Magazyn - Nasz Swiat
21
N, październik

W dniu dzisiejszym kończy się Prasówka przypominająca okoliczności referendum z czerwca 1946 roku, które przesądziło o zmianie ustroju Włoch. W prasie polskiej poza granicami Kraju ukazało się wiele artykułów poświęconych samemu referendum oraz wydarzeniom, które były jego konsekwencją. Nie były to jednak wiadomości z pierwszych stron gazet.

W dniu 2 czerwca 1946 r., a więc w dniu rozpoczęcia referendum we Włoszech, na pierwszej stronie „Orła Białego” opublikowany został rozkaz gen. Andersa do żołnierzy 2 Korpusu związany z decyzją rządu brytyjskiego o demobilizacji Polskich Sił Zbrojnych na obczyźnie oraz przekształceniu ich w Polski Korpus Przysposobienia. W pierwszej fazie demobilizacji 2 Korpus miał być przeniesiony z Włoch do Wielkiej Brytanii. Zwracając się do swoich żołnierzy, gen. Anders w następujący sposób mówił o ich kolejnej „wędrówce”: „Pójdziemy z ziemi włoskiej poprzez ziemię brytyjską – a jutro nie wiadomo poprzez jaki szlak, do Polski prawdziwej, której żadne serce polskie nie wyobraża sobie bez LWOWA i WILNA. Z drogi tej, która jest naszą drogą historyczną, nie zejdziemy. Nasza służba nie kończy się, nasz pochód do Polski Wolnej Całej i Niepodległej trwa!”


Ten sam rozkaz znalazł się na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” w dniu 3 czerwca 1946 r.

Demobilizacja 2 Korpusu zaczęła się natychmiast. Już w dniu 18 czerwca opublikowany został w „Dzienniku” artykuł pt. „Pierwsi żołnierze polscy z Włoch”, w którym przedstawiona jest m.in. ich troska o przyszłość Kraju oraz towarzysząca im świadomość „końca jednego okresu i początku następnego, pełnego złowróżbnych znaków zapytania.”


Demobilizacji 2 Korpusu towarzyszyła atmosfera napięcia, uwydatnił się „problem zawiedzionych nadziei, przekreślonych złudzeń, niespełnionych marzeń”. Pomimo własnych problemów, Polacy uważnie obserwowali wydarzenia we Włoszech i nie pozostali wobec nich obojętni. Jak pisze Luciano Garibaldi w książce pt. “Gli eroi di Montecassino” (Mondadori, 2013) gen. Anders zaproponował Umberto II wsparcie wojskowe w celu utrzymania monarchii. Z propozycji tej król nie skorzystał - zdecydował się na wygnanie - oszczędzając w ten sposób swojemu narodowi bratobójczych walk wojny domowej. Gen. Anders wraz z 2 Korpusem opuścił Włochy w kilka miesięcy po nim.

Prasówka... wokół Monte Cassino zakończyła się dygresją na temat podobnych doświadczeń, jakie los zgotował królowi Umberto II i gen. Wł. Andersowi. O tych podobieństwach pisze prof. Massimo de Leonardis w przedmowie do książki Luciano Garibaldiego:
„I militari polacchi, come i nostri esuli giuliano - dalmati, furono insultati dai comunisti italiani e abbandonati dagli inglesi. Anders offrì la sua spada al re Umberto II che, come molti sovrani, ben diversi da tanti presidenti e dittatori, non volle però versare il sangue del suo popolo per conservare il trono. Finirono entrambi la loro vita in esilio, ma la loro coscienza era tranquilla. Fu un grande pontefice, Pio XII, a rendere meno amaro l’esilio di entrambi, da un lato prestando al re, partito dall’Italia senza mezzi e donando allo Stato i gioielli della Corona, una somma per le prime spese, dall’altro ricevendo nel dopoguerra in commossa udienza Anders, al quale già nel 1944 aveva consegnato la medaglia di Defensor Civitatis.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

Agata Rola-Bruni

***

Umberto w Lizbonie

Król i rząd potępiają się wzajemnie

Król włoski Umberto przybył wczoraj do Lizbony. Opuścił on Włochy we czwartek, zmieniając poprzednio decyzję i ogłaszając pożegnalny manifest, w którym oskarża rząd włoski o bezprawne postępowanie. Wczoraj gabinet włoski ogłosił oświadczenie, w którym z oburzeniem odpiera oskarżenia króla.

Pożegnalne orędzie głosi, że proklamowanie premiera de Gasperi tymczasowym szefem państwa było aktem gwałtu i postępowaniem rewolucyjnym. Król stanął wobec wyboru pomiędzy wywołaniem rozlewu krwi, a ustąpieniem wobec przemocy. Uważał on za swój obowiązek zaoszczędzić narodowi nowych cierpień. Dlatego opuszcza kraj.

Adjutant króla oświadczył, że Umberto nadal uważa się nadal za monarchę dopóki najwyższy trybunał nie wyda decyzji, na mocy której Włochy staną się formalnie republiką.

W odpowiedzi swojej rząd stwierdza, że proklamacja króla oparta jest na faktach, które nie odpowiadają prawdzie. Król nie ma prawa mówić o rewolucyjnej czy jednostronnej decyzji rządu. Oświadczenie głosi, że król wziął na siebie poważną odpowiedzialność i że okres, który nie był pozbawiony wilekości, skończył się niegodnym epizodem.

Oświadczenie rządu podkreśla również, że król opuścił Rzym w tajemnicy.

 

W poniedziałek 2 czerwca, jak co roku, byliśmy świadkami licznych uroczystości organizowanych z okazji włoskiego Święta Republiki (Festa della Repubblica Italiana). Odbyły się parady wojskowe, przedstawiciele najwyższych władz państwowych złożyli wieńce na Grobie Nieznanego Żołnierza w Rzymie, zarówno w prasie jak i w telewizji wiele miejsca poświęcono wydarzeniom z 1946 roku oraz referendum, w którymWłosi zadecydowali o zmianie ustroju swojego Państwa.

