Wiadomości - Nasz Swiat
18
Pt, październik

Według szacunków GUS w Wielkiej Brytanii pracuje 550 tys. obywateli polskich, w Niemczech 410 tys., w Irlandii 140 tys., we Włoszech 90 tys., w Hiszpanii 80 tys., we Francji 50 tys., oraz 70 tys. poza Unią Europejską.

Od roku 2004 (czasu naszej akcesji do UE) polscy emigranci zarobkowi przysłali do kraju ponad 110,2 mld złotych. W roku 2004 transfery emigrantów do kraju wyniosły 10,5 mld zł, w 2005 roku – 13,3 mld, w 2006 – 17,6, w 2007 – 20,4, w 2008 – 18,1, w 2009 – 18,4 i 2010 – 16,9 mld zł.

Najwięcej pieniędzy przekazują pracujący w Niemczech – w roku 2008 – 1,06 mld euro, w 2009 – 1,11 i w 2010 roku – 1,15 mld euro.  Z Wielkiej Brytanii napłynęło w roku 2008 – 1,09, w 2009 – 0,74 i w roku 2010 – 0,81 mld euro. Pracujący w Irlandii przysłali do kraju w roku 2008 – 1,18, w 2009 – 0,88, a w roku 2010 – 0,67 mld euro.

Warto zauważyć, że choć niemiecki rynek pracy jest jeszcze dla Polaków zamknięty (do 1-go maja 2011), to z tego kraju napływa do Polski najwięcej pieniędzy. Pracujący w Niemczech Polacy to w decydującej części pracownicy sezonowi, a to powoduje, że większość zarobionych pieniędzy przesyłają do kraju zostawiając sobie jedynie kwoty na utrzymanie i bieżące wydatki.

Dzięki środkom przekazywanym przez pracujących zagranicą swoim rodzinom w kraju rozwija się polska gospodarka, gdyż na wysokim poziomie utrzymuje się popyt wewnętrzny.  Perspektywa w tym względzie nie jest optymistyczna, gdyż emigracja zarobkowa coraz bardziej przekształca się w emigrację osiedleńczą. Wielu emigrantów sprowadza do siebie rodziny z Polski w kraju pobytu organizuje swoje nowe życie.

Popyt wewnętrzny jest jednym z głównych czynników kreujących rozwój polskiej gospodarki. Zmniejszenie się kwot przekazywanych do kraju przez emigrantów, mogłoby osłabić popyt wewnętrzny i wpłynąć na osłabienie tempa wzrostu gospodarczego.

Danuta Wojtaszczyk

Polska jest gotowa do rozmów w sprawie przyjęcia kilku-kilkunastu uchodźców z Libii, spośród ponad 800, którzy uciekli na Maltę - powiedział szef MSWiA Jerzy Miller. Nasz kraj, podobnie jak inne kraje UE, nie chce natomiast przyjąć Tunezyjczyków z włoskiej Lampedusy – podały media polskie.

"Mówimy o sześciu uchodźcach od dłuższego czasu, ale jesteśmy gotowi na rozmowy z odpowiednikami na Malcie (w sprawie dodatkowych), w świetle zmieniającej się sytuacji w tym państwie. Jeżeli Niemcy zadeklarowały, że przyjmą około 100 osób, to my mówimy o kilku-kilkunastu osobach" - powiedział dziennikarzom Miller w Luksemburgu, gdzie uczestniczył w posiedzeniu ministrów spraw wewnętrznych państw UE.

Minister podkreślił, że imigranci z Libii, którzy dotarli na Maltę, uciekają z kraju objętego wojną domową i są to "klasyczni uchodźcy", którym zagraża utrata nawet życia w ich ojczystym kraju. "Dlatego mają prawo oczekiwać od Europejczyków pomocy humanitarnej i możliwości schronienia się na terenie Europy, tak długo jak będą w swoim stałym miejscu zamieszkania zagrożeni" - powiedział.

