Prasówka sprzed lat... Wokół walczącej Warszawy 23 sierpnia 1944 r. - Nasz Swiat
26
So, wrzesień

Prasówka sprzed lat

1 sierpnia br. przypada 70. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.  70 lat temu, przez ponad dwa miesiące, informacje o walczącej Warszawie zajmowały główne miejsce na pierwszej stronie „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” – organu rządu polskiego w Londynie.  Wydarzenia z powstańczej Stolicy były również tematem wielu artykułów opublikowanych  w „Orle Białym” – jednym z najbardziej wpływowych czasopism polskich ukazujących się w czasie II wojny światowej. W kolejnych odcinkach „Prasówki”  poświęconej  walczącej Warszawie 1944 roku  przypomniane zostaną  przede wszystkim  opinie, komentarze, reakcje środowisk polskich i zagranicznych  oraz ogólna sytuacja polityczna, w której wybuchło i przebiegało Powstanie. Czytelnikom zainteresowanym walkami  powstańczymi dzień po dniu  polecamy lekturę  KARTKI Z KALENDARZA,  znajdującej się na stronie internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego http://www.1944.pl/historia/kartki_z_kalendarza/ .

Agata Rola - Bruni

 

Ciężkie walki o Stare Miasto

Tajne zakłady amunicyjne pracują w Warszawie

Warszawa dnia 22 sierpnia (Służba radiowa)

(...)

Z powodu minimalnej pomocy, jaką Armia Krajowa dostawała z Anglii, inżynierowie i majstrzy polscy przystąpili do produkcji broni i amunicji w tajnych zakładach krajowych. Produkowane są pociski do dział i moździerzy. Pierwszy samochód opancerzony w tajnych zakładach amunicyjnych wziął już udział w walkach i wykazał wielkie zalety.

(...)

Celowe zagłuszanie warszawskich stacji fonicznych

Od kilku dni stwierdzono zagłuszanie nadawczych stacji fonicznych, pracujących w Warszawie. Tej roboty podjęła się jakaś tajemnicza stacja, której znak rozpoznawczy jest „X.V.I.” (iks, fau, jeden).

 

Do sumienia chrześcijańskiego świata

Ks. prałat Kaczyński, minister W.R. i O.P. wygłosił przez radio następujące przemówienie:

Po raz drugi, w okresie tej wojny, ulice stolicy Polski spływają potokami krwi, a łuna pożarów unosi sie nad męczeńskim miastem. Tysiące bezbronnych istot – dzieci, kobiet, starców pada rażonych pociskami dział niemieckich. Głód, brak wody, lekarstw i opatrunków, niemożność grzebania zmarłych sprowadzają widmo epidemii. Okupant niemiecki, z całą bezwzględnością i rozmyślnym wandalizmem, niszczy poszczególne dzielnice miasta, szkoły, muzea, cenne zabytki przeszłości, a zwłaszcza stare i piękne świątynie Warszawy – pomniki żywej wiary i kultury wielu pokoleń polskich.

Wydaje się, że słyszymy dzis bolesną skargę Psalmisty Pańskiego:

„Przyszli obcy do dziedzictwa twego, shańbili twój przybytek święty, obrócili stolicę w rumowisko. Porzucili trupy sług twoich... rozlali krew ich strumieniem naokoło stolicy, a nie było ktoby grzebał” (Psalm 78, 1-3).

Bezprzykładne zbrodnie niemieckie, dokonywane w Warszawie na patriotycznej ludności, broniącej swych praw do wolności i swego dziedzictwa, wołają głosem wielkim do nieba i do sumienia świata cywilizowanego. Miara zbrodni już się wypełniła. Bóg zsyła klęski jedną  po drugiej na niemieckich oprawców, wieczysta Sprawiedliwość ukazuje już narodom ujarzmionym jutrzenkę wolności.

Ludzie nie mogą i nie powinni milczeć. Nie mogą i nie powinni ustawać w działaniu i niesieniu pomocy Warszawie, miastu, które stało się symbolem męstwa i wierności dla najszczytniejszych ideałów ludzkości.

W tej najstraszniejszej godzinie Kalwarii narodu polskiego niech odezwie się świat chrześcijański głosem oburzenia i potępienia dla niemieckich złoczyńców. Niech odezwie się głos biskupów, kapłanów i wiernych świeckich w obronie stolicy Polski i ludu naszego. Niech wspomną na niedawno wypowiedziane słowa Piusa XII, że wszystkie narody są w tej wojnie dłużnikami Polski. Niech się odezwą uczeni, pisarze, politycy w obronie prawa do życia i do wolności narodu polskiego. Niech ze zbiorowym krzykiem protestu idzie jednocześnie czyn niesienia Warszawie skutecznej pomocy.

