Raz na podium, raz poza nim - Nasz Swiat
04
So, grudzień

Sport

W pierwszym dniu zawodów o Puchar Świata, Polak był bezkonkurencyjny i zajął pierwsze miejsce, ale w drugim dniu było już gorzej. Kamilowi Stochowi nie udało się powtórzyć w ostatnią sobotę  sukcesu, odniesionego w dzień wcześniej podczas konkursu w ramach Pucharu Świata. Tym razem na skoczni triumfował Gregor Schlierenzauer.

Kamil Stoch / foto: Wikimedia CommonsW minionym tygodniu nasz najlepszy obecnie skoczek narciarski, Kamil Stoch powtórzył ubiegłoroczny sukces i wygrał piątkowy konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich na Wielkiej Krokwi. Rywalizację w Zakopanem zdominowała... pogoda. W drugiej serii konkursu zabrakło Thomasa Morgensterna, dalekie miejsce zajął inny Austriak, Gregor Schlierenzauer.

Po pierwszej serii i skoku na odległość 125,5 metra Stoch zajmował drugie miejsce, rozdzielając dwóch Niemców - prowadzącego Severina Freunda (128 m) i trzeciego Richarda Freitaga (126,5 m). Trudne warunki na Wielkiej Krokwi - zmienny wiatr i padający śnieg - najbardziej dały się we znaki Austriakom. Thomas Morgenstern upadł przy lądowaniu i stracił szansę na udział w drugiej serii. Z kolei liderzy PŚ Andreas Kofler oraz Gregor Schlierenzauer oddali krótkie skoki i zajmowali odpowiednio 12. i 14. miejsce.

W drugiej serii Stoch skoczył aż 135 metrów i oczywiście prowadził. Odpowiedź Freunda była nieudana - Niemiec nie wytrzymał presji i po skoku na odległość 113 metrów zajął dopiero 10. miejsce. Drugi w konkursie był Freitag, a trzeci - Kofler, który w finałowej serii skoczył 130 metrów.

W trzydziestce pierwszego zakopiańskiego konkursu znalazło się jeszcze trzech reprezentantów Polski. Rewelacyjnie spisał się Aleksander Zniszczoł, który był dziewiąty. Piotr Żyła zajął 16. miejsce, a Maciej Kot - 25.

W drugim dniu konkursu nie było już tak wesoło. Wygrał go Gregor Schlierenzauer, Austriak zwyciężył tym samym 39. raz w karierze i zrównał się pod tym względem z Adamem Małyszem. Najwyżej z Polaków uplasował się Kamil Stoch, który był siódmy. Polak oddał jednak zdecydowanie najlepszy skok w całej drugiej serii - siódma lokata była efektem zepsutej pierwszej próby. A trzeba przyznać, że apetyty po piątkowym konkursie były olbrzymie. Wiadomo - rosną one w miarę jedzenia, a dzień wcześniej, Kamil Stoch nasycił wszystkich polskich kibiców. Jednak w sobotę warunki były inne, niż w piątek. W pierwszej serii Stoch nie skakał przy gęsto padającym śniegu, choć wiejący w plecy wiatr nie rozpieszczał zawodników próbujących pokonać Wielką Krokiew. Nie był on sprzymierzeńcem naszej gwiazdy. Sobotni zwycięzca wylądował na 122 m, co dało mu zaledwie 17. lokatę po pierwszej serii. Straty do zajmujących czołowe miejsca Andersa Bardala, Andreasa Koflera i Gregora Schlierenzauera były jednak tak wielkie, że trudno było liczyć na cud. Stoch chciał jednak odrobić jak najwięcej strat i przesunąć się o kilka pozycji. W drugim skoku wyszło wszystko - Stoch trafił z wybiciem, wyciągnął w powietrzu ze swojej próby najwięcej, ile mógł. Wylądował ostatecznie na 133,5 m, dzięki czemu objął zdecydowane prowadzenie i dał nadzieję, że może awansować nawet do pierwszej dziesiątki. To się udało - dopiero zajmujący 10. miejsce po pierwszej serii Severin Freund zdołał wyprzedzić naszego zawodnika, dzięki skokowi na odległość 131 m. Kilku następnych zawodników nie potrafiło jednak znaleźć się przed Stochem, który finiszował na siódmej pozycji. Awans o dziesięć miejsc w porównaniu z pierwszą serią jest małym sukcesem Polaka. (jj)

Klasyfikacja indywidualna w Pucharze Świata:

1. Andreas Kofler 855
2. Gregor Schlierenzauer 766
3. Anders Bardal 749
4. Thomas Morgenstern 706
5. Kamil Stoch 564
6. Richard Freitag 534
7. Robert Kranjec 457
8. Severin Freund 443
9. Daiki Ito 420
10. Roman Koudelka 413
(...)
21. Piotr Żyła 146
(...)
44. Aleksander Zniszczoł 29
(...)
46. Maciej Kot 26

www.thepolishobserver.co.uk