Stanisław Surdel: „Chcę reprezentować w parlamencie interesy Polaków za granicą” - Nasz Swiat
24
Śr, lipiec

Wybory parlamentarne 2011

Pragnie zostać ambasadorem Polonii. Chce ułatwić Polakom powroty do kraju, zmodernizować system edukacji i uprościć wszystkie czynności administracyjne, które ułatwią życie nie tylko Polakom w kraju, ale także rodakom, mieszkającym za granicą. Ze Stanisławem Surdelem z partii Ruch Palikota rozmawia Anna Malczewska.


Przez wiele lat mieszkał Pan na emigracji, w Szwajcarii, był Pan także w obozie przejściowym w Austrii. Wyjechał Pan za granicę jeszcze w latach, kiedy w Polska była państwem komunistycznym, dlaczego zdecydował się Pan powrócić do kraju?
Coś mnie ciągnęło do kraju i pomyślałem, że to dobry moment, aby rozciągnąć działalność gospodarczą na Polskę. Drugim czynnikiem był też mój wiek. Jak wiecie za granicą jesteśmy tylko wtedy potrzebni, kiedy jesteśmy młodzi i pracujemy za dwóch. Powróciłem, bo tu w Polsce jestem u siebie i nikt mną na starość nie będzie pomiatał. To jest ogromny odpoczynek psychiczny po tylu latach pracy na najwyższych obrotach. Mam wreszcie też więcej czasu i mogę z przyjemnością zaangażować się społecznie - stąd też moja kandydatura.

Stanisław Surdel Startuje Pan w najbliższych wyborach do Sejmu RP 2011 jako kandydat Ruchu Palikota, partii, która wskazała Pana jako osobę najbliższą Polonii. Wybór ten był podyktowany doświadczeniem, które zdobył Pan będąc emigrantem?
Przede wszystkim dlatego, że jestem prawdopodobnie jedynym kandydatem w okręgu warszawskim z 27 letnim stażem za granicą. Nie małą rolę odegrało też moje doświadczenie związane z emigracją.

Jaki jest Pana i Ruchu Palikota program dotyczący Polonii. Co chcecie dla niej zrobić?
Przede wszystkim ułatwić im powroty do kraju. Sam przez to przeszedłem, wiem, jak może być ciężko. Polska powinna mieć program polegający na doradztwie tym osobom, które przyjeżdżają z zagranicy z kapitałem. Wielu z tych, którzy zaoszczędzili pieniądze na emigracji, chciałoby zainwestować w Polsce, ale nie znają warunków, czy przepisów. Niech specjaliści pojadą w kraj, zbiorą dane o terenach zaniedbanych, w które warto zainwestować i stworzą bazę danych właśnie dla takich ludzi. Proszę sobie wyobrazić, że przyjeżdża inwestor i odbywa rozmowy z profesjonalnym doradcą, który pyta go, jaka branża go interesuje, następnie wskazuje dogodne regiony i katalog potencjalnych pomysłów na biznes. Każdy by na tym zyskał.

Innym z Pana priorytetów jest modernizacja systemu oświaty na bardziej praktyczną i świecką.  Jak powinna ona wyglądać?
Kluczowym priorytetem jest rozdział państwa od Kościoła. Żeby była jasność - ja nie mam nic przeciwko religii. Podobnie Janusz Palikot. Nikt z nas nie walczy z żadną wiarą. Chodzi nam o to, aby oddzielić sprawy świeckie od kościelnych. Ja tego pomieszania dwóch różnych spraw zupełnie nie rozumiem i powiem szczerze, że w pierwszych miesiącach po powrocie do Polski czułem się mocno zaskoczony. Rozmawiałem z ludźmi i zastanawiałem się, jak mogę traktować tak lekko fakty dla mnie szokujące.

Dzieci powinny uczyć się w dobrych, świeckich szkołach, zdobywać praktyczną wiedzę i umiejętności zamiast zapamiętywać setki zbędnych faktów.
Zarówno uczniom jak ich rodzicom powinniśmy zapewnić swobodę wyboru lekcji etyki. Osoby innych wyznań spotyka odrzucenie albo napiętnowanie, a szkoła w tym momencie zamiast ten mechanizm niwelować, jeszcze go podkreśla. W Ruchu Palikota zaczęliśmy organizować spotkania komitetów pod tymi szkołami, które w ogóle nie prowadzą lekcji etyki. Pytaliśmy, czemu tak się dzieje, skoro uczniowie mają zagwarantowane prawo do nich. Odpowiadano nam wymijająco, że "teoretycznie taka możliwość jest, ale musi się zebrać kilku uczniów", wtedy poszukają dla nich nauczyciela. Odniosłem wrażenie, że w tej sprawie nikomu się nie chce palcem kiwnąć. Przecież to nie uczniowie mają się organizować, by zyskać prawo do lekcji etyki. To do obowiązków dyrekcji należy zapewnienie im równych warunków nauczania wybranych przedmiotów! Problemów z tym związanych jest w polskich szkołach o wiele więcej, dochodzi do aktów indoktrynacji i nietolerancji, a najgorsze jest to, że skoro w Warszawie i okolicach jest aż tak źle, to nawet nie próbuję sobie wyobrazić, jak może być tam, gdzie rzadko zagląda kurator.