Polska, jak i inne kraje UE, nie zgadza się natomiast, by przyjąć z Włoch imigrantów z Tunezji, gdyż, jak wyjaśnił szef MSWiA, chodzi o inną kategorię imigrantów - imigrantów ekonomicznych, którzy "szukają miejsca, gdzie się łatwiej żyje". Szacuje się, że od początku roku dotarło ich na włoską wyspę Lampedusa ponad 20 tys. Zdaniem partnerów w UE powinni wrócić do Tunezji.

Podczas poniedziałkowego posiedzenia tylko kilka krajów zadeklarowało, że przyjmie uchodźców libijskich z Malty. Na konferencji prasowej komisarz ds. wewnętrznych Cecilia Malmstroem wymieniała Niemcy, Szwecję, Belgię, Hiszpanię, Portugalię i Norwegię. Wolę przyjęcia zadeklarowała też węgierska prezydencja, ale - jak ujawniły źródła dyplomatyczne - wciąż nie "rozdzielono wszystkich około 800 uchodźców".

Przed uroczystościami w Smoleńsku Rosjanie wymienili tablicę na kamieniu upamiętniającym ofiary katastrofy Tu-154 - poinformowali dziennikarze RMF FM obecni na miejscu. Tablicę wymieniono wczorajszej nocy.

Zdemontowano ją w tajemnicy, bez konsultacji ze stroną polską. Rzecznik gubernatora potwierdził, że tablica została wymieniona.

Zdjętą w nocy tablicę ufundowały Rodziny Katyńskie. Był na niej napis po polsku informujący, że ofiary katastrofy jechały na uroczystości upamiętnienia sowieckiej zbrodni ludobójstwa w lesie katyńskim. Na nowej nie ma już mowy o Katyniu, jedynie o ofiarach katastrofy. Napis jest w dwóch językach: polskim i rosyjskim.

Polski MSZ zaskoczony wymianą tablicy poprosił dzisiaj rano Rosję o wyjaśnienia w tej sprawie.

- Poprosiliśmy dzisiaj rano o wyjaśnienia stronę rosyjską. Rosjanie wymienili tablicę, ponieważ ta pierwsza nie była według nich konsultowana z władzami rosyjskimi, w związku z tym nie miała wymaganych zgód i pozwoleń - powiedział Marcin Bosacki, rzecznik polskiego MSZ. Dzisiaj w nocy Rosjanie w tajemnicy wymienili polską tablicę na kamieniu upamiętniającym ofiary katastrofy smoleńskiej – powiedział rzecznik MSZ.

Rzecznik MSZ dodał także, że drugim powodem wymiany tablicy był fakt, iż była ona tylko w języku polskim, a zdaniem Rosjan powinna mieć napisy i po polsku i po rosyjsku.

Katastrofa w Smoleńsku
10 kwietnia 2010 roku o godzinie 8:41:06 czasu środkowoeuropejskiego doszło do katastrofy polskiego samolotu rządowego Tu-154M. Zginęło w niej 96 osób: prezydent RP Lech Kaczyński, jego małżonka Maria Kaczyńska, ostatni prezydent RP na uchodźctwie Ryszard Kaczorowski, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu, grupa posłów, dowódcy wszystkich Sił Zbrojnych RP, pracownicy Kancelarii Prezydenta duchowni, przedstawiciele ministerstw, instytucji państwowych, organizacji kombatanckich i społecznych oraz osoby towarzyszące, stanowiący delegację polską na uroczystości związane z obchodami 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, a także załoga samolotu.
Samolot z polskim prezydentem na pokładzie rozbił się w rejonie Pieczerska w czasie podejścia do lądowania na lotnisku wojskowym Siewiernyj. Samolot runął ok. 2 km od pasa startowego.

Pod względem czytelnictwa jesteśmy w UE „czerwoną latarnią”.

Wyniki badań czytelnictwa za rok 2010, przeprowadzonych przez Bibliotekę Narodową i TNS OBOP są bardzo niepokojące. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że 20% osób z wyższym wykształceniem, czyli tych, którzy nas uczą, leczą, budują nam domy i mosty, nie czyta w ogóle, co oznacza, że nie podnosi swoich kwalifikacji, zadowalając się jedynie wiedzą nabytą na studiach. Przerażające.

