Magazyn - Nasz Swiat
13
Śr, grudzień

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Obławy w ruinach Warszawy

(PAT.). „Stokholms Tidningen” donosi z Berlina dn. 15.10.1944., że Niemcy postanowili ewakuować na zachód 25,000 mieszkańców Warszawy, znajdujących się w obozie pruszkowskim, aby zrobić miejsce dla 280,000 osób ewakuowanych ze śródmieścia.

***

Niemiecki korespondent wojenny E. Bissinger donosi 3.10.1944. że oddziały złożone z tzw. ochotników wschodnich przystąpiły do obław w ruinach Warszawy. Poszczególne dzielnice są otaczane a ukrywający się w ruinach aresztowani.

***

Niemiecka prasa okupacyjna donosi, że warunki złożenia broni przez obrońców Warszawy przewidywały, że oficerowie Armii Krajowej zachowają broń białą i że Polacy własnycmi środkami uprzątną barykady.

***

W Gen.Gub. zarządzono konfiskatę zapasów paliwa płynnego.

Nabożeństwo polskie w Rzymie

Watykan. (PAT.)  10 października br. odbyło sie w kościele polskim w Rzymie nabożeństwo żałobne za poległych w Warszawie. Kościół przepełniony był kolonią polską w Rzymie i przedstawicielami II Korpusu W.P. Na nabożeństwie obecni byli ponadto: nuncjusz apostolski Mgr. Cortesi, ambasador R.P. przy Watykanie Papee, konsul gen. R.P. Wierusz-Kowalski, dziekan korpusu dyplomatycznego, ambasador Brazylii prof. Accioly, poseł holenderski de Weede oraz wielu innych. Mszę św. odprawił kapelan W.P. w Rzymie Ojciec Bocheński.

List o stosunkach polsko-rosyjskich

Na łamach „Spectator’a” ukazał się list p. Richard Neilson’a o stosunkach polsko-sowieckich.

Nawiązując do twierdzenia zawartego w artykule, umieszczonym niedawno przez to pismo, że nie ma powodu wątpić w szczerość pragnienia Stalina, by Polska była wolna i niepodległa, autor listu pisze:

„Wszystkie dowody wskazują na coś zupełnie przeciwnego. Każde posunięcie Rosjan od chwili ich wkroczenia w styczniu było wrogie wobec Polski i jej narodu. Rosjanie uwięzili tych, którzy dopomogli Czerwonej Armii, zmobilizowali obywateli polskich, narzucili okupowanym częściom Polski Komitet, nie reprezentujący nikogo poza minimalnym procentem ludności, obraża jej legalny rząd i oskarża go o hitleryzm, nie bacząc na swoje własne postępowanie w 1939-41 r.

... Rosja usiłuje zmusić Polskę do wypowiedzenia jej wojny i w ten sposób do opuszczenia obozu sojuszniczego, poczym Rosja osiągnęłaby swoje w Polsce bez większych trudności – na tak długo, aż Polacy będą dość silni, by ponownie powstać dla zrzucenia obcego jarzma.

Najsilniejszą granicą zachodzniej Rosji jest silna, niepodległa i przyjazna Polska. Polska jest w pełni gotowa sprzymierzyć się z Rosją, jeśli kraj ten będzie wobec niej sprawiedliwy. Rząd polski nigdy nie uczynił niczego, aby wzbudzić wrogość Rosji. Jeśli już coś można mu zarzucić, to zbytnią gotowość do kompromisu z Sowietami – zawsze daremną.

Twierdzenie p. Churchilla, że musimy popierać Rosję w jej żądaniach wschodnich ziem Polski jest zbyt nielogiczne i zbyt okropne, by określić je słowami. Być może nie jest przesadą twierdzić, że nie byłoby dziś Związku Sowieckiego gdyby nie opór Polski w 1939 r. i sabotaż polski zaopatrzenia niemieckiego na front rosyjski po ataku niemieckim na Rosję w 1941 r.

Naród sprzymierzony z nami jest przedmiotem eksterminacji; milczenie na ten temat nie może trwać pomimo oświadczenia Churchilla. Gdyby przed dwoma laty W. Brytania i Ameryka działały w sprawach polsko-rosyjskich, obecna sytuacja prawdopodobnie nigdyby nie nastąpiła. Milczenie w chwili obecnej jest zbrodnią.”

Żołnierze polscy w Szwajcarii na Warszawę

Bern. PAT.  Żołnierze 2-giej Dywizji, internowanej w Szwajcarii od czerwca 1940 r., zebrali na rzecz ludności warszawskiej:

37,000 frs. szw. (£1,500) oraz 240 ton odzieży i przedmiotów pierwszej potrzeby.

Rzeczy, które zgromadzono w Genewie, zostaną wysłane do miejscowości, gdzie ludność obecnie przebywa, jak tylko odpowiednie władze udzielą zezwolenia. Pieniądze przekazano przedstawicielowi Polskiego Czerwonego Krzyża w Genewie.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

 

 

W dalekiej Brazylii o bohaterskiej Warszawie

 

Rio de Janeiro 7.10.44. „Diare Danoite” z dnia 6.10 zamieszcza artykuł bardzo znanego publicysty Austregesilo Deathaydo p.t. „Koniec Warszawy”:

„Wielkie miasto europejskie i ośrodek kultury obecnie kupa gruzów zroszone krwią 250.000 ofiar.” Nawiązując do słów uznania Churchilla dla Warszawy pisze:

Miałem nadzieję, że Churchill potwierdzi zobowiązania W. Brytanii powzięte 5 lat temu odnośnie integralności Polski. Nie ma lepszego i innego sposobu, by oddać hołd ofiarom Warszawy. Jeżeli koniec Warszawy nie wymusi na sprzymierzonych szacunku dla ich podstawowych zobowiązań, pewnego dnia zobaczymy koniec wszystkich naszych nadziei. Z bezkształtnych, dymiących ruin Warszawy rozlegnie się donośny krzyk o sprawiedliwość, którego ludzkość nie będzie mogła zapomnieć.

 

***

„Diario Carioca” zamieszcza list otwarty Joaquima Desalles’a do min. Skowrońskiego, posła R.P. w którym autor po oddaniu hołdu bohaterstwu Warszawy pisze:

„Rosja dopuściła do zniszczenia Warszawy – bastionu chrześcijaństwa. Narody Zjednoczone nie były w stanie wykonać swoich zobowiązań w stosunku do Polski.”

 

Gniew...

Francuzi w Egipcie o Warszawie

 

Jerozolima. – 10 października. – Tygodnik francuski w Egipcie „Marseillaise” zamieszcza 7.10. art. zatytułowany „Warszawa”:

„Tragedja Warszawy jest głęboko wstrząsająca. My, Francuzi śledziliśmy jej przebieg w udręce bezsilności. Będziemy nosić w sercach żałobę po Warszawie. Ileż ruin w Warszawie, ruin bohaterskiej stolicy, ruin wielkiej sprawy, ruin zarówno tragicznych. ...

Zaiste przytłacza nas boleść głęboka. Nie na tyle jednak, abyśmy nie czuli, jak z głębi serc naszych wzbiera uczucie gwałtownego gniewu. Gniewu przeciwko wypadkom. Gniewu przeciwko ludziom.”

 

Upadek Warszawy – to klęska moralna cywilizacji

Prasa portugalska w obronie Warszawy

 

Lizbona. 7.10. w „Diario de Manha” z dn. 7 b.m. Ruy de Barcellos pisze:

“W ciągu 63 dni Warszawa przeszła przez piekło bombardowania; w ciągu 63 dni bohaterski naród polski okrył się sławą, pisząc swoją krwią jeszcze jedną stronicę wspaniałej historii Polski. I właśnie w tym dniu, gdy nastąpił koniec organizowanego oporu Warszawy tzw. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego, który raczej winienby się nazywać Komitetem Rosyjskim dla Spraw Polskich ośmielił się powiedzieć, że powstanie polskie było przedwczesne i że gen. Bór winien być za to ukarany.

Tego rodzaju twierdzenia są bardzo interesujące, jeżeli porówna się je z apelem sowieckim z dnia 30 lipca wzywającym do powstania.

Stanowisko Rosji w stosunku do Polaków robi na nas wrażenie nawrotu do dawnych imperialistycznych tradycyj dominowania nad Polską, ale postawa Rosji w stosunku do obrońców Warszawy przekracza wszystko, cokolwiek znane jest w historii na temat tego imperialistycznego szału. W rzeczywistości to Rosja zachęcała Polaków do powstania, a następnie powstrzymała ofensywę swoich wojsk celem umożliwienia Niemcom zlikwidowania powstania. Rosja utrudniała nawet pomoc anglo-amerykańską...

