Wiadomości - Nasz Swiat
25
Pt, wrzesień

Kamil Glik zadebiutował w czwartek, 6 stycznia, w zespole AS Bari, w wygranym - wyjazdowym - meczu z Lecce (1:0). Według włoskich mediów, to dzięki dobrej grze reprezentanta Polski w obronie, ekipa z Bari wywiozła z Lecce trzy bardzo cenne punkty - czytamy na Onet.pl.

Najbardziej zadowolony z postawy Glika był jego nowy trener Giampiero Ventura. - To nie był dla nas łatwy mecz, zarówno pod względem technicznym jak i mentalnym. Mimo sporego osłabienia jechaliśmy po zwycięstwo, ale żeby je osiągnąć musieliśmy pokazać coś ekstra. Decydująca o naszym zwycięstwie była gra dwóch nowych zawodników - Glika i Okaki. (mam)

9 stycznia Glik rozegrał całe spotkanie. Jednak drugi mecz, Bari-Bolonia w jego wykonaniu nie był już tak udany jak debiut, ponieważ ostatnie w tabeli Bari przegrało 0:2 z Bologną i jest najpoważniejszym kandydatem do spadku.(am)

Justyna Kowalczyk zwyciężyła w Tour de Ski. Polska biegaczka wygrała ten prestiżowy cykl zawodów po raz drugi z rzędu.

Tegoroczne Tour de Ski kończyła wspinaczka pod Alpe Cermis. Polka przed tym ostatnim biegiem miała dużą przewagę nad rywalkami. W klasyfikacji generalnej o 2.08 sekund nad drugą w klasyfikacji Marianną Longą.

Justyna Kowalczyk od początku wyścigu narzuciła mocne tempo.Na pierwszym (1,7 km) punkcie pomiaru czasu skutecznie odpierała ataki rywalek i miała 2.07,0 przewagi nad Longą. Rywalki nie potrafiły odrobić strat do Polki. Longa na drugim punkcie pomiarowym traciła do Kowalczyk 2.07,3.

Po szóstym kilometrze sytuacja uległa zmianie. Kowalczyk prowadziła z przewagą niemal dwóch minut nad Longą, ale na trzecie miejsce wskoczyła biegnąca bardzo mocno Norweżka Therese Johaug. Na niewiele ponad 1,5 km przed metą Kowalczyk miała 1.47,7 przewagi nad Norweżką, która wyprzedziła Longę.

(www.polskieradio.pl)

 

16 listopada w Teatrze Polskim w Warszawie odbyła się prezentacja oficjalnych maskotek Euro 2012. Będą nimi polsko-ukraińscy piłkarze-bliźniacy.

Polska maskotka ubrana jest w białą koszulkę z numerem 20 i czerwone spodenki, ukraińska zaś w żółtą koszulkę z numerem 12 i niebieskie spodenki. Fryzury obu braci-piłkarzy utrzymane są również w narodowych barwach obu krajów – podały media polskie.

Do dnia dzisiejszego nie wiadomo jak imiona zostaną nadane bliźniakom. Ich imiona zostaną wyłonione w drodze głosowania - wyniki poznamy 4 grudnia. Kibice będą mogli wybrać spośród trzech par imion: Slavek i Slavko, Siemko i Strimko, Klemek i Ladko. Maskotki na Euro 2012 zostały zaprojektowane i wykonane, podobnie jak miało to miejsce podczas Euro 2004 i Euro 2008, przez słynną wytwórnię Warner Bros.

- Te maskotki symbolizują piłkarzy. Jest to więc czysta forma odzwierciedlająca ideę Euro 2012. Jest to forma, która w moim odczuciu, jest bardzo zbieżna z naszą ideą Orlika. Zachęcamy młodzież do grania w piłkę, a te symbole tych młodych ludzi są adekwatne do naszych działań w tym względzie – ocenił po oficjalnej prezentacji maskotek Euro 2012 Minister Sportu i Turystyki, Adam Giersz.