Przypomnijmy niektóre artykuły, które ukazały się w tym okresie w polskiej prasie wydawanej poza granicami Kraju. Jak w przypadku poprzedniej Prasówki, będą to artykuły opublikowane w londyńskim „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza” oraz w „Orle Białym” - tygodniku ukazującym się we Włoszech.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego”  pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

Agata Rola-Bruni

(„Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, nr 137, czwartek, 13 czerwca 1946 r.)

Królowi Humbertowi grożą aresztem

Krwawe walki we Włoszech

Premier De Gasperi siedmiokrotnie prosił króla w ciągu ostatnich 30 godzin o abdykację i przekazanie władzy rządowi. Siedmiokrotnie król odpowiedział „Nie”. Wicepremier socjalista Pietro Nenni oświadczył, że król jest „potencjalnym przestępcą” i że należy go zaaresztować, jeżeli w dalszym ciągu będzie on robił obstrukcję.

Odmowa króla Humberta zrezygnowania z władzy i opuszczenia Włoch, przed oficjalnym ostatecznym świadczeniem Najwyższego Sądu Kasacyjnego o wyniku referendum co do ustroju państwa, spowodowała dalsze manifestacje i zaburzenia w rozmaitych miastach włoskich, przyczem polała się krew. Najbardziej burzliwe manifestacje odbyły się w Neapolu, gdzie z jednej strony monarchiści zaatakowali główną siedzibę komunistów i podpalili piętrowy gmach, w którym mieszczą się biura komunistyczne, a z drugiej strony wojsko strzelało do monarchistów, przyczym 12 ludzi zostało zabitych, a ponad 100 rannych. Rozruchy w Neapolu wypaczają charakter walk wewnętrznych we Włoszech, ponieważ nie chodzi bynajmniej o rozgrywkę pomiędzy monarchistami a komunistami, ale o zasadnicze zdecydowanie przyszłego ustroju państwa bez uwzględniania wybryków skrajnych partii z obu stron.

Władze alianckie nie mieszają się do sporu o przyszłość państwa, uważając, że Włosi sami powinni zdecydować o swoim ustroju. Natomiast w łonie gabinetu ministrowie-prawnicy wypowiedzieli ostatnio pogląd, że z formalnego punktu widzenia król ma rację, nie zrzekając się władzy wobec de facto republiki. Z drugiej strony nie ulega wątpliwości, że nieustępliwość żądnego władzy Humberta dolała oliwy do ognia i faktycznie spowodowała przelew krwi.

Walter Green, korespondent amerykańskiej Associated Press w Neapolu, był świadkiem walk pomiędzy monarchistami i oddziałami wojska, a podczas obserwowania starcia, sam znalazł się pod obstrzałem. Przetelefonował on swoją depeszę leżąc na ziemi, podczas gdy kule świszczały mu nad głową. W tłumie monarchistów brało udział conajmniej 10 tysięcy manifestantów. Wojsko najpierw strzelało ponad głowami tłumu, a dopiero w ostateczności użyło broni. Kilku policjantów zostało rannych przez manifestantów. Sytuacja staje się coraz to bardziej nieopanowana. Wojska amerykańskie, znajdujące się w Neapolu, są uzbrojone, ale mają ścisły rozkaz niestrzelania, o ile same nie zostaną zaatakowane.

Poza atakiem na główną kwaterę komunistów, rojaliści neapolitańscy próbowali zdobyć koszary morskie, aby zaopatrzyć się w broń. Marynarze, wsparci przez policję, nie dopuścili rojalistów do koszar.

Poza Neapolem, Włochy są naogół spokojne. Na ulicach Rzymu patrolują czołgi.

 

W poniedziałek 2 czerwca, jak co roku, byliśmy świadkami licznych uroczystości organizowanych z okazji włoskiego Święta Republiki (Festa della Repubblica Italiana). Odbyły się parady wojskowe, przedstawiciele najwyższych władz państwowych złożyli wieńce na Grobie Nieznanego Żołnierza w Rzymie, zarówno w prasie jak i w telewizji wiele miejsca poświęcono wydarzeniom z 1946 roku oraz referendum, w którymWłosi zadecydowali o zmianie ustroju swojego Państwa.

Przypomnijmy niektóre artykuły, które ukazały się w tym okresie w polskiej prasie wydawanej poza granicami Kraju. Jak w przypadku poprzedniej Prasówki, będą to artykuły opublikowane w londyńskim „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza” oraz w „Orle Białym” - tygodniku ukazującym się we Włoszech.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego”  pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

Agata Rola-Bruni

 

(„Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, nr 132, środa, 5 czerwca 1946 r.)

Chrześcijańscy demokraci prowadzą we Włoszech

Wybory włoskie, które miały odbyć się w niedzielę wraz z jednoczesnem referendum decydującym o monarchii lub republice, musiały zostać przedłużone na cały poniedziałek, ponieważ głosowanie odbywało się w tak wolnym tempie i najeżone było tylu trudnościami formalistycznemi, iż tylko w ten sposób można było zapewnić udział w wyborach całej ludności.

Ogólną liczbę głosujących oblicza się na 25 milionów, do chwili obecnej obliczono jednak jedynie rezultaty ¼, t.j. ok. 6 milionów głosów. Te częściowe rezultaty uniemożliwiają, oczywiście zorientowanie się w wynikach wyborów, chwilowo jednak prowadzą chrześcijańscy demokraci, na których padła prawie połowa obliczonych głosów. Skolei następują o wiele słabsi liczebnie socjaliści, a na trzecim miejscu niemal równi im komuniści. Głosowanie w sprawie przyszłego ustroju państwa dało dotychczas przewagę republikanom, którzy są chwilowo niemal dwukrotnie silniejsi liczebnie niż zwolennicy monarchii.

