Prawie udusił "Pudziana" - Nasz Swiat
25
Pt, wrzesień

Sport

Mariusz Pudzianowski przegrał z Anglikiem Jamesem Thompsonem w walce wieczoru gali w Konfrontacji Sztuk Walki. W drugiej rundzie rywal założył Polakowi trójkątne duszenie i "Pudzian" poddał walkę. To druga jego porażka na ringach MMA.

Walka zaczęła się bardzo dobrze dla Polaka. Już w dziesiątej sekundzie Mariusz rzucił rywala na plecy i dopadł go w pozycji bocznej, ale po kilkudziesięciu sekundach rywalowi udało się uwolnić i przywrócić walkę do pozycji stojącej. Pudzianowski pokazał, że poprawił swój boks i dalszej części rundy kilkakrotnie trafił Anglika bardzo mocnymi ciosami. Pomimo wielkiem postury, ciosy exstrongmena wyprowadzane były bardzo szybko, widać, że Polak dużo czasu spędził pracując nad tym elementem walki. Na 1:50 przed gongiem Polak zepchnął rywala do narożnika i zasypał lawiną ciosów. Niemal każdy z nich lądował na jego twarzy. W pewnym momencie Anglik z bezradności opuścił ręce i przestał się bronić. 12-sto tysiecznej widowni agromadzonej w hali i kilku milionom przed telewizorami wydawało się, że kwestią czasu jest powalenie rywala na deski. Ten jednak pokazał jakby jego twarz była zbudowana ze stali i pomimo ogromnego bólu wytrzymał atak Polaka. Thompson przetrwał najgorsze i chwilę później to on sprowadził Polaka do parteru i zaczął niemiłosiernie obijać.

Na szczęście Pudzianowskiemu także udało się wybrnąć z opałów jednak przypłacił to krwotokami. Na drugą rundę obaj zawodnicy wyszli piekielnie zmęczeni. Pudzianowski zaczął niezwykle spokojnie i wylądował w parterze. W drugiej minucie rywal założył Polakowi trójkątne duszenie i Pudzianowski musiał "odklepać". Po walce Mariusz został odwieziony do szpitala. Jak poinformowali organizatorzy walki była to zapobiegawacza wizyta. - Jest to pewnie zwykłe wycieńczenie. Problem zgęstniałej krwi występuje u tak dużych ludzi i organizm, który waży tyle kilogramów, nie zatrzymuje się tak szybko. Powiem tak Mariusz jest bardziej jak taka "lokomotywa" niż sportowy samochód. Potrzebuje trochę czasu na wyhamowanie, a w asyście lekarza ten moment u niego na pewno bezpiecznie przebiegnie – powiedział Maciej Kawulski z KSW.

opr. Rafał Nordwing na podst.: Internet