Młodzieży świata, przyłącz swój głos do protestu powszechnego, pamiętaj, że w Warszawie giną dzieci i młodzież polska, która tak chlubnie zapisała się na kartach tej wojny.

Nie pozwólcie zginąć bohaterskiemu miastu!

Z zazdrością i goryczą...

(ab) Od kilku dni prasa świata pełna jest opisów osiągnięć F.F.I., czyli francuskiej armii podziemnej. Jedno miasto po drugim, niczym dojrzałe jabłka wpadają w ręce tej francuskiej Armii Krajowej. Wiele garnizonów niemieckich wycofało się, wiele innych poddało Francuzom. Dywizje sojusznicze szybko posuwające się w głąb Francji, zastają liczne miasta w rękach francuskiej Armii Krajowej. Postępy i sukcesy sojuszników na niektórych odcinkach w dużym stopniu zostały ułatwione przez działania Maquis.

Jak się to stało, że francuska armia krajowa w stosunkowo bardzo szybkim czasie zdołała odegrać tak poważną rolę? Jeszcze względnie niedawno przecież niewiele było słychać o francuskim ruchu podziemnym. Jest on młody, w roku zeszłym, gdy polska Armia Krajowa miała już za sobą prawie 4 lata nieprzerwanej walki z Niemcami, Maquis dopiero się rodził. Po raz pierwszy świat dowiedział się o nim, gdy Niemcy zarządzili mobilizację Francuzów do pracy i młodzież francuska zbiegła w góry by uniknąć branki. Nie był to jeszcze wówczas bynajmniej zorganizowany ruch podziemny, a tym bardziej trudno było mówić o armii podziemnej.

I oto w ciągu niewielu miesięcy ci młodzi Francuzi, którzy poprzednio ledwo mogli utrzymać się w górach i lasach, stali się zdolni do rozległej ofensywy, do walki z silnymi garnizonami, do zdobywania miast i całych departamentów. Niewątpliwie topografia Francji, szczupłość garnizonów i rozkład armii niemieckiej na zachodzie w dużym stopniu umożliwił te sukcesy. Ale nawet przeciw oddziałom niemieckim o osłabionym morale dawny Maquis niewiele zdołałby osiągnąć. Jeśli mógł odnieść ostatnie swe zwycięstwa, to przede wszystkim dlatego, że otrzymał odpowiednią pomoc od sojuszników.

Wczoraj główna kwatera sojusznicza po raz pierwszy uchyliła rąbka tajemnicy, osłaniającej trwające od wielu miesięcy operacje zaopatrywania F.F.I. Dowiedzieliśmy się, że operacje uzbrajania Maquis prowadzone były na gigantyczną zaiste skalę. Setki samolotów i szybowców brało w nich udział naraz. Ilości zrzuconego sprzętu i amunicji obliczane są w tysiącach ton. Nie były to tylko pistolety automatyczne, czy karabiny maszynowe. F.F.I otrzymały czołgi, otrzymały działa, dostarczono im wszelakich pojazdów mechanicznych. Warunki były trudne i cieżkie, nieraz trzeba było dokonywać zrzutu na bardzo małe punkty. Samoloty brytyjskie i amerykańskie musiały przebijać się przez potężną obronę niemiecką.

Zła pogoda nie była wymówką dla przerwania dostaw. Samoloty ze sprzętem i amunicją dla Maquis startowały przy deszczu i mgle. Startowały nawet wówczas, gdy wszystkie inne samoloty pozostawały na lotnisku.

A teraz wydane zostały dyspozycje by cały sprzęt zdobyty na Niemcach był natychmiast przekazany francuskiej Armii Krajowej.

Fakty te świadczą, że dowództwo sojusznicze w pełni doceniało olbrzymie możliwości pomocy, jakich może udzielić ruch podziemny, o ile zostanie należycie uzbrojony.

Żołnierze polskiej Armii Krajowej, bohatersko walaczący wśród ruin Warszawy i czekający wciąż na pomoc, która nadchodzi w mikroskopijnych dawkach, z zazdrością słuchać będą opisów pomocy, jaka udzielona została ich francuskim towarzyszom broni. Cieszyć się będą niewątpliwie z sukcesów francuskich, ale pomyślą sobie, że mieli i mają przynajmniej takie samo prawo do pomocy na tę samą skalę – jeśli nie większe. I nie bez goryczy wyobrażać sobie będą, co też oni by zdziałać mogli, gdyby zamiast niewielu samolotów zrzucających broń i amunicję, dopiero po szeregu dni ciężkich walk w Warszawie, zawczasu od miesięcy otrzymywali tysiące ton sprzętu i amunicji. Gdyby im także dano czołgi i artylerię.

Niestety, nasza Armia Krajowa uzyskała tylko ułamek drobny tej pomocy, jaką otrzymała podziemna armia francuska. Jej rola, jej możliwości nie zostały należycie docenione. I nie bez zdziwienia zadawać sobie muszą żołnierze Armii Krajowej pytanie, dlaczegoż to nikt nie mówi o „przedwczesnym”, o podjętym „nie w porę” powstaniu francuskiego Maquis.