Sam przebieg wyborów obfitował w momenty niepozbawione komizmu, jak n.p. w biurze wyborczym w Rzymie, gdzie w ciągu 12 godzin jedynie 180 osób było w stanie załatwić formalności, związane z głosowaniem. Komisarze wyborczy, przeważnie sędziowie, prawnicy i b. urzędnicy państwowi prześcigali się w utrudnianiu wyborcom głosowania. W jednym okręgu, mimo wzburzonych protestów długiego ogonka wyborców, komisarze bezprawnie zarządzili 2 godzinną przerwę obiadową. W rezultacie minister spraw wewnętrznych Romita musiał przedłużyć termin wyborów do poniedziałku wieczór. Jedna starsza pani zwierzyła się przyjaciółce, że głosowała na św. Antoniego Padewskiego. Inny wyborca wywołał dużą sensację, legitymując się przy urnie zaświadczeniem swojej przynależności do partii faszystowskiej, datowanym w r. 1938.

Udział ludności w wyborach przewyższa 80%. Powstrzymują się od głosowania jedynie Niemcy w południowym Tyrolu, a to w myśl zaleceń swojej Sued-Tiroler-Volkspartei.

***

(„Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, nr 133, czwartek, 6 czerwca 1946 r.)

Włochy republiką

Tryumf chrześcijańskich demokratów

Włochy stały się wczoraj republiką. Wyniki referendum przyniosły klęskę monarchji; naród włoski wypowiedział się przeciwko niej większością dwóch milionów głosów. Oczekuje się, że Umberto, który był królem przez 26 dni uda się na wygnanie w ślad za swym ojcem Wiktorem Emanuelem, który po abdykacji udał się do Egiptu. Umberto najprawdopodobniej osiedli się na stałe w Portugalii.

Nie wszystkie głosy zostały już policzone, ale te, które pozostały nie są już w stanie zmienić ostatecznego wyniku.

W wyborach do parlamentu zwycięstwo chrzescijańskich demokratów staje się coraz bardziej przygniatające w miarę jak napływają dalsze wyniki. Do tej pory obliczono 21 milionów głosów spośród ogólnej liczby 25 milionów, które oddano w niedzielnych wyborach. Partia chrześcijańsko demokratyczna zajmuje pierwsze miejsce zdobywszy 7.600.000 głosów.

Na drugim miejscu znajdują się socjaliści uzyskawszy 4.500.000 głosów, a na trzecim komuniści, którzy uzyskali 4.130.000 głosów.

Narodowa unia demokratyczna, w której główną rolę odgrywa partia liberalna zebrała 1.390.000 głosów. Piąte miejsce zdobyła partia „Uomo Qualunque” – partia „szarego człowieka”, zwalczająca wszystkie partie polityczne. Zdobyła ona do tej pory 1.100.000 głosów. Partia republikańska otrzymała 955.000 głosów.

Oczekuje się naogół koalicji trzech największych partii przyczym premierem niewątpliwie pozostanie przywódca chrześcijańskich demokratów B. Gasperi.

***

(„Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, nr 134, piątek, 7 czerwca 1946 r.)

Królowa Włoch udaje się na wygnanie

Królowa Maria José wraz ze swymi dziećmi opuściła wczoraj Neapol na pokładzie krążownika włoskiego. Udała się ona do Lizbony, dokąd wkrótce wyjedzie także Umberto.

W miarę jak napływają dalsze wyniki wyborów do konstytuanty włoskiej, sukces wyborczy chrześcijańskich demokratów staje się bardziej wyraźny. Uzyskali już oni ponad 8 milionów głosów i będą mieli około 200 miejsc w Zgromadzeniu. Socjaliści uzyskali 4,675,000 głosów i będą mieli prawdopodobnie 116 miejsc. Komuniści zajmują trzecie miejsce z 4,300,000 głosami i 107 mandatami. Narodowa unia demokratyczna (liberali) uzyskała ponad półtora miliona głosów i 37 mandatów.

 

W poniedziałek 2 czerwca, jak co roku, byliśmy świadkami licznych uroczystości organizowanych z okazji włoskiego Święta Republiki (Festa della Repubblica Italiana). Odbyły się parady wojskowe, przedstawiciele najwyższych władz państwowych złożyli wieńce na Grobie Nieznanego Żołnierza w Rzymie, zarówno w prasie jak i w telewizji wiele miejsca poświęcono wydarzeniom z 1946 roku oraz referendum, w którymWłosi zadecydowali o zmianie ustroju swojego Państwa.

Przypomnijmy niektóre artykuły, które ukazały się w tym okresie w polskiej prasie wydawanej poza granicami Kraju. Jak w przypadku poprzedniej Prasówki, będą to artykuły opublikowane w londyńskim „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza” oraz w „Orle Białym” - tygodniku ukazującym się we Włoszech.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego”  pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

Agata Rola-Bruni

 

Włoskie wybory, Moskwa i Watykan

(„Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, nr 130, poniedziałek, 3 czerwca 1946 r.)

 

Niedzielne wybory włoskie nie tylko zadecydują o układzie sił politycznych i o ustroju Włoch na najbliższą przyszłość, ale stają się też okazją do skrzyżowania szpad pomiędzy Moskwą a Watykanem.

