa, dn. 30.7.44 (Służba Radiowa)

Huk armat słychać w Warszawie. Na ulicach, niemal jawnie, w dalszym ciagu kolportowane są pisma Polski Podziemnej. Podniecenie wśród mieszkańców olbrzymie. Polacy oczekują na wynik wizyty Premiera w Moskwie. Stwierdzono, że patrole rosyjskie dotarły już wczoraj do Wiązowni.

Warszawa, dn. 31.7.44 (Służba Radiowa)

Ta sama sytuacja, co wczoraj. Nieliczne walki powietrzne nad Warszawą. Nie jest prawdą, że artyleria rosyjska ostrzeliwuje przedmieścia Warszawy.

Dziś po raz pierwszy nie wyszły pisma niemieckie – ani gadzinówka wydawana w języku polskim „Nowy Kurier Warszawski”, ani „Warschauer Ztg”. Pisma Polski Podziemnej są rozchwytywane. Nastrój wśród ludności poważny.

Władze podziemnej Polski jeszcze dyskretnie ale już coraz intensywniej pracują na zewnątrz, obejmując stopniowo wszystkie dziedziny życia publicznego.

Rosjanie zbliżają się do Warszawy

i dochodzą do Prus Wschodnich

Najważniejszym odcinkiem frontu wschodniego pozostaje nadal odcinek Wisły. Ostatni komunikat rosyjski ponownie jednak nic o nim nie wspomina. Z doniesień niemieckich wiadomo jednak, że walki toczą się już na zachód od tej ostatniej bariery między siłami rosyjskimi a żywotnymi ośrodkami Rzeszy.

Podczas gdy marszałek Rokossowski gromadzi siły do rozpoczęcia wielkiego natarcia na zachód od Wisły, inne jego oddziały zbliżają się do Pragi od południowego wschodu, wschodu i północnego wschodu. Po zajęciu Siedlec i po zlikwidowaniu otoczonych oddziałów niemieckich dalej na zachód, zwarty front rosyjski przebiega łukiem na wschód od Warszawy już koło samych przedmieść Pragi. (...)

***

W ostatniej chwili doniesiono, że wojska rosyjskie znajdują się już na Pradze. Bitwa o Warszawę rozpoczęła się.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 




 

Więcej artykułów…