Zapewne jednak żołnierze Armii Krajowej nie mają nawet czasu, by zadawać sobie tego rodzaju bolesne pytania. Walczą i nadal czekają na pomoc, której mają prawo się spodziewać. Czyżby mieli się zawieść?

W rozkazie do wojsk sojuszniczych we Francji, gen. Montgomery złożywszy hołd żołnierzom amerykańskim, brytyjskim, kanadyjskim i polskim, stwierdza: „Właściwą dewizą dla sojuszników powinno być „jeden za wszystkich, i wszyscy za jednego” I taka jest nasza dewiza”. Tak, taka jest dewiza wojsk sojuszniczych we Francji. Wierność dla niej dała właśnie wyraz krwawy i ofiarny nasza dywizja pancerna, która – „jedna za wszystkich” – wytrzymała napór całych sił niemieckich.

Ta wzniosła dewiza musi jednak obowiązywać wszędzie. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego! Armia Krajowa walcząca o Warszawę walczy za wszystkich Sojuszników. Ma od nich prawo oczekiwać całkowitej, na największą skalę zakrojonej pomocy. Inaczej kłam zostałby zadany pięknym słowom gen. Montgomery!

 

Apel do Ojca Świętego

Warszawa, dn. 22 sierpnia (Służba Radiowa)

Wczoraj stacje londyńskie przejęły tekst depeszy, nadawanej w formie apelu kobiet polskich do Ojca Świętego. Ponieważ odbiór był utrudniony, w tekście, jaki poniżej podajemy, mogą być drobne nieścisłości:

„Ojcze Święty, my kobiety polskie walczymy w Warszawie, kierując się patriotyzmem i przywiązaniem do ziemi ojców naszych. Brak nam żywności, broni i środków opatrunkowych.

Twierdzy naszej bronimy już przez trzy tygodnie.

Warszawa jest w gruzach.

Niemcy mordują rannych w szpitalach. Kobiety i dzieci pędzą przed czołgami. Nie są przesadą wiadomości, że na ulicach Warszawy walczą dzieci, niszcząc czołgi nieprzyjacielskie butelkami z benzyną.

My, matki, patrzymy na naszych synów, którzy giną za wolność i za naszą ziemię.

Nasi mężowie, synowie i bracia, walcząc ze śmiertelnym wrogiem ludzkości nie mają do dnia dzisiejszego pełni przysługujących im praw kombatantów.

Ojcze Święty, nikt nam nie pomaga. Armie rosyjskie już od trzech tygodni stoją u bram Warszawy, nie posuwając się z pomocą ani na krok. Z Anglii napływa pomoc, jednak w znikomej ilości.

Świat nie chce wiedzieć o naszej walce. Jedynie Bóg jest z nami.

Ojcze Święty, Namiestniku Naszego Pana i Władcy, jeśli nas usłyszysz, udziel nam błogosławieństwa Bożego, nam, kobietom polskim walczącym o Kosciół i Wolność.

 

„Bohaterstwo Warszawy”

...Dać im wszystko, co może być dane

Nowy Jork (P.A.T.). „New York Sun” ogłasza art. wst. “O bohaterstwie Warszawy”, w którym pisze m.inn.:

„Warszawa zapisała najbardziej wspaniałe karty w historii ruchu podziemnego. Wojska gen. Bora, choć niedostatecznie wyposażone, trzymają w swych rękach przeszło od dwóch tygodni prawie 40% miasta.

Na dane hasło Armia Krajowa wyszła z podziemi i opanowała główne arterie, przez które szły niemieckie wojska do walki z Rosją.

Niemcy wprowadzili do walki przeważające siły, aby opanować sytuację w Warszawie, jednak powstańcy trzymają w swych rękach ratusz i panują nad główną arterią z zachodu na wschód.

Polacy walczą w Warszawie nieustępliwie. Brak im jednak amunicji, żywności a nawet wody.

Być może, że ich walka jest beznadziejna. Otrzymują mało zaopatrzenia drogą powietrzną; chociaż może się okazać, że i ta pomoc jest zbyt mała i zbyt późno przysłana.

Zagadnienie czy powstanie w Warszawie wybuchło przedwcześnie, nie powinno przeszkodzić w pośpiesznym przesłaniu dalszego zaopatrzenia a nawet zrzucenia posiłków.

Jeżeli nawet ta pomoc nie przeważy szali w tej spóźnionej fazie walki, to jednak gen. Bór i jego bohaterski zespół zasłużyli sobie na to, aby dać im wszystko, co może być dane.”

 

Archwialne numery „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” oraz „Orła Białego” pochodzą z Biblioteki Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych w Rzymie.