Ukraińscy kibice nie zostawiają suchej nitki na przedstawionych w Warszawie maskotkach Euro 2012 – podała IAR. Według sondażu przeprowadzonego przez portal sport.ua ponad 40 procent internautów podpisało się pod określeniem "straszne", a tylko niemal 8 procent oceniło maskotki pozytywnie. Ukraińcy zwracają między innymi uwagę, że kolory w stroju ich piłkarza są ułożone odwrotnie niż we fladze narodowej.
Ukraińcy przygotowują jednak swoją wersję nieoficjalnych maskotek Euro 2012. Znany rysownik Kost Ławro zaproponował dwa uśmiechnięte koty ubrane w stroje piłkarskie. Rysunek nazwano: "Kot i kit", czyli kot w dwóch językach: po polsku i po ukraińsku.

Ceremonię prezentacji maskotek rozpoczął krótki film animowany obrazujący proces ich powstawania. A wszystko zaczęło się od Trixa i Flixa, czyli symboli Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii. Obaj wspięli się na jeden z alpejskich szczytów i kopnęli piłkę w kierunku kolejnych organizatorów ME, czyli Polski i Ukrainy. Ugrzęzła ona na leśnej polanie i wyrosło z niej Drzewo Futbolu, które zrodziło przyszłych piłkarzy. Młodych, utalentowanych, żywiołowych i chętnych do gry. Z drzewa nie tylko zrodzili się zawodnicy, ale i obrodziło ono piłkami, a wkrótce pojawiło się też boisko, na którym mogli wspólnie grać.(mam)

foto: © LaPresse

Artur Boruc zadebiutował, we wtorek 26 października, w oficjalnym meczu ACF Fiorentiny. Polak stanął w bramce Violi w meczu z drugoligowym Empoli FC w ramach Pucharu Włoch. Jego drużyna wygrała po dogrywce 1:0, a reprezentacyjny bramkarz popisał się kilkoma dobrymi interwencjami – podał portal onet.pl.

Dla Boruca występ w meczu z Empoli FC był oficjalnym debiutem w barwach Fiorentiny. W Serie A trener Sinisa Mihajlović stawia na Francuza Sebstiena Freya.

Polski golkiper świetnie spisywał się w meczu, w 15. minucie nieprzyjemny strzał oddał Gianluca Musacci, ale Boruc spisał się bez zarzutu. W 90. minucie obronił natomiast strzał Diego Fabbriniego, a dwie minuty po rozpoczęciu dogrywki nie dał zaskoczyć się Franco Signorelliemu.

Fiorentina kontynuuje serię nie najlepszych występów, do których wygraną po golu w drugiej części dogrywki z drużyną Serie B, niewątpliwie trzeba zaliczyć.

W ostatnią sobotę w Bolonii, Robert Kubica otrzymał nagrodę Caschi d'Oro (Złote Kaski) w kategorii „Najbardziej waleczny kierowca" – podał serwis sportfan.pl.

Polski kierowca skończył tegoroczną rywalizację w F1 dopiero na ósmej pozycji, ale może być zadowolony ze swojej postawy. Mimo że miał dużo słabszy bolid niż kierowcy Red Bulla, Ferrari i McLarena, to od czasu  do czasu potrafił "namieszać" w czołówce. Tak było w Australii, Monako i Belgii, gdzie niespodziewanie stawał na podium.
Nie umknęło to uwadze ekspertów ze świata "królowej" sportów motorowych, którzy na każdym kroku podkreślają talent Polaka i wróżą mu wielką karierę.

Nagrodę przyznają dziennikarze magazynu "Autosprint". Ze wszystkich kierowców nagrodzonych w 35 kategoriach zawodnik Renault zebrał największe brawa. Trofeum wręczył mu Alex Zanardi, który był gościem honorowym imprezy.
Oprócz zawodnika Renault "Autosrpint" uhonorował "Złotym Kaskiem"m.in. Lukę Badoera (całokształt kariery), Andreę Bertoliniego (najlepszy kierowca serii FIA GT), Paolo Andreucciego (najlepszy włoski kierowca rajdowy) i Sebastiana Vettela (najlepszy kierowca świata). Ten ostatni odebrał swoją statuetkę kilka dni wcześniej w Paryżu.