W obliczu całej ludzkości zrealizowany był zamach na elementarne zasady moralności. Fakty powyższe obserwujemy z głębokim żalem, gdyż w naszych oczach nie mogą one stanowić solidnej podstawy dla przyszłego pokoju świata.

Moskwa pragnęła całkowitego zniszczenia polskiej Armii Krajowej, by móc łatwiej przekształcić Polskę w swojego satelitę.

Parę dni temu Churchill i Eden potwierdzali dążenia do odbudowy silnej, suwerennej Polski. Wydaje się nam, że systematyczne niszczenie przez Rosjan oporu polskiego u źródeł nie jest zbyt korzystne dla organizowania siły, suwerenności i wolności Polski. Świat cały uchyla czoła przed bohaterami i ofiarami Warszawy, oddając im głęboką cześć i mając nadzieję, że poświęcenie ich nie było bezcelowe zarówno dla Polski jak i dla wolności całego świata.”

 

***

„A Voz” komentując komunikat sowiecki na temat kapitulacji Warszawy, a w szczególności wiadomości o przekroczeniu Wisły przez jednostki Armii Ludowej i połączeniu się z Armią Czerwoną zapytuje:

„W jaki sposób te niedobitki, odziane w łachmany zdołały przebyć odległość oddzielającą ich od Rosjan, wtedy gdy armia sowiecka, której nie brakuje niczego, nie mogła osiągnąć terenu walk gdzie walczyli ci bohaterowie.”

„A Voz” pisze w dalszym ciągu:

„Katastrofa Warszawy była nie tylko porażką wojskową Polaków, lecz również  straszliwą klęską moralną cywilizacji i Aliantów. W ten właśnie sposób i z całą zręcznością fakt ten wykorzystuje propaganda niemiecka.

W międzyczasie żołnierze polscy walczą w dalszym ciągu we Włoszech i Holandii, tak samo jak walczyli oni przedtem w Tobruku, Cassino i Falaise. Gdy jednak wiadomość o upadku Warszawy dotarła do nich, musieli oni odczuć silną gorycz i żal, że muszą oni umierać wtedy, gdy Ojczyzna ich umiera bez nich.”

 

Wszystko zależy od Kremla

Nowy Jork. 7 października.

Tygodnik „Time” z dn. 6.10. pisze: Zarówno rząd polski jak i Komitet Lubelski złożyli w UNRRA formalne zapotrzebowanie o pomoc dla Polski. Na ostatnim posiedzeniu UNRRA w Montrealu delegaci rządu polskiego siedzieli nieszczęśliwi, zachowując w wyniku instrukcji swego rządu ścisłe milczenie. Obecnie wielki problem jest otwartym. Teoretycznie biorąc, członkowie Wielkiej Trójki w UNRRA mają powziąć decyzję. W rzeczywistości decyzja ostateczna leży w rękach Rosji, gdyż zanim UNRRA może rozpocząć swoje czynności w Polsce lub na innych terytoriach okupowanych przez Armię Czerwoną musi się ona najpierw porozumieć z Moskwą.

Oczekiwany jest odlot Lehmana na czele specjalnej misji do Moskwy. Zarówno rozwiązanie spraw UNRRA – oraz przyszłości Europy wschodniej i Bałkanów, podobnież jak i innych problemów międzynarodowych zależy od postawy Kremla.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Prem. Mikołajczyk rozmawiał z min. Edenem

Lakoniczne wiadomości z Moskwy

(...)

Korespondencje prasy brytyjskiej z Moskwy są bardzo lakoniczne i krótkie. Żaden z korespondentów nie snuje przewidywań na temat perspektyw tych rozmów. Wyrażane jest jedynie przypuszczenie, że toczyć się będą rozmowy wojskowe pomiędzy rządem polskim a komitetem lubelskim. Tak ma być w Moskwie interpretowany fakt przybycia gen. Tabora oraz gen. Żymierskiego.

(...)

Korespondenci brytyjscy nie cytują żadnych głosów prasy rosyjskiej, jedynie korespondent „Times’a” cytuje pismo „Krasnaja Zwiezda”. „W chwili gdy sytuacja Polski jest poważnie rozważana przez przewódców sojuszniczych w Moskwie, „Krasnaja Zwiezda” ogłasza nowy atak na prezydenta Raczkiewicza w związku z posunięciami, które są określane jako wrogie wobec Związku Sowieckiego i sprzeczne z interesami Zjednoczonych Narodów – depeszuje korespondent.

Ostatnim posunięciem prezydenta Polski, które spotkało sie z dezaprobatą jest jego pochwała dla gen. Bora-Komorowskiego, obrońcy Warszawy. Publicysta „Krasnoj Zwiezdy”, jak się zdaje na podstawie pewnego pisma szwedzkiego, oskarża gen. Bora-Komorowskiego o ... współpracę z Niemcami. Według doniesienia szwedzkiego – oświadcza „Krasnaja Zwiezda” generał polski zgodził się, by jego żołnierze byli użyci przez Niemców jako siła policyjna dla kontrolowania ewakuacji ludności Warszawy. W ten sposób – kończy „Krasnaja Zwiezda” – rozpoczęła się nowa faza działalności gen. Bora-Komorowskiego a anty-sowiecka polityka reakcjonistów polskich osiągnęła swe logiczne konkluzje.”

„Times” nie zaopatruje głosu „Krasnoj Zwiezdy” w żaden komentarz. Żadne inne pismo bredni tych nie cytuje.

Echa czynu Warszawy w prasie włoskiej

Rzym, 7 października.

Tragiczny koniec powstania w Warszawie i los gen. Bora-Komorowskiego wywołał tu bardzo duże wrażenie. Na każdym kroku spotykamy się z dowodami sympatii i współczucia. Prasa rzymska, zarówno w tytułach jak i w komentarzach do wiadomości o upadku Warszawy, zajmuje jasne i niedwuznaczne stanowisko.

Wyjątek stanowią jedynie komunistyczny dziennik „Unita” i dość podejrzany co do swego socjalizmu „Avanti”, który z niezrozumiałą gorliwością przystosowuje się do linii taktycznej komunistów, przemilczając apele najwybitniejszych przedstawicieli II Międzynarodówki, nie dostrzegając przedstawicieli PPS w rządzie polskim, ani wielkiego udziału polskich robotników i socjalistów w Armii Krajowej. Dla „Avanti” rząd polski jest rządem tylko „kliki magnatów”.

Organ partii republikańskiej „La Voce Republicana”, redagowany przez Randoleo Pacciardi, publicystę o wielkim temperamencie, który podczas wojny domowej w Hiszpanii dowodził Brygadę Włoską, walczącą przeciwko wojskom gen. Franco i który wysunął się obecnie na czoło włoskiego życia politycznego, tak pisze w artykule poświęconym Warszawie:

„Między patriotą polskim politykującym w Chełmie a patriotą polskim walczącym samotnie w Warszawie przeciwko Niemcom jest ta różnica, że siła moralna jest całkowicie po stronie drugiego...

Jeżeli Osóbka-Morawski chciał mówić o tragicznych i przejmujących wydarzeniach w Warszawie, przemówienie jego nie mogło być oskarżeniem, a tylko obroną. Nie oskarżeniem Bora ale obroną własną – wytłumaczeniem przyczyn, dla których walka Warszawy, która poruszyła cały świat i spowodowała daleką i trudną pomoc Aliantów, nie była dla niego dostatecznym powodem pomocy bliskiej, łatwej i rozstrzygającej.

W dzienniku partii chrześcijańsko-demokratycznej „Il Popolo” publicysta Guido Gonella w artykule wstępnym polemizuje z wywodami przywódcy socjalistów Nenni, zbijając jego tezę, że konflikt polsko-sowiecki nie jest konfliktem historycznym a tylko socjalnym – walką polskich reakcjonistów ze światopoglądem reprezentowanym przez Związek Sowiecki.

Z umiarem i obiektywizmem pisze o sprawach polsko-sowieckich organ armii francuskiej „La Patrie”, natomiast dziennik amerykański, wydawany dla wojska pod nazwą „Stars and Stripes”, oświetla tendencyjnie i niekorzystnie dla Polski konflikt polsko-rosyjski. Bardzo to boli polskich żołnierzy. Możnaby zresztą nie przeceniać wpływu tego pisma, gdyby nie okoliczność, że jest ono jedynym organem armii amerykańskiej we Włoszech, w której szeregach znajduje się wielu Amerykanów polskiego pochodzenia.

