Magazyn - Nasz Swiat
21
So, październik

Przegląd prasy polskiej z okresu drugiej wojny światowej.  Wybrane artykuły przypominają o tysiącach młodych Polaków, których nie udało się ewakuować z ZSRR -   osieroceni lub, jeśli mieli dużo szczęścia, wraz z bliskimi, już na zawsze pozostali na tej „nieludzkiej ziemi”. 

1 czerwca przypada Międzynarodowy Dzień Dziecka. Z tej okazji przygotowałam dla Czytelników Naszego Świata prasówkę poświęconą  życiu dzieci polskich w okresie II wojny światowej. Wszystkie prezentowane materiały opublikowane zostały w latach 1943-1945 na łamach Dziennika Polskiego (od 1 stycznia 1944 Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza). Pochodzą ze zbiorów Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

Wybrane przeze mnie artykuły ukazują sytuację dzieci w okupowanej Polsce, jak również tych, które los rzucił w najdalsze zakątki świata. Opowiadają o dzieciach-uchodźcach i o dzieciach-zesłańcach. Zarówno o tych, które już w czasie wojny zaczęły odzyskiwać utracone dzieciństwo, jak i o tych, którym dzieciństwa nie zwrócono już nigdy. Przypominają o tysiącach młodych Polaków, których nie udało się ewakuować z ZSRR -   osieroceni lub, jeśli mieli dużo szczęścia, wraz z bliskimi, już na zawsze pozostali na tej „nieludzkiej ziemi”. Być może ich rodziny – wnuki, prawnuki -  pozostają tam do dziś.

Pamietając o polskich dzieciach „sprzed lat”, nie zapominajmy o tych, które żyją za naszą wschodnią granicą dziś. Wystarczy drobny gest, aby sprawić im radość. Jeżeli los dzieci, przedstawiony w kolejnych odcinkach prasówki, wzruszy kogoś i wzbudzi chęć udzielenia pomocy kolejnemu pokoleniu młodych Polaków żyjących z dala od Kraju, to zachęcam do złożenia ofiary na rzecz księży z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej (księży chrystusowców), którzy od 1989 roku otaczają duszpasterską opieką naszych Rodaków na terenach byłego Związku Radzieckiego.

Wystarczy wejść na stronę Towarzystwa www.chrystusowcy.pl, następnie, poprzez zakładkę „Przyjaciele i darczyńcy” (po lewej stronie), przejść do „Księgi Przyjaciół i Darczyńców Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej. W „Księdze” odszukać miejsce „Chcę złożyć ofiarę”. Po wybraniu waluty, należy postępować zgodnie ze wskazówkami, wpisując jako cel POMOC DLA DZIECI POLSKICH NA WSCHODZIE. Przekazana za pośrednictwem Towarzystwa Chrystosowego pomoc, na pewno trafi do najbardziej potrzebujących dzieci.

Agata Rola-Bruni

dyrektor Katolickiej Szkoły Podstawowej

przy kościele św. Stanisława B.M. w Rzymie

----------------------------------------------------------------

W KRAJU

SZKOLNICTWO POD „OPIEKĄ” GESTAPO

(Dziennik Polski, 26 czerwca 1943 r.)

W SZKOLNICTWIE polskim na terenie G.G. każdy nowy okres przynosi zmainy na gorsze. Zabieranie lokali, a nawet cyniczny rabunek węgla przygotowanego na zimę i umożliwiającego funkcjonowanie szkoły, a niejednokrotnie zakupionego ze składek rodzicielskich – są na porządku dziennym. Mimo heroicznych wprost wysiłków ze strony nauczycielstwa – poziom młodzieży naogół jest bardzo niski i panuje duża demoralizacja warunkami wojennymi.

Szkolnictwo jawne jest pod okupacją niemiecką w G.G. podporządkowane całkowicie systemowi rządzenia przez Gestapo. Z programów szkolnych usunięto wszystko, co może rozwijać, kształcić i bądź dać podstawy wiedzy ogólnej na przyszłość, bądź przygotować do kontynuowania studiów na wyższych uczelniach, nie mówiąc już oczywiście o wszystkich przedmiotach związanych z historią, kulturą i wiedzą o Polsce. Niemcom idzie jedynie o urobienie sobie pracowników potrzebnych w wojenno-gospodarczym aparacie Rzeszy, odpowiednio biernych i na niskim poziomie intelektualnym stojących. Wskutek braku przymusu szkolnego i fatalnych warunków ekonomicznych duży procent dzieci pozostaje poza szkołą. W niektórych okolicach, zwłaszcza na ziemiach polskich włączonych do Rzeszy, szerzy się potworny analfabetyzm.