Sowiety, którym ogromnie zależy na umocnieniu swoich wpływów na półwyspie apenińskim, udzielają wszelkiej możliwej pomocy przywódcy komunistów włoskich Togliatti’emu który pod pseudonimem Ercoli’ego był przez długie lata jednym z głównych działaczy Kominternu. Moskiewska „Prawda” atakuje niezwykle ostro „kampanię wyborczą antydemokratycznych stronnictw włoskich” i twierdzi, że jest ona niemal identyczna z machinacjami reakcjonistów, którzy przez lat dwadzieścia oszukiwali naród włoski pod rządami Mussoliniego. Kościół katolicki – pisze w dalszym ciągu „Prawda” – odgrywa dominującą rolę w rozpuszczaniu bajeczek, skierowanych przeciwko „czerwonemu niebezpieczeństwu”. „Watykan zmobilizował 52 arcybiskupów, 229 biskupów, dziesiątki tysięcy księży oraz przeszło pół miliona mnichów i zakonnic,” aby pokierować kampanią wyborczą na korzyść „antydemokratycznych sił reakcyjnych monarchistów”. Kazania Papieża, wygłaszane w katedrze św. Piotra, są faktycznie przemówieniami wyborczymi. W dniu 12. maja Papież oświadczył, że udział w wyborach jest obowiązkowy, a w dniu 19. maja zwrócił się on do kobiet, aby te również koniecznie wzięły udział w głosowaniu. Kler katolicki – kończy „Prawda” (-  a radio sowieckie usłużnie nadaje artykuł ten na cały świat -) bierze udział w akcji wyborczej po stronie monarchii, arystokracji i wielkiego kapitału. Walczy on po stronie reakcji przeciwko narodowi włoskiemu.

 

Mowa Papieża

Przemówienie Ojca Świetego, które wywołało niepohamowane wybuchy wsciekłości w Moskwie, stanowiło odpowiedź na życzenia kardynałów, złożone Papieżowi w dniu jego imienin. Papież stwierdził, że niestety miał rację, przewidując trudności w okresie pokojowym. Wypadki, jakie mają miejsce w rok po zakończeniu działań wojennych, napawają troską Jego ojcowskie serce. Przeszkody przeciwko sprawiedliwemu załatwieniu zagadnień międzynarodowych stają się coraz większe. Groza użycia przemocy lub naciski gospodarcze przytłumiają głos prawdy i prawa. Kościół musi walczyć przeciwko ścieraniu się ziemskich rywali, którzy są jedynie zainteresowani we własnych interesach gospodarczych i politycznych.

Przechodząc do omówienia wyborów które w dniu 2. czerwca odbędą się jednocześnie we Włoszech i we Francji, Papież oświadczył, że podstawowym zagadnieniem jest problem,  „czy oba narody w dalszym ciągu oprą się o mocną skałę chrześcijaństwa” czy też powierzą swoje losy „bezdusznej przemocy państwa materialistycznego.”

M.in. poruszył Ojciec Święty również sprawę uchodźców, którzy muszą żyć zdaleka od swojej rodzinnej ziemi, skąd ich wygnano. Wielu z nich żyje na ziemiach przeludnionych. Państwa i kontynenty wykażą wprawdzie miłosierdzie chrześcijańskie, otwierając drzwi dla tych uchodźców.

Konstytuanta

W wyborach niedzielnych, opartych na zasadzie proporcjonalnego głosowania, przyczym, po raz pierwszy we Włoszech, wezmą w głosowaniu udział kobiety, nastąpi wyznaczenie 573 posłów do Konstytuanty. Będzie to pierwszy swobodny parlament włoski od r. 1921. Bardzo ogólnikowa ocena sytuacji wykazuje przewagę lewicy i republikanów na północy, a większe wpływy prawicy i monarchistów w południowych Włoszech. Ze względu na duży analfabetyzm, kartki wyborcze do referendum mają wydrukowany obrazek głowy kobiecej, uwieńczonej laurem, jako symbol Republiki i tarczy domu panującego Sabaudzkiego, jako symbol monarchii.

Kampania wyborcza rozpoczęła się w niedzielę rano w Mediolanie, znanym centrum wybryków zwolenników Mussoliniego, zamachem tych właśnie neofaszystów na gazetę socjalistyczną „Avanti.” Po ostrzelaniu gmachu gazety z tommy-gunów, zamachowcy wrzucili do drukarni dwa granaty ręczne, które poraniły pięciu zecerów. Wybuchł przytym ogień, który jednak szybko stłumiono. Sprawcy zbiegli.

 

 

 

 

W poniedziałek 2 czerwca, jak co roku, byliśmy świadkami licznych uroczystości organizowanych z okazji włoskiego Święta Republiki (Festa della Repubblica Italiana). Odbyły się parady wojskowe, przedstawiciele najwyższych władz państwowych złożyli wieńce na Grobie Nieznanego Żołnierza w Rzymie, zarówno w prasie jak i w telewizji wiele miejsca poświęcono wydarzeniom z 1946 roku oraz referendum, w którymWłosi zadecydowali o zmianie ustroju swojego Państwa.

Przypomnijmy niektóre artykuły, które ukazały się w tym okresie w polskiej prasie wydawanej poza granicami Kraju. Jak w przypadku poprzedniej Prasówki, będą to artykuły opublikowane w londyńskim „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza” oraz w „Orle Białym” - tygodniku ukazującym się we Włoszech.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego”  pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

Agata Rola-Bruni

 

(„Orzeł Biały”, nr 23 (210), niedziela, 9 czerwca 1946 r.)

W.K.       ETAP  KOŃCOWY

Artykuł ten ukaże się w chwili, gdy wyniki włoskiego plebiscytu i wyborów politycznych będą już znane z prasy codziennej (według urzędowych doniesień, rezultaty obydwu wypowiedzi mają być ogłoszone równocześnie, najdalej w sobotę 8 czerwca). To też tym razem przegląd nasz będzie, siłą rzeczy, retrospektywny.