„Silna” Polska

(m. sz.) Prezydent Roosevelt – w oświadczeniu do delegacji Kongresu Polonii Amerykańskiej – powiedział kilka zdań, którym, choć są ogólnikowe, należy ze zrozumiałych względów poświęcić uwagę. Oczywiste jest, że sternik polityki Stanów Zjednoczonych musi mieć na względzie przedewszystkim interes kraju, na którego czele stoi. Prezydent Roosevelt nie mógł wchodzić w szczegóły sprawy polskiej nie uzgodnione jeszcze z innymi prądami amerykańskiej opinii publicznej.

Położył więc jedynie wyraźny nacisk na to, że „Polska musi być odbudowana jako silne państwo”. Ponadto uznał za „rzecz bardzo ważną, by odbudowana Polska była jedną z ostoi, na których zamierzamy oprzeć budowę trwałego pokoju”.

Nie wnosi to nic nowego w stan naszych spraw na terenie międzynarodowym, ale jest cenne jako jeszcze jedno – i bardzo autorytatywne – stwierdzenie ogólnej zgodności naszych dążeń z wytycznemi polityki naszych sprzymierzeńców anglosaskich. Natomiast częstotliwość właśnie oświadczeń składanych przez przywódców opinii publicznej zagranicą i przez kierowników polityki urzędowej – oświadczeń podnoszących potrzebę silnej Polski w interesie pokoju światowego – sprawia, że coraz bardziej odczuwamy pragnienie pewnych sprecyzowań.

Polska ma być silna. Co do tego panuje zgoda. Ale jak zrobić, żeby Polska była silna? Kto chce osiągnąć pewien cel, musi wprowadzić w życie środki, które zmierzają do tego celu. Niestety, trudno twierdzić, iż by tę naturalną konsekwencję łączono normalnie z ogłaszaniem tezy o silnej Polsce. Do istnienia Polski, jako państwa rzeczywiście mocno stojącego na własnych nogach, potrzeba stanowczo innych warunków, niż te, których nadejście zapowiadają różne znaki.

Przedewszystkiem nazbyt często traktuje się siłę odbudowanej Polski jako dar udzielony Polsce. Wiemy, że przywaliła nas przemoc. Aleśmy jej nie ulegli, ani moralnie ani fizycznie, nie przestaliśmy z nią walczyć, wkład nasz do wysiłku aliantów jest pozycją, której nie trzeba nam się wstydzić, i w ogóle nasze zachowanie się od początku tej wojny mogło – jak to nieraz oświadczano – służyć innym narodom za przykład i zachętę.

Jeśli więc Polska ma otrzymać warunki do nabrania siły, to chyba winna je otrzymać z powodu swego faktycznego udziału w kruszeniu dominacji niemieckiej i z powodu swych zdolności twórczych, nie zaś jako ustępstwo i dobroczynność. Tymczasem w publicystyce światowej i w oświadczeniach mężów stanu znajdujemy to przyznawanie siły przyszłej Polsce raczej jako refleks cudzej dobrej woli, niż jako prawo wysłużone cieżko przez naród.

Bardzo często słyszymy o prawie Rosji do bezpieczeństwa jej granic. Słuszne. Rosja bez wątpienia ma to prawo. Ale dość daremnie rozglądamy się za stwierdzaniem takiego samego prawa Polski do bezpieczeństwa jej granic.  A to przecież rzeczy, które wynikają – a przynajmniej powinny wynikać – z tego samego źródła pojęć o równouprawnieniu narodów miłujących pokój.

Po drugie należy powiedzieć, że silna będzie nie ta Polska, której dwa czy trzy mocarstwa zagwarantują pewne warunki bytu państwowego. Taka Polska byłaby zawsze zależna od nastroju swych gwarantów, czyli że nie posiadałaby istotnej, własnej swojej mocy. Warunkiem rzeczywistej siły Polski jest istnienie takiej organizacji ogólnego bezpieczeństwa międzynarodowego, która zapewni jej spokój bytu bez niczyjej szczególnej protekcji.

W takiej organizacji – wierzymy w to święcie – Polska potrafi odegrać pierwszorzędną rolę dzięki swej własnej pracy gospodarczej, dzięki swemu szanowaniu cudzych praw, swej najszczerszej chęci przyjaznego pożycia z sąsiadami, z Rosją na czele, i dzięki swej chęci do współpracy wszędzie tam, gdzie współpraca potrzebna jest dla dobra wszystkich. I wtedy Polska będzie rzeczywiście silną i rzeczywiście jedną z najpewniejszych ostoi pokoju światowego.

Kongres Polonii zadowolony...

Nowy Jork (PAT.) United Press donosi z Waszyngtonu, iż przedstawiciele Kongresu Polonii Amerykańskiej po audiencji u prezydenta Roosevelta, ogłosili następujące oświadczenie:

„Kongres Polonii Amerykańskiej docenia całkowicie oświadczenie prez. Roosevelta, które nas podniosło na duchu. Roosevelt w oświadczeniu, dotyczącym przyszłości Polski wyraził swe przekonanie, że opinia świata idzie w kierunku popierania rozległego celu, jakim jest odbudowanie Polski jako silnego państwa. Jesteśmy szczególnie wdzięczni za to i wiemy, iż naród polski będzie ożywiony nową nadzieją, uświadamiając sobie daleko sięgające ideały, które walczące Zjednoczone Narody urzeczywistnią, gdy wojna dobiegnie końca. Podzielamy nadzieję prez. Roosevelta i trwamy w przekonaniu, że jeżeli ma być zapewniony trwały pokój, Polska musi z powrotem zająć swe miejsce w rodzinie narodów niepodległych pod względem politycznym i ekonomicznym.”

Niemcy nie puszczają żywności i odzieży do Pruszkowa

Bern (PAT.) Delegat Czerwonego Krzyża, który przybył z obozu w Pruszkowie, przygotowuje sprawozdanie, które będzie przedstawione w ciągu tygodnia Centralnemu Komitetowi C.K.

Według posiadanych dotychczas wiadomości, tylko dwa wagony z żywnością wysłane przez Czerwony Krzyż ze Szwajcarii dojechały do Pruszkowa. Los pozostałych wagonów nie jest znany.

Dwa wagony z odzieżą dla ludności Warszawy znajdują się jeszcze na terytorium szwajcarskim. Dotychczas pozwolenie na wysyłkę tych wagonów nie nadeszło od władz niemieckich.

 

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

 

Opowiadanie naocznego świadka – obywatelki Szwajcarii

Straszliwa prawda o Pruszkowie

List o zdegradowaniu całego narodu niemieckiego –

Komuniści włoscy naśladują metody gestapowców

Dramatyczny opis exodus ludności Warszawy oraz udręki w obozie koncentracyjnym w Pruszkowie przedstawiony został korespondentowi PAT’a w Bernie przez obywatelkę szwajcarską, która wyszła z Warszawy 10. września b.r. i spędziła 5 dni w Pruszkowie. Oto jej opowiadanie:

„Wyszliśmy z Warszawy pieszo. Szłam w długiej kolumnie mieszkańców Warszawy, która liczyła kilka tysięcy ludzi. Ostatnią noc w Warszawie spędziłam w piwnicach Muzeum Narodowego. Cały ten budynek jest spalony. Szliśmy cały dzień Wisłostradą, ul. Bednarską i przez Plac Teatralny, doszliśmy na Dworzec Zachodni. Tam, w ruinach, spędziliśmy noc.

Podczas tej wędrówki przez ulice Warszawy, kolumnę naszą zatrzymano kilkakrotnie, aby pochować zwłoki, które napotykaliśmy na drodze, lub aby pogrzebać tych spośród nas, którzy zmarli w drodze. Kolumna nasza była eskortowana przez żołnierzy pułku ukraińskiego na służbie niemieckiej. Zachowanie ich nie da się opisać. Zabierali oni kobietom bransoletki, pierścionki i wszystkie kosztowności.

Następnego dnia odbyliśmy pieszo podróż z Dworca Zachodniego do Pruszkowa. Cały dzień nie dano nam ani jeść ani pić. W Pruszkowie rozmieszczono nas w barakach w których spaliśmy na gołej podłodze nawet bez garści słomy.

W obozie pruszkowskim spędziłam 4 dni, nie otrzymując od Niemców nic do jedzenia. Dopiero drugiego dnia Polski Czerwony Krzyż zaczął dwa razy dziennie wydawać wodnistą zupę. Okoliczna ludność chciała nam przyjść z pomocą, przynosząc żywność, ale odpędzały ją straże, które strzelały. Widziałam rannych, których rany bandażowano gazetami.

