Ojczyzna coraz to droższa - Nasz Swiat
28
Wt, styczeń

Polska

Nie Japonia, nie Libia, nawet nie chmura radioaktywna nad Polską, lecz wzrost cen jest obecnie  tym, o czym dyskutuje ulica i informują rodzime media… Jarosław Kaczyński wybrał się nawet do sklepu i stwierdził, że „jest dwa razy drożej niż kiedyś”, a Donald Tusk ogłosił, że robi zakupy w „Biedronce”, w której nadal jest tanio.
Z opinią prezesa PiS-u zgodził się prof. Leszek Balcerowicz. W programie „Tomasz Lis na żywo” powiedział, że jest nie tylko dwa razy drożej, ale wręcz sto razy drożej niż na przykład w XIX wieku.

Wieści napływające z Polski nie są budujące. Rząd co prawda twierdzi, że jest dobrze, ale obywatele są przeciwnego zdania, co zresztą widać i słychać w mediach. Tak gwałtownego wzrostu cen, przede wszystkim artykułów pierwszej potrzeby nie notowano od 10 lat, a ceny cukru na przykład - i tu akurat Jarosław Kaczyński miał rację - wzrosły niemal dwukrotnie.

Zatrzymajmy się na chwilę przy cukrze. W ciągu dwóch tygodni jego cena skoczyła z 3,50 na 6,60 zł (rok temu kosztował zaledwie 2,50 zł). Zanim jednak do tego doszło, na cukrowym rynku pojawiła się panika i sprawiła, że wystąpiły braki tego towaru, a w niektórych sieciach handlowych wprowadzono nawet reglamentację - po 10 kg na głowę i ani grama więcej. Nie tylko brak cukru nasunął Polakom skojarzenia z PRL, lecz również reakcja premiera Tuska - zapomniał widać, o tym, że w Polsce od 20 lat istnieje coś takiego jak wolny rynek, bo ogłosił publicznie, że weźmie się za spekulantów i wybije im z głowy windowanie cen cukru.

Mało komu przyszłoby na myśl, że w dającej przewidzieć się przyszłości, Polacy będą jeździć na tanie zakupy do… Niemiec. Przecież to u nas zawsze było taniej. Sąsiedzi zza Odry oblegali polskie sklepy, stacje benzynowe, fryzjerów, dentystów, bazary i stoiska z ogrodowymi krasnalami. A teraz jest odwrotnie - cukier jest tam prawie dwa razy tańszy,  ale nie tylko, bo i mąka, i makarony, i kasze. Obrotni rodacy postanowili ubiec premiera w walce ze spekulantami poprzez prosty zabieg - zaczęli sprowadzać cukier stamtąd, gdzie jest tańszy. A tańszy jest również w jednym z najdroższych państw Unii, czyli w Wielkiej Brytanii - cena za kilogram średnio, w przeliczeniu to 4,40 zł, a w hurcie jeszcze taniej, niemal za grosze. Pan Sławomir, który wozi dużą ciężarówką  polską „spożywkę” do UK,  kupił właśnie osiem ton cukru, na każdym kilogramie zarobi 1,20 zł. W ciągu 10 dni zrobił trzy kursy, ale boi się, że niebawem ceny cukru spadną, bo takich spryciarzy jak on, jest więcej.

Główny Urząd Statystyczny podaje, że już w styczniu tego roku ceny żywności i napojów bezalkoholowych w porównaniu do stycznia ubiegłego roku, wzrosły o 5 procent, czynsze i energia są wyższe o 6,2 procenta. Podrożał też transport (paliwa i przewozy towarów) o ponad 7 procent. Za bochenek chleba płacimy średnio 20-50 groszy więcej niż w lutym tego roku, a o 0,80 - 1,00 zł więcej niż np. w październiku roku ubiegłego. Wszystko przez nieurodzaj nie tylko polski, lecz światowy. Ceny płodów rolnych poszły w górę jeszcze w ubiegłym roku i w lutym znów podrożały. Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej informuje, że od czerwca ceny mąki, oleju, warzyw i owoców znów pójdą w górę średnio o około 5 procent. Podobnie będzie z nabiałem i słodyczami, to samo czeka kakao i kawę. Mięso i wędliny również, ponieważ ceny pasz poszły do góry o 40 procent.

Wbrew pozorom, to nie tylko wina rządu, choć tak myśli większość rodaków kojarząc drożyznę z podwyższeniem podatku VAT. To jednak tylko część prawdy, ponieważ stawka podatku jest jednym z elementów składających się na cenę produktu. Musimy pamiętać, że w ubiegłym roku mieliśmy i srogą zimę, a wiosną i latem niemal nieustające powodzie, ale nawet nie to miało główny wpływ na ceny, lecz gorszy niż choćby dwa lata wcześniej urodzaj w Rosji, czy na Ukrainie, będących „spichlerzem Europy”. Podobnie było w Australii, czy USA i kilku innych krajach będących znaczącymi producentami i eksporterami zbóż. Pamiętać należy również o wzroście cen paliw w związku z niepewną sytuacją w Libii i Bahrajnie, a wcześniej w Egipcie i Tunezji.

Piotr Wójtowicz (www.thepolishobserver.co.uk)