Najważniejszym wydarzeniem politycznym ubiegłego tygodnia była odezwa króla Humberta II do narodu, wydana w dniu 1 czerwca, w przeddzień plebiscytu. Manifest królewski oznajmił, że w wypadku zwycięstwa monarchii, król zobowiązuje się z góry do poddania sprawy ustrojowej ponownemu rozstrzygnięciu przez ostateczny plebiscyt, który odbyłby się w terminie wyznaczonym przez Zgromadzenie Narodowe i objąby cały naród włoski: zarówno tych, co głosowali już w dniu 2 czerwca (około 27 milionów ludzi) jak i ludność Wenecji Julijskiej, południowego Tyrolu oraz jeńców wojennych (łącznie przeszło 4 miliony), którzy nie mogli wypowiedzieć swojej woli w obecnym plebiscycie.

Akt królewski zrzucił na republikański gabinet premiera De Gasperi odpowiedzialność za rozpisanie wyborów i plebiscytu z pominięciem milionów wyborców. W ten sposób korona obniżyła w oczach bezstronnego społeczeństwa prestiż obozu republikańskiego. Dla odparowania tego ciosu i występując w obronie rządu premier De Gasperi wystosował do jeńców włoskich zagranicą specjalne orędzie, w którym, tłumacząc się z powyższego zarzutu, złożył całą odpowiedzialność na władze alianckie. Zdaniem premiera, gdyby alianci dotrzymali swych obietnic i przyspieszyli repatriację jeńców, to dzisiaj każdy repatriant korzystałby w pełni ze swych praw obywatelskich. Orędzie premiera De Gasperi nadała rozgłośnia rzymska w połączeniu z BBC w sobotę 1 czerwca o godzinie 20, po ogłoszeniu odezwy króla Humberta.

Wystąpienie premiera dotyczyło tylko sprawy jeńców, było pozbawione akcentów polemicznych i nosiło charakter samorzutnej wypowiedzi. Natomiast lewe skrzydło gabinetu zareagowało na odezwę w sposób ostry, choć nierównomierny. Podczas gdy minister sprawiedliwości, komunista p. Togliatti, napiętnował krok króla Humberta jako prowokację i domagał się energicznego protestu ze strony rządu (ponadto przywódca komunistów włoskich groził demonstracjami ulicznymi) – inni przedstawiciele lewicy w koalicji rządowej, socjaliści i członkowie partii akcji, ograniczyli się do wyrażenia ostrych, ale wyłącznie teoretycznych krytyk. Liczne komentarze w kołach rządowych i politycznych wywołało przy tym stanowisko vice-premiera i prezesa partii socjalistycznej, p. Pietro Nenni, który bagatelizując całą sprawę oświadczył: „Jeżeli król postąpił w ten sposób, to widocznie uważał, że działa w granicach swoich praw”. Tym niemniej, starając się w miarę możliwości zatrzeć wrażenie, jakie w narodzie wywołała odezwa królewska i zdyskredytować osobę króla, dziennik socjalistyczny „Avanti” ogłosił w specjalnym wydaniu z 1 czerwca wiadomość, że Papież odrzucił prośbę króla Humberta o audiencję w Watykanie. Wiadomość ta została urzędowo zdementowana w ostatniej chwili przed plebiscytem.

Ze swej strony partia republikańska (czysta) wydała odezwę do narodu, podkreślając w niej konieczność przeprowadzenia we Włoszech drugiego „referendum”, ale tylko w celu zatwierdzenia przez naród projektu Konstytucji, który opracować ma przyszłe Zgromadzenie Narodowe.

* * *

Końcową rozgrywkę monarchia-republika poprzedziły publiczne wystąpienia czołowych przedstawicieli obydwu przeciwnych sobie obozów. Również i w tym przypadku grę poprowadził król Hubert wywiadem prasowym, udzielonym rzymskiemu korespondentowi amerykańskiej agencji International News Service. Mówiąc o celach i zadaniach korony włoskiej, król oświadczył m.in.:

„Uważamy monarchię konstytucyjną za czynnik najbardziej odpowiedni do utrzymania równowagi państwowej, niezbędnej dla zapewnienia narodowi prawdziwego i stałego postępu. Tylko instytucja nadrzędna w stosunku do władzy wykonawczej może przeciwdziałać skutecznie niebezpiecznym odchyleniom, ograniczać je i wdrażać – za pośrednictwem szerokiego planu wychowawczego – w kierunku, wiodącym do wyczerpania się w ramach gry parlamentarnej. Przyszła monarchia włoska musi być i niewątpliwie będzie postępowa. Przeto mechanizm konstytucyjny powinien być zmieniony w taki sposób, aby umożliwić nawiązywanie bezpośrednich stosunków między narodem a suwerenem, ilekroć władza wykonawcza przeważałaby nad innymi władzami i naruszała tym samym konstytucyjną równowagę.”

Spośród wystąpień przywódców obozu monarchistycznego wymienić należy, ze względu na osobę mówcy i jego niezaprzeczalny prestiż, przemówienie Wiktora Emanuela Orlando, wygłoszone w teatrze „Quirino” w Rzymie. Sądziwy „presidente della vittoria” (p. Orlando podpisał Traktat Wersalski, jako ówczesny szef rządu włoskiego – stąd przezwisko: „premier zwycięstwa”) przypomniał wielkie zasługi monarchii w dziele zjednoczenia Włoch, mówił o zwycięskiej pierwszej wojnie światowej po czym, przechodząc do teraźniejszości, zawołał: „Dlaczego mamy zmienić nasz ustrój? W obecnym położeniu mogą dążyć do tego tylko fanatycy. Zbliżamy się do Zgromadzenia Narodowego, ale nie wiemy co mamy z nim robić. Włochy podobne są dzisiaj do Hamleta, który patrząc na trupią czaszkę mówi „monarchia, czy republika?”, zamiast zapytać „być, albo nie być?”. „W razie rozwiązania republikańskiego – zauważył w końcu p. Orlando – nie wiemy nawet kto będzie wybierał głowę państwa: organizm pośredni, tzn. rząd, czy wyborcy? W pierwszym wypadku wybraniec stałby się manekinem; w drugim – kandydatem na dyktatora.”