Tegoroczne badanie pokazuje, że czytelnictwo w naszym kraju stoi nadal na bardzo niskim poziomie. Jakikolwiek kontakt z dowolną książką (także poradnikiem, albumem, książką umieszczoną w Internecie) w roku 2010 deklaruje zaledwie 44% badanych. W porównywalnych ankietach przeprowadzanych w Czechach i Francji liczby te wynoszą odpowiednio 83 i 69%.

MSZ Rosji oświadczyło, że kilkakrotnie proponował treść tablicy upamiętniającej 96 ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, ale strona polska nie reagowała. Decyzja o jej zmianie zapadła jeszcze w grudniu.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji oświadczyło, że tuż po zamontowaniu tablicy na miejscu katastrofy poinformowało stronę polską o konieczności jej zamiany i zaproponowało treść nowego napisu, jaki miałby zostać umieszczony na tablicy. Jednak, jak twierdzi rosyjska dyplomacja, Polska nie reagowała na te propozycje.
Rzecznik polskiego MSZ  Marcin Bosacki zapewnił, że resort konsekwentnie wydawał negatywną opinię w sprawie rosyjskich propozycji zamiany tablicy i umieszczenia na niej nowej treści i proponował, by zostawić miejsce katastrofy w takim kształcie, w jakim jest, do czasu rozstrzygnięcia konkursu, jaki miałby zostać zorganizowany na pomnik upamiętniający ofiary tragedii pod Smoleńskiem.

Gubernator obwodu smoleńskiego Siergiej Antufjew poinformował w niedzielę 10 kwietnia, że "władze Smoleńska są zaskoczone reakcją Polski ws. zamiany tablicy na kamieniu upamiętniającym katastrofę polskiego Tu-154M" i dodał, że decyzja o zmianie tablicy zapadła już w grudniu. - Podjął ją mer Smoleńska Aleksandr Daniluk po licznych sygnałach od obywateli rosyjskich, którzy skarżyli się, że nie rozumieją napisu na tablicy - tłumaczył gubernator.

Informację o zdemontowaniu tablicy podano dopiero 9 kwietnia rano, czyli w przeddzień pierwszej rocznicy katastrofy smoleńskiej. Na nowej, dwujęzycznej tablicy nie pojawiła się informacja o ludobójstwie w Katyniu oraz dlaczego delegacja polska znajdowała się w tym miejscu.

Gdzie jest pierwsza tablica?
Antufjew poinformował, tablica została przekazana w charakterze eksponatu do Muzeum Katyńskiego. Mieści się ono 20 kilometrów od Smoleńska.

Pierwsza tablicę umieściła w listopadzie ub. r. część rodzin ofiar podpisanych jako Stowarzyszenie Rodzin Katyń 2010. Widniał na niej napis: "Zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, w drodze na uroczystości upamiętnienia 70. rocznicy sowieckiej zbrodni ludobójstwa w Lesie Katyńskim dokonanej na jeńcach wojennych, na oficerach Wojska Polskiego w 1940 r.".

Na nowej znajduje się natomiast napis: "Pamięci 96 Polaków na czele z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Lechem Kaczyńskim, którzy zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku".

foto: nowa tablica, upamiętniająca 96 ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem

Jak wynika z sondażu telefonicznego TNS OBOP ponad połowa ankietowanych (60 proc.) deklaruje, że w rocznicę katastrofy smoleńskiej obejrzy telewizyjną relację z uroczystości; 4 proc. deklaruje, że weźmie w nich udział – podał PAP.

39 proc. respondentów  uczci rocznicę katastrofy w inny sposób, np. zapali znicz, pomodli się, a 17 proc. ankietowanych wywiesi flagę narodową.
17 proc. Polaków  nie zamierza w żaden sposób obchodzić rocznicy, a 3 proc. odpowiedziało, że jeszcze nie wie, co będzie robić.

Respondenci mogli wskazać więcej niż jedną odpowiedź, dlatego procenty nie sumują się do 100.