Kobiety wydawały na świat dzieci. Dzieci rodziły się nienormalne. Głowy noworodków były większe, aniżeli reszta ciała. Wiele dzieci przyszło na świat nieżywych.

Nie można wyobrazić sobie tragedii tych ludzi, brudnych, okrytych łachmanami, bez możności umycia się, głodnych i zziębniętych. Początkowo było nas w Pruszkowie kilka tysięcy. Później zaczęto wybierać młodych mężczyzn i młode kobiety których wywożono na roboty do Niemiec.

Byłam świadkiem rozdzierających scen. Młode, szesnastoletnie dziewczęta odrywano od matek, które łkały i krzyczały z rozpaczy, nie chcąc rozdzielać się ze swymi dziećmi.

Jako cudzoziemka byłam uprzywilejowana. Znajdowałam się w towarzystwie Węgrów, Finów, Hiszpanów, Duńczyków i emigrantów z Rosji carskiej. Piątego dnia zostaliśmy zwolnieni z obozu w Pruszkowie. Załadowano nas do wagonu towarowego. W wagonie było 60 osób, a więc nie można było ani usiąść ani położyć się. Tak przejechaliśmy przez całe Niemcy, nie otrzymując nic do jedzenia. Wreszcie przyjechaliśmy do granicy szwajcarskiej.

W dniu kiedy opuszczałam obóz pruszkowski był on zamieniony na obóz przejściowy. Dlatego Niemcy twierdzą, że obóz ten jest rozwiązany i że znajduje się w nim tylko 4 tysiące ludzi. Nie jest to prawda. Obóz pruszkowski istnieje w dalszym ciągu, jako miejsce przejściowe.

„Niech Pan to wszystko opowie Polakom i rządowi polskiemu w Londynie” – oświadczyła obywatelka szwajcarska, dodając:

„Tysiące ludzi w łachmanach, chorych i nieszczęśliwych przechodzi bez przerwy przez ten przeklęty obóz. Ci, którzy mają jeszcze trochę sił są wysyłani do Niemiec. Te cienie ludzkie, które przybywają do obozu w Pruszkowie, spotyka tam nowe nieszczęście: rozdzielenie dzieci i rodziców, którzy tracą łączność ze sobą.”

8-letnie dzieci polskie ciężko pracują i giną...

Oficer wojsk polskich major A.K. otrzymał list od żołnierza amerykańskiego pochodzenia polskiego J.S.T. wysłany z Niemiec dn. 28.9.44.

Z listu tego cytujemy następujący wyjątek:

„... Dopiero tu (w Niemczech), gdzie spotyka się tysiące dzieci, począwszy od lat 8, wywiezionych z Polski na ciężkie prace, gdzie z głodu i tortur dogorywały w chlewach i oborach niemieckich: dopiero tu, gdzie spotyka się uczestników Oświęcimia, którzy opowiadają o niesłychanych rzeczach, o nieludzkim paleniu po trzy tysiące dziennie ostatnich bohaterów Warszawy – krew w żyłach stygnie, słysząc o tym czego zdegradowany cały naród niemiecki się dopuścił.

Przyszła obecnie straszna godzina, w której Niemcy za wszystko zapłacą.”

 

 

Prem. Mikołajczyk przyjął zaproszenie do Moskwy

Towarzyszyć mu będą prez. St. Grabski i min. Romer

Premier Mikołajczyk przyjął zaproszenie Moskwy do udziału w rozmowach premiera Churchilla z marsz. Stalinem – doniosła wczoraj agencja „Reutera”, powołując się na informacje z kół polskich w Londynie.

Premierowi Mikołajczykowi towarzyszyć będą przewodniczący Rady Narodowej St. Grabski i min. Romer.

Pierwszą wiadomość o zaproszeniu premiera Mikołajczyka do wzięcia udziału w rozmowach Churchilla ze Stalinem podało onegdaj wieczorem radio w Algierze.

***

Jednocześnie korespondent Reutera w Moskwie doniósł, że przewiduje się tam możliwość przybycia z Lublina p. Osóbki-Morawskiego i innych członków Komitetu lubelskiego.

We wtorek Stalin podejmował Churchilla bankietem na Kremlu. W czasie bankietu wygłoszone zostały liczne toasty.

Stalin wygłosił przemówienie, w którym stwierdził, że Sojusznicy muszą utrzymać w czasach pokojowych duże siły zbrojne dla udaremnienia agresji. Złożył on również hołd wkładowi W. Brytanii i Ameryki do wojny. Stwierdził on, że Czerwona Armia nie mogłaby osiągnąć tego wszystkiego, co osiągnęła, bez pomocy Sojuszników.

 

Wzruszający dar

(PAT.) Wśród wielu objawów sympatii dla Polski, okazywanych tak często przez ludność szkocką, zanotować należy nowy fakt z ostatniego tygodnia, będący wymownym gestem udziału ubogiej ludności Glasgow, zbierającej swe sześciopensówki i trzypensówki na pomoc dla Polski.

J. Campbell, sekretarz generalny Szkockiego Komitetu Wolności dla Polski otrzymał sumę 12 szylingów i trzech pensów łącznie z następującym listem:

„Jako stali czytelnicy ‘Glasgow Observer’ i ‘Scottish Catholic Herald’, postanowiliśmy dopomóc w choć drobnej mierze cierpiącej Polsce. W tym tygodniu, czytając pańskie interesujące artykuły pomyśleliśmy, iż może byłoby dobrze, gdy zebrać jakąś sumę na rzecz ofiar.

Nie wiem, czy utworzono jakiś fundusz na ten cel, albo czy będzie z tego jakikolwiek pożytek, proszę jednak nam wybaczyć i przyjąć nasz skromny datek.

Załączamy naszą niewielką sumę 12 szylingów i 3 pensy, prosząc o przeznaczenie ich na fundusz, zbierany przez Pana. Wśród ofiarodawców jest wiele wdów i chorych. Wierzymy, że Pan przyjmie ten dar ze względu na nasze intencje.”

 

 

W kościele polskim w Rzymie

Rzym. PAT. (10.10.44.) W kościele polskim św. Stanisława odbyła się msza żałobna za poległych w Warszawie. Kościół był przepełniony. Obecni byli przedstawiciele państw sprzymierzonych.

Ludność włoska manifestowała na rzecz Polski. Wyjątek stanowili komuniści, którzy zdzierali rozlepione klepsydry, naśladując tym metody Gestapo.

 

Nabożeństwo w N. Jorku

Nowy Jork. (PAT). 21 października b.r. odbędzie się w katedrze św. Patrika w Nowym Jorku uroczysta msza żałobna za spokój dusz obrońców Warszawy, urządzona staraniem Konsulatu Generalnego R.P.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

ROZKAZ GEN. BORA

Walczyliśmy o cele wzniosłe. O wyzwolenie Narodu Polskiego i wszystkich państw dzielących jego los, o przywrócenie ogólnego porządku w powojennej Europie i ogólnego bezpieczeństwa jej obywateli. O odrodzenie świata. Nie danym nam było tej walki dokończyć. Ulegliśmy przemocy, ale armie nasze na obczyźnie walczą do dziś. Walka o Polskę i wolność nie kończy się tu w Warszawie. Kapitulacja stolicy nie świadczy, że zaprzestaliśmy walki z Niemcami. Polska, która walczyła z nimi przez pięć lat okupacji, dziś, po tak bolesnej stracie i w tak okropnej sytuacji politycznej w walce tej nie ustanie...

Nie mogliśmy na to pozwolić i byliśmy zmuszeni do kapitulacji. Stoimy w obliczu tej najgorszej dla żołnierzy chwili. Mamy się poddać. Już za kilka godzin bohaterscy powstańcy będą musieli złożyć broń. Wiem, że trudno i ciężko będzie im to wykonać. Niejeden z nich wolałby stracić rękę lub nogę, niż ukochany karabin, lecz na to już nic poradzić nie mogę. Przeżywam wraz z Wami, żołnierze, jedną z najcięższych chwil w życiu. I ja pragnę walki, ale widząc w drodze, którą obrałem, najlepsze i najkorzystniejsze wyjście z sytuacji, zdusiłem w sobie to uczucie, że wolelibyście polec, niż doczekać tej chwili, ale na to pozwolić nie mogłem. Wiem, iż w walce nie ma już nic dla Was ciężkiego i dlatego musiałem Was uratować od zguby. Warszawa upadła. Serce Polski bić przestało. Tym bardziej w tej chwili nie miałem prawa powiększyć żałoby Narodu, który i tak ma dość zmartwień. Walczyliście niezłomnie, jeden przeciw tysiącom, a nie załamaliście się. Nie załamiecie się w chwili tak dla nas smutnej i pokażecie światu, że Warszawa pomocy, ani współczucia od niego nie potrzebowała. Nie dano nam pomocy, walczyliście bez niej. Spełniliśmy swoje zadanie bez zarzutu i do końca. Teraz możemy odejść spokojni o swoje sumienie na krótki odpoczynek, gdyż pewien jestem, że godziny Niemiec, z którymi walczymy nadal, są policzone. Dziś jeszcze złożenie broni uważajcie za zmagazynowanie i nie traćcie ducha. Taka jest moja prośba, wola i rozkaz.