W pełnym składzie przystąpiła do finału lewica. Punktem kulminacyjnym kampanii wyborczej był wielki wiec na Palatynie zwołany przez Partię komunistyczną. Przemawiał przywódca włoskich komunistów, p. Palmiro Togliatti. Nawiązując do wywiadu International News Service z królem Humbertem, mówca oskarżył króla o „bonapartyzm” i ostrzegł słuchaczy, że zwycięstwo monarchii równałoby się nawrotowi do nacjonalizmu i faszyzmu. P. Togliatti skorzystał z tej sposobności, aby podkreślić, że na terenie międzynarodowym jedynym obrońcą interesów włoskich jest Związek Sowiecki (!), i że Stany Zjednoczone i Wielka Brytania dążą do narzucenia Włochom stałego półkolonialnego reżimu i że od groźby tej ma uratować Włochów jedynie Rosja(!) oraz zmiana ustroju we Włoszech.

Przemówienie obfitowało w propagandowe slogany z powszechnie znanego repertuaru komunistycznego. Mowę p. Togliattiego poprzedziły zawody bokserskie, popisy wokalne, konkursy piękności i rozmaite zabawy ludowe, urządzone w parku cezarów na Palatynie z inicjatywy i pod egidą włoskiej partii komunistycznej.

Charakter czysto polityczny miały wystąpienia przewódców socjalistycznych pp. Saragata i Romita, oraz mowa leadera partii republikańskiej, adwokata Giovanni Conti, który posunął się aż do stwierdzenia, że „gotów jest przyjąć nawet republikę komunistyczną, byle była republika”.

W poniedziałek 2 czerwca, jak co roku, byliśmy świadkami licznych uroczystości organizowanych z okazji włoskiego Święta Republiki (Festa della Repubblica Italiana). Odbyły się parady wojskowe, przedstawiciele najwyższych władz państwowych złożyli wieńce na Grobie Nieznanego Żołnierza w Rzymie, zarówno w prasie jak i w telewizji wiele miejsca poświęcono wydarzeniom z 1946 roku oraz referendum, w którymWłosi zadecydowali o zmianie ustroju swojego Państwa.

Przypomnijmy niektóre artykuły, które ukazały się w tym okresie w polskiej prasie wydawanej poza granicami Kraju. Jak w przypadku poprzedniej Prasówki, będą to artykuły opublikowane w londyńskim „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza” oraz w „Orle Białym” - tygodniku ukazującym się we Włoszech.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego”  pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

Agata Rola-Bruni

 

(„Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”, nr 132, środa, 5 czerwca 1946 r.)

Chrześcijańscy demokraci prowadzą we Włoszech

Wybory włoskie, które miały odbyć się w niedzielę wraz z jednoczesnem referendum decydującym o monarchii lub republice, musiały zostać przedłużone na cały poniedziałek, ponieważ głosowanie odbywało się w tak wolnym tempie i najeżone było tylu trudnościami formalistycznemi, iż tylko w ten sposób można było zapewnić udział w wyborach całej ludności.

Ogólną liczbę głosujących oblicza się na 25 milionów, do chwili obecnej obliczono jednak jedynie rezultaty ¼, t.j. ok. 6 milionów głosów. Te częściowe rezultaty uniemożliwiają, oczywiście zorientowanie się w wynikach wyborów, chwilowo jednak prowadzą chrześcijańscy demokraci, na których padła prawie połowa obliczonych głosów. Skolei następują o wiele słabsi liczebnie socjaliści, a na trzecim miejscu niemal równi im komuniści. Głosowanie w sprawie przyszłego ustroju państwa dało dotychczas przewagę republikanom, którzy są chwilowo niemal dwukrotnie silniejsi liczebnie niż zwolennicy monarchii.

Sam przebieg wyborów obfitował w momenty niepozbawione komizmu, jak n.p. w biurze wyborczym w Rzymie, gdzie w ciągu 12 godzin jedynie 180 osób było w stanie załatwić formalności, związane z głosowaniem. Komisarze wyborczy, przeważnie sędziowie, prawnicy i b. urzędnicy państwowi prześcigali się w utrudnianiu wyborcom głosowania. W jednym okręgu, mimo wzburzonych protestów długiego ogonka wyborców, komisarze bezprawnie zarządzili 2 godzinną przerwę obiadową. W rezultacie minister spraw wewnętrznych Romita musiał przedłużyć termin wyborów do poniedziałku wieczór. Jedna starsza pani zwierzyła się przyjaciółce, że głosowała na św. Antoniego Padewskiego. Inny wyborca wywołał dużą sensację, legitymując się przy urnie zaświadczeniem swojej przynależności do partii faszystowskiej, datowanym w r. 1938.

Udział ludności w wyborach przewyższa 80%. Powstrzymują się od głosowania jedynie Niemcy w południowym Tyrolu, a to w myśl zaleceń swojej Sued-Tiroler-Volkspartei.

W poniedziałek 2 czerwca, jak co roku, byliśmy świadkami licznych uroczystości organizowanych z okazji włoskiego Święta Republiki (Festa della Repubblica Italiana). Odbyły się parady wojskowe, przedstawiciele najwyższych władz państwowych złożyli wieńce na Grobie Nieznanego Żołnierza w Rzymie, zarówno w prasie jak i w telewizji wiele miejsca poświęcono wydarzeniom z 1946 roku oraz referendum, w którymWłosi zadecydowali o zmianie ustroju swojego Państwa.

