Wiadomości - Nasz Swiat
23
So, wrzesień

Od 15 do 24 lipca w Arco we Włoszech odbędą się najważniejsze zawody wspinaczkowe tego roku. Nie każdy jednak wie, że towarzyszyć im będą mistrzostwa świata dla niepełnosprawnych.

Gdy Włosi mówią o wspinaniu, myślą najczęściej o Alpach i Dolomitach, gdy jednak mowa o wspinaczce sportowej – Arco jest jej historyczną stolicą. Ulice tego średniowiecznego miasteczka położonego nad Jeziorem Garda co roku zapełniają się miłośnikami wspinania. Jednak tego lata na skałach Trydentu będzie wyjątkowo tłoczno.

Po problemach z arenami Euro 2012 w Poznaniu i Gdańsku przyszedł czas na Warszawę. Stadion Narodowy nie zostanie oddany w terminie. Opóźnienie może sięgnąć 10 miesięcy. Okazuje się, że jego przyczyną, są błędy w projektach instalacji elektrycznych.

Sztandarowa inwestycja na Euro, według renomowanej firmy audytorskiej EC Harris, będzie gotowa dopiero na przełomie lutego i marca 2012 roku. Planowo, stadion miał być oddany do użytku… w przyszłym miesiącu.

Ukończona bryła stadionu opleciona siatką w biało-czerwonych barwach robi imponujące wrażenie podobnie, jak wizyta na trybunach, gdzie robotnicy montują już krzesełka.
- Ale stadion to także tysiące kilometrów instalacji sanitarnej, elektrycznej i teletechnicznej. Tu natknęliśmy się na najpoważniejsze problemy, one są przyczyną opóźnienia - przyznaje przedstawiciel konsorcjum.

Mariusz Pudzianowski przegrał z Anglikiem Jamesem Thompsonem w walce wieczoru gali w Konfrontacji Sztuk Walki. W drugiej rundzie rywal założył Polakowi trójkątne duszenie i "Pudzian" poddał walkę. To druga jego porażka na ringach MMA.

Walka zaczęła się bardzo dobrze dla Polaka. Już w dziesiątej sekundzie Mariusz rzucił rywala na plecy i dopadł go w pozycji bocznej, ale po kilkudziesięciu sekundach rywalowi udało się uwolnić i przywrócić walkę do pozycji stojącej. Pudzianowski pokazał, że poprawił swój boks i dalszej części rundy kilkakrotnie trafił Anglika bardzo mocnymi ciosami. Pomimo wielkiem postury, ciosy exstrongmena wyprowadzane były bardzo szybko, widać, że Polak dużo czasu spędził pracując nad tym elementem walki. Na 1:50 przed gongiem Polak zepchnął rywala do narożnika i zasypał lawiną ciosów. Niemal każdy z nich lądował na jego twarzy. W pewnym momencie Anglik z bezradności opuścił ręce i przestał się bronić. 12-sto tysiecznej widowni agromadzonej w hali i kilku milionom przed telewizorami wydawało się, że kwestią czasu jest powalenie rywala na deski. Ten jednak pokazał jakby jego twarz była zbudowana ze stali i pomimo ogromnego bólu wytrzymał atak Polaka. Thompson przetrwał najgorsze i chwilę później to on sprowadził Polaka do parteru i zaczął niemiłosiernie obijać.

Na szczęście Pudzianowskiemu także udało się wybrnąć z opałów jednak przypłacił to krwotokami. Na drugą rundę obaj zawodnicy wyszli piekielnie zmęczeni. Pudzianowski zaczął niezwykle spokojnie i wylądował w parterze. W drugiej minucie rywal założył Polakowi trójkątne duszenie i Pudzianowski musiał "odklepać". Po walce Mariusz został odwieziony do szpitala. Jak poinformowali organizatorzy walki była to zapobiegawacza wizyta. - Jest to pewnie zwykłe wycieńczenie. Problem zgęstniałej krwi występuje u tak dużych ludzi i organizm, który waży tyle kilogramów, nie zatrzymuje się tak szybko. Powiem tak Mariusz jest bardziej jak taka "lokomotywa" niż sportowy samochód. Potrzebuje trochę czasu na wyhamowanie, a w asyście lekarza ten moment u niego na pewno bezpiecznie przebiegnie – powiedział Maciej Kawulski z KSW.

