“Bunga bunga” z Berlusconim w tle - Nasz Swiat
19
So, wrzesień

Włochy

Frywolne przyjęcia w domu szefa rządu.

"Bunga-bunga" – w taki sposób nazwała erotyczne uczty w posiadłości Silvia Berlusconiego w Arcore przesłuchiwana w mediolańskiej prokuraturze marokańska imigrantka Ruby. Miały być wzorowane na erotycznych zabawach o tej samej nazwie, które urządza w swoich haremach libijski dyktator Muammar Kaddafi.

Ruby powoływała się na znajomość z premierem Włoch już przed kilkoma miesiącami, kiedy aresztowano ją pod zarzutem kradzieży. Opowiedziała o kolacjach w Arcore z udziałem m.in. gwiazdek telewizyjnych i prostytutek, które były sowicie wynagradzane. Jak twierdzi, w ciągu trzech miesięcy za udział w ucztach sama otrzymała od Berlusconiego wiele drogich prezentów oraz 150 tys. euro. - Nie uprawiałam z nim seksu - zapewnia Marokanka.

Ponadto Ruby, która nie ma jeszcze 18 lat, dowodzi, że kłamała na temat swego wieku, więc domniemanym stręczycielom nie powinno się zarzucać werbowania niepełnoletniej nastolatki. - Wyglądała na co najmniej 25 lat - zeznał jeden ze świadków.

Wedle jednej z hipotez prokuratury pośrednikami w zatrudnianiu prostytutek mieli być Emilio Fede, szef dziennika stacji telewizyjnej Rete 4, impresario Dario Mora, znany jako Lele Mora oraz dentystka premiera Nicole Minetti. "Nie znam jej", "Nie będę komentować", "To oszczerstwo" - odpowiadali wczoraj na pytania mediów.

Adwokaci szefa rządu twierdzą, że nie ma on nic wspólnego z tą sprawą, którą z kolei niechętna Berlusconiemu prasa określa jako następny skandal obyczajowy, w jaki może on być zamieszany.