Nieprawdopodobne ale prawdziwe. Już pod koniec listopada zapadną decyzje w sprawie organizacji dwóch etapów Tour de Pologne w 2012 roku we włoskim Trydencie.

- Rozpoczęcie naszego narodowego wyścigu we Włoszech jest jak najbardziej realne. Szczegóły będziemy ustalać po torowych ME - powiedział serwisowi eurosport.pl Czesław Lang.

Zapewne do końca listopada nie będzie wiadomo, jak mogłaby wyglądać trasa dwóch włoskich odcinków.
- Zbyt wcześnie, by mówić o miastach, w których wyścig mógłby zostać zorganizowany. Będą to zapewne wizytowe miejscowości i najbardziej reprezentacyjne góry dla kolarstwa - stwierdził Lang.

Dlaczego właśnie Trydent?
Region Trydent-Górna Adyga od kilku już lat bardzo mocno promuje się w Polsce. Nasz kraj jest najważniejszym rynkiem zimowej turystyki przyjazdowej w Dolomitach. Oprócz tradycyjnych kampanii reklamy zewnętrznej "Trentino" jest również jednym ze sponsorów wyścigu Dookoła Polski.
- Korzyści byłyby obopólne. Tour de Pologne jest znakomitą okazją do wypromowania włoskiego regionu w Polsce. Z drugiej strony, nasz kraj również zyskałby szansę szerszej promocji za granicą. Przy okazji wyścigu moglibyśmy zorganizować np. polski tydzień w Trydencie - zauważył Czesław Lang.

Spyros Marangos, były działacz piłkarski z Cypru, twierdzi, że EURO 2012 zostało przyznane Polsce i Ukrainie dzięki łapówkom, które mieli otrzymywać działacze UEFA – czytamy na sports.pl.

Marangos, były skarbnik cypryjskiej federacji piłkarskiej, w piłce już nie działa. Obecnie zajmuje się produkcją wędlin. Według niego co najmniej 5 elektorów miało przyjąć łapówki o łącznej sumie 11 milionów euro.
Michał Listkiewicz, który był prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej w czasie, gdy miało dojść do rzekomej transakcji, stanowczo zaprzecza tym rewelacjom.

- Ręczę i za Polaków i za Ukraińców. Oczywiście, że przy dużych imprezach uprawia się lobbing, często pojawiają się jakieś podejrzane sytuacje, ale mogę zapewnić, że my nie przekroczyliśmy granic etycznych i moralnych - stwierdza w rozmowie z „PS" Listkiewicz.

- Wygraliśmy, bo nasza oferta była perfekcyjna. Wykonaliśmy fantastyczną robotę - uważa Listkiewicz.
Były prezes PZPN dyskredytuje Marangosa. Uważa, że zrobił zamieszanie, by zyskać rozgłos. Bierze też pod uwagę, że może chodzić o jakieś porachunki.

Na kandydaturę Polski i Ukrainy głosy oddało w sumie 8 delegatów UEFA. Pozostali 4 głosowali na Włochów. Kandydatura węgiersko-chorwacka nie dostała żadnego głosu. Jeden z węgierskich delegatów stwierdził wtedy, że jego kraj został oszukany. Zarówno Węgrzy jak i Włosi sugerowali wtedy, że Polacy i Ukraińcy negocjowali za pomocą łapówek. Na naszą kandydaturę głosowali: Thompson (Anglia), Villar Llona (Hiszpania), Springer (Holandia), Kołoskow (Rosja), Madail (Portugalia), Sandu (Rumunia), Erik (Turcja) i właśnie Cypryjczyk Marios Lefkaritis.