Wiadomości - Nasz Swiat
26
So, wrzesień

Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego, opublikowane w ubiegłym tygodniu pokazują, że zjawisko emigracji znów przybrało na sile. W 2010 roku, opuściło swój kraj 120 tysięcy Polaków, a w tym roku już około 40 tysięcy.

Choć jako jedyne państwo w Unii Europejskiej mieliśmy dodatni wzrost gospodarczy, to dziesiątki tysięcy Polaków zdecydowały się wyjechać z ojczyzny w poszukiwaniu lepszego życia. Głównie z tej przyczyny, że przeważająca większość z nich widziała ów wzrost, tylko na papierze - na terenie województw, z których emigrowali, nie przekładał się on na liczbę miejsc pracy.

Profesor Krystyna Iglicka, ekspert z Centrum Stosunków, komentując ów fakt dla „Gazety Biznes” powiedziała między innymi: - Cieszyliśmy się ze wzrostu PKB, a mimo to okazuje się, że wielu z nas uznało, iż łatwiej im będzie przeżyć za granicą. Pogodzili się z faktem, że tam często pracują poniżej swoich kwalifikacji.

Dla wielu ekonomistów ów nagły trend emigracyjny jest sporym zaskoczeniem, bowiem do tej pory ze statystyk wynikało, że stosunek liczby powrotów do liczby wyjazdów w 2010 roku jest raczej zrównoważony. Eksperci tłumaczą to tym, że Europa to wciąż nasz największy rynek pracy i dlatego przemieszczamy się pomiędzy poszczególnymi krajami. To rynek, który w 2010 roku nie był dla nas w pełni otwarty, a mimo to owo zjawisko postępuje. Jednak z tych 120 tysięcy dodatkowych emigrantów, ponad połowa wyjechała poza nasz kontynent. Dokąd? Tego GUS nie podaje. Wyjaśnia tylko, że nowa emigracja to prawdopodobnie młode osoby, które poza krajem widzą szansę na poprawę swoich warunków życia oraz ci, którzy dołączyli do rodzin już przebywających za granicą. Kolejnym wytłumaczeniem dla GUS, może być fakt, że w 2010 roku wzrosła liczba Polaków w tak zwanym wieku produkcyjnym. (emi)

www.thepolishobserver.co.uk

PO - 207 mandatów poselskich; PiS - 157 mandatów; Ruch Palikota - 40 mandatów; PSL - 28 mandatów; SLD - 27 mandatów; Mniejszość Niemiecka - 1 mandat. Ogólna frekwencja wyniosłą 48,92 procent - PKW podała dzisiaj oficjalne wyniki wyborów parlamentarnych - czytamy na Onet.pl.

Według jej danych ze wszystkich komisji wyborczych historyczne zwycięstwo w wyborach odniosła Platforma Obywatelska uzyskując 39,18 proc. głosów. Na drugim miejscu uplasowało się PiS, na które swój głos oddało 29,89 proc. Polaków. Do Sejmu wejdą jeszcze Ruch Palikota (10,02 proc.), PSL (8,36 proc.) i SLD (8,24 proc.). W wyborach oddano 14 369 503 głosów ważnych, a do urn poszło prawie 49 proc. uprawnionych do głosowania.

 

Na podstawie nieoficjalnych cząstkowych danych PKW z 99,48 proc. obwodów PO uzyskała 39,19 proc., PiS - 29,88 proc., Ruch Palikota - 10,01 proc., PSL - 8,36 proc., a SLD - 8,25 proc. głosów. Frekwencja wyniosła 48,87 procent. Na kolejnych miejscach znalazły się: PJN - 2,19 proc., Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego - 1,06 proc., Polska Partia Pracy Sierpień '80 - 0,55 proc., KW Prawica - 0,25 proc., Mniejszość Niemiecka - 0,20 proc., Nasz Dom Polska - Samoobrona Andrzeja Leppera - 0,07 proc.

Najnowsze dane PKW podała według stanu na godz. 13.02 w poniedziałek.