Przypomnijmy niektóre artykuły, które ukazały się w tym okresie w polskiej prasie wydawanej poza granicami Kraju. Jak w przypadku poprzedniej Prasówki, będą to artykuły opublikowane w londyńskim „Dzienniku Polskim i Dzienniku Żołnierza” oraz w „Orle Białym” - tygodniku ukazującym się we Włoszech.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego”  pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

Agata Rola-Bruni

 

W.K.    Monarchia : 3 – Republika : 4

(„Orzeł Biały”, nr 22 (209), niedziela 2 czerwca 1946 r.)        

     

Temperatura wyborcza we Włoszech zaczyna osiągać swój punkt szczytowy. Od podalpejskiego czworoboka Imperia-Turyn-Trento-Wenecja, aż po trójkąt południowy Lecce-Syrakuzy-Cagliari rośnie w całym kraju polityczne napięcie, ścierają się i krzyżują przeciwne sobie prądy, rozładowując się w lokalnych starciach – wiosennych burzach, bez większych szkód i następstw. Barometr polityczny waha się w granicach „pogody bardzo zmiennej”, opada lub podnosi się o kilka kresek, ale daleki jest, jak dotąd, od złowrogiej linii: burza-cyklon. Zdaniem politycznych meteorologów, burza nastąpić może dopiero po plebiscycie.

Z północy legiony republikańskich agitatorów i mówców wiecowych spływają wzdłuż półwyspu na południe. Jadą rządowymi salonkami (littorine), mają do dyspozycji samochody i benzynę. Z południa gramolą się na północ monarchiści, jak kto może: koleją, autobusami, czy okazyjnymi „łazikami”. Rażący jest kontrast między bogactwem środków którymi rozporządzają stronnictwa republikańskie, a skromnymi możliwościami obozu monarchistycznego.

Obydwa prądy, północny i południowy, przepływają przez Rzym; tutaj, w centralach dyspozycyjnych, wysłannicy otrzymują wskazówki i propagandowe materiały, tutaj tez składają sprawozdania i referują o nastrojach prowincji. Wiadomości te, rozpowszechniane w kołach przyjaciół i znajomych, przedostają się różnymi kanałami na miasto i wytwarzają tzw. atmosferę polityczną stolicy.

W miarę zbliżania się daty plebiscytu i wyborów, życie polityczne Rzymu wyrywa się coraz gwałtowniej z ram wewnętrznych – na zewnątrz, na ulicę. Pojemne wnętrza bazyliki Maksencjusza i stadionu Domicjana stają się za ciasne; tłum szuka szerszego pola i większej swobody słowa. Wiece i zebrania dyskusyjne odbywają się codziennie na placach, na boiskach sportowych, na skrzyżowaniach ulic, od południa do późnej nocy. Ważnym ośrodkiem agitacji przedwyborczej jest Piazza Colonna. Plac ten, uchodzący do niedawna za niemal wyłącznie domenę pokątnych handlarzy walutami, stał się obecnie czymś w rodzaju ludowego sejmu, gdzie każdy mówca znaleźć może słuchaczy, uważnych i zawsze chętnych do dyskusji. W przeciwieństwie do burzliwych wieców w innych dzielnicach miasta np. w Quartiere Italia, Prati, Esquilino, Trionfale zebrania polityczne mają tutaj przebieg na ogół spokojny i demokratyczny.

Od kilku dni plac Colonna stał się widownią gry hazardowej nowego rodzaju: jest nią „totalizator polityczny”, przed którym Rzymianie zakładają się o zwycięstwo monarchii, czy republiki. Zakłady, zarejestrowane w obecności dwóch świadków, będą wypłacane wygrywającym po ogłoszeniu wyników plebiscytu. Zainteresowanie tą grą jest tak wielkie, że ogólna suma stawek przekroczyła już 150 milionów lirów. Według ostatnich obliczeń totalizatora, szanse obu stron przedstawiają się następująco: republika - 4 punkty : monarchia – 3 punkty.

Nie przywiązując zbytniej wagi do prognozy z Piazza Colonna, przyznać jednak trzeba, że odpowiada ona w przybliżeniu przewidywaniom kół politycznych. Koła te są zdania, że nie należy przeceniać sukcesów politycznych odniesionych przez monarchię po abdykacji króla Wiktora Emanuela III. Wprawdzie w ostatnich tygodniach korona odzyskała dużo sympatii, straconych po 8 września 1943 r., ale są to osiągnięcia połowiczne, które nie będą mogły przechylić szali plebiscytu. Wiadomości z dobrych źródeł pozwalają przewidzieć, że w południowych Włoszech, od Rzymu w dół, ok. 80 % wyborców wypowie się za monarchią. Jeżeli chodzi o położenie w prowincjach północnych, to najlepiej zobrazował je pewien dygnitarz kościelny: „Od Rzymu do Wenecji rozpościera sie republikańskie morze, z którego wyłaniają się wyspy wierne Domowi Sabaudzkiemu. Ale cechą charakterystyczną południowych mórz jest ich zmienność...”. W ujęciu cyfrowym morze to równa się mniej więcej 26 milionom ludzi, 2/3 ludności włoskiej, nie licząc 4 milionów mieszkańców Wenecji Julijskiej i prow. Udine, które nie wezmą udziału w plebiscycie i wyborach z dnia 2 czerwca. Natomiast trudno jest określić rozmiary „wysp, wiernych Domowi Sabaudzkiemu”. Mogą one liczyć 3 do 4 milionów mieszkańców, ale cyfry te ulegają silnym wahaniom, podobnie, jak ulega im całe „morze” od Rzymu do Wenecji, zależnie od podmuchów „scirocca” czy „tramontany” (południowe i północne wiatry regulujące pogodę i prądy na Morzu Śródziemnym).