Gen. dyw. Bór-Komorowski

 

ROZKAZ DOWÓDCY 2. KORPUSU

ŻOŁNIERZE!

Powstanie w Warszawie po dwóch przeszło miesiącach bohaterskiej walki zdławione zostało przemocą wroga.

Wy, doświadczeni w boju żołnierze, którzy swymi zwycięstwami pod Cassino, Piedimonte i Ankoną zdobyliście uznanie świata, najlepiej potraficie zrozumieć, ocenić i odczuć bohaterstwo obrońców Warszawy. Wszak wiecie, ile wysiłku, trudu i krwi kosztowały nas nasze boje, chociaż walczyliśmy wsparci całą potęgą nowoczesnych środków walki, doskonale zaopatrzeni i wyposażeni, ramię w ramię z korpusami wojsk sprzymierzonych.

A Obrońcy Warszawy – głodni i niemal bezbronni w porównaniu z uzbrojonym po zęby wrogiem, wszczęli samotną walkę z przytłaczającą przewagą.

W najcięższych warunkach: niedostatecznie zaopatrzeni w broń, amunicję, żywność, pozbawieni środków koniecznych dla żywienia nowoczesnej walki, patrząc na głód, poniewierkę i nędzę, a często i śmierć najbliższych, kobiet i dzieci, na niszczenie swych domów rodzinnych – Obrońcy Warszawy długo, wśród gruzów i pożogi ukochanego miasta zwycięsko zmagali się z wrogiem.

Tragiczną była samotność Obrońców Warszawy.

Bezcenna dla nas, tak obfitym strumieniem przelana krew nie pójdzie jednak na marne!

Świat zrozumie, że na tak bezprzykładne czyny bohaterstwa może się zdobyć tylko ten, kto walczy o najświętsze ideały.

Dlatego Warszawa wstrząsnęła sumieniem świata i walka jej stała się dla wszystkich walką nie tylko o honor i niepodległość Polski, ale także walką o sprawiedliwość i prawdziwą wolność świata.

Dla nas, walczących żołneirzy, walka Warszawy jest symbolem bohaterstwa, jest natchnieniem do dalszej wytrwałej, nieubłaganej i zwycięskiej walki o świętą sprawę wolności i całości Polski.

Dowódca 2. Korpusu

(--) ANDERS

 gen.dyw.

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

Oświadczenie Roosevelta do Amerykanów polskiego pochodzenia

Polska jedną z ostoi trwałego pokoju

Niepokój o los Polski w oświadczeniu prezesa Kongresu Polonii

Nowy Jork (PAT.) Sekretariat Kongresu Polonii Amerykańskiej wydał – według informacji prasy polskiej w St. Zjedn. – następujący komunikat:

„Kongres Polonii postanowił prosić Prezydenta Roosevelta o przyjęcie jego delegatów w związku z niezwykle ważnymi wydarzeniami w sprawach polskich, które nastąpiły ostatnio, a zwłaszcza z powodu tragicznego wypadku w Warszawie.

Prezydent Roosevelt zaprosił delegację Kongresu Polonii do Białego Domu na 11 października t.j. na „Dzień Pułaskiego” („Pulaski Memorial Day”).

Dzień ten został ogłoszony przez Prezydenta Roosevelta na prośbę Kongresu St. Zjedn., jako święto oficjalne.

Delegaci Kongresu Polonii przedłożą Rooseveltowi memoriał który został uchwalony przez Kongres Polonii w Buffalo.

(...)

Nowy Jork. PAT. „New York Times” donosi z Waszyngtonu, że pres. Rooseveltprzyjął w Białym Domu delegację Kongresu Polonii Amerykańskiej. Wiadomość ta jest ilustrowana fotografią przedstawiającą Roosevelt’a, który rozmawia z delegacją polską i wskazuje na mapę Polski.

 

Oświadczenie prezesa Rozmarka

K. Rozmarek, Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej, oświadczył na zapytanie dziennikarzy na temat treści rozmów z Roosevelt’em: „Patrzyliśmy na mapę”.

K. Rozmarek złożył Roosevelt’owi oświadczenie, którego treść pokrywa się z uchwałami Kongresu Polonii Amerykańskiej w Buffalo w końcu maja r.b. Oto treść oświadczenia K. Rozmarka:

„Amerykanie polskiego pochodzenia przy każdej sposobności skupiają się przy Panu, Panie Prezydencie, wykazując swą lojalność i swą wiarę w Pańskie przewodnictwo. Będąc lojalnymi zwolennikami Pana, uważamy za swój obowiązek szczerze przedstawić Panu pewne nasze wątpliwości i obawy, które tylko Ty, Panie Prezydencie, możesz rozwiać.

Przychodzimy tutaj z prośbą od naszych współtowarzyszy, aby zrobił Pan to w publicznym oświadczeniu. Wszyscy Amerykanie polskiego pochodzenia powitali z uznaniem szlachetne zasady, wyłuszczone przez Pana w Karcie Atlantyckiej i w deklaracji o Czterech Wolnościach, jako cele wojny godne umiłowanych przez nas St. Zjednoczonych. Walczymy, pracujemy i składamy ofiary, aby dopomóc przy osiagnięciu tych celów.

W tym samym duchu powitaliśmy z uznaniem Pańską inicjatywę stworzenia Zjednoczonych Narodów, tego zrzeszenia narodów wielkich i małych miłujących wolność. W świetle ostatnich wydarzeń obawiamy się, że te wielkie linie wytyczne St. Zjedn. mogą być porzucone lub zaprzepaszczone. Obawy te powodują wśród naszego społeczeństwa duży niepokój.

Zwracamy się więc do Pana, Panie Prezydencie, z pytaniem, czy może Pan dać nam zapewnienie, że polityka St. Zjedn., zmierzająca do ustalenia pokoju światowego, nie odbiegła od zasad wyłożonych w powyższych dokumentach i Pańskich Panie Prezydencie oświadczeniach, które zdecydowani jesteśmy stanowczo podtrzymywać.”

K. Rozmarek stwierdził dalej, że nietykalność terytorialna Polski i jej rzeczywista niepodległość są zagrożone.

„Pragnęlibyśmy wiedzieć – mówił dalej Rozmarek - , czy Pan, Panie Prezydencie, gotów jesteś wszystkimi środkami, które ma Pan do swej dyspozycji, nalegać i bronić słusznej zasady niepodległości Polski i jej nietykalności terytorialnej, bez których państwo polskie nie będzie mogło być samowystarczalne i oprzeć się zależności od swego potężnego wschodniego sąsiada.

Ze względu na stanowisko, zajmowane przez rząd sowiecki wobec rządu polskiego, prosimy Pana, Panie Prezydencie, o zapewnienie, iż Pan będzie nalegał na to, aby Polsce nie został narzucony ani obcy jej, ani marionetkowy system rządów i aby żadna grupa ludności polskiej nie była nigdy wydziedziczona lub przesiedlona wbrew swej prawdziwej woli wyrażonej w nieskrępowany sposób.

Polskie organizacje ratunkowe chciałyby przyczynić się niezwłocznie do pomocy Polsce. Potrzeby Polski są naglące. Jako Amerykanie, uważamy jednak, że nasza pomoc dostarczana czy to za pośrednictwem UNRRA czy przez nas samych musi być rozdzielana wśród ludności polskiej pod flagą amerykańską i pod amerykańskim nadzorem. To tylko jedynie może zapobiec temu, aby dary amerykańskie nie stały się narzędziem nacisku politycznego.”

 

Oświadczenie prez. Roosevelta

Rozmowa trwała 45 minut. Po jej zakończeniu Biały Dom ogłosił komunikat z oświadczeniem Roosevelta, złożonym delegacji. Oświadczenie to brzmi:

„Mogę wyrazić swe zadowolenie z tego, że miałem już możność prowadzenia rozmów na temat obecnej sytuacji Polski podczas wojny oraz na temat przyszłości Polski. Wy i ja jesteśmy zgodni co do tego, że Polska musi być odbudowana jako wielkie państwo. Co do tego nie może być żadnej kwestii.