Według przedstawionych cząstkowych wyników Platforma dostaje w Sejmie 206 mandatów, PiS - 158, Ruch Palikota - 40, PSL - 28, a SLD - 27. Do Sejmu wszedłby jeden przedstawiciel Mniejszości Niemieckiej.
Sekretarz PKW Kazimierz Czaplicki poinformował, że z informacji uzyskanych w okręgowej komisji wyborczej Warszawa I, która jest właściwą dla obwodów głosowania za granicą wynika, że nie spłynęły jeszcze tylko dwa protokoły. - Należy się spodziewać w każdej chwili, że okręg warszawski również domknie wszystkie obwody głosowania - powiedział Czaplicki.

Według pierwszego sondażu TNS OBOP zaprezentowanego podczas wieczoru wyborczego TVN 24 PO zdobyła 212 mandatów w Sejmie, PiS 158, a Ruch Palikota 39. PSL uplasowało się na 4 miejscu z 27 mandatami, a SLD z 23.

Zwycięzcą tegorocznych wyborów parlamentarnych jest Platforma Obywatelska. Partię poparło 39,6 procent wyborców. Na drugim miejscu znalazło się Prawo i Sprawiedliwość (30,1 proc.). Ostatnie miejsce na wyborczym podium zajął Ruch Palikota (10,1 proc.).

Na czwartym miejscu znalazło się Polskie Stronnictwo Ludowe (8,2 procent) Ostatnim ugrupowaniem, które znajdzie się w Sejmie VII kadencji będzie Sojusz Lewicy Demokratycznej. Partia ta zyskała poparcie 7,7 procent głosujących.

Poza parlamentem znalazły się natomiast Polska Jest Najważniejsza (2,2 proc.), Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego (1,1 proc.) oraz Polska Partia Pracy-Sierpień '80 (0,6 proc.).

Frekwencja wyborcza prognozowana przez ośrodek TNS OBOP wyniosła w tegorocznych wyborach 47,7 procent.

Powyższe dane pochodzą z godziny 20.30.

 

 

 

W Gdyni powstaje Muzeum Emigracji. Decyzja władz miasta o realizacji tego przedsięwzięcia jest nie tylko interesująca, ale także ze wszech miar uprawniona. Gdynia – port i miasto – powstały jako największa inwestycja morska II Rzeczpospolitej, a być może są największą w całej historii Polski inwestycją morską. Jest więc Gdynia chlubą ekonomicznych i społecznych przeobrażeń dokonujących się w odradzającej się po pond 130-letnim nieistnieniu Ojczyzny.

Miasto i port niestety stały się „oknem na świat”, ale w pejoratywnym znaczeniu tego określenia. Z gdyńskiego portu wiele tysięcy osób emigrowało za chlebem do Brazylii, Argentyny, USA, Kanady i innych zamorskich krajów.

Czytaj także: Prześlij swoje emigracyjne wspomnienia i weź udział w konkursie Muzeum Emigracji w Gdyni

W budującym się porcie Gdynia jeszcze przy tymczasowym drewnianym molo w 1923 roku obsłużony został pierwszy oceaniczny statek. Był to pływający pod francuską banderą parowiec „Kentucky”, który odpłynął 13 sierpnia zabierając na pokład głównie emigrantów.

Muzeum zlokalizowane jest w budynku dawnego Dworca Morskiego, który znajduje się przy nabrzeżu francuskim tradycyjnie służącym jako miejsce cumowania statków pasażerskich.  Tu cumował przez wszystkie lata swej morskiej służby statek flagowy polskiej marynarki handlowej m/s „Batory”, a później jego następca „Stefan Batory”. Dzisiaj cumują tu największe wycieczkowce odwiedzające Gdynię. Przed budynkiem jest pl. Witolda Gombrowicza, który kilka dni przed wybuchem II wojny światowej wyemigrował do Buenos Aires i nigdy do Polski nie wrócił.

