Przez miesiąc nie pozwalali jej odejść - Nasz Swiat
12
N, lipiec

Włochy

W szpitalu w Turynie zmarła 28-letnia kobieta, która przez miesiąc była sztucznie utrzymywana przy życiu, by mogła urodzić dziecko. Urodziło się ono dzisiaj (29 września) w wyniku cesarskiego cięcia. Aparaturę utrzymującą kobietę przy życiu wyłączono – podał portal wp.pl.

Mieszkająca we Włoszech imigrantka z Somalii była w terminalnej fazie raka mózgu i znajdowała się w stanie śpiączki. Lekarze podłączyli w sierpniu ciężarną kobietę do aparatury utrzymującej ją przy życiu, by mogła urodzić dziecko. Kiedy stan chorej znacznie się pogorszył i dziecko było coraz bardziej zagrożone, zdecydowano się przeprowadzić przyspieszone cesarskie cięcie.

W jego wyniku urodziła się dziewczynka o wadze 760 gramów. Jej stan określany jest jako dobry, ale lekarze są ostrożni w dalszych prognozach. Dziewczynce, przebywającej na oddziale intensywnej terapii na neonatologii nadano imię po matce - Idil.

Dokładnie 12 godzin po cesarskim cięciu odłączono aparaturę, która utrzymywała matkę przy życiu, ponieważ po sześciu godzinach obserwacji stwierdzono u niej śmierć mózgową. (jr)