Oczywiście, że musimy mieć na uwadze, że nikt tu nie ma dokładnych informacji dotyczących tego, co się dzieje w Polsce. Nawet ja sam, będąc prezydentem St. Zjedn., i mając dostęp do wszystkich informacyj, które można uzyskać, nie jestem w pełni poinformowany o całości sytuacji. Jako przykład podam, że ja sam jeszcze nie wiem wszystkich faktów, dotyczących ostatnich wydarzeń w Warszawie. Wiadomości przychodzą codziennie i będziemy mogli sobie wytworzyć wyraźny obraz całej sytuacji.

Ten rozległy cel, do którego dążymy wszyscy jest celem doskonałym. Jestem przeświadczony, że opinia świata idzie w kierunku popierania tego celu, nie tylko aby odbudować Polskę, jako silne państwo, lecz także jako państwo poważne (representative) i przywiązane do pokoju. Chciałbym podkreślić zwłaszcza to ostatnie. Jest rzeczą bardzo ważną, aby nowoodbudowana Polska była jedną z ostoi, na której zamierzamy oprzeć budowę trwałego pokoju.”

 

Prem. Mikołajczyk przybył do Moskwy

Nocne rozmowy prem. Churchilla z marsz. Stalinem

Premier Mikołajczyk wraz z towarzyszącymi mu osobami przybył do Moskwy wczoraj rano prywatnym samolotem premiera Churchilla. Rozpoczęcie rozmów oczekiwane było natychmiast.

Według przewidywań korespondenta politycznego „Daily Express” odbędzie się konferencja premiera Mikołajczyka z marsz. Stalinem przy udziale premiera Churchilla i min. Edena.

Natomiast korespondent ag. Exchange zapowiada rozmowy prem. Mikołajczyka z Komitetem Lubelskim, twierdząc, że konferencje Churchilla ze Stalinem prawdopodobnie przygotowały grunt dla tego rodzaju rozmów.

Dzienniki brytyjskie informują, że oprócz min. Romera i przew. Rady Narodowej prof. Grabskiego premierowi Mikołajczykowi towarzyszy również gen. Tabor, który w kwietniu przybył z Polski i który stoi na czele oddziału sztabu, pozostającego w ścisłym kontakcie z Armią Krajową. Korespondent „Times’a” dodaje, że zaproszenie z Moskwy wystosowane zostało wkrótce po przybyciu tam prem. Churchilla i min. Edena, a rząd polski nie tracił czasu jeśli chodzi o zgodę na zaproszenie. Prem. Mikołajczyk udał się do Moskwy za zgodną aprobatą wszystkich przywódców 4 partii politycznych, reprezentowanych w rządzie.

Wczoraj rano radio moskiewskie podało, że do Moskwy przybyli przywódcy Komitetu Lubelskiego: Bierut, Osóbka-Morawski i Żymierski. Nawiązując do tego faktu korespondent agencji „Exchange” omawia stanowisko Moskwy. „W przededniu przybycia premiera polskiego i po przybyciu Bieruta i Morawskiego na rozmowy, zmierzające do rozwiązania problemu polskiego przy pomocy Churchilla i Stalina – depeszuje korespondent, - ‘Krasnaja Zwiezda’ niedwuznacznie wypowiada poglądy rosyjskie. Pismo to oświadcza: Ostateczne zwycięstwa Sojuszników, a zwłaszcza Czerwonej Armii stworzyły dla demokracji polskiej najbardziej korzystną sytuację międzynarodową; im lepsze są jednak szanse stworzenia wolnej i niepodległej Polski demokratycznej, tym większa jest wściekłość zbankrutowanej kliki reakcjonistów polskich.”

Korespondent dodaje, że „Krasnaja Zwiezda” jest „oburzona” z powodu rozkazu dziennego prezydenta Raczkiewicza, wyrażającego wdzięczność dla generała Bora.

***

W środę min. Eden ponownie konferował przez dwie godziny z kom. Mołotowem. Wieczorem Stalin i Mołotow byli podejmowani obiadem w ambasadzie brytyjskiej. Po obiedzie Stalin konferował z Churchillem w obecności Edena oraz ambasadorów W. Brytanii i Stanów Zjednoczonych do trzeciej nad ranem.

Tymczasem marsz. Sir Alan Brooke, szef Imperialnego Sztabu Generalnego, konferował ze sztabem sowieckim na temat możliwości uderzenia na Niemcy poprzez Austrję.

Według nieoficjalnych wiadomości Tito został wezwany do Moskwy.

 

 

Sprawy polskie w Izbie Gmin

Na środowym posiedzeniu Izby Gmin poruszone były kilkakrotnie sprawy polskie.

Jak już donosiliśmy kapt. Duncan interpelował o losy gen. Bora. Gdy w odpowiedzi min. Law stwierdził, że gen. Bór został wzięty do niewoli w Warszawie, poseł Duncan zapytał, czy nie podważa to dokładności informacji głoszonych przez Komitet Lubelski, który dalej twierdzi, że gen. Bór niegdy nie był w Warszawie, (oklaski) oraz czy minister przekaże tę wiadomość brytyjskiemu ministerstwu informacji, tak, aby to ministerstwo zmniejszyło zakres rozgłosu nadawanemu doniesieniu Komitetu Lubelskiego.

Min. Law odpowiedział: „Nie wątpię, że minister informacji zapozna się z moją odpowiedzią i dodatkowym pytaniem mego szanownego kolegi.”

Poseł Morrison zapytał ministra spraw zagranicznych, czy wiadomo mu jest, że wstrzymana została wysyłka indywidualnych paczek żywnościowych od dzieci szkolnych w Londynie do dzieci w Polsce, i czy poczyniono kroki dla ich wznowienia.

Min. Law odpowiedział, że istotnie wysyłka paczek żywnościowych dla dzieci w Polsce musiała być wstrzymana ze względów transportowych. Wznowienie wysyłki paczek do uwolnionych terytoriów jest kwestią, która musi być załatwiona w porozumieniu z władzami sowieckimi. Do tej pory nie zostało to załatwione.

Sprawa wysyłki paczek do tych części Polski, które są nadal okupowane jest rozpatrywana.

Poseł Duckworth zwrócił się do ministra wojny gospodarczej z zapytaniem, czy możliwe jest podjęcie kroków dla zaopatrzenia w żywność cywilnej ludności polskiej, wydalonej z Warszawy przez Niemców, zwłaszcza w związku z nadchodzącą zimą.

W pisemnej odpowiedzi min. Foot stwierdził, że całe zagadnienie pomocy dla Polski i innych krajów nadal okupowanych przez Niemcy jest obecnie energicznie rozpatrywana przez rządy brytyjski i amerykański, chwilowo jednak miniester nie może złożyć oświadczenia na ten temat.

 

 

Msza żałobna w Jerozolimie

Jerozolima (PAT.) 9 i 10 października odbyły sie w Jerozolimie i Jaffie nabożeństwa żałobne za spokój dusz poległych obrońców Warszawy przy licznym udziale uchodźców polskich, przedstawicieli władz cywilnych, wojskowych i duchowieństwa różnych wyznań.

 

 

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.

 

 

 

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

45.000 Amerykanów z polskimi sztandarami okrytymi krepą

Wielka polska manifestacja w N. Jorku

Przemówienia podkreślały wolę narodu amerykańskiego odbudowy Polski niepodległej i suwerennej

Nowy Jork (PAT.) Tegoroczny obchód „Dnia Pułaskiego” urządzony w niedzielę dnia 8 października w Nowym Jorku nabrał szczególnego znaczenia ze względu na żałobę z powodu upadku Warszawy oraz z powodu przemówienia gubernatora Nowego Jorku T. Deweya, - kandydata partii republikańskiej na prezydenta St. Zjednoczonych – przemówienia zawierającego akcenty polityczne.

J. Pateracki, prezes Komitetu Obchodu „Dnia Pułaskiego” oświadczył, że tradycyjna defilada organizacji polskich przez ulice Nowego Jorku celem uczczenia Kazimierza Pułaskiego w tym roku ze względu na tragedię Warszawy, miała charakter złożenia hołdu dla obrońców stolicy Polski. Komitet pochodu polecił pokryć krepą sztandary organizacji polskich a uczestnikom defilady nałożyć ciemne stroje. To polecenie wydane zostało przez Komitet na znak protestu przeciwko niedostatecznej pomocy ze strony Narodów Zjednoczonych dla obrońców Warszawy.