(wda)

Młodzi projektanci absolwenci Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru to prawdziwi pasjonaci mody. Udowodnili to w trakcie 15-tej edycji Cracow Fashion Awards największego polskiego konkursu dla projektantów, który odbył się 27 marca w Nowohuckim Centrum Kultury w Krakowie.

Pięćdziesiąt jeden różnorodnych kolekcji dopracowanych w każdym szczególe. Troskliwie dobrane dodatki, autorska biżuteria, obuwie i nakrycia głowy, czyli wszystko, co nadaje niepowtarzalny klimat i charakter kolekcji. Spektakularna podróż przez różne style, tendencje, epoki i inspiracje. Krakowskie święto mody tradycyjnie wyłoniło największe talenty, a ponad tysięczną publiczność przeniosło na kilka godzin w zupełnie inny świat. Świat niezwykłej wyobraźni, bajkowych kolorów i form. Kolekcje zaprezentowały modelki Agencji Promocji Mody Reklamex.

Prace absolwentów oceniały dwa gremia jurorów: Rada Wysokich Krawców, w której skład wchodzili projektanci: Jerzy Antkowiak, Ilona Kanclerz, Ewa Minge, Monika Onoszko, Joanna Błażejowska, Christophe Gaillet – znany kreator fryzur, Dorota Wróblewska i Karolina Sołtan – przedstawiciel Głównego Sponsora pokazu – firmy LPP S.A. producenta marek Reserved, Cropp, House, Mohito; oraz Rada Mediów, w której zasiedli przedstawiciele mediów i patronów medialnych pod przewodnictwem Michała Zaczyńskiego z magazynu Newsweek Polska.

Tytuł Kolekcji Roku oraz statuetkę SAPU zdobył Łukasz Stachowicz, który zaprojektował 16 wysmakowanych, unisexowych sylwetek inspirowanych podróżami i babcinym strychem. Do swojej kolekcji zatytułowanej „Lamperia” miał specjalnie skomponowaną muzykę oraz zapach, który doskonale odzwierciedlał jej nastrój.

Również Rada Mediów przyznała Łukaszowi Stachowiczowi pierwsze miejsce.

Wyróżnienia za kreatywność przyznane przez Radę Wysokich Krawców trafiły do: Moniki Szumińskiej-Nemeth, Karoliny Gronickiej, Moniki Haby, Anny Kapicy oraz Agnieszki Kowalskiej.


W czerwcu w Warszawie swoje kolekcje zaprezentują Eryk Ulman, Justyna Żółtek, Justyna Gamoń, Dorota Ziębińska, Monika Szumińska-Nemeth, Agnieszka Kowalska, Łukasz Stachowicz wybrani przez Dorotę Wróblewską producenta Warsaw Fashion Street. Natomiast Ewelina Kosmal pokaże swoją kolekcję na ekskluzywnym pokazie w Luwrze w ramach prestiżowej nagrody przyznanej przez Christophe’a Gaillet.


UWAGA KONKURS:

W związku z pokazem zachęcamy do udziału w konkursie internetowym organizowanym przez Szkołę Artystycznego Projektowania Ubioru, dotyczącego pokazu dyplomowego Cracow Fashion Awards 2011. Internauci  mogą wybrać swoją ulubioną kolekcję, oddając głos na stronie internetowej www.ksa.edu.pl (zakładka konkurs). Glosować  można od wtorku 29 marca (godz. 15.00) do niedzieli 3 kwietnia (godz. 24.00). Na głosujących czeka atrakcyjna nagroda w postaci 2-dniowego pobytu w hotelu Hilton Garden Inn w Krakowie w wybranym przez siebie terminie. Autor zwycięskiej kolekcji otrzyma roczny kurs językowy przyznany przez centrum Kształcenia Językowego „The Point” oraz zje wspaniałą kolację dla dwóch osób w hotelu Hilton Garden Inn w Krakowie.

Zdjęcia: Piotr Kierat

Tekst: Krakowskie Szkoły Artystyczne