Okupacyjne władze szkolne przystąpiły do masowej likwidacji zarówno w Warszawie, jak i na prowincji resztek ocalałego dotychczas prywatnego szkolnictwa powszechnego. Poszczególne szkoły prywatne otrzymały nakazy natychmiastowej likwidacji ich działalności.

M.in. zamknięto wszystkie szkoły zawodowe żeńskie i męskie w Rzeszowie, Sandomierzu, Miechowie i Słomnikach, przy czym znaczną część ich wychowanek i wychowańców wywieziono na roboty przymusowe do Rzeszy. – Starsze roczniki młodzieży szkół handlowych w Krakowie i Krakowskim skierowano przumusowo na kursy rzemiślnicze, co ma być bez wątpienia wstępem do wysłania tej młodzieży do Niemiec.

Pełne szkoły średnie funkcjonują na ziemiach polskich dla Niemców, Ukraińców, Litwinów i Białorusinów, zgodnie z przyjętym systemem niemieckim popierania wszędzie mniejszości narodowych i wygrywania ich antagonizmów przeciw Polsce. – Na uwagę zasługuje fakt utworzenia przez Ukr. Centr. Komitet funduszów stypendialnych dla studentów wyższych uczelni, co pozwoliło studiować 160 studentom we Lwowie i 171 zagranicą. W semestrze letnim 1942 w Berlinie przebywało na studiach 111 stypendystów ukraińskich (najwięcej na dentystyce). – Na użytek Ukraińców oddali Niemcy polskie fundacje i instytuty. Dawny polski dom akademicki we Lwowie jest dziś „hurtożytkiem” akademików ukraińskich i mieści 120 osób; w przygotowaniu jest nowy dom akademicki również na 120 osób w dawnym internacie żeńskiej szkoły gospodarczej na Snopkowie.

Brak szkół i możliwości wychowania młodzieży powoduje groźne dla społeczeństwa skutki, których objawy nie każą długo na siebie czekać.

 

1 czerwca przypada Międzynarodowy Dzień Dziecka. Z tej okazji przygotowałam dla Czytelników Naszego Świata prasówkę poświęconą  życiu dzieci polskich w okresie II wojny światowej. Wszystkie prezentowane materiały opublikowane zostały w latach 1943-1945 na łamach Dziennika Polskiego (od 1 stycznia 1944 Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza). Pochodzą ze zbiorów Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

Wybrane przeze mnie artykuły ukazują sytuację dzieci w okupowanej Polsce, jak również tych, które los rzucił w najdalsze zakątki świata. Opowiadają o dzieciach-uchodźcach i o dzieciach-zesłańcach. Zarówno o tych, które już w czasie wojny zaczęły odzyskiwać utracone dzieciństwo, jak i o tych, którym dzieciństwa nie zwrócono już nigdy. Przypominają o tysiącach młodych Polaków, których nie udało się ewakuować z ZSRR -   osieroceni lub, jeśli mieli dużo szczęścia, wraz z bliskimi, już na zawsze pozostali na tej „nieludzkiej ziemi”. Być może ich rodziny – wnuki, prawnuki -  pozostają tam do dziś.

Pamietając o polskich dzieciach „sprzed lat”, nie zapominajmy o tych, które żyją za naszą wschodnią granicą dziś. Wystarczy drobny gest, aby sprawić im radość. Jeżeli los dzieci, przedstawiony w kolejnych odcinkach prasówki, wzruszy kogoś i wzbudzi chęć udzielenia pomocy kolejnemu pokoleniu młodych Polaków żyjących z dala od Kraju, to zachęcam do złożenia ofiary na rzecz księży z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej (księży chrystusowców), którzy od 1989 roku otaczają duszpasterską opieką naszych Rodaków na terenach byłego Związku Radzieckiego.