45 tysięcy Polaków przeszło ze sztandarami spowitymi krepą przez śródmieście Nowego Jorku – Fifth Avenue pomiędzy ulicami 26 i 52. Na drodze pochodu przyglądało się defiladzie około ćwierć miliona mieszkańców Nowego Jorku.

Uczestnicy pochodu nieśli transparenty z napisami nawołującymi do zachowania niepodległości oraz nietykalności terytorialnej Polski. Oto najbardziej typowe napisy: „Żądamy wolnej Polski”, „Żądamy wolnej i niepodległej Polski”, „Sprawiedliwości dla małych narodów”.

Na trybunie honorowej w pobliżu Biblioteki Publicznej zajęli miejsce: gubernator Nowego Jorku T. Dewey, ambasador J. Ciechanowski, b. prezydent Herbert Hoover, senator Robert Wagner, komendant wojskowy Nowego Jorku gen. Hugh Drum, urzędowi przedstawiciele polscy oraz reprezentanci Komitetu Obchodu. Kierownictwo organizacyjne defilady było w rękach ks. dr J. Dworzaka z Yonkers.

Dygnitarze kościelni na czele z ks. biskupem m. Mac. Intyre przyjmowali defiladę ze stopni katedry św. Patryka.

 

Przemówienie gub. T. Dewey’a

Gubernator T. Dewey, który przyjechał z zachodniej Virginii w niedzielę po południu, nieoczekiwanie przybył na trybunę honorową i wygłosił następujące przemówienie:

„Jestem szczęśliwy, że mogę wziąć udział w tej uroczystości i dumny z tego, iż mogę uczestniczyć w hołdzie dla wybitnych, oficerów jazdy polskiej, którzy oddali swe życie, aby dać nam wolność. Jeżeli my dziasiaj żyjemy jako wolni ludzie w wolnym kraju, zawdzięczać to musimy w dużej mierze zdolnościom wojskowym i bohaterstwu gen. Pułaskiego. Walczył on i poświęcał się dla sprawy wolności człowieka, kierowany tylko idealnymi pobudkami i bezinteresownością. Jestem szczęśliwy, że mogę powitać dzisiaj tylu obywateli amerykańskich, w których żyłach płynie krew Kazimierza Pułaskiego.

Od pięciu lat my, tutaj w Ameryce halejemy razem z wami z powodu niezawinionego przez Polskę zniszczenia, które wyrządził waszemu krajowi odwieczny wróg. Brak mi słów, które mógłbym wypowiedzieć publicznie, aby potępić oblicze i działania tego wroga. Dzieliliśmy waszą dumę z powodu niezłomnego oporu, który stawia naród polski bestialstwu hitlerowskiemu. Z coraz większym uznaniem i podziwem widzieliśmy jak rodacy wasi w Polsce odrzucali wszelką myśl poddania się. I dzisiaj też, razem z wami, chcemy cieszyć się nadzieją, że koniec niedługo nastąpi.

Żołnierze polscy przyczyniają się do złamania naszych nieprzyjaciół na lądzie, morzu i w powietrzu. Polskie wojska znajdują sie teraz wśród armii które wkraczają do Niemiec. Polskie wojska na czele 8 armii walczyły we Włoszech wypierając Niemców wzdłuż wybrzeża Adriatyku. A tutaj, na naszym wewnętrznym, amerykańskim froncie, mężczyźni i kobiety polskiego pochodzenia pracują dzień i noc, aby dać zaopatrzenie żołnierzom Armii Wyzwolenia.

Obywatele Nowego Jorku mogą z dumą przypomnieć sobie, że tutaj, w Nowym Jorku były prowadzone w r. 1917 i 1918 wstępne rokowania w sprawie przywrócenia niepodległości Polski. Rokowania te prowadził wielki artysta, ukochany przez wszystkich patriotów, Ignacy Paderewski. W tym to czasie naród amerykański uznał słuszność tych żądań, które głosił Ignacy Paderewski. A dzisiaj te żądania są jeszcze silniejsze niż wtedy.

Wkład, który Polacy dają, ich wytrwałość, przyczyniają się w dużym stopniu do zwycięstwa. Niech mi wolno będzie powiedzieć, że z całymi St. Zjedn. nie ma ani jednego człowieka, który czuje i myśli, a który by nie chciał, aby w wyniku zwycięstwa nie powstała na nowo Polska, jako niepodległe i suwerenne państwo, odbudowane na trwałych fundamentach.

Chcielibyśmy jednak wiedzieć coś więcej o planach zmierzających do tego celu. Chcielibyśmy wiedzieć coś więcej o wynikach prywatnych dyskusji tych, którzy teraz omawiają przyszłość Polski w sposób tak skryty i tajemniczy.

Obywatele amerykańscy polskiego pochodzenia postąpią dobrze, czyniąc wszystko co możliwe, aby wyciągnąć rozmowy o losach Polski z ukrycia na światło dzienne. Bądźcie pewni, że cokolwiek wyjdzie na jaw w najbliższych miesiącach, nie zadowolni to narodu amerykańskiego, dopóki nie będą zaspokojone słuszne żądania narodu polskiego, który liczy na naszą wdzięczność, współczucie i podziw oraz na to, że dążymy do tego, aby wszystkie narody cieszyły się wolnością, do której mają prawo.”

Senator Wagner wyraził podziw dla Pułaskiego i nadzieję, że Polska odzyska wolność.

Herbert Hoover oświadczył: Nie można przemawiać do tej „defilady protestu” dziesiątków tysięcy Amerykanów polskiego pochodzenia, nie mając mocnego przeświadczenia, że sprawa Polski nie umarła. Chociaż przyszłość wolności Polski wyglądać może ponuro – dzisiaj, tutaj widzimy tę wieczną iskrę duszy polskiej, podtrzymującej życie narodu przez tysiąclecie. I cokolwiek się stanie duch wolności nie zaginie.

Ambasador Ciechanowski wyraził w swym przemówieniu nadzieję, że planowanie i urządzanie przyszłego pokoju będzie odbywać się pod kierownictwem Ameryki, co zapewni trwały i słuszny pokój.

Sekretarz urzędu stanu Nowy Jork T. Curran przypomniał zasługi Pułaskiego i wspaniałą postawę społeczeństwa polskiego w Kraju. Oświadzczył on: „Oby Bóg utrzymywał przy życiu ducha Polski i w Kraju i poza jego granicami. Oby Bóg w swej nieskończonej mądrości przyniósł szybko pokój i dobrobyt Polsce i innym umęczonym narodom.”

Burmistrz Nowego Jorku La Guardia przemawiał do zgromadzonych Polaków przez radio, nazywając defiladę „protestem przeciwko brakowi pomocy dla obrońców Warszawy”.

Przemówienie gubernatora Deweya było nadawane przez radio.

 

Przemówienia polityczne w Waldorf Astoria

Nowy Jork P.A.T.  Na zakończenie obchodu „Dnia Pułaskiego” odbyło sie oficjalne przyjęcie w hotelu Waldorf Astoria z udziałem kilkuset wybitnych osobistości spośród Amerykanów i Polaków amerykańskich.

 

Oświadczenie gub. Dewey’a

T. Curran, sekretarz urzędu stanu Nowy Jork odczytał oświadczenie gubernatora Nowego Jorku T. Deweya, które mówi m.inn.:

„...Zdaję sobie sprawę z tego, że zbieracie się w głębokim smutku. Po raz drugi Wraszawa przechodzi tragedię, która nie da się opisać. Wiem, iż martwicie się o przyszłość Polski. Słowa mogą być tylko małym pocieszeniem dla was w obliczu takiej tragedii i takiej niepewności.

Przypomnę wam jednak to co powiedział gen. de Gaulle do ludu francuskiego po upadku Francji: „Przegraliśmy bitwę, ale nie przegraliśmy wojny.”

Wiem, że dzisiaj możecie liczyć na skuteczną pomoc narodu amerykańskiego. Amerykanie są również zdezorientowani i niepewni losów Polski. Amerykanie wiedzą, że są ludzie, którzy usiłują załatwić sprawę Polski w prywatnych dyskusjach, okrytych głęboką tajemnicą. Musimy więcej wiedzieć, niż to co przenika z tych rozmów. A kiedy dowiemy się, wówczas opinia St. Zjedn. zareaguje i będzie silnie wspierać tych, którzy dążą do odbudowy Polski, jako państwa niepodległego i suwerennego, opartego na trwałym fundamencie.

Naród amerykański nie po to walczy, aby pokonać Niemcy i Japonię. Walczymy po to, aby dać światu sprawiedliwość. Dziś mogę was zapewnić, że naród amerykański ujrzy tę sprawiedliwość nie tylko w zwycięstwie, ale także w stworzeniu takiej organizacji świata, która dążyć będzie do tego aby ludzka wolność mogła rozwijać się bez skrępowania.