Jak już wspominaliśmy, w przeciwieństwie do Włoch północnych – w południowych prowincjach przeważają prądy monarchistyczne (ok. 80% monarchistów). Ludność tych prowincji, łącznie z wyspami, sięga 15 milionów, mniej więcej 1/3 całej ludności Włoch. Jeżeli więc obliczymy szanse obu przeciwnych obozów, monarchistycznego i republikańskiego, z zastosowaniem przeciętnej uprawnionych do głosowania i wziąwszy pod uwagę możliwe „imponderabilia”, to przekonamy się, że barometr polityczny z Piazza Colonna zbliża się do linii największego prawdopodobieństwa.

Wspomnieliśmy o „imponderabiliach”, tj. o rzeczach, których istota trudna jest do przeniknięcia, a możliwości nie dają się z góry przewidzieć. W wypadku włoskiego plebiscytu w sprawie ustrojowej, nie przewidziane wyniki na korzyść monarchii dać może przede wszystkim wzrastająca obawa społeczeństwa, klasy średniej i wiejskiej ludności, przed komunizmem. W tym względzie ostrzeżenie premiera De Gasperi (mowa w bazylice Maksencjusza), że republika stać się może „przedsionkiem” komunizmu, nie przeminęło bez echa nawet pośród najbardziej zapalonych zwolenników republiki  w północnych Włoszech. Wrażenie, jakie słowa premiera wywarły w kołach katolickich, pogłębił jeszcze List Pasterski Episkopatu włoskiego, który podkreśla bezstronne stanowisko Kościoła wobec sprawy ustrojowej, ale równocześnie zaleca wiernym, by wybrali tę formę ustroju, która daje pełną rękojmię poszanowania praw Kościoła i swobód religijnych narodu. Ze swej strony „L’Osservatore Romano”, urzędowy organ Stolicy Apostolskiej, w nocie redakcyjnej z dnia 24 maja wzywa katolików włoskich do zachowania jedności w wyborach politycznych i w tym celu doradza im, by głosowali na listę Chrześcijańskiej Demokracji (szczegół charakterystyczny:  w przeciwieństwie do wypowiedzi Episkopatu, nota organu watykańskiego nie porusza sprawy ustrojowej).

Przytoczyliśmy parę faktów, których wpływ na wynik plebiscytu będzie niewątpliwie znaczny, choć nie dający się dziś określić nawet w przybliżeniu.

W krótkim bilansie ostatniego tygodnia na „przychód” monarchii zaliczyć należy jeszcze trzy inne wydarzenia: 1) wizyta króla Humberta w Turynie, która odświeżyła sympatie Piemontczyków dla dynastii; 2) publiczne oświadczenie Benedetto Croce w obronie instytucji monarchii; 3) wiadomość, że z dniem 10 czerwca mają być wstrzymane dostawy zboża amerykańskiego dla Włoch. Zwycięstwo obozu republikańskiego pociągnęłoby za sobą dymisję gabinetu prem. De Gasperi. W tym wypadku skuteczne rokowania w sprawie dalszych dostaw żywności mogłoby być podjęte dopiero po 25 czerwca, tj.po utworzeniu nowego rządu przez Zgromadzenie Narodowe. Fakt ten, łącznie z obawą, by zmiana ustroju nie poderwała zaufania do Włoch w kołach gospodarczych, angielskich i amerykańskich, wytwarza nastroje z konieczności przychylne monarchii.

Największym ciężarem na szali republikańskiej jest odpowiedzialność monarchii za 20-letnią współpracę z faszyzmem. Wprawdzie możnaby zauważyć, że balast faszystowskiej przeszłości obciąża w równej mierze 90% narodu włoskiego, ale większość Włochów albo nie chce pamiętać o tym, albo odpowiada, że chodzi tu nie tyle o współdziałanie Korony z faszyzmem w latach 1922-1939, ile o jej odpowiedzialność za sojusz z Niemcami, za wojnę i za katastrofę wojenną. Naród włoski nienawidził Niemców i nie chciał wojny; ale tylko król mógł nie dopuścić do powstania osi Rzym-Berlin i sprzeciwić się wypowiedzeniu wojny. Argumenty powyższe, przerobione na setki haseł i sloganów, wygrywała antymonarchistyczna propaganda w ciągu dwóch lat przez nikogo nie krępowana i wbrew osławionej „tregua istituzionale” (rozejm w sprawie ustrojowej), podpisanej przez wszystkie włoskie stronnictwa w Neapolu w 1943 i przypieczętowanej następnie przez kolejne rządy: marsz. Badoglio, prem. Bonomiego i prem. De Gasperi. W grudniu 1945 roku na pierwszym posiedzeniu obecnego rządu, premier De Gasperi zapowiedział formalnie (oświadczenie z dnia 11.XII.1945), że, w ciągu najbliższych tygodni rozszerzy podstawy swojego gabinetu”, nadając mu – przez udział osobistości ponad partyjnych – charakter rządu bezstronnego. Rząd ten, według życzeń p. De Gasperi, miał uczciwie doprowadzić naród do Zgromadzenia Narodowego i do plebiscytu. Mimo dobrych chęci premiera i mimo protestów opozycji, rząd przedkomunistyczny pozostał w składzie nie zmienionym, zachowując aż do końca swe republikańskie oblicze i prowadząc politykę, nacechowaną wybitną stronniczością.

Fakt ten tłumaczy wiele rzeczy: dziwną opieszałość przy sporządzaniu list wyborców tam, gdzie przeważa żywioł nie-republikański; cudowne mnożenie wyborców w ośrodkach robotniczych; bezkarne fałszerstwa w miejskim urzędzie wyborczym w Rzymie, przez generalnego sekretarza magistratu adwokata Cripso i dużo innych podobnych „nieporozumień”.

W wypadku przegranej obozu monarchistycznego fakt ten splami niepotrzebnie piękną kartę włoskiego ruchu republikańskiego, którą otwierają dwa nazwiska: Garibaldi i Mazzini.

                                       

Więcej artykułów…