opr. Rafał Nordwing na podst.: Internet

Była reprezentantka Polski i jedna z najlepszych koszykarek świata Małgorzata Dydek przebywa w szpitalu w Brisbane w stanie śpiączki farmakologicznej. U mierzącej 213 cm kobiety doszło do zatrzymania pracy serca.

- Gosia zasłabła i upadła w domu. Na szczęście było to rankiem, gdy mąż David był jeszcze w mieszkaniu. Karetka przyjechała po pięciu minutach; akcja reanimacji rozpoczęła się po niespełna dziesięciu od wypadku. Przy Gosi w szpitalu jest cały czas mąż - powiedziała PAP starsza siostra Małgorzaty, Katarzyna Dydek. Na razie nie wiadomo co mogło być przyczyna nagłego pogorszenia stanu zdrowia byłej koszykarki. Ze wstępnych ustaleń wynika, że problemy zdrowotne Dydek mogły wziąć się z tego, że od niedawna nie jest ona zawodową koszykarką. Przez była bardzo obciążona przez start w lidze, Eurolidze, reprezentacji Polski, a nawet w WNBA. To 12 miesięcy intensywnego uprawiania sportu. To serce przyzwyczajone do ciężkiej pracy bez dodatkowego bodźca fizycznego mogło się trochę "rozstroić". Prognozy lekarzy z każdym dniem są coraz bardziej optymistyczne. Pomimo, że nie udało się wybudzić jej ze śpiączki lekarze sądobrej myśli. Ostatnio podjęła nawet samodzielne oddychanie, ale nadal utrzymywana jest w stanie śpiączki farmakologicznej.

Gosia, która jest w trzecim miesiącu ciąży, 28 kwietnia obchodziła 37. urodziny. W Australii mieszka od kilku lat. Ma dwójkę dzieci. Była czołową zawodniczką reprezentacji Polski, która w 1999 roku w Katowicach zdobyła mistrzostwo Europy. Grała z sukcesami w zawodowej lidze amerykańskiej WNBA i w Europie, między innymi w Hiszpanii i Rosji. Karierę zakończyła w 2008 roku.

Opr. Rafał Nordwing na podst.: Internet

26 maja, na stadionie olimpijskim w Rzymie, wśród wspaniałego dopingu prawie 50 tysięcy kibiców, odbyła się kolejna edycja prestiżowego mityngu Diamentowej Ligi. Emocji nie brakowało, gdyż po raz pierwszy w tym sezonie na bieżni pojawił się Usain Bolt.

Niestety na Stadio Olimpico zabrakło wielu polaków, którzy pierwotnie zamierzali wziąć udział w rywalizacji. Wielu z nich musiało się udać do holenderskiego Hengelo, który gościł lekkoatletów w dniach 28-29 maja. W związku z tym nie mogli sobie pozwolić na dwa starty w przeciągu tak krótkiego czasu. Zawody rozpoczęły się od konkurencji technicznych. Jako pierwsze zawody rozpoczęły dyskobolki. Wśród nich była polka, Żenata Glanc z AWF Poznań. Zajęła ona dopiero szóste miejsce. Polce nie udało się przekroczyć granicy 60 metrow (jej najlepszy wynik – uzyskany w drugiej kolejce – to 59.91). Wygrała mistrzyni Europy, Chorwatka Sandra Perković (65.56).

 

Do niecodziennego zdarzenia doszło przed hitem ligowym pomiędzy Legią Warszawa i Wisłą Kraków. Kibice stołecznego klubu urządzili pomysłowy protest antyrządowy. Były prześmiewcze transparenty i... koza o imieniu Donald!

Wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że takiego protestu w kraju nad Wisłą jeszcze nigdy nie było!Pokojowa akcja Legionistów była oczywiście związana z antykibicowską rządową krucjatą i zamykaniem stadionów w wielu miastach w Polsce. Fani z Warszawy zebrali się przed meczem w okolicach stadionu. Przyprowadzono kozę, odbył się quiz. Kibice odpowiadali na wiele pytań. Na przykład: Rudy, wredny i zamyka stadiony to? W większyści odpowiedzi kibiców padało nazwisko premiera, Donalda Tuska. Nie obeszło się bez transparentów. Happening mieliśmy także już w trakcie samych zawodów. Brakowało dopingu dla piłkarzy, zamiast flag pojawiły się... koła ratunkowe, piłki plażowe, dmuchane materace, czepki, maski, okularki, ręczniki i olejki do opalania. Kibice ubrali się "wakacyjnie". Cały stadion zamienił się w jedną wielką 20-sto tysieczną plażę! Przez większość meczu z Wisłą kibice grali w piłkę plażową (bez ścinania!), smarowali się olejkiem przeciwsłonecznym i wygrzewali się na ręcznikach. W powietrzu fruwały koła ratunkowe i balony. Ponadto było przeciąganie liny i konkurs piosenek. W tym repertuarze nie zabrakło "Kolorowych jarmarków", "Chałupy welcome to", "Lodów bambino", "Białego misia", "Mydełka Fa" i tym podobnych. Odśpiewano także dobrze znane w halach siatkarskich "W stepie szerokim". Atmosfera została rozgrzana do czerwoności.... nie zapomniano o wsparciu dla Roberta Kubicy, Adama Małysza. Śpiewano m.in. "Robert Mateja, to polskich skoków nadzieja". Kibicom Legii gratulujemy oryginalnego pomysłu na protest. Zawsze to lepiej urządzić plażę i piknik niż bijatykę.


opr. Rafał Nordwing na podst.: internet

W poniedziałkowy poranek (23 maja)odbyła się konferencja prasowa zespołu Lotus Renault GP, który występuje w "królowej sportów motorowych", czyli Formule 1. Szefostwo francuskiej stajni podjęło decyzje na temat przyszłości Roberta Kubicy.

Szef Lotus Renault GP Gerard Lopez zapowiedział, że po konsultacjach z lekarzami oraz rozmowach z samym zainteresowanym podjęto decyzję, że w tym sezonie nie zobaczymy Roberta Kubica w wyścigach Formuły 1.

Nie wykluczył jednak, że Polak nie będzie mógł zasiąść za kierownicą francuskiego zespołu. Eric Boullier informował, że w najbliższym czasie dojdzie do spotkania z polskim kierowcą, by zacząć planować jego powrót do zespołu. Gerard Lopez z kolei stwierdził jednoznacznie, że w tym sezonie nie zobaczymy Kubicy w zawodach Formuły 1. Dodał jednak, że jest duża szansa, że Polaka zobaczymy na jednym z treningów.

- Prawdopodobnie w któryś piątek tego roku zorganizujemy Robertowi sesję treningową. Jednak jego powrót do startów w tym roku jest niemożliwy - powiedział Lopez.

Przypomnijmy, że dopiero miesiąc temu, 23 kwietnia Kubica opuścił szpital w Pietra Ligure w Ligurii we Włoszech, gdzie przebywał od 6 lutego, gdy trafił tam po wypadku na trasie rajdu samochodowego. - Robert ma za sobą ciężki wypadek i teraz najważniejsze jest, aby wrócił do pełni zdrowia. Jednak kiedy to nastąpi nie wie nikt - ani my, ani on, ani lekarze - przyznał Lopez, którego radiową wypowiedź zacytowała hiszpańska gazeta sportowa "Marca".

opr. Rafał Nordwing na podst.: Internet

© 2000-2015. Stranieri in Italia S.r.l. Tutti i diritti riservati. All rights reserved. Partita iva 05977171007