Legia zagra na wiosnę - Nasz Swiat
18
So, sierpień

Sport

Ubiegły czwartek, jeśli chodzi o Ligę Europejską, okazał się szczęśliwy dla Legii, lecz pechowy dla Wisły. Warszawski klub zobaczymy na pewno w rundzie wiosennej LE, natomiast krakowski może doprowadzić tam jedynie cud.

Takiego meczu i takiego wyniku, jak ten w czwartek przy Łazienkowskiej, nie widziano od dawna. Po jego zakończeniu, nikt nie opuszczał stadionu, bo przez kilka minut publiczność czekała na informację z Eindhoven, gdzie tamtejszy PSV grał z Hapoelem Betszeba. Jak się okazało PSV, zremisował 3:3 i dzięki temu Legia już na dwie kolejki przed końcem rozgrywek zapewniła sobie awans do fazy pucharowej. Warszawska drużyna zagra wiosną w europejskich pucharach pierwszy raz od 16 lat. Ale pewności nie było do ostatniej minuty i to w dosłownym tego słowa znaczeniu…

Pomimo ogłuszającego dopingu ponad 30-tysięcznej rzeszy kibiców (tego dnia, podczas spotkania Legii z Rapidem Bukareszt, padł rekord frekwencji na nowym stadionie warszawiaków), Rumuni już od samego początku zaczęli spychać legionistów do obrony. W ciągu pierwszych siedmiu minut, mieli cztery rzuty rożne. Przez pół godziny wywalczyli ich dziewięć, a Legia ani jednego. Rapid grał znacznie lepiej niż w Bukareszcie. Sytuacja zmieniła się w 26. minucie. Za faul na Michale Żyro drugą żółtą kartką ukarany został środkowy pomocnik Dan Alexa. Legia miała od tego momentu przewagę jednego zawodnika. Fakt ten jednak nie podciął Rumunom skrzydeł. Pierwszy celny strzał na bramkę rywali, oddali legioniści dopiero na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy (Maciej Rybus z wolnego). W drugiej połowie obraz spotkania uległ zmianie i choć Rumuni nadal byli niebezpieczni, to Legia zaczęła grać jak z nut, skutkiem czego była bramka strzelona przez Radovicia w 54 minucie. Rapid  jednak nie zamierzał się poddawać. Zawodnicy bukareszteńskiego klubu wypracowali dwie świetne okazje, zakończone bardzo dobrymi obronami Dusana Kuciaka, strzałem w poprzeczkę i wreszcie wyrównującą bramką Portugalczyka Filipe Teixeiry. Ale już trzy minuty później, po akcji Macieja Rybusa i niepewnej interwencji bramkarza, Radović podwyższył wynik na 2:1. Rumunów, to nie załamało, nadal byli niebezpieczni, a do tego, na 10 minut przed końcem meczu, czerwoną kartkę otrzymał Janusz Gol i w ten sposób siły się wyrównały. Trener Maciej Skorża przeprowadził dwie zmiany dla zyskania czasu, a zdobył więcej, niż oczekiwał. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry, dwaj rezerwowi wypracowali trzecią bramkę. Ivica Vrdoljak podał do wychodzącego skrzydłem Rafała Wolskiego, a ten po dwudziestometrowym biegu, kopnął do Michała Kucharczyka i Legia wygrała 3:1. Kolejny mecz warszawiacy zagrają u siebie, właśnie z PSV Eindhoven. Stawką spotkania będzie pierwsze miejsce w grupie.

***

Po porażce 1:4, szanse Wisły na wyjście z grupy są już tylko arytmetyczne. Trener Robert Maaskant zabrał do Londynu tylko 17 piłkarzy, bo sześciu było kontuzjowanych, a Osman Chavez pauzował za kartki. Na lotnisku Gatwick zostawił kolejnych trzech, bo okazało się, że Serbowie: Milan Jovanić, Marko Jovanović i Ivica Iliew, nie mają niezbędnych dokumentów. Wisła protestowała zapewniając, że załatwiła wszystkie formalności, ale zatrzymani piłkarze dołączyli do drużyny w środę dopiero o godzinie 21:00 i nazajutrz nie znaleźli miejsca w pierwszym składzie. Po przegranym 0:1 meczu w Krakowie, trener londyńskiej drużyny, Martin Jol zapowiadał srogi rewanż. Fulham zagrał bardzo ostro, a najbardziej poniewierany był Gervasio Nunez.
Fulham zemścił się najlepiej jak mógł, wbijając kolejne gole. Pierwszy po akcji od własnego pola karnego i błyskawicznej wymianie podań powinien trafić do podręczników podobnie, jak nietypowe wykonanie rzutu wolnego przy trzeciej bramce. Przy drugim golu, Andy Johnson strzelił tak mocno i precyzyjnie, że tej piłki nie zatrzymałby żaden bramkarz świata.
Wisła pierwszą połowę rozegrała na przyzwoitym poziomie. Gol Andraża Kirma na 1:1 dał nawet nadzieję, że mimo eksperymentalnego składu z drużyną Maaskanta wcale nie musi być źle. Wisła siedem razy celnie strzelała na bramkę Fulham, ale gospodarze dwa razy więcej i dużo skuteczniej. Niestety, po przerwie mistrzowie Polski byli na boisku tylko ciałem. Zadanie Anglikom bardzo ułatwiała obrona Wisły. Kew Jaliens był wolny, ospały, a Dragan Paljić częściej dawał się oszukać, niż zatrzymywał ataki przeciwników. Maaskant wydawał się zrezygnowany, stał przy ławce rezerwowych pogodzony z losem. Drugi mecz wyjazdowy w Lidze Europejskiej zakończył się porażką 1:4. Wisła praktycznie straciła szanse na wyjście z grupy.
Czy rozgrywki dokończy ten sam trener, okaże się po niedzielnych derbach z Cracovią, o których mówi się, że będą spotkaniem o posadę Maaskanta. Ostatnie niepowodzenia ekipy budowanej przez Holendrów mogą zresztą wywołać w klubie lawinę zwolnień. (jj)

Tabela GRUPY C
1. PSV 4 10 8-4
2. Legia 4 9 7-4
3. Rapid 4 3 3-7
4. Hapoel 4 1 5-8

Tabela GRUPY K
1. Twente 4 10 12-5
2. Fulham 4 7 7-3
3. Odense 4 3 6-10
4. Wisła 4 3 4-11

www.thepolishobserver.co.uk
fot. Maciej Rybus - Wikipedia