Zalążek powstającego  Muzeum Emigracji stanowi obecnie ekspozycja w holu głównym budynku. Na stelażach prezentowane są zdjęcia statków pasażerskich pływających pod polską banderą z opisem ich historii. Na posadce zamieszczone informacje liczbowe o wielkości emigracji. Ekspozycja jest interesująca, a dla wielu zaskakująca. Wiele osób sądziło, że polskie statki pasażerskie to tylko „Batory” i „Stefan Batory”, a były jeszcze „Chrobry”, „Piłsudski”, „Pułaski” i „Polonia”. Uchybieniem jest fakt, że wśród plansz brakuje takiej na której byłoby zdjęcie parowca „Kentucky” z należnym temu opisem. Brak tej planszy sprawia, że wielu zwiedzających nie ma świadomości dlaczego to muzeum powstaje właśnie  w tym miejscu.

Warto wspierać inicjatywę władz Gdyni i przekazywać jeżeli kto ma i może różne pamiątki związane z emigracją polską, aby te ważne dla narodu szczególne dzieje nigdy nie zostały zapomniane.

Danuta Wojtaszczyk



 

Premier Donald Tusk podziękował wyborcom i zapowiedział, że będzie pracował dla wszystkich Polaków, niezależnie od tego na kogo głosowali.

- Chciałbym podziękować przede wszystkim wyborcom. Tym, którzy głosowali na nas, jak i wszystkim pozostałym, bo razem, solidarnie będziemy dźwigać odpowiedzialność za nas i naszą ojczyznę. Będziemy pracować dla wszystkich niezależnie od tego za kim głosowaliście - powiedział Donald Tusk tuż po godzinie 21.00.

- Pamiętacie ten moment 4 lata temu, kiedy z taką wielką radością i entuzjazmem przyjęliśmy informacje o wyniku wyborów w tam czasie. Głęboko wierzę, że nasze zwycięstwo ma sens - mówił Tusk.

Donald Tusk / foto: Wikipedia

Co piąta koncesja na poszukiwanie w Polsce gazu łupkowego jest w rękach rosyjskich firm. Zdobyły je, przejmując spółki mające pozwolenia - taka wieść gruchnęła za sprawą polskich europosłów, a opublikował ją „Dziennik Gazeta Prawna”.

Informacje te nieoficjalnie mieli otrzymać z Komisji Europejskiej europosłowie PO Lena Kolarska-Bobińska i Jacek Saryusz-Wolski. Firmy rosyjskie poprzez takie działania, miałyby blokować eksploatację i kontrolę złóż łupków, a przez to utrzymywać pożądany przez nią poziom eksportu. W zeszłym roku, przedstawiciele rządu Rosji i Gazpromu wiele razy próbowali dezawuować sukcesy amerykańskich gazowników, którym udało się opracować metody wydobycia gazu ze skał łupkowych. A zdaniem amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej, Polska może mieć w łupkach 5,3 bilionów metrów sześciennych gazu - najwięcej w Europie.

Jednak wicepremier Waldemar Pawlak, nie widzi żadnego zagrożenia twierdząc, że jeśli firma nie realizuje zobowiązań zapisanych w umowie koncesyjnej, to najpierw jest upominana, a jeśli potem nadal nie wypełnia umowy, to może stracić koncesję. Dotyczy to także zezwoleń na poszukiwanie gazu łupkowego, jak też - niewydawanych dotąd - koncesji na jego komercyjne wydobycie.

Podobne przepisy o koncesjach są w Rosji i Moskwa skorzystała z nich, by zmusić brytyjski koncern BP do oddania Gazpromowi wielkich złóż gazu Kowykta na Syberii.

Pawlak zaprzeczył też informacjom, jakoby 21 procent koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce posiadały firmy rosyjskie. W ślad za jego oświadczeniem, Ministerstwo Środowiska wydało specjalny komunikat, według którego, ze 101 wydanych dotąd koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego, 39 dostały polskie firmy, po 21 amerykańskie i brytyjskie, a 9 - kanadyjskie. „Najbardziej perspektywiczne obszary należą do polskich państwowych spółek PGNiG i Orlen oraz amerykańskich gigantów Exxon i Marathon” - stwierdził resort środowiska. Tymczasem zarówno Kolarska-Bobińska, jak i Saryusz-Wolski zaprzeczyli, iz przekazywali komukolwiek takie dane. (emi)

fot. Wikipedia

www.thepolishobserver.co.uk

Więcej artykułów…