Zobaczyć Neapol i umrzeć… ze smrodu - Nasz Swiat
10
Pn, sierpień

Włochy

Poprzedni kryzys śmieciowy w Neapolu miał miejsce dwa lata temu. Wszyscy zdążyli już zapomnieć odór jaki wtedy panował na ulicach. Jednak tony śmieci powróciły… Podobnie jak w 2008 roku Neapol stanął w obliczu groźby paraliżu.

Główny powód kryzysu, który pogłębia się z dnia na dzień, to tak jak 2 lata temu, protesty mieszkańców okolic stolicy Kampanii przeciwko utworzeniu nowych wysypisk w związku z przepełnieniem dotychczas istniejących. Jedno z nich ma powstać na terenie parku wokół Wezuwiusza, co budzi szczególną irytację miejscowej ludności.

Według szacunków na ulicach Neapolu jest już około 750 ton śmieci. Protesty jakie mają miejsce i obecna sytuacja są dowodem na to, że problem odpadków nie został definitywnie rozwiązany i powrócił z nową siłą - podkreśla włoska prasa.

Dziennik „Corriere della Sera” zauważa, że szef włoskiej Obrony Cywilnej Guido Bertolaso - mianowany przed dwoma laty przez rząd Silvio Berlusconiego komisarzem ds. kryzysu w Neapolu i do niedawna przekonany, że sprawa została definitywnie rozwiązana - nie potrafi teraz wytłumaczyć, co się stało.

Na ulicach miasta już dochodzi do aktów wandalizmu, np. podpalania kolejnych śmieciarek. Te przejawy sabotażu utrudniają i opóźniają akcję wywożenia śmieci.

Tak jak w 2008 roku wysuwane są hipotezy, że niezadowolenie mieszkańców okolic planowanych wysypisk wykorzystuje czy wręcz podsyca neapolitańska mafia - kamorra, która od lat kontroluje wywóz śmieci w Kampanii.