A jaki plan ma Pan oraz Ruch Palikota dla Polonii, która nie zamierza wracać z emigracji, i która każdego dnia boryka się z wieloma problemami konsularnymi, np. kilkuset kilometrowe odległości dzielące petentów od Konsulatów?
Państwo powinno objąć emigrantów zorganizowaną pomocą merytoryczną. Trzeba tu sprawniej, mocniej zadziałać! Dlaczego dla Polonii na Litwie czy Ukrainie płyną pieniądze? Bo tam się robi politykę. Cała reszta emigracji jest zaniedbywana. Ktoś powinien zawodowo zajmować się organizacją polskiego życia zawodowego, kulturalnego i społecznego na emigracji. Gdyby przy każdym konsulacie był, chociaż jeden wyznaczony do tego człowiek, to już by dużo zmieniło! Na warsztaty, spotkania i kursy dla Polaków na emigracji powinni jeździć, pod egidą konsulatu, specjaliści z Polski. Domy Polskie wreszcie mogłyby się stać centrami kultury i doradztwa dla emigrantów. Przecież każdy Polak powinien wizytę tam traktować jak odwiedziny w swoim domu, a dziś prawda jest taka, że niektóre placówki rozsądni ludzie muszą omijać szerokim łukiem. Jeżeli chodzi o odległości dzielące petentów od Konsulatów to należy usprawnić komunikację internetową w konsulatach poprzez wirtualne biuro online. Tak aby można było głosować, przesyłać dokumenty i być informowanym o wszystkich nowych sprawach.

Nie wiem, czy Pan się orientuje, ale paszport Polski wydany za granicą kosztuje 400% więcej niż ten sam dokument wydany w Polsce. Co można zrobić, by ta sytuacja się zmieniła? Dlaczego według Pana są aż takie różnice w opłatach?
Naturalnie, że się orientuję, sam przecież załatwiałem kilkakrotnie 4 paszporty i wiem ile to kosztuje. Sprawa jest rzeczywiście skomplikowana, ponieważ koszty wyrobienia paszportu za granicą są faktycznie wyższe. Nie mniej jednak, ceny za usługi w sprawach paszportowych są przesadzone. W ramach programu Ruchu Palikota przewidujemy upraszczanie wszystkich czynności administracyjnych, co się wiąże z redukcją opłat jak też wykluczaniem urzędniczych absurdów. Jednym z postulatów byłaby alternatywna możliwość wyrabiania takich paszportów również w Polsce, przy okazji wizyty w kraju.

Dlaczego według Pana, wiele partii politycznych zaczęło interesować się tak bardzo Polonią? Czy zostaliśmy wreszcie zauważeni jako duża część elektoratu?
Według mnie to tylko gorączka wyborcza. Nagle sobie wszyscy przypominają o emigrantach bo liczą na ich głosy, a potem i tak nic się nie dzieje. Takie jest moje zdanie w tej sprawie. Pisząc te słowa jestem świadomy, że ktoś z was powie: w takim bądź razie dlaczego mamy wierzyć, że i tym razem będzie inaczej? Dlatego odpowiadam: Po tak długim pobycie na emigracji, w Szwajcarii, mam naprawdę zupełnie inną mentalność. Moje dzieci żyją dalej w tym kraju. Moje życie jest już ułożone, mam dużo czasu i potrzebę, by pożytecznie go wykorzystać. Wiele lat nie było mnie w Polsce, dlatego teraz chce dla niej popracować. Może mam do odrobienia jakiś dług, czasami tak to czuję.

Dlaczego Polacy mieszkający za granicą powinni na Pana głosować?
Chcę zostać "ambasadorem Polonii" i reprezentować w polskiej polityce jej interesy. Głos Polaków mieszkających za granicą powinien być w Polsce słyszany. Po świecie jest nas rozsianych tak wielu, że razem możemy bardzo dużo zrobić. Mam nadzieję, że spotkamy się, choćby wirtualnie na Facebooku i będziemy wymieniać pomysły i rozwiązania. Znajdziecie mnie na: www.facebook.com/ssurdel lub na stronie www.stanislawsurdel.pl.


Stanisław Surdel Stanisław Surdel urodził się w 1953 roku. Przed przemianą ustrojową w Polsce wyjechał do Szwajcarii, gdzie dzięki ciężkiej pracy i specjalistycznemu wykształceniu (informatyka, telekomunikacja, multimedia, edukacja kadr kierowniczych KNF) mógł zrealizować swoje marzenie o własnej firmie. Od wielu lat prowadzi działalność gospodarczą w kraju oraz za granicą w zakresie dystrybucji szwajcarskich zegarków i sprzętu terapeutycznego. Od 2007 roku przebywa na stałe w Polsce. Choć docenia postęp, jaki dokonał się w kraju, widzi też jak wiele jest jeszcze do zrobienia, a dzięki doświadczeniom zdobytym w doskonale funkcjonującej Szwajcarii, wie co można zmienić na lepsze i jak tego dokonać. W swojej działalności politycznej ma zamiar skupić się na unowocześnianiu funkcjonowania państwa i urzędów, aby wspierano rozwój przedsiębiorczości i klasy średniej. Ojciec dwójki dorosłych dzieci, jako priorytet uznaje modernizację systemu edukacji i nadanie programom nauczania bardziej praktycznego charakteru.

Stanisław Surdel startuje w wyborach do Sejmu RP z ramienia partii Ruch Palikota. Okręg wyborczy nr 19, lista nr 4 – miejsce nr 29.