Wystarczy wejść na stronę Towarzystwa www.chrystusowcy.pl, następnie, poprzez zakładkę „Przyjaciele i darczyńcy” (po lewej stronie), przejść do „Księgi Przyjaciół i Darczyńców Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej. W „Księdze” odszukać miejsce „Chcę złożyć ofiarę”. Po wybraniu waluty, należy postępować zgodnie ze wskazówkami, wpisując jako cel POMOC DLA DZIECI POLSKICH NA WSCHODZIE. Przekazana za pośrednictwem Towarzystwa Chrystosowego pomoc, na pewno trafi do najbardziej potrzebujących dzieci.

Agata Rola-Bruni

dyrektor Katolickiej Szkoły Podstawowej

przy kościele św. Stanisława B.M. w Rzymie

----------------------------------------------------------------

WŚRÓD DZIECI POLSKICH

Z pobytu min. Stańczyka na Środkowym Wschodzie

(Dziennik Polski, 28 maja 1943 r.)

Teheran. (PAT.)

Przebywający w Iranie Min. Pracy i Opieki Społecznej Jan Stańczyk zwiedził wszystkie obozy dla polskich uchodźców w Persji. Stwierdził on, że obozy są doskonale urządzone i że życie uchodźców jest dobrze zorganizowane. W każdym obozie znajdują się polskie szkoły dla dzieci, szpitale dla chorych, domy starców, place sportowe, czytelnie i t.d. Współpraca pomiędzy uchodźcami, a Delegaturą Ministerstwa, Poselstwem R.P., Czerwonym Krzyżem, polskimi władzami wojskowymi, władzami perskimi oraz przedstawicielami instytucyj brytyjskich i amerykańskich daje jak najlepsze rezultaty.

         W Teheranie min. Stańczyk zwiedził wszystkie polskie instytucje: szkoły, szpitale, magazyny towarów nadesłanych w ramach Lease and Lend Bill’u oraz instytucje Czerwonego Krzyża.

         W obozach uchodźcy urządzali w czasie pobytu min. Stańczyka manifestacje na cześć Rządu Polskiego, dziękując za doskonałe zorganizowanie pomocy dla uchodźców.

         Jedna z Polek ofiarowała min. Stańczykowi malutki woreczek z ziemią przywiezioną z Polski. Przedstawiciele polskich uchodźców wręczyli min. Stańczykowi dwa albumy zdjęć, przedstawiających życie polskich uchodźców w Persji. Jeden album przeznaczony jest dla gen. Sikorskiego, a drugi dla min. Stańczyka.

         Na konferencji prasowej z udziałem angielskich i amerykańskich dziennikarzy, min. Stańczyk opowiedział przedstawicielom prasy o sytuacji polskich uchodźców na świecie, a w szczególności w Persji, dziekując przy okazji rządom Iranu i W. Brytanji i Ameryki za pomoc okazywaną polskim uchodźcom. W czasie pobytu min. Stańczyka w Teheranie rząd Iranu wydał na jego cześć specjalne przyjęcie. Obecni byli, min. Spraw Zagranicznych Iranu, min. zdrowia, min. oświaty oraz liczni goście zagraniczni.

 

Minister Pracy i Opieki Społecznej Stańczyk, spędził trzy dni w Ispahanie, mieście polskich dzieci w Persji. Ogółem w Ispahanie przebywa 1,400 polskich dzieci. Umieszczone one zostały w możliwie najlepszych warunkach. Zamieszkują w domach położonych w prześlicznych ogrodach, posiadają własne szkoły, place do gier sportowych, sanatorjum, szpital i t.d.

Z okazji pobytu Min. Stańczyka w Ispahanie harcerze polscy urządzili Jamboree, na które przybyli także przedstawiciele władz wojskowych Iranu i W. Brytanji. Min. Stańczyk wygłosił przemówienie, w którym powitał uchodźców polskich w imieniu Rządy Polskiego, stwierdzając, że Rząd jest zdecydowany zapewnić im wszelką pomoc. Równocześnie podziękował Gubernatorowi prowincji oraz władzom brytyjskim i amerykańskim za pomoc okazywaną polskim uchodźcom.