(...)

 

 

Mieczysław Pawlikowski

 

Warszawianka 1944 roku

Przez wybite okno warszawskiego domu,

rozdzwaniają akordy – ktoś gra na pianinie.

Melodia wychyla się , idzie pokryjomu

do piwnic, kanałów i w ciemnościach ginie...

- Oto dziś dzień krwi i chwały...

i walki nierównej

tydzień, dwa, trzy,

miesiąc cały

- oby dniem wskrzeszenia był...

Legł sierpień krwią męczeńską zlany.

Wstał wrzesień,

Lecz już nadzieją nie podniecany,

jeno beznadziejność krążyła po zgliszczach;

a on szedł ostatkiem sił

swym drugim, trzecim i czwartym tygodniem.

Dramat samotnej walki boleśnie się ziszcza.

Płoną ostatnie fanatyzmu pochodnie.

Nad mogiłą stolicy unosi się pył...

- Hej kto Polak na bagnety!

- leci piosenka poprzez zwały ciał:

„Żołnierzu, słyszysz! To ja;

Śpiewam Twoje dni krwi i chwały.

Żołnierzu, wzywam Cię, byś wstał

i szedł ze mną – tam,

na barykady!”

Nie drgnął.

Pieśń dalej bieży.

- O tu znajoma twarz,

tak...

Zygmunt zestrzelony z kolumny,

zakrwawiony leży

- bez trumny.

- Hej kto Polak na bagnety...

Więc goni na Plac Trzech Krzyży

i stanęła przerażona na

Placu setek Mogił

Bez krzyży...

Z rozpaczą ostatnie akordy uderzyła:

- Żyj swobodo Polski, żyj!

i padła nieżywa –

jej też zabrakło sił...

 

Październik, 1944.

 

 

 

Prasa o podróży Churchilla i Edena

Sprawa Polski w obradach moskiewskich

Wkrótce po przyjeździe do Moskwy prem. Churchill odbył pierwszą rozmowe ze Stalinem. W konferencji wzięli udział ministrowie spraw zagranicznych Eden i Mołotow oraz ambasador brytyjski. Wczoraj rozmowy były kontynuowane.

Podróż premiera Churchilla do Moskwy była niespodzianką dla świata. Powszechnie oczekiwano raczej spotkania Wielkiej Trójki, które zresztą sam prem. Churchill zapowiedział w swym ostatnim przemówieniu w Izbie Gmin. Premier oświadczył wówczas, że spotkanie Wielkiej Trójki najprawdopodobniej odbędzie się przed końcem roku. Ze względu jednak na wybory w Ameryce, które odbędą się 7 listopada, prez. Roosevelt nie mógłby wziąć udziału w konferencji wcześniej niż w połowie listopada.

Z faktu, że prem. Churchill nie chciał odkładać rozmowy ze Stalinem na kilka tygodni, obserwatorzy w Londynie wyciągają wniosek, że istnieją sprawy, które nie mogą cierpieć zwłoki i które wymagały natychmiastowego wyjazdu premiera do Moskwy.

Korespondenci dyplomatyczni prasy brytyjskiej zgodnie stwierdzaja, że na pierwszym planie rozmów w Moskwie figurować będzie sprawa polska, ponadto zaś sprawa losu Niemiec po wojnie oraz zagadnienie planów skoncentrowanej ofensywy przeciw Niemcomze wschodu i zachodu dla jaknajszybszego zadania im ostatecznej klęski. Niektórzy komentatorzy stawiają zagadnienia wojskowe na pierwszym miejscu podczas gdy inni wysuwają na czołowy plan zagadnienia polityczne.

W każdym razie fakt, że prem. Churchillowi towarzyszą z jednej strony rzeczoznawcy wojskowi na czele z marsz. Brooke, z drugiej zaś min. Eden i rzeczoznawcy Foreign Office od spraw środkowej Europy, jest wystarczającą wskazówką, jakie zagadnienia będą dyskutowane.

Prasa brytyjska zgodna jest w podkreślaniu konieczności osiągnięcia porozumienia w sprawach Polskich, gdyż w przeciwnym razie stosunkom brytyjsko-sowieckim grozić będzie poważne niebezpieczeństwo.

Vernon Bartlett pisze w „News Chronicle”: Wizyta jest niewątpliwie bardzo na czasie, gdyż to, co prawdopodobnie jest nieporozumieniem pomiędzy Londynem a Moskwą, może przekształcić się w nieufność, z trwałą korzyścią tylko dla Niemiec. Odkąd Związek Sowiecki przystąpił do wojny, nic  wtym stopniu nie skomplikowało stosunków anglo-rosyjskich jak spór pomiędzy Rządem Polskim w Londynie i Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego w Lublinie (byłoby znacznie sciślej mówić o sporze między Polską, a Rosją, który jest jedynie istotny – przyp. Redakcji). Jest więc rzeczą niezmiernie ważną, by prem. Churchill i marsz. Stalin ze szczerością, której żaden z nich się nie obawia, podjęli próbę zlikwidowania tego źródła podejrzeń, którego dotąd nie udało się zniszczyć.”

Korespondent polityczny „Daily Telegraph” ze swej strony stwierdza, że problem polski wszedł w fazę, w której konsultacja najwyższych czynników brytyjskich i rosyjskich rokuje jedyna nadzieję ostatecznego rozwiązania.

„Manchester Guardian”, który jest jednym z bardzo nielicznych pism, poświęcających wizycie w Moskwie artykuł wstępny, stawia sprawe polską na pierwszym miejscu, wyrażając nadzieję, że „można będzie skłonić Rosję do zrozumienia jak bardzo poważnie i szybko traci ona sympatię opinii brytyjskiej i amerykańskiej.”

Korespondent dyplomatyczny „Times” stwierdza, że „starszliwa tragedia Warszawy wzmogła konieczność porozumienia” i wyraża przekonanie, że prem. Churchill i min. Eden udali się do Moskwy, ożywieni nadzieją, której Premier dał wyraz w Izbie, gdy stwierdził, że „spodziewa się i wierzy, iż możliwe jest osiągnięcie pomyślnego porozumienia i stworzenie zjednoczonego rządu polskiego, który budzić będzie szacunek trzech zainteresowanych wielkich mocarstw.”

(...)

***

Prasa brytyjska podkreśla, że bezpośredni lot do Moskwy nie tylko ustanowił nowy rekord, lecz również otworzył nowe możliwości utrzymania szybkiego i ścisłego kontaktu pomiędzy mężami stanu.

Przewiduje się, że pobyt prem. Churchilla w Moskwie nie będzie długi.

 

Generałowie: Bór, Grzegorz i Chruściel w niewoli niemieckiej

„Deutsche Nachrichten Buero” nadawało przez radio 6 października o godz. 5 rano następujący komunikat o szczegółach upadku Warszawy:

„Delegacja wyznaczona przez gen. Bora-Komorowskiego do podpisania warunków kapitulacji składała się z pułk. sztabu generała Kazimierza, ppułk. Zyndlema (może Zyndrama – nasłuch niewyraźny), i majora Bogusławskiego.

Sprawa skończyła się o godz. 20 i tej samej nocy wszyscy niemieccy jeńcy wojenni i internowani Niemcy cywilni zostali wydani przez Polaków.

Następnego ranka pierwszy polski pułk złożył broń na skwerze koło Uniwersytetu dowódcy rejonu warszawskiego gen. von dem Bach’owi. W środę 4 października dalsze pułki wraz z personelem pomocniczym zostały rozbrojone. W czwartek o godz. 9.15 rano, kiedy wszystkie polskie formacje były już rozbrojone, gen. Bór ze swym szefem sztabu gen. Grzegorzem i innymi członkami sztabu oddał się w ręce Niemców. Następnie oddali sie w niewolę niemiecką gen. Kotakowski i gen. Chruściel oraz gen. Guszyński. Gen. Bór i jego oficerowie byli ubrani po cywilnemu z biało-amarantowymi opaskami.

Gen. Bora odwieziono do kwatery gen. von dem Bacha. W rozmowie gen. Bór oświadczył, że nowa niemiecka broń, używana specjalnie do walk ulicznych, była niezwykle skuteczna...

 

***

Szwajcarska radiostacja w Bernie podała, że Niemcy zgodzili sie pozostawić na terenie Warszawy 3 kompanje polskiego Korpusu Bezpieczeństwa dla utrzymania porządku w mieście. Również niemiecka policja wystawiła patrole na ulicach stolicy.

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.